Dodaj do ulubionych

Druga szansa

21.10.14, 18:37
Drogie Panie (choć może i nie tylko).
Stosunkowo rzadko udzielam się na forach internetowych, a jeszcze rzadziej kieruję się radami innych w podejmowaniu istotnych dla mnie decyzji. Słucham takich rad, są one cenne, ale zawsze decyzję podejmuję sama, zgodnie ze swoim sumieniem.
Obecnie jestem na małym zakręcie życiowym. Stoję przed zadaniem niełatwym, muszę podjąć decyzję, która może zaważyć na moim życiu, a po prostu nie wiem, co robić.
Chciałam wysłuchać opinii innych osób na temat dawania mężczyźnie, tudzież kobiecie, tzw. drugiej szansy. Czy wierzycie w to, że możliwe jest, iż drugi człowiek zmieni siebie, swoje poglądy na życie, sposób postępowania? Czy można zaufać drugi raz osobie, która zraniła?

Zapraszam do dyskusji :)
Obserwuj wątek
    • donnaanna Re: Druga szansa 21.10.14, 18:49
      nie... z zyciowego doswiadczenia wynika ze ludzie sie nie zmieniaja :-(
    • piataziuta Re: Druga szansa 21.10.14, 19:11
      To zależy od tego co to było i kto to zrobił.
      Bez szczegółów nikt ci tu nie doradzi.
    • soulshuntr Re: Druga szansa 21.10.14, 20:05
      Nie, bo w prawdziwym zyciu jest tylko raz GAME OVER.
      • stokrotka_a Re: Druga szansa 21.10.14, 20:47
        Game over jest tylko raz - w przypadku śmierci, a w innych przypadkach może być różnie.
    • thelma333.3 Re: Druga szansa 21.10.14, 20:08
      moze i mozna, ale ryzyko za duze;
      takze jak dla mnie nie;
      • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:00
        jakie ryzyko? a co ma do stracenia? cnotę? no proszę Cię!
        • mridula Re: Druga szansa 21.10.14, 22:04
          Może ja sama odpowiem. Do stracenia też coś mam, owszem. Nie cnotę :P Ale stracony czas już tak. Poza tym może czekać mnie znowu cierpienie. Ostatnie nasze rozstanie przeszłam dosyć źle.
          • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:14
            mridula napisała:

            > Ale strac
            > ony czas już tak.

            aaaaaa mam Cię! hahah! zegar bije co? dzwoni tak? głośno...że aż ssie, boli i łka.... o jak bardzo...o matko! facet zajarzył i pękł...cwaniak bystrzacha... i dopszszsz...lubić go...

            ciotki choć stare i brzydkie to mają jednak rację.... szkoda, że już nie da się cofnąć wskazówek zegara.... a Ty cierp...stać Cie.... i w temacie muzyczka

            www.youtube.com/watch?v=iXVu3_1-53E
            • mridula Re: Druga szansa 21.10.14, 22:18
              Nie, zegar nie tyka. Miałam na myśli to, że nie chciałabym znowu stracić kilku miesięcy na faceta niewiedzącego, czego chce.
              • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:31
                mridula napisała:

                >.... znowu stracić kilku
                > miesięcy na faceta niewiedzącego, czego chce.

                bo widzisz....faceci nie są tacy głupi na jakich wyglądają...prawdziwy facet wymaga szacunku.... byle dziwka mu go nie da.... więc niech spada....
            • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 11:36
              mariuszg2 napisał:

              > aaaaaa mam Cię! hahah! zegar bije co?

              Zegar KAŻDEMU bije, KAŻDEMU.

              > dzwoni tak? głośno...że aż ssie, boli i łka.... o jak bardzo...o matko!
              > facet zajarzył i pękł...cwaniak bystrzacha... i dopszszsz...lubić go...

              To wszystko w oparciu o wiedzę nt sytuacji autorki wątku?

        • thelma333.3 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:17
          a co, jesteś z tych, ze jak nie-dziewica, to 'no chodź, co ci zależy?'
    • liisa.valo Re: Druga szansa 21.10.14, 20:14
      To zależy, co wybaczamy. Wiem, że ludzie się nie zmieniają, ale wierzę, że czasem uczą się na błędach.
    • straszny.upal Re: Druga szansa 21.10.14, 20:58
      Powtorze za innymi, to zalezy, co ten ktos zrobil.I tu tez skala bedzie dla kazdego inna, kazdy ma inny prog wybaczania i dawania szansy
    • mridula Re: Druga szansa 21.10.14, 21:12
      Piszecie, że zależy co się stało. Opowiadać można do rana. W telegraficznym skrócie powiem tyle: wszystko to wynikało z niedojrzałości emocjonalnej i nieodpowiedzialności partnera, który nie był jeszcze gotowy na "poważny" związek - jak się okazało, co było dla mnie delikatnie mówiąc zaskoczeniem, gdyż do pewnego momentu wszystko było w porządku. A potem okazało się, że chcemy dwóch zupełnie innych rzeczy. Ja normalnego związku, on nie chciał na tamtą chwilę zbytnio się angażować. Generalnie wynikło z tego po drodze wiele przykrych sytuacji. A ja właściwie to czułam się bardzo oszukana, ponieważ niestety, ale mężczyzna ten nie wyłożył od razu kart na stół. Wręcz przeciwnie, pozwolił mi uwierzyć, że dzieje się między nami coś poważnego. Zdążyłam się zaangażować, a jemu się odwidziało.
      • straszny.upal Re: Druga szansa 21.10.14, 21:16
        To ja bym szansy nie dawala.
        • mridula Re: Druga szansa 21.10.14, 21:20
          Tak po prostu, czy potrafisz podać jakiś argument? :)
          • straszny.upal Re: Druga szansa 21.10.14, 21:33
            w sumie taki tylko, ze ja znalam takich gosci w zyciu (niekoniecznie sprawa dotyczyla mnie, ale np. moich bliskich znajomych, przyjaciolek). Czesto taki "choragiewkowy" facet podrywa i wyglada na poczatku na zaangazowanego, Ty sie angazujesz na serio, on jedynie powierzchownie. Po jakims czasie (roznym) dochodzi do jakiejs konfrontacji. Wtedy on wymieka, ze sie nie chce angazowac. Babka unosi sie honorem i na przyklad odcina. Wtedy on zaczyna zalowac. Ale potem sytuacja sie powtarza. Nieeeee, tacy faceci sie nie zmieniaja - moze sie jedynie zdarzyc, ze strzeli w nich nagle piorun, ktory jakos dziwnie nie przeszkodzi im w zaangazowaniu od pierwszego wejrzenia, ale z inna kolezanka :P
      • piataziuta Re: Druga szansa 22.10.14, 12:28
        O, są szczegóły to i ja się wypowiem.
        Nie, nie i jeszcze raz NIE.

        Jeśli nie zrobiłaś do tej pory na osobniku wielkiego wrażenia, to już raczej ci się nie uda i nawet jeśli coś dalej będziecie robić razem, to zawsze będziesz na tej gorszej pozycji - osoby zaangażowanej, obawiającej się, czy aby partner zaangażował się już tak samo jak ty.
        A on będzie z tobą, dopóki będzie mu wygodnie.
        Jeśli będziesz robiła mu problemy (z powodu swojej co do niego niepewności) - zostawi cię. Jeśli nawinie mu się przypadkiem taka, która, w przeciwieństwie do ciebie, od razu zrobi na nim wielkie wrażenie - zostawi cię i to bez mrugnięcia okiem.
        Byłam tam, wiem co mówię.
      • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 11:49
        mridula napisała:

        > wszystko to wynikało z niedojrzałości emocjonalnej i nieodpow
        > iedzialności partnera, który nie był jeszcze gotowy na "poważny" związek - jak
        > się okazało, co było dla mnie delikatnie mówiąc zaskoczeniem, gdyż do pewnego m
        > omentu wszystko było w porządku. A potem okazało się, że chcemy dwóch zupełnie
        > innych rzeczy. Ja normalnego związku, on nie chciał na tamtą chwilę zbytnio się
        > angażować. Generalnie wynikło z tego po drodze wiele przykrych sytuacji. A ja
        > właściwie to czułam się bardzo oszukana, ponieważ niestety, ale mężczyzna ten n
        > ie wyłożył od razu kart na stół. Wręcz przeciwnie, pozwolił mi uwierzyć, że dzi
        > eje się między nami coś poważnego. Zdążyłam się zaangażować, a jemu się odwidzi
        > ało.

        Umiejętność wyrażenia swoich potrzeb lub braku potrzeb to raczej wyraz odpowiedzialności - skoro on komunikował że nie chce "poważnego" związku to trzymał się swego.
        Nieodpowiedzialnością by było gdyby wbrew sobie uległ Twoim potrzebom i wszedł w poważny związek, który by nie wypalił.

        Poczułaś się oszukana (?) czemu to oszukanie przypisujesz partnerowi? Innymi słowy co on mówił lub jak się zachowywał, że miałaś podstawy uwierzyć że jesteście w poważnym związku a nie w przedsionku do niego?

        Aby nie jest tak że uwierzyłaś w to co chciałaś uwierzyć, zobaczyłaś to co chciałaś zobaczyć choć nie miałaś ku temu mocnych podstaw?
    • alpepe Re: Druga szansa 21.10.14, 21:43
      posłuchaj ciotki alpepe dziecko i nawet bez argumentów po prostu odrzuć tego pana. On się zmieni, zaangażuje, może i ożeni i będzie miał gromadkę ślicznych cherubinków, ale to nie z Tobą. Nie z Tobą. Z Tobą to będzie wymęczone i lepiej teraz nie dać szansy, niż potem zostać na zgliszczach.
      • mridula Re: Druga szansa 21.10.14, 21:46
        Wiele z Was jest bardzo zgodnych. Rozum podpowiada mi "daj sobie spokój, będziesz znowu cierpieć", a serce mówi: " jak nie sprawdzisz, nie będziesz wiedzieć, a nóż stał się cud, facet zrozumiał". Paranoja :-]
        • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 21:54
          i podążaj tym tropem :D...ciotkom nie wyszło....trudno...nie czytaj ich....one są już stare, brzydkie i po przejściach...a przed Tobą wielka miłość... a faceci nie są tacy źli...mówię Ci... nie ma się ich co bać.... może są trochę dziwni....no ale kto ma ich oswoić jak nie zakochana młódź piękna kobieca a?
          • alpepe Re: Druga szansa 21.10.14, 22:09
            haha, ale jej dogryzłeś! Ukryta opcja proniemiecka? Dzięki za wsparcie.
            • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:26
              alpuniu... dla Ciebie wszystko...powiedz gdzie Ci dogryźć tak, że aż bardzo i oh....że sam bez niczego odkryję przed Tobą wszystkie opcje.....

              na marginesie.... herubinki mają bląd kręcone loczki i niebieski oczęta...a co jeśli Pan Mriduli jest np. Etiopczykiem a ona ma mieszaną krew mongolską i tadżycką?
              • alpepe Re: Druga szansa 21.10.14, 22:32
                to to będa serafinki z seraju, rasowo jakby bardziej ten tego.
                • mariuszg2 Re: Druga szansa 21.10.14, 22:45
                  no i Pani na myśl przywiodłaś mi wieszcza strofy....jakże aktualne dziś...sonety krymskie....o
                  Bakczyseraju...:

                  "Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina.
                  Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia,
                  Sofy, trony potęgi, miłości schronienia,

                  Przeskakuje sarańcza, obwija gadzina.
                  Skróś okien różnofarbnych powoju roślina,
                  Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia,
                  Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia
                  I pisze Balsazara głoskami "RUINA".


                  W środku sali wycięte z marmuru naczynie;
                  To fontanna haremu, dotąd stoi cało
                  I perłowe łzy sącząc woła przez pustynie:
                  "Gdzież jesteś. o miłości, potęgo i chwało!
                  Wy macie trwać na wieki, źródło szybko płynie,
                  O hańbo! wyście przeszły, a źródło zostało".

                  lub piosenkę ciepłą o ke seraju....nawet w tonacji wątku...misie zdaję..:)

                  www.youtube.com/watch?v=xZbKHDPPrrc
        • piataziuta Re: Druga szansa 22.10.14, 12:35
          >Rozum podpowiada mi "daj sobie spokój, będziesz znowu cierpieć", a serce mówi: " jak nie >sprawdzisz, nie będziesz wiedzieć, a nóż stał się cud, facet zrozumiał". Paranoja :-]

          Ja też kiedyś MUSIAŁAM sprawdzić. Ależ sobie dupę obiłam. Ale bez sprawdzenia nie uwierzyłabym nikomu, że tak jest, jak było. Poświęciłam na to sprawdzanie dodatkowe dwa i pół roku.
          Także ten, miłego tracenia czasu i twardej dupy. :)
        • sweet_pink Re: Druga szansa 22.10.14, 12:43
          To sprawdź go. Powiedz, że potrzebujesz czasu. Jak wytrzyma wiernie we friendzonie, bez chodzenia na boki, a za to latając za Tobą i płosząc konkurencje tak z rok, to wtedy się zastanów. Szanse jasne, że serce chce dać, ale w tej sytuacji raczej nie za frajer, nie?
          • mariuszg2 Re: Druga szansa 22.10.14, 20:22
            sweet_pink napisała:

            >. Szanse jasne, że serce chce dać, ale w tej sytuacj
            > i raczej nie za frajer, nie?
            >

            a co pszepraszam Pani daje w zamian Panu za jego serce?
    • leptosom Re: Druga szansa 22.10.14, 00:00
      Czy wierzycie w to, że możliwe jest, iż drugi człowiek zmieni siebie, swoje poglądy na życie, sposób postępowania?
      NIE
      Czy można zaufać drugi raz osobie, która zraniła?
      NIE
    • anna_sla Re: Druga szansa 22.10.14, 12:09
      > Czy wierzycie w to, że możliwe jest, iż drugi człowi
      > ek zmieni siebie, swoje poglądy na życie, sposób postępowania? Czy można zaufać
      > drugi raz osobie, która zraniła?

      Możliwe, cholernie trudne i pytanie czy się w ogóle chce obu stronom, jednej przetrawić, a drugiej zmienić.
    • sl-14 Re: Druga szansa 22.10.14, 20:26
      Zależy, o zrobiła ta osoba i czy rokuje dobrze.
      • mariuszg2 Re: Druga szansa 22.10.14, 20:49
        sl-14 napisała:

        > czy rokuje dobrze.
        >

        a może pogować?
        • sl-14 Re: Druga szansa 30.10.14, 19:43
          Tak, ale dobrze. :)
    • mridula Re: Druga szansa 22.10.14, 21:13
      Dziękuję wszystkim za opinię. Nie twierdzę, że podejmę decyzję kierując się tym, co przeczytałam na forum. Ale powiem Wam szczerze, że dało mi trochę do myślenia, że praktycznie każdy odradza mi powrót do tego faceta.
      Abstrahując od mojej sytuacji, to ogólnie smutne jest, że nie wierzymy w zmianę człowieka i drugie szanse. Ale chyba wynika to z przykrych doświadczeń.
      • mariuszg2 Re: Druga szansa 22.10.14, 21:16
        napisz za parę lat jak Ci poszło.... o ile gazeta będzie jeszcze...
      • straszny.upal Re: Druga szansa 23.10.14, 11:32
        Tak, nie wierzymy. Trudno.
        • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 12:02
          straszny.upal napisał(a):

          > Tak, nie wierzymy.

          Za kogo poza sobą wypowiadasz się?
      • joanna9969 Re: Druga szansa 06.11.14, 19:28
        Ja znam pare ktora rozeszla sie bo facet nie mogl sie zdecydowac na ten ostateczny krok zaznaczam ze po wielu latach zwiazku .Po jakims czasie znowu postanowili sprobowac , los troche im pomogl ;-) dzis sa malzenstwem z dwojgiem dzieci .

        Z tego co piszesz rostaliscie sie bo on nie byl gotowy na zwiazek , czemu chce wrocic ? przemyslal to i chce ? zanim zbudujecie nowe trzeba naprawic stare .Moze ostatnim raz zabraklo wam komunikacji ? moze to co ty myslalas nie jest tym co on myslal .Ludzie czasem boja sie rozmawiac a to jest blad.

        Teraz jesli masz mu dac druga szanse musisz z nim rozmawiac powiedz mu czego chcesz czego od tego zwiazku oczekujesz , daj czas probny np 6 miesiecy. Jesli nic sie nie zmieni odejdz.
        Jesli
    • razydwa Re: Druga szansa 23.10.14, 10:45
      Dasz kolejną szansę elektrykowi, który spartoli instalacje?
      Związek jest ważniejszy, niż parę kabelków, czyż nie?
      • anula36 Re: Druga szansa 24.10.14, 21:16
        druga daje, trzeciej juz w zyciu:)

        Co do zmiany - co innego drobna korekta upierdliwych zachowan, obgadacie i staracie sie dostosowac do wytycznych, co innego granie na czyichs uczuciach, a tu wynika ze pan sobie pogral twoimi = zero empatii. Nie szanuje takich ludzi, wiec drugiej szansy ym nie dala. To nie wrozy dobrze, przy kazdej nastepnej okazji pan raczej pomysli najpierw o sobie, potem o tobie.
        • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 11:52
          anula36 napisała:

          > druga daje, [...]

          Ach te polskie czcionki (znaki diakrytyczne). ;)
      • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 12:08
        razydwa napisała:

        > Dasz kolejną szansę elektrykowi, który spartoli instalacje?

        Skoro zleceniodawca dał elektrykowi złe plany pomieszczenia, to niekoneicznie to była wina elektryka, że ściana w której miał umieścić kabelki zamieniła się w kupę gruzu.


        > Związek jest ważniejszy, niż parę kabelków, czyż nie?

        I bardziej skomplikowany niż para kabelków, czyż nie?
        • razydwa Re: Druga szansa 03.11.14, 00:49
          urko70 napisał:

          > I [związek jest] bardziej skomplikowany niż para kabelków, czyż nie?

          Ależ oczywiście czyż tak!
          I dlatego, jeśli ktoś ewidentnie partoli należy mu podziękować :)
          Znaczy nie dla nas ci on, ani ci ja nie dla niego.
          • urko70 Re: Druga szansa 03.11.14, 10:16
            razydwa napisała:

            > urko70 napisał:
            >
            > > I [związek jest] bardziej skomplikowany niż para kabelków, czyż nie?
            >
            > Ależ oczywiście czyż tak!
            > I dlatego, jeśli ktoś ewidentnie partoli należy mu podziękować :)

            A skąd wiesz że spartolił elektryk a nie zleceniodawca dając złe plany?
            Bo tak łatwiej?
            • razydwa Re: Druga szansa 03.11.14, 19:46
              W moim naprzykładzie, który sama osobiście wymyśliłam i postać elektryka stworzyłam, sprawę spartolił ewidentnie elektryk, więc WIEM kto spartolił.
              Ty wymyśl sobie swój przykład, w kórym zleceniodawca dał złe plany może... hydraulikowi ;)
              Mojemu "elektrykowi" daj odejść w spokoju, bo ja mu już podziękowałam ;)
              I wyluzuj ....;)
              • urko70 Re: Druga szansa 03.11.14, 22:21
                Wiele osób ma pretensje do elektryka ze cos spartolił bo osoby te oceniają powierzchownie i nie chcą lub nie umieją wgłębić się w temat i poznać prawdę. Prawdę jaką jest to że winny jest zupelnie ktos inny.

                I podobnie jest w związkach: ludzie powierzchownie oceniają to co im się wydaje, ze widzą i nie zastanowią się nad tym, że prawdziwa przyczyna może być zupełnie gdzie indziej.
    • mendigo Re: Druga szansa 29.10.14, 20:56
      Hm, ja z biegiem lat zmieniłam siebie, swoje poglądy na życie, sposób postępowania i ogólny stosunek do w s z y s t k i e g o. Zastanawiają mnie stwierdzenia, że ludzie się nie zmieniają. Nie znam takowych osobników.

      Tylko że zmiana spontaniczna zazwyczaj jest łagodna, a radykalna wymaga już jakiejś pracy nad sobą i samoświadomości. Jeśli pan, o którym mowa, pod tym względem nie rokuje, to nie ryzykuj, jeśli zależy ci na emocjonalnym bezpieczeństwie.
    • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 10:55
      mridula napisała:

      > Chciałam wysłuchać opinii innych osób na temat dawania mężczyźnie, tudzież kobi
      > ecie, tzw. drugiej szansy. Czy wierzycie w to, że możliwe jest, iż drugi człowi
      > ek zmieni siebie, swoje poglądy na życie, sposób postępowania? Czy można zaufać
      > drugi raz osobie, która zraniła?

      Tak, jest to możliwe, że człowiek się zmieni. Moim zdaniem jest to niemal pewne.
      Pamiętajmy jednak, że nasze zachowania są zależne od czynników zewnętrznych,

      jest zimno to ubieramy się, jest cieplej to rozbieramy się,
      mamy dokoła siebie przyjaznych ludzi to jesteśmy przyjaźni, mamy dokoła agresywnych to sami przestajemy być mili
      etc.
      Nasze zachowanie często zależy od otoczenia.


      Mówiąc wprost: zachowanie naszego/ej partnera/ki bardzo często zależy od naszego zachowania.
      Nie ma dymu bez ognia...

      Moja propozycja: przeanalizować sobie jak wyglądał związek do tej pory, czy zawsze partner był "niefajny", s może zaczął być niefajny od konkretnego momentu, może w tamtym czasie trzeba szukać prawdziwych przyczyn.

      Postawić sobie pytania
      na ile nam zależy na tym związku
      czy po naszej stronie nie było zaniedbania związku


      Jeśli ZAWSZE było niefajnie to imho są małe szanse że po daniu drugiej szansy będzie lepiej - nie widze sensu dawania drugiej szansy.

      Jesli danie drugiej szansy nie jest zbyt kosztowne to dać i zobaczyć ... może się uda.
      • straszny.upal Re: Druga szansa 30.10.14, 11:08
        > Mówiąc wprost: zachowanie naszego/ej partnera/ki bardzo często zależy od naszeg
        > o zachowania.
        > Nie ma dymu bez ognia...

        Mam nadzieję, że stosujących przemoc wobec partnera/ki wyłączasz z tego założenia?
        • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 11:22
          straszny.upal napisał(a):

          > > Mówiąc wprost: zachowanie naszego/ej partnera/ki bardzo często zależy od
          > naszeg
          > > o zachowania.
          > > Nie ma dymu bez ognia...
          >
          > Mam nadzieję, że stosujących przemoc wobec partnera/ki wyłączasz z tego założen
          > ia?

          Chodzi Ci o sytuację typu poniewiera / bita przez długi czas kobieta zastosuje przemoc wobec partnera i przywali mu w końcu?


          Od każdej prawidłowości są wyjątki, są przypadki szczególne. W tym wątku jednak (jak rozumiem) nie o przemocy mowa a o relacjach między kobietą a mężczyzną.
          Generalnie chodziło mi o to, że zawsze jest jakaś przyczyna i jeśli zależy nam na związku i chcemy / umiemy wyeliminować tę przyczynę to jest szansa na zmianę zachowania partnera.
          • straszny.upal Re: Druga szansa 30.10.14, 12:05
            Nie, mam na myśli osobę stosującą przemoc wobec drugiej, "bez powodu". Zresztą ja uważam, że nie ma czegoś takiego jak "powód" stosowania przemocy. I chodzi mi też o przemoc słowną, poniżanie, przemoc ekonomiczną, agresję słowną itd. Serio uważasz, że to się dzieje, bo ktoś sobie na to "zasłuzył"???
            • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 12:20
              straszny.upal napisał(a):

              > Nie, mam na myśli osobę stosującą przemoc wobec drugiej, "bez powodu".

              Zawsze jest jakiś powód, niekoniecznie związany z TĄ drugą osobą.


              > Zresztą ja uważam, że nie ma czegoś takiego jak "powód" stosowania przemocy.

              Czyli tamta bita, poniewierana kobieta nie miała powodu w użyciu przemocy wobec osoby ją bijącej?

              Uważam inaczej.
              Uważam, że powodem powalenia kogoś na ziemię może być przykładowo to że ta osoba biła / kopała inną osobę. To tylko przykład.
              Nawet prawo na to pozwala.


              > I chodzi m
              > i też o przemoc słowną, poniżanie, przemoc ekonomiczną, agresję słowną itd. Ser
              > io uważasz, że to się dzieje, bo ktoś sobie na to "zasłuzył"???

              Skąd Ci się wzięło to "serio" ?
              Do takich przypadków odniosłem się w drugim akapicie (wyjątki / przypadki szczególne)
              • straszny.upal Re: Druga szansa 30.10.14, 12:25
                urko70 napisał:

                >
                > Zawsze jest jakiś powód, niekoniecznie związany z TĄ drugą osobą.

                Czyli usprawiedliwiasz tego męża tłukącego żonę? WTF?
                >
                >
                > Czyli tamta bita, poniewierana kobieta nie miała powodu w użyciu przemocy wobec
                > osoby ją bijącej?
                >
                To Ty wykręcileś moją wypowiedź i podaleś taki przykład, w tym wypadku nie ma mowy o przemocy, tylko o OBRONIE.


                > Uważam inaczej.
                > Uważam, że powodem powalenia kogoś na ziemię może być przykładowo to że ta osob
                > a biła / kopała inną osobę. To tylko przykład.
                > Nawet prawo na to pozwala.

                Podaj paragraf.
                >
                >
                >
                > Skąd Ci się wzięło to "serio" ?

                Nie rozumiem?

                > Do takich przypadków odniosłem się w drugim akapicie (wyjątki / przypadki szcze
                > gólne)

                A my tu nie rozmawiamy o przypadkach szczególnych. Coś sobie sam wymyśliłeś i teraz usiłujesz tak wykręcić rozmowę, żeby udowodnić coś, o co nikt nie pytał. Trochę bez sensu.
                • urko70 Re: Druga szansa 30.10.14, 12:50
                  straszny.upal napisał(a):


                  > > Zawsze jest jakiś powód, niekoniecznie związany z TĄ drugą osobą.
                  >
                  > Czyli usprawiedliwiasz tego męża tłukącego żonę? WTF?

                  Nadinterpretujesz.
                  Nie, oczywiście, że nie usprawiedliwiam.
                  Wskazanie, ze jest jakaś przyczyna / powód to nie usprawiedliwianie.


                  > > Czyli tamta bita, poniewierana kobieta nie miała powodu w użyciu przemocy
                  > wobec
                  > > osoby ją bijącej?
                  > >
                  > To Ty wykręcileś moją wypowiedź i podaleś taki przykład, w tym wypadku nie ma m
                  > owy o przemocy, tylko o OBRONIE.

                  Niczego nie wykręcałem. Pisałaś o wyłączeniu stosujących przemoc, a niewątpliwie
                  ta kobieta uderzając faceta zastosowała przemoc.


                  > > Uważam inaczej.
                  > > Uważam, że powodem powalenia kogoś na ziemię może być przykładowo to że t
                  > a osob
                  > > a biła / kopała inną osobę. To tylko przykład.
                  > > Nawet prawo na to pozwala.
                  >
                  > Podaj paragraf.

                  Przykładowo 243 kpk § 1


                  > > Skąd Ci się wzięło to "serio" ?
                  >
                  > Nie rozumiem?

                  Wydaje mi się, że przypisujesz mi pewne nie moje stwierdzenia.


                  > > Do takich przypadków odniosłem się w drugim akapicie (wyjątki / przypadki
                  > szcze
                  > > gólne)
                  >
                  > A my tu nie rozmawiamy o przypadkach szczególnych. Coś sobie sam wymyśliłeś i t
                  > eraz usiłujesz tak wykręcić rozmowę, żeby udowodnić coś, o co nikt nie pytał. T
                  > rochę bez sensu.

                  My tu omawiamy relacje damsko męskie a te najczęściej są zależne od siebie.
    • matrek Re: Druga szansa 04.11.14, 08:55
      Nie. Dorośli ludzie kształtowani przez lata nie zmieniają się. A jesli już to tylko po jakimś katarsis.
      • urko70 Re: Druga szansa 04.11.14, 10:52
        matrek napisał:

        > Nie. Dorośli ludzie kształtowani przez lata nie zmieniają się. A jesli już to t
        > ylko po jakimś katarsis.

        Nie zmienia się beton - choć po jakimś czasie też się kruszy.
        Ludzie myślący, uczący się życia, wyciągający wnioski jak najbardziej zmieniają się, dojrzewają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka