klarara95
28.11.23, 13:44
Co myślicie o tej sytuacji, bo u nas jest nieustanna dyskusja i wzajemne obwinianie...
4 lata temu wprowadziliśmy się z moim mężem (wtedy jeszcze narzeczonym) do mieszkania, które należy do teścia. Nie musieliśmy nic płacić, tylko rachunki.
Mieszkanie było w stanie opłakanym - mimo że nowe budownictwo, to teść zrobił je "pod wynajem" najtańszym możliwym kosztem, tzn niektóre prace zrobił sam, najtańsze materiały, meble które pozbierał ze strychu itp. Ogólnie wszystko stare, zniszczone, brzydkie, przypadkowe. W końcu zaczął mieć problem z wynajęciem tego mieszkania (mimo że jest w świetnej lokalizacji) i to właśnie to mieszkanie przypadło nam. Mimo wszystko bardzo się cieszyliśmy i mimo niewielkich środków (byliśmy wtedy świeżo po studiach, dopiero zaczynaliśmy pracę) odnowilismy mieszkanie. W sumie ze starego "wystroju" została tylko toaleta. Zrobilismy od nowa kuchnie, gruntownie wyremntowaliśmy i wymieniliśmy wszystko w łazience, nowe meble do salonu i pokoju itp. Niedawno kupiliśmy sobie swoje własne, większe mieszkanie - z uwagi na metraż było dość drogie więc kredytu starczyło tylko na kupno + niewielkie prace w środku, na wykończenie mieszkania zbieralismy na bieżąco a teść już zaczął się niecierpliwić, dlaczego tak długo u niego pomieszkujemy... Teraz mieszkanie jest już wykończone, jest kuchnia i łazienka, zostały meble. Z uwagi na to że nadal zbieramy na urządzenie się, postanowiliśmy przenieść swoje sprzęty do nowego domu - chcemy zabrać m.in.kanapę, lodówkę, stół z krzesłami, pralkę i suszarkę, nasze łóżko, meble z sypialni i powoli wymieniać te sprzęty jak już uzbieramy pieniądze na rzeczy z naszych projektów. I tutaj zaczął się dramat - teść uważa, że te rzeczy należą do niego i kategorycznie nie możemy ich zabrać. Uważa że skoro wyrzucilismy tamte stare rzeczy, to wszystko co nowe kupiliśmy musi zostać w mieszkaniu. Uważam że jest to bardzo niesprawiedliwe, bo w mieszkaniu zostawiamy mnóstwo drogich rzeczy których nie jesteśmy w stanie zabrać - np. Kuchnia z indukcją, piekarnikiem, pięknie wyposażona szafa wnękowa w przedpokoju, praktycznie cała łazienka, również z zabudową - to mieszkanie na tym zyskało. Teść najbardziej zżyma się o kanapę (jest to naprawdę piękna kanapa, swojego czasu wydaliśmy na nią 3k - może nie dużo na kanapę ale dla nas wtedy to był ogromny wydatek), pralkę (co jest absurdalne bo starą pralkę mu oddaliśmy - niestety przechowywał ją w starym garażu, zamokła i zapleśniała i nie działa) oraz stół (stół akurat kupiliśmy z myślą o nowym mieszkaniu pół roku temu, nie ma bata żebyśmy go oddali). Teść cały czas powtarza że go wykorzystaliśmy itp. Obrażony na cały świat. Teściowa mu przytakuje. Co myślicie o tej sytuacji? Kto ma rację?