Dodaj do ulubionych

rozstanie z mezem

26.04.05, 22:08
Po ciaglych klotniach wielu upokorzeniach doszlam do wniosku, ze rozstanie
jest nieuchronne. Teraz stoje przed faktem wyprowadzenia sie meza z mojego
mieszkania. On zada, zeby przy jego wyprowadzce nie bylo nikogo w domu, zeby
mogl spokojnie spakowac swoje rzeczy. Z jednej strony czekam niecierpliwie na
to, zeby sie wreszcie wyprowadzil, a z drugiej boje sie, ze mi zdemoluje cale
mieszkanie, jak dopuszcze do tego, zeby byl sam przy wyprowadzce. Pomozcie
mi, jak sobie z tym problemem poradzic?
Obserwuj wątek
    • jennifer_e Re: rozstanie z mezem 27.04.05, 00:00
      Ja bym sie chyba nie zgodzila z tego co mowisz.
      Gdyby to bylo spokojne, kulturalne rozstanie to w porzadku.
      Ale jesli masz obawy, ze on bylby zdolny cos takiego zrobic to chyba nie
      bezpodstawne.
      Czy powiedzial, ze sie nie wyprowadzi jesli nie zgodzisz sie na jego warunek?
      • aniak23 Re: rozstanie z mezem 06.05.05, 19:20
        Wlasnie w tym byl caly problem, ze niestety jego warunkiem wyprowadzki byla
        moja nieobecnosc. No i stalo sie. Dran sie wyprowadzil i zostawil mi mieszkanie
        bez pralki, lodowki i innych niezbednych do funkcjonowania rzeczy.
        Na poczatku przezylam szok, jak zobaczylam np. lazienke bez lustra, pralki,
        szafek, z wykreconymi haczykami na reczniki i papier toaletowy... Ale po paru
        dniach emocje uszly i w tej chwili sie ciesze, ze wreszcie go nie ma. Strata
        materialna jest bardzo duza, ale wazniejszy jest komfort psychiczny. Dopiero
        teraz widze,jak bardzo mnie meczyla jego obecnosc i jego zlosliwosci w stosunku
        do mnie. W tej chwili musze odsapnac i po pewnym czasie zaczac sie starac o
        alimenty, bo na rozwod na razie jeszcze nie mam sily.
        • jennifer_e Re: rozstanie z mezem 06.05.05, 19:32
          bosz... co za prymityw!
          mam nadzieje, ze zmienilas juz zamki. Lodowke i pralke zawsze mozesz podac przy
          podziale majatku. Najwazniejsze, ze masz juz spokoj.
    • magdas1 Re: rozstanie z mezem 27.04.05, 13:06
      Ja bym byla bardzo ostrozna. Niestety po wlasnych przykrych doswiadczeniach. Po
      8 latach luznego zwiazku, moj ex wyniosl wyniosl WSZYSTKIE cenne rzeczy z domu,
      wyprowadzajac sie pod moja nieobecnosc. Nie oddał ich nawet po zawiadomianiu
      policji o kradzieży, ani nawet po rozpoczeciu postepowania sadowego. A jeszcze
      na rozprawie upieral sie, ze to jest rekompensata za jego wklad w nasze wspolne
      zycie. Na szczescie trafilam na rozsadna sedzine, ktora uznala ze zabranie
      rzeczy ktorych jest sie wspolwlascicielem to tez kradziez.
      Ale generalnie lepiej zapobiec takim koszmarom niz przezywac cos takiego.Bardzo
      sie balam, ze np. podpali mi mieszkanie.
      Pamietaj tez o zakonczeniu takich spraw jak oplata za telefon, czynsz,
      wymeldowanie...
      • aniak23 Re: rozstanie z mezem 06.05.05, 19:32
        swiete slowa!
        Juz jest po fakcie i niestety moja naiwnosc doprowadzila mnie do tego, ze musze
        teraz oplacic jego rachunek telefoniczny, czynszu nigdy nie placil, wiec tak
        czy inaczej ja to oplacam.
        Interesuje mnie jedna kwestia: Na policji nikt nie chcial spisac nawet
        protokolu o kradziezy, nie mowiac juz o wizji lokalnej. Skonczylo sie na
        dzielnicowym, ktory tez niechetnie nawet sluchal. Czy to jest reakcja normalna?
        Wlasciwie zglaszajac te sprawe, czulam sie winna, ze im zabieram cenny czas.
        Czy w Twoim przypadku zgloszenie kradziezy przebiegalo bez problemow?
        mnie poinformowano, ze wlasciwie maz wzial po czesci swoje rzeczy, wiec trudno
        mowic tu o kradziezy.
        • kardia Re: rozstanie z mezem 07.05.05, 07:23
          Ich obowiązkiem jest zgłoszenie przyjąć, a że im się nie chce tracić ani czasu
          ani papieru to żadna nowina. Mnie na komisariacie nie potraktowali lepiej gdy
          byłam zgłosić kradzież roweru policjant w recepcji patrzył się na mnie jak na
          kretyna, ale oświdczyłam, że jestem poszkodowana i interesuje mnie to żeby
          odnotować przęstępstwo. Więcej się nie odzywał. Niestety sprawy rodzinne są
          bardzo niechętnie traktowane. Niemniej jednak absolutnie nie powinnaś mieć
          przeświadczenia, że źle robisz zgłaszając się na policję, trzeba być bardziej
          przekonanym o swoich racjach, a na komisariat niczym przy wycieczce do
          przychodni trzeba wcześniej pomedytować ustalić cele i iść walczyć, a
          przedewszystkim nie dać sie zniechęcić idiotycznym zachowaniem funkcjonariuszy,
          zapewniam, że nie wszyscy są tacy. Życzę siły i wytrwałości w boju o SIEBIE :)
        • magdas1 Re: rozstanie z mezem 09.05.05, 12:59
          Hej,
          na pewno to nie jest latwe ani przyjemne, bo traktuja cie jakbys i Ty byla nie
          w porzadku. Ale musisz to wytrzymac i pamietac, ze rzeczy zgromadzone w czasie
          malzenstwa sa wspolne, czyli nikt z wspolwlascicieli nie moze SAM o nich
          decydowac, inaczej to jest KRADZIEZ. Pomysl tez o wymeldowaniu ( u mnie to
          trwalo 9 miesiecy!!!!) i zlozeniu w urzedzie dzielnicowym przy wniosku o
          wymeldowaniu zaswiadczenia z policji. Zawiadom tez spoldzielnie mieszkaniowa
          czy administracje. jest to okropne, ale w ten sposob musisz twardo WSZYSTKIM
          (takze Waszym znajomym i rodzinie) przedstawiac swoj punkt widzenia, w ten
          sposob inne osoby beda wiedziec ze to ON jest nie w porzadku, a nie TY jestes
          histeryczka....
          Zbieraj wszystkie dokumenty, dowody oplaty rachunkow itd, zeby potem nie bylo,
          ze on placil. Pomysl o 2-3 zaufanych osobach, ktore beda mogly Cie wspierac i
          byc Twoimi swiadkami w sadzie i na policji. Zrob im liste Twoich argumentow i
          przedyskutuj Twoja wersje wydarzen, zeby sie nie daly zaskoczyc.
          I pamietaj, to jest starsznie ciezkie i trudne, ale jak to przezyjesz to POTEM
          bedzie Ci lepiej...Chociaz to POTEM moze byc dopiero za 2- 3 lata (biorac pod
          uwage czas pracy policji i sadów).
          POWODZENIA
        • msokoluk Re: rozstanie z mezem 02.08.05, 21:36
          Cytuję:
          "Na policji nikt nie chcial spisac nawet
          > protokolu o kradziezy, nie mowiac juz o wizji lokalnej. Skonczylo sie na
          > dzielnicowym, ktory tez niechetnie nawet sluchal. Czy to jest reakcja
          normalna? (...) mnie poinformowano, ze wlasciwie maz wzial po czesci swoje
          rzeczy, wiec trudno mowic tu o kradziezy."

          Ja miałam identyczną sytuację ostatnio, w lipcu. Mój mąż wyniósł (podczas mojej
          nieobecności) wszystkie wartościowe rzeczy! Też żądałam wizji lokalnej,
          przyjęcia zawiadomienia o kradzieży etc.
          Spotkałam się z identyczną reakcją policjantów z mojego komisariatu.
          Potrafią współczuć i zająć się kobietą maltretowaną, natomiast sekundują jednak
          facetowi, który wynosi dorobek wspólnego życia, twierdząc, że ma takie prawo,
          bo to jego współwłasność i że skoro pierwszy wyniósl, to znaczy że był po
          prostu sprytniejszy i bardziej zapobiegliwy!!! Nie robią NIC, by pomóc
          kobiecie, może dlatego, że wciąż pokutuje pogląd, że to facet jest żywicielem
          rodziny i to on zarabia na chleb.
    • lacrima61 Re: rozstanie z mezem 09.06.05, 11:00
      jest jedno i calkiem rozsadne rozwiazanie. Nie pozwol by w tym momencie nie
      bylo nikogo w dopomu , musi byc ktos jestem pewna ze cos kombinuje i to na 100%
      wiec wyznacz mu date wyprowadzi , zadzwon na policje by ci pomogli i byli albo
      podejdz na komende policji umow se znimi i mezowi wyznacz termin wyprowadzki i
      badz stanowcza wtedy i koniec ma sie wyniesc jak nie zrobi tego wystaw manele
      na klatke. jak to on zadzwoni po policje zes go wyrzucila powiedz im ze to on
      sie wyprowadza a teraz sie rozmyslil bo chce by w domu nikogo nie bylo a ty
      niestety sie go boisz. Oozmieniaj zamki w dzwiach wtym samym dniu i zycze Ci
      swietego spokoju z uwoljnionej od idioty. Nie pozwol by sie tak satlo ze
      jestescie wtym dniu sami bo zrobi ci krzywde. jako ponizony itd. Nie daj sie.
      pozwodzenia. i dzialaj szybko im szybciej sie go pozbedziesz tym szybciej
      zapomnisz o nim! i najwazniejszy spokoj bez awantur, obrazania itd. pozdrawiam
      barbara

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka