Dodaj do ulubionych

Jak nieszczęśliwe mężatki chcą znaleźć nowego męża

20.09.04, 19:04
Fałszywość innych kobiet nie znam granic. Mojego chłopaka od pewnego czasu
podrywa koleżanka,uważając oczywiście, że jej zachowanie mieści się w ramach
przyjaźni (chodzi jej o przyjaźń z moim facetem rzecz jasna). Często
spotykamy ją na imprezach na których razem jesteśmy (sama się na nie
wprasza). Ona przychodzi sama, bo jej mąż pracuje 14 godzin na dobe i nie ma
siły jej towarzyszyć, więc ta ma wolną rękę. Zabawia się z wolnymi i
zajętymi, przytula , wygłupia, jak z nimi rozmawia jej ręka niby niechcąco
ląduje to na ramieniu ofiary, a to na kolanie (na kolalanie mojego chlopaka w
czasie jednej rozmowy przy stoliku w knajpie wylądowała tam 4 razy -
policzyłam !). W dodatku jest oburzona, jak ktoś się spyta dlaczego nie
przychodzi z mężem. Może jestem przewrażliwiona i przesadzam. Ale biorąc pod
uwagę jej ciągłe narzekania na męża, typowo flirciarskie zachowanie, zaczynam
mieć coraz więcej wątpliwości, co do uczciwości jej intencji. Co o tym
sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Fema Re: Jak nieszczęśliwe mężatki chcą znaleźć nowego IP: *.b.pppool.de 20.09.04, 19:14
      Tez nie bylabym zadowolona na Twoim miejscu. Tez mnie wkurzaja takie kobiety,
      brrrrr. Najlepiej jest jej unikac, a jesli sie nie da zachowac chlodny dystans.
      Moze zrozumie (chociaz watpie). Pytanie: czy Twojemu chlopakowi sie to podoba?

    • Gość: alpepe że chłopak nie jest Twoją własnością IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 19:16
      Jeśli Twojemu chłopakowi to nie przeszkadza, to masz problem ze swoim
      chlopakiem a nie ze słomianą wdówką. Może faktycznie dziewczę jest niewyżyte,
      ale to nie znaczy, że musi od razu znaleźć amtaora. A jak sie czujesz
      zagrożona, to zacznij bardziej o siebie dbać.
      • tamara779 Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 20.09.04, 19:33
        Gość portalu: alpepe napisał(a):

        > Jeśli Twojemu chłopakowi to nie przeszkadza, to masz problem ze swoim
        > chlopakiem a nie ze słomianą wdówką. Może faktycznie dziewczę jest niewyżyte,
        > ale to nie znaczy, że musi od razu znaleźć amtaora. A jak sie czujesz
        > zagrożona, to zacznij bardziej o siebie dbać.

        Nie sądze żeby problem tkwił w moim chłopaku. On ma do niej przyjacielski
        stosunek, wiem też, że ona z jego strony na nic więcej oprócz przyjaźni liczyć
        nie może (rozmawiałam z nim o tym parę razy, ale on sam jest zażenowany tą
        sytuacją i sam nie wie jak ma reagować na takie gesty z jej strony). Być może
        to, ze mój chłopak jest dla niej miły, ona interpretuje w zupełnie odwrotny
        sposób niż powinna. Niestety są takie dziewczyny, które każde miłe słowo czy
        zainteresowanie jej problemami interpretują jako coś więcej, niż tylko zwykła
        przyjacielska troska.
        • alpepe Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 20.09.04, 19:36
          nie wie, jak zareagować? Powiedzieć jej, że sobie nie życzy, bo go to krepuje
          lub wręcz wyśmiać: Coś taka niewyżyta? Jak kotka nie znajdzie kocura, pójdzie
          gdzie indziej :)
          • tamara779 Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 20.09.04, 19:49
            Sama nie wiem co o tym myśleć. Niekiedy zastanawiam się, czy aby nie sprawia mu
            to przyjemności, ta moja lekka zazdrośc o niego. I to, że wie, że ja wiem, że
            podoba się wciąż innym kobietom. Niekiedy odnosze wrażenie, że on uważa
            zachowanie tej dziewczyny, m. in. jej ciągłe dotykanie go, za drobne, nic nie
            znaczace gesty (taki rodzaj gestykulacji). A kiedy robi sie to zbyt nachalne,
            on po prostu wycofuje się bez komentarza. Być może z jego punktu widzenia nie
            wygląda to tak źle, a ja niepotrzebnie dramatyzuje ?
            • alpepe Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 20.09.04, 21:50
              dramatyzujesz :) Choć, z drugiej strony, jednak, będąc na Twoim miejscu,
              zaczęłabym bardziej o siebie dbać... Żartowałam. Dopóki facet cofa jej rękę,
              jest okej, ale pilnuj ich, pilnuj.
          • jayin Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 21.09.04, 10:36
            alpepe napisał:

            > nie wie, jak zareagować? Powiedzieć jej, że sobie nie życzy, bo go to krepuje
            > lub wręcz wyśmiać: Coś taka niewyżyta? Jak kotka nie znajdzie kocura, pójdzie
            > gdzie indziej :)

            dokładnie.

            "nie wie jak zareagować..." :-) Ech...
            Oj wie wie. Tylko nie reaguje. Bo...
            No bo.
            Musisz sama to sobie wyjaśnić. Albo niech on to zrobi.

            Chociaż fakt faktem, że są tak drapieżne kobitki, że nie rezygnują nawet po
            ostrej odprawie ze strony faceta :) Ale jeśli w koncu da się takiej skusic, to
            co po takim chłopie tobie?

            Racja, ze nie jest twoją własnością. Jeśli mu zalezy na twoim dobrym
            samopoczuciu, to się pozbędzie flirtującej "przyjaciółki" - osadzi ją na
            właściwym dla niej miejscu i nie pozwoli sobie i jej na takie hm.. poufałe
            gesty:) zwłaszcza przy tobie.
            A jak mu nie zależy i nic z tym nie zrobi...? Cóż. Jego problem.

            pozdr.

            J.
      • Gość: rosmam Re: że chłopak nie jest Twoją własnością IP: *.ghnet.pl / *.crowley.pl 20.09.04, 20:02
        Nie,no tekst o tym,że jeżeli czuje się zagrożona to niech zacznie o siebie
        berdziej dbać,rozłożył mnie na łopatki.No rzeczywiście,jak się głupi facet nie
        potrafi oprzeć jakiejś podrywającej go pannie,to oczywiście wina leży po
        stronie jego partnerki bo za mało o siebie dba!!!Absurd!!!!to on nie jest jej
        wart jeśli się nie potrafi oprzeć!Facet ma mnie kochać taką jaka jestem,nie
        będę chodziła wyfiokowana po domu tylko dlatego by mu się podobać,jeśli w danym
        momencie mam ochotę na dres i ciepłe kapcie.Nie jest centrum mojego życia!!!
        Tylko dodatkiem.
        • Gość: less Re: że chłopak nie jest Twoją własnością IP: *.mad.east.verizon.net 20.09.04, 21:35
          >to on nie jest jej
          >wart jeśli się nie potrafi oprzeć!Facet ma mnie kochać taką jaka jestem,nie
          >będę chodziła wyfiokowana po domu tylko dlatego by mu się podobać,jeśli w
          >danym
          >momencie mam ochotę na dres i ciepłe kapcie.Nie jest centrum mojego życia!!!
          >Tylko dodatkiem.

          A jesli w danym momencie nie mylas sie od czterech dni i smierdzisz to on tez
          ma cie kochac taka jaka jestes? Bez przesady. Kazdy robi cos zeby nie zbrzydnac
          drugiej osobie.
        • alpepe specially for you: tłumaczenie łopatologiczne: 20.09.04, 21:47
          jeśli dziewczyna czuje się zagrożona, to jest to odczucie subiektywne, nie
          mające nic wspólnego z jej partnerem, jeśli więc w towarzystwie tamtej kotki
          będzie zrobiona na bóstwo, to poczucie zagrożenia zniknie, a co sobie jej facet
          pomysli, to inna bajka, ciekawe, że adresatka mojej poprzedniej wypowiedzi
          zrozumiała świetnie, co napisałam. Przykro mi, że Ty masz z tym problemy, Tobie
          nawet dbanie o siebie w tej materii nie pomoże.
          Pozdrawiam
          Alpepe
        • hal9000 Re: że chłopak nie jest Twoją własnością 20.09.04, 21:50
          Gość portalu: rosmam napisał(a):

          > Nie,no tekst o tym,że jeżeli czuje się zagrożona to niech zacznie o siebie
          > berdziej dbać,rozłożył mnie na łopatki.

          Dlaczego? To bardzo praktyczna rada! :-)
    • 2xl mi się udało 20.09.04, 20:05
      Ja ręki na kolanie pozbyłem się w prosty sposób, powiedziałem z miłym
      uśmieszkiem: "To czego szukasz jest wyżej" (i nie miałem na myśli serca). Od
      tamtej pory miałem spokój od nachalnej PANI
      • hal9000 Re: mi się udało 20.09.04, 21:52
        2xl napisał:

        > Ja ręki na kolanie pozbyłem się w prosty sposób, powiedziałem z miłym
        > uśmieszkiem: "To czego szukasz jest wyżej" (i nie miałem na myśli serca). Od
        > tamtej pory miałem spokój od nachalnej PANI

        Niezłe! No ale gdyby ona potraktowała Twoje słowa z humorem i sięgnęła wyżej? :-
        )
    • Gość: less Czy kobiety sa inne pod tym wzgledem? IP: *.mad.east.verizon.net 20.09.04, 22:06
      Dla mnie jakis facet sliniacy sie nad moja zona nie wzbudza zadnej obawy czy
      zazdrosci. Wrecz odwrotnie sprawia mi to przyjemnosc.

      Czy jestem dziwakiem czy wszyscy mezczyzni tacy sa?
      • tamara779 Re: Czy kobiety sa inne pod tym wzgledem? 20.09.04, 22:09
        Gość portalu: less napisał(a):

        > Dla mnie jakis facet sliniacy sie nad moja zona nie wzbudza zadnej obawy czy
        > zazdrosci. Wrecz odwrotnie sprawia mi to przyjemnosc.

        I pewnie sprawi Ci przyjemność jak żona wreszcie od Ciebie odejdzie ?
        >
        > Czy jestem dziwakiem czy wszyscy mezczyzni tacy sa?

        Jesteś.
        • Gość: less Re: Czy kobiety sa inne pod tym wzgledem? IP: *.mad.east.verizon.net 20.09.04, 22:13
          UFFF... Tego sie obawialem ale jest mi juz z tym i z moja zona od 15 lat
          dobrze:-)

          pzdr

          A moze zazdrosc to brak zufania???
        • Gość: Magda Less ma racje IP: 64.8.149.* 20.09.04, 22:35
          w tym co ci napisal a czego ty nawet nie zauwazylas.
          Nie masz zaufania do swojego faceta i tylko dlatego wariujesz.
          Popracuj nad tym.
      • Gość: Lechu Jest wielka roznica! IP: 5.5.* / 80.58.37.* 20.09.04, 22:20
        U mnie to samo!
        Ja wrecz uwielbiam stac z boku i patrzec jak inny sie stara.
        Wcale mi to nie przeszkadza. Znam swoja zone i jesli mialbym byc zazdrosny o to
        ze sie podoba innym to lepiej sie nie zenic. Zaufanie to podstawa malzenstwa!
    • Gość: Dalila Re: Jak nieszczęśliwe mężatki chcą znaleźć nowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 09:04
      Ja zawsze mówię głośno i w większym gronie, niby żartem, coś w rodzaju: "Asiu
      (Marysiu, Gosiu itp.), a dlaczego Ty podrywasz obcych chłopów, mojego męża na
      przykład?". To zwykle okropnie peszy, a jak nie peszy, to skutecznie zniechęca.
      Można do tego jeszcze łypnąć złowrogo, najlepiej znad okularów (okularnice mają
      tu przewagę).
      • concordia01 Re: Jak nieszczęśliwe mężatki chcą znaleźć nowego 21.09.04, 16:45
        O czym ta cała dyskusja, nierozumiem. Wszytsko tak naprawdę sprowadza się do
        reakcji faceta. To w jaki sposób da jej do zrozumienia, że nie jest nią
        zainteresowany, m. in. dlatego, że jest już zajęty, pokazuje jak bardzo mu na
        obecnej partnerce zależy.
        Z drugiej strony nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy ja jestem podrywana przez
        faceta, a mój partner patrzy na to z pobłażaniem. Bo jest pewien moich uczuć?
        Bzdura. Zaufanie zaufaniem, ale moim zdaniem, w dobrym związku odrobina
        zazdrości mobilizuje nas do dbania i inwestowania w niego. Kompletny brak
        reakcji ze strony mężczyzny w przedstawionych wyżej sytuacjach, może kiedyś
        przynieść wręcz odwrotny skutek od zamierzonego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka