samantha_fox
09.12.04, 11:52
mam nadzieje, ze nie ja jedna mam taki problem. Jedynak... brrrr (moj
ewentualny nastepny zwiazek zaczne od pytania: ile masz rodzeństwa i w jakim
wieku :-)
Nadszedl juz najwyzszy czas zamieszkac razem, ja to wiem od dawna, on tez
sobie to uswiadomił. Problem jest nastepujacy: M mieszka z matka, ktora
rozpiescila go dosyc powaznie, jest mu tam super wygodnie, mieszkanie duze,
mamusia obowiazki spelnia znakomicie, oprany, oprasowany, najedzony itd... w
sumie nie powinnam sie dziwic, ze nie jest mu latwo podjac decyzje. Ale... na
litosc boska, jestesmy razem 3,5 roku, najmlodsi tez nie jestesmy, a zwiazek
nasz wyglada jakbysmy byli w liceum. Chyba przestalo mi odpowiadac
bycie "dochodzącą" - bo w sumie tak to wyglada (spotykamy sie u niego
najczesciej).
Wierze, ze te z Was, ktore maja do czynienia z synkiem mamusi i poradzily
sobie napisza co zrobic, co powiedziec.
Zaczyna mi byc juz delikatnie mowiac glupio, bo wychodzi na to, ze ja go
namawiam, a on sie broni, choc jak rozmawiamy o tym to wyraznie mowi, ze czas
zamieszkac razem.
mam mu wyskoczyc z tekstem: matka albo ja?????? - wiem, ze taki szantaz nie
wchodzi w gre.
pozdrawiam