kopionis
14.06.24, 09:56
Cześć,
totalnie nie mam się komu zwierzyć, z resztą to temat dla mnie krępujący bo niestety nie postępuje słusznie. Zacznijmy od tego że jestem w związku już od prawie 6 lat. Jest to związek można powiedzieć udany, nie mamy za sobą większych sprzeczek. Staramy się wspierać nawzajem, jednak ja nie czuję się do końca spełniona. Mamy po 24 lata, jednak jesteśmy na innym poziomie. Ja już kończę studia, mam pracę, zarabiam, mam mieszkanie, poważnie o przyszłości. Natomiast moja druga połówka niestety wciąż żyje życiem studenckim, nie posiada poważnych planów, nie zarabia, często muszę pożyczać pieniądze, nie przeszkadza mu życie od 1 do 1, nie stara się rozwijać. Stara się znaleźć jakąś pracę w zawodzie jednak nie widzę odpowieniego zaangażowania. Dużą część spraw pozostawia do rozwiązania mi bądź rodzinie. Nie imprezuje jednak ciągle ma ten dziecięcy mindset. W mieszkaniu o praktycznie wszystkim myślę ja. Nigdy sam z siebie niczego nie ogarnie nie naprawi itp. To ja noszę spodnie w tym związku. Pomimo tego wsparcia emocjonalnego, czuje się niezaopiekowana przez niego. Uważam że facet w tym wieku powinien już coś działać, brakuje mu tej męskiej energii. Chciałabym żeby z większą odpowiedzialnością podchodził do życia. W ostatnich miesiącach coraz bardziej mi to zaczęło przeszkadzać, o czym też mu wspomniałam. W między czasie poznałam faceta, który w dużej mierze jest jego przeciwieństwem. Ma dobrą pracę, jest świetnie ogarnięty w życiu, ambitny no i też przystojny. Super nam się rozmawiało, mieliśmy podobną energię, oboje mamy podobne cele w życiu. Zaznaczę że on nie wiedział o moim związku No i co mogę powiedzieć. Nigdy nie spotkałam tak dopasowanej osoby do mnie. Zauroczyłam się dość mocno. Spotkaliśmy się 3 razy. Jednak moje wyrzuty sumienia spowodowały że zakończyłam tą relację. Tęsknię bo jednak nie spotka się często takich osob. Boję się o moj związek bo mimo tego że funkcjonuje dość dobrze, to nie mamy do końca tej samej energii, nie chce przez całe życie być odpowiedzialna za wszystko. Boję się o przyszłość z moim obecnym facetem. Nie wiem czy dobrze robię tkwiąc w tym związku. Czuję żal że odrzuciłam tamtego, mimo że miał wszystko czego oczekuje, jednosczesnie mam wyrzuty sumienia że zdradziłam emocjonalnie. Nie wiem co zrobić. Rozmawiałam z moim facetem o tym że powinien się ogarnąć. Ale taka rozmowa daje skutek na jeden dzień. Musiałabym codziennie mu przypominać o niej. Nie chce na nim nic wymuszać. Jednak kończyć 6 letni związek w którym jest dużo miłości? :(