klout66
25.02.24, 19:10
Cześć. Mam taki problem, że będąc nastolatką zbyt mocno przeżyłam rozstanie z jednym chłopakiem. Mój mózg nauczył się o tym myśleć i do dziś wkładam w to ogromne emocje, choć nie widzieliśmy się kilka lat. Dziś jestem w związku z innym, jesteśmy szczęśliwi. Tamto rozstanie przeżywałam z 3-4 lata będąc dodatkowo samotna w bardzo złym okresie swojego życia. Czas nie pomaga. Często rozmyślam, czuję to złość, to smutek. Sytuacja jest dla mnie trudna, bo chciałabym być w pełni szczęśliwa w obecnym związku. W nową relację nie weszłam w momencie przeżywania, na pocieszenie. To bardziej jest coś co do mnie wraca, jak trauma. Nie są dziś już ważne nawet powody rozstania.
Może to co mówię jest głupie, a dla niektórych brzmi samolubnie, nie fair w stosunku do obecnego chłopaka, ale to są trudne uczucia, które ja sama przeżywam i z którymi nie umiem wygrać. Bardzo jest mi przykro.
Do głowy przyszło mi bardzo ekstremalne rozwiązanie. Czy ktoś był w takiej sytuacji i pomogło mu zwykle spotkanie z byłym? Czy takie coś może zadziałać jak remedium? Prosta rozmowa? Może to by zaktualizowało moje myślenie.
Nie obwiniajcie.