Gość: Ewik
IP: *.ipartners.pl / *.polnet.wroc.pl
02.08.02, 15:13
Jeśli można zapytać... jak Martyna pozbyła się obsesyjnego lęku
przed porodem, o którym wspomina na początku? Ja, ciążowa
równieśnica Martyny, właśnie w 5. miesiącu doznałam pierwszych
napadów obezwładniającego lęku i chyba przechodzę w związku z
tym przyspieszony "baby blues".
Ryczę całymi dniami, straciłam apetyt, wszystko kojarzy mi się z
porodowymi okropnościami typu niegrzeczny personel, brak
intymności na porodówce (to leżenie z całym dobytkiem na
wierzchu na oczach tabunów lekarzy, położnych, pielęgniarak i
kogo tam jeszcze palec losu skieruje na porodówkę), ból, z
którym kobieta zostaje sama (znieczulenie to u nas wciąż luksus,
często niedostępny nawet na pieniądze), to okropne rutynowe
nacięcie krocza obowiązkowo wykonywane wszystkim polskim
pierwiastkom, w dodatku "na żywca" (bo podobno nie boli - Boże,
jak żywa tkanka rozcięta w TAKIM miejscu może nie boleć?! Nawet
jeśli ze względu na skurcz nie czuć samego momentu nacięcia,
parę sekund po skurczu czuć już chyba wszystko?!), możliwe
powikłania u maluszka i u mnie... :-(
Martyno, co Ci pomogło pokonać strach?!