13.03.14, 16:16
Dziewczyny mieszkam z teściami tymczasowo. Jeszcze chyba z rok się zejdzie zanim wyremontujemy z mężem nasz dom. Mieszkamy z nim od 3 miesięcy i już mam dość. Najbardziej mnie irytuje, kiedy porównują moją córkę z innymi dziećmi z ich rodziny albo mówią mi, co mam robić lub jak wychowywać córkę. A poza tym samo mieszkanie z nimi jest męczące. Przez to dochodzi do różnych scysji. I tak naprawdę z całej rodziny, tylko ja się sprzeczam ze swoją teściową. Teściu niekiedy też się nawinie, ale nie tak, jak teściowa. Czy tylko ja mam taki problem?
Obserwuj wątek
    • gustavo.fring Re: Teściowa 13.03.14, 16:19
      To się nie sprzeczaj jeśli nie masz powodu.
      • ligia0 Re: Teściowa 06.04.14, 17:13
        Jak Ci tak źle u teściów to się wyprowadź, to Ty u nich mieszkasz, a nie Oni u Ciebie.
        Ciekawe jak Ty byś się zachowała gdyby u Ciebie ktoś obcy zamieszkał, był na Twoim utrzymaniu i jeszcze urządzał kłótnie. Postaw się na ich miejscu.
        Jesteś niedojrzała i samolubna.
    • sno_oki Re: Teściowa 13.03.14, 17:40
      w życiu nie zamieszkałabym z teściową.Wolałabym wziąć kredyt, zrobić remont na szybko lub remontować etapami. Może i więcej kurzu i brudu ale przynajmniej spokój.
    • alpepe Re: Teściowa 13.03.14, 17:46
      to się wyprowadź. Pasożytujesz na teściach i jeszcze po nich jeździsz?
      Ja bym w życiu u teściowej nie zamieszkała, ale jakbym już musiała, to sorry, milczenie jest złotem, jak się jest u kogoś na łasce.
      • obrotowy niby tak, ale... 13.03.14, 17:58
        jasne, ze jak jest sie na lasce u tesciowej, to powinno sie starac trzymac jezyk za zebami, jednakze jest pewien gatunek tesciowych lubiacych sie wpie*dalac do wszystkiego.
        - zwlaszcza, gdy sie u nich pomieszkuje.

        moja szanowna, za pomoc przy dziecku uwazala, ze ma prawo ciagle mi mowic,
        co powinienem robic, a czego nie... (uwagi byly w moim mieszkaniu)

        po ilus-tam sprzeczkach spuscilem jej opie*dol, ktory bylo slychac na calej klatce schodowej.
        po czym stwierdzila , ze jestem chamem i sie w koncu "zamkla" :)))

        • alpepe Re: niby tak, ale... 13.03.14, 20:02
          niewątpliwie chamem jesteś, moja teściowa myślała, że będę jak wiejskie pomietło, jak to kiedyś na wsi bywało, kiedy to synowa poszła do teściowej na gospodarkę, a tu zonk. Od razu wiedziałyśmy, że najlepiej, jakby żadna z nas nie była na łasce tej drugiej, bo to dwa światy nie do pogodzenia i jakoś się w nielicznych chwilach kontaktu tolerujemy.
          • raggio Re: niby tak, ale... 02.04.14, 11:35
            Moja teściowa zrobiła ze mnie pomietło. Daje mężowi instrukcje, a on jak zahipnotyzowany. Nie mam nic do powiedzenia. Jego mamusia jest normalna a ja nie. Nasze własne mieszkanie zostało urządzone na jej modłę. Chyba ze sobą skończę.
            • alpepe Re: niby tak, ale... 02.04.14, 12:45
              a czemu nie z mężem? Po małżeństwie też istnieje życie.
              • raggio Re: niby tak, ale... 02.04.14, 16:13
                A może jest sposób na teściową, która wymusza krzykiem na moim mężu i tym samym na mnie to co chce?
                • alpepe Re: niby tak, ale... 02.04.14, 16:53
                  teściowa ma tyle władzy, ile daje jej twój mąż. I tylko tyle. Musisz walczyć z mężem, nie z teściową. Ona nie ma realnej władzy.
                  Możesz zacząć bardziej o siebie dbać, super dogadzać mężowi, a jak cię zacznie chwalić, to stopniowo stawiaj warunki, najlepiej będąc przy tym słodką do wyrzygania. Ew. popatrz na styl rządzenia teściowej, może mąż lub autorytarne baby, co to pejczykiem, pejczykiem?
                  • raggio Re: niby tak, ale... 03.04.14, 14:47
                    Dziękuję. Dodałaś mi otuchy. Wypróbuję.
                • maith Re: niby tak, ale... 19.04.14, 23:44
                  raggio napisała:

                  > A może jest sposób na teściową, która wymusza krzykiem na moim mężu i tym samy
                  > m na mnie to co chce?

                  Możesz zastosować jej metodę - dawać mu instrukcje, krytykować jego maminsynkowatość i krzyczeć jak ona. Zapisz się na jakiś kurs samoobrony dla kobiet, tam uczą też pewności siebie.
                  Jaki jest sens dogadzania komuś, kto reaguje na krzyk?

                  raggio napisała:

                  > Nasze własne mieszkanie zostało urządzone na jej modłę. Chyba ze sobą skończę.

                  W dzisiejszych czasach istnieją rozwody.
                  Jeśli dorosły facet nie potrafi odciąć pępowiny, to marny z niego facet. Zawodzi Cię na każdym kroku. To jest powód do rozwodu, a nie do kończenia ze sobą.
                  • speedboat8 Re: niby tak, ale... 20.04.14, 08:06
                    Zemsta przez ciebie przemawia
                    Autorka gdyby chciala naprawde rozwodu to juz dawno by sie rozwiodla.
                    Nie tedy droga. Jak bedzieicie mieli swoje mieszkanie to nie pozwol tesciowej sie szarogesic od pocztku pokaz jej ze to ty jestes gospodynia we wlasnym domu i badz stanowcza.Grezczna ale stanowcza.jedno zdanie wystarczy ale z moca" Tu ja mamo jestem wlascicielka ! Mam ma swoje mieszkanie ,ja swoje"
                    A co do meza to mysle ze nalezy mu mowic o tym ze sie zle czujesz u jego rodzicow.Zle sie czujesz z jego matka .Po prostu informuj go o swoich emocjach.Powinien w koncu zareagowac jak jest twoim mezem i facetem z jajami :)
                    • maith Re: niby tak, ale... 21.04.14, 21:55
                      speedboat8 napisał(a):

                      > Autorka gdyby chciala naprawde rozwodu to juz dawno by sie rozwiodla.
                      Ona nie myśli o rozwodzie, myśli o samobójstwie.
                      W tym kontekście rozwód brzmi jak łagodniejsze wyjście, o którym warto pamiętać.

                      Widziałam parę takich, różnie rozwiązanych, sytuacji.
                      I czasem pomagało ustalenie, jak teściowa zarządza mężem/żoną i zastosowanie podobnej metody.
                      To oczywiście przykre, że kobieta go wytresowała, więc on w reakcji na krzyk i pretensje od razu stara się dogodzić krzyczącemu, a nie docierają do niego spokojne argumenty łagodnej żony obok.
                      Ale skoro już tak jest wytresowany i ona z kimś tak dziwacznie zaprogramowanym chce być, to może próbować wykorzystać wtłoczony mu zestaw reakcji. Jest to jakaś metoda.

                      A co do tych różnie zakończonych historii - np. jeden facet nigdy w ogóle nie założyłby rodziny, gdyby nie trafił na dziewczynę z równie despotyczną matką. Po prostu został wyuczony, że tylko na to reagował. Smutne ale prawdziwe. I wcześniej jego matka niszczyła mu wszystkie związki. Potem został przejęty przez rodzinę żony. Matka się na niego obraziła, ale on wreszcie miał rodzinę.
                      Co ciekawe, historię opowiedziała mi jego matka. Bardzo samotna staruszka, która po wielu latach miała właśnie pierwszy raz zobaczyć wnuki, bo umierała na raka i zmiękła.

                      Znam też 2 przypadki, kiedy despotyczna matka dziewczyny niszczyła córce i jej rodzinie życie.
                      W jednym dziewczyna trafiła na równie silnego psychicznie faceta, który zmusił ją, żeby się jej postawiła. Ale musiała to zrobić przez telefon, bo na swoje szczęście wyjechała jeszcze wcześniej na studia. Dziewczyna uwolniła się najpierw od matki, potem rzuciła faceta. Teraz ma szczęśliwą rodzinę, oczywiście w tym innym mieście.

                      W drugim przypadku młode małżeństwo z kilkuletnim synkiem żyło sobie szczęśliwie, do czasu aż nie zwolniło się mieszkanie pod nimi. Taka okazja, to oczywiście wprowadzili się tam rodzice żony. Jej mąż był miłym, łagodnym człowiekiem. Po jakimś roku chłopiec nie miał już rodziny, bo mu się rodzice rozwiedli. Niestety matka nie potrafiła się uwolnić od wpływu swojej matki. Gdyby się wyprowadzili wystarczająco daleko i gdyby ona się uwolniła od psychicznego wpływu swojej matki, wszystko byłoby ok. Niestety nie potrafiła tego zrobić.

                      Zawsze kluczem do pozytywnego rozwiązania takiego konfliktu jest ten małżonek, o którego matkę chodzi. On musi zrozumieć problem. I niestety w przypadku zbyt despotycznych matek, podstawą uratowania rodziny jest jednak pewna odległość.
                      • speedboat8 Re: niby tak, ale... 22.04.14, 09:27
                        Nie bardzo lubie takich napastliwych wypowiedzi ale zgadzam sie z toba generalnie dlatego juz wczesniej zadalem autorce pytanie jak reaguje jej malzonek i nie zuwazylem aby mi udzielila odpowiedzi.Tu jest wiec slaby punkt
                        Jesli ktos pisze o samobojstwie to jeszcze nie jest tak zle bo gdyby byla naprawde zdesperowana nie pytalaby sie forum pelnego ludzi ktorzy tylko mysla jak tu dowalic autorowi a nie rzeczowo sie wypowiedziec.
                        Autorka pisze ze w perspektywie maja rok aby zdobyc wlasne mieszkanie a wiec nie mysli o tym a by na stale zwiazac sie z rodzina meza. Pisze wiec o sytuacji tymczasowej a wiec chyba nie popelni samobojstwa.
                        Moim zdanie plusem twojej wypowiedzi jest to ze jasno ilustrujesz ze z rodzina najlepiej " wychodzi sie tylko na zdjeciach" :) i dla zdowia psychicznego i unikniecia niepotrzebnych a potencjalnych czynnikow rozbijajacych rodzine. warto miieszkac jak najdalej:)
            • leptosom Re: niby tak, ale... 03.04.14, 14:53
              Nasze własne mieszkanie zostało urządzone na jej modłę.

              Meble wam kupiła?
              • raggio Re: niby tak, ale... 05.04.14, 07:03
                Jakie to ma znaczenie? Nie , nie kupiła nam mebli. Mieszkanie zostało zakupione i urządzone z naszych środków. Miała duży wpływ na podejmowanie decyzji przez mojego męża.Podczas remontu wydzwaniała codziennie i robiła synowi kazanie a on tylko grzecznie przytakiwał. Od tamtej pory mam nie wiele do powiedzenia we własnym domu. Nie czuję w nim jak u siebie, lecz jakbym pomieszkiwała u niej. Płaczę codziennie. Zostałam zepchnięta na margines: wyśmiana, wyszydzona. Jestem przerażona i zrozpaczona. Chcę zawalczyć o męża. Proszę, pomóżcie.


                leptosom napisał:

                > Nasze własne mieszkanie zostało urządzone na jej modłę.
                >
                > Meble wam kupiła?
            • urko70 Re: niby tak, ale... 03.04.14, 15:51
              raggio napisała:

              > Moja teściowa zrobiła ze mnie pomietło. Daje mężowi instrukcje, a on jak zahip
              > notyzowany. Nie mam nic do powiedzenia. Jego mamusia jest normalna a ja nie. Na
              > sze własne mieszkanie zostało urządzone na jej modłę. Chyba ze sobą skończę.

              Czasami pewną sytuację z boku... i z boku wygląda ona inaczej niż od środka.
              Dojrzały człowiek nie pozwala robić z siebie pomietła, dojrzały człowiek nie słucha
              i ślepo wykonuje polecenia (chyba ze są słuszne).

              Swoje własne mieszkanie urządza się z mężem/żoną robi się to następująco:
              idzie się do sklepu, kupuje się to co się chce i przywozi się do swoje mieszkania.

        • urko70 Re: niby tak, ale... 03.04.14, 15:46
          obrotowy napisał:

          > jasne, ze jak jest sie na lasce u tesciowej, to powinno sie starac trzymac jezy
          > k za zebami, jednakze jest pewien gatunek tesciowych lubiacych sie wpie*dalac d
          > o wszystkiego.
          > - zwlaszcza, gdy sie u nich pomieszkuje.

          Jak się nie umie porozumieć z gospodarzami to niech się u nich nie pomieszkuje.


          > moja szanowna, za pomoc przy dziecku uwazala, ze ma prawo ciagle mi mowic,
          > co powinienem robic, a czego nie... (uwagi byly w moim mieszkaniu)
          >
          > po ilus-tam sprzeczkach spuscilem jej opie*dol, ktory bylo slychac na calej kl
          > atce schodowej.
          > po czym stwierdzila , ze jestem chamem i sie w koncu "zamkla" :)))

          Trzeba było jeszcze z główki pociągnąć i ze schodów zepchnąć! O!
          Jakie to męskie, a jakie dojrzałe... A CO!

          Wobec takiego Twojego zachowania można inaczej oceniać zachowanie teściowej.

          Czasem dorosłe dzieci chciałyby mieć darmową pomoc do dziecka, czasem
          darmową pomoc domową która to pomoc nie miałaby prawa głosu. Tak to i
          owszem ale trzeba sobie wynająć Panią do dziecka która to pani ma wykonywać
          polecenia, a po powrocie rodziców dziecka wyjść.

          NIE! Nie tłumaczę wtrącania się do dzieci, do małżeństwa - to są różne kwestie.
          To co pisze to nie teoria.
        • grzybekj Re: niby tak, ale... 28.04.14, 21:31
          Ja z mezem i corka mieszkamy z tesciowa. ale nie na "jej" lasce, bo rachunki placimy na pol, zywimy sie sami, a praktycznie wszystkie remonty robi moj maz, i to na nasz koszt. jejst to jego rodzinny dom. i tez mam ciagle scesje. choc jestem osoba wyjatkowo spokojna to kazdy nie wytrzymalby, gdy Twoje zdanie czy poglad jest bledne tylko dlatego ze jest inne niz zdanie tesciowej. potem nagadywanie na mnie do meza, urabianie go go zebym robila po jej, szlak czlowieka bierze. skoro tak wszystko wie,, to czemu nie moze dac zrozumienia mlodej mamie, bo taka bylam, tylko we wszystkim wytyka bledy - oczywiscie w jej mniemaniu. mnie tesciowa obrzydzilamoje macierzynstwo, gdy czulam sie jak w ukrytej kamerze, gdy ciagle czulam jak ktos mi patrzy na rece i o wszystko sie przychrzania. achh dlugo by pisac. ale gdy jest sie moda mama to trzeba wsparcia,a nie dodatkowych stresow gdy czlowiek niedosypia nie dojada i wszystko ma nagdle przewrocone o 180stopni. naszczescie sie wyprowadzamy.............!
          • raggio Re: niby tak, ale... 29.04.14, 09:08
            Ja nigdy nie mieszkałam w domu teściowej. Mieszkaliśmy w wynajętym pokoju. Teraz spłacamy własne m. Mimo to czuję się jakby na jej łasce. Domowy budżet oraz styl życia są wzorowane i kontrolowane przez teściową. Jak teściowa zarządzi, tak mam. Jak chcę się rozwija zawodowo to mam sobie szukać darmowych szkoleń, o jakiejkolwiek rekreacji mia ma mowy ( kino raz do roku), ubrania kupuje w sklepach z używaną odzieżą. Za to teściowa się bawi z synkiem. Kupiła mu samochód. Dochodziło do tego że wydatki męża na wożenie mamusi po imprezach sięgały 7000 rocznie. Ja mam prawo decydować tyko o zakupach spożywczych, ponieważ mąż "nie ma do tego głowy". Jak tylko próbuje wyrazić moje zdanie, mąż mnie ucisza. Przyznam, że zarobki męża zawsze przewyższały moje, a od kilku lat zajmuję się tylko domem.
            • speedboat8 Re: niby tak, ale... 29.04.14, 10:42
              Czyli jestes "zona przy mezu " :)
              Nie dziw sie wiec ze jest jak jest ,trafilas na tradycyjny model " polaczkowej" rodziny.Nie wywalczysz sobie niczego dobrego ,najwyzej rozwalisz wasz spokoj rodzinny.
              Mozesz jednak sama sprobowalc od czasu do czasu wrzucic szpileczke w stylu " chcialam zrobic tak a tak ,ale jak znam mame to zadysponuje inaczej ,wiec czekam na jej zdanie w tej kwestii" + rozbrajajacy usmiech. Czy np" musze sluchac mamy ,bo oboje wciaz jestesmy malolatami w zestawieniu z jej madroscia zyciowa".
              Jak bystra to zajarzy i moze wrzuci bieg wsteczny a jak nie to bedziesz miala choc satysfakcje ze ja uszczypnelas:),byle nie za czesto.
              U mnie sasiadka w ten sposb rozwalila malzenstwo synowi w ciagu pierwszego roku po slubie.Synowa twardo powiedzila "nie!" To ja jestem u siebie ! no i zostala ta "zla ".
              Teraz synus ma drugie malzenstwo i ucieka od mamusi jak najdalej ograniczajac sie do obiadku raz na 2-3 miesiace:) Kupil specjalnie mieszkanie na drugim koncu miasta, biegunowo w przeciwnym kierunku aby trzeba bylo jechac az 60 min:)
    • wielkanocnaniespodzianka wynajmij mieszkanie-nie będzie problemu 13.03.14, 18:21
      rok dom remontować?? to bardzo długo. jakoś opornie wam to idzie.
      przez rok to można nowy dom postawić.
      • speedboat8 Re: wynajmij mieszkanie-nie będzie problemu 23.04.14, 03:23
        Mozna ,pod warunkiem ze ma sie kasy jak lodu i nie oszczedza sie :) Teraz mlodzi perspektyw specjalnie nie maja a nawet gorsze niz za Komuny.
        Ratunkiem jest wiec pomieszkiwanie u rodzicow jednej ze stron a remontowanie domu idzie wolno bo trzeba jeszcze pracowac i zarabiac na ten remont czyli materialy.
    • moni_kaw Re: Teściowa 13.03.14, 19:18
      nie wiem z jakiej miejscowości jesteś, ale rozwiązanie twojego problemu oscyluje w kwocie ok. 800-1200 zł miesięcznie za wynajem małego mieszkania na te kilka miesięcy; dziękuję za uwagę;
      • manuskrypt1 Re: Teściowa 13.03.14, 20:45
        Nie wiem, czy jesteśmy na takiej łasce, to oni chcieli, żebyśmy się do nich wprowadzili. Poza tym robimy opłaty
        • moni_kaw Re: Teściowa 13.03.14, 21:48
          skoro robicie opłaty tym bardziej się dziwie że tkwisz w sytuacji, która ci nie odpowiada;
        • batutka Re: Teściowa 16.03.14, 10:23
          manuskrypt1 napisała:

          > Nie wiem, czy jesteśmy na takiej łasce, to oni chcieli, żebyśmy się do nich wpr
          > owadzili. Poza tym robimy opłaty

          Oni chcieli, żebyście się do nich wprowadzili, a wy to zrobiliście. Grzeczne dzieci, bardzo grzeczne.
          Jak nie masz własnego zdania i nie potraficie z mężem zamieszkać sami, to nie narzekaj.
    • berta-death Re: Teściowa 14.03.14, 09:07
      Skoro inni się nie sprzeczają, tylko ty, to może problem jest w tobie? Zacznij ją olewać i tyle. Niech sobie gada co chce.
      • soulshuntr Re: Teściowa 14.03.14, 09:51
        Podobno, z tesciowa jest jak z drzwiami w maluchu. Kto mial, ten wie ococho.
        • naiwnababa12 Re: Teściowa 01.04.14, 14:54
          Trzeba porzadnie nimi trzasnac, zeby sie zamknely? ;)

          Ja w ogole nie wiem, co wy z tymi tesciowymi :) W ogole isc mieszkac u kogos obcego w domu... Czemu ludzie pakuja sie w takie problemy sami? FOrum Wam nie pomoze przetrwac roku z tesciowa. Musicie sie wyprowadzic. Ty bys chciala, zeby sie ktos obcy do was wprowadzil? Na ROK? Zeby lazil po Twojej kuchni, korzystal z lazienki? Ja bym nie wytrzymala, a jestem lagodna osoba.

          Inna dobra rada na zycie: badzcie niezalezni I tego uczcie waszych dzieci. NIgdy nie wisiec nikomu zadnych przyslug, a nie bedziesz musiala znosic klotni z tesciowymi.
    • bcde Re: Teściowa 16.03.14, 04:42
      >Czy tylko ja mam taki problem?

      W życiu nie słyszałem, żeby jakaś synowa miała problem z teściową. Chyba jesteś jedyna z tym problemem.
      • ursyda Re: Teściowa 16.03.14, 13:35
        wygrałeś ten wątek:)
      • speedboat8 Re: Teściowa 23.04.14, 03:25
        Zycia nie znasz :) Tesciowe trafily jako staly temat dowcipow a ty piszesz ze nie slyszalas o zlych relacjach tesciowa -synowa :) Obodz sie !:)
        • jacek226315 Re: Teściowa 01.05.14, 18:40
          speedboat8 napisał(a):

          > Zycia nie znasz :) Tesciowe trafily jako staly temat dowcipow a ty piszesz ze
          > nie slyszalas o zlych relacjach tesciowa -synowa :) Obodz sie !:)
          wlasnie tesciowe ,ale nie swiekry
    • cetherena Re: Teściowa 16.03.14, 08:37
      Zabrałaś jej syna, nie doceniasz jej wiedzy o wychowaniu dziecii jeszcze się pytasz o co chodzi :-) ?
      A poważnie, to myślę, że wspólne mieszkanie z wtrącającą się teściową się nie sprawdza. Nigdy.
      • system.tzw.edukacji Re: Teściowa 16.03.14, 12:11
        > A poważnie, to myślę, że wspólne mieszkanie z wtrącającą się teściową się nie sprawdza.
        > Nigdy.

        Nie zgodzę się. Moim zdaniem wyprowadzka w tej sytuacji byłaby ucieczką od problemów. Problemy należy przepracowywać, a nie od nich uciekać.
    • system.tzw.edukacji Re: Teściowa 16.03.14, 12:10
      > Mieszkamy z nim od 3 miesięcy i już mam dość.
      > Najbardziej mnie irytuje, kiedy porównują moją córkę z innymi dziećmi z ich
      > rodziny albo mówią mi, co mam robić lub jak wychowywać córkę. A poza tym samo
      > mieszkanie z nimi jest męczące. Przez to dochodzi do różnych scysji. I tak naprawdę
      > z całej rodziny, tylko ja się sprzeczam ze swoją teściową

      Moim zdaniem jedyne, co może Ci pomóc, to terapia w systemie ustawień profesora Berta Hellingera. Praca w przestrzeni ustawień pomoże Ci przepracować Twoje problemy i wczuć się w postaci z Twojego systemu. Cena jednej sesji to 150 zł, ale naprawdę warto zainwestować te pieniążki w trosce o lepsze jutro i odnalezienie siebie.
      • replika78 Re: Teściowa 27.03.14, 19:56
        Buahahahaha, Kiedy to Bert Hellinger dorobił się profesury? I skąd przekonanie, że p. teściowa uda się na terapię?
    • fnutaki Re: Teściowa 16.03.14, 12:20
      Siedzisz teściom na karku więc nie bądź niewdzięczna: zaciśnij zęby i bądź grzeczna, miła, uczynna, chwal teściową i nie krytykuj jej.
      A jak się nie podoba to sobie wynajmij mieszkanie.
      Proste?
    • kseniainc Re: Teściowa 16.03.14, 13:04
      jaki kazdy cwany,kiedy nie musi sie znalezc w Tw sytuacji-heh
      Łaska,łaska ale jest jeszcze cos takiego jak szanujmy sie;-p
      Oczywiscie nie pozwol z siebie zrobic popychadla,ale nie rzucaj sie takze od razu do gardła.
    • system.tzw.edukacji Re: Teściowa 16.03.14, 17:08
      > pl.zbawiciela jest dobrym filmem.

      Oj, dobrym.
    • urko70 Re: Teściowa 18.03.14, 13:38
      manuskrypt1 napisała:

      > Dziewczyny mieszkam z teściami tymczasowo.

      Dziewczyny mieszkają z teściami. ; )


      > Jeszcze chyba z rok się zejdzie zanim wyremontujemy z mężem nasz dom.
      > Mieszkamy z nim od 3 miesięcy i już mam dość.

      Mieszkacie z tym domem czy z tym mężem? ; )
      Wyprowadź się albo naucz się współżyć z innymi (niekoniecznie w jednym znaczeniu).


      > Najbardziej mnie irytuje, kiedy porównują moją córkę z innymi dziećmi z ich ro
      > dziny albo mówią mi, co mam robić lub jak wychowywać córkę.

      A mnie znów najbardziej irytują ludzie, którzy dostają od rodziców / teściów
      możliwość mieszkania i krytykują i obgadują rodziców / teściów.


      > A poza tym samo mieszkanie z nimi jest męczące.

      Kolejny powód do wyprowadzenia się.


      > Przez to dochodzi do różnych scysji. I tak naprawd
      > ę z całej rodziny, tylko ja się sprzeczam ze swoją teściową.
      > Czy tylko ja mam taki problem?

      Przecież sama sobie odpowiedziałaś.



      A teraz serio: powyżej niczego nie przekręciłem, odnosiłem się tylko
      do Twoich wypowiedzi. Przeanalizuj sobie czy aby powód wszelakich
      nieszczęść nie jest aby w Tobie.
      • replika78 Re: Teściowa 27.03.14, 20:00
        Może i post tytułowy najlepszy pod względem stylistycznym nie jest, ale taki rodzaj czepiania się jest charakterystyczny dla osobników, którzy nie mają za wiele do powiedzenia merytorycznie więc dokopują ludziom za styl. I zapewniam cię, że to ty wychodzisz na kretyna/-nkę
        • urko70 Re: Teściowa 27.03.14, 22:16
          replika78 napisała:

          > Może i post tytułowy najlepszy pod względem stylistycznym nie jest, ale taki ro
          > dzaj czepiania się jest charakterystyczny dla osobników, którzy nie mają za wie
          > le do powiedzenia merytorycznie więc dokopują ludziom za styl. I zapewniam cię,
          > że to ty wychodzisz na kretyna/-nkę

          Stosując Twoją retorykę należałoby odpowiedzieć: tylko kretynka uważa innych za kretynów jeśli nie rozumie danej wypowiedzi.

          Ja zwróciłem autorce uwagę na jej problemy komunikacyjne, jeśli pisząc sobie spokojnie posta ma takie problemy to jest duże prawdopodobieństwo, ze i w komunikacji słownej z teściami którzy ich goszczą również ma takie problemy i tam należy szukać przyczyny a nie w złej teściowej.
    • light_in_august Re: Teściowa 18.03.14, 15:30
      Nic nowego Ci nie napiszę: jeśli zdecydowałaś się na mieszkanie z teściami, a nawet nie tyle z teściami, co U nich, to mieszkasz tam na ich warunkach. Wiadomo, że starsze pokolenie ma swoje własne zdanie na wszystkie tematy, do tego wydaje im się (czasem słusznie, a czasem nie), że jak dłużej żyją, to wiedzą lepiej i trzeba to zaakceptować. Nie twierdzę, że masz robić za worek treningowy, ale jeśli chcesz postawić granice, to zrób to w jak najdelikatniejszy i najgrzeczniejszy sposób. I cały czas myśl o kasie, jaką dzięki teściom oszczędzacie - powinno pomóc trzymać język za zębami ;)
    • przeciezwiadomo Re: Teściowa 18.03.14, 18:18
      W listopadzie? W to święto, o którym myślę? To raczej ona już Ci nie dokucza ;-)
    • ida_marcowa1 Re: Teściowa 18.03.14, 19:05
      eee....jacy wy w większości złośliwi jesteście. kobieta ma problem, a wy na nią z kubłem pomyj, że niezaradna, że niewdzięczna. domorośli psycholodzy :)
      • urko70 Re: Teściowa 19.03.14, 09:42
        ida_marcowa1 napisała:

        > [...] niewdzięczna. domorośli psycholodzy :)

        Bo to co ona może, na co ma wpływ to przede wszystkim zmienić swoje nastawienie.
    • chemo Re: Teściowa 19.03.14, 07:59
      Puszczaj po prostu uwagi mimo uszu, nie dyskutuj, rób po swojemu.
      Problem dotyczy generalnie mieszkania starszego pokolenia z młodszym. Bo za ich czasów robiło się inaczej i potem masz uwagi w stylu "a czemu to biedne dziecko dostaje do picia samą wodę".
      Mam to samo mieszkając:
      - z własną mamą, więc nie jestem "tą obcą, co zabrała syna"
      - na absolutnie równych prawach, ponieważ połowa domu należy do mnie.
      W planach wyprowadzka, ciężko wytrzymać.
    • tesciowa94 Re: Teściowa 19.03.14, 13:06
      wszystkich wypowiedzi nie czytałam,bo po co się denerwować skoro w większości to ludzie głupoty piszą.Dobrze mądrzyć się tym co tego problemu nie mają niektórzy w tych odpowiedziach są wręcz złośliwi/może to wredne teściowe tam się wypowiadają/.Wytrwałam z teściami 28lat,znam ten ból,jechali po mnie przez 7 lat,nie odzywałam się ,tolerowałam wszystkie ich złośliwości,wszystko co robiłam było zawsze nie tak traktowali mnie jak służącą,cierpiałam znosiłam wszystko w milczeniu,ale jak pojawiły się dzieci i za czeli znęcać się psychicznie nad nimi i nastawiać je przeciw mnie i mężowi-w końcu nie wytrzymałam,moje tłumaczenia do nich nie dawały żadnego efektu wręcz przeciwnie nakręcali się jeszcze bardziej.Doszłam w końcu do wniosku że to nic nie zmieni,bałam się o dzieci aby nie wpadły w depresję,postanowiłam że będę im małpować i przytakiwać/zaznaczam,że my z mężem robiliśmy wszystkie opłaty,sprzątanie pranie i jedzenie to oni żyli na nasz koszt,a emerytury mieli więcej niż mąż zarabiał ja pracowałam do czasu zanim nie pojawiły się dzieci/. W takich przypadkach trudno jest dawać komuś rady,ktoś pisze wyprowadzić się,tak to może dobra rada,ale w naszym przypadku to teście opisali wszystko na męża i mieszkaliśmy u siebie.Dużo zależy od pani męża,nic pani o nim nie pisze,bo mój to zawsze milczał i to było złe nie miałam nawet w nim wsparcia,zostaliśmy wychowani w przekonaniu że szacunek należy się starszym,że rodziców należy szanować,ciężko jest sprzeciwiać się bo to prowadzi do kłótni a dzieci tego słuchają i takim postępowaniem dajemy zły przykład dzieciom cóż i tak żle i tak nie dobrze.Niestety ale najmłodsze moje dziecko jak za czeło dorastać i rozumieć co raz więcej co się wokół dzieje nie radziło sobie z tym i wpadło w depresję,straszna to jest dla mnie tragedia bo do dziś nie mogę jej pomóc,nie udało mi się znaleść dobrego psychologa ani psychiatry który mógłby jej pomóc.Ja pani radzę skoro ma pani już dom jaki by on nie był, wyprowadzić się,mam nadzieję że pani mąż jest inny niż mój i podzieli pani zdanie,naprawdę szkoda zdrowia i życia nie warto go poświęcać,bo za żadne pieniądze tego się nie odkupi.Moja teściowa jeszcze żyje ma 96lat,jest coraz gorsza ta jej złośliwość do mnie pozostanie jej do śmierci,co teraz wyprawia szkoda słów.Dzieci nienawidzą tego domu starsze pouciekały jak najdalej i najmłodszy myśli już o tym,choć ciągle dopada go ta depresja,ale może rzeczywiście jak wyjedzie zmieni środowisko to poradzi sobie.Unikajcie wszyscy jak tylko możecie mieszkania ze starymi pod jednym dachem.Sama kiedyś być może zostanę teściową,mam nadzieję że po takiej szkole życia,będę b.dobrą teściową.Chociaż nie chcę mieszkać z młodymi bo należy się każdemu jakaś prywatność,ale jeśli los sprawi że zamieszkam razem to mówię swoim dzieciom,pamiętajcie jeżeli odbierze mi rozum to bez żadnych skropułów złóżcie się i oddajcie do domu starców,nie męczcie się,bo życie ma się jedno.Ja poświęciłam swoje najlepsze lata w wychowaniu dzieci,czasy mamy okropne,brak pracy jest najgorszym scenariuszem w życiu dla każdego,dziś jestem po 50,kiedyś pracowałam w biurze,a teraz to nawet do miotły jak to się mówi,jestem za stara,przykro to słyszeć ale taki mamy kraj.życzę powodzenia wszystkim bez wyjątku starym czy młodym,choć nie czuję się stara i jeszcze nikt mego wieku nie odgadł,a nawet czytając moje CV pytano się czy nie zrobiłam błędu w roku ur. i to mnie b.cieszy że pomimo tylu przeciwności w życiu mam się dobrze i na pewno nie pójdę do pracy na um.zlecenie za5zł za godz.
    • mamurzyca Re: Teściowa 27.03.14, 10:39
      Zmieniaj temat, za kazdym razem jak tesciowa ci przygaduje to odpowiadaj o kwiatkach i pogodzie, i sie usmiechaj glupio ze niby nie slyszalas co ona powoedziala. Sto procent gwarancji ze bedzie ja to jeszcze bardziej irytowalo ale nie bedzie miala punktu zaczepki, bo ty bedziesz mila i kulturalna;)) a jeszcze niby mimochodem, kiedy bedzie w drugim pokoju pochwal ją do męza, ze taka dobra i pomocna i wcale sie nie wtraca w wasze zycie ;) odwroc kota ogonem... Moze cos ruszy... Na niektorych dzialaja pochwaly a nie baty...
      • urko70 Re: Teściowa 27.03.14, 11:02
        mamurzyca napisała:

        > Zmieniaj temat, za kazdym razem jak tesciowa ci przygaduje to odpowiadaj o kwia
        > tkach i pogodzie, i sie usmiechaj glupio ze niby nie slyszalas co ona powoedzia
        > la. Sto procent gwarancji ze bedzie ja to jeszcze bardziej irytowalo

        "z całej rodziny, tylko ja się sprzeczam ze swoją teściową"
        Sugerowanie zachowań wkurzających teściową szczególnie wobec powyższe
        może być niezwykle ryzykowne w skutkach.


        > ale nie be
        > dzie miala punktu zaczepki, bo ty bedziesz mila i kulturalna;)) a jeszcze niby
        > mimochodem, kiedy bedzie w drugim pokoju pochwal ją do męza, ze taka dobra i p
        > omocna i wcale sie nie wtraca w wasze zycie ;) odwroc kota ogonem... Moze cos r
        > uszy... Na niektorych dzialaja pochwaly a nie baty...

        I to jest chyba lepsza droga, ugodowa w połączeniu z rozmową, a nie udawanie
        głuchej idiotki ((odpowiadaj o kwiatkach) ironicznie komentującej zachowanie
        teściowej (o niewtrącaniu).
    • replika78 Re: Teściowa 27.03.14, 20:06
      Dowiedz się dyskretnie, czy aby teściowej nie przytrafiło się lat temu wiele mieszkanie z jej teściową. Albo może teściowa miała zwyczaj nawiedzania i wtrącania sie we wszystko. Może manipulowała synkiem, czyli twoim teściem. Takie zdarzenia często u pewnej grupy ludzi wywołują chęć zemsty, ale nie na sprawcy cierpień, lecz na kimś przynajmniej pozornie zależnym, jak ona kiedyś. Możesz zawsze spytać ją, czy lubi by jej dobrze radzono, bo jeśli tak, to masz kilka "dobrych rad", a pierwszą z nich jest ta, by zajęła się sobą a nie waszym życiem.Możesz też kiedy porównuje wasze dziecko do innych wskazać negatywne cechy tamtych dzieci. Możesz powiedzieć, że takie porównania Cię ranią i są niesprawiedliwe dla Twojego dziecka. Możesz też zasugerować, by teściowa zajęła się tamtymi dziećmi, skoro wydają sie jej bardziej warte zachodu. W sumie masz całkiem sporo możliwości POD WARUNKIEM, że twój mąż, a jej syn poprze Ciebie.
    • 4iskierka Re: Teściowa 28.03.14, 10:03
      no niestety, jak się mieszka z teściową to są takie sytuacje... najlepsza rada - młodzi powinni zawsze mieszkać na swoim!
    • laptopowiczka Re: Teściowa 31.03.14, 19:52
      Mogę Cie zrozumieć, bo sama też mieszkałam prawie rok z teściową. Moja teściowa wkur... mnie na każdym kroku, ciągle wtrącała się i mówiła co mam robić - nie da się tego opisać. Ale ponieważ mieszkałam w jej domu znosiłam to, bo wiedziałam że wyprowadzę się niedłgo do swojego kupowanego mieszkania. Wyprowadziłam się wreszcie na swoje, ale ku mojemu zdziwiweniu teściowa nadal sobie pozwalała, ja grzecznie udawałam że jest ok i nie zwracałam jej uwagi. Nastęnie urodziłam dziecko, pomagała mi i chociaż wkur.. mnie często nic nie mówiłam, bo byłam jej wdzieczna że mam z kim zostawić dziecko i mogę pójść do pracy. Wiedziałam że zajmie się nim dobrze, bo kocha go i dba o niego.
      Ale osatnio już nie wytrzymałam. I jak po raz kolejny zwraca mi w moim własnym domu jak mam wychowywać moje własne dziecko - to puściło wszystko ... wygarnełam jej wszystko, bo już dłużej trzymać w sobie nie mogłam. I jasno powiedziałam, że w moim domu rządzić nie będzie, że moim dzieckiem rządzić też nie będzie

      I dzisiaj powiem ci tak: kłócić się nie powinnaś, Ale jasno powinniście oboje z mężem określić że jesteście dorośli i o swoich sprawach decydujecie sami. Nigdy nie zgadzaj się i nie przytakuj jeśli nie masz ochoty ... szkoda nerw, ja żałuję że byłam potulna przez tyle czasu
      Głowa do góry
    • moni_la Re: Teściowa 01.04.14, 23:19
      Tez jestem synową ale nie przyszłoby mi do głowy zawierać związek małzeński nie mając perspektyw na samodzielne mieszkanie.
      Albo wynajem albo czekac na dokonczenie remontu i wtedy slub.Mysle sobie ze zadna z nas nie chciałaby w przyszłości mieszkac ze swoimi zięciami czy synowymi ale teraz narzekac umiemy ze tesciowa jest be.Jest u siebie i to my mamy sie podporzadkować zasadom panującym w jej domu.Chylic czoła że zechce przyjąc pod swój dach własciwie osobę ktorej dobrze nie zna,przeciez to dwie obce dla siebie kobiety,wiec to nalezy zrozumieć.
      Autorka watku jesli jej nie pasuje sytuacja to mogła zamieszkac u swojej matki a nie narzekać.A skoro juz to musi pamietac ze to dom tesciowej.
    • osmy_dzien Teściowa czyli jak unikac konfliktow 02.04.14, 01:02
      Nie ma co sie zastanawiac "czy tylko ja mam taki problem''. Lepiej sie zastanowc "jak przetrwac, zeby wszyscy jakos przez to przeszli".

      Wiekszosc ludzkosci uwielbia pouczac innych jak "oni maja robic". Z tym ze czesc sluchaczy radzi sobie z tym bezkonfliktowo, a czesc nie. Dlatego ja bym wycwiczyla sobie na tesciowej "sposoby i taktyki unikania konfliktow". Za rok bedziesz mistrzem w tej dziedzinie - przyda ci sie i pracy, i na co dzien.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka