teffi12
07.02.05, 14:12
Dziewczyny nie wiem co robic.Niszcze siebie i na dodatek faceta ktory mnie
kocha.Mam23 lata mieszkam jeszcze z rodzicami.jestem jedynaczka.W domu od
zawsze byly klotnie.I to nie byly klotnie z klasa...W domu lecialy najgorsze
wyzwiska jakie mozna sobie wyobrazic.Moja matka zawsze znalazla powod zeby
poklocic sie z ojcem.Tata byl potulny mowil ze mama taka jest...ze taki ma
charakter itd itp.Balam sie z nia zostawac sama.Kiedy wpadla w szal a bylysmy
same w domu niszczyla mi ksiazki,wyrzucala kredki za okno czasem bila
wyzywala od najgorszych bylam k...,niewdzieczna suka itd.Zabraniala mowic o
tym ojcu grozila ze pobije mnie psia smycza.Tego balam sie najbardziej.I nie
mowilam.Choc tata chyba sie domyslal.Kiedys babcia odkryla slady pobicia i z
nia rozmawiala ale to nic nie dalo.A na zewnatrz wszystko bylo piekne cudowne
tworzylismy udana rodzine.Oboje rodzice mieli i maja dobra praca sa
wyksztalceni...Zasypialam z placzem i przyrzekalam sobie ze ja stworze inna
rodzine ze moj zwiazek bedzie inny ze bede szczesliwa.Od 4 lat mam
wspanialego faceta zamierzamy sie pobrac....a ja sie boje ze bede taka jak
ona ze go zniszcze tak jak moja matka ojca.Staram sie tak bardzo...i wczoraj
sie polocilismy.Niby normalne w zwiazku ale...Wyzwalam go od najgorszych przy
jego znajomych.Stracilam zupelnie kontrole.Zachowywalam sie jak ona.Tak mi
wstyd.Nie potrafie u spojrzec w oczy ani jego znajomym.Co ze mna bedzie?Jak
mam uciec od tego schematu?Wole go zostawic niz zniszczyc mu zycie.A jest dla
mnie najwzniejszy na swiecie.Jest moim facetem moja opoka moim
przyjacielem.Co mam robic? Gdzie szukac pomocy? Jak sie zmienic? Na zewnatrz
jestem niby fajna dziewczyna,studiuje-podobno dobry kierunek-ale wewnatrz
wszystko krzyczy.