Dodaj do ulubionych

Wyrwać synka mamusi...

09.12.04, 11:52
mam nadzieje, ze nie ja jedna mam taki problem. Jedynak... brrrr (moj
ewentualny nastepny zwiazek zaczne od pytania: ile masz rodzeństwa i w jakim
wieku :-)
Nadszedl juz najwyzszy czas zamieszkac razem, ja to wiem od dawna, on tez
sobie to uswiadomił. Problem jest nastepujacy: M mieszka z matka, ktora
rozpiescila go dosyc powaznie, jest mu tam super wygodnie, mieszkanie duze,
mamusia obowiazki spelnia znakomicie, oprany, oprasowany, najedzony itd... w
sumie nie powinnam sie dziwic, ze nie jest mu latwo podjac decyzje. Ale... na
litosc boska, jestesmy razem 3,5 roku, najmlodsi tez nie jestesmy, a zwiazek
nasz wyglada jakbysmy byli w liceum. Chyba przestalo mi odpowiadac
bycie "dochodzącą" - bo w sumie tak to wyglada (spotykamy sie u niego
najczesciej).
Wierze, ze te z Was, ktore maja do czynienia z synkiem mamusi i poradzily
sobie napisza co zrobic, co powiedziec.
Zaczyna mi byc juz delikatnie mowiac glupio, bo wychodzi na to, ze ja go
namawiam, a on sie broni, choc jak rozmawiamy o tym to wyraznie mowi, ze czas
zamieszkac razem.
mam mu wyskoczyc z tekstem: matka albo ja?????? - wiem, ze taki szantaz nie
wchodzi w gre.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kolorka2 Re: Wyrwać synka mamusi... 09.12.04, 13:34
      A w jakim jesteście wieku jesli można spytać? Bo jak powyżej 30. to ten facet
      moim zdaniem nie rokuje ;)
      • kotekkk Re: Wyrwać synka mamusi... 10.12.04, 10:19
        to chyba bardzo powszechny problem

        czasami mam wrażenie, że one (mamusie) na złosć nam ( przyszłym bądz niedoszłym
        synowym) na złość rozpieszczają swoich synków

        co robic???
    • Gość: m Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 10:49
      Miałam ten sam problem. Mamy po 25 lat po prawie 6 latach udało właśnie nam
      wspólnie zamieszkać. Było mi rochę łatwiej ponieważ lekko denerwował się tym że
      w prawie we wszystkim musiał asystować mamusi (zakupy, podejmowanie różnych
      decyzji). Mimo to nadal ucieka w weekendy do niej. Postanowiłam uzbroić się w
      cierpliwość, może i to mu się znudzi. Każdy facet musi dojrzeć do
      samodzielności, inaczej nic ze wspólnego mieszkania nici.
      Powodzenia
      • kotekkk Re: Wyrwać synka mamusi... 10.12.04, 11:07
        chodzi o dokarmianie, opieranie, szprzątanie i prasowanie mamuś
        przyjście do mieszkania kupinogo przez rodziców ( więc logiczne, że mamusia ma
        klucze!)
        i sprzatanie skarpetek - potem robienie awanturur, ze były porozrzucane

        nie mieszkamy razem
        ufff...
      • Gość: santa Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.12.04, 17:13
        Niestety ten problem jest powazniejszy niz sie na pozor wydaje. Czy da
        sie "wyrwac" w duzej mierze zalezy od dojzalosci psychicznej partnera. Ja sama
        pozostawalam w takim zwiazku przez 16-cie lat i niestety skonczylo sie to
        rozwodem. Cokolwiek zaplanowalismy z mezem mamuska starala sie unicestwic, np.
        wyjscie do teatru zaplanowane od miesiaca nie dochodzilo do skutku ze wzgledu
        na migremowy bol glowy mamuski. W jej cierpieniu mogl tylko pomoc synek. Teatr
        to pestka, ale kiedys zrezygnowalismy z wymazonego urlopu, kiedy juz na
        walizka, w progu, zadzwonila do mamuska , ze ma atak watraby i trzeba wezwac
        karetke. Potem okazalo sie , ze miala tylko wzdecie, bo sie czegos najadla.
        Moge tak w nieskonczonosc. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi sie, ze
        mamuski lokuja swoja chora milosc w synkach, gdyz nie udalo im sie wzbudzic
        milosci (czytaj: uzaleznienia) u swoich mezow.
    • six_a Re: Wyrwać synka mamusi... 10.12.04, 11:12
      wyrwać z korzeniami, a potem każdej wiosny podcinać gałęzie, żeby się nie
      rozpanoszył ;)))
    • Gość: Fema Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.tnt5.hnr2.deu.da.uu.net 10.12.04, 13:03
      Uciekaj jak najdalej! Jezeli w ogole uda Ci sie wyrwac go spod skrzydel mamusi
      bedzie ial takie same oczekiwania w stosunku do Ciebie (full service).
      • Gość: Kaśka Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 14:15
        Widze ze macie problem kolezanki niesamowity.Kazdy powinien znac swoje miejsce,i
        kobieta i facet.Powinni byc w okreslonym wieku samodzielni.I to wcale nie jest
        wina mamus.Bo zarowno mamusie i synom i corka piora, gotuja ,prasuja etc
        etc.Problem sie zaczyna kiedy to trzeba zamieszkac razem a na tym zalezy
        bardziej kobiecie niz facetowi bo jej jakby szybciej czas młodości upływał.Kto
        ma przejac te wszystkie obowiązki?Jeden i drugi chce sie realizowac .Kupno
        mieszkania jak ktos wspomnial tutaj na forum przez tesciowa!.Po co mozna kupic
        sobie samemu w czym problem,albo niech kupi mamusia kobiety wtedy to facet
        bedzie mial na głowie teściowa.Jest tyle wyjsc z sytuacji,tylko trzeba
        chciec.Poza tym jak sie ma dorosły wiek to wypada zejsc rodzicom z karku tak
        jedna i druga strona.Oni tez chca odpoczac.A tak do konca to wszystkie tutaj
        obecne panie beda tesciowymi i moze ja tez i kazda z nas swojemu dziecku niczego
        nie odmowi ani nie wyrzuci na ulice.Dokad chce to bedzie mieszkac z nami i
        pewnie korzystac z grzecznosci i dobroci rodzicow.A prawda jest jedna ze to
        meżczyzna ma za zadanie utrzymac rodzine a kobieta obowiazki zwiazane z
        wychowaniem dziecka,prowadzeniem domu itd.Niczego nie zmienimy to lezy w naszej
        naturze.
        • Gość: mamusia Re: Wyrwijcie mi synka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 17:24
          Oddam mojego 24 letniego synka w dobre ręce. Jest studentem z perspektywami na
          jeszcze długie studiowanie, do pracy się nie garnie, do samodzielności
          jakiejkolwiek również. Poza tym jest dobrze wychowany, bez nałogów, ma własne
          mieszkanie, w którym za cholerę nie chce zamieszkać. Do niedawna miał
          dziewczynę (którą bardzo lubię), z którą miałam ciechą nadzieję (i ona chyba
          również), że zamieszka w swoim mieszkaniu. Niestety mój syn woli mieszkać z
          nami mimo,że jesteśmy rodzicami upierdliwymi bo nakłaniamy do samodzielności,
          odpowiedzialności itd. Wiele bym dała za to aby mój syn trafił na kobietę która
          potrafiłaby wyrwać go z wygodnego marazmu i zmusić do samodzielności.
          • Gość: Mirka Re: Wyrwijcie mi synka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 17:33
            Takiego to nawet za dopłata nie wezma bo trzeba by było za i na niego robic.A
            tesciowej tu nikt nie trapi.Więc jej pomocna dłoń w rachube nie wchodzi.
            • Gość: oderwanie od matki Re: Wyrwijcie mi synka IP: 217.153.62.* 28.12.04, 12:04
              no cóż, ...trudno znaleźć lekarstwo na tą dolegliwość. Na pewno nie uda się
              przeprowadzić rewolucji, jeżeli nie wyniknie ona z wewnętrznego przekonania, że
              buduje się teraz w nowym związku coś całkowicie nowego, relacje, które wymagają
              samodzielności i odpowiedziałności. w naszym młodym małżeństwie, bo jesteśmy
              po ślubie 1,5 roku, sądzę, że jest dość nieźle, tzn mój mąz zawsze dawał do
              zrozumienia i mi, swojej mamie oreaz także moim rodzicom, że będziemy decydować
              sami, że nie musimy biegać do nich z każdą sprawą, ale kiedy ich potrzebujemy
              chcielibyśmy, zby byli dla nas. Relacje jego z mamą są dobre, nie przesadza z
              nadmiernym kontaktowaniem się z nią, czy odwiedzaniem, nie opowiada jej
              szczegółów z naszego życia, ale kiedy trzeba jedziemy do niej. Jej relacja do
              syna nie jest zaborcza, ale z pewnością jest w niego zapatrzona, tyle że wynika
              to również z faktu, że tylko on jej pozostał. Kiedy mieszkali przez wiele lat
              we dwoje, robiła wszystko za niego i dla niego, teraz o dziwo mój mąż chętnie
              dzieli ze mną różne obowiązki domowe, prasowanie, sprzątanie, mycie okien, itp.
              Wiem, że mama męża czuje się bezpiecznie, ponieważ wie, że ja szanuję ich
              relację i nie ma żadnego zagrożenia, czy walki o wpływy. Ona nam życzy jak
              najlepiej i robi wszystko, żeby nasze wspólne życie było szczęśliwe, chociaż
              cały czas uczymy się siebie. Jednak warto być czujną i akcentować swoją
              pozycję:)
        • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 10.12.04, 18:11
          No, tak tylko dziewczyna zawsze będzie bardziej samodzielna niż synek:-)
          Mężczyzna musi pobyć sam, bez mamusi, aby usamodzielnił się. Wtedy dopiero
          można myśleć o wspólnym życiu z inną kobietą. Takie przecięcie pępowiny.
          A, też większość mamuś nie chce oddzielić się od swojego synka. Pewnie też nie
          czują się bezpiecznie same ze swoim mężem:-)

          A, z jedynakiem gorsza sprawa.

          Gość portalu: Kaśka napisał(a):
          Dokad chce to bedzie mieszkac z nami i
          > pewnie korzystac z grzecznosci i dobroci rodzicow.A prawda jest jedna ze to
          > meżczyzna ma za zadanie utrzymac rodzine a kobieta obowiazki zwiazane z
          > wychowaniem dziecka, prowadzeniem domu itd.Niczego nie zmienimy to lezy w
          naszej
          > naturze.

          i tutaj leży pies pogrzebany. Mężczyzna utrzymuje rodzinę. Tylko czyją,
          teściowo?:-)
          To chyba jest właśnie to, co widzę, że mamusie zabezpieczają się na starość.
          Nadopiekuńczość mamuś wynika z niezaspokojonych jej potrzeb przez męża.
          Słyszałam jak jedna drugiej radziła, że jeśli mąż ją niedopieszcza to niech
          sprawi sobie syna:-)
          Takie teściowe szkodzą swojemu synowi. Ważne jest, aby on mógł ułożyć sobie
          życie ze swoją żoną i był z nią szczęśliwy.
    • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. 10.12.04, 18:15
      Jeśli on nie umie oddzielić się od mamy, to na nic taki mężczyzna.
      Po co nam ciągła walka.
      Im bardziej kobieta będzie o to walczyć, tym mocniejsza będzie jego więź z
      mamusią. Stworzy się takie ich sprzysiężenie przeciw synowej.
      Nie ma wroga, nie ma walki:-)
      • Gość: kAŚKA Re: Ja nie wyrywałabym synka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 19:54
        Wiesz sagis,ja tez jestem synowa,moje malzenstwo jest bardzo udane i to tylko
        dlatego ze nigdy nie wyciagalismy z mezem rak do rodzicow.Dzieci chowamy sami
        nikt nam nie pomaga i my tej pomocy nigdy nie chcielismy.Kazde z nas wiedzialo
        co do niego nalezy.Jestesmy mlodymi ludzmi bo mamy po 26 lat i dwuletnie
        dziecko.Oboje skonczylismy studia.W domu kazde z nas mialo cieplarniane warunki
        i rodzicow nadopiekunczych.w momencie kiedz poszlismy na tzw.swoje rodzice zyja
        sobie osobno bardzo ich kochamy i nikt nie widzi problemu odwiedzin matki .Maz
        kocha mame inna miloscia a mnie inna i te bzdury o ktorych piszesz to poprostu
        wynika pewnie z patologii gdzie mama z synem a synowa z tesciem.Nie opowiadaj
        bajek sie tam gdzie sa ludzie na poziomie tam nie ma problemow.Trzeba chciec i
        umiec zyc samemu tu tesciowa jedna czy druga nie maja wplywu no chyba ze widzi
        dziadostwo to niestety ma prawo wyrazic swoja opinie bo w tym domu dorastaja
        jej wnuki
        • Gość: .................. Re: Ja nie wyrywałabym synka. IP: *.dialup.sprint-canada.net 10.12.04, 20:11
          A moze by tak bez wyrywania sie obeszlo? Pewnie lepiej by bylo,
          gdyby synek sam zechcial od mamusi wyrwac. Jezeli nie chce, lepiej
          niech z nia pozostanie. Lepiej nie tylko dla niego, ale i dla ciebie
          rowniez. Czy jestes w stanie zastapic mu mamusie i czuc sie z tym
          dobrze? Jezeli nie, te zmiany "synek" odczuje troche bolesnie, a to
          naruszy twoja i jego (beztroska) codziennosc.
        • Gość: Kaska Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 22:08
          Jeszcze raz przeczytalam te twoje wypociny to juz do glebi jestem przekonana ze
          chyba nie masz dobrych wzorow , stad ten ton oraz oraz zboczenia co do kontaktow
          syna ze swoja matka.Ja powiem szczerze ze po raz pierwszy spotkalam sie z takim
          okresleniem jakoby matka moglaby z synem sie dopieszczac.dlatego ze jest
          zaniedbywana przez meza.Wiesz sagis to jest zenujace.Rozumiem ze to anonimowe
          ,nie wiem ile masz lat ale tak naprawde to wstydz sie bo sama moze jestes lub
          bedziesz matka zreszta nie daj boze bo co to za przyklad na rodzica.Moja mama
          jak to przeczytala a ma juy prawie 60 lat i dwoch synow to za glowe sie tylko
          zlapala.
          • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis 11.12.04, 10:39
            Młoda jesteś i widać mało ludzi znasz i ich problemy.
            Jeśli ktoś tak mówi poważnie i tak jest często, to widaś to prawda.
            A, wiesz, że matki z jakimiś swoimi problemami emocjonalnymi tak angażują się
            emocjonalnie w swoje dzieci, że przelewają te problemy na nie i myślą, że to
            dzieci mają te problemy. Psychologia zna takie przypadki. Dla mnie to też jest
            niepojęte, ale widocznie ludzie mają różne problemy.
            Jeśli Ty też to słowo dopieszczanie wzięłaś dosłownie:-)))
            Wiesz, że słyszałam o przypadkach skrajnych, że matka tak zaangażowała się
            emocjonalnie w związek z dzieckiem, że faktycznie doszło do zbliżeń
            seksualnych. Szok, co?:-)
            Nie mówi się o takich problemach ze strony matki, tylko zawsze jakoś o ojcu.
            A, matka to jakieś tabu.

            Otwórz oczy na innych, a nie zamykaj się w swojej rodzinie.
            • Gość: Widzisz ciesze sie Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 14:28
              Ciesze sie ze jestem mloda i mam rozum.Nie przechwalam sie niczym bo znam swoje
              prawa i obowiazki.Ty natomiast w przeciwienstwie do mnie i wielu,wielu innych
              kobiet nie powinnas zakładac rodziny bo jestes tylko filozofem rodzinnym.Bez
              obrazy ,nie wiem ile masz wiosenek ale cos z toba nie tak, o psychologii i
              problemach emocjonalnych to nie masz zielonego pojecia.W zdrowych rodzinach
              takie rzeczy nie maja miejsca.Jak wychowasz choc jedno dziecko to mozemy
              pogadac bo ja pracuje z dziecmi i mam ich sporo i z racji pracy juz cos moge
              powiedziec.
              • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis 11.12.04, 15:34
                No, to jeśli pracujesz z dziećmi i masz dzieci, to powinnaś wiedzieć, że nie ma
                idealnej rodziny bez jakichkolwiek problemów. A, nie mówienie o problemach
                nazywa się unikanie. Ja też nie piszę o zdrowych rodzinach. Wiele też kobiet,
                osób zaprzecza i ukrywa, że coś jest nie tak. My jesteśmy idealne/i, a to inni
                mają problemy. Takie mówienie świadczy, że ten ktoś też ma jakiś problem. To
                jest wpisane w życie, tak jak różnią się ludzie i ich oczekiwania. Chyba, że
                niczego nie chcesz, albo nie mówisz innym o tym dla świętego spokoju i aby nikt
                Tobie nic nie zarzucał.
                Myślisz, że jesteś idealna i idealnie wychowujesz dzieci, to już popełniasz
                błąd:-)A, wielu psychologów i lekarze często sami nie mówią o pewnych
                problemach. Niedouczeni, czy może lepiej nie rozgrzebywać czegoś? Wiele dzieci
                u których później wykryto jakieś np. zaburzenie rozwoju, właśnie przez takich
                niedouczonych lekarzy zostało zaprzepaszczonych. Im wcześniej podejmnie się
                leczenie, pracę z dzieckiem tym lepiej dla niego. A, mam pewne pojęcie o
                psychologii i pracy z dziećmi, tylko jak Ty, aby komuś zaprzeczyć, nie będę
                używać tego:-)
                Po co, kiedy wiem, że to prawda:-)
                Jeśli to wszystko wywołuje u kogoś tyle emocji, to świadczy, że ten ktoś ma
                jakiś problem. Bez tego nie byłoby tych emocji. Nie zaprzeczysz. Przecież nie o
                Tobie pisałam:-)
                • Gość: Kaska Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 22:40
                  Zapewniam cie ze w moim krotkim zyciu nie spotkałam sie z czyms takim o czym ty
                  piszesz,byc moze ze pochodzimy z dwoch roznych swiatow ale to juz nie moja wina
                  ze udało mi sie nie widziec z bliska az takiej patologii.Starałam sie w swoich
                  kontaktach z ludzmi wybierac osoby na pewnym poziomie inni mnie nie ochodzili
                  bo i po co.Wydaje mi sie ze to jest normalne ze ludzi trzeba umiec
                  szufladkowac.Ja prowadzac ta rozmowe zapewniam cie ze nie ma we mnie grama
                  emocji chocby z tego wzgledu ze mnie ten problem nie dotyczy.Niczego nie
                  zaprzeczam,jedyne co podkreslam w normalnych zdrowych rodzinach patologii byc
                  nie powinno.Dalsz rozmowa nie ma sensu bo mamy dwa daleko rozniace sie swiaty
                  • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis 12.12.04, 11:10
                    I tak tutaj wszystkich innych od Ciebie zaszufladkowałaś:-)
                    A, ja jestem otwarta na problemy innych ludzi. Niestety nie wszyscy mają takie
                    szczęście żyć w zdrowej rodzinie, gdzie nie ma większych problemów, których nie
                    da się zwykłą rozmową rozwiązać.
                    • alpepe Re: Ja nie wyrywałabym synka. +++ do sagis 12.12.04, 12:00
                      Popieram Cię Asik, co do potrzeb matek zaspokajanych przez synków, oczywiście,
                      że nie miałaś na mysli seksu z własnym synem, choć i to się zdarza, ale chodzi
                      to, że syn jest partnerem matki, powiernikiem jej mysli, że on jest męzczyzną
                      idealnym.
        • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. 11.12.04, 10:32
          Gość portalu: kAŚKA napisał(a):

          To po co tutaj wtrącasz się, jeśli autorka pisze o innym problemie - toksycznej
          teściowej.
          Wam życzę dalszego szczęścia, bo jeszcze jesteście bardzo młodzi.
          I nie pisz, jeśli nie znasz tego problemu. Autorka prosi o pomoc, radę w innej
          sytuacji, a nie Twoich przechwałek, jak to jesteście wspaniali i macie
          wspaniałych teściów.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Kaska Re: Ja nie wyrywałabym synka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 14:33
            Jak prosi to powinnas jej doradzic co zrobic zeby go wyrwac, moze masz jakisz
            wspaniały pomysł.To chyba twoj sposob na zycie babrac sie w tych idiotyzmach
            • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. 11.12.04, 15:38
              Jeśli to dla Ciebie są idiotyzmy, to dlaczego tutaj piszesz? Nie pisałabyś,
              gdybyś nie przejmowała się takimi idiotyzmami:-)
              Gdyby faktycznie było wszystko o'k u Ciebie, to nie wywołałoby to takiej Twojej
              reakcji. Nie ma problemu, nie ma emocji:-)
              Ja odpowiedziałam autorce, co sama robię.
              To co ona zrobi, to już jej sprawa. A, z tego wszystkiego, co wszyscy tutaj
              napisali może coś dla siebie znajdzie.
              • Gość: Kaska Re: Ja nie wyrywałabym synka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 22:48
                No masz racje same autorytety.Napewno cos wybierze!!!!!
                • sagis Re: Ja nie wyrywałabym synka. 12.12.04, 11:12
                  Może skorzysta z Twojej rady:-)
                  Tylko, gdzie ona jest?:-)))
    • Gość: Lana A moze on jest madrzejszy niz ci sie wydaje IP: *.block.alestra.net.mx 10.12.04, 22:09
      przelci cie kidy mu sie spodoba bez zadnych zobowiazan. Wcale nie jest mu tak
      zle:-)
    • Gość: JVC ABY FACET SAM WYRYWAL SIE DO WAS DROGIE PANIE... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.12.04, 00:04
      Czytam wypowiedzi dziewczyn i dochodze do wniosku ze bardzo zle traktuja swoich
      facetow. Jest tu kilka stereotypow: chlopak= nieudolna niemota, osiol,
      maminsynek, len, glupek, a juz jedynak to po prostu staceniec( w takim razie po
      co chca sie z nim wiazac?????. Matka chlopaka= jedza,egoistka, ograniczona
      umyslowo, niedopieszczona przez meza , pozeraczka zywcem biednych dziewczec, z
      dusza sprzataczki, kucharki i sluzacej. Matka dziewczyny= bardzo dobra , madra,
      pragnaca szczescia coreczki( matka chlopaka nie chce jego szczescia
      osobistego). Dziewczyna= madra, inteligentna, postepowa, po prostu nieomylny
      cud. A moze by tak wiecej samokrytyki drogie panie? Jesli facet chodzi z wami
      iles czasu i wam odpowiada to powinien wam sie chyba oswiadczyc, nieprawdaz?
      Jakos nie zauwazylam abyscie wspomnialy tu slowem o MILOSCI. No wlasnie jesli
      nie chodzi wam o jego milosc ,tylko chcecie z nim mieszkac to on was nie
      potrzebuje. Matka nigdy nie bedzie zona, a zona matka. Wiecej tolerancji i
      szacunku dla faceta i jego rodziny drogie panie a nie bedziecie musialy jeczec
      tu na forum jak jestescie "zle"traktowane. No i nie bedziecie musialy wyrywac
      tych jedynakow mamuskom, bo oni sami wowczas beda wyrywac sie do was.
      • Gość: may Re: ABY FACET SAM WYRYWAL SIE DO WAS DROGIE PANI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 00:35
        daj sobie na luz. ten wątek jest o wyrwaniu synka mamusi, więc logiczne, że
        pojawiają się takie stereotypy-nikt tu nie mówi, że faceci sa tylko tacy, po
        prostu jest rozmowa o tym rodzaju mężczyzn.
        • Gość: JVC Re: ABY FACET SAM WYRYWAL SIE DO WAS DROGIE PANI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.04, 21:54
          Stereotypy to stereotypy. Maja malo wspolnego z prawda. To raczej ty wrzuc na
          luz i sie zastanow kto tych facetow tak na sile trzyma matki czy przyjaciolki ?
          • Gość: may Re: ABY FACET SAM WYRYWAL SIE DO WAS DROGIE PANI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 02:27
            szczerze mówiąc mam to gdzieś, wystarczy mi, że ja nikogo na siłę nie trzymam
            • Gość: JVC Re: ABY FACET SAM WYRYWAL SIE DO WAS DROGIE PANI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.04, 21:57
              A to juz twoja intymna sprawa gdzie go masz,,,,
    • Gość: realista Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 00:27
      Wy też Drogie Panie będziecie rozpieszczać własnych synów :-PPPPP

      Kiedy zrozumiecie że związek to ciągły kompromis a nie urabianie tzw. "faceta" na własny wzór "faceta idealnego". Po co wiązać się z kobietą która koniecznie chce dominować w związku. To głupota. Nie narzekajcie tylko od razu pokażcie prawdziwe oblicze.Zamiast rozpaczać po nieudanych związkach i ciągle obwiniać tych parszywych facetów.Trochę samokrytyki WY CHODZĄCE IDEAŁY.

      Nawet Kaczor Donald miał wątpliwości - był taki odcinek w którym przysnął i śniła mu się żona z wałkami na głowie, petem w zębach, a on stoi i zmywa stertę naczyń. Jak się obudził to wyszedł razem z drzwiami... ;-))))))))
      • Gość: .................. Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.dialup.sprint-canada.net 11.12.04, 01:30
        No wlasnie realista, widze ze realnie widzisz swiatlo dnia tej
        sprawy. Kobiety maja juz w swojej naturze wielka pazernosc. Tytul
        tego watku sam w sobie to potwierdza. Wyrwac dla siebie i zrobic na
        swoje kopyto, nie mamusi. Niby nie ma w tym nic zlego, ale kiedy
        sie z tym wyrywaniem i rozmamusianiem sie przesadza, robi sie to
        niesmaczne, a facet ulegly wychodzi jak w tym watku na ofiare. Czy
        chodzi tutaj o wurwanie od mamusi by trzymac go pod swoim
        pantoflem? Obawiam sie ze tak.
        • Gość: REX Re: Kto porusza te tematy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 10:20
          Tego typu rozmowy poruszaja durne baby ktore patrza jak wyjsc na siłę za mąz bo
          w jakims tam wieku wypada by nie zostac stara panna.Wiec poluja na faceta co by
          mial kase ,mieszkanie,umial zrobic sam kolo siebie no i jeszcze dobrze jak zrobi
          kolo partnerki.Gotowanie,sprzatanie i bawienie potomstwa mile widziane.Głupich
          facetow juz nie ma i one biedne wyrywaja na tzw,wydre.Przeszkoda jest oczywiscie
          tesciowa .Ona tez jest kobieta i ma intuicje co to za lalutka co tak nagle chce
          zamieszkac z jej synem.Nikt tu na tym forum nie mowi o uczuciach,bo i po co jak
          kazda juz ma po kilka zwiazków za soba.Wtedy cały splendor nienawisci spada na
          matke faceta ktora nie ma nic wspolnego z cała historia bo ma syna normalnego
          ktoremu nie trzeba podpowiadac ze zadal sie z leworeczna baba z ktora założenie
          rodziny to katastrofa.Pożniej sady,rozwody ,alimenty itd.itd.Zostancie lepiej
          starymi pannami i nie wyzalajcie sie naforum.Bo te madre kobiety nie maja takich
          problemow.
      • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 11.12.04, 10:45
        Gość portalu: realista napisał(a):


        ------------
        Ale, zobacz to jest problem kobiet z pokolenia na pokolenie. Każda tak myśli i
        robi. Najpierw jedna jest taką żoną, a później matką i teściową. Myślisz, że
        nagle żona zmieniła się i jest inną matką i teściową.
        Ja takiego problemu nie mam, bo rodzinę męża też wybiera się:-)
        Nie można wyrywać synka od mamusi, bo to on musi tego chcieć, a jak nie, to nie
        ma sensu wchodzić w to.
    • Gość: Ania Re: Wyrwać synka mamusi... IP: 217.96.2.* 11.12.04, 16:09
      Wspolczuje Ci serdecznie, ze trafilas na ten typ. Co gorsza, na poczatku
      znajomosci kobieta nie moze przewidziec, ze trafi jej sie facet, ktory ma
      nadopiekuncza matke. To okazuje sie dopiero po jakims czasie. Wtedy kobieta
      jest juz zaangazowana, zakochana i chcialaby, ze ich zwiazek przeszedl na
      kolejny etap: mieszkanie razem, slub, zaleznie od pogladow. A wtedy:
      niespodzianka: facet, ktory nie wahal sie by jej wskoczyc do lozka, juz
      zastanawia sie, gdzie mu bedzie lepiej, u mamusi, czy u dziewczyny. I czasem
      wychodzi, ze u mamusi jednak. Zaraz sie odezwa glosy, ze przeciez ona tez
      musiala tego chciec, nikt jej nie gwalcil. Problem polega na tym, ze mezczyzni
      czesto nie sa odpowiedzialni za swoje czyny i nie przejmuja sie uczuciami
      kobiet. Jak juz napisalam: rozpoczac zycie seksualne i rozbudzic czyjes
      nadzieje to jest w porzadku w naszym obecnym swiecie, a poniesc za to
      odpowiedzialnosc, to juz niekoniecznie. Tysiace przeszkod jest na drodze, takze
      w postaci mamusi, ktora przeciesz lepiej o niego zadba.
      • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 11.12.04, 17:02
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        Tysiace przeszkod jest na drodze, takze
        >
        > w postaci mamusi, ktora przeciesz lepiej o niego zadba.

        Nie koniecznie lepiej mamusia zadba. Domyślam się o co Ci chodzi:-)

        To jest też siła więzów krwi.
        Jeśli mama nie chce synka wypuścić spod swych skrzydeł, a syn nie chce pójść za
        swoją żoną, to nie ma sensu jakakolwiek walka o niego.
        Niech sobie żyją razem:-)
        • zoskaanka Re: Wyrwać synka mamusi... 11.12.04, 18:06
          aż do czasu gdy mamusi zabraknie...
        • jesster Re: Wyrwać synka mamusi... 12.12.04, 16:42
          Jako mężczyzna zgadzam się całkowicei. Albo ma sie sam z siebie chęć zmiany
          swojego życia i pójscia włąsna drogą albo żadne zabiegi nie pomogą. Oczywiście,
          człowiek jest takim jakim go ukształtowali wychowawcy więc i rodzice musza
          zadbać żeby dzieci w pewnym momencie zapragnęły być samodzielne.
    • sagis Rex, a Ty jesteś taki głupi, że żadna Ciebie nie 12.12.04, 11:05
      zechce. Jakiś kretyn zamieścił tutaj swój post używając mojego nicka, a Ty nie
      zauważyłeś, że ja loguję się, a na dodatek mam inne IP.
    • sagis oddzielam swoją wypowiedź od Rex'a, bo ktoś pomyśl 12.12.04, 11:57
      > Re: Kto porusza te tematy
      > Autor: Gość: REX IP: *.internetdsl.tpnet.pl
      >
      > ------------------------------------------------------------------------------
      -
      > -
      > Tego typu rozmowy poruszaja durne baby ktore patrza jak wyjsc na siłę za mąz
      bo
      > w jakims tam wieku wypada by nie zostac stara panna.Wiec poluja na faceta co
      by
      > mial kase ,mieszkanie,umial zrobic sam kolo siebie no i jeszcze dobrze jak
      zrob
      > i
      > kolo partnerki.Gotowanie,sprzatanie i bawienie potomstwa mile widziane.Głupich
      > facetow juz nie ma i one biedne wyrywaja na tzw,wydre.Przeszkoda jest
      oczywisci
      > e
      > tesciowa .Ona tez jest kobieta i ma intuicje co to za lalutka co tak nagle
      chce
      > zamieszkac z jej synem.Nikt tu na tym forum nie mowi o uczuciach,bo i po co
      jak
      > kazda juz ma po kilka zwiazków za soba.Wtedy cały splendor nienawisci spada na
      > matke faceta ktora nie ma nic wspolnego z cała historia bo ma syna normalnego
      > ktoremu nie trzeba podpowiadac ze zadal sie z leworeczna baba z ktora
      założenie
      > rodziny to katastrofa.Pożniej sady,rozwody ,alimenty itd.itd.Zostancie lepiej
      > starymi pannami i nie wyzalajcie sie naforum.Bo te madre kobiety nie maja
      takic
      > h
      > problemow.

      --------------------------------------------
      No, to jeśli facet kocha kobietę, to powinien jej posłuchać. Ważne jest w
      miłości, aby dać to, czego chce ukochana osoba. Miłość polega na dawaniu,
      nieprawdaż?:-)
      A, skąd wiesz, że jesteś normalny?
      Każdy wariat mówi, że jest normalny, a to inni nie są:-)

      Racja mądre kobiety nie mają takich problemów, bo nie biorą sobie takich, jak
      Ty za mężów.
      Dla Ciebie kobieta ma kochać bezwarunkowo, bo Ty jesteś normalny. Twoja matka
      też przecież ma normalnego syna, a to Twoja żona jest pewnie nienormalna, jak
      coś jej nieodpowiada.
      Rex do budy!
      • Gość: Rex Re: oddzielam swoją sagis,sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 14:15
        Tak właśnie jesli chce byc kochana musi umiec kochac .Kobiety uwazaja ze miłośc
        to tylko sprawa zamieszkania ze soba i dla nich to juz problem
        rozwiazany.Właściwie to juz im do szczescia nic nie brakuje.Często jest to
        zabawa w dom lub małżeństwo.Związek dwojaga ludzi to nie tylko wspolne
        łożko.Kobieta staje sie wtedy osoba ktora uwaza ze jesli juz jest z facetem to
        sprawe załatwiła a reszta nalezy do niego.I wtedy zaczyna sie problem kto
        bedzie prowadził dom a kto pracowal.Najczęściej rowniez ucieka z domu do pracy
        bo siedzenie przy dziecku to koszmar .No a teraz problem bo jędzowata tesciowa
        nie chce bawic dziecka.A czemu?Przeciez to babcia i powinna łaski nie robi
        co?.Chyba sie zgadzasz ze mna.Mamusia żony jest od wyzszych celow!Napewno nie
        od roboty.Ty pewnie tez jestes stara panna i dlatego tak walczysz ze
        wszystkimi ?Jak sie nie ma argumentow lub własnej rodziny to sie atakuje bo
        najlepsza obrona jest atak
        • sagis Re: oddzielam swoją sagis,sagis 12.12.04, 16:28
          Ja nie atakuję nikogo, tak jak Ty to zrobiłeś od razu:-)Napisałam jedynie w
          odpowiedzi na czyjś atak. To są spostrzeżenia z życia innych, a próba
          wytłumaczenia tego jest oparta na badaniach psychologicznych.
          Różni są ludzie i to, że akurat komuś układa się w tym, nie oznacza, że inni
          nie mają tego problemu. Nie można mówić, że to jest tylko ich wina.
          A, zobacz jak jest to dyskusyjna sprawa i tyle zawsze emocji wywołuje. Teściowe
          i synowe. Nawet kawały są o nich:-)
          Każdy ma swoje racje i nie można negować czegoś tylko dlatego, że my nie mamy
          tego problemu.
          A, ja nie jestem starą panną. Jestem w związku, a mój ukochany w wieku 31 lat
          kupił mieszkanie i wyprowadził się z domu w 4 miesiące jak poznaliśmy się.
          Sam tak zrobił. Nie prosiłam jego o to:-)A, jest otoczony w domu matczyną
          opieką. To ja nie spieszę się do małżeństwa.
          I na podstawie swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że jeśli mężczyzna
          prawdziwie kocha kobietę, to sam( bez niej ) zrobi dla niej wszystko, aby tylko
          być z nią.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Rex Re: oddzielam swoją sagis,sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:39
            No widzisz jestes nastepna ktora dostała takiego co to musial kupic mieszkanie
            bo bys sobie z tym twoim pseudo stałym zwiazkiem mieszkała w hotelu lub z
            toksyczna tesciowa.Odwrotnie twoj partner nie miałby na co liczyc.Tak wyglada
            prawdziwe uczucie kobiet ,jest mieszkanie,praca i kasa to znajdzie sie
            uczucie.Nie wciskaj kitu ludziom ktorzy maja wiecej w głowie niz ty.Napisz co z
            siebie dałaś lub twoja mamusia zeby tkwic w tym zwiazku.A moze zapytaj swoja
            przyszla a moze niedoszla tesciowa jak jej sie podoba ze jej syn mieszka z
            jakąś tam na kocia łapkę bo jak znam zycie to twoja mamusia sie cieszy ze ma
            cie z glowy bo znalazl sie jeleń.Co do tego że nie śpieszysz sie do małzenstwa
            to podobna sytuacja jak z ta co rozpoczęła ten watek.Nie kompromituj sie bo
            zaczynasz bys śmieszna.
            • Gość: Rex Re: oddzielam swoją sagis,sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 22:09
              Tak naprawde to zastanawiam czym ty sie tak chwalisz ?ze facet ma cie pod reka
              i to takie dla ciebie jest normalne..Mieszka bo ma interes, nie będziesz ty to
              bedzie inna!!!.Czy w dalszym ciagu twierdzisz nie majac slubu ze nie jestes
              stara panna?
              • sagis Re: oddzielam swoją sagis,sagis 13.12.04, 09:03
                Cokolwiek napiszę, to będzie złe dla Ciebie.
                Coś wydaje mi się, że sam boisz się, że nie będziesz tym jedynym dla Twojej
                kobiety. Nie Ty, to ktoś inny:-)))
                Możesz pisać o mnie co chcesz, a ja i tak wiem, jak jest naprawdę. Nie
                wszystkie kobiety są głupie:-)

                Rex'u widzę, że jesteś wielkim dupkiem. A, chciałbyś być królem:-))))
                • Gość: Rex Re: oddzielam swoją sagis,sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:44
                  Zaczynasz ublizac,krolem nie jestem i nie chciałbym nim byc bo taki ma ogolnie
                  ciezkie zycie bo jest na swieczniku.Powiem szczerze ze napewno jestem mlodszy
                  od ciebie ale moja rodzina i rodzina mojej partnerki maja zasady moralne czego
                  w twojej nie widze.Nie wyobrazam sobie aby rodzice mjej dziewczyny zezwolili
                  jej mieszkac przed slubem z facetem nawet w tej wielkiej miłosci.Nie znam
                  twojego partnera bo to własnie jego mozna nazwac dupkiem ze nie znajdzie sobie
                  zony a kochanke.Nie obraz sie ale tak wlasnie z toba jest.Nie nalezysz do
                  madrych i zacnych kobiet.
            • sagis Re: oddzielam swoją sagis,sagis 13.12.04, 08:56
              Biedny jesteś, bo tłumaczysz wszystko, jak sam chcesz. Tak, aby wyszło, że
              kobiety są złe i wszystkie chcą wykorzystać Ciebie i Twoją mamę.
              Widzisz ja nie mieszkam z nim. To była jego decyzja. On chciał wyprowadzić się
              z domu. Czekał tylko na właściwą kobietę:-)
              Chciałbyś mieć taką miłość, jaką ja dałam mojemu ukochanemu. Może mieć każdą
              kobietę, a wybrał mnie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie musiał nic
              więcej robić - tylko być ze mną:-)
              Tak naprawdę facet myśli, że jak będzie miał mieszkanie, dom, samochód, to
              kobieta pokocha jego. A, tak nie jest.
              Już wcześniej inni próbowali w podobny sposób. Ale, dla kobiety ważne jest coś
              innego.

              A, Ty masz poważny problem, bo nie zaufasz żadnej kobiecie i zniszczysz jej
              miłość do Ciebie. Tak, jak on wystawił na próbę moją:-(
              • Gość: Rex Re: oddzielam swoją sagis,sagis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:27
                Odpowiadasz tylko na te pytania ktore sa dla ciebie wygodne?To specyficzne dla
                kobiet ktore wchodza bez pardonu w zycie faceta iwłaśnie tzw.wyrywanie.Nie
                opowiadaj mi bzdur o twojej miłości od pierwszego wejrzenia .Odpowiedz co na to
                jego rodzice i na wszystkie inne zadane ci pytania.Nie odpowiesz? a
                przynajmniej jak odpowiesz to bedzie to taka odpowiedz jak to wszyscy sa
                wniebowzieci i zachwyceni toba-to kolejna bzdura!.Sama nie wiezrzysz w to co
                mowisz.Pozyjemy zobaczymy jeszcze wspomnisz sobie nasza rozmowe.Nalezysz to tej
                warstwy kobiet co to przebojem ida przez zycie.Te skromne,eleganckie tutaj nie
                pisza bo i maja potrzeby,a wiesz dlaczego?bo szanuja się.One nie musza mieszkac
                z facetem ,one najpierw biora slub i przykladnie zakladaja rodzine a nie robia
                z siebie..........
                • sagis Rexiu więcej dystansu:-) 13.12.04, 10:38
                  Taka rozmowa z Tobą nie ma dalszego sensu. Ja nawet nie odpowiadam na Twoje
                  pytania, bo wiem, że stawiasz je tylko po to, aby później je na swój sposób
                  zinterpretować.
                  Rex'u nabierz trochę dystansu do siebie i innych ludzi. Dobrze radzę Ci:-)
                  Widać, że jesteś zły na cały świat. A, może to jednak nie świat jest zły, tylko
                  coś źle robisz. Może nie jest tak, jak myślisz?:-)
                  Nie będę więcej odpowiadać Ci. Pewnie tak samo rozmawiasz ze swoją kobietą i
                  dlatego nie możesz z nią dogadać się. Trzeba czasami też w sobie zobaczyć winę,
                  bo inaczej nic nie będzie lepiej. A, nie tylko czyjąś złą wolę. Nikt nie jest
                  idealny, a sztuką jest nie popełniać tych samych błędów. Tylko trzeba je chcieć
                  zobaczyć u siebie:-)
                  Ta Twoja złość na innych i żal świadczy, że nie umiesz tego i nie chcesz.
                  Miłego dnia.
                  • Gość: Rex Re: Rexiu więcej dystansu:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:46
                    Nie rozsmieszaj mnie .Nie chciałbym miec kochanki wole miec żone.To jest
                    przyjemniejsze
                    • Gość: Rex Re: Rexiu więcej dystansu:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:01
                      Tak na marginesie-dostac taka wyrafinowana synowa to trzeba miec cholernego
                      pecha!
                    • sagis Najpierw musisz być przyjacielem kobiety, a 13.12.04, 11:02
                      później możesz zostać jej mężem.
                      Może to jest Twój problem, że Ty chcesz mieć tylko żonę, a nie chcesz być jej
                      przyjacielem. Nie chcesz jej kochać:-)
                      O tym świadczy Twoja wrogość. I pewnie stąd też Twoja złość do kobiet bierze
                      się. Chcesz brać, a nie chcesz też dawać.
                      • Gość: Rex Re: Najpierw musisz być przyjacielem kobiety, a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:16
                        Taka jak ty moze sobie to tłumaczyc jak chce.Te porzadne dziewczyny zapewniam
                        cie ze inaczej mysla .Zamieszkanie przed slubem ze soba to dla ciebie przyjazn?
                        Znam takich co by ci powiedzieli że to k.....wo

                        • sagis Dobrze, że tutaj piszesz.Niech kobiety zobaczą,że 13.12.04, 12:11
                          mogą starać się dla swojego mężczyzny, ale on i tak nie będzie je kochał.
                          Jeśli nie chce czegoś sam, to nic ich starania nie zmienią. W razie czego
                          powiedzą, że to jej problem, a nie jego:-)On nic nie będzie robił.
                          Jeśli jesteś z tych nietolerancyjnych i niereformowalnych katolików, to jeszcze
                          bardziej żal mi Ciebie. Trudno znaleźć taką podobną osobę:-)A, i tak będziesz
                          musiał starać, aby utrzymać małżeństwo.
                          Myślisz, że będzie tak, jak z mamusią:-)))

                          Nie rozumiesz niczego. Wszystko tak interpretujest, aby wyszło tak jak myślisz.
                          A, dobrze jest poznać przed ślubem, czy można z kimś żyć razem na co dzień i
                          czy można z tym kimś dogadać się.
                          U Ciebie widzę, że nie. I stąd pewnie żadna Ciebie nie chce.
                          Zostań i żyj sobie z Twoją mamusią.
                          • Gość: Rex Re: Dobrze, że tutaj piszesz.Niech kobiety zobacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:43
                            Nie pisz juz nic wiecej ,siedza tu moi koledzy ,czytaja te twoje glupoty
                            śmiejac sie w głos.Szkoda ze nie słyszysz tekstow jakie padaja pod twoim
                            adresem.Oni sa zonaci i cos moga powiedziec o tobie,ja najmniej bo nie mam
                            takich doswiadczen z racji wieku i kontaktow z takimi jak ty.Z mamusia nie
                            mieszkam bo pracuje w drugim koncu Polski o trzech lat ale chron mnie Panie
                            Boze od takich kobiet.Moja narzeczona to kobieta z klasa .Napewno nie
                            prowadziłaby takiej dyskusji bo nie musi zbiegac o moje wzgledy.Przyjdzie czas
                            bedziemy razem.Nie musimy sie poznawac tylko przez wyro.Mamy swoj inelekt i nie
                            musimy oglaszac wszystkim jak bardzo sie kochamy.Bo te krzyki o wielkiej
                            miłosci to czysty fałsz.Użalaj sie raczej nad soba bo nie rokuje ci sukcesow w
                            zwiazku.A koniec twoj to rokuje zycie pod dachem właśnie z mamusia
                            • potvorna no coment 15.12.04, 11:52
                              jaki Rex tacy koledzy...czytam te wątki troche od końca, ale na komentowanie
                              niektórych to juz nie mam siły...ręce opadają, jak się czyta teksty tych
                              obrażonych maminsynków
                            • potvorna kolejny niereformowalny radykał 15.12.04, 12:07
                              a ja i mój mąż nie uważamy mieszkania przed ślubem za kure...stwo. Sami
                              mieszkalismy w naszym wspólnie kupionym mieszkanku. Lepiej pomieszkać przed
                              slubem, niż przekonac sie po slubie, że nie umie się zyć razem pod jednym
                              dachem. Człowiek nie pozna sie lepiej niz przez współne zamieszkanie. i to nie
                              jest kure...stwo. Reksiu, jesteś zaślepionym radykałem, świętoszkiem,
                              niewątpie, że panem po sześćdziesiątce czy starym kawalerem. Obejrzyj się wokół
                              siebie, to z takich jak ty się śmieją
                              • Gość: Rex Re: nowoczesny potvór IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:44
                                Twoje przekonania babo nikogo nie interesuja.Mogłaś mieszkac z facetami i
                                zmieniac ich jak rękawiczki.Twoj problem i nie zameczaj nikogo.Takich jak ty sa
                                całe tabuny.Można przebierać jak w ulęgałkach.
                                • ppolkaa Re: zamilcz "człowieku"! 16.12.04, 20:11
                                  Gość portalu: Rex napisał(a):

                                  > Twoje przekonania babo nikogo nie interesuja.Mogłaś mieszkac z facetami i
                                  > zmieniac ich jak rękawiczki.Twoj problem i nie zameczaj nikogo.Takich jak ty
                                  sa
                                  > całe tabuny.Można przebierać jak w ulęgałkach.

                                  REX:
                                  Jesteś żałosny, tytułowanie Ciebie człowiekiem to olbrzymi komplement jakbyś
                                  nie wiedział.Kolega -bardzo czynny aktywista bojówek młodzieży wszechpolskiej
                                  rozumiem?!Wziąłeś sobie za punkt honoru umoralniać całe społeczeństwo?!
                                  pozdrawiam ozięble:(
                            • Gość: Mary Re: Dobrze, że tutaj piszesz.Niech kobiety zobacz IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.12.04, 14:32
                              Czyli dla Ciebie małżeństwo, mieszkanie razem to..."poznawanie się przez wyro"?
                              Nieźle!Każdy ma prawo do swojego życia i należy to uszanować.Czyżby każdy kto
                              myśli i żyje inaczej niż Ty jest sk...ny?
    • lenka.1 Re: Wyrwać synka mamusi... 12.12.04, 12:35
      Rozśmieszyło mnie troszkę co piszesz, ale oczywiście podchodzę do Twojego
      problemu z serdecznością i zrozumieniem. Na wszystko jest sposób. ;o)

      Proponuję dla przekory odwrócenie stanu rzeczy. Zamiast go "wyrywać" spod
      skrzydełek opiekuńczej mamusi, lepiej się "zastanowić" czy to odpowiedni
      partner. Czy on w ogóle potrafi wykonywać najprostsze obowiązki domowe
      samodzielnie...? Jak sprawdziłby się jako Twój współlokator? Czy umie zrobić
      jajecznicę?

      Napisałam "zastanowić się" w cudzysłowie, ponieważ to wersja dla niego.
      Rozumiem, że go kochasz i nie będziesz rezygnować, ale niech on nie będzie
      Ciebie taki pewien. Nigdy nie mów ani słowa źle na mamusię, nie wiń jej,
      to "miłość". Lepiej tego nie tykać. Spraw, żeby okropnie chciał być z Tobą.
      Niech tęskni, nie bądź tak łatwo dostępna. Na wizyty w jego domu wpadaj
      króciutko, śpiesz się ;o)Pokaż mu jakie miłe mogą być chwile sam na sam, ale
      zawsze poza jego domem. Niech on sam wpadnie na to, że chce już z Tobą
      zamieszkać.

      I jeszcze inna sprawa. Sama mam doświadczenie z facetem, którego mama
      obsługiwała "od a do zet". Życie z takim jest niestety ciężkie, zanim się
      wszystkiego nauczy. Najgorzej, że jeszcze może nie cenić Twojej pracy tylko
      uważać, że to tak ma być. A czasem nawet szczere chęci nie pomogą, bo
      niektórych rzeczy już się nigdy nie nauczy. Stąd powinnaś po prostu sprawdzić
      jak Wam wychodzi zanim się zdecydujesz na coś stałego.

      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: JVC Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.04, 21:57
        A skad wiesz ze dziewczyna umie zrobic te jajecznice? Z definicji? Moze to ona
        musi sie wiecej nauczyc niz on jak juz zamieszkaja wspolnie?
        • lenka.1 Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 00:01
          Tak też może się zdarzyć.
          • Gość: .................. Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.dialup.sprint-canada.net 13.12.04, 03:14
            Ja tam czesciowo rozumiem chlopaka dlaczego mu nie spieszno do
            zamieszkania razem. Czytajac autorke tego watku mam podejrzenia co do
            uczciwosci i szczere jej checi bycia dobra zona. Otoz jakoby obwinia
            jego mamusie, piszac, ze: problem lezy w tym, ze ona rozpiescila
            go, jest oprany, oprasowany itp. Kobieto! A jak niby inaczej ma byc?
            Facet napewno nie jest ogolnie leniem, inaczej bys tak do niego sie
            nie dopychala i to "wyrwanie" go od niej byloby ci ostatnie w glowie.
            Nie chce duzo pisac, nie znajac autorki, jednak ma juz jeden zwiazek
            poza soba, i cos mi sie wydaje, ze tylko dlatego, bo chlopa nie
            udalo jej sie pod pantofel wziac, by pral gotowal, sprzatal itd. Sam
            uciekl. Oczywiscie nie jest zadnym obciachem dla mezczyzny wykonywac te
            wspomniane prace domowe, ale tez nie jest powiedziane ze tak MUSI byc -
            sprawa dogadania sie, sprawa czasu kto ile i na co ma itd. Matka chlopaka
            wypelnia swoje obowiazki dobrze. Moja tez mi prala i prasowala,
            gotowala smacznie. Wiadomo do czasu. Kobieta, ktora dla swego syna
            nie chce uprac, ugotowac, czy cos wyprasowac jest g..no a nie matka
            (macocha raczej). Czekacie na gotowe golabki, ktore by do ust ktos
            wam jeszcze wkladal.Jest takie cos mozliwe, ale..........trzeba
            najpierw na takie cos zasluzyc. Nie wyrwaniem niestety.
            • lenka.1 Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 11:57
              Kolega chyba nie rozumie istoty sprawy ;o), albo zręcznie prowokuje rozmowę.
              Nie jest to bynajmniej kwestia mamusi, każda mama kocha jak umie, nikt nikomu
              nie chce nic zarzucać. Po prostu przychodzi taki wiek, że trzeba się pożegnać z
              mamą i wejść w związek z kobietą swojego serca. I należy dokonać tego wyczynu w
              swojej psychice. Uzależnienie od mamy, o jakim mowa w poście, utrudnia to
              oddzielenie się. Kobieta czuje się nieco na uboczu i o tym tu mowa... W tym
              układzie musi jakby konkurować z matką, a przecież to głupie i autorka sama się
              z tego śmieje.

              Wspólne zamieszkanie wg mnie wskazane! A podział obowiązków - to już wedle
              uznania, jak kto lubi.

              Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: Rex Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:08
              Chyba nie zrozumiałeś tekstu o co cie nie podejrzewam.Przeciez one nie chca byc
              żonami,te kobiety chca tylko wspolnie zamieszkiwac.Nikt tu nie mowi o
              małzenstwie.Tak im wygodniej.Zona musi przejac obowiazki a te osoby chca byc
              brzydko nazywajac kochankami.Przykro mi ale tak to nalezy rozumiec.
    • Gość: Anusia Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 09:15
      tkwiłam w czyms takim 4,5 roku. Nie wygrasz ani z jego mamusia, ani z jego
      przyzwyczajeniami do wygodnego życia. Przykro mówić, ale jedynym rozsądnym
      rozwiązaniem jest zerwać ten związek. mama przyzwyczaiła go do wygodnego trybu
      życia, to, że będzie miał wszystko podane, zrobione, i tegosamego będzie
      wymagał od Ciebie. Zawsze będziesz w cieniu jego mamy. Chłopak będzie robił
      wszystko, aby się nieusamodzielnić, bo poprostu tak jest mu wygodniej. A jeśli
      jest to przypadek jedynaka wychowywanego przez samotną matkę, masz jak w banku,
      że wasz związek będzie ,,trójkątem"...Ja przez 4,5 roku walczyłam na różne
      sposoby o swoje prawa w takim związku i niestety przgrałam. Teraz od roku mam
      narzeczonego z rodziny wielodzietnej, po pół roku zamieszkaliśmy ze sobą,
      planujemy ślub...Kobieto, z daleka od jedynaków z mamusiami!
      • Gość: Anusia Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 09:37
        a w ogóle co to znaczy ,,spotykamy się przeważnie u niego". jaki to musi być
        wygodny typ! Nawet przyjść do Ciebie mu się nie chce. Kobieto, ja wiem, że go
        kochasz, ale więcej zdrowego egoizmu! gdzie TY w tym wszystkim? Miłość syna do
        matki jest jak najbardziej pozytywna, ale nie powinna godzić w Twój związek.
        Trzeba umieć rozdzielić miłość do matki od miłości do dziewczyny. Z resztą czy
        on Cię kocha czy jest mu z Tobą wygodnie? Bo razem z mamusią spełniasz jego
        zachcianki i jeszcze przychodzisz do niego...Zastanów się, co on robi dla
        Ciebie? Każdy z czasem się usamodzielnia i jest to normalne, a dorosły człowiek
        nie dąży do tego, to znaczy, że coś jest nie tak. A mamy nie ma co obwiniać,
        chłopak ma swój rozum, i jakby chciał to usamodzielniłby się sam. Jemu jest
        poprostu wygodnie w tym układzie jaki jest, wszyscy go obsługują...Mówię ci daj
        sobie z nim spokój. Wszystkie znane mi związki z takimi facetami pokończyły się.
    • Gość: Śmierć Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 10:11
      znam kilku takich panów, oczywiście zostali starymi kawalerami...Samanto, może
      to przykre co powiem, ale facet się nie zmieni. Tacy mężczyźni są zbyt mocna
      związani emocjonalnie ze swoim rodzicielkami i nigdy się nie usamodzielnią.
      Problem tkwi nie w mamusiach, a w samych facetach. Przyzwyczajeni do wygodnego
      stylu życia za nic go nie porzucą. Mamusia dla takiego osobnika zawsze będzie
      na pierwszym miejscu, a ty będziesz w jej cieniu. Mama spełnia rolę kucharki,
      praczki, towarzyszki zycia, ciągle przekonuje go o jego wyjątkowości. Nie jest
      w stanie dać mu seksu, i chyba ty jestes mu tylko po to. Znałam taki związek,
      to było coś na zasadzie ,,trójkąta" z mamusią i dziewczyną. Oczywiście rozpadł
      się...Nie uda Ci sie przeciąć tej pempowiny, a Twoja walka z tym spowoduje, że
      więzi z matka staną się jeszcze silniejsze. Dlatego zaniechaj tej walki, bo
      stracisz tylko czas. Poszukaj sobie faceta, który ma normalne podejście do
      życia i potrafi rozdzielić miłość do rodziny od miłości do dziewczyny. Przykro
      mi, ale z tego co piszesz, nie widzę szans na to, że on się zmieni, zwłaszcza,
      że znam takich ludzi i takie związki.
      • kotekkk Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 10:26
        zabrałam głos w tym wątku przed weekendem
        zaglądam dzisaj - i cóż widze, że cieszy sie duża popukarnościa
        chyba niestety


        mój M. wrócił do wwy z weekendu u rodziców
        spotkaliśmy się wczoraj
        a nawet niewspomniał o wspólnych świętach

        wiem, że to okropne co napisze
        ale myśle, że z wielu wzgledów jest mu tak wygodniej



        • Gość: Śmierć Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 10:36
          Mógłby Cię zaprosić na rodzinną uroczystość. ja zawsze byłam zapraszana na
          którys tam dzień świąt do chłopaka i on do mnie. I widzisz? daj sobie spokój
          dziewczyno, mówie Ci, to strata czasu. Ty jesteś mu potrzebna tylko do łóżka, a
          w innych dziedzinach życia jesteś mu zbędna bo wszystkie inne role spełnia jego
          ukochana mama. Az mi Cię szkoda, znajdź sobie normalnego chłopaka proszę.
          Naprawdę, normalni stanowią większość populacji.
    • samantha_fox Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 12:17
      Witam!!!!
      jestem mile zaskoczona, ze watek sie stal sie dosyc popularny i jest w nim
      wiele wpisów. Nie odpisywalam, bo jestem niezwykle zajeta, poza tym tuz po
      zalozeniu watku nie bylo zadnych odpowiedzi, wiec pomyslalam sobie: temat
      nudny, albo ograny i tylko sie wyglupilam, nikt nic nie pisze...

      to co przeczytalam potwierdza moje najgorsze przypuszczenia: to co sie czesto w
      Waszych wypowiedziach powtarza: facetowi jest tak wygodnie, jest obslugiwany od
      a do zet przez 2 kobitki. przezraża mnie to, ze piszecie, ze wszystkie takie
      zwiazki sie rozpadly, szukam jakiegos pocieszenia i tak - potrafi zrobic te
      przyslowiową jajecznice, potrafi posprzatac (malo tego: jest to jego
      obowiazkiem w domu) wiec jakby to jest pocieszajace.
      boje sie tego jego podejscia pt: ze mi sie nalezy bo tak zawsze bylo, wszyscy
      wokol mnie skakali i tak ma byc. Zreszta widze wyraznie, ze jak ja stawiam na
      swoim, to jest zle, ze nie biore go pod uwage, ze mysle tylko o sobie, no cóż -
      mysle o sobie, kupuje sobie ciuchy, chodze z kolezankami tu i tam, i w tym
      wlasnie nie przypominam jego matki, ktora jest doslownie na kiwniecie palcem,
      nerke i zycie by oddala w kazdej sekundzie...
      jak tak mozna wychowac dziecko???? czy to jest normalne? zeby kobieta nie miala
      zadnego swojego zycia, zadnej sfery prywatnej tylko caly czas byla w pelnej
      gotowosci do spelniania zachcianek syna???? na moje oko to chore, ale ja sie
      nie znam, wszystkiego nie widzialam, psychologii nie studiowalam.

      (aha - i odpowiadajac na pytanie, czemu sie spotykamy u niego - u mnie nie ma
      warunków zadnych ku temu - i bynajmniej nie chodzi o sprawy łóżkowe :-)tylko
      ogólnie).
      nie wiem co jeszcze napisac, bo generalnie jestem oslabiona i zalamana Waszymi
      wypowiedziami, jest bardzo zle, bo mowienie typu: trzeba zakonczyc taki
      zwiazek... to sami wiecie...
      :-(
      samanth_fox (piekny nick, prawda :-)

      • kotekkk Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 12:26
        moze ktos napisze cos optymistycznego...

        moze prócz dobrej rady ( rozstanie) usłysze jakies inne...
        tylko błagam nie " porozmawiaj z nim o tym"
        na to sama potrafie wpasc


      • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 12:42
        Prawda jest taka, że miłość jest wbrew wszystkim przeciwnościom i wszystkim
        złym głosom:-)
        Musicie rozmawiać o swoich oczekiwaniach. Nie ma innego wyjścia.
        Jeśli to przejdziecie, to będziecie mogli iść razem dalej. Jeśli teraz nie
        ustalicie czegoś, to w małżeństwie i jak będą dzieci będzie trudniej.
        Więzy krwi są silne. Syn instynktownie zawsze stanie za swoją matką.
        Pozdrawiam.
      • Gość: Gość Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:50
        Kup mieszkanie i zabierz go do siebie?
      • Gość: Anusia Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 14:01
        Samanto, czy ten pan nie mieszka przypadkiem na warszawskim Ursynowie? Bo gość
        którego opisujesz to toczka w toczkę mój były. Sorry, ale jedyna optymistyczną
        rzeczą, jaką mogę Ci odpisać, że po zerwaniu z tym panem znalazłam sobie
        chłopaka mającego rodzeństwo i jestem bardzo szczęśliwa. zapewne w Twoim
        przypadku też zmiana wyjdzie Ci na dobre. Mną też targały wątpliwości, ale jaka
        zrobiłabym sobie krzywde zostając z tym człowiekiem. Teraz mam kogos kto kocha
        swoją rodzinkę, ale daje mi do zrozumienia, że ja się też w tym wszystkim
        liczę. jak można tak wychować dziecko? Matka Twojego chłopaka wychowała go w
        taki sposób aby zaspokoił jej wszelkie potrzeby, moze aby ,,zastąpił" jej męża?
        Decydując sie na związek z tym panem zrobisz sobie krzywdę. Pozdrawiam.
        • Gość: Bibliography note Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.04, 21:37
          Anusia jakas ty glupio jednostronna. Wlacz myslenie a nie podazaj jak slepa
          kura za opinia jednej strony. Zreszta ty jestes glupia jak widac na podstawie
          tego co piszesz o swoim zyciu. Jedynak= egoista, nie jedynak= altruista. Ufff
      • miang Re: Wyrwać synka mamusi... 13.12.04, 14:04
        > (aha - i odpowiadajac na pytanie, czemu sie spotykamy u niego - u mnie nie ma
        > warunków zadnych ku temu - i bynajmniej nie chodzi o sprawy łóżkowe :-)tylko

        mieszkasz z rodzicami?
      • Gość: Bibliography Note Re: Wyrwać coreczke rodzince......... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.04, 21:53
        Twoja proznosc jak widac zostala pozytywnie polechtana zainteresowaniem jakie
        wzbudzil temat. Czy taka proznosc jest cecha jedynaczki czy nie jedynaczki???
        Mysle ze kwestia podzialu obowiazkow pod wspolnym dachem to problem nie tylko
        jedynakow(I JEDYNACZEK), ale wszystkich . A co sadzisz o slubie nie jedynaka z
        jedynaczka??? To musi byc dopiero rozpuszczona , leniwa panieneczka i uznajaca
        wylacznie co jej (jej rodzina itp). Brrrrrr Ps twoj nick to tlumaczac na
        polski jakby czrownica-lis . I to ci sie tak podoba????
        • Gość: Anusia Re: Wyrwać coreczke rodzince......... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 09:12
          sam jesteś głupi, a twoja wypowiedź nielogiczna. Wybacz, ale ja nie spotkałam
          jedynaka który nie byłby roszczeniowo nastawionym do życia i lubiącym być w
          centrum uwagi egoistą.
          • sagis Re: Wyrwać coreczke rodzince......... 14.12.04, 09:45
            Z jedynakami jest większy problem. Siłą rzeczy zawsze byli jedyni i w centrum:-)
            W rodzinie wielodzietnej też może powstać taki układ. Rodzice kochają i dają
            więcej jednemu dziecku, niż drugiemu, czy innym swoim dzieciom. Ale, to też
            leży w charakterze jakieś osoby, że lubi dostawać i mniej innym daje. Wszędzie
            taka osoba może wychować się. A, wszystko głównie w dzieciństwie kształtuje
            się.
            • Gość: Anusia Re: Wyrwać coreczke rodzince......... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 09:59
              jestem w stanie się z Tobą zgodzić, zwnałam przypadek, gdzie jedyny synek był
              faworyzowany na tle 4 sióstr, że teraz ciężko się znaleźć dzieciakowi w szkole,
              wśród rówieśników. Poprostu nie wszędzie jest tym oczkiem w głowie. Mam
              koleżankę jedynaczkę, bardzo wartościową osobę. Całe życie słyszała, że jest
              egoistką, odchodził od niej kolejny partner. postanowiła to zmienić. Z wielkim
              trudem ale nauczyła się, że nie będzie całe życie pempkiem świata, nauczyła się
              dzielić z innymi. szanuję ją za to, że potrafiła dostrzec swoje błędy. Ona sama
              mówi, że było ciężko, ale opłaciło się, bo teraz łatwiej jej w życiu.
              • sagis Re: Wyrwać coreczke rodzince......... 14.12.04, 11:06
                Gość portalu: Anusia napisał(a):

                > jestem w stanie się z Tobą zgodzić, zwnałam przypadek, gdzie jedyny synek był
                > faworyzowany na tle 4 sióstr, że teraz ciężko się znaleźć dzieciakowi w
                szkole,
                >
                > wśród rówieśników. Poprostu nie wszędzie jest tym oczkiem w głowie. Mam
                > koleżankę jedynaczkę, bardzo wartościową osobę. Całe życie słyszała, że jest
                > egoistką, odchodził od niej kolejny partner. postanowiła to zmienić. Z
                wielkim
                > trudem ale nauczyła się, że nie będzie całe życie pempkiem świata, nauczyła
                się
                >
                > dzielić z innymi. szanuję ją za to, że potrafiła dostrzec swoje błędy. Ona
                sama
                >
                > mówi, że było ciężko, ale opłaciło się, bo teraz łatwiej jej w życiu.



                To jest ta druga strona medalu. Rodzice sami szkodzą swoim pociechom i
                popełniają taki błąd, bo nie wszędzie może być i będzie jak w domu.
          • Gość: Bibliography Note Re: Wyrwać coreczke rodzince......Ano siusia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 17:39
            To "dobrze wychowana" panieneczka z ciebie jak widac. Mamusia i tatus szacunku
            do innych nie nauczyli Anusie? A Anusia to chyba roszczeniowa, rozpieszczona i
            zle wychowana jedynaczka, bo nie jedynaczka to chyba lepiej by sie potrafila
            zachowac.? A Anusia to ma jakies wadeczki oprocz chamstwa?
            • Gość: Anusia wadeczki...ale śmieszniutkie he he IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 17:49
              jestem z wielodzietnej rodziny człowieczku składający się z samych zaleteczek
              (wadeczki- jaki Ty musisz być infantylny, w przedszkolu pracujesz?) A może
              jestes Tą osoba, którą swoimi wątkami dotknęłam bezpośrednio. Oj, to chyba
              właśnie Ty! Szkoda mi wysilac palców na klikanie aby z Toba dyskutować...
              • Gość: Anusia Re: wadeczki...ale śmieszniutkie he he IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 18:00
                tak , jest pewien gatunek osób wobec których nie sposób nie być chamskim,
                inaczej się nie da. Ty jesteś taką osobą
                • Gość: Bibiography Note Re: wadeczki...ale śmieszniutkie he he IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 19:26
                  Jednak ciagle klikasz. Paluszki nie bola Anusie ( to imie to chyba rzeczywiscie
                  prosto z przedszkola). Dorosla kobieta i Anusia?
                  • Gość: Bibiography Note Re: wadeczki...ale śmieszniutkie he he IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 19:29
                    Ps. nie probuj usprawiedliwiac swojego chamstwa bledami innych (jesli nawet
                    takie mialyby miejsce). Chamstwo to chamstwo nawet w wykonaniu malej Anusi, a
                    co dopiero duzej Anki ,ktora chla wode w barze. Chyba pisalas po przepiciu?
                  • Gość: Śmierć Bibliography napisz coś mądrego w końcu... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:49
                    Stary, sam masz idiotyczny nick. Jak się można nazwać Notka Bibliograficzna?
                    Nie mam depresji.
        • Gość: Śmierć notko bibliograficzna masz chyba problem IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 18:40
          Hej Bibliography Note mama na kaszkę Ciebie woła!
          • Gość: Bibliography Note Re: notko bibliograficzna masz chyba problem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 19:35
            Dzisiaj juz byla kaszka w przedszkolu, wiec raczej odpada. Ps. Smierc masz
            swietny nick,wmusisz chyba byc w glebokiej depresji .
            • Gość: Śmierć Re: notko bibliograficzna masz chyba problem IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 07:59
              Żałosny jesteś....
              • potvorna Bibliography note 15.12.04, 09:21
                Argumentujesz jak obrażony dziesięciolatek panie Bibliography Note. Czy ta
                Anusia przypadkiem nie dała ci kiedys kosza? Oj, na to wygląda, bo bardzo ranią
                cie jej wypowiedzi. Niestety ta dziewczyna ma racje, poza tym nie zaatakowała
                jedynaków jako takich tylko jedynaków maminsynków. czy ty czytasz uważnie.
                Chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
                • Gość: Bibliography Note Potvorna przedszkolanka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 21:19
                  Anusia mnie tylko bawi, bo sie tak szybko pieni a ty tylko mnie nudzisz swoimi
                  bzdurami. Musisz chyba byc jakas niedorobiona przedszkolanka. Tylko ze tutaj
                  nie przedszkole wiec sie troszke wysil na bardziej dojrzala odpowiedz.
                  • Gość: ANUSIA Re: Potvorna przedszkolanka IP: 62.29.160.* 20.12.04, 19:28
                    raczej pienie się ze śmiechu gdy czytam jak uroczo sie złościsz kotku:)))))
        • blackforever sam jesteś chamski Bibliography 15.12.04, 10:07
          Jetsteś chamski do kwadratu i do tego starsznie urażony. Ty musisz mieć jakiś
          kompleks stary
          • Gość: Bibligraphy Note To kim jestes Blackforever? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 21:39
            To w ktorym momencie ci podpadlem, bo jakos nie widze wiecej tego blackforever
            nicku? Kto jestes Anosiusia, czy Czarownica -Lisia? Daj znac z kim rozmawiam .
            Wiecej odwagi cywilnej. Twoje chamstwo tlumaczy twoj obecny nick. Dlatego ci
            wybaczam.
    • samantha_fox Re: Moi drodzy! 14.12.04, 10:13
      Wczoraj przeprowadzilam rozmowe i...potwierdzily sie WSZYSTKIE najgorsze
      przypuszczenia. Teksty typu: jak ty to sobie wyobrazasz, ze zamieszkamy z moja
      matka (maja naprawde wielkie mieszkanie + drugie mniejsze !!!!!) i co?, ze OBCA
      (!!! czyli ja !!) osoba sie wprowadzi, co mamusia na to??? nie myslalem, ze
      jestes jak panienka z prowincji, ktora tylko czyha na metraże (cyt. dosłowny).
      ja mam sytuacje mieszkaniowa raczej marną - to fakt.
      cóż, chyba zmienie nick z samanthy_fox - czyli jak ktos zauwazyl:
      czarownica_lis (może być w sumie), na panienka_z_prowincji_czyhajaca_na_metraze
      (juz pomijajac fakt, ze z prowincji nie jestem, co zreszta tutaj wcale nie jest
      ważne).
      ps: czy ktos moze szuka współlokatorki?? - chetnie zamieszkam, zarabiam,
      potrafie ladnie sprzatac, prac, pracowac, zmywac, tylko okien nie myje :-)

      pozdrawiam i nie zycze Wam takich radosnych przeżyć.

      • Gość: chicarica Re: Moi drodzy! IP: 213.199.221.* 14.12.04, 10:57
        Wiesz co, daj sobie spokój z tym facetem raczej.
        Ja miałam kiedyś chłopaka, który był patologicznie uzależniony od mamusi. Ja
        rozumiem szacunek, miłość, pomoc, spotkania (sama swoich rodziców bardzo
        kocham, lubię ich odwiedzać, szanuję ich zdanie chociaż nie zawsze robię tak
        jak mi radzą), ale to była patologia.
        Życie tego faceta było kompletnie podporządkowane mamusi, 32-letni wtedy chłop
        mieszkał z nią i był na jej każde zawołanie. Kobieta faktycznie była schorowana
        i miała problemy z ciśnieniem, ale moim zdaniem używała swojej choroby jako
        narzędzia do terroryzowania go histeriami. Jak kiedyś pojechaliśmy sobie poza
        miasto i postanowiliśmy zostać na nocleg, to wydzwaniała w nocy gdzie jest jej
        ukochany synuś, i że ona z nerwów umiera (a to stary koń był, i w dodatku
        wysłał smsa że nie wraca i żeby się nie denerwowała).
        Ale szczytem wszystkiego było, jak po dłuższym okresie niewidzenia (dzieliło
        nas ponad 600 km i rzadko się spotykaliśmy) przyjechał do mojego miasta żeby
        się ze mną zobaczyć i przywiózł... mamusię! Żeby sobie, kurdebele, nad morzem
        wypoczęła, bo taka schorowana... No super, dobrze że się troszczy, ale chyba
        sobie wyobrażasz jak wyglądała ta wizyta. Mamusię trzeba było wszędzie wozić,
        nie mieliśmy w ogóle prawie czasu dla siebie, a byłam za nim naprawdę
        stęskniona.
        Tak więc troskę o mamusię doceniłam, bardzo się też cieszę że mamusia miała
        super wakacje nad morzem, ale temu panu bardzo szybko podziękowałam za
        współpracę. Teraz mi tylko żal że tyle czasu na niego zmarnowałam, podczas gdy
        mogłam w tym czasie być z kimś z kim byłoby mi lepiej. Ale cóż, dobrze że w
        pore przejrzałam na oczy.
        Z tego co mi wiadomo, koleś nadal jest sam, opiekuje się mamusią, i chyba
        wszystkie dziewczyny od niego zwiewają, wcale im się zresztą nie dziwię. Ja
        naprawdę rozumiem opiekę nad chorą matką, ale kurcze, gościu miał jeszcze brata
        i ojca, matka nie była skazana na tylko i wyłącznie jego pomoc. Ale widocznie
        byłam mniej ważna od mamusi, więc postanowiłam się nie narzucać.
        Tobie też polecam poważne przemyślenie sprawy, zwłaszcza że zostałaś uznana za
        czyhającą na metraże (pewnie mamusia mu tak o Tobie powiedziała). Niech sobie
        koleś nadal mieszka z mamusią na tych metrażach, a Ty sobie jak najszybciej
        znajdź MĘŻCZYZNĘ, bo coś czuję że życie z tym typem byłoby dla Ciebie
        koszmarem, miałabyś na głowie nie tylko jego, ale i teściówkę.
        • Gość: kaja Re: Moi drodzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 00:13
          czesc wszystkim
          mam podobny problem,, porozmawialam z jego mama powiedzialam ze niedy nie bede
          stała na drodze ich kontaktom i zeby nie pojmowała mnie jako inna
          rodzine ,,tylko jako rozszezoną formę jej rodziny,,,mam wrazenie ze to jest
          problem wiekszosci "synkow' polskich,ale skad sie to bierze?moim zdaniem
          wiekszosc z nas chce miec syna ,,potem chce byc jedyną ważną kobieta w jego
          zyciu tym niedoscignionym ideałem....mam apel nie czynmy naszych dzieci
          impotentami w kontaktach bo taka milosc zaborcza powoduje przyszlemu
          meżczyznie tylko spatrzenie jego charakteru..jak kochasz to nie zrywaj,,,
          mieszkaj jak najdalej od jego matki jak to sie tylko da.Świadcz jej tez
          pomocą..bedziesz wtedy bardziej swiadoma na ile jej choroba jest wyimaginowana

          zycze dużo pozytywnego myslenia i nieugietej woli w rozwiazywaniu tego problemu
      • uubawiona Re: Moi drodzy! 15.12.04, 17:23
        Po pierwsze, wspolczuje. Nie tego, ze poleglas, tego, ze takiej zyciowej lajzie
        czas poswiecilas.
        Jak my zamieszkamy z mamusia? Niezly tekst.
        Otrzep sie, stan na nogi, spojrz w gorem, synusia mamusi zostaw.
        I przygotuj sie, ze dopadnie go taka jedna. Ona sie z mamusia dogada, mamusia
        ja pokocha i beda zyly dlgo sczesliwie. Trzymaj sie wtedy z daleka, bo Cie do
        wspominkow wykorzysta. To naprawde lajza.
    • Gość: Ewa Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.04, 10:54
      Jak to czytam to mi słabo, mialam ten sam problem, głupio zakochana, ślepa
      wytrzymałam 2,5 roku, brrr, załuję, że wczesniej sie z tego nie wyrwałam. teraz
      jestem sama ale 100000 razy bardziej szczęśliwa. Uciekaj dziewczyno!!! Będziesz
      wiecznie sfrustrowana. Rzaden, dokładnie rzaden facet nie jest tego wart.
      Powinnaś Ty być na 1 miejscu, nie mamusia!! To toksyczny układ, a faceci
      wychowani w ten sposób są zwykle słabi. Nie warto! Pozostaje tylko kwastia
      uświadomienia tego sobie.
      • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 14.12.04, 11:13
        Może nie na pierwszym miejscu, ale też ważna i na pewno nieobca osoba:-)
        Jest to trudne starać się dokonywać pewnych wyborów ważności w takich
        relacjach, ale jeśli on nie próbuje nawet uszanować jej uczuć i potrzeb, to nie
        ma to sensu.
        • Gość: chicarica Re: Wyrwać synka mamusi... IP: 213.199.221.* 14.12.04, 11:27
          Ja myślę, że jeśli chłop jest przekonany, że mamusia najważniejsza a dziewczyna
          tylko poluje na mieszkanie, to najlepiej jest mu udowodnić że nie ma racji -
          nie odciągać od maminego cycka, olać metraże, po prostu odejść do normalnego
          faceta, którego relacje z mamusią i metrażami nie mają patologicznego
          charakteru.
          • Gość: Miron Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 22:27
            JA uważam żę to nie jest wyjscie z sytuacji.Powiedzcie czemu to chłopak nie
            moze zamieszkac u dziewczyny.Czy wy do cholery nie macie rodzicow tylko
            czychacie na faceta z mieszkaniem Kupic lokal i bedzie po zawodach.A ja tu
            widze ze co druga chce wtulic dupe do mieszkania kupionego za kase jego
            rodzicow lub jego samego.Pozniej na dodatek tescie to wrogowie ktorzy naljepiej
            gdyby byli martwi.Wstydu nie macie .Każda z was mu tu tylko o rzekomym
            uczuciu.A scielac gniazdko i niech facet widzi ze cos sie kreci to sam
            przyjdzie a nie czekac na gotowce.Wtedy to i on bedzie wiedzial co dalej robic
            jak budowac rodzine.Chcecie z nimi zamieszkiwac tylko pustka w kieszeni za to
            dobre chęci zeby sie podwiesic.Olewać metraże można jak sie ma coś samemu
            • Gość: chicarica Re: Wyrwać synka mamusi... IP: 213.199.221.* 15.12.04, 06:43
              Akurat trafiłeś jak kulą w płot, bo ja mieszkam sama we własnym mieszkaniu i
              niedługo wprowadza się do mnie mój facet, więc oszczędź sobie swoich obelg,
              nędzny frustracie, bo widzę że jad Cię zalewa.
              Ale czy ja do niego, czy on do mnie - nieważne, bo i tak nigdy nie
              traktowałabym tego tak jak Ty. Myślę, że autorce postu chodzi o to, że jedyną
              szansą na zamieszkanie z tym akurat facetem jest wprowadzenie się do niego, bo
              on chęci na wyprowadzkę nie przejawia. Jednak dziewczyna ma problem, bo facet
              ani nie chce się wynieść od mamusi, ani jej zaproponować zamieszkania u niego.
              Jak dla mnie sytuacja patowa, więc albo facet musi wydorośleć i zrozumieć że
              mamusia już nie jest kobietą jego życia, albo trzeba podjąć radykalne decyzje.
              A jeszcze do tego określił ją jako osobę czyhającą na metraże... Prostactwo bez
              komentarza po prostu.
              • Gość: Miron Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 09:44
                Widac ze myslisz dolnymi partiami ciała.Jaki poziom taki tekst.Nic dodac nic
                ująć.Baj,baj laluniu
                • potvorna Miron,kolejny prostak na forum 15.12.04, 10:28
                  A co mój Mironku, zostałeś sktrzywdzony?Biedactwo...
                  • Gość: Miron Re: potvorna slicznotka co to ja nikt nie chce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:10
                    Pewnie nalezysz do tych co to nie grzesza uroda.Tylu ich miałaś i nie udało
                    się.Nie gadaj że "mama by się nie cieszyli " gdyby córeczce udało sie kogos
                    zaciągnąc do ołtarza.Wszystkie tak krzyczycie ale kazda o jednym mysli.A tak
                    nawiasem to prostak jestes ty i to podejrzewam ze koniczyna w metryce też jest
                    • blackforever metraże 15.12.04, 13:53
                      moja kobieta mieszka u mnie. Bardzo się z tego cioeszę i nie uważam, że leciała
                      na moje metraże!
                    • Gość: Całusek Re: potvorna slicznotka co to ja nikt nie chce IP: 193.30.160.* 16.12.04, 13:58
                      Tyś jeden z tych który się jeszcze nie odpiął od cycka i szczeka?
                      • Gość: Miron Re: potvorna slicznotka co to ja nikt nie chce IP: 80.51.100.* 16.12.04, 17:22
                        Spadaj na drzewo .Ja z toba po poreczy nie zjezdzałem gowniaro
                      • Gość: Miron Re: potvorna slicznotka co to ja nikt nie chce IP: 80.51.100.* 16.12.04, 17:23
                        Cycki to masz ty i pewnie przypominasz krowę
                • chicarica Re: Wyrwać synka mamusi... 15.12.04, 12:34
                  Ciekawe po czym widać. Ja osobiście uważam, że myślę głową, a Twoje myślenie
                  wskazuje, że chciałbyś się wbić na chatę jakiejś nadzianej panience. Ale na
                  szczęście mnie ten problem nie dotyczy, bo mój chłopak jest normalny.
                  • Gość: Miron Re: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 12:54
                    Zaraz ci wytłumaczę dlaczego tak uważam.Nie musiałem sie nikomu wbijac bo sami
                    z żona wybudowaliśmy dom i nie wyciągaliśmy łapy do rodzicow.Moja obecna żona
                    nie sidziała na forum i nie glosiła całemu swiatu o swoich sprawach bo nie
                    musiała.Zreszta nie marnuje czasu bo ma ambitne zajęcia,.Ty natomiast musisz
                    miec kompleksy i pewnie jestes na dodatek brzydka skoro tak ciezko pracujesz na
                    tym forum.Tak do konca nie jestem pewny czy masz faceta.Bo jakos mi sie nie
                    chce wierzyc w te opowiesci o twoim szczesciu.Może tak naprawde to szukasz
                    drugiej połowy na te swoje metraże?Poza tym moja zona jest kobieta z klasa i
                    nigdy nie zamieszkałaby ze mna w roli kochanki.
                    • potvorna do Mirona, forumowego prostaka. 15.12.04, 13:43
                      jestem mężatka prostaku i to szczęśliwą.
                      • Gość: Miron Re: do Mirona, forumowego prostaka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:09
                        No jesli naprawde tak jest to zwracam honor małzonkowi ale i tak chyba starzy
                        musieli mu dopłacic za ciebie bo kto z taka zaraza by wytrzymał.
                        • Gość: całusek Re: do Mirona, forumowego prostaka. IP: 193.30.160.* 16.12.04, 13:59
                          Złamasssssssssss!
                          • Gość: Miron Re: Całusek IP: 80.51.100.* 16.12.04, 17:32
                            Co natępna stara panna się znalazła.Tutaj sie nie wyrywa tu mozna zerwac
                            • Gość: monka79 Re: Całusek IP: *.aster.pl 16.12.04, 19:42
                              Lepiej być samą, niz trafić na twojego klona, patafianie!!! Nie chce mi się
                              wierzyc, ze takie prostaki sie jeszcze uchowały w naszym podobno wyedukowanym
                              społeczenstwie. Prawo do wyrażania swoich poglądów ma każdy, co nie daje mu
                              prawa do obrażania innych za ich odmienne poglądy. Osobiście nie wierzę, że
                              masz żonę, nie wyobrażam sobie, dla której coś takiego jak ty jest atrakcyjne -
                              przykro mi, idź się leczyć!
                    • blackforever Mironie czy ty jesteś z LPR? 15.12.04, 13:52
                      Kolego, sorry, ale czytam twoje wypowiedzi i muszę przyznać, że nic soba nie
                      reprezentujesz.No złamas kompletny z ciebie
                      • Gość: Miron Re: Mironie czy ty jesteś z LPR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:04
                        A czym tobie można zaimponowac ? Tak nawiasem to za kogo sie uważasz? Gdybys
                        cos soba prezentowała jako kobieta to by cie tutaj nie było? Ale wiadomo punkt
                        widzenia z punktem siedzenia.To tyle i tak wiecej nie zrozumiesz
                        • blackforever Re: Mironie czy ty jesteś z LPR? 15.12.04, 14:15
                          Kochasiu, jesli to było do mnie to nie moge ci zaimponować jako kobieta gdyż
                          jeste facetem! Złamas z ciebie, udowadniasz to każdym twoim wątkiem. Przynosisz
                          wstyd nam- facetom. czy tatus nie uczył ciebie szacunku do kobiet. To dziwne,
                          bo mi nigdy w życiu nie przytrafiła sie taka okropna kobieta, jak tu piszą co
                          niektóre złamasy. A pantoflarzem nie jestem. Poprostu to sa nieudacznicy którzy
                          nie maja podejścia do lasek, a ty jestes jednym z nich. Miron, przypominasz
                          srustrowana starą panne, która nienawidzi przedstawicieli płci przeciwnej, bo
                          nie może ich mieć.
                          • Gość: Miron Re: Mironie czy ty jesteś z LPR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:28
                            Pewnie cos pokręciłem.Jestes pantoflarzem,wszyscy faceci sa po slubie pod
                            pantoflem.Ja na twoje nieszczescie mam szacunek do kobiet ale nie do takich co
                            to krzycza o uczuciu bo to gowno prawda.Czyny sie licza a nie słowa.Spróbuj sie
                            postawic kobiecie na nie to zobaczysz jak sie tańczy.Sam chłopie nie wierzysz w
                            to co mowisz.W najszczesliwym małżeństwie żadna nie lubi słowa "nie zgadzam
                            się".Tatus mój przeżył z matka 32 lata i niestety wiem co to szacunek do
                            kobiety.Jestes ostatnia osoba ktora mogłaby mi uswiadomic to.
                            • blackforever Re: Mironie czy ty jesteś z LPR? 15.12.04, 14:43
                              a wyobraź sobie, ze wielokrotnie mówiłem nie i uszanowała to, tak samo jak ja
                              szanuje jej ,,nie"! Miron, to, że ktoś czuje się szczęśliwy z kobietą, to nie
                              znaczy, że od razu jest pod pantoflem. Ja nie czuje się zdominowany.
                              • Gość: Miron Re: blackforever IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 17:16
                                Wiesz jakos nie mam przekonania co do tego że jestes facetem.Przeczytałem od
                                poczatku wszystkie twoje wypowiedzi i sa one takie zniewieściałe że poważnie
                                wątpię w twoja męskość.
                                • Gość: chicarica Re: blackforever IP: 213.199.221.* 16.12.04, 09:50
                                  Ty Mironek w przeciwieństwie do tych wspaniałych kobiet siedzisz na forum i
                                  marnujesz czas, ergo: nie masz ambitniejszego zajęcia. Gratuluję.
                                  A lalunię to ty masz w gaciach.
                                  • Gość: Miron Re: chicarica-caryca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:23
                                    A ja cie opracuje i zobaczymy czy o tej godzinie wolno ci byc na gg.Laluniu od
                                    siedmiu boleści.
                                    • chicarica Re: chicarica-caryca 16.12.04, 12:38
                                      Buehehehehe :) Co? ;)
                                      TY MNIE OPRACUJESZ? ;)
                                      Stary, pozdrowienia z domku. Wolny zawód to piękna rzecz :) I możesz mnie w
                                      odwłok pocałować, bom sama sobie szefem :)
                                      Miłego kontaktu z moim providerem internetu. :)
                                      • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:45
                                        Znam przyjemniejsze miejsca niz twoj obesrany odwłok kurko domowa.Musisz byc
                                        cholernie brzydka ze masz wolny zawod.Bo takie to strasza w firmach dlatego
                                        zamyka sie ich w odosobnieniu.Miłego pobytu w altance.
                                        • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:48
                                          Ziejesz jadem ale ja mam czas mozemy gadac do skutku kto więcej przetrzyma.
                                          • chicarica Re: chicaryca -kura domowa 16.12.04, 12:56
                                            Hehehe :) Ty mi zarzucasz że ja zieję jadem?... :)
                                            Mironek, słonko, a ty co, bezrobotny jesteś, że o tej porze na forum siedzisz?
                                            Musisz być strasznie brzydki, takich jak ty się nie zatrudnia. ;)
                                            Niestety, nie zamierzam ci towarzyszyć w twoich wywodach na forum, bo o 15 mam
                                            spotkanie. Tak więc musisz się indyczyć sam ;) Gudbaj ;) tylko żebyś się
                                            wrzodów nie nabawił!
                                          • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:57
                                            No i jeszcze do tego jaka masz ambitna prace.Nie pomoze puder róz
                                            kiedy.........
                                            • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:58
                                              Idziesz handlowac badziewiem
                                              • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:00
                                                Na mnie to właśnie pracuja tacy jak ty.
                                                • chicarica Re: chicaryca -kura domowa 16.12.04, 13:04
                                                  Avon, kotuś, to nie jest moja praca. Nawet już nie zamawiam z tej firmy, a
                                                  nigdy nie handlowałam. Poczytaj sobie dokładnie tamto forum, a może wysnujesz
                                                  jakieś wnioski, bo na razie to chyba masz problemy z logicznym myśleniem, panie
                                                  detektyw od siedmiu boleści.
                                                  Ale nie oczekuj, fiutku, że ci powiem co robię. Może kiedyś się spotkamy face
                                                  to face ;)
                                                  Tymczasem adios.
                                                  • Gość: Miron Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:06
                                                    Z twoim poziomem to pewnie jeszcze po południu sprzatasz biura
                                                  • Gość: Miro Re: chicaryca -kura domowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:09
                                                    oj oj jaka ty musisz byc prymitywna.Ja cie cały czas prowokuje i co z ciebie
                                                    wychodzi.Nie dziw sie facetom ze maja obiekcje
                                                  • Gość: Całusek Re: chicaryca -kura domowa IP: 193.30.160.* 16.12.04, 14:02
                                                    A ty masz za to OBSTRUKCJĘ (myślową) buhaaaaaaaaaa :))))))))
                                                  • Gość: Miron Re: Całusek IP: 80.51.100.* 16.12.04, 17:26
                                                    A ty klimakterium
                                        • Gość: Całusek Re: chicaryca -kura domowa IP: 193.30.160.* 16.12.04, 13:59
                                          Dureń !
      • Gość: Anusia mój ex zabierał mamę na randki! IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 11:58
        Ewo, mój ex potrafił zabrać swoją mamę na randki, a wakacje i weekendy spędzone
        we trójkę to był standard. Przy czym mama tak go sobą absorbowała, że ja
        sięczułam na tych wczasach jak piąte koło u wozu.
        Samanto, mój wspomniany ex tak samo mieszkał z mamą na 70 metrach, a ja mam
        własne mieszkanie. I pomimo tego, że były warunki aby zamieszkać razem mój były
        twierdził, ze nie wyprowadzi się od mamusi, że po ślubie sprzedamy moją
        kawalerkę i zamieszkamy razem z mamą!
        Kobieto, jak facet może mówić Ci, że jesteś OBCA i jeszcze poniżać Cię tekstem,
        że lecisz na jego metraże. za kogo on Cię uważa? Wymień go na lepszy model, po
        to tragedia jakaś a nie chłop...
        • potvorna Re: mój ex zabierał mamę na randki! 15.12.04, 10:50
          No to juz o kompleks edypa zakrawa! To nie jest normalne! ale niestety jest
          troszkę takich panów, niektórzy ujawniają się nawet na tym forum- to ci
          najbardziej urażeni.
    • samantha_fox Re: dodam jeszcze 14.12.04, 11:37
      ze M nie pracuje, mamusia tez nie - tak wiec calymi dniami sie przewalaja po
      metrażach z kąta w kąt i nic z tego nie wynika - tacy ludzie z serii: dzialanie
      jest nam obce, pozyjemy zobaczymy, jeszcze poczekamy, jakos to bedzie itd... a
      ja wrecz przeciwnie - uwazam, ze jak jest cos do zrobienia nalezy zakasac
      rekawy i wziać sie za robote, ale nie wiem - moze źle robie, moze tez powinnam
      posiedziec, popatrzec w sufit, poprzelewac z pustego w próżne...
      jestem w stanie furii absolutnej, nie wiem czy isc do niego - jestem w stanie
      zwolnic sie z pracy w tym celu i powiedziec mu wszystko co i jak, trzasnąc
      drzwiami i zostawic do otrzeźwienia?
      gdzie te czasy, ze facet wiedzial, ze jest facetem i od czego mu zakichane
      jaja???? gdzie nie spojrze to cale zastępy nieudaczników prowadzone za rece
      przez albo matki, albo narzeczone, albo żony, sami nie wiedza w którą strone
      sie odwrócić...
      ale załamka
      • sagis Widzisz on szuka kobiety, która jak mama weźmie 14.12.04, 11:44
        odpowiedzialność za jego i jego życie, a Ty jesteś inną osobą. Każdy powinien
        najpierw wziąźć odpowiedzialność za siebie samego.
        Na dłuższą metę wszystkie takie związki, jak Wasz pękają.
        Nawet kobieta, która weźmie za niego odpowiedzialność, to i tak przyjdzie
        moment w życiu, że ona będzie potrzebować jego. A, jego nie będzie. Gorzej, jak
        będą dzieci.
        • Gość: chicarica Re: Widzisz on szuka kobiety, która jak mama weźm IP: 213.199.221.* 14.12.04, 11:53
          A wcale nie pękają. Mnóstwo jest takich związków, w których to kobieta musi
          myśleć o wszystkim, miś tylko "przewala się z kąta w kąt" i poddaje się
          matkowaniu. Są kobiety, które lubią być "mamusiami", wręcz spełniają się w
          takiej roli.
          Problem w tym, że jeśli spotka się kobieta oczekująca partnerstwa z mężczyzną
          oczekującym matkowania, to nie da rady, szczęśliwego związku z tego nie będzie.
          Dla mnie sprawa jest prosta: albo facet wydorośleje, albo nici ze związku. Ileż
          można "bujać się" tak bez sensu? Chyba że obu stronom to odpowiada, ale jak
          widać chyba w tym przypadku tak nie jest.
          • sagis Re: Widzisz on szuka kobiety, która jak mama weźm 14.12.04, 12:01
            Tylko, że nawet jeśli kobieta tego nie zmieni, to może przyjść moment, że to on
            uzna, że jakaś inna będzie lepsza w tym dla niego i sam ją zmieni:-)
            Wszystkiego są granice. A, w miłości, jak ukochany nie daje, to w końcu
            wyczerpują się akumulatory osoby dającej:-)

            Przeczytaj sobie ten post. To jest taki przykład. Nie musi być tak samo, bo
            przecież każdy jest inny.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=18550708&a=18560427
    • kalina81 Re: Wyrwać synka mamusi... 14.12.04, 15:20
      zanurzę się w przeszłość, bo może Ci to pomoże jakoś.
      Ja-jedynaczka wychowywana tylko przez matkę, która odkąd pamiętam uczyła mnie
      samodzielności i dodawała obowiązków, po maturze kupiła mi mieszkanie w mieście
      gdzie zaczęłam studia i powiedziała, że odtąd to mój dom, mam go urządzić i w
      nim mieszkać(mój pokój w starym domu stał się sypialnią mamy).
      2gi rok studiów wielka miłość, on kończy mój kierunek, jest odpowiedzialny,
      baardzo religijny i kocha rodziców(mnie ponoć też) ale wraca do siebie na staż
      :(bo musi być z rodzicami wyremontować im dom, pomóc w sklepie(choć sam jest
      lekarzem), nie mam wyjścia kocham go i godzę się na związek na odległość:((.
      związek wygląda tak:
      -przyjeżdża do mnie raz na 2-3 tyg
      -telefonuje co pare dni, bo jest bardzo zajety od rana do nocy
      -przyjeżdża dopiero w sobotę rano, a wyjeżdża w niedziele wieczorem(jeśli
      przybywa samochodem, to wyjeżża w niedziele po południu, bo rodzice muszą!!!!
      tym autem pojechać do kościoła)
      -czasem, gdy już na niego czekam w oknie dzwoni, że nie przyjedzie, bo:
      musi odpocząć(??????)
      musi pobyć z rodziną w wolne dni
      musi pilnować domu, bo rodzna wyjechjała
      musi pojechać z mamą gdzieśtam
      musi pojechać z tatą gdzieśtam
      musi pomóc bratu w czymśtam
      po stażu i remonce domu czekam na jego powrót i tu otwierają mi się oczy, on
      już ma stała pracę tam gdzie mieszka, w ręce wpadają mi plany powiększenia
      domu, aby obydwaj synowie mieszkali razem nimi i rodzinami po bożemu, on jest
      coraz bardziej pewny, że już mnie ma i zaczyna wplywać na moje zachowanie,
      wygląd, grono znajomych-wszystko musiało być tak jak on chce i tak, żeby ludzie
      nie mieli powodu do gadania(ach te małe miasteczka) na siłe chce mnie
      ureligijnić, szantażuje mnie seksem, jak byłam grzeczna to dostanę- facet
      kobiete!!!!!!! coraz częściej wykręca się stwierdzeniem, że nie może żyć dłużej
      w grzechu, odkrywam, że jego cała rodzina ma go za zdobywcę nobla conajmniej z
      racji przyniesienia do domu pierwszego w rodzinie dyplomu wyższej uczelni, mają
      mi za złe, że nie podziwiam go na równi z nimi, że nie jestem uległa, że mam
      wymagania w stosunku do tego ósmego cudu świata i o zgrozo je egzekwuję. Wtedy
      zaczęła się moja walka...
      trwała osiem miesięcy, przestałam tam jeździć, robiłam wszystko, żeby zobaczył,
      że jest nam razem najlepiej, ale na neutralnym gruncie, bez rodziców! i co?
      i odwiedzał mnie coooraz rzadziej, ja w końcu poznałam nowych fajnych
      znajomych, wśród nich mężczyznę, który pokazał mi, że ukochana kobieta to ktoś
      kogo się stawia na pierwszym miejscu!!! że można zrobić wszystko żeby być z nią
      jak najczęśćiej, a rodzice są ważni, ale teraz to już nasze życie, które
      tworzymy samodzielnie. Mój związek się rozpadł, ja jestem teraz najszczęśliwsza
      narzeczoną pod słońcem, a eks jest sam, widać nikt nie chce klękać przed nim i
      mrużyć oczu przed jego boskim blaskiem, czasem dzwoni i płacze, czasem
      prorokuje, że kiedyś zrozumiem jaki zrobiłam błąd rzucając taki dar od losu.
      a ja?? no cóż już nie chcę daru od losu, chcę normalnego wolnego od
      rodzicielskiej pępowiny faceta i takiego mam i tylko czasem jak natknę się na
      starę zdjęcia,to oblewa mnie fala strachu, że mogłam dać się wmanewrowaćw bycie
      służącą Pana i Władcy
      • Gość: Bibliography Note TO JAK TO JEST Z JEDYNAKAMI? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 19:21
        Bardzo ciekawa i pouczajaca jest ta twoja historia Kalino. Jak z niej wynika
        jedynak/jedynaczka moze byc calkiem do rzeczy a ktos kto posiada rodzenstwo
        moze byc calkiem nie do zycia. Potwierdza to wiec moja teorie ze stereotypy nie
        wnosza nic dobrego , wrecz przeciwnie nie pozwalaja zobaczyc poprzez ich
        pryzmat prawdziwego czlowieka. Jedynak /(jedynaczka ?)zostal tu przekreslony
        przez wielu na tym forum z definicji a jak widac na twoim przykladzie
        przekreslenie ciebie jako czlowieka tylko dlatego ze nie posiadasz rodzenstwa
        byloby bledem.
        • blackforever Re: TO JAK TO JEST Z JEDYNAKAMI? 15.12.04, 10:21
          wow! jaki czaderski post? sam go wymysiłeś stary, czy ktoś ci go podyktował?
          • Gość: Bibligraphy Note Re: TO JAK TO JEST Z JEDYNAKAMI? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 21:43
            A moze masz cos do dodania na powyzszy temat? Nie? Naprawde jestes
            czarna???? No to to cie tlumaczy.
      • Gość: Śmierć kalina IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:30
        następny typ,którego trzeba unikać- typ nadgorliwie religijny. Mój przyjaciel
        tkwił w związku z taką panną jak twój ex Kalino. Ale nie przegrał z jej
        rodziną tylko z Oazą. Brrr....

      • potvorna święty,święty,święty 15.12.04, 09:49
        taaaa, związek z tzw. świętoszkiem. Znam to, na szczęście było dawno i krótko.
        Mój ,,aniołek" miał wyrzuty sumienia po każdym pocałunku bo grzech, a Sylwestra
        zmuszona byłam spędzić na czuwaniu noworocznym, zamiast na prywatce u
        znajomych. Wiem, że jego żona ma z nim nielekko. Kalino, dobrze że się
        uwolniłaś od tego. Związku z jedynakiem maminsynkiem nie przeżyłam, ale znam
        kilka przypadków takiego związku. Wszystkie te związki wyglądały tak jak u
        sagis, Anusi i Samanty. To juz chyba reguła...Świętoszek, czy maminsynek- nie
        wiadomo co gorsze! Mój facet na szczęście nie zabiera mamusi na wspólne
        wakacje, ani nie leży krzyżem przed ołtarzem i chwała mu za to
    • samantha_fox Re: Wyrwać synka mamusi... 14.12.04, 15:48
      Smutne te Wasze opowiesci, ale zarazem pokazuja wyraznie, ze pozniej jest
      lepiej. Trzeba dostac w tylek najwyrazniej, zeby ulozyc sobie w koncu zycie :-(
      o ile rano bylam w nastroju bojowym, to teraz mam stan pt: pojde sama do
      knajpy, usiade na stolku przy barze (jak na filmach) i wypije morze ginu z
      tonikiem, spadne z tego stolka i nie wiem, moze jutro bedzie lepiej???
      • Gość: Anusia Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 16:00
        ja własnie tak zrobiłam, kiedy po raz nie wiem który pokazał mi, że jestem dla
        niego na 3 miejscu (po mamie i po komputerze) poszłam sobie na piwko, potem na
        drugi dzień ze znajomymi na imprezkę. Olałam sobie faceta, przestałam się
        odzywać. I stało się coś czego nie przypuszczałam- ŻE LEPIEJ MI Z NIM NIŻ BEZ
        NIEGO!
        • Gość: Anusia lepiej mi BEZ NIEGO niz z nim!!!! IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 16:03
          sorki, pomyliłam się w poprzednim poście. Ale się tu rozpisałam. Ale Samanto,
          aj przeczytałam twój posta to stanęło mi te 4,5 roku i jestem wściekła- jak
          mogłam sonbie na to wszystko pozwolić, dlaczego zmarnowałam z mamisynkiem taki
          kawał życia...
        • Gość: Bibligraphy Note Anusia i piwko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 19:43
          Anusia najwyrazniej za duzo wypilas. Tego wlasnie nie przypuszczalas i odkrylas
          po piwku ( dlaczego Anusiu uzywasz tyle zdrobniatek?)ze "LEPIEJ CI Z NIM NIZ
          BEZ NIEGO"??????
          • Gość: Anusia Re: Anusia i piwko IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:18
            Widze, że masz starszny problem. Chyba niesamowicie Cie dotknęłam, ale nie jest
            mi przykro z tego powodu. Wybacz, ale nie będę już zniżać do dyskusji z tobą.
          • Gość: Anusia Re: Anusia i piwko IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:26
            o ile sobie przypominam to ty pierwszy zacząłeś mnie wyzywać, a potem
            zarzuciłes mi chamstwo. Przysmalał kocioł garnkowi. Boże jaki ty jesteś
            głupi... Żal mi ciebie, naprawde żal...mam wrażenie, że Cię strasznie uraziłam.
            Czy aby nie jesteś osobą, którą uraziłam bezpośrednio? He, he (nie chlam wódy
            tak a'propos i sie nie upijam)
            • Gość: Śmierć Re: Anusia i piwko IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:41
              notce bibliograficznej już argumentów brakuje, sam pisze jak pijany. Anuś nie
              zniżaj się do poziomu tego biedactwa, pewnie mamusia pampersy mu jeszcze
              zmienia. Wychodzisz na przerwe o 12.00?
              • Gość: Anusia doŚmierci IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:45
                zadzwoń na wewnętrzny
          • blackforever Re: Anusia i piwko 15.12.04, 09:04
            Bibliography, czy aby ty przypadkiemm nie jesteś typem rozpieszczonego
            jedynaka? Bo czujesz sie bardzo dotknięty przez te panienki z forum. Co gorsza
            nnie potrafisz nawet argumentować ich wypowiedzi, tylko je obrażasz. A potem
            zarzucasz chamstwo. W dodatku nie piszesz nic ciekawego, tylko głupio
            komentujesz każdą wypowiedź (oj, chyba sam sobie popiłeś). Nie uważąm, że
            jedynak jest gorszy od osób mających rodzeństwo, ale trudno się dziwić Anusi,
            że woli unikac jedynaków, skoro jej ex-gach zabierał matule na randki. Ja sobie
            nie wyobrazam, aby moja panna zabrala na wspólne wakacje tatusia. Oj, stary mam
            dziwne wrażenie, że ty sam się z mamusią ożenisz!
            • potvorna do Bibliography z mamusią 15.12.04, 09:34
              Ożeni się z mamusią, dobre! Ci maminsynkowie zazwyczaj zostają kawalerami na
              stare lata. Czy nie zauważyliście, że w wielu przypadkach przypominają mężów
              swoich mam? Razem chodza po sklepach, spędzają wieczory, twierdza, że mama ich
              najlepszą przyjaciółką. To zahacza o kompleks Edypa. Faceci, których
              opisałyście to fatalne przypadki. Nie chcę atakować jedynaków, ale rzeczywiście
              ten typ osobowości najczęściej spotyka się właśnie wśród nich. Winni są właśnie
              rodzice, którzy sprawiali, że pociecha jest w centrum uwagi. Związek z taką
              osobą jest bardzo trudny, a nawet niemożliwy, sądząc po wysokim odsetku starych
              kawalerów wśród tych właśnie mężczyzn. Cos w tym musi być, dlatego Bibliography
              nie oburzaj się na dziewczyny za kilka słów gorzkiej prawdy o sobie
              (rzeczywiście z postów wynika, że Anusia nieźle Ci dopiekła, że byc może
              zostałeś pożucony przez kobietę z powodu nieodciętej pempowinki. Jeśli tak jest
              wyciągnij z tego wnioski, a nie z racji barku rozsądnych argumentów wyzywasz od
              chamów i pijaków).
              p.s. Co jest złego w piciu piwka w pubie? czy nie chadzasz do pubów? Pewnie z
              mamusią na herbatke do kawiarenki na uboczu ;-)
              • blackforever Bibliography i pivko 15.12.04, 10:19
                potvorna, jemu to pewnie mamusia pić piwka nie pozwala! albo poprostu nie ma z
                kim chodzić do tego pubu. Gdybym był kobietą, też bym nie chciał robić sobie
                obciachu takim kolesiem. i pewnie nasz Bibliography spędza sobotnie wieczory
                przy wieczorynce, a mamusia podaje mu kufel...gorącego kakao!!!
                • Gość: Anusia Re: Bibliography i pivko IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 10:57
                  Blackforever, to na pewno nie jest mój ex! Był maminsynkiem, ale nie był taki
                  chamski i tak mało inteligentny jak Bibliography. Aczkkolweik nie wątpię, ze
                  stanęłam mu na odcisk, pewnie nie jedna osoba wytknęła mu te jego WADECZKI
                  • Gość: mark Re: Bibliography i pivko IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 11:13
                    oj nie jedna. na innych forach jest znany z tego, ze o byle co sie obraza.
                    Ale zostaw hoopaka w spokoju. stara sie.
                    • Gość: Bibliography Note Anosiusia, Smierc , blacknever .... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 21:58
                      A to sie boss zezlosci jak sie dowie ze wam placi za pisanie na forum w
                      godzinach pracy. Oj mniej tego piveczka kochani bo glowki u was ciezkie, choc
                      takie puste......
                      • Gość: mark I to sie zgadza, drogi BiNote IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 22:10
                        u nasz glowki ciezkie, chociaz puste.
                        po pracy i przed.
                        miej litosc, czlowieku.

                        pivo smakuje najlepiej przed sniadaniem, nie?
                        • Gość: Bibliography Note Re: I to sie zgadza, drogi BiNote IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 22:15
                          Jasne.
                          • Gość: mark Re: I to sie zgadza, drogi BiNote IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:24
                            no widzisz.
                            To dodaj jeszcze (odwaznie), ze posiadanie INNEGO nicka na innym forum,
                            nie ma nic wspolnego z odwaga cywilna.
                      • Gość: Śmierć Re: Anosiusia, Smierc , blacknever .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 01:14
                        wiesz, mnie boss nie opieprzy bo to ja jestem bossem:)
                    • Gość: Bibliography Note Hansi vel Mark i pivko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 22:08
                      Mark czy ty to obrazalski Hansi? Boisz sie starego nicku uzywac? Chlopie wiecej
                      odwagi cywilnej.
      • sagis Re: Wyrwać synka mamusi... 14.12.04, 16:04
        Nikt od razu nie wie wszystkiego:-)
        A, lepiej wcześniej niż później, czy za późno. Ja uważam, że w związku liczy
        się tylko szczerość. Trzeba szczerze mówić o naszych uczuciach. Jeśli mamy
        podobne dążenia, to jest szansa, że związek powiedzie się.
      • Gość: Teść Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 22:02
        Anusiu,bardzo ci wspolczuje ze facet tak moze traktowac kobiete.Przeciez ty
        jestes doskonałym materiałem na zone,matke juz nie mowiac o synowej.Lubisz
        piwko,imprezki w przeciwienstwie do jego matki ktora mu gotuje,pewnie
        pierze,sprzata itd,Kobieta ktora zawsze jest na wyciagniecie reki w razie
        nieszczęścia.Trzeba byc głupim zeby tego nie rozumiec że zycie to nie dom,to
        zabawy,przyjemnosci,dobre żarcie w restauracji,wczasy zagraniczne.A on jest
        staro modny gdzie to w jego domu gotuja zupe,myja gary,prasuja.Radze ci szukaj
        takiego co ci zaspokoi te potrzeby ,jestem pewny ze znajdziesz,napewno!
        • Gość: chicarica Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia IP: 213.199.221.* 15.12.04, 06:47
          W życiu jest czas na piwo i imprezki oraz na gotowanie zupy. Obserwowałam już
          koleżaneczki, co od 20-tki bawiły się w stare dobre małżeństwo i gotowanie
          zupek, a potem przed 30-tką im odwalało, uświadamiały sobie że coś straciły i
          rzucały się w wir zabawy. Już chyba lepiej wybawić się za młodu, a potem szukać
          partnera do zupek i zabawy w dom...
          • Gość: Anusia Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:10
            dziekuje, dawno znalazłam swoje szczęście, mieszkamy razem, wkrótce się
            pobieramy. W naszym związku jest czas i na zabawę i na gotowanie zupek (takiemu
            panu jak mój obecny gotuje i prasuję z najwiekszą przyjemnością, gdyż jest mi
            za to wdzięczny, a nie sobie tego rośći). Normalny zdrowy związek! Dodam, że
            mój narzeczony kocha swoich rodziców (wspaniałych z resztą) i braci, ale
            potrafi oddzielić miłość do rodziny od miłości do mnie i we wszystkim zachowuje
            umiar. Ten związek to WZAJEMNE branie i dawanie, a nie skakanie dwóch pań
            (mama i dziewczyna) wokół rozwydrzonego królewicza! :)Jesli w związku jeden
            jest tylko dawca drugi tylko biorcą, to nie może sie udać! dziewczyny,
            powodzenia!
            • chicarica Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia 15.12.04, 08:28
              Dobrze podsumowane, Anusia. Ja jestem tego samego zdania. I tak samo chętnie
              gotuję dla mojego faceta, a on gotuje dla mnie, kiedy jestem zmęczona. I
              uważam, że taki właśnie jest zdrowy związek.
              Jak będę chciała mieć dziecko, które wymaga opieki i obsługi, to sobie je
              urodzę, a nie poślubię.
              • Gość: Anusia Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 08:37
                Zgadzam się, to jest zdrowe! Z resztą zauważyłam, że bardzo trzeba sie
                przyglądać jakie wzorce wynosi ktoś z domu. Taki ,,królewicz" czy ,,królewna"
                to wina rodziców którzy rozpieścili swoje dziecko. Nie uważam, że osoby z
                rodzin wieleodzietnych sa cacy, a jedynacy be, aczkolwiek nie ukrywam, częściej
                spotykałam tych rozpieszczonych wśród jedynaków, niestety...
            • blackforever Re: Anusiu,Anusiu nie marnuj sobie życia 15.12.04, 09:12
              I to jest własnie to! Dziewczyna poświęca się dla faceta z największą
              przyjemnością! Dlaczego? Właśnie dlatego, bo facet nie karze sie obsługiwać,
              jest wdzięczny i docenia to co robisz! razem baletujecie, ale i razem zmywacie
              gary! tak trzymać, życzę Ci dużo szczęścia z obecnym NORMALNYM facetem! I nie
              czytaj notek bibliograficznych, bo tam głupio piszą :)
              • potvorna Anusia,Samanta,Kalina 15.12.04, 09:39
                Anusia, Kalina brawo! Podjęłyście trafną decyzje, zmiana faceta, happy end.
                Samanto bierz z nich przykład, i nie trać czasu w złym związku. Powodzenia!!!!
    • Gość: mark faktycznie, zalamka z tymi chlopami... IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 09:51
      Ze tez nie poznalem Cie wczesniej!
      Uwielbiam takie kobiety, jak Ty, co to "zakasza rekawy" i wezma sie do roboty,
      bez poganiania...
      Wreszcie mialbym czas na spokojne picie piwa i czytanie ksiazek.
      (moja baba mi troche w tym przeszkadza).

      faktycznie zalamka z tymi chlopami.
      Przesylam wyrazy wspolczucia.
      dobrze, ze (sadzac po forum) baby nam jeszcze normalne zostaly.
      A smaruja po tych kompach, jak baletnice po parkiecie.
      • potvorna Re: faktycznie, zalamka z tymi chlopami... 15.12.04, 09:56
        nam kobietom nie chodzi o to aby wyręczać facetów, więc sie tak nie ciesz. Tu
        chodzi o wspólny podział obowiązków! Ja zmywam, ty sprzątasz, ja wycieram
        kurze, ty podlejesz kwiatki. ja zaewsze zmywam a mój misiaczek wyciera
        naczynka!
        • Gość: &&&& Re: faktycznie, zalamka z tymi chlopami... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 10:00
          O jej jej jej żebyś się nie przepracowała o nie daj boże to taka cięzka praca.
        • Gość: mark potworna, Kochanie IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 10:06
          ja dobrze wiem, o co Wam chodzi...

          ale mnie chodzi o swiety spokoj i aby mi baba wszystko zrobila i to bez
          poganiania...

          A co do jednynakow (ten wybrakowany towar na meza, ktory prawidlowo
          zanalizowalas i za to Cie lubie) - to sie nie martw.
          panienki po 30-tce biora i ten wybrakowany towar jak swieze buleczki!
          • potvorna Re: potworna, Kochanie 15.12.04, 10:34
            oj, chyba za dużo wymagasz? Oj, ja tez bym chciała aby ktoś mnie obsługiwał,
            ale partnerzy to nie służący, związek to dawanie sobie wzajemne. Cóż
            ten ,,wybrakowany towar" biorą i młodsze dziewczyny. Błędy można popełniac bez
            względu na wiek. Byc może piszesz o bardzo zdesperowanych trzydziestkach. Może
            pomyslisz, że się mądrze, bo jestem mężatką, ale lepiej być samemu niż z byle
            kim.
            • Gość: mark Re: potworna, Kochanie IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 11:10
              nie, przeciwnie, piszesz b. rzeczowo i uczciwie i dlatego napisalem,
              ze Cie lubie.

              Ale ja tez pisze rzeczowo i uczciwie.
              Facetom MNIEJ zalezy na malzenstwie, niz kobietom.
              Ja nigdy sie nie chcialem zenic, bo po co?
              Czy aby wypic piwo, to trzeba kupowac caly browar?
              Wyglad mam normalny (i jakies tam studia skonczone),
              wiec bylem " normalnym kandydatem na meza".
              Do 30-tki, to dziewczyny same ode mnie uciekaly (widzac, po pewnym czasie)
              moja niechec do malzenstwa, moje lenistwo i niechec do zarabiania.

              Po 30-tce, to juz im to nie przeszkadzalo.
              Moglem wybierac miedzy dobrymi i bardzo dobrymi.
              Ale wybierac mi sie nadal nie chcialo...
              w koncu jakas sama mnie wybrala...

              Po co to pisze? A po nic, dla zabawy, ale i uczciwosci intelektualnej.
              Dopoki kobiety maja w czym wybierac, to wybieraja. A jak juz nie maja,
              to biora jak leci, w mysl zasady - na bezrybiu u rak ryba.
              Czy nie tak?
              • blackforever Re: potworna, Kochanie 15.12.04, 11:43
                Ja jestem facetem i chcę się hajtnąć! I uwierz kolego, nie jestem jedyny! Tyle
                samo facetom zależy co i nie zależy. Z laskami też bywa różnie. Ja spotykałem
                takie, którym sie nie spieszyło mimo iz niektóre były po 30stce i takie co to
                wolały na kartę rowerową. Moja niunia niestety jest zwolenniczką karty
                rowerowej :(, ale może z czasem dojrzeje do małżeństwa.
              • potvorna Re: potworna, Kochanie 15.12.04, 11:48
                akurat wszystkim chłopakom z którymi byłam bardzo zależało na małżeństwie (niwe
                pisze oczywiście o tych z ogólniaka, ale o dojżałych związkach). O jakich
                kobietach ty piszesz? Chyba o tych z poprzedniej epoki. Albo z tych warstw
                społecznych, gdzie małżeństwo nadal uważa się za jakiś skok na wyższy
                szczebelek. Mam kilka wolnych 30letnich koleżanek i nie zauważyłam u nich
                takich objawów desperacji. fajnie, że jesteś taki wprost uczciwy, bo z tego co
                wiem nie każdy pan taki jest
                • Gość: mark To (moze) kwestia srodowiska? IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 12:01
                  Jasne, ze i kobiety i mezczyzni sa rozni.
                  Dlugo pracowalem na uczelniach.
                  Bylo tam mase kobiet w wieku lat 30 i wiecej (pan adiunkt-ek), gotowych wziac
                  kazdego, w miare znosnego faceta.
                  Moze jest to kwestia srodowiska. Kobieta pracujaca w "normalnej pracy"
                  ma wokol siebie duzo mezczyzn i wolne zostaja tylko te, ktore chca zostac wolne.

                  Na uczelniach nie ma wolnych mezczyzn, wiec pracujace tam kobiety maja mniej
                  okazji, by takich znalezc. Moze stad ten problem.?

                  Dla mojego przedmowcy (i innych facetow, nie mogacych znalezc fajnych kobiet)
                  polecam wizyty u znajomych na uczelniach pracujacych.
                  Przepraszam za wulgaryzm, ale nietrudno "wyjac" tam fajna dupcie.
                  • potvorna Re: To (moze) kwestia srodowiska? 15.12.04, 12:15
                    nie zaprzeczam. Ale zauwaz, że te zdesperowane panienki, co chca wyrwać sobie
                    męża, raczeej robia to nie tyle same z siebie, co pod presją otoczenia, że
                    wypada wyjść za mąż. Gdyby nie głupie teksty obniżające wartość niezamężnej
                    kobiety, jakos wszystko byłoby normalniejsze. A faceta nie koniecznie trzeba
                    poznać w pracy. Romanse biurowe i uczelniane to raczej nic dobrego... Poza tym
                    typ naukowca rzeczywiście nie chce się żenić:))))
                  • potvorna Re: To (moze) kwestia srodowiska? 15.12.04, 12:19
                    w moim środowisku nie ocenia się człowieka po stanie cywilnym, a małżeństwo nie
                    jest uważane za rzecz niezbędna do życia. Moi rodzice nigdy nie wpajali mi, że
                    musze wyjść za mąż. Ale gdzieś na zapadłych wioskach stara panna jest nadal jak
                    wyklęta
                    • Gość: mark nie, to nie tylko ten problem IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 12:24
                      Ciebie przeciez nie musze namawiac.
                      ale przeciez pominawszy takie (OCZYWISTE) sprawy jak:

                      - presje srodowiska (o ktorej piszesz), chec posiadania dzieci

                      To jest jeszcze jedna - niezwykle istotna - a sam jej doswiadczylem
                      (nie bedac nigdy zwolennikiem malzenstwa i nie wiedzac tego wczesniej).

                      WE DWOJKE zyje sie, taniej, latwiej i wygodniej, niz samemu.
                      • Gość: Anusia Re: nie, to nie tylko ten problem IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 13:38
                        Mark, jestes bardzo w porządku, że zdajesz sobie sprawę z własnego egoizmu.
                        Wiesz, że nie jesteś w stanie nic dać od siebie kobiecie, więc nie związujesz
                        się z nią i słusznie, bo nikogo nie krzywdzisz! nie potepiam twojego
                        egoistycznego podejścia do zycia, bo każdy żyje, jak chce, wręcz szanuję Cię,
                        że za to, że postanowiłes nie krzywdzić kobiety rezygnując ze swoim podejściem
                        z małżeństwa. Akurat nie zgadzam się z tym, że wszystkim mężczyznom mniej
                        zależy na slubie. ja akurat spotkałam na swojej drodze wielu mężczyzn
                        (niektórzy moi partnerzy, znajomi), którym bardzo zależało na małżeństwie i
                        założeniu rodziny, a także kobiety, które myśl o małżeństwie i macierzyństwie
                        przeraża. i nie pisze tu o nastolatkach, ale o dojrzałych osobach. I znałam nie
                        tylko samotne desperatki, ale i samotnych desperatów. To nie ma reguły, może ty
                        trafiałeś na takie osoby. Pozdrawiam
      • Gość: $$$$ Re: Mark jestes wielki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 09:58
        To jest super co napisałeś, gdyby one jeszcze były takie mądre jak pracowite to
        będzie ok.W co wątpie niestety.Bo madre to pracuja a nie zajmuja sie głupotami
    • samantha_fox Re: cd 15.12.04, 13:10
      Odpowiadam, bo czytam ten watek, i zeby nie bylo watpliowsci: zadnej presji ze
      strony nikogo nie odczuwam, w ogole mi nie o slub chodzi, nie mam nabozenstwa
      do tej akurat instytucji i moze kiedys, ale na razie w ogole o tym nie mysle, M
      tez nie.
      Co ciekawe - M po przedwczorajszej rozmowie, wczoraj i dzis zachowuje sie jakby
      NIC sie nie stalo - jest moze milszy niz zwykle. ale... nie mam watpliwosci
      dlaczego: jestem dla niego wydatną pomoca w pisaniu parcy magisterskiej - ma
      nóż na gardle i wie, ze jak dostane szału i sie wypne, to pewnych rzeczy sobie
      nie zalatwi.
      ale kanał, co? koles mnie ewidentnie ponizyl i obrazil, a ja jeszcze go nie
      porzucilam w dzikiej awanturze, lacznie z rzucaniem zastawą stołową (mamusi,
      zreszta).
      Poza tym druga kwestia... to co dziewczyny opisuja o swoich ex, to mi sie w
      glowie nie miesci, jednak u mojego M stadium zwiazania z matka jest odrobin
      emniejsze, malo tego - wyrazana jest czesto gesto chec odciecia pępowiny,
      tylko, jak juz wczesniej wspominalam: dzialania zadnego, a reakcje na wszelkie
      rozmowy na ten temat juz znacie. Matka jest przez niego dosyc "ladnie"
      wytresowana, jest calkowicie jemu podporzadkowana, zycie w tym domu toczy sie
      tak jak on chce, oczywiscie to wszystko z usmiechem na ustach, matka mu
      usluguje jakby to bylo najfajniejsze zajecie na swiecie (chyba w istocie tak
      jest :-( jestem swiecie przekonana, ze jakby ktores z was zawitalo w tym domu,
      nie zorientowalibyscie sie w sytuacji na pierwszy, ani nawet drugi rzut oka.
      Dzis do mnie dotarlo wreszcie znaczenie slowa "obca" ktorego uzyl w pamietnej
      rozmowie. Czy po 3,5 roku zwiazku dla jego matki, z ktora mam czesty kontakt
      jestem "obca"???????? czy ja juz zatracilam wszelka umiejetnosc oceny sytuacji
      w jakiej sie znajduje??
      pozdawiam wszystkich dyskutantów :-)
      samantha_fox - obca !!



      • Gość: Teść Re: cd samantha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:17
        Jest takie powiedzenie zreszta fajne "kaszanka nie wędlina synowa nie rodzina"
        podpisuje sie pod tym obiema rękami
        • Gość: Anusia Re: cd samantha IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 13:23
          synowa wchodzi do rodziny mężą więc jest jej częścią. Matka mojego chłopaka
          traktuje mnie jak córkę. to kwestia podejścia.
          • Gość: Teść Re: do Anusi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:19
            Piszesz ze synowa jest częścia rodziny męza.A czy tesciowa to druga mama czy
            tylko tesciowa. Przeciez twierdza młode kobiety ze mame ma sie tylko jedna?Ile
            tu zakłamania,ile fałszu. Co innego ludzie pisza a co innego robia i myslą.To
            nie jest kwestia podejscia.To kwestia kultury obu stron.Kazdy powinien znac
            swoje miejsce w szeregu.Z całym szacunkiem dla młodych pan ale na wszystko nie
            mozna sie godzić.
            • Gość: Anusia Re: do Teścia IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 14:26
              a w czym tu zakłamanie i fałsz. Teściu to zbyt pochopne słowa. Chyba
              uprzedzasz się z góry. Synowa wchodzi do rodziny teściowej, a teściowa staje
              się dla synowej rodziną. I nie ma tu mowy o drugiej mamie i drugiej córce. a że
              moja ,,teściowa" twierdzi, że jestem jej bliska- to tylko swiadczy o bardzo
              dobrych relacjach z nią. A że ty ze swoją synową (lub zięciem) jesteś na taki
              dystans, to nie zazdroszczę. Nie wiem czy współczuć Ci małżonków twoich dziatek
              czy Twojego podejścia.
              • Gość: Teść Re: do Anusi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:35
                Porozmawiałbym z toba ale masz za mało doświadczenia w tych relacjach.
                • Gość: Anusia Re: do Anusi IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 15.12.04, 14:39
                  być może i mam mało doświadczenia, ale bardzo sie lubię z rodzicami mojego
                  chłopaka, a to najważniejsze
                • Gość: takżeTeść Re: do Anusi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 01:06
                  Oj, teściu, po co atakujesz Anusię, ona całkiem niegłupio pisze. sam jestem
                  teściem i uważam synową i zięcia za rodzinę. Dają mi wiele radości. Z Twoich
                  wypowiedzi wnioskuję, że masz chyba problemy w relacjach z małżonkami Twoich
                  dzieci. Jeśli tak to współczuję...Pozdrawiam. również Teść
              • blackforever Re: do Teścia 15.12.04, 14:53
                Teściu, z tego co piszesz, rzeczywiście świadczy, że masz problemy w relacjach
                z małżonkami dzieci. Zięć i Synowa wchodzą do rodziny, jak pisała Anusia.
                Anusiu, ja dla swojej ,,teściówki" jestem ,,kofany synuś". a te jej rogaliki z
                kapustą mmm....I moi starzy również traktują moją panne jak ukochaną synową,
                fakt troszkę ubolewają, że nie chce slubu kościelnego.
                • Gość: Teść Re: blackforewer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:51
                  Coś w tym musi byc ze ktos z was nie chce slubu kościelnego.Nie zrozumiałem
                  kto? TO znaczy ze tak do końca nie jest fer.Bo ktora to kobieta nie chce
                  założyć weloniku.Bardzo dziwne.Czyżbyś się zabezpieczał na przyszłość?Nie ma
                  tego złego co by na dobre nie wyszło.Czasem jak te rogaliki zbrzydna to można
                  bez pardonu odejść..
                • Gość: Bibliography Note Re: do blackforever IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.12.04, 22:12
                  "Kofany synus" no nie moge jaki rozpieszczony bobas z ciebie, hahaha
                  • Gość: także Teść Re: do blackforever IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 01:08
                    oj, kolego Bibliography, jesteś straszniew dziecinny. Taki rozpieszczony
                    jedynak...Czyżby zabolało Cię to, że niektórzy wytknęli Ci na forum twoją
                    głupotę?
        • samantha_fox Re: cd samantha 15.12.04, 13:24
          wspaniałe...
          to wiele wyjaśnia.
        • Gość: Gregory Peck Re: cd samantha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 01:19
          Może i nie rodzina ale osoba , którą kocham więć więcej szacunku tatusiu
      • kalina81 Re: Samatho!! 15.12.04, 13:39
        jak samm piszesz mama jest wytresowana, więc nie łudź się, że Ty nie będziesz!!
        jak miałam okazję się przekonać, nawet nie zauważa się kiedy zaczynamy robić
        coś wbrew sobie, tylko dlatego, że On od nas takiego zachowania oczekuje i
        wierz mi, że otrzeźwienie przynosi za sobą falę wielkiego wstydu. Do dziź nie
        mogę zrozumieć jakim cudem dalam się omamić i zgodzić na pewne układy i
        sytuacje. A co do wyrażanych chęci zmian i zerowego działania- skąd ja to
        znam!!!! przez rok słuchałam opowieści o tym jak wróci jak będziemy razem itd,
        itp, i porócz nich nie doczekałam niczego, żadnej zmiany. Mówił, że jestem
        najważniejsza i nie przyjeżdżał, bo cioci Stasi męża przyjaciela córka była
        chora na coś tam i on musi obejrzeć wyniki. (faktycznie wielkie guru doktorskie
        rok po studiach!!). Ale widzę jednocześnie, że Ci zależy na nim, i coraz
        bardziej go bronisz, póki taki jest stan raczej nie dasz rady odejść, ale nie
        miej złudzeń, że go zmienisz:( i mimo wszystko, powodzenia!!!
    • samantha_fox Re: Otóż dowiedzialam sie 16.12.04, 09:26
      wczoraj, ze to, iz jest "obslugiwany" przez matke od a do zet, to jest
      normalne, i dlaczego dla mnie jest dziwne, ze ktoś komus pomaga????
      czy ja wiem? w pomaganiu drugiemu nigdy nic zdrożnego nie widzialam, wiec
      zglupialam w pierwszym momencie i wyszlo mi, ze to wszystko to moje wymysly,
      uleglamn jakiejs prawie 4-ro letniej halucynacji...

      W piatek M robi imprezke urodzinową, ze wzgledu na to, ze pisze prace mag.
      impreze od strony kulinarnej szykuje mamusia i ciocia !!!! wiec ja mówie tak:
      wstaje w piatek o 6.30, ide do fabryki a po pracy wskakuje do sklepu zeby kupic
      kolezance prezent (w sobote ma urodziny), jade do domu, szybka lansacja i ide
      do niego. tekst na to slysze taki: to mi nie pomożesz???????? a ja na to: a
      kiedy?? mam wziąc urlop na twoja impreze?? no nie, zapomnij (obrażony).
      No i rzeczywiscie wyszlo na to, ze nie pomagam.
      A ja sobie postanowilam jeszcze, ze nie pozmywam w sobote, a co!! niech mamusia
      i ciocia sie nie nudzą w weekend, ja mam co robić.
      w morde


      • Gość: chicarica Re: Otóż dowiedzialam sie IP: 213.199.221.* 16.12.04, 09:53
        Dziwi mnie że jeszcze się z tym typem trzymasz. Znajdź sobie kogoś normalnego,
        a niuniek niech się kisi z mamusią i ciotunią.
        • Gość: OOOOOOOOO Re: Otóż dowiedzialam sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:36
          Tej mamusi to do pięt nie dorastasz chicarico.
          • chicarica Re: Otóż dowiedzialam sie 16.12.04, 12:36
            na szczęście g...no o tym wiesz, neoplus. Matko, co za frustrat tam musi
            siedzieć pod tym IP...
            • chicarica Re: Otóż dowiedzialam sie 16.12.04, 12:42
              Sorry, dsl tym razem. Na to samo wychodzi w sumie. Mironek, zaloguj się, bo
              słabo się maskujesz.
    • Gość: paf Re: Wyrwać synka mamusi... IP: *.lngs.infn.it 19.12.04, 14:50
      Czytam ten watek i niestety coraz bardziej glupio mi sie robi, bo niestety
      najbardziej glupie teksty wpisuja tutaj faceci... kiepsko to rokuje:(

      Ale ja nie o tym - jedna rzecz mnie zszokowala: dziewczyny, jak Wy sie
      latwo 'zakochujecie': autorka watku napisala ze jej facet z ktorym juz chce
      zamieszkac (wiec chyba planuje z nim wspolne zycie) odzywa sie do niej w
      stylu 'ty polujesz na moje mieszkanie'. Halo??? Z kim Ty jestes
      kobieto??? 'Kochasz' faceta ktory Ci sprzedaje takie teksty? Chryste, jesli za
      takiego wyjdziesz bedziesz naprawde sama sobie winna:-)
      Kopa w dupe i zapomnij o nim.

      Naprawde nie myslalem ze potencjal bajerowania naiwnych dziewczyn jest taki
      duzy. Zaczynam zalowac ze dotad z tego nie korzystalem:-)

      pozdrowienia dla wszystkich
      pafcio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka