Dodaj do ulubionych

Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę kocha?

26.01.05, 11:53
Jestem na malutkim zakręcie uczuciowym i się motam. Mam ostatnio tyle
wątpliwości, chociaż wiem, że nie powinnam... Czy Wy też nieufnie
podchodzicie do uczucia Waszych partnerów????
Obserwuj wątek
    • rachela180 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 11:54
      Też tak miałam na początku :))) teraz jestem go badziej pewna niż siebie :)))
      • Gość: lemonka Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.kpk.gov.pl 26.01.05, 11:58
        Jak Ci sie udalo ten stan zmienic?
        Ja wiem, ze mam wszelkie podstawy by ufac i wierzyc (serio, to 1 facet, o
        ktorym moge tak powiedziec, bo z zaufaniem zawsze mam "problem") a mimo to jest
        we mnie duzo niepokoju i tak jakby "wyczekiwania" na najgorsze ... na, to ze
        sie pewnego dnia rozczaruje ...
        Moze jednak taka az przesadna nieufnosc jest chora i wymaga konsultacji hmm...
        z jakims psycho??
        • rachela180 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 13:34
          Po prostu "stanęłam obok" i zobaczyłam jak sie o mnie troszczy. Mój też jest po
          rozwodzie, bardzo kochał żone, ale teraz widzę na ile go dla mnie stać. Jak mi
          pomaga, jak sprawdza gdy nocuję u siebie czy dobrze zasypiam ;) drobiazgi,
          wiem, ale to widać. Nie umiem tego wytłumaczyć.

          On ma to samo. Wątpił, że go kocham. Ale gdy zobaczył, że wstaje o 4 rano by mu
          zrobić śniadanie przed jego wyjściem do pracy, że mu mebluje po ludzku
          mieszkanie, że jestem przy nim gdy jest mu żle i że radykalnie zmieniłam swoje
          życie by móc z nim być - uwierzył.
          • ramyus Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 27.01.05, 07:05
            Faktycznie, w sytuacji jaka opisujesz, naprawde mozna uwierzyc.
      • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 12:00
        Ja byłam pewna od samego początku. Ale obydwoje jesteśmy z tzw. przeszłością -
        On po rozwodzie, ja w trakcie. Jest najwspanialszym mężczyzną, jakiego w życiu
        poznałam. Planujemy razem przyszłośc, ale ostatnio pojawiły się u mnie pewne
        wątpliwości. Zaczęłam analizowa Jego poprzednie związki, a zwłaszcza jeden.
        była to kobieta, którą kochał. Po jakimś czasie od rozstania z nią my się
        poznaliśmy. To było jak uderzenie pioruna, wielkie emocje, uczucia, deklaracje.
        Mieszkamy razem i jest nam cudownie. Ale ja stwierdziłam, że On nie może mnie
        kochac naprawdę, skoro kilka m-cy temu kochał inną kobietę. Nie wiem, czy mnie
        rozumiesz, ale ja sądzę, że prawdziwa miłośc to uczucie, które tak szybko nie
        mija. On twierdzi, że tamto uczucie widocznie nie było miłoscią, że to właśnie
        mnie kocha. teraz to wie, poznał, co to prawdziwe uczucie. Ale ja nie mogę w to
        uwierzy. Ostatnio rozmawiamy wiele na ten temat, On mnie ciągle zapewnia o
        swoim uczuciu. Boję się, że ta moja nieufnoś popsuje relacje pomiędzy nami. Co
        mam robic? Jak sobie z tym poradzic?
        • Gość: lemonka Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.kpk.gov.pl 26.01.05, 12:18
          Well ... wypisz wymaluj moja sytuacja ... Tylko zadne z nas sie nie rozwodzi.
          Jednak on jest po wieloletnim zwiazku, o ktorym myslal juz, ze bedzie trwal
          forever... Nie stalo sie tak jednak gdyz ONA z niego zrezygnowala. Skonczylo
          sie pare lat temu.
          • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 12:20
            I dalej przeżywasz ten Jego związek? Nie możesz zapomniec? Qrcze, dla mnie to
            nowe odczucia i czuję się coraz bardziej tym rozdrażniona. Mało tego - wiem, że
            to głupie - ale ja jestem zazdrosna o to uczucie do tamtej kobiety. Co robic?
            • Gość: lemonka Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.kpk.gov.pl 26.01.05, 12:52
              Wiem, ze mnie kocha. Wiem, ze jej juz nie (nie chce sie rozwodzic skad, ale mam
              te pewnosc). Problem tkwi w tym, iz tamta relacja byla chora, toksyczna ... A
              uzaleznienie czasami bywa silniejsze od milosci.
              • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 13:01
                W moim przypadku nie ma mowy o uzależnieniu, ale problem tak, czy inaczej jest.
                A może to ja jestem nienormalna, że tak podchodzę do tematu. Już sama nie wiem.
                Może powinnam uwierzyc, zaufac. On mówi, że właśnie tak powinnam zrobic, że
                czas pokaże, jak wielkie jest jego uczucie. Cholera, tak bardzo Go kocham i
                strasznie się boję, że Go stracę. To mężczyzna mojego życia, wiem to, czuję.
                Nie jestem już małolatką, której można w głowie przewrócic, mam 30 lat.
                Dostałam szansę od życia i chyba nie potrafię do końca jej wykorzystac. Myśl o
                tamtej kobiecie towarzyszy mi ostatnio zarówno w dzień, jak i w nocy. Wydawało
                mnie się, że jestem już na tyle rozsądna, iż potrafię pewne rzeczy rozgraniczyc
                i odciąc się od przeszłości, ale to na razie chyba niemożliwe. Ja też się boję,
                że sielanka się skończy, że On kiedyś odejdzie, a wtedy to już nie wiem, co
                zrobię. Chyba się uzależniłam od tego mężczyzny i nie żałuję tego. Jest po
                prostu najlepszy. Oj, my kobiety mamy tę psychikę skomplikowaną...
              • sagis Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 27.01.05, 08:39
                Gość portalu: lemonka napisał(a):

                > Wiem, ze mnie kocha. Wiem, ze jej juz nie (nie chce sie rozwodzic skad, ale
                mam
                >
                > te pewnosc). Problem tkwi w tym, iz tamta relacja byla chora, toksyczna ... A
                > uzaleznienie czasami bywa silniejsze od milosci.
                ---------
                Nie prawda. Nic nie jest silniejsze od prawdziwej miłości i szczerych uczuć.
                Jeśli zdaje sobie sprawę, co jego łączyło z tamtą kobietą, to nic już jego
                więcej nie łączy. A, prawdziwe uczucie trwa na przekór wszystkiemu. Ja nigdy
                nie wiążę ludzi, a miłość sama nas związała. Nie można się od tego uwolnić.
                On też z tym walczył na początku.
                Trzeba uwierzyć w miłość i poddać się jej:-)
          • serenity5 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 28.01.05, 19:04
            i ja mam tak samo. I nie bardzo moge uwierzyc ze kiedykolwiek bede wazniejsza w
            jego zyciu od niej.
        • daimona lepiej uważać - ja się na tym poślizgnęłam 26.01.05, 13:23
          jak związałam się z facetem "pio przejściach", po paru miesiącach od końca jego
          wieloletniego związku. Oczywiście, kiedy byliśmy razem, twierdził, że mnie
          kocha i ach! och! a potem, kiedy i ja mocno się zaangażowałam - rzucił z dnia
          na dzień "bo nadal kocha swoją byłą". A dosłownie dzień przed tym krokiem
          zapewniał mnie o swoim uczuciu.

          Ja bym uważała. A z drugiej strony - warto dać facetowi szansę. Nie każdy jest
          takim gnojkiem, jak ten "mój były". Zatem - być z nim, ale nie angażowac
          się "po uszy" tylko obserwować faceta.
          • mamba30 Re: lepiej uważać - ja się na tym poślizgnęłam 26.01.05, 13:29
            Daimona, ja nie mogę się nie angażowac, ja jestem zakochana po uszy. To już się
            dawno stało faktem. Jestem pewna swojego uczucia, jak nigdy przedtem. Jestem w
            trakcie rozwodu (11 lat małżeństwa) i nigdy, przenigdy nie czułam tak wiele do
            mojego ex. Mężczyzna, z którym jestem, jest dla mnie tym jednym, jedynym, na
            którego czekałam... I nie są to jakieś moje pochopne wnioski, tak po prostu
            jest. Z tego, co wiem On nie wróci do byłej, ponieważ już jakiś czas temu miał
            szansę i nie skorzystał z niej. Ona wie, że jestem w Jego życiu i nie sądzę,
            aby robiła jakieś problemy. Problem jest w mojej psychice, tak trudno zaufac...
            • daimona To też rozumiem 26.01.05, 14:36
              mi tez jest teraz trudno zaufać.
              I być może dlatego już tak łatwo się nie angażuję.
              A właśnie pozwalam, żeby facet się angażował i staram się obserwować jego
              zachowanie chłodnym okiem. Czy przypadkiem fałszu w tym nie ma.

              I być moze też powinnam się martwić swoją nieufnością i brakiem "spontanu", ale
              zbyt bolało tamto, żebym teraz chętnie i ufnie rzucała się w męskie ramiona. Na
              to nie mam żadnej rady.
    • lena_zet Re: to raczej nromalne 26.01.05, 12:01
      ja tak mam właśnie teraz.Nie przejmuj się, to raczej normalne, czasem jest
      lepiej, a czasem gorzej i nikt mi nie wmówi, że to nieprawda.
    • Gość: femme Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 13:01
      tak! choc mowi mi ze kocha ja w pewnym stopniu mu nie wierze..dlaczego?!
      • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 13:03
        Dużo się nad tym zastanawiam i dochodzę pomału do wniosku, że my kobiety same
        lubimy sobie komplikowac życie, doszukiwa się problemu tam, gdzie go nie ma...
        Co Wy o tym sądzicie??? A może się mylę, może ta moja miłośc już mi się rzuciła
        na szare komórki...
    • Gość: lemonka Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.kpk.gov.pl 26.01.05, 13:25
      Kiedys zostalam zapytana, dlaczego kobiety musza sie zawsze tak dopytywac o
      byłe?? No coz, jesli wszystko jest oki i facet nie pozostawia zadnych
      watpliwosci, to takie pytania w ogole nie przychodza do glowy!!
    • mrumru25 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 13:29
      Nooo, to zupełnie tak samo, jak ja mam teraz! Codziennie budzę się jakoś
      dziwnie poddenerwowana, myśląc, co dzisiejszy dzień mi przyniesie? Z moim
      parnerem jesteśmy prawie 5 lat, ale z jego inicjatywy rozstawaliśmy się
      dwukrotnie - wrócił, stwierdził, że beze mnie nie umie żyć. Trochę zmian w jego
      i moim zachowaniu sprawiło, że ostatni rok był w porządku, ale ja od jakiegos
      czasu czuję, jakby coś nam umykało w tym związku. Każde jego słowo zaczynam
      analizować, że powiedział za mało albo za dużo, albo że taki miał grymas twarzy
      lub inny. Że czasem mało mówi, że kocha, mniej przytula... Z boku na to
      patrząc, to wydaje się, że zaczynam panikować i chyba najprędzej mieć jakąś
      obsesję, że coś sie psuje - wielokrotnie rozmawiałam z nim na ten temat i on
      mówi, że dla niego wszystko jest ok, nic sie nie psuje - po prostu nic sie nie
      zmieniło. Rzeczywiście - my kobiety lubimy komplikować sobie życie, podchodzimy
      nadwyraz uczuciowo do związku, a niestety nasi mężczyźni nie mają takiej
      natury - dla nich głównie coś jest białe lub czarne, jest tak albo inaczej -
      oni nie dostrzegają szczegółów, którymi mi się wręcz zadręczamy. Także drogie
      Panie - warto sobie dać na wyluzowanie - bo inaczej rzeczywiście na własne
      życzenie związki sie zaczną sypać.... Tylko jak tego dokonać ?

      pzdr ;)
      • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 13:33
        Może jakaś wspólna psychoterapia... :)))) Jak się tak nagadamy, naużalamy nad
        sobą, a potem poopieprzamy wzajemnie to może zmienimy trochę tok naszego
        rozumowania i zaczniemy postrzegac pewne sprawy w bardziej różowych kolorach.
        Ja osobiście czuję, że czasami przydałaby mi się rozmowa z kimś, kto ma podobne
        problemy. Qrcze, może jak się nasłucham o problemach innych, to moje nagle
        zmaleją. Sama nie wiem. Szkoda, że nie mogę iśc do apteki i poprosic o takie
        lekarstwo na zdrową miłośc...
    • Gość: lemonka Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.kpk.gov.pl 26.01.05, 13:43
      No wlasnie :) A poza tym, to moze jednak nie nazlezy sie uzalac nad soba (w
      koncu ostroznosc nigdy nie zawadzi a faceta byc moze i zmotywuje do jakis
      bardziej przekonywujacych dzialan ;)). Ja tam - mimo wszystko - wole swoja
      ostroznosc niz naiwnosc niektorych panienek.
      • mojanoga Mój nie kocha:( 26.01.05, 14:01
        I już sie z tym pogodzilam.
        • mamba30 Re: Mój nie kocha:( 26.01.05, 14:03
          Jesteś z nim nadal, czy pogoniłaś kota...???
          • Gość: Tyberiusz a moze wpadl na taki pomysl IP: *.massivbau.bauwesen.tu / *.massivbau.bauwesen.tu-muenchen.de 26.01.05, 14:17
            ze Nie jestes w stanie mu sie oprzec
            • mamba30 Re: a moze wpadl na taki pomysl 26.01.05, 14:27
              Kto wpadł na pomysł i kto nie może się oprzec??? :))))))
        • rachela180 Re: Mój nie kocha:( 26.01.05, 14:22
          Napisz co u Ciebie!
          • mojanoga Re: Mój nie kocha:( 26.01.05, 14:27
            Już w porządku.Jestem na etapie szukania mieszkania-wlaśnie dzisiaj bylam już blisko,ale okazało się,że sąsiedzi bardzo "zabawowi",a ja mam małe dziecko.Echh,życie.
            • mamba30 Re: Mój nie kocha:( 26.01.05, 14:31
              Mojanoga, trzymam kciuki, abyś znalazła odpowienie mieszkanie i abyś poukładała
              sobie życie. Wierzę, że napewno spotkasz na swojej drodze takiego, który Cię
              pokocha i obyś nie musiała zaprzątać sobie głowy jakimiś wątpliwościami ( tak
              jak ja ).
              Pozdrawiam
    • mrumru25 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 14:36
      Ostrożnym trzeba być zawsze, tak jak i trzymać rękę na pulsie - tylko nie
      przesadzać, bo zatrujemy życie połowie. Najlepszym jednak sposobem na każdy
      problem jest możliwość wylania wszystkich smutków osobie, która wysłucha i nie
      koniecznie osądzi. W moim przypadku to sie sprawdza. Najgorzej jest wtedy, gdy
      w głowie zgromadzi się za dużo tych żali, smutków i wątpliwości...
      • mojanoga Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 14:38
        Można też napisać na forum-mnie pomoglo.A wlaściwie to Wy-forumowiczki bardzo mi pomoglyście.
        Wyrazy wdzięcznosci.
      • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 14:41
        Ja te swoje wątpliwości i żółcie wylewam ukochanemu. On ich cierpliwie
        wysłuchuje, nie osądza, ale tłumaczy i zapewnia o uczuciu. Może ja jestem
        odporna na jakąkolwiek wiedzę, skoro jego słowa odbijają się, jak od ściany...
        To mnie przerasta i bardzo boli...
        • mojanoga Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 14:42
          Może pogadaj z przyjaciołką?Ona osądzi,nie wyslucha do końca,nie zapewni o milości-wtedy docenisz jakiego uroczego masz faceta:)
          Powodzenia.
      • Gość: poopa Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 13:45
        nawet nie wiesz ile w tym racji.A jak tak sobie siedzę w pracy i nie mogę nic
        ruszyć.Źle ze mną.Czytam te wasze słowa i beczę...
        Może dlatego że jestem w ciąży i hormony szaleją, a może dlatego że popsułam
        swoją nieufnością i zazdrością wszystko co można było zepsuć?
        Nie potrafię mu zaufać mimo że kocham nad życie, ale nie potrafię odrzucić
        myśli,że kiedyś mnie skrzywdzi, okłamie, zdradzi, albo juz to robi.To chore i
        wyniszczające...
        • mamba30 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 27.01.05, 14:17
          Poopa, głowa do góry. Nie możesz odnosic za bardzo do siebie naszych
          wypowiedzi. Ciąża ma napewno wpływ na przeżywane emocje, więc może troszkę
          wyolbrzymiasz w tym stanie problemy. Założyłam ten wątek, ponieważ miałam dołka
          emocjonalnego. A jakbym miała się nad tym głębiej zastanowic, to mój ukochany
          nie daje mi powodów do takich wątpliwości. Ale wiadomo - kobieta zawsze
          znajdzie sobie jakieś ale... Jeżeli Twój mężczyzna nie dał Ci wyraźnych powodów
          do nieufności, to postaraj się zwalczyc swoje wątpliwości. Napisałaś, że go
          kochasz, nie popsuj tych relacji, zwłaszcza, że niedługo Wasza rodzina się
          powiększy. Mam nadzieję, że wtedy będziesz miała na tyle dużo obowiązków, że
          nie będziesz miała czasu na destrukcyjne rozmyślanie.
          Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko
    • mrumru25 Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k 26.01.05, 14:58
      Dokładnie - lepiej pogadać z kumpelą, ciotka, mamą czy inną psiapsiułą, która
      spojrzy trzeźwym okien na cała sytuację z boku. Z facetem takich rozmów nie da
      sie prowadzic w nieskończoność, bo takie wątpliwości nie są jednodniowe, tylko
      narastaja i trwaja dłużej, niestety.
      Tak czasem próbuję spojrzec z punktu widzenia faceta - oni 80% spraw sie
      kompletnie nie przejmują i mają zdecydowanie mniej skomplikowane i zdrowsze
      życie niż my - to takie moje spostrzeżenia.
    • majka2 Re: Mój też chyba nie kocha :( 26.01.05, 15:01
      Mój mężulo już parę miesięcy po ślubie przestał być "miły". Zero pocałunków,
      przytulań, czułości, nie interesują go moje problemy, rozmawia ze mną tylko o
      tym, o czym musi, w domu pomaga bardzo rzadko (o wszystko trzeba usilnie go
      prosić) - a mamy małe dziecko. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać,
      najzwyczajniej ucieka. Albo mówi: "jeśli ci się coś nie podoba, rozwiedź się"
      (wie, że nie mogę tego zrobić, bo nie mam dokąd pójść; bo za moją pensję nie
      utrzymam siebie i dziecka). Wydaje mi się, że dla niego takie życie jest ok;
      dla mnie - nie. Już wysiadam psychicznie. Czy ja nie zasługuję na miłość? Czy
      wymagam zbyt dużo? Czy trochę czułości, wsparcia to tak wiele?
      • Gość: Ona Re: Mój też chyba nie kocha :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 15:45
        Jak jeszcze raz powie coś w stylu to się rozwiedź - to uświadom mu że będzie
        musiał płacić alimenty nie tylko na dziecko ale i na Ciebie, poza tym nie może
        pozbawić Cię możliwości korzystania z mieszkania nawet jeśli jest tylko jego
        (np. kupione przed ślubem, albo przez jego rodziców).
      • mamba30 Re: Mój też chyba nie kocha :( 26.01.05, 22:02
        Majka, trochę czułości to wcale nie za wiele. Czułośc, ciepło i bliskośc
        drugiej osoby jest każdemu potrzebna. Rozumiem Cię doskonale, ponieważ ja sama
        tego nie miała przez wiele lat. Zakończyłam związek, który nie miał szans bytu
        i poznałam mężczyznę, od którego dostaję wszystko to, czego potrzebuję (ech,
        życie byłoby piękne gdyby nie te moje wątpliwości). Tobie oczywiście nie
        doradzam, abyś się rozeszła z mężem, ale może spróbuj jakoś delikatnie z nim
        porozmawiac, powiedz mu o swoich potrzebach, lękach, obawach, o tym, czego od
        niego oczekujesz. Wiem, że łatwo jest komuś doradzac nie będąc w podobnej
        sytuacji, ale wiedz, że będę trzymała kciuki za Wasz związek.
        Pozdrawiam
        • majka2 Re: Do Mamby30 26.01.05, 23:02
          Droga Mambo, próbowałam rozmawiać i to nie raz. Wszystko na nic. On nie chce ze
          mną rozmawiać na te tematy. Po prostu mnie nie słucha albo wychodzi z pokoju.
          Teraz np. siedzę i płaczę. Dlaczego? Powiedz czy takie zachowanie jest
          normalne: mój mąż wyjechał na drugi koniec Polski na szkolenie, ja jestem sama
          z dwumiesięcznym dzieckiem. Wczoraj zadzwoniłam do niego z pytaniem, czy mógłby
          odebrać zamówiony na allegro prezent dla siostrzenicy (tak się składa, że to to
          samo miasto) - wyszłoby taniej. Wiesz co odpowiedział, że to nie ja będę mu
          ustalać rozkład dnia, zdenerwował się bardzo, wtedy ja powiedziałam, że w
          porządku, niech tego nie odbiera. I... od wczoraj w ogóle się do mnie nie
          odezwał. Zero smsów, telefonów. A zawsze przysyłał (każdego dnia) nawet
          kilkanaście smsów, by zapytać o zdrowie/samopoczucie syna. Dzisiaj byłam z
          małym u lekarza. Mąż - zero zainteresowania, chociaż wiedział o tym. Chyba się
          na mnie obraził albo postanowił mnie "ukarać" za moją prośbę. Co o tym myślisz?
          Czy ja nie mam prawa prosić o cokolwiek męża? Co robić? On przyjedzie dopiero
          za dwa tygodnie. Nie oddzywać się? Czekać aż on zrobi pierwszy krok? A jeśli w
          ogóle się nie odezwie, to co dalej?
          • sagis Majko. 27.01.05, 08:55
            majka2 napisała:
            -------
            Dobrze zrobiłaś, bo nie jesteś jego posługaczką. On chyba po to sobie żonę
            znalazł, aby jego obsługiwała. Nie wszyscy są tacy, ale tutaj trafiłaś na
            perfidnego. Manipuluje Tobą, a Ty nie przejmuj się tym. On próbuje teraz Ciebie
            ukarać za to, że byłaś jemu nieposłuszna. Mów nie i nie przejmuj się jego
            zachowaniem. To jest jedyna metoda na takiego. Musisz twardo i konsekwentnie
            stać przy swoim zdaniu!!
            Nie odzywaj się do niego, jak wróci. Rób tak, jak on. Jeśli pierwsza odezwiesz
            się, to przegrałaś to. On musi zobaczyć, że to jemu ma też zależeć na Waszym
            związku. Nie tylko Tobie!!!
          • serenity5 Re: Do Mamby30 28.01.05, 19:22
            Maju chyba musisz mu postawic ultimatum ze albo cos sie zmieni/ on Ci wyjasni
            czemu tak robi albo po prostu musicie sie rozstac. O finanse nie musisz sie az
            tak martwic bo na dziecko bedzie musial w razie czego placic alimenty.

            Swoja droga czasami pomaga tez zazdrosc. Popros jakiegos kolege zeby do Ciebie
            dzwonil jak on bedzie. Poumawiaj sie czasami z tym kolega - tylko na kawe
            oczywiscie. Ale jak maz sie zaniepokoi ze ktos sie Toba interesuje to to moze
            pomoc. Oczywiscie wazne zebys nie przegiela.
      • sagis Re: Mój też chyba nie kocha :( 27.01.05, 08:48
        majka2 napisała:
        -------
        Trafiłaś nie na ten model. On widzi, że Ty jesteś zależna od niego. Pokaż jemu,
        że jest inaczej i wystaw jemu walizki z domu. Zmień zamki:-)) Dasz sobie radę,
        bo będzie płacił alimenty na dziecko, a jak nie to jest Fundusz alimentacyjny.
        Jak on tak, to zrób to. Musisz być twarda i konsekwentna. Niech wie, że jego
        słowa mają jakąś konsekwencję dla niego. Jeśli będzie jemu zależało na Tobie to
        przeprosi Ciebie.
        Jesteście młodym małżeństwem, a on Tobą manipuluje. Co będzie później?
        Nie pozwól jemu na to.
    • Gość: Ewa Re: Czy Wam też ciężko uwierzyc, że On naprawdę k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 22:07
      nie
      • agnieszka_kolakowska kto? 27.01.05, 09:23
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > nie
        • mamba30 Do Majki2 27.01.05, 09:45
          Maju, opisujesz naprawdę bardzo trudną sytuację i jest mi z tego powodu bardzo
          przykro. Chcę, abyś wiedziała, że ja żyłam przez 11 lat w cholernie toksycznym
          związku i dopiero w wieku 30 lat postanowiłam to skończyc. Dużo by o tym pisac
          i niekoniecznie w tej chwili mam ochotę to robi na forum. Ponoc jestem całkiem
          niezłym "psychologiem" i potrafię słuchac, oraz doradzic. Wiem, że rozmowa z
          kimś niezaangażowanym często pomaga, więc proponuję Ci, abyśmy może
          pokorespondowały mailowo. Mój mail kasialewa@aster.pl Bardzo dużo sama
          przeżyłam i bardzo dużo rozumiem. Teraz jestem bogatsza o kilkanaście lat
          doświadczeń i z chęcią się z Tobą nimi podzielę. Trzymaj się cieplutko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka