finlandia30
16.08.04, 12:02
Sama nie wiem czy to rzeczywiście problem. Mój mąż pali trawkę. Twierdzi, ze
traktuje to jako uzywkę taką samą jak kawa czy piwo. Na wódkę w ogóle nie
spogląda i z zasady, a raczej z niechęci nie upija się nigdy.Jego popalanie
wiaże sie najczęściej ze spotkaniami w gronie znajomych lub z wolnym czasem
typu wakacje. Własnie jesteśmy po powrocie z takich wakacji, na których to
moja znajoma próbowała zwrócić mi uwagę, że to niedopuszczalne by facet w
wieku 31 lat, ojciec i mąż pozwalał sobie na takie "używki". Przyznaję, że
niekiedy nawet prowadzi samochód pod wpływem THC, a jednak nigdy nie
zauważyłam, by jego zachowanie odbiegało od normy, szczególnie w kierunku
jakichs niebezpiecznych akcji. Moim zdaniem wolę faceta po thc niż
zbomblowanego piwskiem lub wódą, kołyszacego się, syfiacego i bełkoczącego.
Sama tez kiedys miałam z tym kontakt, ale odkąd jestem mamą nie odważam się,
ale to moja decyzja. Co zrobiłybyście na moim miejscu?