Dodaj do ulubionych

JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE?

01.02.05, 15:41
mam pytanko, jak często współżyjecie ze swoimi partnerami, ja spotykam się z
moim M 2 lata, jest to związek na odlegośc, widujemy się w weekendy, na
początku nie wychodziliśmy z łóżka, ale ostatnio robimy to coraz rzadziej,
troche się martwie, bo to on nie ma ochoty, nie inicjuje, ma problemy z
dojściem do końca, czy u Was jest podobnie?
pozdrawim
Obserwuj wątek
    • Gość: PA Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: 57.67.23.* 01.02.05, 16:05
      U mnie inny problem. Po pol roku zalotow zdecydowalam sie, a raczej oczy mi sie
      otworzyly, na bardzo fajnego faceta. Powiem szczerze, ze pierwszy raz w zyciu
      czekam na oswiadczyny (2-3 razy odmawialam). Dopiero od miesiaca jestesmy para.
      Powinno byc szalenczo i spontanicznie, a jest nudno. I chodzi mi o lozko.
      Najpierw bylam pod wrazeniem, ze on pytal mnie o ktorej musze wstac nastepnego
      dnia do pracy i jesli bylo malo czasu na wypoczynek to mnie nie zaczepial, choc
      zaznaczal ze powinien. Zwykle to ja miewalam (w poprzednich zwiazkach) stresy
      bo ON chcial a ja bylam zmeczona. Ale tym razem ta zbytnia troska o moj
      wypoczynek przerodzila sie w rutyne, ze w dni robocze spimy, a w weekendy
      kochamy sie (do tego to ja zawsze inicjuje!). Powiem szczerze, ze fizycznie
      moze nie potrzebuje wiele wiecej, ale mam ochote na wiecej. Poza tym czuje sie
      od razu nieatrakcyjna, nie sexy, itd. On, jest bardzo opiekunczy i na kazde
      moje zmarszczenie brwi natychmiast staje na glowie. Mam wrazenie wrecz ze boi
      sie zrobic cokolwiek wbrew mojej woli. To jeden z tych porzadnych facetow
      ktorych widuje sie w filmach.
      Dzis wstalam rano nadasana i zwierzylam sie z moich bolaczek ukochanemu. Czekam
      co sie zdarzy wieczorem. Ale nawet jak sie zdarzy, to bede czula ze to
      wymusilam. I co z tego ze codziennie lezymy w jednym lozku? Rozumiem, ze oboje
      ciezko i nienormatywnie pracujemy, ale ja taka temperature zwiazku to moge
      zaakceptowac za 10 lat, a nie po m-cu......
      Tak wiec, ja kocham sie zdecydowanie za rzadko! I mam zamiar to zmienic! Dzis
      ide po sexy bielizne i ukracam proceder spania pod dwoma kordlami:-)
      • Gość: rusałka Jak często seksik?? najchętniej codzień:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 16:21
        tak normalnie to kilka razy w tygodniu, ale ostatnio moja Bestia jest na
        wyjeździe więc zreo sexu:(
        ale za tydzień - dwa to się będziemy witać:)!
    • padre_di_merda Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? 01.02.05, 16:42
      Tak często jak tylko mamy na to ochotę,a ty może zajmij sie własnym chłopem
      żeby mógł wreszcie dojśc bo chyba kiepsko się starasz
    • Gość: 22latek Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: 80.51.252.* 01.02.05, 17:20
      oj ile by nie było to i tak jest za mało :)
    • Gość: lila Re: Często IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 18:56
      ja i mój mąż cztery razy w tygodniu - ja poniedziałki i środy, on wtorki i
      czwartki
    • meggi-kate Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? 02.02.05, 10:46
      wtedy kiedy mamy na to ochotę, nie liczę, nie ustalam średniej tygodniowej:)))
      • Gość: dana Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: *.idea.pl 02.02.05, 11:16
        Jestem ze swojm chlopakiem od 3 lat i zawsze seks byl swietny i bylby dalej
        gdyby nie to ze od jakis 2m-cy moj chlopak kompletnie stracil ochote na seks -
        nie aranzuje, odmawia itd. Zaczyna mnie to wykanczac nerwowo bo czuje sie
        nieatrakcyjna i to tylko przy nim bo w okolo jestem adorowana przez innych
        mezczyzn. Nie wiem co sie z nim dzieje ale do tej pory myslalam ze mezczyzna nie
        wytrzyma bez seksu nawet tygodnia a co dopiero 2 m-cy??
        • jsolt ojojojoj.... 02.02.05, 15:48
          sorry dana, ale faktycznie chłop nie wytrzyma - weź pod uwagę możliwość że może
          pozbywa się napięcia gdzie indziej... :(
    • Gość: ewa Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 11:30
      To ja mam inny problem,bo mi sie juz nie chce.Mnie wystarczy raz na tydzień a
      jemu wiecznie się chce i o to są spięcia.Czasem robię to dla świetego
      spokoju,ale to mu tez nie odpowiada.Nie ważne czy się źle czuję,czy chce mi się
      spać.Ma pretensje,bo przez to,że ja się z nim nie kocham ma spieprz...cały
      dzień.A co ja lekarstwo na całe zło?Nie licza się moje potrzeby?!Chyba długo
      tak nie pociągniemy,bo czy można wiecznie się kłócić o to samo?Dodaję,że jestem
      juz mamą i rzeczywiście mój popęd sie zmiejszył po urodzeniu dziecka,ale on
      tego nie rozumie.Ach ten testosteron...
    • Gość: mm Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 11:58
      1977? to moze z takimi pytaniami idz na cosmo:>
      a co ciebie to obchodzi,co??
    • Gość: <..> Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.02.05, 12:21
      a u mnie po 7 latach małżenstwa zdarza się to cudo 2-3 razy w ... miesięcu

      kurde, trafił mi się nietypowy facet , już przestałam z tym walczyc
      • Gość: dana Re: JAK CZĘSTO WSPÓŁŻYJECIE? IP: *.idea.pl 02.02.05, 13:31
        o kurcze to jak u mnie po trzech latach tak rzadko dochodzi do milosnych
        uniesien to co bedzie po 7 latach??
    • Gość: speedymika ZA RZADKO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 17:20
      niestety...
      kiedys nie moglam sie od niego opedzic,2-3 razy przed zasnieciem to nie byl
      ewenement...
      ...a teraz - na moje usilne sugestie - raz na dwa,trzy dni. w weekend rzadko
      czesciej niz raz dziennie.
      najgorsze jest to ze mam wrazenie ze jemu juz wcale na tym nie zalezy i robi to
      tylko bo ja marudze i spac nie daje...
      poza tym zawsze naslucham sie jak to sie bedziemy bzykac na weekend albo
      wioeczorem,co to nie bedziemy wyprawiac - oczywiscie zawsze konczy sie na
      przechwalkach.nie musze dodawac chyba ze to gadanie mnie mocno nakreca - po
      czym okazuje sie kolejny raz ze nic z tego nie bedzie. ("za to jutro....")

      kiedys nasz seks byl pelen emocji,namietny,urozmaicony - teraz tylko
      obowiazkowe ruchy pupa,dwie najbardziej wygodne (najmniej meczace dla niego)
      pozycje,ZERO INWENCJI z jego strony.
      Nawet taka prosta rzecz jak odwdzieczenie sie mi za seks oralny (na to jeszcze
      miewa ochote czasem) - przestala mu przychodzic do glowy,musze sie upominac o
      moja porcje przyjemnosci.

      poza tym zaczal przy mnie puszczac glosne baki,dlubie w nosie,
      oczywiscie juz nie dostaje roz, nie slysze pieknych wyznan (chyba ze nabroi),
      za to ciagle zlosliwie zartuje na temat moich zaskornikow,mojej figury
      (nawiasem mowiac to kazdy poza nim twierdzi ze jestem sporo za chuda)....




      ..... i w ogole to musialam sie wyzalic,zaczynam miec dosyc a dopiero 6 miesiac
      mieszkamy razem.

      wiem ze bylo mocno nie na temat (od pewnego momentu) - ale przynamniej komus
      sie wyzalilam
      • Gość: fama Z pierd.....niem to tak jak z goleniem.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 00:03
        ...predzej czy pozniej sie znudzi.....
        • Gość: mirka Re: Z pierd.....niem to tak jak z goleniem.... IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 03.02.05, 00:06
          mnie juz wszystko nudzi ... w facecie
          • Gość: .................. Re: Z pierd.....niem to tak jak z goleniem.... IP: *.dialup.sprint-canada.net 03.02.05, 01:53
            A tobie od przejedzenia sie znudzilo, czy niedosytu?
      • pietrek666 Re: ZA RZADKO 03.02.05, 09:11
        Idź na Cosmo :DDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka