Gość: renata
IP: *.ath.spark.net.gr
26.04.02, 15:00
Mysle, ze juz ostatni raz zabieram glos na tym Forum, pod wlasnym imieniem, bo
juz nie mam zamiaru nikogo udawac. Pobawilam sie troche, troche pownerwialam,
Mario, moje uczucia do Ciebie maja wykres sinusoidy, raz Cie lubie, raz mnie
brzydzisz... teraz niestety, po tym co przeczytalam na piffku i gitarach, co
napisales do wiernej, znowu bardzo cie nie znosze, nie wiem dlaczego jestes
taki chamski i masz az tak niewyparzona gebe... musza byc jakies powody,
przykre to bardzo, zastanow sie czasem, czy kogos nie ranisz swoimi slowami a
jesli tak to czy masz do tego prawo...
Droga Wierna, milo jest czytac Twoje slowa, dzieki za sympatie, mimo, ze
wystepowalam incognito, wszystko co napisalam zerowno jako mirelka, kulka jak i
zrąb w jednym z wątkow, pod tym wszystkim sie podpisuje, jestem mniej wiecej
taka jak to wynika z tego obrazu, ktory przez te kilka dni chcac niechcac
stworzylam . Co do zyciowej madrosci, nie wiem czy ja posiadam, natomiast
posiadam ogromny wydaje mi sie bagaz doswiadczen, wczesnie wyjechalam z polski,
jestem tu bez zadnej rodziny, bardzo mi tego brakuje, od 9 lat mieszkam w obcym
kraju, tu juz chyba osiade i czeka mnie cale zycie w kraju, ktory nigdy nie
bedzie moim, to bardzo trudne i bolesne... w miedzyczasei stracilam brata,
nawet nie moglam byc na jego pogrzebie, ostatnio mame, to, ze tu mieszkam
pozbawilo mnie kontaktu z nimi i tego juz nigdy nie uda sie nadrobic, dlatego
wezcie sobie do serca co pisal ks, twardowski, spieszmy sie kochac ludzi, tak
szybko odchodza... Urodzily sie dzieci, zaadoptowalam tez coreczke mojego brata
i przyznam sie szczerze, adopcja nie jest latwa, nie jest latwo kochac nie
swoje dziecko, naprawde, mam troje wlasnych dzieci i od pieciu prawie lat
walcze sama z soba o milosc do bratanicy... naprawde nie jest mi latwo.
Ostatnio moj maz, ktoremu prasowalam i nadal prasuje koszule, oswiadczyl mi ze
ma kochanke, nie wiem co mam zrobic i jak dalej zyc... Mysle, ze to nie chodzi
o to ile kto ma lat (ja np 28 w tej chwili) ale o to czy to co robimy, ma jakis
sens, czy warto, czy zostanie po mnie cos dobrego... Sorki za taki nastroj tego
posta, ale doszlam do wniosku czytajac wypowiedzi Mario na piffku i gitarach,
ze warto wprwadzic do tego virtualnego forum, ktore jego zdaniem nie ma nic
wspolnego z rzeczywistoscia nieco prawdziwego zycia... Bede jeszcze tuu wracac,
poczytam, ale nie wydaje mi sie, ze zabiore tu jeszcze glos, nie pasuje do tego
forum do tej maniery, ktora tu przybieracie, mam swoj rodzimy czat, na nim
prawdziwych( z reala) przyjaciol, wiec moje virtualne zycie nie umiera, ale
realny swiat jest jednak realnym swiatem i nie da sie od niego tak latwo uciec.
Pozdrawiam Was oboje i wszystkich na tym forum bardzo bardzo serdecznie, Wasza
mirelka, kulka, czyli renata t.