Gość: > zastąpi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.04, 03:07 oooooo, to feministki sie wbulwia ... stracony weekend beda miec z tych calych nerw ... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
captainkap Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 11.09.04, 06:24 To takze, podobnie jak posiadanie dzieci i praca zawodowa, sie nie wyklucza: mozna byc matka kochajaca swoje dzieci i jednoczesnie feministka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikke Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.acn.waw.pl 13.09.04, 14:14 A JA MAM 42 LATA, 4 DZIECI, WLASNIE KONCZE II FAKULTET / ARCHITEKTURA!!/ I JESTEM FEMINISTKA!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chicarica Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.softlab.gda.pl 11.09.04, 08:38 E tam, czemu stracony, to tylko głupi artykuł. Rozśmieszyło mnie tylko to zestawienie: feminizm versus macierzyństwo. Feminizm przecież nie wyklucza macierzyństwa, wręcz walczy o wiele spraw z macierzyństwem związanych. A poza tym chodzi też o tę pozorną dychotomię: zła, zimna suka feministka z doktoratami kontra ciepła, szczęśliwa mamuśka. Dla mnie nie ma w tym żadnej rozbieżności, sama jestem feministką, a w przyszłości zamierzam być matką - i mam nadzieję, że mam w sobie tyle ciepła że będę je potrafiła dać swoim dzieciom. I chciałabym tylko, żeby nikt się nie wtrącał nie mówił mi co jest dla mnie najlepsze i że muszę być matką, by być w pełni kobietą, bo na razie jeszcze matką nie jestem, a kobietą czuję się jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
sizi Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 11.09.04, 17:52 Zgadzam się w całej rozciągłości. Jestem feministką i jestem matką. I nie czuję jakos rozdwojenia jażni ani podwójnej osobowości. Dziecmi opiekujemy sie z partneren wspólnie (choć ja karmię piersia, a on nosi na barana). Jednocześnie sznuję decyzje innych kobiet, jesli nie chcą być matkami. Bo na tym polega feminizm (przynajmniej dla mnie) - każdy człowiek ma prawo do wyboru drogi życiowej i prawo szacunku dla własnych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też matka Cóż to za odkrycie, że matka do szaleństwa kocha IP: *.fonet.pl / 80.51.233.* 12.09.04, 14:43 Ja w przeciwieństwie do Autorki zostałam matką w odpowiednim biologicznie czasie. Nie robiłam doktoratu, tylko zdawałam egzaminy wstępne. Też nauczyłam się patrzeć na świat oczami dziecka. Jednocześnie studiowałam i wychowywałam dzieci (dwoje). Dziś są prawie dorosłe i kocham je do szaleństwa. Nigdy nie zastanawiałam się ,że to takie niesamowite. I co ma do tego feminizm? Co miał dać ten artykuł tak "doświadcvzonej matki"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Re: Cóż to za odkrycie, że matka do szaleństwa ko IP: *.attu.pl / *.attu.pl 12.09.04, 23:55 Gość portalu: też matka napisał(a): > Ja w przeciwieństwie do Autorki zostałam matką w odpowiednim biologicznie > czasie. Nie robiłam doktoratu, tylko zdawałam egzaminy wstępne. Też nauczyłam > się patrzeć na świat oczami dziecka. Jednocześnie studiowałam i wychowywałam > dzieci (dwoje). Dziś są prawie dorosłe i kocham je do szaleństwa. Nigdy nie > zastanawiałam się ,że to takie niesamowite. I co ma do tego feminizm? Co miał > dać ten artykuł tak "doświadcvzonej matki"? Jeśli tego nie rozumiesz, to mam tylko nadzieję, że Twoje dzieci są inteligentniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Re: Cóż to za odkrycie, że matka do szaleństwa ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 02:52 popieram Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 13.09.04, 09:35 w sumie miałam napisać cos b. podobnego, ale skoro już powstało to się nie powtórzę. Zgadzam się z chicarica. Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 13.09.04, 09:38 a jednak chyba mam coś nowego. To odkrywanie świata, patrzenie nań oczami dziecka - bycie dorosłym wcale nie oznacza że się to straciło. Że nie umiemy rozkoszować się chwilą. I niekoniecznie dopiero dziecko nam tę zdolność przywraca. To wszystko zależy jak bardzo w wieku tych 30 lat stetryczeliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... 11.09.04, 09:17 Dlaczego w Polsce one sa takie tragiczne? CIezarne kobiety musza sie zaopatrywac w sklapach dla puszystych, a tam maja jakies siermiezne, aseksowne cicuchy, glownie ogrodniczki. A w SKandynawii, maja przy sklapach typu Kappal cz H&M dzial dla przyszklych mam, gdzie jest wszystko tylko z miejscem na wiekszy brzych. Takie same ciuchy jak obo dla nie-mam to be. Czyli seksi bielizna, kostiumy kapielowe, seksy blueczki wg aktualnej mody itd , zle z miejscem nabrzuch. Jak ja kiedykolwiek bede w ciazy, pierwsze co zrobie wsiade na prom i poplyne po ciuchy do KArslkrony albo Sztokholmu. Pozdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inia Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.icpnet.pl 11.09.04, 11:46 A ja usłyszałam opinię (o samej sobie zresztą), że kobiety w ciąży są bezwstydne! A jak się ubierają! Te obcisłe ciuchy! Po co komu brzuch pokazywać (dodam tylko, że sama byłam w ładnych beżowych spodniach z H&M i sweterku w serek, wydawało mi się, że jestem całkiem normalnie ubrana). No i poza tym jeśli kobieta w ciąży dba o swój wygląd, to nikt nie ustąpi nigdzie miejsca. Tak więc im gorzej się ubieramy, tym więcej będzie dla nas współczucia (mój mąż zaproponował jeszcze chustkę na głowę!). Pozdrowienia dla wszystkich mam! Odpowiedz Link Zgłoś
oltynka1 Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... 11.09.04, 13:02 E tam, po co się takimi dewocimi opiniami przejmować ? Moim zdaniem przyszła mama w obcisłym sweterku, eksponująca brzuszek wygląda uroczo. Dużo się ostatnio zmieniło, Polki zaczynają dbać o siebie równiez w ciąży. To super widok dziewczyna w ciąży z make-up'em na twarzy, w modnych, nawet obcisłych ubraniach, pod warunkiem, że sie oczywiście nie zapuściła kaloriami jedząc za dwoje :) bo wtedy obcisłe ubrania nawet bez ciąży wyglądają okropnie. Pozdrawiam Ola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobitka Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: 62.29.137.* 13.09.04, 08:36 Nie musisz płynąc do Szwecji , wystarczy przejść się na Marszałkowską, lub do Wola Park itp... Jest też w W-wie na Al.Solidarności taki fajny sklep z ubiorami ciążowymi (niedaleko PL.Bankowego). polecam... Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kulczyk Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... 13.09.04, 13:33 Gość portalu: kobitka napisał(a): > Nie musisz płynąc do Szwecji , wystarczy przejść się na Marszałkowską, lub do > Wola Park itp... > Jest też w W-wie na Al.Solidarności taki fajny sklep z ubiorami ciążowymi > (niedaleko PL.Bankowego). > polecam... Hmm, ale w polskim H&M chyba tego nie ma... Mieszkam tuż obok tego na Marszałkowskiej i bywam tam czasem (no w każdym razie moja żeńska połowa ;)) ale nie widziałem tam takiego działu. Ale może jako osoba niezainteresowana ;) nie rozglądałem się zbyt mocno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: McGoo Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.stacje.agora.pl 13.09.04, 08:35 Z ta grzecznoscia i "ustepowaniem miejsca" jest tragicznie - malo kto pomoze matce z wozkiem wejsc do autobusu(chyba ze wyraznie kogos poprosi) - ludzie nie chca sie nawet przesunac miedzy regalami w sklepie gdy widza kobiete z wozkiem - tragedia - w centrum stolicy na rondzie marszalkowska aleja jerozolimskie nie ma podjazdow na wozek (windy owszem sa ale zamkniete na klucz) - na schodach do dworca srodmiescie tez nie ma podjazdow - kazdy udaje ze nie widzi kobiety z wozkiem ... ludzie stali sie jacys wilkowaci ? kierowcy klna pod nosem widzac kobiete za kolkiem i z reguly robia jakies dziwne niebespieczne manewry w polaczeniu z puknieciem sie palcem w czolo - windy w centrach handlowych zaladowane sa nieustepliwymi konsumentami, ktorzy nawet sie nie posuna na widok kobiety z dzieckiem w wozku (mimo ze obok maja schody ruchome)- pracodawcow malo interesuje dziecko ich pracownicy i to ze zlobek tylko do 17 .. ogolnie jest tragicznie ze zrozumieniem problemow matek. Wszystkie te obserwacje pochodza z Warszawy - moze np. we Wroclawiu jest inaczej - moze jestem przewrazliwiony, a jakie sa wasze wrazenia ? to ja pisalem jednoroczny ojciec McGoo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wizytka Re:do McGoo IP: *.teleton.pl 14.09.04, 07:53 Aby poprawić Ci humor powiem, że jeszcze kilkanaście lat temu z wózkiem nie mogłeś wejśc do sklepu i jeżdzić sobie między regałami. Kilka razy byłam wypraszana. Próbowałam się np. zapytać jak mam przymierzyć bluzkę z 9-cio miesięcznym dzieckiem na ręku, wpisywałam się w książki zażaleń. A podjazdów najczęściej wogóle nie było. Nie wspomnę o ciuchach dla ciężarnych. Wasza "martylologia" :) jest dla mam, które mają np. 20-paroletnie dzieci śmieszna i czyta sie to z przymrużeniem oka. Jesteś w stanie sobie wyobrazić, że nie było ciuchów dla ciężarnych ale także nie było ich dla dzieci. A dzisiaj ....Ale to nie żadna moja złośliwość czy zadrość. To świtnie, że teraz są już takie możliwości i papmpersy i rózne buteleczki i smoczki i papki, soczki, zupki. Trzeba sięgać wyżej i musi być jeszcze lepiej. Przede wszystkim jednak trzeba zmienic sposób myślenia niektórych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monique Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.aster.pl 13.09.04, 10:51 ja tak samo. jakis miesiac temu uslyszalam, "ze dzisiejsze ciezarne to wstydu nie maja" - ubrana bylam w bluzke opinajaca mi ladnie brzuszek, bez rekawkow i z duzym dekoltem, ale dluga do bioder i luzne letnie spodnie ciazowe. najbardziej zdumiewajace bylo to, ze osoba, ktora tak skomentowala moj wyglad byl starym dziadem - jakies 60 lat, tlusty i szedl po ulicy miasta tylko w krotkich spodenkach i bez koszuli!! (bo bylo jakies 32 stopnie) w towarzystwie tlustej zony, ktora co prawda miala i bluzke i spodnice, ale rownie opiete co moja bluzeczka, tylko ze jej opinala zwaly tluszczu a mi 8-miesieczny brzuszek. Nie powiem, zatkalo mnie tak, ze az plakac mi sie chcialo. A powinnam dogonic ich i powiedziec im co o nich mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.acn.pl 13.09.04, 11:30 Mam identyczne odczucia Monique. Też jestem w 8 miesiącu ciąży :))) i też jestem często napiętnowana spojrzeniami spode łba. Dotyczy to najczęściej starych ludzi (głównie starych kobiet). Nie noszę gołego brzuszka na wierzchu - nie każdemu może on się podobać - zresztą ten widok zarezerwowałam dla siebie i przyszłego Tatusia i oczywiście lekarzy. Noszę modne bluzki ciążowe sięgające bioder i do tego spodnie. Wszystko w jasnych, pastelowych odcieniach. Do tego delikatny makijaż, ulubione perfumy, dyskretna biżuteria - przecież nie przestałam być kobietą i chcę podobać się mojemu mężowi. I wiecie co? Jedna starsza Pani (a ściślej mówiąć stara kobieta) w hipermarkecie zatrzymała się i tak patrzyła spode łba (zaciśnięte w podkowę usta, zmrużone ze złóści oczy). Miałam wrażenie, że chce mnie opluć. Dyskretnie zwróciłam uwagę męzowi, który posłał tej pani odpowiednie spojrzenie (tylko w połowie tak "miłe" jak jej)i poszła sobie. To tylko jedna z takich sytuacji. Nie wiem skąd to się bierze. Czy mam sobie założyć worek na głowę??? I nie będę krępować sobie brzucha bandażami (żeby było mniej widać), bo starym kobietom nie odpowiada widok ciężarnej kobiety. Myślę sobie wtedy - PAnie Boże spraw, żebym ja taka nie była... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nutka Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 13.09.04, 16:49 Tak. Najlepiej to by było jakbyście założyły bezkształtne szare wory do kostek i wyglądały jak cierpietnice i nie wychodziły z domu. Zgroza. Współczuję wam, kobitki! Kiedyś sama będę pewnie w ciąży i aż mi ciarki przechodzą na myśl o tych zawistnych spojrzeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: http://pamietamy.t [...] IP: 207.248.159.* 13.09.04, 20:47 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re:to tobie chyba sie mozg przegrzewa IP: *.acn.pl 14.09.04, 22:36 twoje IQ oscyluje chyba w okolicach 20... Przyszły tatuś i mój mąż to jedna i ta sama osoba. Jak można było na to nie wpaść! W swojej zawiści i jadzie nie byłaś(eś) w stanie zauważyć. Rozczaruję cię - nie zepsułaś(eś) mi humoru. Jesteśmy oboje z mężem tak szczęśliwi, że nic (nikt) nie jest w stanie nas zdenerwować - zwłaszcza takie ZERO JAK TY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re:to tobie chyba sie mozg przegrzewa IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.09.04, 04:44 twoje IQ musi byc -20, a sama jestes mniej niz zero, gowniaro jedna, ublizaj sobie samej chamskie nasienie. Ciekawe jakie IQ beda mialy twoje dzieci, lepiej nie myslec. No i jak sie czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re:to tobie chyba sie mozg przegrzewa IP: *.acn.pl 15.09.04, 12:29 Czuję się doskonale. PRZYPOMINAM; to ty pierwsza mi ubliżyłaś. Tobie wolno ubliżać ludziom a jak ci się ktoś 'odetnie' to już 'chamskie nasienie'? Pokrętna logika... Spadaj do swoich ziomków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.kabel.telenet.be 13.09.04, 09:03 najfajniesze ubrania ciazowe sa w FORMES, wszystko co modne, a jednak dla przyszlych mam! Czasem jak widze te ubrania, to zaluje, ze nie jestem w ciazy hehe :))) poszukajcie sobie w necie, polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baśka Re: A ja o ciuchach ciazaowych chcialam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 10:09 O rany dziwczyny ale trafiłyście! jestem w ciąży zaczyna mi cholera rosnąć brzuch i poszłam do paru sklepów. KOSZMAR!!!!Szarobure powyciągane wory, od samego patrzenia mam deprechę. W H&M niewiele lepiej ale przynajmniej pastelowe kolorki! Nie wiem, kupie ze dwa wory na brzuch i fajne ciuszki rozmiar ze 44 :-))) i będzie dobrze. Aha, no i wychodzi na to że jestem bezwstydna. Aha i nawiązując do jakiegoś postu intelektualistki z egzaminów wstępnych urodzę pierwsze dziecko w niewłaściwym biologicznie czasie bo mam 33 lata i doktorat. Zgroza! Pozdróka dla mam i nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Nie prawda 13.09.04, 12:17 sa i ladne. Za ciezkie pieniadze. Tyle ze to kwestia wyboru. Jesli pracuje sie w ciazy to ciuchy mozna miec ladne. Z drugiej strony jesli ktos wczesniej dojrzal do macierzynstwa to woli wydac na wyprawke. Grunt to czuc sie dobrze ze swoimi decyzjami. I komfortowo i psychicznie i fizycznie. Bo nasz wlasny komfort jest tez wazny dla dziecka. Mi osobiscie nie przeszkadzaly ubrania - w gruncie rzeczy nosilam swoje a dopiero w ostatnich miesiacach ogrodniczki. O wiele bardziej mdlosci w pierwszych miesiacach i nadwrazliwosc na zapachy, ktorej palacze kompletnie nie rozumieja i w zwiazku z tym potrzeba wymiotowania chocby na ulicy albo niemoznosc brania lekow. Ale to tez przechodzi i potem jest tylko lepiej. Jak bedziesz kiedykolwiek mama to nie myslenie ale spojrzenie moze ci sie zmieni. A zamilowanie do ciuchow to nie najwazniejsza czesc myslenia. Seks to nie tylko ciuchy, a jesli bedziesz miala spuchniete nogi to o seksie myslec nie bedziesz. Lepiej sobie wszystko zaplanowac i czuc sie dobrze a wtedy naprawde sie promienieje i nie potrzeba do tego mniej wiecej dwa razy drozszych ciuchow niz normalne. Bo takie sa fakty. Porownaj ceny z Hennesa i Moritza- Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Nie prawda 13.09.04, 14:45 niektóre osoby (i sądzę że jest ich nie mało - no w każdym razie na pewno ja) osiągają komfort psychiczny właśnie dbałością o wygląd. W tym posiadanie fajnych ciuchów. Więc uważam że ten aspekt ciąży - mianowicie ładne ubrania - jest też ważny. Niezależnie od tego czy się pracuje czy nie. A kewstia ceny - no cóż może trzeba by stworzyć lobby przyszłych mam, które chcą wyglądać fajnie w ciąży i nosić modne i nie astronomicznie drogie ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nutka Re: Nie prawda IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 13.09.04, 16:58 Pewnie, ze tak. Kobiety w ciąży nie mogą wyglądać jak potwory! A to co się dzieje w polskich sklepach nawet mnie, niecięzarną studentkę przyprawia o bóle głowy! Dlaczego kobiety w ciąży nie maja mozliwości kupienia ładnych, kształtnych eleganckich, wygodnych ubrań w ładnych kolorach (niekoniecznie z infantylnymi motywami typu misie, serduszka), ubrań do pracy, na spacer, do teatru? Przecież to nadal kobiety! Może w Warszawie jest kilka takich sklepów ale w innych, mniejszych miastach pozostają tylko sklapy dla puszystych z gigantycznymi czarnymi spódnicami i seledynowymi marynarkami o rozmiarze XXXXL(koszmar i zgroza). Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Z czarnymi spodnicami to jest tak drogie panie 14.09.04, 09:34 ze chyba nie zrozumialyscie mnie. Ciuchy ciazowe sa ZAWSZE duzo drozsze przynajmniej ze dwa razy. Bo trzeba miec dostosowane maszyny i calkiem inny kroj. Oczywiscie ze sklepy sa i powinny byc ale naogol takie sklepy bywaja gdy jest na nie zapotrzebowanie. To tak jak z malymi sklepikami z zywnoscia dla koneserow albo z rzemieslnikami. Sa tam gdzie jest zapotrzebowanie. Jesli wiekszosci kobiet w jakims miejscu nie stac na takie ciuchy- sklepu nie bedzie. W W-wie sa bo i wiecej kobiet takich ktore na to stac. Biedniejsze na ogol ladne ciuszki sobie szyly. Na zyczenie zainteresowanych sklepy nie powstaja. Przepraszam ze robie za wyrocznie ale to troche smieszne. Nikt nie zainwestuje w cos co sie po prostu nie sprzeda na pniu. Oczywiscie ze takie rozwazania nieciezarne studentki przyprawiaja o bole (´porodowe´) bo trudno o tym w tej perspektywie myslec. Poza tym w mniejszych miastach jest pare miejsc gdzie mozna sobie normalne ciuszki przerobic na ciazowe bez jakiegos horendalnego wysilku- wystarczy oddac je krawcowej i tam gdzie trzeba wszyc gumki - pomyslec tez nieco o tym w jakich miejscach figura sie zmienia. Kwestia zaradnosci drogie panie. Kiedys Polki z tego slynely. Co do czarnych spodnic, to mam taka jedna do dzis- ktora kupilam w jakims sklepie pod Lublinem za pare zlotych. Jest czarna z cieniutkiej bawelny w drobne biale kwiatuszki i sciagana na gumke. Nie pamietam by mi sie kiedys nie przydala. Tanczylam tez w niej sobie na kursie Flamenco. W ciazy byla tez jak znalazl- bo z elastyczna gumka i komfortowa. Nie ma wiec co robic paniki. Nie wszyscy potrzebuja zaraz stada skladanych krzeselek gdy ida na pol godziny do muzeum z przewodnikiem. Czasem nadmiar rzeczy tez nie jest korzystny a grunt to dobra organizacja. I wlasnie o to chodzi. O organizowanie wymiany ciuszkow second hand i rzeczy dla maluchow, o rynek dla rzemiosla. To co jest naprawde kobietom w ciazy potrzebne to - dobre majtki bo tych sie wlasnym sumptem zorganizowac nie da- by dobrze wygladac rowniez PO ciazy co jest o wiele wazniejsze na ogol dla kobiet oraz dobre rajstopy i biustonosze. Ale to wam wytlumacza kobiety ktore w ciazy byly- zwlaszcza te co nie w pierwszej. Reszta to naprawde drobiazg i mozna sobie z tym poradzic. Skore za to naprawic trudniej podobnie jak nadmiernie rozciagniete w niektorych partiach miesnie. I wazne tez aby kobiety same czuly sie atrakcyjne. Mezczyzni zas maja wystarczajaco duzo powodow tych biologiczych by i tak uwazac kobiete w ciazy z obcym mezczyzna za mniej atrakcyjna w najbardziej konsumpcyjnym sensie. Uwazam jednak ze i tak jest tysiac powodow do radosci. Oni w koncu w ciazy byc nie moga. I ten podziw tez czyni nas - kobiety w pewien sposob (dla nas wazny) atrakcyjniejszymi. Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Z czarnymi spodnicami to jest tak drogie pani 14.09.04, 09:45 ok przyznaję sie bez bicia - teraz to już cię na prawdę nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 najtrudniej zrozumiec czasem samego siebie 14.09.04, 09:50 o tym jest ten artykul. A i dla dzieci i dla nas to jest wlasnie najwazniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Lobby przyszlych mam mozna tworzyc 14.09.04, 09:52 i to nie jest zly pomysl. Wyrazac zyczenie aby istnialy jakies sklepy troche glupio :) Mam nadzieje ze teraz wyrazam sie jasniej- chodzilo mi o naiwnosc wypowiedzi kiki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inia Re: Z czarnymi spodnicami to jest tak drogie pani IP: *.icpnet.pl 14.09.04, 12:12 A wcale ciążowe ciuchy nie są bardziej drogie! Ja przez całą ciążę kupiłam słownie 3 ubranka: 1. dobre spodnie, które rosną razem ze mną (ok. 100 zł), dżinsy H&M ciążowe, ale kupione na Allegro, czyli de facto za grosze oraz spódniczkę! A przy moim wzroście (niskim) kupowanie ciuchów XXXXXXL jest zwykłą pomyłką. No i mój mąż też woli jak jestem jakoś normalnie ubrana!I jest dumny, że zostanie tatusiem.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wizytka Re: do Biedronki IP: *.teleton.pl 15.09.04, 14:08 Rzeczywiście ! A prawie już zapomniałam. Najgorzej było z majtkami. Tragedia. Ciągle były pod brzuchem. A rajstopy ! W ostatnich miesiącach ciąży nie do noszenia. Teraz podobno jest lepiej. Pamietam,że najgorzej bolało jak w szczyt brzucha "wpijał" sie szew. Nosiłam odwrotnie, ale wtedy na stopach sterczały te szwy "stopowe" i to paskudnie wyglądało. Mimo, że było to już wieeeeele lat temu cały czas odnoszę wrażenie, że nadal mówi się tylko o ciąży i porodzie, natomiast o połogu niewiele. I tu także masz rację. Dla mnie najgorszym przezyciem był pierwszy połóg (za drugim razem było lepiej). Złe szycie, zapalenie piersi, hemoroidy .... Mimo dużej świadomości kompletnie nie byłam na to przygotowana, ponieważ niewiele się o tym mówiło i pisało. Zawsze milej się czyta i pisze o skokach nastrojów w czasie ciąży, czy reakcji na zapachy niż o hemoroidach w d.... po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klientka FORMES NOWOSC: Moda ciążowa, www.formespolska.pl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 18:00 Zapraszam do pierwszego butiku FORMES - tak, to dla kobiet w ciąży, który bedzie otwarty w Centrm Hadlowym ARKADIA - planowane otwarcie 20.10.2004r. Obecnie, w celu zapoznania sie z kolekcją, ktora jest projektowana na nowy sezon - włącznie dla kobiet w ciąży i posiada 300 propozycji klasycznych- na co dzień, prostych, eleganckich - dla kobiet aktywnych zawodowo oraz modę wieczorową - na specjalne okazje, na stronie www.formespolska.pl. Odpowiedz Link Zgłoś
mala-muu Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 11.09.04, 09:31 a ja się popłakałam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.medizin.uni-leipzig.de 11.09.04, 12:07 ja tez sie wzruszylam, nieprzecietny tekst!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Holland Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.80-203-42.nextgentel.com 12.09.04, 00:07 czym ??? bo dla mnie ten artykul przekazal mi:stos banalow o ktorych kazdy wie glupie porady jak zbudowac nowe relacje z rodzicami i informacje o tym ze macierzynstwo w pewnym sensie jest wiezieniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buziaczek Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.04, 16:57 Brawo, piękny tekst ja też się wzruszyłam. Kocham moje dzieci, pozdrawiam.M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luzaczka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: 80.41.219.* 11.09.04, 19:23 Jak bardzo sie ciesze ze swoja pierwsza ciaze przezywam poza granicami Polski,poza "malym" 150.000 tys. polskim miasteczkiem. Chodze ubrana w seksowne ciuszki, ktorych wybor ogromny i nie kosztuja majatku. O znieczulenie nie musze sie martwic, badania i wizyty ustala za mnie moja polozna - wszystko to w ramach ubezpieczenia podstawowego. Wszystkie badania przeprowadzane sa w jednym miejscu, w trakcie jednej wizyty. Jezdze na rowerze, chodze na basen, nie wstydze sie swojego ciala. Dbam o siebie! Nie bede tez karmic piersia, ale butelka. Zdecydowalismy tak oboje z mezem. Dzieki temu i on moze wstac w nocy nakarmic pocieche. I nie bedzie problemow w stylu jak tu wykombinowac wyjscie bez dziecka, bo niania zawsze poradzi sobie z butelka. Pamietam jak ciaze przezywala jedna z moich znajomych w Polsce - to byla choroba, a nie naturalny stan. Francuskie poradniki nie zabraniaja lampki wina,japonskie - sushi, wszystkie zabraniaja jedzenia za dwoje i wygladania jak "ofiara losu". Glowa do gory ciezarne, dbajcie o siebie, jedzcie i robcie to na co macie ochote. Palaczki zapomnijcie o nalogu, nie tylko na czas ciazy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Margot Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 11.09.04, 21:44 Droga Luzaczko, Jaką muszę być nieodpowiedzialną i nieświadomą matką, że żE SIĘ CIESZĘ, że urodzę moje dziecko własnie w Polsce, w naszym zaścianku. A tak dla Twojej informacji: jestem w ósmym miesiącu, chodzę w dopasowanych ciuchach, też mam swoją położną i przeżywam ciążę jako normalny stan. A to wszystko, nie zgadniesz gdzie: w POLSCE (sic!!) Jaką to szczęściarą jesteś, żeś od nas, pobłąkanych daleko... Ech.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Margot Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 11.09.04, 21:44 Droga Luzaczko, Jaką muszę być nieodpowiedzialną i nieświadomą matką, że żE SIĘ CIESZĘ, że urodzę moje dziecko własnie w Polsce, w naszym zaścianku. A tak dla Twojej informacji: jestem w ósmym miesiącu, chodzę w dopasowanych ciuchach, też mam swoją położną i przeżywam ciążę jako normalny stan. A to wszystko, nie zgadniesz gdzie: w POLSCE (sic!!) Jaką to szczęściarą jesteś, żeś od nas, pobłąkanych daleko... Ech.... Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: Czytaj dokładnie, margot. 13.09.04, 10:21 Kochana Margot, nie przeczytałaś dokładnie - ona ma to wszystko, za co ty płacisz cieżkie pieniadze (połozna, znieczulenie, pewnie i poród rodzinny, a przynajmniej nie na wspólnej sali)ZA DARMO, w ramach ubezpieczenia! W Polsce możesz mieć to samo, co "na zachodzie", o ile zarabiasz powyżej średniej krajowej. Też mi sztuka! Pomyśl o kobietach, których nie stać na te luksusy, które luksusami oczywiście nie są i przyznaj, że jednak jesteśmy, jak to napisałaś "pobłąkani". Trochę pokory moja droga... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.cable.mindspring.com 13.09.04, 01:47 Byc moze japonskie poradniki nie zabraniaja sushi w czasie ciazy, ale juz wszystkie inne tak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doritt Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.80-203-42.nextgentel.com 11.09.04, 23:58 Nie wiem dlaczego, ale po artykulach tego typu po prostu odechciewa mi sie miec dzieci..nie mam pojecia czy umieszczanie tego typu tekstow w jedenj z najbardziej poczytnych gazet ma zmniejszyc rozrodczosc czy cos takiego? dosc ze na sama mysl o autorce mna az wzdryga. na serio kazda kobieta wie ze po porodzei bola piersi ze ma sie problemy z siadaniem ale czy ta kobieta musi o tym trabic na cala Polska? czy gazeta wyborcza musi poprzez ten artykul nazywac posrednie macierzynstwo wiezieniem???? Jestem zniesmaczona i odechcialo mi sie dzieci po raz kolejny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie-matka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 13:19 no coz ja mam podobne odczucia, moje najgorsze wyobrezania na temat ciazy, chyba niestety sa prawdziwe... w zwiazku z tym tez kolejny raz utwierdzilam sie w przakonaniu, ze nie chce miec dzieci i juz. zdecydowanie czuje sie kobieta, ale nie uwazam, ze macierzynstwo to moj obowiazek albo powolanie. moze to sie kiedys zmieni, podobno to przychodzi z czasem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.home.cgocable.net 14.09.04, 05:15 Usmialam sie po przeczytaniu tych rewelacji ! Toz to "wstretne feministki" maja dzieci i nawet je kochaja:))) I co mi tu opowiadacie, ze jestescie feministkami, jak nie potraficie wywalczyc prawa do schodow przystosowanych do wozkow dzieciecych w centrum miasta stolecznego Warszawy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nglka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: 213.155.175.* 12.09.04, 00:19 Dlaczego od razu feministki, to feministki nie są matkami? Myślę, że się mylisz. Właściwie to jestem tego pewna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.g.pppool.de 12.09.04, 00:20 puszczanie baniek mydlanych jest mozliwe takze gdy nie posiada sie dzieci ;-). przyznam ze artykul mnie zniesmaczyl - 99% mam ktore znam mogloby napisac cos podobnego, moze mniej skupionego na zaimku "JA". Niestety autorka powtarza kupe banalow ktore mozna znalezc w rozmaitych poradnikach, i rady. Rady z ktorych nie kazdy chce ani musi skorzystac (na szczescie). przeciwstawienie feminizmu macierzynstwu jest wrecz niesmaczne, kojarzy mi sie z podcinaniem galezi na ktorej sie siedzi... od kiedy feminizm oznacza bycie przeciwnikiem dzieci? ech. az szkoda oczu i nerw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.fonet.pl / 80.51.233.* 16.09.04, 15:54 Brawo! Nic ująć, nic dodać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wyrodna matka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: 192.38.148.* 27.10.04, 14:29 Artykul wydal mi sie przyjemnie banalny. Odczucia autorki podobne do moich wlasnych, do czasu urodzenia dziecka. Niestety nie spotkalo mnie szczescie "opetania" przez dziecko. Moge chyba tylko zazdrosic. Tym, ktore artykul zniecheca do urodzenia dziecka, moge powiedziec, macie racje! Coz tego, ze dziecko jest slodkie i ogolnie udane, jesli czlowiek przewraca sie ze zmeczenia i nie ma czasu nasladzac sie tymzedzieckiem. Wyrodna matka nie odbiera dziecka wczesniej z przedszkola, jesli ma extra wolna godzinke i moze sie zdrzemnac. Wyrodna matka oddaje dziecko do przedszkola, kiedy ma wolny dzien. Zeby odpoczac, albo posprzatac, albo odespac, albo ... a ten artykul znow mi mowi,ze jestem wyrodna matka! Koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sigrid Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 12.09.04, 00:45 HE HE aleś ty głupi mizoginie Aneta Górnicka Boratyńska jest feministką i autorką książek: "stańmy się sobą, cztery projekty emancypacji", "chcemy całego życia antologia polskich tekstów feministycznych". i co zazdrościsz frustrancie? Odpowiedz Link Zgłoś
aszar.kari Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 12.09.04, 04:32 Dorastanie zawsze jest bolesne i troche zenujace, gdy sie juz je ma za soba. Czytalam artykul z zyczliwym politowaniem dla autorki - to taka byla wyksztalcona i pewna siebie, a nie wiedziala wczesniej takich prostych rzeczy? Wniosek jeden - nalezy sie cieszyc, ze czesciowo udalo sie tej pani dorosnac do rodzicielstwa choc hasla na temat znieczulenia przy porodzie i prawa do wyboru lekarza brzmia nieco dziecinnie. Ilez razy mozna odkrywac przydatnosc kola? Poza tym, podobnie jak autorzy innych postow, jestem mocno rozbawiona przeciwstawianiem sobie macierzystwa i zycia zawodowego, wolnosci wyborow profesjonalnych i "zniewolenia" rodzinnego. Kazdy wybor, podkreslam - KAZDY - laczy sie z rezygnacja z czegos innego ale tez z otwieraniem kolejnych, czesto nieznanych dotad, mozliwosci i doprawdy pani kolo 30-tki nie powinna tego "odkrycia" traktowac jak olsnienia na miare archimedesowej "Eureki". To sa zyciowe prawdy do ktorych dochodzi sie zazwyczaj gdzies pomiedzy 10 klasa a II rokiem studiow. Nalezy sie tylko cieszyc, ze autorka artykulu w koncu jednak dorosla do macierzystwa, co moze tylko byc z korzyscia dla Feliksa i Rozy. Swoja droga, to ktos te pania chyba bardzo lubi, ze Jej zaplacil za opisywanie takich oczywistosci. A moze redakcja nie ma innych tekstow do druku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patrycja Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.rakowiec.waw.pl / *.crowley.pl 13.09.04, 00:25 jak ktos nie wie, czym jest feminizm, to niech siedzi cicho i slucha z rodziawionymi ustami... chociaz dla ciebie pewnie za pozno - brak zrozumienia tekstu sluchanego i czytanego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: real feminist MACIERZYNSTWO JEST CUDOWNE IP: *.dc.dc.cox.net 13.09.04, 00:55 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kika Z artykulu nie wynika , ze autorka jest feministka IP: *.virtua.com.br 13.09.04, 04:03 Tytul dr, praca zawodowa i macierzynstwo- to jeszcze nie koniecznie oznacza bycie feministka. Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Z artykulu nie wynika , ze autorka jest femin 13.09.04, 09:22 Cytuję: "Feministka w ciąży od pierwszego dnia pracy - przecież to śmieszne!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strachliwa Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: 194.7.121.* 13.09.04, 08:39 A mnie posiadanie dziecka przeraza pod kazdym wzgledem. Jestem mezatka i czuje ze powinnam miec dzieci predzej czy pozniej, ale nie odczuwam sama z siebie takiego pragnienia. Nie radze sobie sama ze soba wiec nie wiem, jak moglabym poradzic sobie z nowym malym czlowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.datascan.pl 13.09.04, 08:52 Ja mam ten sam " problem"- według mojej rodziny. 30 -stka na karku ja prowadzę taki lekki tryb życia... Nie ważne jest , że jestem szczęśliwa, że robię to co lubię, że mam czas dla siebie! To według innych jest skrajny egoizm! Nie wiem tylko czy większym egoizmem nie jest posiadanie tzw normalnej rodziny bo inni tak mają, bo takie są normy społeczne!!!!!!!!!!!!!!!!!! Szczęśliwa we własnym świecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MamaNIEmama nie przejmuj się! IP: 5.5R* / 62.134.32.* 13.09.04, 09:04 Nie przejmuj się. Pragnienie posiadana dziecka przychodzi samo. Ja sama mam już 35 lat i nagle zachciało mi się drugiego. Z drugiej strony, takie artykuły wmawiają kobietom, że posiadanie dziecka uszczęśliwia każdą kobietę, a to mit. Można nie mieć dziecka i być szczęśliwą. I odwrotnie. Muszę ci powiedzieć, że wiele kobiet rodzi dzieci, bo nie chce się im podejmować poważniejszych decyzji dotyczących ich życia, albo chcą pokazać otoczeniu, że ich zagrożony związek jednak jest wspaniały (Beckham? ;-). Ja wiem, że brzmi to okrutnie, ale takie jest życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FRN Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.koszalin.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 11:23 Hehe. Ja jestem facetem dobijajacym do 30 (jeszcze tylko kilka miesiecy :/ ) a tez musze sluchac takich kazan. Wiec domyslam sie co spotyka Ciebie. Ale moze w jakims serialu o duzej ogladalnosci pokaze sie pare razy jakas sympatyczna postac zyjaca z wyboru w stanie "wolnym" i sie spoleczenstwo przekona... PS. Dziecko? Brrr, nie moge sie wyobrazic w roli ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.kabel.telenet.be 13.09.04, 08:55 ja bym chciala miec dzieci, nie moge sobie wyobrazic domu bez nich. Moj kochany tez chce :) Czasem tylko czuje sie jakas "nienaczasie", bo moje rowiesniczki albo o dzieciach w ogole nie mysla albo planuja je w jak najdalszej przyszlosci albo w ogole sie ich boja! Moze wszystko wynika z tego, ze mam trojke rodzenstwa, z czego dwojka to maluchy....ale dziwi mnie, ze ostatnio tlumaczyc trzeba potrzebe posiadania potomstwa, a nie jej brak. Zawsze mi sie wydawalo, ze natura sama jakos nas pcha do rozmnazania ;)) i nie trzeba jakiegos wyraznego usprawiedliwienia. Moja mama bedac w moim wieku miala juz dwojke dzieci, mi sie az tak nie spieszy, ale chcialabym byc mama przed 30. Pocieszajace jest to, ze w Belgii, gdzie mieszkam, panuje prawdziwy babyboom!To sprzyja nastrojom macierzynskim, tyle ze wsrod.........pan po30 przewaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga mlode kandydatki na mam IP: *.kabel.telenet.be 13.09.04, 09:07 "Moja mama bedac w moim wieku miala juz dwojke dzieci, mi sie az tak nie spieszy, ale chcialabym byc mama przed 30." zapomnialam w poprzednim poscie napisac w jakim wieku, wiec napisze, ze w wieku 23 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MamaNIEmama A co z ojcem? IP: 5.5R* / 62.134.32.* 13.09.04, 08:55 Sama mam dziecko, które bardzo, ale to bardzo kocham, ale mimo to ten artykuł mnie trochę zdenerwował. Wiele kobiet po urodzeniu dziecka staje się tylko mamą i traktuje swojego partnera jako ojca dzieci. Liczą się tylko zupki, kupki i humory potomstwa i całe otoczenie musi się tym zajmować. Poza tym zaczyna się macierzyństwo gloryfikować i wmawiać całemu światu, że tylko to uszczęśliwia kobiety. A ja tak nie chcę i stojąc teraz przed decyzją urodzenia drugiego dziecka będę się jeszcze bardziej starać o związek z partnerem i nasze relacje. Dużo nauczyłam się na błędach i chcę być nie tylko mamą, ale i spełniać się zawodowo i być atrakcyjną (także intelektualnie!) partnerką dla ojca mojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikka Re: A co z ojcem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 12:00 Człkowicie sie z Tobą zgadzam wiele kobiet przesadza. One zyją życię dzieci a nie mają własnego. Uwazaja ze się tak poswięcają tylko po co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MamaNIEmama Re: A co z ojcem? IP: 5.5R* / 62.134.32.* 13.09.04, 12:12 Bo nie mają innego pomysłu na życie? Kobiety mają gdzieś głęboko usadowioną potrzebę (obowiązek?) poświęcania się. Pewnie to też wynika z wychowania. Zresztą wiele kobiet tak naprawdę wariuje, kiedy urodzi im się dopiero syn. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 To troche nie tak 14.09.04, 10:01 jedno z drugim ma niewiele wspolnego chyba ze potrzeba bycia matka jest z tych nizszych - konsumpcyjnych i czysto egoistyczna. W tej kategorii nie mozna oczekiwac wobec tego bycia atrakcyjna w ciazy dla innych mezczyzn bo z przyczyn biologicznych raczej sie nie jest :). Kobiety sa troszke inaczej zbudowane. Nastawione fizjologiczne na wytrzymalosc choc nie na ta w piciu alkoholu. Raczej to nie ma nic wspolnego z wychowaniem. Jezeli wprowadza sie w zycie rodzinne partnera to coz- sama kobieta i ten partner tylko na tym zyskuja. Odpowiedz Link Zgłoś
epsik Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs 13.09.04, 09:02 bardzo sie czieszę że powstała taka książka. myslę że jest ona potrzebna kobietom którym (podobnie jak i mnie) nie wmawiano całe życie że najświętrzym celem życia jest rodzenie i wychowywanie dzieci. kiedy nagle zostajesz oderwana z najszybszego nurtu życia to naprawde trudno czasem zrozumieć co się traci a co zyskuje i kim nagle się stajesz. dzisiaj po pracy, na spacerze z moim 9-cio miesięcznym synkiem pójdę poszukać tej książki w księgarni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika A mi się zrobiło odrobinę niedobrze do tego lukru IP: *.datascan.pl 13.09.04, 09:49 Wspaniale, że szanowna autorka jest zachwycona swoim nowym życiem ale żeby pisać o tym w Wysokich Obcasach... to już jest trochę niesmaczne. Pytanie się nasuwa: Jaki był cel tej publikacji? Dla mnie osobiście jest on nieczytelny. Zagłębiając się w ten tekst czułam się odrobinę jak spotkaniu ludzi uzaleznionych: Cześć mam na imię .... jestem feministką i matką! Histria życia autorki moim zdaniem nie jest aż tak ciekawa żeby poświęcać jej tyle miejsca... A tak na marginesie, nie wiem dlaczego ale podczas tej lektury miałam wrażenie, że tak naprawdę jest to jedna wielka propaganda na rzecz macierzyństwa i tego że każda feministka, która nie chce mieć dzieci- nie wie ile traci a jej życie jest puste i pozbawione sensu... Ja wiem ile mogę stracić posiadając... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MamaNIEmama Re: A mi się zrobiło odrobinę niedobrze do tego l IP: 5.5R* / 62.134.32.* 13.09.04, 09:51 No przecież to typowe zachowanie. Dobrze że przynajmniej dokonała samokrytyki nazywając się kwoką. Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: A mi się zrobiło odrobinę niedobrze do tego l 13.09.04, 10:05 Wiesz co? To sobie rzygnij i nie zabieraj miejsca. Artykuł moze nie był dla wszystkich. Jeśli ktoś ma w planach dziecko dopiero za kilka lat - niech nie czyta, bo i tak nie zrozumie, a może i pobrudzi dywan. Ja jestem w szóstym miesiącu ciązy i doskonale rozumiem dylematy tej Pani. Podpisuję się rękami i nogami pod opinią na temat ciąży, szczególnie pod świetnie opisaną jej medykalizacją - to ciagłe życie na minie, od badania do badania. Też mnie to drażni, mimo że mam superlekarza, a ciążę znoszę naprawdę świetnie. Druga częśc artykułu podbudowała mnie strasznie. Jak to w ciazy bywa - jednego dnia chodzę cała w ptakach, szczęśliwa z powodu ciaży a następnego miewam czarne mysli - jak to będzie, moje zycie się skończyło, zadnych imprez, koniec z uprawianym przed ciążą hobby, co z kinem, ksiązkami, spotkaniami z przyjaciółmi i ogólnie pojętym poczuciem wolności. Jesli jednak macierzyństwo wygląda tak, jak opisała je ta Pani - kurcze, wchodzę w to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika Do kangura 4 IP: *.datascan.pl 13.09.04, 10:49 Po pierwsze trochę więcej kultury Szanowna Pani! W mojej wypowiedzi nikogo nie obraziłam. Smieszą mnie tego typu artykuły kobiet które tak naprawdę bawią się w macierzyństwo. Życzę Tobie aby było Cię stać na niańkę do dziecka, na kupowanie markowych ciuchów w sklepach dla kobiet w ciąży, na to aby nie zastanawiać się na czym mozna w tym miesiącu oszczedzić, na nie zaprzątanie sobie głowy pytaniem czy po urlopie mam jeszcze pracę itd... To są codzienne problemy moich koleżanek posiadających już dzieci lub będących jak Ty w ciąży i uwierz mi wcale to tak różowo nie wygląda. Proponuję zamieścić artykuł dla równowagi mamy która boryka się z tysiącem problemów a jej życie wcale nie zamieniło się w raj na ziemi... Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Hmmm 13.09.04, 13:16 Bedzie moze niezbyt kulturalnie i malo asertywnie, ale wydaje mi sie, ze jestes frustratka. Wedlug Ciebie nie mozna napisac artykulu, ze komus sie udalo - udalo sie urodzic zdrowe dzieci, utrzymac prace (mimo, ze jak byk autorka napisala, ze miala obawy czy ja utrzyma, ale widocznie byla na tyle dobra, aby nadal ja zatrudniac!), miec na te ciuchy, samochod i zycie. Nie, no bo przeciez sa matki, ktore borykaja sie z tyloma problemami, ze pisanie o tym, ze komus sie udalo, to wedlug Ciebie - naduzycie takie, ze "rzygac sie chce". A wbrew pozorom potwierdzasz tylko slowa autorki tego artykuly - patrzysz na swiat tylko swoimi oczami, jedne problemy wydaja Ci sie wieksze od innych, bo dla Ciebie akurat dotykaja spraw dla Ciebie waznych. Traktujesz optyke innych jako wypaczona, naiwna, "rozowa". Rozumiem, ze gdyby byl to artykul o nepalskiej (kraj dowolny) matce wychowujacej w glodzie i chlodzie czternastke dzieci, zajmujacej sie samotnie domem, zdobywaniem pozywienia i walka o byt na granicy egzystencji, to bys powiedziala - ooo, jaki cenny artykul - tyle sie dowiedzielismy o zyciu nepalskich kobiet i o tym, ze sa one tak niecnie wykorzystywane. Na swiecie dziaja sie rzeczy dobre i zle. Nalezy pisac o jednych i o drugich. I to nie jest powod do rzygania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika Re: Hmmm IP: *.datascan.pl 13.09.04, 13:42 Po pierwsze, jeżeli dla Ciebie frustracja objawa się obiektywnym spojrzeniem na codzienność- to składam szczere gratulację. Uważam , że jestem i tak w uprzywilejoanej sytuacji. Natomiast wybacz ale dla mnie ten tekst był jedną wielką reklamą macierzyństwa i wprowadza tak naprawdę wiele kobiet w błąd. "Wedlug Ciebie nie mozna napisac artykulu, ze komus sie udalo - udalo sie > urodzic zdrowe dzieci, utrzymac prace (mimo, ze jak byk autorka napisala, ze > miala obawy czy ja utrzyma, ale widocznie byla na tyle dobra, aby nadal ja > zatrudniac!), miec na te ciuchy, samochod i zycie" Ok ,świetnie ale od razu wyjaśnijmy sobie ile jest takich kobiet w Polsce? Autorka tego artykułu ma dosyć " nietypowy zawód" nie musi w pracy siedzieć do 8 do 19.00, ma czas dla siebie, innych.Stać ją na wynajem niani. Ma pracę która pozwala jej na życie pozbawione wyrzeczeń. Jeżeli uważasz, że tak wygląda życie młodych matek to się grubo mylisz. Nie przemawia przeze mnie zazdrość ale na codzień widzę ludzi którym ledwo starcza do pierwszego i jest mi ich żal, bo oni teź mysleli że ich życie będzie tak " miłe i przyjemne " jak życie autorki tego artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Hmmm 13.09.04, 14:47 > Natomiast wybacz ale dla mnie ten tekst był jedną > wielką reklamą macierzyństwa i wprowadza tak naprawdę wiele kobiet w błąd Nooo jasneeee. Bo po przeczytaniu tego artykulu tysiace mlodych kobiet rzuci sie do rodzenie dzieci. Az tak nisko ceni Pani inteligencje Polek? To jak mozna byc z takim nastawieniem fenimistka? Heh. To, ze jest to kampania reklamowa ksiazki - nie ulega watpliwosci, ale bez przesady. Obiektywizm? Pesymizm nie jest obiektywny. W tej kwestii tak na dobra sprawe nie ma czegos takiego jak obiektywizm. Jak sie troche Pani zastanowi, to uzmyslowi sobie Pani dlaczego. Kazda matka, to inna historia, inny byt. To, ze ktos opisal akurat swoja historie, to jeszcze nie powod aby sie na niego nabzdyczyc, bo nie odpowiada ona naszym standardom i wyobrazeniom. > Autorka tego artykułu ma dosyć " nietypowy zawód" nie musi w pracy siedzieć > do 8 do 19.00, ma czas dla siebie, innych Chyba w swoim zacietrzewieniu nie przeczytala Pani uwaznie artykulu. Ten zawod wlasnie wymagal od autorki siedzenia do 19, ale po urodzeniu musiala z tego zrezygnowac. Autorka nie dodala, ze spowodowalo to rowniez zatrzymanie jej kariery zawodowej, ale uwazne przesledzenie artykulu daje to wyraznie do zrozumienia. Siedzenie od 8 od 19 jest tez niezgodne z kodeksem pracy droga Pani, wiec niezaleznie od bycia w ciazy czy tez nie, goni teraz Pani w pietke uzywajac tego jako kontrargument. I prosze mi nie wmawiac, ze jestem teraz naiwny sadzac, ze w pracy to mozna tylko 8 godzin. Ze rynek pracy to dzungla, ze pracodawcy to swinie itd. W mojej firmie po godzina siedza tylko osoby, ktore zwyczajnie cos zawalily, lub z braku wiedzy musza cos nadgonic. Jest to juz trzecia firma, w ktorej pracuje i wszedzie bylo tak samo. Nikt na nikim nigdzie sie nie "pastwil" od 8 do 19. Wynajem niani. W Wawie, to faktycznie spory koszt. Znam pare dziewczyn, ktore mieszkajac w stolicy utrzymuja sie na niezlym poziomie tylko z "nianczenia". Coz - Stolyca :) W Lodzi, Poznaniu, Wrocku - to wcale nie sa tak duze koszty - okolo 400-500PLN. Rozwijaja sie rowniez prywatne przedszkola, gdzie mozna juz zostawiac 3latki (200-300PLN). Rozgladam sie wokol - obok mnie siedzi dziewczyna - blizniaczki 3latki - teraz poszly do przedszkola. W pokoju dalej druga dziewczyna - czteroletni synek - poszedl do przedszkola w tym roku, rowniez po raz pierwszy. Nastepna kolezanka, w innej firmie - dwoje dzieci - jedno w 1 klasie podstawowki, drugie w gimazjum, wynajmuje nianie, ojciec wciaz w pracy "w terenie". Kolejna, w jeszcze innej firmie - wlasnie jest w ciazy i przechodzi przez ten okres "wzmozonych kontroli lekarskich". Wszystkie sobie doskonale radza, pracuja, rozwijaja sie. W "przerwach na kawe" o swoich dzieciach moga opowiadac bez konca. Sa zwyczajnie szczesliwymi matkami, zatroskanymi o swoje dzieci. Co prawda zadnej z nich nie stac na wlasny samochod (maja samochody "rodzinne"), z tego co wiem, to tez nie jezdza konno, czasem wyskakuja z dziecmi na basen, czy do ZOO. Ale to w niczym nie zubaza ich zycia,wiec proponuje przez taki pryzmat nie patrzec na ten artykul. Widzi Pani te tysiace majace problemy, a z sobie tylko znanych powodow nie dostrzega Pani tych tysiecy majacych jednak to szczesliwe rodzinne zycie. W koncu jestesmy tym 40sto milionowym narodem, a bociany nas nie przyniosly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika Do r306 IP: *.datascan.pl 13.09.04, 15:15 W moim mieście bezrobocie jest bardzo duże a znalezienie pracy wprost graniczy z cudem. Ja mam ukończone trzy fakultety i pomimo bardzo dobrej znajomości języków obcych znalezienie pracy nie było takie łatwe. Nie sadzę aby kobiety zbiorowo rzuciły się do rodzenia dzieci ( bo posiadają zdrowy rozsądek i obiektywizm) ale uważam, ze tekst jest stronniczy a redakcja pownno dla równowagi przedstawić drugą stronę medalu. Gratuluję pracy od dzwonka do dzwonka ale to w dzisiejszych czasach jest rzadkością i chyba tylko budżetówka dalej tak funkcjonuje. Wiekszość moich znajomych często zostaje w pracy po godzinach. W mojej firmie jest parę matek które bardzo często zwalniają się z pracy ponieważ przedszkole, żłobek jest czynny do godz. 17.00 oczywiście narażająć się na uwagi kierownictwa ( do czasu) Podsumowując , musi sie Pan zgodzić ze mną że w sytuacje gdzie jest zabezpieczona strona materialna, pracodawca patrzy przychylnym okiem , posiadanie dziecka jest znacznie łatwiejsze. Niech się pan rozejrzy dookoła i zobaczy ile jest tak naprawdę szczęśliwych rodzin, które mają taką sielankę jak autorka tego artykułu. ps. zacietrzewienie- raczej tego bym tak nie nazwała. Wynika to z moich obserwacji i doświadczeń moich znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Hmmm 13.09.04, 16:00 > W moim mieście bezrobocie jest bardzo duże a znalezienie pracy wprost graniczy > z cudem. > Ja mam ukończone trzy fakultety i pomimo bardzo dobrej znajomości języków > obcych znalezienie pracy nie było takie łatwe. Ja mam jeden fakultet, taka sobie znajomosc w zasadzie jednego jezyka obcego, a prace znalazlem i to w obszarze polski o dosc wysokim bezrobociu. Z tym, ze dla mnie nie stanowi problemu przeprowadzka z jednego miejca na drugie. Wybierajac zawod informatyka mialem pelna swiadomosc, ze projekty sie koncza i trzeba albo zmieniac pracodawcow, albo klientow, a wiec trzeba tez zmieniac miesce zamieszkania. Polska pod tym wzgledem jest krajem dosc specyficznym, w ktorym, z kilku powodow, tak wielkie jest tzw. bezrobocie strukturalne. Jednym z tych powodow jest ograniczona mobilnosc ludzi. > ale uważam, ze tekst jest stronniczy a redakcja > pownno dla równowagi przedstawić drugą stronę medalu Prosze Pani - wystarczy wlaczyc TV i uwaznie obejrzec dowolne wiadomosci lub kupic nastepnego dnia te sama gazete, a dowie sie Pani, ze: zamykaja szpital poloznicy, bo jest tam "syf" i zakazenia noworodkow, albo sie skonczyly pieniadze z NFZ i rodzace matki sa odsylane po kilkadziesiat km, albo nie ma na badania mamograficzne i profilaktyke raka piersi, a to skandal z ustawa likwidujaca fundusz alimentacyjny... Ale niech redakcja napisze cos "optymistycznego", to sie jej zarzuca brak obiektywizmy... A ja zarzucam Pani brak umiaru ;) > Gratuluję pracy od dzwonka do dzwonka ale to w dzisiejszych czasach jest > rzadkością i chyba tylko budżetówka dalej tak funkcjonuje. No widzi Pani - pudlo :) Nigdy nie pracowalem na garnuszku budzetowki... Aaa przepraszam - raz robilem na zlecenie jednego z dostawcow energii elektrycznej pewna analize informatyczna. Zapewniam, ze jest sporo prywatnych firm, gdzie przestrzega sie kultury pracy, bo pracownik "wyprany", to pracownik zly, a szkolenia tez kosztuja, wiec rotacja kadr tez oplacalna nie jest. > Podsumowując , musi sie Pan zgodzić ze mną że w sytuacje gdzie jest > zabezpieczona strona materialna, pracodawca patrzy przychylnym okiem , > posiadanie dziecka jest znacznie łatwiejsze. Hmmm, chyba nie dyskutujemy o tym, ze Ziemia jest okragla.... > Niech się pan rozejrzy dookoła i zobaczy ile jest tak naprawdę szczęśliwych > rodzin, które mają taką sielankę jak autorka tego artykułu. TAKIEJ sielanki, to ja faktycznie nie widze na codzien, choc dostrzegam tez i taka (niedaleko mojego domu jest stadnina....), ale ja dostrzegam zwykle szczescie rodzin. A Pani jakos TA sielanka autorki artykulu nie pozwala dostrzec ciekawych tez i spostrzezen jakie zawarla ona w swoim tekscie. Rozumiem Pani ewentualne rozgoryczenie, ale prosze go nie przelewac na sile na innych. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Sluszna obrona r306 14.09.04, 09:44 Ja w praktyce przez wiekszosc tygodnia jestem samotna matka z dwojka malych dzieci na obczyznie. Pracuje wiele godzin, czesto musze byc dyspozycyjna wiecej niz 12 bo mam doswiadczenie. Jakos sobie radze - nie mowie ze jest latwo. Niemniej milo sie czyta takie artykuly. Nie mam watpliwosci ze nie da sie wszystkich srok za ogon i ze wszystko ma swoje konsekwencje i dobre i zle. Staram sie w moim zyciu i moich dzieci stawiac na te dobre i to wlasnie odbieram jako pozytywna strone tego artykulu. Powodzenia i milego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: Do r306 02.10.04, 14:10 Gość portalu: kika napisał(a): > W moim mieście bezrobocie jest bardzo duże a znalezienie pracy wprost graniczy > z cudem. > Ja mam ukończone trzy fakultety i pomimo bardzo dobrej znajomości języków obcyc > h > znalezienie pracy nie było takie łatwe. > Nie sadzę aby kobiety zbiorowo rzuciły się do rodzenia dzieci ( bo posiadają > zdrowy rozsądek i obiektywizm) ale uważam, ze tekst jest stronniczy a redakcja > pownno dla równowagi przedstawić drugą stronę medalu. > Gratuluję pracy od dzwonka do dzwonka ale to w dzisiejszych czasach jest > rzadkością i chyba tylko budżetówka dalej tak funkcjonuje. Wiekszość moich > znajomych często zostaje w pracy po godzinach. W mojej firmie jest parę matek > które bardzo często zwalniają się z pracy ponieważ przedszkole, żłobek jest > czynny do godz. 17.00 oczywiście narażająć się na uwagi kierownictwa ( do czasu > ) > Podsumowując , musi sie Pan zgodzić ze mną że w sytuacje gdzie jest > zabezpieczona strona materialna, pracodawca patrzy przychylnym okiem , > posiadanie dziecka jest znacznie łatwiejsze. > Niech się pan rozejrzy dookoła i zobaczy ile jest tak naprawdę szczęśliwych > rodzin, które mają taką sielankę jak autorka tego artykułu. > ps. > zacietrzewienie- raczej tego bym tak nie nazwała. Wynika to z moich obserwacji > i > doświadczeń moich znajomych. A ja mnieszkam w W-wie i dłuugo szukałam pracy po urlopie wychowawczym. Gdyby nie prababcia, co ma jeszcze siłę odebrać dziecko z przedszkola, to nie opłacało by mi się do pracy chodzić, bo koszt przedszkola (państwowe) i pani do obierania dziecka pożarł by 80% mojej skromniutkiej pensji. Autorka artykułu należy niewątpliwie do warstw wyższych. A prawda jest taka, że najwięcej jest ludzi średnich, takich co jako tako przędą, ale różowo im nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Hmmm 13.09.04, 14:52 Autorka tego artykułu ma dosyć " nietypowy zawód" nie musi w pracy siedzieć do > 8 > do 19.00, ma czas dla siebie, innych chyba masz trochę spaczone pojęcie o zawodzie dziennikarza. mimo że nie jest to praca od do czasem trzeba na prawdę cholernie dużo czasu spędzić na zbieraniu materiałów i ułożeniu ich w artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiika Do true_oveja IP: *.datascan.pl 13.09.04, 15:24 Akurat wiem o czym mówię. Jest to zawód który nie wymaga od człowieka siedzenia przez x godzin w pracy- zgadzam sie, że jest to wyczerpujące i wymaga wiele inwencji twórczej ale jest jeden wielki plus- zawsze jesteś w stanie część pracy wykonać w domu co daje Ci chociaż mozliwość pobycia w pobliżu swoich bliskich. I co więcej możesz sam wpływać na intensywność pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Do true_oveja 13.09.04, 15:31 szczerze mówiąc samo siedzenie w domu nie oznacza jeszcze, że możesz się w tym czasie zajmować rodziną - no jeżeli musisz pracować to rodzina cię zwyczajnie rozprasza i przeszkadza. a samo bycie w pobliżu... no cóż są jeszcze telefony, jak chcesz się na chwilę oderwać od pracy i usłyszeć co w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KIKA Re: Do true_oveja IP: *.datascan.pl 14.09.04, 10:52 To jest moim zdaniem lepsze niż bycie z dala od swoich bliskich. Problem tylko w podzielności uwagi co z czasem mozna w sobie wyrobić. Umówmy się, że praca tej Pani jest bardziej komfortowa niż np. przedstwiciela hanlowego. Zresztą nie w tym problem. Ile Polek może pozwolić sobie na takie życie jak bohaterka tej publikacji- chociażby zmiany lekarza prowadzącego ciążę! Każda taka wizyta to jest wydatek około 80/100zł + koszty zrobienia USG ( wiem bo moja przyjaciółka przez to przechodziła z moją pomocą). Życzę wszystkim kobietą, które zdecydują się na dziecko aby miały tak sprzyjające warunki jak ta pani. Tylko jeszcze jedna rzecz mnie zastamowiła, gdzie podział się partner bohaterki tego artykułu. Czy jego rola już się zakończyła? Jak on w tym wszystkim się odnajduje? Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja Re: Do true_oveja 14.09.04, 12:20 w kwestii tego, czy zawód autorki jest lepszy czy gorszy do wychowywania dzieci od zawodu przywołanego przez ciebie przedstawiciela handlowego, chyba nie dojdziemy do konsensusu więc proponuje sobie ten temat odpuścić. moim zdaniem można być zapracowanym w każdym zawodzie, ale to już moja własna opniia ale kika co ma piernik do wiatraka - co ma do tego artykułu sytuacja ogółu kobiet w Polsce? bo widzisz każdy produkt (w tym również książka o macierzyństwie) ma swoją grupę docelową. Więc dopóki w Polsce istnieje grupa dobrze zarabiających/dobrze sytuowanych kobiet, które stać na zmiany lekarza i całą resztę oraz podzielają poglądy autorki, napisanie takiej książki ma rację bytu (czytaj = jest szansa że się ona sprzeda). jak już napisałam artykuł mi się nie podobał, bo - stawia w opozycji feminizm i macierzyństwo ("feminista i w ciąży już w pierwszym dniu pracy") - gloryfikuje macierzyństwo (dzieło życia to dzieci, a nie doktorat czy bycie dziennikarką) - promuje nadopoiekuńczość w stosunku do dzieci i bycie na kazde ich zawolanie (a zwlasza feliksa bo o Rozi tam wiele nie ma) kosztem meza autorki. (dostaje lody zawsze kiedy chce... - ciekawe co jeszcze dostaje zawsze kiedy tupnie nozka i powie ze chce) Odpowiedz Link Zgłoś
true_oveja sprostowanie 14.09.04, 12:23 to o lodach mailo byc o felusiu a nie o mezu autorki .;))))))))))))) gdyby bylo o mezu to by wcale tak zle nie mial ;)))))))))))) ale palnelam hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: Do kangura 4 02.10.04, 14:00 Gość portalu: kika napisał(a): > Po pierwsze trochę więcej kultury Szanowna Pani! > W mojej wypowiedzi nikogo nie obraziłam. > Smieszą mnie tego typu artykuły kobiet które tak naprawdę bawią się w > macierzyństwo. Życzę Tobie aby było Cię stać na niańkę do dziecka, na kupowani > e > markowych ciuchów w sklepach dla kobiet w ciąży, na to aby nie zastanawiać się > na czym mozna w tym miesiącu oszczedzić, na nie zaprzątanie sobie głowy pytanie > m > czy po urlopie mam jeszcze pracę itd... > To są codzienne problemy moich koleżanek posiadających już dzieci lub będących > jak Ty w ciąży i uwierz mi wcale to tak różowo nie wygląda. > Proponuję zamieścić artykuł dla równowagi mamy która boryka się z tysiącem > problemów a jej życie wcale nie zamieniło się w raj na ziemi... No właśnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
dupa_pawiana TO JEST WYZYSK I PROPAGANDA!!! 13.09.04, 18:41 Ty postepnie zwabiona w pułapkę konformizmu próbujesz oszukac sama siebie i udowodnić sobie za wszelką ceną że macierzyństwo to niezgłębiona radosc Wszyscy już wiedzą że nie!!! Każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy Nie tylko tacy bezduszni likwidatorzy jak ty wyposażeni w potężny oręż --brak rozumu Stałaś się wykonawcą cudzego scenariusza Obyś przepadła w mrocznej otchłani diabelska wyznawczyni propagandy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Proponuję udać sie od razy do lekarza od głowki... IP: *.datascan.pl 14.09.04, 10:30 Ciekawe do kogo adresowana jest ta wypowiedź? Mam wrażenie, że dupa pawiana jest naprawdę jedną wielką DUPĄ111111111111111111 Odpowiedz Link Zgłoś
dupa_pawiana Czuje się zaszczycony 14.09.04, 10:38 Twój sprzeciw utwierdza mnie w slusznosci mojej misji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: Czuje się zaszczycony IP: *.datascan.pl 14.09.04, 10:55 Mnie również cieszą bardzo Twoje wypowiedzi ponieważ kończę studia- specjalicja psychologia kliniczna i jak widać na brak pracy nie będę narzekała... Pozdrawiam ps. czy wiesz co robi pawian gdy mu się nudzi... Odpowiedz Link Zgłoś
dupa_pawiana Re: Czuje się zaszczycony 15.09.04, 09:27 Wszyscy naprawde wielcy ludzie musieli byc najpierw odrzuceni przez społeczeństwo albowiem ludźmi kieruje zwykła zawiść Ludzie będą chcieli zniszczyć lepszych aby nie dostrzegać swojej indolencji i prymitywizmu Ale my nie damy sie Nie damy bić się w twarz!!! Pokonamy zaplutych wrogów Nowej Myśli Dopadniemy ich nawet w wychodku!!! Kto pójdzie z nami ten przetrwa reszta musi zginąc albowiem na Nowej Ziemi nie bedzie miejsca dla prostaków! Oczekujcie na nadejście Mesjasza Już niewiele zostało wam czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koza Re: A mi się zrobiło odrobinę niedobrze do tego l IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 10:28 Gość portalu: kika napisał(a): > Pytanie się nasuwa: Jaki był cel tej publikacji? Jak to jaki? - oczywisty! - promocja książki w której większość autorek to albo dziennikarki Gazety albo współpracowniczki. Autorka tak się rozczula nad swym synkiem, że prawie nie zauważa że ma jeszcze córkę - symptomatyczne - nawet na zdjęciu nie widzimy twarzy córki. Uwielbienie autorki dla własnego ego nie zna granic...najpierw robiła karierę (niby doktorat ma być jej synonimem!) teraz uważa się za najlepszą pod słońcem matkę. A wyjątkowo dobre samopoczucie ma pisząc że: " z dnia na dzień przestaję być atrakcyjną kobietą" - obiektywnie patrząc ze zdjęcia nie wygląda żeby kiedykolwiek taką była. Co więcej: "Zmieniłam czterech lekarzy, aż znalazłam przyzwoitego " - ciekawe czy robiła to w ramach b. Kas Chorych - raczej jakiś abonamencik MediCover czy inny Lux Med - to są zmartwienia "znakomitej" matki, która nigdy nie miała problemów w co ubrać dziecko i skąd wziąć na pieluchy....a takimi problemami żyje zapewne większość matek w tym kraju...trochę więcej odpowiedzialności! Ale autorka nie będzie miała z tym problemów gdyż nawet własną ciążę (szkoda że do opisu kresek na teście nie dodała jeszcze rozważań nad poczęciem - gdzie, kiedy, czy mąż był w delegacji..itd) i swoje dzieci skutecznie potrafi skomercjalizować i sprzedać w książeczce. Kupujcie, a ja będę miała na rozbijanie się po stajniach z dziećmi - "Znam rasy koni, ich umaszczenie, zwyczaje i wszystkie stadniny wokół Warszawy. ".! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwa11 Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.lublin.mm.pl 13.09.04, 09:53 A ja sie bardzo powoli nawracam...i opornie....mam 37 lat, dwie corki juz 'odchowane', 12 i 9 lat i nagle....szok....jak to, to niemożliwe!!! Gonitwa mysli, przecież nie tak miało byc, przecież już wszystko w życiu poukładane, teraz tylko praca, i nagle znowu ciąza??? Nie chce! Nikt mnie nie pytał i mam postawić swoje życie na głowie! Tyle wysiłku żeby wrócić po kilku latach do "życia" ( nie mam pomocy od babć czy innych ciotek), żeby wyglądać szczupło i atrakcyjne ( wczoraj się załamałam, nie mam w szafie nic, w czym wyglądam w miarę 'do przyjęcia'), nie mam już tej cierpliwości, co kiedys.....ratunku!!! i wyrzuty, straszne, ze przecież Ktoś własnie zaczyna 4 miesiac swojego życia, ze nikt Go/Jej nie pytał, czy chce w ogóle i czy chce mieć taką matkę , która się wyrywa do długo wyczekiwanej i nagle utraconej wolności...Ok, może to typowe rozterki, może 99% kobiet w moim wieku i z podobną wizją życia czuje jak ja, ale....jestem w tym sama, cholernie mi cięzko , moje koleżanki patrza na mnie z podziwem pomieszanym ze skrywanym umieszkiem (no kochana, a jak TO sie stało?), do wiosny jeszcze tak daleko....może jak już bedziesz, to wszystko się odmieni? Twoja Mama Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozczulajace Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 10:54 Rozczulające - 37 lat i nie słyszałaś o antykoncepcji? "przecież nie tak miało byc", "nikt mnie nie pytał"... "może to typowe rozterki, może 99% kobiet w moim wieku i z podobną wizją życia czuje jak ja, ale... "może to typowe rozterki, może 99% kobiet w moim wieku i z podobną wizją życia czuje jak ja, ale...." - mylisz się, częśc kobiet zdążyła już odkryć, co to takiego planowanie rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwa11 Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.lublin.mm.pl 13.09.04, 16:37 Nie słyszałam o żadnej metodzie skutecznej w 100% poza aborcją Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re: do rozczulajace IP: *.acn.pl 14.09.04, 22:49 A Ty nie słyszałaś, że nie ma metody antykoncepcyjnej w 100% skutecznej? Nawet pigułka antykoncepcyjna ma wskażnik Pearla 0,2 (o ile dobrze pamiętam), więc przestań dołować kobietę o tak dla zasady. Ciesz się, że Ty za to wiesz co to znaczy planowanie rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania geny, geny, geny IP: *.centertel.pl 13.09.04, 10:29 Tak to juz nas stworzono, ze chcemy nasze geny dalej przekazac. Natura zmienia nas po macierzynstwie, abysmy mieli jak najwieksze szanse na osiagniecie tego celu. Nasze dzieci za 20 lat tez zmienią punkt widzenia na swiat, potem ich dzieci.... i tak w kołko. Fascynujaca tajemnica natury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kantorka Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 10:48 Prosze pani... Przykre to, ze do powrotu do Muminkow, Puchatka, brodzenia po kaluzach i strzelania ze snieguliczek potrzebne byly pani dzieci. Tez mam 33 lata, nie mam dzieci i chetnie robie te wszystkie rzeczy. To kwestia rytmu i stylu zycia, a nie posiadania - lub nieposiadania - potomstwa. Kto zatracil wrazliwosc, moze faktycznie odzyska ja przy dzieciach. Kto ja zachowal... Niech sie cieszy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toska111 Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.09.04, 11:02 Fantastyczny ciepły i szczery artykuł. Oddaje całą kwintesencję macierzyństwa w moim rozumieniu oraz wyraża moje własne uczucia. Mogę tylko pocieszyć autorkę, że macierzyństwo dojrzewa wraz z dzieckiem i to co na początku wydawało się niewyobrażalne (np. samodzielne wyjście na podwórko) przychodzi samo i to w tak naturalny sposób, że się niemal tego nie zauważa. Najważniejsze to ufać własnym dzieciom, mnie się czasami wydaje że są nawet mądrzejsze od mnie. Pozdrawiam i dziękuję za to że ktoś w tak ciepły sposób opowiedział co czuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DagnyJuel Re: Historia kwoki, czyli nawrócona na macierzyńs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 11:06 Uważam się za fffffeeeministkę co wkurza 80% populacji a w szczególności jedną bardzo "wyszczekaną" koleżankę, która nie cierpi "tych wszystkich wstrętnych babo-chłopów"( chociaż to ona kreuje się na "macho kobitę"). Szokuje mnie, że większość moich wykształconych koleżanek( studia, doktoraty, języki, praca zawodowa z sukcesami)uważa że feminizm to głupota, niepotrzebna ideologia dla lesbijek a femnistka to: babo-chłop skrzywdzony przez mężczyzn, który bierze teraz odwet na cały męski(i nie wiadomo dlaczego damski)świat. Kobiety które "sympatyzują" z feminizmem nigdy nie przyznaja sie do swoich przekonań w towarzystwie mężczyzn bo"po co robić sobie wrogów". Moja koleżanka kończaca psychologię uważa:" przez ten feminizm mamy same klopoty bo faceci myślą że wszystkie jesteśmy takie no wyzwolone i nie chcą sie z nami wiązać..." PEŁEN CIEMNOGRÓD W MIEŚCIE WROCŁAWIU WŚRÓD KOBIET należących powiedzmy do bardziej "światłej" części populacji kobiet...więc o czym tu mówić : co może wiedzieć o feminiźmie kobieta mieszkająca na wsi, bez szkoły...ale jej za taką niewiedzę nie winię...a może ma wiedze wiekszą niż wszystkie wykształcone, " wyzwolone" mieszkanki dużych miast...??Uffff to sobie ulżyłam ps. Ja "walcząca"<tylko o co?> feministka też bardzo chce być matką- feministką...Nie ja chcę być po prostu kobietą - matką... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feluś Artykuł nuda - fajne tutaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 11:25 Kopiuje z forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15710326 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feluś Artykuł nuda -fajne tutaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 11:26 Skopiowane z forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15710326 NABÓR KANDYDATEK NA STANOWISKO: Mamusia, mama,matka OGÓLNY CHARAKTER PRACY: poszukiwane osoby niezwykle wytrzymałe, gotowe do pełnej wyzwań pracy w dość chaotycznym środowisku. Umowa o pracę na czas nieokreślony. Kandydatki muszą wykazywać się nadzwyczajnymi umiejętnościami w dziedzinach takich jak organizacja pracy oraz relacje międzyludzkie, otwartością na zmienne godziny pracy, przez co rozumie się również wieczory, weekendy oraz częste 24-godzinne dyżury na wezwanie. Praca wymaga okazyjnych całonocnych podróży, w tym do prymitywnych miejsc kempingowych w czasie deszczowych weekendów oraz uczestnictwo w niekończących się rozgrywkach sportowych w odległych miejscowościach. Umowa nie gwarantuje zwrotów kosztów podróży. Możliwość częstej intensywnej pracy w charakterze kuriera oraz kierowcy. SZCZEGÓŁOWE OBOWIĄZKI: klauzula ważności: na całe życie. Kandydatka musi być przygotowana, że będzie nienawidzona, przynajmniej czasowo, to znaczy do momentu gdy ktoś będzie potrzebował 10 złotych. Musi umieć nieustannie gryźć się w język, posiadać wytrzymałość fizyczną muła pociągowego, umieć zwiększyć prędkość własną z zera do 60 km/h w ciągu 3 sekund na płaskiej powierzchni, zwłaszcza w przypadku gdy okrzyki dochodzące z ogrodu nie są jedynie okrzykami kogoś, kto bawi się w wyjącego wilka. Powinna być przygotowana na zmierzenie się z ciągłymi stymulującymi wyzwaniami technicznymi takimi jak nieustanna naprawa przeróżnych przedmiotów, tajemniczo zatkanych toalet, czy zamków błyskawicznych zacinających się bez wyraźnego powodu. Prywatne rozmowy telefoniczne muszą odbywać się w tajemnicy. Należy pilnować rozkładu zajęć, terminów wszelkiego rodzaju oraz dbać o koordynację masowej produkcji zadań domowych. Do obowiązków należy również organizacja spotkań towarzyskich dla klientów w różnym wieku i różnym stopniu rozwoju umysłowego; gotowość na bycie w jednej minucie niezastąpioną, w następnej przyczyną zakłopotania. Kandydatka powinna dawać sobie radę z montażem oraz testami bezpieczeństwa pół miliona tanich, plastikowych zabawek oraz wszelkich sprzętów na baterie. Musi zawsze mieć nadzieję na najlepsze i być przygotowaną na najgorsze. Powinna być świadomą faktu, że ponosi całkowitą odpowiedzialność za jakość końcowego produktu, nad którym pracuje. Do obowiązków zalicza się też utrzymanie w czystości podłóg oraz praca w charakterze portiera w budynku firmy MOŻLIWOŚCI AWANSU I PODWYŻEK: właściwie żadne. Twoim zadaniem jest pozostawać na tym samym stanowisku przez lata, bez narzekania, nieustannie trenując swoje umiejętności oraz nabywając nowych, tak, by w końcu ci, których ci powierzono i tak cię prześcignęli. DOŚWIADCZENIE: niestety nie jest wymagane. Natomiast szkolenia wyczerpujące twoje siły będą odbywać się cały czas. WYNAGRODZENIE ORAZ ZNIŻKI: to ty im płacisz! Oferując liczne podwyżki i promocje. Najwyższa wypłata następuje w momencie, gdy kończą 18 lat w nadziei, że studia pomogą im uniezależnić się finansowo. Kiedy umierasz oddajesz im wszystko, co po tobie zostanie. Najbardziej osobliwą rzeczą w sprawie tych wypłat “w odwrotną stronę” jest to, że tak naprawdę będzie ci się to podobało i będziesz chciała robić to jak najdłużej. KORZYŚCI: Pomimo tego, że praca nie gwarantuje ubezpieczenia zdrowotnego, pensji, zwrotu kosztów poniesionych na dokształcanie, płatnych urlopów ani pakietów akcji na giełdzie istnieją nieograniczone możliwości osobistego wzrostu oraz darmowych uścisków przez całe życie jeśli tylko umiejętnie grasz swoimi kartami. Dedykuję to mężczyzną, którzy twierdzą, że kobieta zajmująca się wychowywanie dzieci -nie pracuje Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MamaNIEmama A tam to nie? IP: 5.5R* / 62.134.32.* 13.09.04, 11:47 To takie samodowartościowanie się. Nic nowego. Tyle kobiet wychowuje dzieci i jednocześnie pracuje. Są szczęśliwe i nie robią z tego martyrologii. Ważne żeby nie być tylko mamą i nie żyć wyłącznie życiem swoich dzieci. Pozdrawiam wszystkie pracujące. Odpowiedz Link Zgłoś