Dodaj do ulubionych

Himalaje wiochy

23.03.15, 08:18
kuźniar wyznaczył nowy trend zaradności w cebulandii, więc pytam. co jest dla Was jeszcze zaradnością, a co już wiochą?

jak dla mnie, szczytem wiochy (z dzisiejszego przeglądu forów) jest kupić książkę, przeczytać i zwrócić. LOL.

chciałybyście na przykład kupić w pełnej cenie sukienkę noszoną przez jakąś celebrytkę? pono chodzą w metkach, potem zwracają. za biedne na wypasiony sklep, to kuśwa do biedry się ubierać dali jazda:)
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 08:37
      six_a napisała:

      > kuźniar wyznaczył nowy trend zaradności w cebulandii,

      A coś więcej?
      Musiało być to coś extra skoro opadły Ci biusta....
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 08:42
        > A coś więcej?
        więcej w góglu, nie będę tego teraz streszczać. w krypcie żyjesz?
        • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 09:00
          Oglądanie Tv ograniczam do minimum, Pudelka też nie czytam.
          • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 09:15
            dałabym ci cukierka za to chwalenie się niszowością, autsajderstwem i pogardą la mejnstrimu, niestety nie mam, gdyż nie jadam.
            jak cię wątek nie interesuje, zawsze możesz wyjść i nie wracać. papa.
            • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 09:21
              Liczyłem, że nie będziesz pipą z dąsem i napiszesz w dwóch zdaniach o co kamą....
              • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 09:33
                to mi przypomina, że bycie śmierdzącym leniem z internetem i dostępem do wszystkiego też jest szczytem wiochy i pasożytnictwa stosowanego. widzisz, jednak jakoś się przyczyniłeś do wątku. brawo ty.
                • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:13
                  Gdy ela Zapędowska krytykuje swój śpiew nigdy nie prezentuje jak coś powinno zostać zaśpiewane - tak jest z Twoją krytyką.
                  A co do Kuźniara - to nie jest wiocha, on jest typowym Polakiem, myślałem, że Cię zbulwersowało coś niespotykanego....

                  Podczas studiów dorabiałem sobie w pewnej sieci odzieżowej, "spocone zwroty" w poniedziałki to była norma.
                  • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:23
                    to nie jest żadna krytyka, tylko stwierdzenie faktu. w dodatku pytasz o sprawę, która jest co najmniej tak popularna jak zaćmienie słońca w zeszły piątek. też ci opisać? czy pudelka będziesz musiał otworzyć?

                    + ty też jesteś taki "typowy polak" jak kuźniar, bo ja na przykład jeszcze nie zwróciłam NOSZONYCH ubrań wyposażonych w komplet etykiet.
                    ani w ogóle żadnych innych używanych rzeczy. ani tym bardziej książek.
                    takie rzeczy normalnie się opycha na aukcjach. a nie traktuje sklepy jak darmową wypożyczalnię.
                    • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:49
                      six_a napisała:

                      > + ty też jesteś taki "typowy polak" jak kuźniar,
                      >
                      Po czym wnosisz?
                      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:52
                        to było pytanie.
                        tak, zapomniałam postawić znaku zapytania, nie zapomnij o tym napisać.
                        • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:54
                          Kupujac ubrania do glowy nieprzyszłoby mi, zeby je oddawać po jakimś jublu.
                          To tak jak z macanym pieczywem.
            • molly_wither Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:05
              Ale wiocha.
    • chersona Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 09:24
      szczytów wiochy jest mnóstwo. właściwie ten przez ciebie przytoczony a i ten przeze mnie za chwilę zacytowany, to raczej szczyt bezczelności. Otóż kiedyś na ścianie wschodniej, czyli w dawnych domach centrum, kręciłam się przy stoisku z kosmetykami. Obok kręciła się elegancka, starsza pani. kapelusik, apaszka, te sprawy. ekspedientki nie spuszczały mnie z oka. kupiłam, co miałam kupić. starsza pani niepostrzeżenie się oddaliła. głos sprzedawczyni: popatrz, wszystkie próbki zniknęły. tak to pozory mylą.
      a takich wioch jest mnóstwo - handlowanie próbkami, oddawanie noszonych rzeczy. łatwiej wiochy uchodzą elitom i wyżynom. a i tu dochodzi do spektakularnych zagrań. i nie mówię o celebrytach, lecz o ludziach, którzy przez wykształcenie, zawód i funkcję cieszą się szacunkiem i piastują wysokie funkcje. to dopiero wiocha.
      • taki-sobie-nick A tu jest też inny aspekt wiochy 23.03.15, 18:28
        czyli ocenianie klientek na podstawie wyglądu.
      • berta-death Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:23
        Nie bez powodu elitę czyniło elitarne urodzenie, nie zasobność portfela czy zajmowane stanowiska. Nowobogactwo i karierowiczostwo było synonimem buractwa. Żadne elity nie chciały się z takimi osobami zadawać a małżeństwo z kimś takim było postrzegane w kategorii mezaliansu.
    • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:10
      Zrobić pełny makijaż (podkład, puder, tusz, kreski, cienie, róż, błyszczyk (fuj!)) w lotniskowej drogerii-aptece, wykorzystując wystawione tam próbki. Półki były oddalone od kasy, więc dziewczyna nawet nie za bardzo udawała, że testuje. Siedziałam przy stoliku z widokiem prosto na nią.

      • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:19
        Co robił personel tej placówki?
        • leptosom Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:22
          zaangażowany był w rozmowy ze sobą przy kawie.
          • leptosom Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:26
            informowanie się w sklepie o towarze, zawracanie dupy personelowi i zakup w internecie lub "na lotnisku", jak w przypadku rzeczonych kosmetyków.
        • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:33
          Placówka na tym konkretnym lotnisku jest samoobsługowa i ogranicza się głównie do personelu obsługującego kasę.

          To NIE było w Polsce, pani też nie była Polką (to tak a propos podobno typowo polskich zachowań).
          • slottka.ja Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:40
            widziałam podobną sytuację na lotnisku w Warszawie, pan ochroniarz zaczynający pracę wszedł szybkim krokiem do drogerii spryskał się i wyszedł :) bardzo mnie rozbawiając, a jego rozbawiła moja mina.
            Natomiast Himalajami wiochy było wczoraj zostawienie przez sąsiadkę z bloku obok śmieci, pod moim śmietnikiem do którego ta zmora uprawnień i kluczy nie posiada. Tak mnie zamurowało jej zachowanie, że nawet nie wyszłam jej opier...starsza była i jakoś nie miałam śmiałości, ale powinnam, następnym razem nie podaruję.
            • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 10:53
              Gdy wprowadziłem się 12 lat temu do nowego bloku pewną prawidłowością większości moich sąsiadów było wystawianie wieczorem worka ze śmieciami za drzwi, na klatkę schodowa, żeby nie śmierdziały w domu. Dwie rodziny zostawiały tak buty, bo brudne....
              Jedna z sąsiadek zrobiła z tym porządek, nożyk do tapet i dzbanek z wodą uczyniły cuda.
              • mendigo Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 11:07
                Tzn. co zrobiła tym nożykiem?
                • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 11:18
                  Na pewno coś równie kulturalnego. Np. wyskrobała im na drzwiach: "Twoje buciory śmierdzą, złamasie".
                • alpepe Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 11:19
                  uwalniała śmieci
                • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 11:31
                  Robiła nim dziury w tych workach, a buty były nawilżane.
                  Pani Celinka rulez :)
                  • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:06
                    > Robiła nim dziury w tych workach, a buty były nawilżane.

                    Uff, dobrze, że wytłumaczyłeś, bo już myślałam, że buty były pocięte, a śmieci nawilżone. ;)

                    Czyli na chamstwo większym chamstwem. Dobrze, że, zgodnie z tą zasadą, na nawilżone buty sąsiedzi nie odpowiedzieli jeszcze większym chamstwem, aż strach pomyśleć, czym nawilżoną wycieraczkę mogła zastać pani Celinka.
                    • alpepe Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:10
                      Nie, to nie chamstwo, to metoda wychowawcza dostosowana do obiektu wychowania.
                      • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:22
                        > Nie, to nie chamstwo, to metoda wychowawcza dostosowana do obiektu wychowania.

                        Aha, czyli jak zaparkujesz za blisko sąsiada, to od razu powinien urwać Ci lusterko? Można np. napisać kartkę w imieniu piętra. Czy całego budynku lub osiedla nawet, jeśli smród był wyjątkowo drażniący.
                        • sibeliuss Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:35
                          Wyjąśnię dogłębnie - pani Celinka najpierw grzecznie prosiła, potem naklejała na te worki karteczki. Ostatecznie wybrała metodę na poziomie odbiorcy.
                          Starsza spokojna kobieta, dwa fakultety, naprawdę przystępna.
                          Metoda poskutkowała niemal natychmiast.
                          • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:50
                            > Ostatecznie wybrała metodę na poziomie odbiorcy.

                            Powiedziałabym, że pół poziomu wyżej.

                            Ale ryzyko, że sąsiad odpowie o następne pół wyżej zawsze jest. :)

                            Od razu przypomniał mi się film "Dzikie historie" Szifrona. Polecam historię o agresji na drodze! Śmiałam się do łez.
                        • alpepe Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:56
                          Otóż ja jestem taką osobą, że cokolwiek robię, myślę o innych. Napieprzam się z sąsiadem o hałasy nocne, w związku z tym moje dziecko nie chyba mi na dmuchanym ośle po 20, nie ćwiczy podskoków po 20 i nie odbija piłki po 20. Napieprzam się z sąsiadem o hałasy nocne, w związku z czym wieczorem chodzę jak najciszej po schodach, nie rozmawiam na korytarzu wracając skądś w towarzystwie, bo wiem, jak to słychać.
                          Nienawidzę psich kup zostawianych przez cudze psy, bezwzględnie każdą kupę mojej psiny zbieram z trawnika czy z chodnika. Jak mi psina zrobi na rzadko i ciężko zebrać, pomagam sobie chusteczką higieniczną. Jak mi raz psina się posikała na korytarzu, szmata w dłoń i ścierać, nie myślałam: wyschnie, a od sprzątania mamy sprzątaczkę.
                          Od każdego kuriera odbieram paczki dla sąsiadów, nawet dla tego, który już ze dwie grzywny za nocne hałasy zapłacił.
                          Jak sąsiad kiedyś zostawił z roztargnienia klucze w drzwiach, zadzwoniłam, zapytałam, czy właśnie wychodzi, czy zapomniał wyjąć.
                          Jak innemu sąsiadowi zalało piwnicę, a ja przypadkiem to odkryłam, to próbowałam się z nim skontaktować (spał po nocce, nie otwierał). Ponieważ jak wstał, musiał od razu wychodzić do pracy, ja mu ZA DARMO, Z ŻYCZLIWOŚCI, opróżniłam piwnicę, poprzenosiłam, co się dało do suchych kątów.
                          Poza tym czasem sąsiadów rozpieszczam bezinteresownie wiejskimi jajkami, dobrymi rzeczami po córkach.
                          Do tego sąsiada od napieprzania w nocy głośną muzyką też chodziłam jak na pielgrzymki, nie pomagało.
                          Wiem, chciałabyś mnie mieć za sąsiadkę.
      • konsta-is-me Re: Himalaje wiochy 05.04.15, 11:08
        Rozumiem, ze testowanie kosmetykow polega na tym ze cienie rozsmarowujesz na lokciu, kredke na nadgarstku, puder na piecie a pomysl testowania perfum na wlasnej (o zgrozo) skorze, przyprawia cie o dreszcze?
        • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 10.04.15, 11:12
          > Rozumiem, ze testowanie kosmetykow polega na tym ze cienie rozsmarowujesz na lo
          > kciu, kredke na nadgarstku, puder na piecie a pomysl testowania perfum na wlasn
          > ej (o zgrozo) skorze, przyprawia cie o dreszcze?

          To źle rozumiesz. Jest różnica między testowaniem a udaniem się do drogerii wyłącznie w celu wykonania pełnego makijażu.

          "Fuj" odnosiło się do nakładania błyszczyka bezpośrednio na usta. Nie wiem, czy naprawdę nie załapałaś, czy udajesz.
          • mozambique Re: Himalaje wiochy 10.04.15, 12:36
            akurat pelen makijaz tymi kosmetykami wykonuje sobei wszystkei sprzedawczynie ( sprawdzone i udowodnione) wiec czemu by nie potecjnalny klient
            w koncu jest az 50% prawdopobienstwo ze cos kupi
            sprzedawczyni zas na 100% nie kupi nic
            • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 10.04.15, 13:32
              > wiec czemu by nie potecjnalny klient
              > w koncu jest az 50% prawdopobienstwo ze cos kupi

              Słowo klucz: "potencjalny klient". Dziewczyna z mojego przykładu nie była potencjalną klientką. Wymalowała się w pośpiechu kosmetykami z półek najbliżej największego lusterka (na początku co jakiś czas sprawdzając, czy obsługa ją widzi, poźniej nawet to olała), i poszła.

              Gdybym zapomniała zabrać kosmetyków, to albo kupiłabym parę niezbędnych, albo nie pomalowałabym się wcale. W końcu jakoś na to lotnisko bez makijażu dotarła i przeżyła. W ogóle nie przyszłoby mi do głowy skorzystać w tym celu z testerów. No ale zawsze można udawać, że się testuje - przynajmniej świat zewnętrzny nie zorientuje się, że odwalamy wiochę. Lub posunąć się jeszcze dalej i udawać nie tylko przed światem, ale i przed sobą, wtedy to w ogóle wszystko gra. ;)
              • znana.jako.ggigus ale to sprawa tej dziewczyny, jakie 10.04.15, 18:52
                ma podejscie do testerow. Moze codziennie chodzic i sie malowac przed praca. A Tobie nic do tego:)
                • fuzja-jadrowa Re: ale to sprawa tej dziewczyny, jakie 10.04.15, 19:31
                  Watek jest o przykladach wiochy, wiec podalam swoj. Dla mnie to wiocha i moge sobie takie podawac przed praca, po, a nawet w trakcie, i Tobie nic do tego. :)
                  • znana.jako.ggigus oczywiście mnie nic do Twoich 12.04.15, 15:14
                    poglądów.
                    A mimo to dziwię Ci się, że Ci się chce kogoś obserwować, oceniać i jeszcze pisać o tym post.
          • konsta-is-me Re: Himalaje wiochy 12.04.15, 05:30
            Kazdy ma prawo udac sie do drogerii w celu zrobienia pelnego makijazu,wiocha jest doszukiwanie sie w tym zlych intencji.
            • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 12.04.15, 09:09
              konsta-is-me napisała:

              > Kazdy ma prawo udac sie do drogerii w celu zrobienia pelnego makijazu,wiocha je
              > st doszukiwanie sie w tym zlych intencji.

              Tak jak kazdy ma prawo nabyc fotelik, ktory wie, ze odda. Albo psiknac sie perfumami dlatego, ze zapomnialo sie swoich. Tylko ze nie rozmawiamy tu o prawie.

              Widze, ze uderzylam w stol, wiec nie pozostalo Ci nic innego, jak tylko probowac wmowic mi doszukiwanie sie czegokolwiek.
            • six_a Re: Himalaje wiochy 12.04.15, 09:28
              część drogerii oferuje takie usługi odpłatnie, wiec robienie sobie w drogerii makijażu testerami jest tak samo w dobrym tonie jak jadanie obiadów na degustacjach w hipermarkecie.
              • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 12.04.15, 10:33
                > robienie sobie w drogerii m
                > akijażu testerami jest tak samo w dobrym tonie jak jadanie obiadów na degustacjach w hipermarkecie.

                Oczywiscie. Kolezanka najpierw nie zrozumiala, ze chodzi o intencje, a nie sam fakt TESTOWANIA na sobie.

                Kiedy juz zrozumiala powyzsze, to postanowila nie zrozumiec, ze nie chodzi o tamta konkretna dziewczyne, a o przyklad zachowan z tej serii. A jest ich mnostwo.
    • kura_wuja Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 13:38
      Gdyby kolezanka byla w USA choc przez 24 godziny, zrozumialaby, ze postepowanie Kuzniara niczym nie rozni sie od postepowania przecietnego obywatela tamtego kraju. Zakupy i zwroty wszelakich przedmiotow za wyjatkiem nieruchomosci, samochodow oraz nosnikow CD/DVD, sa rzecza tak powszednia jak poranna kawa. Nikt nie robi z tego tytulu zadnych problemow anie nie pyta zwracajacego towar "dlaczego".
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 13:46
        jak tylko wygram w lotto, przenoszę się do malibu.


        aha, a co się dzieje z tymi rzeczami? zarzygany przez dzieciaka fotelik trafia z powrotem na półkę i też się nikt nie pyta ani nie dziwi, czemu tak śmierdzi? czy na przemiał? w sumie bogatemu wolno.

        bo wiesz, kuźniar zasadniczo amerykaninem nie jest. więc w jego przypadku to jest zwykłe cwaniactwo.

        i wogle nie ogarniam idei zwrotu używanego towaru. kosmos, panie.
        • kura_wuja Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 13:57
          Jak kolezanka mysli, skad sie biora rzeczy na polkach takich sklepow jak np TJ/TK Maxx i ogolnie pozostalych tzw outletowych?
          • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:16
            o, i dlatego tam nie chodzę, w życiu nie byłam. ani raziku, a tera to już na pewno nie pójdę:)

            chociaż nie, raz byłam w outlecie ecco i tak se przymierzam, aż tu pani ekspedientka się chlapnęła: ale widzi pani, że jeden jest trochę jaśniejszy. no i kuśwa tera to wiem, że ktoś się na niego wysikał, a potem domestosem czyścili jap. gdzie ja żyję.
      • fuzja-jadrowa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:15
        Rzadziej kwestionują zwroty mi.in. zgodnie z zasadą "klient nasz pan". Bardziej im się opłaca przyjąć zwrot, niż wojować z klientem. Co nie zmienia faktu, że kupno produktu z zamiarem jego użycia i późniejszego zwrotu, jest buractwem.

        Przypomniało mi się, jak znajomy z pracy opowiadał, że oddał CD Coldplay, gdy po wysłuchaniu stwierdził, że ich muzyka działa na niego przygnębiająco. :)

        • kura_wuja Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:17
          w dzisiejszych czasach z muzyka jest o tyle dobrze, ze najsampierw mozna posluchac on line co graja i ewentualnie kupic jak sie spodoba. Dawniej kupowalo sie niejako w ciemno.
    • maly.jasio Biezkulturje... 23.03.15, 13:49
      six_a napisała:
      > jak dla mnie, szczytem wiochy (z dzisiejszego przeglądu forów) jest kupić książ
      > kę, przeczytać i zwrócić. LOL.

      To biezkulturje.
      U nasz po przeczytaniu ksiazki zanosi sie ja do takich budek z ksiazkami na ulicy
      - zeby nie zbierac cegiel w domu:
      www.yelp.com/biz_photos/buchbude-k%C3%B6ln?select=eMnQt-21fiHxVNxle0Vmlg#eMnQt-21fiHxVNxle0Vmlg
      • six_a Re: Biezkulturje... 23.03.15, 13:51
        widziałam w poznaniu ten wynalazek, bardzo praktyczny. niestety u nas za trzysta lat. jak wymrą kuźniary, które by te biblioteczki obrobiły w trymiga i zaniesły do empiku, żeby zwrócić.
        • maly.jasio Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:02
          ale za to w piwnicy mam kupe starych opon - bo tesz bym je chetnie zwrocil,
          ale nikt ich nie chce nawet za darmo...
          • alpepe Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:11
            Zanieś do jakiej dzielnicy willowej, tak w grudniu, w mig znikną.
          • kura_wuja Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:15
            Zwiaz je wszystkie cuzamen do kupy sznurkiem i wrzuc do morza. Ryby sie uciesza z nowego mieszkania.
            • six_a Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:18
              niech trzyma, pod sejmem czasami zimno, trzeba dogrzewać towarzystwo.
              • kura_wuja Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:20
                tylko patrzec jak opony beda waluta jako wpisowe do zwiazkow gorniczych czy inych
                • six_a Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:21
                  podobno węgiel zlikwidowali odgórnie jakoś tak w zeszłym tygodniu, to i związki można rozwiązać.

                  najpierw daj kasę, potem zdelegalizuj węgiel i wszyscy zadowoleni.

                  dlatego ----> malibu.
                  • kura_wuja Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:24
                    w sumie racja. Po co komu wegiel jak sa opony, darmo na dodatek.
                    • maly.jasio To jest dobry pomysl... 23.03.15, 14:30
                      kura_wuja napisała:
                      > w sumie racja. Po co komu wegiel jak sa opony, darmo na dodatek.

                      To jest dobry pomysl...
                      Chyba zorganizuje tu jakis Majdan.
                      ja rozwiaze sobie problem z oponami
                      a inni dorzuca swoje problemy polityczne...
          • six_a Re: Biezkulturje... 23.03.15, 14:17
            aukcja wszystko przyjmnie.
          • leptosom Re: Biezkulturje... 23.03.15, 17:11
            transportujący lądem jachty, często biorą chętnie opony.
    • piataziuta Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 14:30
      Wymalować sobie mordę mejkapem na grubo, a potem wytrzeć sobie ją o wszystkie dostępne w sklepie jasne bluzki i sukienki.
    • znana.jako.ggigus sukienki po weekendzie zwracaja 23.03.15, 15:13
      bogaci klienci. Biedni maja za malo tupetu.
      Bylame ekspedientka w butiku, to wiem.
      • six_a Re: sukienki po weekendzie zwracaja 23.03.15, 15:21
        chodzi Ci o to, że biednego byś wykopała za drzwi z tym zwrotem, a bogatemu pojechała do tyłka?
        no też można.
        podróże kształcą.
    • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 16:51
      A ja się spotkałam z opinią, że testowanie perfum w sklepie na S lub na D, gdy ma się zamiar kupić w necie jakby co, to też wiocha.
      A Kuźniar i jego błysk szczerości to dla mnie przykład czegoś chyba współczesnego, że nie dość że nie wstydzimy się głupoty, to jeszcze się nią chwalimy.
      • taki-sobie-nick Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:24
        sid-15 napisała:

        > A ja się spotkałam z opinią, że testowanie perfum w sklepie na S lub na D, gdy
        > ma się zamiar kupić w necie jakby co, to też wiocha.

        Ciekawe zagadnienie. Jak się ma do możliwości finansowych klientki?

        a) stać ją na zakupy w sklepie na S albo D (który to?), ale jest kutwa,
        b) nie stać jej i chce się szarpnąć na jedne jedyne perfumy, a stać ją tylko na takie ze sklepu netowego.

        Rozumiem, że testowanie w sklepach innych niż na w/w litery to wiocha podobna (wedle opiniującej, którą cytujesz)?
        • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:28
          Nie wiem, jak jest w przypadku innych sklepów, ale pewnie podobnie. Ja wychodzę z założenia, że testery są do testowania, tak samo jak w ciuchowych sklepach są ubrania i przymierzalnie, co nie znaczy, że od razu trzeba kupić lub kupić akurat tam.
    • taki-sobie-nick Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:27
      six_a napisała:

      > kuźniar wyznaczył nowy trend zaradności w cebulandii, więc pytam. co jest dla W
      > as jeszcze zaradnością, a co już wiochą?
      >
      > jak dla mnie, szczytem wiochy (z dzisiejszego przeglądu forów) jest kupić książ
      > kę, przeczytać i zwrócić. LOL.
      >
      > chciałybyście na przykład kupić w pełnej cenie sukienkę noszoną przez jakąś cel
      > ebrytkę? pono chodzą w metkach, potem zwracają. za biedne na wypasiony sklep

      Z trzech powyższych szczyty wiochy zdobywa bezapelacyjnie Kuźniar!

      Celebrytkom ponoć firmy proponują te kiecki do noszenia.
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:56
        nie mam nic przeciwko temu, żeby celebrytkom cokolwiek proponowano, tylko niech to potem nie wraca na wieszak, no litości.
        • taki-sobie-nick Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:02
          six_a napisała:

          > nie mam nic przeciwko temu, żeby celebrytkom cokolwiek proponowano, tylko niech
          > to potem nie wraca na wieszak, no litości.
          >
          Jeśli wraca, to jest to wiocha ze strony sklepu.
          • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:07
            aha, bo to, że z metkami się zwraca używane to już nie jest wiocha?
    • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:38
      O, jeszcze sporną kwestią i dobrym tematem na jatkę są napiwki - dawać czy nie dawać, a jeśli tak, to dlaczego kelnerce tak, a sprzedawczyni nie. To z takich kwestii niejednoznacznych, bo kupienie czegoś z zamiarem użycia i oddania do sklepu jest jednoznaczne.:)
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:59
        sprzedawczyni jest handlem, a kelnerka usługą. napiwki są w usługach.
        • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:37
          Ok, kumam różnicę, ale np. co z taksówką?
          • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:55
            no generalnie napiwek wyraża Twoje zadowolenie, jak jesteś zadowolona to dajesz, jak nie to nie:)
            w taksówkach/u kurierów, dostawców itepe zwykle zaokrągla się do pełnej kwoty, a niekoniecznie odlicza precyzyjnie te 10 czy 15%.
            • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 21:27
              Taką filozofię przyjmuję - zarówno zaokrąglanie, jak i napiwek zależny od zadowolenia obsłużonego, a nie że należy się jak psu zupa.:)
          • best.yjka Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 22:10
            > Ok, kumam różnicę, ale np. co z taksówką?

            Zazwyczaj daję, o ile taksówkarz nie wiezie mnie trasą turystyczno-krajozawczą ;)

    • zeberdee28 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:43
      Ja czasem widuję w okolicznym sklepie pewien osobliwy typ zaradności - matka mocno strofuje dziecko kiedy sięga ono po paczkę ciastek które kosztują może z 5-6 zł, kupuje najtańszą kiełbasę i marudzi że podrożało, po czym zakupy wieńczy sakramentalnym: 'to jeszcze krupnik 0,7 i 2 paczki lm-ów', czasem w miejsce gołdy wchodzi jakieś tanie piwo ale ogólnie obowiązek alkoholu i fajek jest starannie przestrzegany.
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 18:58
        czymś się trzeba znieczulić, tak? albo misia znieczulić. albo mamę misia. teraz wszyscy żyją na kupie.
        a fajki są po to, żeby w przyszłości odciążyć zus. trudno o większą empatię dla kraju.
      • mendigo Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:07
        Jak się jest uzależnionym, ale frajerem, to się kupuje z akcyzą, i na kiełbasce trza oszczędzać. To nie zaradność, nawet osobliwa, ale właśnie całkowite i utteranckie frajerstwo.
        • ursyda Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:10
          Tak sobie weszłam na jego profil na fejsie i powiem Wam, że mu nie zazdroszczę ale też nie jest mi go absolutnie szkoda.
          • mendigo Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:16
            Wy jeszcze o tym Kuźniarze? Ku..., kto to w ogóle jest?
            Nie. Nie będę sprawdzać. Nie chcę tego wiedzieć!!! <rwie włosy z głowy i z rykiem daje nura pod stół>
            • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:25
              ej, no nawet ja wiem. a też nie oglądam:)
              to jest wielki podróżnik i on, uważasz, szuka miejsc, które nie są naznaczone polakami.
              żeby je zaznaczyć sobą. aktualnie na syberii, na szczęście nie ma tam co kupić, więc nie będzie co zwracać, chyba że wypitą wódkę.
              • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:38
                Też nie oglądam, a wiem i dobrze, że na Syberii - nie jeżdżę tam, gdzie zimno, więc nie spotkam.:P
                • mendigo Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:41
                  Już się złamałam i sprawdziłam <kiwa smętnie zwieszoną głową*>.

                  *Proszę darować sobie dociekania, jak można kiwać zwieszoną głową, ok?
              • kura_wuja Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 22:35
                No chyba zartujesz?! Na Syberii za zwracanie wypitej wodki leja w morde. Nie sadze, zeby to cos przetrwalo probe picia i wodki na Syberii. Jeszcze jedno, na Syberii wodke stosuje sie jako popitke do bimbru, ktory jest wlasciwym trunkiemdo picia.
    • miau.weglowy Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:28
      przykre, co napisze teraz, ale w Polsce juz dawno zaradnosc byla dla niektorych synonimem, zwyklej kradziezy. zachowania opisane wyzej (az poszukalam e necie o co chodzilo ;)) sa typowe dla ludzi, ktorzy tak wlasnie 'zaradnosc' rozumieja.

      podobne podejscie jest do przedmiotow, ktore nie sa prywatna wlasnoscia=sa niczyje, wg rozumienia wielu Polakow, a co za tym idzie, mozna spokojnie je dewastowac. to tak gwoli moich obserwacji z zeszlego tygodnia: stoliki w klasie w szkole w uk, wiekowe (bo slowo 'stare' to juz nawet nie oddaje faktycznego stanu rzeczy) stoliki, ale ZERO napisow. przecietna szkola, porownuje z przecietna szkola w Polsce. i tak sie zaczelam zastanawiac, z czego to wynika. no i doszlam do wniosku, ze z mentalnosci niestety...
      • sid-15 Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 19:36
        Pocieszę Cię.:) Nie tak dawno temu jechałam autobusem międzymiastowym w pięknej Hiszpanii i tak syfiastym, zdewastowanym i pomazanym środkiem transportu już dawno nie podróżowałam. Fakt, że autobusami jeździłam tam kilka razy, a taki trafił się jeden, ale jednak przez ponad godzinę walczyłam z pawiem, więc lekko nie było.:)
      • nudzimisie_strasznie Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 20:36
        miau.weglowy napisała:

        > podobne podejscie jest do przedmiotow, ktore nie sa prywatna wlasnoscia=sa n
        > iczyje
        , wg rozumienia wielu Polakow, a co za tym idzie, mozna spokojnie je
        > dewastowac.

        Oj żeby tylko niczyje. Moja wspólnotowa klatka jest upiększona kut.sami od góry do dołu. A przecież ojce kasę wyłożyli, żeby było własne, a nie państwowe. Młodzi mężczyźni to jest jakaś niepojęta destrukcja, powszechna służba wojskowa to było doskonałe rozwiązanie.
        • taki-sobie-nick Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 21:41

          > Oj żeby tylko niczyje. Moja wspólnotowa klatka jest upiększona kut.sami od góry
          > do dołu. A przecież ojce kasę wyłożyli, żeby było własne, a nie państwowe.

          No ale klatka jest WSPÓLNA. :-PPP

    • molly_wither Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 20:48
      Moze najpierw nalezalo napisac, co takiego zrobil Kuzniar, bo nie kazdy zajmuje sie plotkami, a potem wymagac opinii. W takiej sytuacji doprawdy nie wiem , co jest wieksza wiocha...
      • six_a Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 21:02
        to nie są żadne plotki, tylko fakty, cała prawda całą dobę.
        następnym załóż wątek za mnie, to będziesz decydować, o czym mam pisać.
        • molly_wither Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:01
          co nastepnym?

          six_a napisała:

          > to nie są żadne plotki, tylko fakty, cała prawda całą dobę.
          > następnym załóż wątek za mnie, to będziesz decydować, o czym mam pisać.
          >
          >
          • six_a Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:03
            może być razem.
            • molly_wither Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:08
              MUSI
      • ursyda Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 21:34
        Ja wiem. Faktycznie - wygrałaś.
      • best.yjka Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 22:30
        > Moze najpierw nalezalo napisac, co takiego zrobil Kuzniar, bo nie kazdy zajmuje
        > sie plotkami, a potem wymagac opinii. W takiej sytuacji doprawdy nie wiem , co
        > jest wieksza wiocha...

        Strzelanie głupa. Bo już strony ze śmiesznymi obrazkami zaczeły o tym mówić. Nie będę świnią, podzielę się z tobą.

        Cebulades

        Nie ma za co. Dziękować nie musisz :)
        • rudenko Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 09:32
          ale ja mogę....... podziękować? Bo nie wiedziałam o co cho z tym Kuźniarem, a siksa taka nabzdyczona, ze az strach było pytać i z nieba mi spadłaś z tym linkiem :-) także tenks
          • mendigo Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 09:36
            Gdzie forsa?!
            Kumulacja już dawno była, losowanie było, a jaśnie pani znikła...
            • rudenko Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 10:29
              Nic nie wygrałam, przysięgam, nawet złamanego pół złotego. :-D bo totek to wielkaaaa ściema jest, dla naiwnych i frajerów, tam nikt nigdy nic nie wygrał.... Odkąd ten przekręt funkcjonuje, "wygrało" już pewnie kilka tysięcy ludzi i nikt ich nie widział i nikt ich nie zna. Chciało by się zaśpiewać .....gdzie one som te wszystkie milionery.... la la la <uprasza się wszystkich wrażliwych słuchowo o ściszenie odbiorników>

              Wygrywa tylko sport i kultura, bo każda złotówka Gracza LOTTO to 19 gr dla polskiego
              sportu i kultury.
            • kalllka Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 10:34
              Z tego co pamietam,., w Katowicach.
              ( górny Śląsk, jak widać potrzebuje tota---lizatorskiego wsparcia)

              Ps. A propoz wioch, Kiedyś w takiej książce dla młodzieży, Wiktora Woroszylskiego bodajże, była gotowa instrukcja, prostych sposobów wykorzystania "państwowego" ,.Takze w filmie z panem Anatolem, można było zobaczyć koleje losu jego kapelusza, panamy bodajże, ktory to służył szajce,jako niejako "punkt kontaktowy",. A całym następnym pokoleniom jako elitarna przykrywka na garnek ( zwany głowa),.
              ., niby kombajn i bizon, ale cooltowy i swietnie nadaje sie (do roznoszenia reklam po wiochach)
              • rudenko Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 10:44
                a znasz tego "szczęściarza" ze Sląska, bo to, że Śmotek ogłosił to jakoś mię nie przekonuje
                • kalllka Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 11:55
                  Musza ogłaszać kołekture.
                  A "smotka" to dość łatwo odgadnąć, wystarczy śledzić a- trakcje totalizatora i jego koleje losu (linowe)
                • six_a Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 12:14
                  niedawno był gdzieś artykuł, że ci milionerzy źle kończą wszyscy co do jednego. w ogóle nie wiem po uj komuś takie pieniądze jak 16 milionów zadowolę się jedną dziesiątą tego.
                  z góry dziękuję za przychylenie się do mojego wniosku.
                  • rudenko Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 12:47
                    Masz pani racyję, że 16 milionów to tylko ból głowy....

                    Mi wystarczyłby okrągły milionik i jeszcze 15 zostałoby dla innych biedaków, i nie mam tu na myśli sportu i kultury, bo te "biedaki" i tak dostają swoja dolę od Totka-Śmotka
          • molly_wither Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:03
            Siksa ma za malo dystansu do siebie.
            Za to innych opiernicza ,ze ho ho!
            rudenko napisała:

            > ale ja mogę....... podziękować? Bo nie wiedziałam o co cho z tym Kuźniarem, a s
            > iksa taka nabzdyczona, ze az strach było pytać i z nieba mi spadłaś z tym linki
            > em :-) także tenks
        • molly_wither Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 18:02
          Nie interesuje sie plotami.

          best.yjka napisała:

          > > Moze najpierw nalezalo napisac, co takiego zrobil Kuzniar, bo nie kazdy
          > zajmuje
          > > sie plotkami, a potem wymagac opinii. W takiej sytuacji doprawdy nie wie
          > m , co
          > > jest wieksza wiocha...
          >
          > Strzelanie głupa. Bo już strony ze śmiesznymi obrazkami zaczeły o tym mówić. Ni
          > e będę świnią, podzielę się z tobą.
          >
          > Cebulades
          >
          > Nie ma za co. Dziękować nie musisz :)
        • sid-15 Re: Himalaje wiochy 25.03.15, 17:05
          Niektóre teksty są niezłe. :D
    • saraisa Re: Himalaje wiochy 23.03.15, 23:46
      Dokładnie. Niedawno poznałam pewnego faceta, który chwalił się, że jego siostra wyszła za mąż, urodziła dzieci i żyje z socjalu w Wielkiej Brytanii i dostaje więcej kasy niż tyrając w Polsce. Jak sobie tak urządziła życie, to jej sprawa, ale jak można się tym chwalić? A gdzie ambicje, ja się pytam? A on był z niej wyraźnie dumny. Nie wiedziałam, jak to nazwać, a to jest właśnie to, co niektórym Polakom (głównie z nizin społecznych, choć Kuźniar temu akurat przeczy) wydaje się mega obrotnością życiową, a to jest po prostu ...cebulandia. I wiocha.
    • ursyda Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 11:57
      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1519594,1,co-polacy-kradna-w-pracy.read
      • six_a Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 12:15
        chyba się gdzieś zatrudnię. zużywanie czyjegoś papieru toaletowego może przynieść realne oszczędności!
        :)
        • zbyfauch Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 12:23
          six_a napisała:
          > chyba się gdzieś zatrudnię. zużywanie czyjegoś papieru toaletowego może przynie
          > ść realne oszczędności!:)

          Maurycy Poszepszyński owijał się papierem toaletowym w pracy.
          Ale rzeczywiście, w nieco innych okolicznościach.
          • six_a Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 13:16
            wszelkie słuchowiska ominęłam szerokim łukiem.
            tak było.
          • harry_callahan Re: Kuźniar może się uczyć. 25.03.15, 13:36
            Grzegorz Poszepszyński. I ołówki też wynosił.
        • kura_wuja Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 13:20
          tylko nie zapomnij odprowadzic podatku od wzbogacenia. US czówa.
          • molly_wither Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 19:18
            rzekla wura_kuja, he he
            kura_wuja napisała:

            > tylko nie zapomnij odprowadzic podatku od wzbogacenia. US czówa.
            • kura_wuja Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 21:46
              a tak poza tym to w domu sa wszyscy?
            • six_a Re: Kuźniar może się uczyć. 24.03.15, 21:50
              widzę, że ten wątek cię zafascynował. cieszy mnie to nad wyraz.
    • kino.mockba Re: Himalaje wiochy 24.03.15, 22:08
      twitter.com/TadeuszSznuk/status/578979776288944129
    • mysliciel662 Re: Himalaje wiochy 31.03.15, 18:54
      A tak się wyśmiewał :D
    • aniawitkowska3 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 08:32
      Pół roku temu robiłam generalny remont mieszkania. W związku z tym przed domem stał wór na gruz. Nie dość, że ludzie potrafili wrzucac tam swoje śmieci bytowe (!) to jeszcze przyłapałam robotnika z bloku obok, gdzie tez robił remont, dorzucającego wiadro swojego gruzu.
      Kiedy zaproponowałam wspólne pokrycie kosztów faktury za wywóz wora z gruzem (skoro już niego korzysta...?) pan się obraził.

      Prawie 20 lat mieszkałam w dzielnicy willowej i nie zdarzyło się, aby mieszkańcy podrzucali komuś swoje śmieci.
      Teraz mieszkam w centrum miasta, gdzie śmietniki sa ogólnodostępne i każda kamienica ma swój śmietnik, a za każdym razem gdy mijam stojący na ulicy wór na gruz widzę tam śmieci bytowe w workach, puste putelki po alkoholu itp.
      Szczytem wiochy jest dla mnie podrzucanie swoich śmieci do czyjegoś wora na gruz. Po 1 ktos za ten wywóz płaci, a po 2 - jak sama nazwa wskazuje jest to worek na gruz, a nie na smieci bytowe.
      Zastanawiam się, z czego to wynika: z lenistwa? Za daleko do smietnika osiedlowego, a wór z gruzem jest 3 metry bliżej? Czy śmieci podrzucają mieszkańcy okolicznych domków jednorodzinnych, bo w ich śmietniku wyczerpała się już pojemnośc na ten tydzien?

      • sid-15 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 10:15
        > Prawie 20 lat mieszkałam w dzielnicy willowej i nie zdarzyło się, aby mieszkańcy
        > podrzucali komuś swoje śmieci.
        > Teraz mieszkam w centrum miasta, gdzie śmietniki sa ogólnodostępne i każda kami
        > enica ma swój śmietnik, a za każdym razem gdy mijam stojący na ulicy wór na gru
        > z widzę tam śmieci bytowe w workach, puste putelki po alkoholu itp.

        I po co było się wyprowadzać?:P To pewnie tylko jedna z wielu różnic.
        Zakładam, że mowa o Polsce - chyba nie znam u nas miasta, w którego samym centrum chciałabym mieszkać. I zawsze dziwią mnie teorie "socjologów-urbanistów", jak to ludzie powyprowadzali się do domków na przedmieścia, a teraz płaczą, bo marzy im się blok w centrum miasta, na który rzekomo ich nie stać.
        • znana.jako.ggigus a ja znam przykład rodzinny 06.04.15, 10:30
          kuzynka spędza godz. dziennie na dojazd w jedną stronę, kino to wyprawa planowana tygodniami. Spędziła całe życie w centrum, potem się wyprowadziła "na domki".
          Nie bez przyczyny centra miast zaludniają się bogatymi ludźmi, jak np. dzielnica, jeszcze do niedawna niezbyt dobra, gdzie mieszkam. Teraz co krok kamienice są odnawiane, a potem stoją przed nimi drogie samochody.
          • sid-15 Re: a ja znam przykład rodzinny 06.04.15, 12:08
            > Nie bez przyczyny centra miast zaludniają się bogatymi ludźmi

            Pierwsze słyszę, chyba że mówisz o adresach typu Złota ileś tam.:) Bogaci właśnie budują się na przedmieściach lub mieszkają w modnych miejscowościach pod miastem głównym. No ale bogaci to raczej tacy, którzy mogą - mają dwa samochody na rodzinę i nie muszą być w pracy na 8:00.:)
            • znana.jako.ggigus mądrzejsi i bogaci, a także starsi 06.04.15, 12:47
              odkrywają uroki centrum.
              Restauracje, komunikacja miejska, lekarze, życie kulturalne, zakupy, więcej czasu.
              W Warszawie np. warszawska Praga czy krakowski Kazimierz to takie dzielnice, odkryte czy odkrywane ostatnio.
              • sid-15 Re: mądrzejsi i bogaci, a także starsi 06.04.15, 13:34
                Nie przesadzałabym z tą mądrością, tym bardziej że większości polskich miast daleko do Paryża czy Barcelony, więc jeśli nie kryteria bliżej i taniej, to niewiele przemawia za mieszkaniem w centrum.:) Poza tym piszesz o Pradze, która jest dzielnicą położoną blisko centrum, ale nie jest centrum miasta, więc chyba o co innego nam chodzi. Właśnie w takiej Warszawie można wybrać złoty środek i mieszkać np. na Ochocie czy Mokotowie. W mniejszych miastach są mniejsze odległości i kilkanaście-kilkadziesiąt minut z przedmieść do centrum nie musi być problemem, szczególnie jeśli komunikacja miejska też sprzyja.
          • zeberdee28 Re: a ja znam przykład rodzinny 06.04.15, 12:17
            To zjawisko nazywa się gentryfikacja i rzeczywiście ma miejsce w niektórych miastach, szczególnie widoczne jest w NYC i SF, ma to dwie strony - bo faktycznie na początku robi się ładniej, ale potem do gry wkraczają fundusze inwestujące w nieruchomości i ceny najmu bądź kupna stają się tak ekstremalnie wysokie że paradoksalnie mieszkańcy NYC mają mniej pieniędzy do dyspozycji niż np. mieszkańcy Baltimore a sporo mieszkań stoi pustych tylko jako lokata kapitału. W Polsce też to jest widoczne - dużo osób które kupowało na górce mieszkania bliżej centrum jest bardzo obciążonych ratami kredytu.
            • znana.jako.ggigus gentryfikacja szaleje też w Europie:) 06.04.15, 12:44

              • zeberdee28 Re: gentryfikacja szaleje też w Europie:) 06.04.15, 16:03
                No niestety - bogaty zawsze może kopnąć biednego w d..ę jak ma taki kaprys, nawet socjalistyczna Europa się temu nie przeciwstawia.
                • znana.jako.ggigus socjalistyczna Europa nie ma z tym nic wspólnego 06.04.15, 18:47
                  Po prostu po wielu latach centra miast poprawiły się - ich bezpieczeństwo, wygląd, komofort.
                  To co miejskie, jest modne, nowoczesne i łatwe do życia.
                  Inwestorzy nie są idiotami i chcą robić pieniądze. A skoro tylu ludzi wraca do miast, to muszą centra miast opuścić biedniejsi.
                  :)
                  Ciężko jest gentryfikacji przeciwdziałać.
                  Idę na spotkanie grupy roboczej przeciw gentr., to się dowiem.
                  • zeberdee28 Re: socjalistyczna Europa nie ma z tym nic wspóln 06.04.15, 18:57
                    Gentryfikacji chyba się nie da przeciwdziałać, ale można zmniejszyć negatywne skutki społeczne poprzez przygotowanie innych terenów do zamieszkiwania przez mniej zamożnych, trzeba te tereny odpowiednio zaopatrzyć w usługi publiczne i skomunikować, w Polsce to co powstaje dalej od centrum trudno nazwać 'miastem', to jest raczej jakaś zabudowa zbiorowego zamieszkiwania. Przecież nikt nie powiedział że miasto i wszystkie udogodnienia które przynosi musi ograniczać się do paru dzielnic wokół centrum.
                    • znana.jako.ggigus tak tworzysz getto 06.04.15, 19:02
                      Można też inaczej, tzw. model monachijski - połowa domów na wolny rynek, połowa ma normalne ceny. Jakiś procent domów należy do miasta, są spódzielnie itepe.
                      Bo jeśli wybudujesz osiedle, sklepy i inne rzeczy dodasz i autobus do miasta, to zepchniesz tam wszystkich niepasujących.
                      W polskich miastach jest trochę samowolka:)
                      • zeberdee28 Re: tak tworzysz getto 06.04.15, 19:45
                        Ten model bardzo mi się podoba ale chyba jest w polskich warunkach nierealny:) Myślę że nieco ucywilizowana suburbanizacja to maks na co stać polskie miasta.
                        • znana.jako.ggigus dlaczego ten model ma być nierealny w Polsce? 12.04.15, 15:19
                          Są budynki, należące do miasta, które można oddać żądnym lokatorom pod nadzorem.
                          Od dawna na świecie mądrzy ludzie doszli do wniosku, że wydzielanie przestrzeni i gromadzenie tam jednej grupy ludności (biedni, bogaci, żyjący z pomocy socjalnej itepe) dla wszystkich źle się kończy.
        • aniawitkowska3 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 11:40
          sid-15 napisała:

          > I po co było się wyprowadzać?:P

          Było, było :)
          W końcu odżyłam, bo te "prawie 20 lat" mieszkalam na przedmieściach, skąd godzinę wiozłam dziecko do szkoły. Teraz wiozę 6 minut albo dziecko jedzie samo (kwadrans).
          Bokiem wyszedl mi domek. W mieście paradoksalnie mam większy spokój i ciszę. I wszędzie blisko, nie tracę czasu i nerwów na stanie w korkach.
          A buraki sa wszędzie. W mieście podrzucali mi śmieci bytowe do worka na gruz, a na osiedlu domków...ohohooo...tam to się działo, ale co innego :) Zgodnie z przysłowiem: Wolnoć Tomku w swoim domku ;)
          • sid-15 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 12:05
            Pewnie jeszcze zależy jakie miasto i jakie przedmieście.:) Moi rodzice mieszkają na przedmieściach - piękna okolica, tylko 20 minut samochodem do centrum (ok, jeśli są korki, to 30), a zupełnie inny świat.
            • znana.jako.ggigus czyli Twoi rodzice mieszkają w średnim 06.04.15, 15:34
              mieście. A ja piszę o dużym mieście i o parciu do centrum dużego miasta.
              • sid-15 Re: czyli Twoi rodzice mieszkają w średnim 06.04.15, 17:11
                Ok,. Tak zwanych dużych miast mamy w Polsce pewnie z 5, ale może macie racje, warto rozmawiać.
        • aniawitkowska3 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 11:45
          sid-15 napisała:

          > Zakładam, że mowa o Polsce - chyba nie znam u nas miasta, w którego samym centr
          > um chciałabym mieszkać.

          Gdynia. 10 minut spacerkiem do bulwaru, na plażę, blisko park Kolibki, teatr, kino, widok na las, a za oknem mewy.
          Krzywdy nie mam :)



          I zawsze dziwią mnie teorie "socjologów-urbanistów", ja
          > k to ludzie powyprowadzali się do domków na przedmieścia, a teraz płaczą, bo ma
          > rzy im się blok w centrum miasta, na który rzekomo ich nie stać.
          • sid-15 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 12:09
            Czyli nieduże miasto, a warunki w centrum lepsze niż na przedmieściach niektórych dużych miast. Takie coś jestem w stanie zrozumieć.:)
            • 10iwonka10 Re: Himalaje wiochy 06.04.15, 13:57
              Ja mysle ze to zalezy od wielu czynnikow. Np. Na emeryturze albo gdybym mogla pracowac z domu to wolalabym mieszkac w domku na obrzezach. Cisza, spokoj, nigdzie sie nie spieszysz wiec mozesz dojezdzac gdzie chcesz bez pospiechu. A obrzeza- to zalezy. 12 lat temu wyjechalam z mojego ukochanego miasta Krakowa. |Co roku gdy przyjezdzam to widze ze wiecej i gesciej sie buduje, coraz wiecej samochodow i korkow wszedzie. Problem jest nie tylko z dojazdem ale z parkowaniem w centrum. Bo nie ma gdzie zaparkowac i jest drogo. Komunikacja miejska- jest ok ale w godzinie szczytu jestes scisnieta jak nalesnik. Wiec do wyboru albo scicisnieta jak nalesnik albo stoisz w korku w nieskonczonosc.

              Dlatego te domki maja plusy i minusy

              Wiec jak rozumiem ze np mieszkanie na Kazimierzu w okolicach Plant ma duzo uroku dla wielu ludzi.
              • znana.jako.ggigus ale właśnie dojazd to problem 06.04.15, 15:33
                na obrzeżach.
                W mieście nie potrzebujesz samochodu.
                Nawet jeśli pracujesz w domu, chcesz iść do knajpy/kina, to musisz planować. Mieszkasz na przedmieściu, to np. nie możesz się napić po filmie, bo trzeba jechać do domu.
                • 10iwonka10 Re: ale właśnie dojazd to problem 06.04.15, 16:23
                  Albo wziasc taksowke a to kosztuje...mieszkajac w centrum mozesz isc do kina,teatru,pubu bez specjalnego planowania....


                  Ja mam ten dylemat bo mysle o przeniesieniu sie z centrum na obrzeza. I tak rozwazam te plusy i minusy....
                  • aniawitkowska3 Re: ale właśnie dojazd to problem 06.04.15, 16:33
                    10iwonka10 napisała:


                    > Ja mam ten dylemat bo mysle o przeniesieniu sie z centrum na obrzeza. I tak roz
                    > wazam te plusy i minusy....

                    Mieszkałam połowę życia w mieście, połowę na tzw. obrzeżach. Teraz wróciłam do miasta.

                    Jesli rozważasz hodowlę kur, jesteś emerytką (nie musisz stać w korkach jadąc do pracy), dzieci dawno sie usamodzielniły (nie musisz stać w korkach wioząc dzieci do szkoły), uwielbiasz grzebac w ogródku i masz nadmiar pieniędzy na remonty domu, płotu itp. - wyprowadzaj się na obrzeża.
                    Jeśli jesteś młodą i dynamiczną osobą, szkoda Ci czasu (lub go nie masz) na stanie w korkach, masz dzieci w wieku szkolnym i nie chcesz skazać ich na "wygnanie" czy słaby wybór w zająciach pozaszkolnych - zostań w mieście.
                    • znana.jako.ggigus wystarczy że zachorujesz, albo 06.04.15, 18:39
                      że nie będziesz mogła jeździć samochodem i przeprowadzisz się do miasta.
                      • sid-15 Re: wystarczy że zachorujesz, albo 06.04.15, 20:11
                        To w końcu bogaci przeprowadzają się do miasta, czy tacy, którzy nie mają wyboru, bo zachorowali?:)
                        Należałoby uściślić kilka rzeczy: czy mówimy o mieście, czy tylko o jego centrum, czy te przedmieścia to cześć miasta z komunikacją miejską, czy podmiejskie wioski i miasteczka, de facto oddzielne, o jak dużych i jak dobrze skomunikowanych miastach mówimy.
                        Pisałam, że rodzice mieszkają na przedmieściach, ale ciągle w obrębie miasta, autobus do centrum co 15-30 minut (zależy od pory dnia), pierwszy przed 6:00, ostatni po 23:00. Ja mam do centrum 15 minut piechotą, ale jednocześnie mieszkam na uboczu, na małym i spokojnym osiedlu. Kiedy byłam nastolatką, to mieszkaliśmy na osiedlu boków z wielkiej płyty, do centrum 20 minut piechotą, a standard niższy. Z resztą czasami jestem w okolicy i chyba nic do przodu.
                        W moim mieście nowe bloki i jakaś bardziej elegancka zabudowa w centrum zaczęła powstawać gdzieś tak 10 lat temu, ale i tak nie chciałabym tam mieszkać, bo skoro mogę mieć rzut beretem do centrum, a jednocześnie mieszkać w spokojnej okolicy, to po co?
                        Z resztą nawet w Warszawie bywa różnie, mam rodzinę i znajomych - jedni mieszkają gdzieś na południu Ursynowa i twierdzą, że z dojazdem do centrum tak sobie (na szczęście pracują blisko domu), a drudzy mieszkają na Targówku i komunikacją miejską z przesiadką jadą do centrum pół godziny.
                        • znana.jako.ggigus i bogaci i wygodni i potrzebujący 06.04.15, 23:17

                          • sid-15 Re: i bogaci i wygodni i potrzebujący 09.04.15, 17:54
                            Aha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka