Gość: karina
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
23.09.04, 17:43
Otwieram ten wątek dla tych wszystkich kobiet, które ciągle pytają się swoich
niezamężnych koleżanek o to, kiedy wyjdą za mąż. Oraz dla tych, których
zdaniem 30-letnia samotna kobieta jest żałosna. Otwieram ten wątek z prośbą
abyście się zastanowiły, czy naprawdę warto jest wywierać presję, bo nawet
jeżeli jest to w żartach, to przy setnym z kolei takim tekście odechciewa się
wszystkiego!
W naszym społeczeństwie pokutuje przekonanie, że jeżeli 30 letnia kobieta
nie ma męża, to musi być z nią coś nie tak. Opinia ta dotyka wszystkie
kobiety - i te mniej atrakcyjne (tu winę za "staro panieństwo" zwala się na
wygląd) jak i te bardzo ładne (najwyraźniej mają jakiś ukryty feler).
Dlaczego o tym piszę? Mam co prawda dopiero (a może już) 25 lat, a kwestia ta
powoli zaczyna mnie dotykać. Presja czai się wszędzie. I to nie ze strony
rodziny, która też oczywiście swoje dokłada, ale ze strony... koleżanek.
Koleżanki te, choć aktywne zawodowo i często skupiające się na własnych
karierach, jako wyznacznik "pełnej kobiecości" uważają posiadanie (lub
perspektywa posiadania, jak to ma miejsce u kobiet zaręczonych) męża.
Niejednokrotnie słyszałam, że powyżej 30-tki lepiej być rozwódką niż panną,
bo to pierwsze przynajmniej nie jest takie żałosne. Nie tak dawno też brałam
udział w rozmowie podczas której dziewczyny użalały się nad inną (chwilowo
nieobecną), która ma ten "niefart", że ma 32 lata i nie ma męża. Kiedy
nieśmiało próbowałam jej bronić usłyszałam: "ty się ciesz, że chociaż masz
szansę na ślub, bo już złapałaś faceta".
Tym "złapanym" facetem jest mój kochany Tomek, z którym jestem od roku i
daleka jestem od określania go mianem "zdobyczy". Wielokrotnie rozmawialiśmy
o ślubie, ale zawsze podkreślaliśmy, że ważne jest dla nas aby to była nasza
decyzja a nie środowiska. Trudno jest jednak to utrzymać, kiedy na każdym
kroku słyszymy pytanie "kiedy ślub?", a niedawno nawet mi zasugerowano, że
powinnam się zastanowić, bo jeżeli Tomek nie chce się żenić, to może lepiej
go zostawić i dalej szukać kandydata na męża (jak to usłyszałam: "młodsza się
nie robisz"). I takie "życzliwe" teksty mnie wkurzają, bo ja naprawdę nie
chcę sprowadzać swojego zycia do poszukiwania męża!