Dodaj do ulubionych

Ja i rodzice chłopaka - problem

06.08.18, 01:49
Hej, potrzebuje porady a niestety nie wiem kogo mam się radzić A zostało niewiele czasu...

Więc zacznijmy od początku..

Jestem z moim chłopakiem już ponad 5 lat, poznaliśmy się po pijaku na studiach.
Gdy zaczelismy ze sobą być to lubilismy sobie popic i imprezowac.
Niejednokrotnie mój zabierał mnie na imprezy rodzinne, a w jego rodzinie zawsze alkohol lał się literami, przez to też byliśmy pijani i robiliśmy tzw 'trzody'. Jednak w jednym momencie przyszedl pkt kulminacyjny w którym stwierdzilam, że zachowujemy się jak niedojrzałe dzieciaki i działamy na swoją niekorzyść pokazując się ciągle z takiej A nie innej strony..

Jestem dosyc głośna osoba i duszą towarzystwa. Lubię rozmawiać z ludźmi, jestem dosyć szczera i otwarta.

Już od tych sytuacji minęło ok 2 lat, zresztą jesteśmy dorośli myślimy o tym żeby ze sobą być jak najdłużej i zaczynamy myśleć o nas jako o rodzinie.. Ale właśnie..

Ostatnio byliśmy na weselu dalekiej rodziny mojego chłopaka. Na tym weselu WYPILAM jedno białe wino, siedziałam ciągle przy stole, jak szłam tańczył to z 4 osobami - z moim chłopakiem, 2 sąsiadów i chłopakiem na wózku) nie robiłam nic nadzwyczajnego.. MÓJ wziął udział w 'oczepinach'. Nie szło mu to zbyt dobrze więc kibicowalam ile starczalo sił..
Stanelam z jego rodzicami zaczelismy się śmiać (mialam świetne relacje z jego mama, z którą uwielbiałam spedzac całe dnie i ciągle rozmawiac, z jego ojcem było z roku na rok coraz gorzej doszlo do momentu gdy wypominal mi, że noszę koszulkę jego syna do spania - sic!), rozmawiac o całej grze aż doszło do głosowania kto powinien wygrać więc krzyczalam/darlam się aby to ON wygrał.. w tym momencie zaczął się dramat..

Jego ojciec zwyzywał mnie na oczach stojących koło nas ludzi że jestem cytuję 'popie...bna i że powinnam się leczyć'. Zdenerwowana wyciągnęłam to przed salę powiedziałam że nie życzę sobie ciągłych wypominek i jak on w ogóle może tak się do mnie zwracać przy całej sali gości .. jednak jestem emocjonalna, poplakalam się.. Teściowa próbowała mnie uciszyć żebym cala sytyacja nie wyszła dalej więc siedziałam na dworze z mokrym nosem i oczami, płacząc ciągle w chusteczke. Przyszedł mój chłopak uspokoił mnie i powiedział że nic nie załatwimy i tak tego wieczoru i porozmawiamy o tym następnego dnia.

Niestety cała noc poświęciliśmy na rozmowie, na drugi dzień jeszcze mi dolozono bardziej, I nie tylko mi bo obrażony moich rodzicow.
Rodzice mojego partnera(a raczej jego mama) wsiedli na mnie że się zle zachowywalam, a teści miał powód mnie obrazić bo 2 lata temu imprezowalismy jak imprezowalismy. Ciągle chodzę pijana na imprezach, nie zachowuje się kulturalnie itp itd.. najgorsze jest to że chłopak nie staną w mojej obronie stwierdził że wytłumaczenie jego rodziców jest ok (przeprosiła ich dodatkowo ze 2 lata temu! mogłam przegiać ale nie rozumiem nadal czasu nagle zostałam obrażona za coś co nie dotyczyło tylko mnie ale ich syna).
Niestety nie jestem osobą która zostawia takie rzeczy bez komentarza,i wypomnialam ojcu X. że on 2 lata temu pił tak że bałam się przyjeżdżać do nich do domu w ramach zaproszenia, jego zachowanie takie jak wyrzucenie mnie w ramach pijackiego akcentu przez ramie (uderzylam glowa o betonowa sciane, mialam lekkie wstrzasnienie mózgu, I jechałam na najmocniejszym ketonalu przez 2 tygodnie bo nie moglam wytrzymac przez bol glowy), jest hipokryzjom więc nie jest on osobą która powinna mi zwracać uwagę ma temat mojego zachowania. Na te słowa az sie zagotowal, i powoedzial dodatkowk że jestem gowniara, ze powinnam się niego bac i nie dziwią się że się tak zachowuje jak mam TAKICH A NIE INNYCH RODZICOW (Rodzice po rozwodzie).
Oczywiście mój chłopak nie powiedział nic. Nie zareagował i kazał mi usiąść z nimi do stołu.. ja zmieniam że nie chciałam toczyć tej rozmowy, chciałem z stamtąd jak najszybciej wyjść..

W drodze do domu poklocilosmy się, próbowałam mu wytłumaczyć że nie było podstaw do tego aby jego tata sie zachował tak a nie inaczej.

W mieszkaniu zadzwonil do matki, ta opowiedziała mu wiele historii z tego wesela które nie miały miejsca - podnosiła sukienkę do góry przy całej rodzinie, podrywalam chłopaków z kapeli czy tańcząc z chłopakiem na wózku inwalidzkim odprawialam jakiś striptiz. On nie uwierzył, chociaż zglupial dzwonił do kuzynów z pytaniem czy taka sytuacja miała miejsce (co jest dla mnie oczywiście chore, powinien mi ufać zawsze tym bardziej że ciągle siedziałam z nim przy stole!)

Co więcej jego matka zaczęła dzwonić do jego kolegów i opowiadać cała te historie.. Jego przyjaciele oczywiście stanęli za mną... Ale co zabolało mnie najbardziej, pytała się o to czy jestem odpowiednią dziewczyną dla jej syna.. (nigdy nawet nie zdawałam mu podstaw do tego żeby myślał że jestem nie fair, w przeciwieństwie do niego - np. pisał z jakaś dziewczyna, umawiamy się z nią na erotyczne gotowanie)

Ta cała sytuacja ciągle mnie boli, rujnuje nasz związek, który i tak z mojej strony jest coraz słabszy, ciągle jakieś sytuacje przez które nie mam pełnego zaufania do X, czuje się ciągle ramiona przez każdą osobę w około niego i przez niego samego, ale trwam w tym bo to chyba miłość...
Dodatkowo nie spodziewałam że już bliscy dla mnie ludzie mogą być tak dwulicowi nie mam ochoty na nich patrzeć, ani z nimi rozmawiać. Do niego mam żal, że nie postawił się ojcu, nie zachował się jak prawdziwy mężczyzna, po prostu mnie nie obronił.. A teraz normalnie rozmawia z matka (ktora nie rozumie dlaczego nie chce z nia rozmawiac, ale powinnam zrozumiec ze to jej maz dlatego go broni),a z ojcem ma słabsze relacje ale raczej wydaje mi się że tylko pokazuje to przede mną... (cała sytuacja trwa od weekendu majowego)

Najgorsze jest to że mamy zaproszenie na nastepne wesele a jego ojciec jest chrzestnym. Moja mam mówi żebym na nie nie szła żebym pokazała że mnie to zabolało, że nie traktuje się tak ludzi, moja siostra odradza mi rozstanie, tak samo jak przyjaciel X.. nie wiem co mam zrobić. Są zle momenty w naszym związku ale jest też i wiele dobrych A nawet powiedziałabym świetnych, radosnych.
To wesele natomiast nie pomaga tym bardziej że to bliska rodzina X. Czuje że jeśli nie pójdę to pokaże że jestem winna, zrobię przykrość X i dziewczynie która ma wesele, nie wiem czy będzie bolało to teściów, ale ja przynajmniej nie będę czuła się nie swojo. Jeśli natomiast pójdę to będę ciągle obserwowana, może dojdzie do starcia, nie wiem czy ludzie nie będą gadać i wpycham się do rodziny nogami i rękoma.

Cała ta sytuacja ciągle siedzi mi w głowie.. wesele jest w ta sobotę.. niby powiedziałam X, że nie idę.. jednak on nie zadzwonil do kuzynki powiedzieć że mnie nie będzie.. może ma nadzieję że jednak pojde (albo jego matka powiedziała mu żeby tego nie robił bo tylko się zgrywam)

Nie chce żeby wyszło tak że nie czuje się dotknięta ta sytuacja bo czuje, a jeśli mamy być razem to nie mogłem ciągle uciekać,prawda?

Pomóżcie... co mam zrobić?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka