scarlett.o-hara
22.04.05, 08:25
Jesteśmy małżeństwem od sierpnia 2004r. Jest niby oki, bardzo się kochamy, po
wielu trudnościach jesteśmy razem... Ale mój mąż uważam z byle błahego powodu
się obraża. Mam niewyparzony język, to fakt, ale nigdy to nie są żadne takie
słowa czy powody, aby się obrażać. Mój mąż ostentacyjnie pokazuje, że
został "mocno" urażony i po prostu zabiera się i na noc idzie spac do innego
pokoju, a mnie szlag trafia, bo nie po to mam męża, aby w łóżku spać sama.
Poza tym mam wrażenie, że on się ożenił tylko "na dobre", bo "na złe" to on
ucieka. Przy nim stałam się chyba histeryczką, bo zaraz płaczę, że mnie tak
traktuje. Żadne przeprosiny nie pomagają. Może mam dać sobie spokój i jak
chce spać gdzie indziej, to niech śpi? Co o tym myslicie. Albo on albo ja
mam problem, a może my... Specjalista? Pozdrawiam. Prosze o poważne rady....