Dodaj do ulubionych

gdzie schowac ból po rozstaniu?

IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 13:24
Wlasnie minal tydzien... :( Przechodze ze skrajnosci w skrajnosc.Raz wydaje
mi sie,ze dam rade przetrwac a nastepnego dnia,ze nie udzwigne tego bolu. Ja
cierpie, on cierpi...ale na razie nie damy rady byc razem. Nie zrobil mi nic
zlego, nie skrzywdzil...Nie mam o co byc zla, nie czuje zalu..czuje
pustke,bol i smutek. Wiem...uczucia moga wrocic za jakis czas, teraz beda
tylko przytlumione...Czy udalo Wam sie znow po przerwie zwiazkowej? :( :( :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Anulka Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? IP: 217.153.67.* 25.11.04, 13:40
      Ja też jestem po rozstaniu. Mój związek był bardzo burzliwy, pełen uczuć i taki
      niezwykły. Myślała, że w końcu spotkałam mężczyznę, z którym już będę zawsze.
      Ale nie wyszło... Pierwsze ostrzejsze kłótnie zaczęły się już jakiś czas temu,
      ale rozstaliśmy się niedawno. Przeżywam to każdego dnia. Wymyślam tysiące
      rzeczy, żeby być zajęta. Bo najgorsze jest jak spędzam wieczory sama bez niego.
      Nie radzę sobie z tym, że siedzę z kimś, albo w pracy i nagle o nim pomyslę i
      łzy mi napływają do oczy i tak strasznie cierpię.

      Jak chcesz znalezc coś co Cię "utrzyma przy życiu" to poszukaj jakiegoś
      znajomego.
      Ja całkiem przypadkiem trafiłam tak na miłego znajomego. On wie, co się ze mną
      dzieje i mnie wyciąga na wyjazdy, imprezy, itd. Zapowiedziałam mu, że nie
      jestem gotowa, a on to akceptuje. Powiedział, że poczeka.
      Nie powiem, że całkiem powracam do siebie, bo dalej myślę o Mojej Miłości. Ale
      jest mi troszkę łatwiej...
      • Gość: Smutas Anulko.... IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 13:53
        Dzieki za mile slowa...Wspolczuje i sobie i Tobie. Moze uda nam sie w koncu z
        tym pogodzic i zaczac zyc na nowo? ...ja tez wyszukuje sobie zajecia. Mam
        przyjaciolke - to moje szczescie, ktorej moge sie wyplakac w rekaw...I praca
        pomaga (zabija czas). Sen ucisza bol. A na spotkania z facetami....chyba
        jeszcze nie pora. Za bardzo mnie to wszystko boli :( a lzy plyna i plyna......
        • Gość: ako Re: Anulko.... IP: *.acn.waw.pl 25.11.04, 14:02
          cześć Smutasku
          moge zapytać czemu się rozstaliście, skkoro teraz oboje cierpicie? Mówisz, że
          on Ci nic nie zrobił...nie masz o co być zła...to czemu tak wyszło? Pytam, bo
          sama od jakiegoś czasu zastanawiam się nad sensem mojego związku, choć tez niby
          wszystko jest w porządku, ja czuje, że jednak może to nie ten?...a może to
          tylko moje wymysły...
          • Gość: Smutas do ako... IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 14:37
            Dalczego sie rozstaliśmy? hm...Ja ciepla, wrazliwa, wyrazajaca uczucia w latwy
            sposob. On - zamkniety w sobie, nie nauczony czulosci, rozmowy o tym co czuje.
            Problem powtorzony (te same argumenty padaly ze strony jego bylej). Ona nie
            wytrzymala. Bal sie ze ja tez nie wytrzymam.Uznal ze mnei krzywdzi, nie potrafi
            mi dac tego,czego oczekuje.Uciekl,bo bal sie ze nnie pokocha zbyt mocno,a ja za
            jakis czas stwierdze i tak..ze nie dam rady z nim byc...Rozstalismy sie w
            smutku, czule...to najbardziej boli.
            • Gość: ako Re: do ako... IP: *.acn.waw.pl 25.11.04, 14:51
              nie chciałaś spróbować? Nakłonić go jakoś do "otwarcia" się? Mój facet też jest
              bardzo skryty i mówi tak mało, że czasami szlag mnie trafia niesamowity. Jestem
              z nim 4 lata i mimo wszystko widzę poprawę w tym temacie, bo na początku było
              b. źle jeśli chodzi o tą kwestię.
              • Gość: listek_a Re: do ako... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:53
                A mowi ogolnie malo czy malo o uczuciach, moj jest strasznie malomowny, ale ze
                kocha i jak kocha to akurat duuuzzo mowi, wiecej niz ja:))
                • Gość: ako Re: do ako... IP: *.acn.waw.pl 25.11.04, 15:03
                  Ogólnie mało mówi :) Wydaje mi się, że jest ogólnie kiepsko zorientowany w
                  relacjach miedzy ludzkich ;)) Np. nie potrafi mi powiedzieć co słychać u
                  znajmych z pracy (ja ich znam z różnych imprez i czasami (raz na dwa miesiące)
                  bym chciała wiedzieć co tam fajnego u kogo słychać),ale on nie potrafi mi
                  odpowiedzieć na takie pytanie, ale np co jadł na obiad to mi z chęcią powie ;)
                  ogólnie cięzko od niego wyciągnąć coś na temat jego uczuć, myśli,
                  poglądów...męczy mnie to, a co do kochania to mówi często, ale co z tego? :(
      • Gość: listek_a Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:00
        niezła egoistka z Ciebie. Rozkochasz go i moze wrocisz do bylego.ehh...
        • Gość: Smutas do listka IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 14:40
          O czym Ty mowisz????? Do jakiego bylego???? Z moim bylym rozstalam sie 1,5 roku
          temu i zamknelam ten rozdzial.
          • Gość: listek_a Re: do listka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:41
            Ale ja nie do Ciebie pisalam tylko do Anulki, ktora sobie ZNAJOMEGO znalazła!!
            • Gość: Smutas Re: do listka IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 14:45
              aaaaaaaaaaaa...to przepraszam. Jesli chodzi o Anulke...ten jej znajomy na
              wszystko przystaje i akceptuje sytuację. Zna sprawę i problem. To jego wybór.
              Tak to jest...ze każdy czlowiek jest egoista po trosze. Nie ma co zaprzeczać.
              Gdy jest mu żle..łapie sie roznych desek ratunku...Jest to w pewnym sensie
              wykorzystanie drugiego czlowieka,ale w przypadku Anulki ten facet świadomie sie
              na to godzi. Nie ma co negować. Jesteśmy tylko ludzmi.
              • Gość: listek_a Re: do listka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:51
                niby sie godzi, ale wiadomo dlaczego...ja bym sie tym rowiazaniem nie chwalila.
            • Gość: Anulka Re: do listka IP: 217.153.67.* 25.11.04, 14:45
              Nie rozumiem, co w tym złego, że mam kolegę, z którym spędzam czas po
              rozstaniu. Mam się zamknąć w klasztorze?
              Moim zdaniem to jest dobre rozwiązanie, żeby nie zwariować z bólu. Zająć się
              czymś.
              Poza tym ZNAJOMY wie o wszystkim i ja nic jemu nie obiecuję. Jemu też pasuje
              to, że ma koleżankę.
              • sienia Re: do listka 25.11.04, 15:36
                W tym, że masz kolegę nie ma nic złego, wręcz przeciwnie. Powinnaś się z tego
                cieszyć.
                Problem może powstać w przyszłości, bo pomimo, że on wie o wszystkim, to jeśli
                Ciebie kocha, nie jest wstanie przewidzieć swojej reakcji po ewentualnym
                rozczarowaniu. Tego po prostu nie da się zrobić.
                Nie mniej jednak życzę Ci dużo szczęścia i szybkiego powrotu do stanu
                normalności.

                Pozdrawiam,
                sienia
    • Gość: E... Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? IP: 193.0.70.* 25.11.04, 14:53
      Ja rozstałam się ze swoim partnerem ponad cztery miesiące temu. Związek trwał
      pięć lat. Były plany na życie, na przyszłość, optymizm, radość... Teraz smutek,
      łzy. Wiem dobrze jak się czujesz. Strasznie ciężko. Już drugi raz odszedł,
      twierdząc, że musi sobie przemyśleć swoje uczucia do mnie. Czy uda się nam
      znowu wszystko naprawić? Nie wiem. Nie tylko jedna strona musi tego chcieć. Na
      chwilę obecną to on nie ma takiej potrzeby, choć pisze, że tęskni za mną.
      Po takiej przerwie w związku można odbudować miłość, ale trzeba się też
      zastanowić, czy warto.
      Serdecznie pozdrawiam
      • Gość: Smutas ...do E... IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 15:01
        Masz rację. Ja tez wiem,ze mu zalezy, ze go to wszystko boli. Jest uparty, jak
        sobie cos postanowi to koniec. Uwazasz ze warto dać czas? W sumie..jesli ktos
        ma byc ze soba to i tak bedzie, prawda? Lepiej chyba,gdy wobydwoje wyciszymy
        sie, zastanowimy...Każdy kontakt boli (moze lepiej odciac sie calkowicie?)....A
        moze za jakis czas, kiedy znow sie spotkamy...wroci wszystko...
        E...wspolczuje bardzo. 5 lat zwiazku to bardzo dlugo...Zycze Ci powodzenia i
        podjecia trafnej decyzji dotyczacej wspolnej przyszlosci.
        Zgadzam sie, trzeba sie zastanowic czy warto i czy rzeczywiscie sie tego
        chce...ale trzezwo mozna spojrzec dopiero wtedy,gdy emocje opadna i spojrzy sie
        na wszystko "z boku", bardziej obiektywnie.
        • Gość: E... Do Smutaska IP: 193.0.70.* 25.11.04, 15:16
          Początkowo spotykaliśmy się po rozstaniu. Tak tęskniłam, płakałam, byłam
          zrozpaczona (zresztą teraz nie jest lepiej). Starałam się dużo z nim rozmawiać.
          Nie było to często, raz na tydzień. Nie zasypywałam go sms-ami, telefonami.
          Trwało to chyba trzy miesiące, aż stwierdziłam, że taka sytuacja mu aż za
          bardzo dopowiada. Niby jest sam, robi co chce, ale kiedy ma ochotę to może
          spotkać się i ze mną. Bardzo tak wygodnie. Do tego ciągle nie potrafił się
          określić. Zdecydowałam więc: żadnych spotkań, telefonów, sms-ów. Cisza.
          Zapomnijmy o sobie, na zawsze. To on nie wytrzymał. Raz na jakiś czas wysyła mi
          sms-y, że strasznie tęskni, ale tak naprawdę nie robi nic, żeby naprawić to co
          zepsuł. Chyba jednak nie zależy mu na odzyskaniu mnie. Nic już nie rozmumiem.
          Nie chcę Cię jeszcze bardziej Smutasko zasmucić, ale stwierdzam, że czas wcale
          nie leczy ran. Im dłużej to wszystko trwa, tym bardziej jestem załamana. I
          ciągle nie opadają emocję. I tylko czekam, kiedy to wszystko się skończy.
          Mam nadzieję, że w Twoim wypadku cztery miesiące nie wchodzą w grę i Twój
          partner zrozumie jakie szczęście może stracić. Z calego serca Ci tego życzę
          • Gość: Smutas do E... IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.04, 15:46
            Wspolczuje Ci bardzo...Mysle ze twoj byly facet powinien miec calkowita
            swiadomosc tego,ze Ciebie stracil. Moze lepiej nawet nie odpisywac mu na
            smsy...? Wiem,ze cieżko...ale zastanow sie. Teraz wie, ze jestes zawsze gdzies
            tam..ale jak zda sobie sprawe ze Ciebie stracil tak naprawde,to moze cos
            zrobi...hm...tylko zeby nie bylo dla niego za pozno...Zastanow sie czy warto.
            Wiem,ze kazdy przypadek jest inny, trzeba wielu szczegolow zeby ocenic
            obiektywnie sytuacje..Ale proponuje zajac sie soba....i olac go na chwile. Jak
            bedzie mu zalezalo..przyjdzie na kolanach... Powodzenia i trzymam kciuki droga
            E....Wytrwalaosci i cierpliwosci zycze....Pamitaj ze nic nie dzieje sie bez
            powodu...Lepiej byc kochanym tak naprawde a nie na pol gwizdka....
            • Gość: E... Do Smutaska IP: 193.0.70.* 25.11.04, 15:50
              Dzięki za ciepłe słowa.
              Mam nadzieję, że i Wam się ułoży i jeszcze na tym forum będziemy pisać o tym
              jak jesteśmy szczęśliwe. Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Smutas E.. IP: *.gorzow.mm.pl 26.11.04, 08:31
                :) Koniecznie powiadom mnie o Twoim szczesciu. Zycze Wam tego z calego
                serduszka i nam też :)Buzie....
    • Gość: ada Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? IP: 195.85.249.* 25.11.04, 16:23
      Smutasku jakbym czytala swoje wlasne mysli:)) Jestem w identycznej sytuacji,
      Milosc Mojego Zycia (tak mi sie teraz oczywiscie wydaje) powiedziala mi, ze nie
      widzi przyszlosci dla naszego zwiazku, po kilku ladnych latach bycia razem...
      Nadal mu na mnie zalezy, brakuje mu mnie bardzo i teskni ale nie chce dac na
      jeszcze jednej szansy, bo uwaza, ze za jakis czas taka sytuacja sie powtorzy...
      po prostu sie boi... a ja zmienilabym wszystko zeby tylko nam sie udalo...
      na poczatku bylam wsciekla i ta wscieklosc dodawala mi sil, myslalam, ze sobie
      poradze... ale im wiecej czasu mija tym bardziej tesknie i jestem coraz
      slabsza... juz chyba kilka razy mowilam, ze nie chce go wiecej widziec i nie
      chce miec z nim zadnego kontaktu... i wytrzymuje gora kilka dni i znow dzwonie
      albo wysylam smsa. Totalny brak konsekwencji ale brak mi juz sil i nadzieji, ze
      moze taka przerwa nam pomoze... chyba juz nie... tylko jak sobie z tym
      wszystkim poradzic???
      Trzymajcie sie dziewczyny cieplutko!!!
    • Gość: jaTOja Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? IP: *.elknet.pl / *.elk.net.pl 25.11.04, 17:09
      no właśnie, o ile zdążyłem się zorientować to nie widać tu żadnego faceta z
      podobnym problemem. cóż sam jestem w takim razie. i to z identycznym problemem
      już od ok. 3-4 tygodni. byłem z Moją Jedyną w 7-dmio letnim związku i teraz ona
      właśnie ma okres przemyśleń i zastanowień. najgorsze jest to, że i mnie
      przykazała cośtam sobie przemyśleć. po co są takie sytuacje? męki...
      • Gość: Smutas do jedynego Pana :) IP: *.gorzow.mm.pl 26.11.04, 08:27
        Wspołczuje sytuacji. Sama bylam w 6 latnim zwiazku kiedys...i rozstalam sie.
        Prad uciekl, wkradla sie monotonia..a ja nie chcialam juz walczyc.
        Potrzebowalam czasu na zastanowienie na to czy chce byc z tym czlowiekiem.
        Stwierdzilam,ze nie chce, ze to nie TA osoba...Tak bywa, ze po tylu latach
        zwiazku decydujemy sie na krok w jedna (slub) lub w druga (rozstanie).Nie chce
        Ciebie martwic, bo nie znam szczegolow Twojego zwiazku...Ale na pewno nie
        rokuje to dobrze. Choc nie ma reguly. Proponuje rzeczywiscie dac jej czas,ale
        nastawic sie na kazda okolicznosc. Ty tez zastanow sie nad tym,co sklonilo
        Twoja kobiete do takiej decyzji...Otworz oczy. To boli,wiem...Zycze powodzenia
        i wytrwalosci.
      • kobieta_idealna Re: do jatoja 26.11.04, 08:32
        niestety, ale my baby mamy takie dziwne charaktery, że ciągle musimy wszystko
        przemyślać.Jeśli dziewczyna cię kocha, to wróci, jestem tego pewna.
        • grubaska20 Re: do jatoja 26.11.04, 09:17
          hehe:) a ja myślę, że chodzi o następny krok.. if you know what i mean..hehe:)
          no zobacz, jesteście już 7lat razem.. ile można sie tak bujać..
          myślę, ze chodzi o decyzje spędzenia razem reszty życia.. myślę, ze dziewczynie
          znudziło sie czekanie na coś, co się nuie dzieje i obawiam sie, ze teraz
          powinieneś podjąć decyzję co z tym związkiem zrobić..
          heheh:) no to nie zazdroszczę.. miłych i owocnych rozważań życzę..heheh:)
          • Gość: Maurycy Re: do jatoja IP: *.astral.lodz.pl 26.11.04, 12:35
            nie jestes sam!!!! ja po 3,5 roku tez jestem skazany na rozpoczecie nowego
            zycia. jest baaardzo trudno. nie myslalem ze bedzie mi tak ciezko. nie wiem co
            robic:(
    • ameliz Re: gdzie schowac ból po rozstaniu? 27.11.04, 20:01
      no hej...
      dziewczyny ja miałam podobną sytuację:byłam z facetem 1,5 roku a poźniej przerwa
      (6 miesięcy)...po długim czasie zrozumiał,ze chce być ze mną znowu,ale nie
      dajcie po sobie poznac,ze tak bardzo wam zależy,pozwólcie im zatęsknić...dajcie
      im czas na przemyślenie swoich uczuć...
      to jest bardzo przykre,ze faceci(poza drobnymi wyjątkami) tak strasznie się
      boją deklaracji...ale co zrobić,albo to zaakceptujemy albo będziemy
      same...wyznaję zasadę,że jak ludzie mają być ze sobą,to bez względu na wszystko
      będą...trzymajcie się i życzę szczęśliwych powrotów i długich związków...pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka