Dodaj do ulubionych

Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś winni

28.11.23, 13:44
Co myślicie o tej sytuacji, bo u nas jest nieustanna dyskusja i wzajemne obwinianie...
4 lata temu wprowadziliśmy się z moim mężem (wtedy jeszcze narzeczonym) do mieszkania, które należy do teścia. Nie musieliśmy nic płacić, tylko rachunki.
Mieszkanie było w stanie opłakanym - mimo że nowe budownictwo, to teść zrobił je "pod wynajem" najtańszym możliwym kosztem, tzn niektóre prace zrobił sam, najtańsze materiały, meble które pozbierał ze strychu itp. Ogólnie wszystko stare, zniszczone, brzydkie, przypadkowe. W końcu zaczął mieć problem z wynajęciem tego mieszkania (mimo że jest w świetnej lokalizacji) i to właśnie to mieszkanie przypadło nam. Mimo wszystko bardzo się cieszyliśmy i mimo niewielkich środków (byliśmy wtedy świeżo po studiach, dopiero zaczynaliśmy pracę) odnowilismy mieszkanie. W sumie ze starego "wystroju" została tylko toaleta. Zrobilismy od nowa kuchnie, gruntownie wyremntowaliśmy i wymieniliśmy wszystko w łazience, nowe meble do salonu i pokoju itp. Niedawno kupiliśmy sobie swoje własne, większe mieszkanie - z uwagi na metraż było dość drogie więc kredytu starczyło tylko na kupno + niewielkie prace w środku, na wykończenie mieszkania zbieralismy na bieżąco a teść już zaczął się niecierpliwić, dlaczego tak długo u niego pomieszkujemy... Teraz mieszkanie jest już wykończone, jest kuchnia i łazienka, zostały meble. Z uwagi na to że nadal zbieramy na urządzenie się, postanowiliśmy przenieść swoje sprzęty do nowego domu - chcemy zabrać m.in.kanapę, lodówkę, stół z krzesłami, pralkę i suszarkę, nasze łóżko, meble z sypialni i powoli wymieniać te sprzęty jak już uzbieramy pieniądze na rzeczy z naszych projektów. I tutaj zaczął się dramat - teść uważa, że te rzeczy należą do niego i kategorycznie nie możemy ich zabrać. Uważa że skoro wyrzucilismy tamte stare rzeczy, to wszystko co nowe kupiliśmy musi zostać w mieszkaniu. Uważam że jest to bardzo niesprawiedliwe, bo w mieszkaniu zostawiamy mnóstwo drogich rzeczy których nie jesteśmy w stanie zabrać - np. Kuchnia z indukcją, piekarnikiem, pięknie wyposażona szafa wnękowa w przedpokoju, praktycznie cała łazienka, również z zabudową - to mieszkanie na tym zyskało. Teść najbardziej zżyma się o kanapę (jest to naprawdę piękna kanapa, swojego czasu wydaliśmy na nią 3k - może nie dużo na kanapę ale dla nas wtedy to był ogromny wydatek), pralkę (co jest absurdalne bo starą pralkę mu oddaliśmy - niestety przechowywał ją w starym garażu, zamokła i zapleśniała i nie działa) oraz stół (stół akurat kupiliśmy z myślą o nowym mieszkaniu pół roku temu, nie ma bata żebyśmy go oddali). Teść cały czas powtarza że go wykorzystaliśmy itp. Obrażony na cały świat. Teściowa mu przytakuje. Co myślicie o tej sytuacji? Kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • obrotowy Jesteście mu coś winni - i owszem. 28.11.23, 14:53
      klarara95 napisała:
      Co myślicie o tej sytuacji? Kto ma rację?


      myslimy, ze racje maja obie strony, ale tesc ma jej wiecej.

      - w koncu udostepnil wam bezplatnie mieszkanie.


      i teraz (zapewne) znowu bedzie chcial je wynajac - wiec jakichs mebli (chocby starych) potrzebuje.

      swoje meble powinniscie zabrac, a tesciowi wyplacic jakas-tam rekompensate za meble wyrzucone - by mogl ponownie jakies-podobne kupic.

      • klarara95 Re: Jesteście mu coś winni - i owszem. 28.11.23, 23:54
        Za cenę mebli wyrzuconych kupi co najwyżej poduszki na krzesła, bo stare meble które oddaliśmy nie nadawały się na sprzedaż. Ma odnowione mieszkanie które wreszcie ma jakiś ludzki standard - uważam że może kupić sobie kanapę lub lodówkę (z resztą lodówkę starą zabrał, pytanie co z nią zrobił). Nie widzi nam się jeszcze dodatkowo dopłacać do tego interesu.
        • obrotowy nadal Jesteście mu coś winni - i owszem. 29.11.23, 00:53
          klarara95 napisała:
          > Za cenę mebli wyrzuconych kupi co najwyżej poduszki na krzesła,


          i za to powinniscie mu zaplacic.

          w ramach pojednania.
    • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 16:04
      Pozabierałabym wszystkie swoje meble, a teściowi kupiła jakieś najtańsze w zamian. Albo pozbierałabym po znajomych, jeśli ktoś się akurat pozbywa. Tak, by mieszkanie zostawić umeblowane pod następnego mieszkańca. Nie, nie zostawiłabym ani kanapy za 3 tysiące, ani nowiutkiego stołu. Owszem, wynajmowaliście za darmo, ale też mieszkanie teściowi wyremontowaliście. Trudno określić, kto tu na tym wyszedł lepiej finansowo, ale żądanie teścia, żebyście oddali mu ukochaną kanapę, jest absurdalne. Zostawiłabym kanapę byle jaką, taką, jaką on tam miał, gdy się wprowadzaliście. Teść i tak jest do przodu o wyremontowaną i wyposażoną kuchnię i łazienkę.
      • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:56
        To właśnie mój mąż też proponował, wrzucić jakąś kanapę czy pralkę które ludzie oddają za darmo i tyle. Tylko ja wiem jaka będzie wojna, bo znowu pójdzie gadka że wykorzystaliśmy jego dobroć i zostawiliśmy go ze śmieciami...
        • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 16:18
          To może przypomnij teściowi, że on też wam oddał w użytek mieszkanie umeblowane niesprzedawalnymi śmieciami. Postaw sprawę jasno, że on waszych mebli nie dostanie. Może dostać coś innego w tym samym standardzie, co jego chłam. Teraz i tak wiadomo, że szkoda już się stała i to mieszkanie to będzie punkt zapalny w waszych stosunkach niezależnie od tego, co zrobicie.
    • six_a Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 17:33
      a co wam strzeliło do głowy, żeby czyjeś mieszkanie urządzać łącznie z zabudową nie do zabrania potem? nie szkoda wam było pieniędzy, skoro mieliście tam mieszkać tymczasowo, bo i tak ostatecznie kupiliście większe mieszkanie? a teraz lament.
      • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 17:56
        Ale to nie o zabudowę jest lament - od początku wiedzieliśmy, że łazienka, kuchnia oraz zabudowy które robimy zostaną tutaj. Potraktowaliśmy to jako nasz wkład w mieszkanie, bo jednak mieszkaliśmy tutaj za darmo. Miało to być swego rodzaju podziękowanie dla teściów. A rzeczy ruchome zabierzemy i jeszcze nam posłużą.
        • six_a Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:29
          nie mieszkaliście za darmo, bo opłacaliście rachunki, czyli teść ich nie musiał opłacać. więc to była jego korzyść. rozumiem, żeby sobie poprawiać wygodę, ale na litość robienie szaf w zabudowie czy remonty kuchni i innych pomieszczeń w nieswoim mieszkaniu to nie jest poprawianie sobie komfortu, tylko nieprzemyślana inwestycja.
          czy te zmiany robiliście w uzgodnieniu z teściem? jeśli tak, to za podwyższenie standardu mieszkania = wyższa kwota przy wynajmie + oszczędności na rachunkach chyba do cholery może sobie kanapę kupić???
          inna sprawa, że trzeba było mu po prostu dać te stare rzeczy, a nie je wywalać, czy co tam zrobiliście z tymi gratami.
          • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:44
            Ogólnie wiem że remontowane cudzego mieszkania to inwestycja totalnie nie opłacalna ale w przeliczeniu na ceny wynajmu u nas w mieście - i tak wyszło nas to o wiele korzystniej niż gdybyśmy zrezygnowali z mieszkania i wynajeli coś innego. Niestety w tym przypadku remont kuchni to była konieczność, bo kuchnia była w stanie nieużywalnym. Brzydziło mi się do niej wejść a co dopiero jedzenie robić. Zabudowa szafy - zabudowaliśmy wneke, wyszło niewiele drożej jakbyśmy kupili sobie 3m szafę, a szafę na ubrania i tak byśmy musieli kupić. Zabudowa w łazience to akurat było widzimisię ale robił to znajomy więc w bardzo atrakcyjnej cenie. W każdym bądź razie, właśnie o to toczy się dyskusja - my uważamy, że nasz wkład w mieszkanie jest wystarczający i możemy zabrać te sprzęty bez rekompensat, teść natomiast uważa że wszystko jest jego i powinno zostać na miejscu.
            Teść pozabierał rzeczy, np. zabrał starą pralkę (pisałam co się z nią stało), zabrał starą lodówkę (sądzę ze podzieliła los pralki), chcieliśmy mu oddać kanapę to nie chciał (w sumie mu się nie dziwię - ten mebel ledwo się trzymał kupy)...
            • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:54
              Niezależnie od tego, co teraz zrobicie, kwas z teściem już jest i prawdopodobnie pozostanie. Nawet gdybyście mu te wszystkie meble i wyposażenie zostawili lub skombinowali jakieś inne lub wypłacili jakąś kwotę pieniędzy, by sam mógł domeblować. Kwas jest i będzie. Zaproponujcie mu więc wyjście, które jest dla was akceptowalne, a jeśli odmówi, róbcie swoje.
          • obrotowy bzdury.six_y 29.11.23, 00:56
            six_a napisała:

            > nie mieszkaliście za darmo, bo opłacaliście rachunki, czyli teść ich nie musiał
            > opłacać. więc to była jego korzyść.

            bzdury.
            mieszkali za darmo.
            a oplacanie rachunkow jest oczywistoscia.

            • six_a Re: bełkot jasia 29.11.23, 02:00
              chyba nie za bardzo wiesz, co to jest "za darmo"
              rachunki, owszem, są oczywistością, ale dla właściciela lokalu.
              skoro właściciel lokalu wynajmował lokal po kosztach odpowiadających sumie rachunków/opłat, to widocznie tak mu pasowało.
              • obrotowy bzdur sixy cd. 29.11.23, 14:53
                six_a napisała:
                > skoro właściciel lokalu wynajmował lokal po kosztach odpowiadających sumie rach
                > unków/opłat, to widocznie tak mu pasowało.


                wynajmowanie lokalu "po kosztach" - to nie jest wynajmowanie lokalu - lecz "uzyczanie" lokalu

                - bo nic sie z tego (finansowo) nie ma.
                • six_a Re: bełkot jasia do sześcianu 29.11.23, 17:06
                  ale w tym przypadku on miał coś z tego, tylko nie w banknotach. więc nie było żadne "za darmo", poniał?
                  mianowicie nadgorliwi najemcy wyremontowali mu mieszkanie.
                  gdyby teraz je sprzedał, będzie miało większą wartość niż w poprzednim stanie.
                  tak samo gdyby je teraz wynajął, może zażądać wyższego czynszu, ponieważ mieszkanie nie jest norą jak poprzednio, tylko ma przyzwoity standard.
                  • obrotowy sissi, pieknie , ze trwale mnie pamietasz :) 29.11.23, 20:56
                    six_a napisała:

                    > ale w tym przypadku on miał coś z tego, tylko nie w banknotach.
                    więc nie było żadne "za darmo", poniał?


                    nie .

                    - nie ponial , Aniele,


                    PS. spytalem kiedys - jak wygladasz (przed wielu laty to bylo...)

                    ow swiadek spotkania z Toba byl mi Cie opisal...

                    eehhh...

                    dawne czasy...

          • stasi1 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 30.11.23, 20:35
            To ja z miłą chęcią bym się wprowadził do ciebie za opłacane rachunki
      • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 17:58
        A poza tym nam też się o niebo lepiej mieszkało, jak mieliśmy miejsce do przechowywania.
        • eriu Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 22:52
          Wolałabym się przemęczyć i mieć pieniądze na meble do swojego mieszkania. Teść nie wygląda na wdzięcznego. Wy macie meble, których nie chcecie tak naprawdę z wyjątkiem stołu.

          Pytanie czy w ogóle ktoś pytał teścia jak robiliście tę szafę wnękową czy on chce mieć taką szafę wnękową w tym mieszkaniu i zgadza się na taki właśnie projekt? I tak samo ze wszystkimi remontami i wymianą zabudowy w kuchni?
          • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:48
            Kiedy się wprowadzaliśmy i robiliśmy remont, nowe mieszkanie nie było nawet w planach. Więc nie wiedzieliśmy czy robimy remont na 15 lat czy na 2. A wyszliśmy z założenia że meble w razie czego zawsze można sprzedać lub właśnie wykorzystać w nowym mieszkaniu, tak jak chcemy zrobić teraz.
            A projekty oczywiście były konsultowane, nie było sprzeciwu.
            • eriu Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 00:46
              Brak sprzeciwu nie oznacza zgody. Jeszcze Wam za chwilę powie, że mu mieszkanie musicie doprowadzić do stanu wyjściowego.i to porozbierać. Moim zdaniem kwas jest i będzie. Zupełnie źle się do tego zabraliście. Z takim człowiekiem jak teść się spraw tak nie załatwia. Jasno trzeba było spisać umowę co możecie, co nie. A jak kuchnia Cię brzydziła to trzeba było brać inne mieszkanie a nie brać takie i cudze mieszkanie przerabiać.

              Dla mnie pomysł, że się bierze od kogoś mieszkanie w ramach przysługi i wywala cudze meble a potem się je chce zostawić nieumeblowane jest niedorzeczny. Nie chcieliście mebli to trzeba było magazyn na nie wynająć. To Wasza decyzja, że wyremontowaliście mieszkanie. Nikt Was o to nie prosił.
              • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 01:31
                Jeśli teść zażąda doprowadzenia do stanu wyjściowego, czyli mieszkania niewynajmowalnego ze względu na stan, to tak się zrobi. Skuje się łazienkę i kuchnię, pozwozi stare meble poznajdowane na strychach, w piwnicach i garażach, przyniesie zapleśniałą pralkę i lodówkę i voila. Ale idę o zakład, że nie zażąda.

                Autorko wątku, popytaj po znajomych, czy ktoś nie ma jakiś mebli do wydania. Ludzie co i rusz wystawiają na śmietnik niechciane graty albo płacą za wywóz wielkich gabarytów. Za jednym zamachem zrobiłabyś im przysługę i zostawiłabyś teściowi umeblowane mieszkanie w takim standardzie, jak poprzednio.
              • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 09:26
                Napisałam że projekty były konsultowane, teściom podobał się pomysł - więc nie było tak że brak sprzeciwu = zgoda, oni tą zgodę wyrazili. Mebli nie wyrzucaliśmy, teść mógł wszystko zabrać - nie chciał, bo wiedział że z tych mebli nic nie będzie. Poza tym powiedzenie że mieszkanie jest nieumeblowane to duża przesada, bo jednak większość zostawiamy. Tylko wymagania że zostawimy np nową pralkę czy naszą kanapę, to absurd. Dla mnie było oczywiste że te rzeczy są nasze...
    • akle2 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 21:16
      Spisać - wycenić - skompensować.
      • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:49
        Tzn spisać co? Ceny mebli które oddaliśmy? - za kwoty symboliczne bo to nie były meble nadające się na sprzedaż, czy ceny mebli które my kupiliśmy?
        • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 28.11.23, 23:58
          Może porównajcie, ile kosztowałby was wynajem na wolnym rynku z wszystkimi kosztami remontu tego mieszkania (bez mebli i wyposażenia, które ze sobą zabieracie). I zobaczycie, kto tu komu wisi kasę i ile.
          • klarara95 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 09:31
            No to na pewno my wyszliśmy na tym korzystniej... Tylko czy to jest fair wyliczać swoje dziecko (czyli mojego męża) w taki sposób
            • eriu Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 14:52
              Jak widzę takie teksty to mi się przekręca żołądek. To trzeba było iść wynajmować a nie korzystać z mieszkania teścia. Wyszliście na tym lepiej i jest jojczenie, że jest źle. 4 lata nie płaciłaś wynajmu! Nie, nie ma obowiązku dorosłemu dziecku wszystkiego fundować.
              • obrotowy istotnie, ale... 29.11.23, 15:34
                masz racje, ale tesc okazal sie troche malostkowy - bo skoro juz wsparl ich oddajac im swoje mieszkanie ,

                to mogl sprawe zalatwic polubownie - proponujac im pozostawienie mebli i nie obrazajac sie
                - gdy jednak je zabieraja...
                • eriu Re: istotnie, ale... 29.11.23, 23:36
                  Oni wszyscy są siebie realnie warci. Synowa jak jej napisano, że niech przeliczy kto bardziej zyskał i niech ta osoba dopłaci to jak jej wyszło, że to oni zyskali więcej i mają dopłacać to od razu wyciągnęła argument "jak to tak podliczać własne dziecko?". Synowa chytra i teść chytry. Tylko każde ma przeciwny interes. W tej rodzinie zawsze będzie kwas przy takich klimatach. Jedyna opcja żeby nie było to albo nie trzeba było mieszkać u teścia albo od razu jasno podpisać konkretną umowę: na jakich warunkach jest zamieszkanie, na jak długo itp. Bo ja się w sumie też się facetowi nie dziwię, że zaczął w końcu dopytywać kiedy się wyprowadzą. Bo bez przesady, ile można dorosłe dziecko z jego żoną utrzymywać praktycznie. Bo opłacanie rachunków przez nich to jest nic. Dla mnie to co autorka pisała o mieszkaniu w tym mieszkaniu, że ona nie wiedziała ile będzie tam mieszkać czy 2 czy 15 lat to jakiś kosmos. Sobie wyobrażała, że jej ktoś da mieszkać 15 lat w mieszkaniu za darmo? Nie rozumiem takiego podejścia.
                  • enith Re: istotnie, ale... 30.11.23, 00:29
                    Teść nie mógł wynająć mieszkania, bo było norą zapchaną chłamem. A rachunki płacić musiał co miesiąc i tak. Obowiązek płacenia tych rachunków wzięli na siebie młodzi, remont i umeblowanie za zgodą i aprobatą teścia też młodzi, więc nie rozumiem, jak można pisać, że teść ich utrzymywał. Nie, on im użyczył mieszkania, wartość którego z kolei młodzi znacząco podnieśli poprzez zainwestowanie swojej kasy. Tak, że teść teraz może i mieszkanie wynająć, i je sprzedać z zyskiem. Albo sobie tam samemu w komforcie zamieszkać. Oczekiwanie, że syn i synowa oddadzą mu teraz wszystko, włącznie z ukochaną kanapą czy stołem, jest absurdalna. Jak teść tak chciał, to powinien był spisać umowę, że młodzi remontują i meblują jego mieszkanie na swój koszt i do standardu przed niego ustalonego, a następnie zwijają się stamtąd z niczym. Nie ma takiej umowy? No to ma pecha.
                  • klarara95 Re: istotnie, ale... 30.11.23, 17:55
                    Tak, nie podoba mi się takie podliczanie - bo po pierwsze, jak się wprowadzaliśmy mój mąż miał mówione że to jest dla niego, żeby mu pomóc w starcie w dorosłość, dwa - gdybym od razu miała wyrównywać koszty najmu to od razu byśmy poszli na wynajem, nie bawilibyśmy się w remonty i mielibyśmy święty spokój - ale wtedy teść by nie skorzystał bo mieszkanie stałoby odłogiem. To nie było tak że my się tutaj pchaliśmy - to teściowie nas namawiali, że będziemy mieli mieszkanko bez opłat, że na start, że będzie tak super. Oni wiedzieli że jak się tu wprowadzimy to będziemy musieli odnowić - dlatego nie ma mowy o mieszkaniu za darmo. Zostawiamy teściowi naprawdę fajnie wyglądającą, zadbaną chatę i jestem zła że jeszcze muszę się wykłócać że chce zabrać trochę swoich rzeczy.
                    I nie wiem co jest dziwnego w tym, że nie wiedzieliśmy ile będziemy mieszkać - jeśli dla ciebie tak łatwo się uzbierać kasę na mieszkanie to tylko zazdroszczę. Oboje dopiero zaczynaliśmy wtedy pracę, nie wiedzieliśmy jak to wszystko się potoczy. I tak jestem z nas dumna ze udało nam się w relatywnie krótkim czasie odłożyć na taką inwestycję. Nie każdy jest programistą ;)

                    • enith Re: istotnie, ale... 30.11.23, 18:26
                      Klara, prawda jest taka, że wtedy nie dogadaliście z teściem szczegółów i teraz to się mści. On założył, że odnowicie i umeblujecie mu mieszkanie za swoje, po czym wyjdziecie z niczym i wszystko mu zostawicie. Wy z kolei sądziliście, że te nakłady, które poczyniliście na mieszkanie, wystarczą, a swoje meble zabierzecie. Teraz albo dacie się teściowi zaszantażować, wyjdziecie z domu goli wesoli i pozostaniecie z poczuciem, że koncertowo daliście się wykorzystać, co na bank pogorszy stosunki rodzinne, albo olejecie kwękania teścia, zostawicie go z poczuciem, że dał się synowi i synowej wykorzystać, co na bank pogorszy stosunki rodzinne. Tu nie ma już dobrego wyjścia, stosunki z teściem i tak ucierpią, niezależnie od waszej decyzji.
                      • obrotowy nieprawda, dobre wyjscie jest... 01.12.23, 15:24
                        enith napisała:
                        Tu nie ma już dobrego wyjścia, stosunki z teściem i tak ucierpią, niezależnie od waszej decyzji.


                        nieprawda, dobre wyjscie jest... - kompromis.

                        czyli pozostawienie czesci mebli - lub jakas rekompensata finansowa - tak , aby zadna ze stron nie czula sie wykorzystana.
                        • enith Re: nieprawda, dobre wyjscie jest... 01.12.23, 16:54
                          Ale oni zostawiają część mebli, co autorka wątku wyraźnie napisała. Punktem spornym jest ICH kanapa i ICH stół, które najwyraźniej upatrzył sobie teść. Jaki widzisz tu kompromis?
            • enith Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 29.11.23, 16:07
              No cóż, widocznie teść uważa, że żądanie oddania mu nowych mebli jest fair. Ma do tego prawo. To nie znaczy, że muszą to być wasze meble. Gdyby twoja kanapa to był np. rodzinny antyk, w ogóle nie byłoby dyskusji, że zostawiacie go teściowi. Wasze meble zabierzcie, domeblujcie najtańszym możliwym kosztem i więcej takich interesów z teściem nie róbcie, skoro kończy się to nieporozumieniami i kwasem.
    • vivi86 Re: Czy mamy oddać nasze rzeczy? Jesteśmy mu coś 03.12.23, 00:02
      Myślę, że ustalenia dobrze poczynić przed generalnym remontem cudzej własności i wyrzuceniem starego wyposażenia. Bo potem są kwasy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka