Dodaj do ulubionych

Nie chce dziecka.

    • glonik Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 14:01
      • Re: Nie chce dziecka.
      skp110 15.07.2005 18:44 + odpowiedz

      Mówię: wyskrobię, on też ok, będzie po kłopocie.
      Powiedz zabiję - będzie prawda

      > Po czwarte dziecko

      >Jesteś pewna że ono nie chce żyć

      Skylar2, ależ ono rzeczywiście chce żyć !!! Właśnie pisze do Strasburga. Bo już
      wie, że chce żyć. Jak mnie ktoś zapyta, czy chciałbym być "wyskrobana", to
      odpowiem, pojęcia nie mam, tak jak nie miałam w chwili podejmowania decyzji
      moich rodziców.
      I nie piszcie o świętości życia, odczuwania kilku komórek, że one czują, że je
      wyrzucą.

      Skylar2. Jakakolwiek będzie Twoja decyzja, nie podejmuj jej pod wpływem postów.
      Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru DLA CIEBIE, bo to dziecko - to potencjum, a
      Ty już jesteś.
      Wybierz, co dla Ciebie najlepsze.


    • nikitka84 Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 18:29
      Ale ono juz jest... Daj mu szanse... Wiele kobiet przed Toba dalo rade,
      dlaczego Ty bys nie miala podolac? Pomysl o tym malym czlowieczku ktory sie w
      Tobie rozwija, on jest warty trudu i poswiecen. Trzymaj sie!!
      • mxp4 Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 18:37
        nikitka84 napisała:

        > Ale ono juz jest... Daj mu szanse... Wiele kobiet przed Toba dalo rade,
        > dlaczego Ty bys nie miala podolac? Pomysl o tym malym czlowieczku ktory sie w
        > Tobie rozwija, on jest warty trudu i poswiecen. Trzymaj sie!!




        Jemu juz bije serduszko!!!!!!!
    • starucha_izergiel Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 18:56
      dziwny ten świat...

      Jak któraś nie uważała, seksiła się i wpadła, to źle, a jak uwazała i się nie
      seksiła, to tez źle:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=25091808&v=2&s=0
      Hehehe
    • dziewczynazbagien1 Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 19:02
      ciemnogród. a antykoncepcji to sie nie słyszało????i teraz masz problem a
      jakże. sama sobie na niego zasłużyłaś.tysiące kobiet pragnie dziecka ale nie
      moze go miec z roznych powodow a takie głupie dziewuchy jak ty płodza sobie
      dzieci i potem nie wiedza co z nimi robic. i teraz okzaalo sie ze nie wiesz co
      z tatusiem dziecka. zanim zaszlaś w ciaze to co? nie wiesdzialas z kim chodzisz
      do łózka??przeraża mnie ludzka glupota.....
    • sattia Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 21:24
      skylar2 napisała:

      > Jestem w 3 tygodniu ciąży. Jestem też panną, bez własnych źródeł utrzymania,
      > studentką drugiego roku. Ciąża nie była planowana, ot wpadka jakich wiele ale
      > dla mnie osobista tragedia.

      a czy myślałaś o urodzeniu i oddaniu doi adopcji? Wiele małżeństw pokocha
      dziecko i da mu wszystko, co potrzebne do szczęścia. Skoro już jest istota,
      pozwól jej żyć. A będzie szczęściem dla kogoś, kto pragnie dziecka, a nie może
      miec swojego. Lepiej niż nie kochac dziecka.

      Co Ty na to?

      Trzeba jednak przejśc ciążę i dbac o siebie i dziecko.

      pozdrawiam
      satia, mama Miłoszka
      • lena385 Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 21:45
        jeśli jesteś osobą wierzącą nigdy twoje sumienie nie da Ci spać spokojnie.Może
        uśpisz je ale nie na długo
        • wzr1 Re: Nie chce dziecka. 19.07.05, 18:44
          > jeśli jesteś osobą wierzącą nigdy twoje sumienie nie da Ci spać
          spokojnie.Może
          > uśpisz je ale nie na długo

          Możesz być i niewierząca ale jeżeli masz w sobie odrobinę ludzkich uczuć też
          będziesz miała wyrzuty sumienia
        • sattia Re: Nie chce dziecka. 20.07.05, 19:18
          lepiej oddac do adopcji niż usuwac ciążę albo wyżywac się całe życie na
          dziecku, ża to, że się je do życia powołało. Ona nienawidzi już tego dziecka. A
          ono się przeciez na świat nie prosiło... Dlatego już mi szkoda tego biednego
          malucha, na które matka wiecznie sie wydziera, bo nie umiała pomyślec przed.

          Oddanie do adopcji jest najlepszym wyjściem dla dziecka. czego mu życzę.

          satia, mama Miłoszka
    • 31wiosen Re: Nie chce dziecka. 18.07.05, 21:43
      każdy wiek ma swoje prawa..ja tez będąc na studiach myślałam,że jestem w
      ciązy..przeżyłam tygodnie "grozy".nie byłam..teraz mam 32 lata,jestem sama nie
      mam dziecka i nie wiem czy kiedykolwiek będę miała.I jedno co wiem,że teraz,
      gdybym mogła cofnąć czas jak najwcześniej zdecydowałabym się na dziecko..w
      wieku trzydziestu kilku lat masz już odchowane i żyjesz pełnią życia,bez
      obawy,że bije Ci zegar biologiczny..Znajdą sie ludzie ,którzy Ci pomogą choc
      teraz ich nie dostrzegasz.Ciąża to nie tragedia..to nie koniec życia dla
      Ciebie,dajesz życie nowemu Człowieczkowi.Trzymam za Ciebie kciuki.
    • tumoi Re: Nie chce dziecka. 19.07.05, 10:45
      Powiedz prosto i zwyczajnie rodzicom, że jesteś w ciąży i chcesz oddać dziecko
      do adopcji. Ciąża w studiowaniu Ci nie przeszkodzi a dziecko ma szanse na
      kochającą rodzinę.
    • titta Re: Nie chce dziecka. 19.07.05, 13:41
      Jak nie wiesz co robic to wyobraz sobie ze jestes duzo starsza, paczysz wstecz
      na swoje zycie i co chcialabys tam widziec? Chyba lepiej z duma pomyslec ze
      dalas sobie rade, a nie ze sie poddalas. Pewnie ze moze byc ciezko ale na tym
      wlasnie polega doroslosc ze bieze sie odpowiedzialnosc za swoje czyny.Dzis moze
      jest trudno i trudno sie z tym co sie zrobilo pogodzic...ale pomysl: po
      pierwsze czeka cie wiele dobrych chwil, dziecko to wiele klopotow ale tez wiele
      radosci.Ze studjami mozesz sobie poradzic. Znam dziewczyne ktora z trojka
      malutkich dzieci skonczyla magisterke w terminie i zaczela (teraz joz chyba
      skonczyla) doktorat.
      Co do twojego faceta, warto z nim rozmawiac jak najwiecej i mowic mu co
      czujesz. Nie z pretensjami ale uwzgledniajac ze on moze sytuacje odbierac
      inaczej ze jemu tez moze byc ciezko.
      Myslisz ze zawiodlas rodzicow...ludzie w zyciu robia rozne rzeczy ale na tym
      wlasnie polega milosc zeby umiec akceptowac i wybaczac. Czy oni nie popelaniali
      bledow? Daj im szanse...Nawet w sytuacji jak napoczatku nie przyjma tego dobrze
      z czasem napewno sie pogodza. A dziecko sprawi ze ty bedziesz tez lepiej ich
      rozumiala. Bo sama bedziesz rodzicem. Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.
    • mala07 wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 15:07
      GLUPIA JESTES!!!pozatym ja wypraszam sobie - jestem studentka studiów zaocznych
      i nie czuje sie gorsza od ciebie - wrecz przeciwnie - nie zabilabym nigdy
      swojego dziecka nienarodzonego pomimo złych warunków! trzeba bylo sie
      zastanawiac wczsniej jak poszlas do lozka z tym facetem!
      • blackroses_7 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 18:49
        popieram jak najbardziej!!!!!!!!!!!!!!! Zachciało sie dorosłego życia to teraz
        trzeba umieć podjąć odpowiedzialność za swoje czyny
        • skylar2 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 21:26
          Ha, a może nie trzeba współczuć dziecku, bo już go nie ma??
          A serio, to zastanawia mnie jedno. Czy uważacie, że jak zaczniecie obrzucać
          mnie obelgami, nazywac gów....ą, głupią, siaką, owaką, przyrównywać do suk, co
          psu dały, to zmieni to moje nastawienie, przekonania i wpłynie na decyzje?
          Zaczynam żałować, że cokolwiek napisałam. Tyle w poście było zdań, słów, ale
          tylko jedno w oczka się rzuciło, czy jak?
          Aborcja, aborcja, aborcja, aaabbbbooorrrrccccjjjjjjaaaa.
          Nawet chyba nie "aborcja". Było to, bodajże, "wyskrobię".
          Jeżeli 18lipcowa ma rację, to dostęp do aborcji nie jest problemem.
          Ale to mi się oberwało. Zostałam kozlem ofiarnym, bo napisałam, nad czym się
          zastanawiam. Najłatwiej jest wyżyć, zmieszać kogoś z błotem na forum
          internetowym, bo ten, co się tak produkuje, zostaje anonimowy, znajduje od razu
          tłum klakierów z poglądami MW, wtórnym analfabetyzmem, brakiem empatii,
          tolerancji, czy szacunku.

          Z drugiej strony, chciałabym bardzo podziękowac osobom, z którcyh poglądami
          niekoniecznie się zgadzam, ale które potrafiły mi doradzić, wczuć się w moją
          sytuację, przeczytać post ze zrozumieniem, napisać coś sensownie. Nie miałam z
          kim pogadac, a dzięki Wam:
          a) porozmawiałam z rodzicami,
          b) porozmawiałam i wciąż próbuję zrozumieć Faceta,
          c) było mi po prostu lepiej.

          • mala07 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 21:46
            ok zrobisz badz zrobilas jak chcialas - ja rowniez uwazam ze cialo kobiety to
            jej sprawa ale dlaczego nie pomyslalas wczesniej jak do lozka poszliscie?nie
            liczylas sie z faktem ze mozecie wpasc...?to jest wg mnie bardzo dziecinne...
            wkurzylas mnie tez z tym tekstem o studiach zaocznych ale udam ze tego nei było!
            ok - wpadlas, ok - chcesz sie wyzalic- ale dziewczyno - nie na takim forum -
            sama widzisz ile zlosliwych komentarzy dostalas - czego sie spodziewalas po
            takim poscie???
            mimo wszystko zycze POWODZENIA i wierzac ze to nie prowokacja tylko szczery
            post zycze wszystkoego dobrego
            mala
            • skylar2 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 22:12
              1.Nie mam nic do zaocznych. Serio. Może niefortunnie to zdanie zabrzmialo. Są
              studia i studia. Ja czułabym się gorsza, bo to znaczyłoby, że nie spełniłam
              swoich marzeń. Gorsza- bo w chwili obecnej nie byłoby mnie stać na ich
              opłacenie i obciążyłabym portfel rodziców.
              2.Szczery post.
              3. Nie wiem, czego się spodziewałam. Mi zawsze lepiej jest, jak sie wygadam.
              Nawet jeśli miałoby to być forum.
              4. A Junior jest, rośnie sobie powolutku. Nie wiem, czy go kocham, ale już
              wiem, że mi na nim zależy. Jak już zaczął poczęty, to niech już będzie. Rośnie
              kolejny naukowiec, bo staram się nie rezygnować z prac badawczych. I Skylar2 Jr
              mi towarzy.

              • blackroses_7 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 19.07.05, 22:34
                przepraszam jeżeli Cię czymkolwiek obraziłam Nie miałam takiego zamiaru Ale po
                prostu jeżeli ja do aborcji mam takie podejście to trudno mi udawać ze rozumiem
                Twoje! Bo nie rozumiem, dla mnie to jest zabójstwo i to nie obcego człowieka
                tylko własnego dziecka. I tez nie powinnas się dziwic ze kazdy pisze o aborcji
                no bo przeciez tego dotyczył Twój post. Co do moich komentarzy w których czasem
                padały słowa typu "gó..ara", przepraszam, nie chciałam nikogo obrażać, było to
                ogólnie stwierdzenie do ludzi, którzy zachowują sie moim zdaniem nie
                odpowiedzialnie. No bo przeciez musisz przyznać, że nie spadło na Ciebie fatum
                i nie spowodowało ze zaszłaś w ciąże Dobrze wiesz skąd dzieci się biorą No i to
                chyba na tyle Swoją drogą bardzo sie cieszę że zdecydowałaś się to dziecko
                urodzić i SZCZERZE życzę powodzenia i żeby się wszystko ułożyło tak jak sobie
                tego życzysz Pozdrawiam
                • jagoda68 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 23.07.05, 10:58
                  Szlag mnie trafia, jak coś takiego czytam. Dlaczego przeciwnicy wolnego wyboru
                  kobiety zawsze chrzanią o odpowiedzialności? Co wy tacy odpowiedzialni zawsze i
                  wszędzie jesteście? Kto daje wam prawo do zmuszania innych do bycia
                  odpowiedzialnymi? Sami mówicie - według mnie aborcja to morderstwo. Właśnie -
                  według was! Dlaczego nie pozwalacie innym na życie według odmiennych zasad.
                  Przecież zwolennicy wolnego wyboru nie zmuszają nikogo do przeprowadzenia
                  aborcji. A wy - odmawiacie inaczej myślącym prawa do życia według ich zasad. I
                  tak szanując życie - obrzucacie błotem dziewczynę, która znalazła się w trudnej
                  sytuacji i zastanawia się co robić. I to jej błąd - myśli, zastanawia się. Bo
                  ona - według was - nie powinna myśleć. Według was jest tylko jeden model życia
                  i postępowania - katolicki. Jak ktoś myśli, wątpi, zastanawia się - to należy
                  go zrównać z ziemią. Jak ja mam dość tej zaściankowości, grajdoła
                  intelektualnego i hipokryzji. Przestańcie w końcu dyktować innym, jak mają żyć
                  i zajmijcie się swoim życiem
                  • blackroses_7 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 23.07.05, 11:17
                    jagoda68 napisała:

                    > Szlag mnie trafia, jak coś takiego czytam. Dlaczego przeciwnicy wolnego
                    wyboru
                    > kobiety zawsze chrzanią o odpowiedzialności? Co wy tacy odpowiedzialni zawsze
                    i
                    >
                    > wszędzie jesteście? Kto daje wam prawo do zmuszania innych do bycia
                    > odpowiedzialnymi? Nikt nam nie daje tego prawa i nikt nikogo nie zmusza?
                    Chyba nie wydaje Ci się, że moją opinią mogę autorke postu do czegokolwiek
                    zmusić? Może zawsze i wszędzie odpowiedzialan nie jestem, ale w takiej sprawie
                    kied chodzi o czyjeś życie i to życie niewinnego niczemu dziecka to troche
                    odpowiedzialnośći nikomu by nie zaszkodziło!
                    >Sami mówicie - według mnie aborcja to morderstwo. Właśnie -
                    > według was! Dlaczego nie pozwalacie innym na życie według odmiennych zasad.
                    Według nas!? Aborcja to jest morderstwo i tyle! NIe według mnie czy Ciebie czy
                    kogokolwie innego! Zabijasz dziecko i tyle? I ja nie wdze w tym żadenj dyskusji
                    czy to jest czy nie jest czy według mnie czy Ciebie to jest po prostu fakt i
                    tyle! Gdyby ktos zabiła narodzonego juz niemowlaka to wtedy też byś powiedziała
                    że według Ciebie to nie jest morderstwo? Żyj jak chcesz ale nazywaj rzeczy po
                    imieniu!
                    > Przecież zwolennicy wolnego wyboru nie zmuszają nikogo do przeprowadzenia
                    > aborcji. A wy - odmawiacie inaczej myślącym prawa do życia według ich zasad.
                    Niech sobie żyje według zasad i decyduje o swoim życiu proszę bardzo! Tego jej
                    nikt nie zabroni Tylko problem polega tutaj na tym, żę ona nie decyduje tylko o
                    SWOIM życiu! Tylko o życiu maleńkiego człowieka Więc skoro nikt nie ma prawa
                    decydowac o jej życiu i jej zasadach to ona też nie ma prawa odebierać drugiemu
                    człowiekowi szansy na życie!
                    > tak szanując życie - obrzucacie błotem dziewczynę, która znalazła się w
                    trudnej
                    >
                    > sytuacji i zastanawia się co robić. I to jej błąd - myśli, zastanawia się. Bo
                    > ona - według was - nie powinna myśleć. Według was jest tylko jeden model
                    życia
                    > i postępowania - katolicki.
                    Mylisz się według mnie jest wiele modeli życia I taka katolioczką to też znowu
                    nie ejstem jednak w żadnym z moich modeli życia (chodź jest ich wiele)
                    zabójstwo drugiego człowieka nie jest w pożądku!
                    >Jak ktoś myśli, wątpi, zastanawia się - to należy
                    > go zrównać z ziemią. Jak ja mam dość tej zaściankowości, grajdoła
                    > intelektualnego i hipokryzji. Przestańcie w końcu dyktować innym, jak mają
                    żyć
                    > i zajmijcie się swoim życiem
                    Nikomu nic nie dyktuje Jest za nich każdy żyje swoim życiem i podejmuje swoje
                    decyzje! Spoko tez bym nie chciała aby ktos sie wtrącał do mojego zycia i
                    pdoejmował za mnie decyzje. Tylko są pewne granice Decydować o swoim życiu-OK
                    Ale o życiu drugiego człowieka to za równo ani ja nie mam prawa, ani ty, ani
                    ona!! Pozdrawiam, życzę powodzenia i aby to kiedyś ktoś miał w swoich rękach
                    decyzje o TWOIM życiu :]
                    • jagoda68 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 25.07.05, 11:53
                      I tu się, widzisz, nie zgadzam. Dla mnie aborcja to nie morderstwo, a
                      przerwania niechcianej ciąży. Jest to podstawowe prawo każdej kobiety,
                      świadczące o stopniu przestrzegania praw kobiet w danym kraju. U nas jest pod
                      tym względem tragedia - ciemnogród, grajdół intelektualny, Rzeczpospolita
                      Parafialne.
                      Wydaje mi się zresztą, że dyskusja na ten temat nie ma sensu. Ja nie przekonam
                      Ciebie do swoich racji, a Ty nie przekonasz mnie. Chodzi o to, aby ludzie o
                      odmiennych światopoglądach mogli liczyć na przestrzegania swoich praw.
                      Tymczasem mogą na to liczyć jedynie przeciwnicy wolnego wybory kobiety. Poglądy
                      zwolenników nie liczą się. A przecież my nie zmuszamy nikogo do postępowania
                      według naszych zasad. Tymczasem katolicy - za pośrednictwem ustawodawstwa -
                      narzucają wszystkim swój światopogląd. I to budzi mój stanowczy sprzeciw. Nie
                      to, że ktoś jest przeciwnikiem aborcji, ale to, że zmusza mnie do
                      przestrzegania swoich zasad, a gdy się na to nie zgadzam, obrzucana jestem
                      stekiem wyzwisk.
                      • jendza1 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 29.07.05, 07:52
                        Hm, a ja sie nie o aborcji wypowiem, tylko... o Twoim stosunku do katolicyzmu.
                        Pare dni minelo od Twoich wypowiedzi, to moze Ci sie bedzie latwiej od nich
                        zdystansowac.
                        Wyobraz sobie, ze jestes katoliczka wlasnie i dzis, przez przypadek, zagladasz
                        do wypowiedzi jagody68. Co widzisz?
                        Ze slowa 'katolik' ona uzywa jak obelgi wlasnie.
                        Co wie o katolicyzmie?
                        Z tego, co pisze, wyglada, ze nic...
                        Za to, a moze wlasnie dlatego, ma wyrobione 'zdanie'...
                        Ech, rece opadaja...

                        pzdr
                        j
                    • jendza1 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 29.07.05, 07:59
                      A wiesz, Blackroses, dlaczego Jagoda68 walnela w Ciebie katolicyzmem?
                      Bo jak sie mowi 'zycie', to inni zaraz widza 'katolicyzm', a ze katolicyzm
                      jest 'be', to od teraz bedzie mozna slow 'katolik' i 'gowniarz' uzywac
                      zamiennie...
                      Twoje poglady i postawa bardzo mi zaimponowaly:)
                      Trzymaj sie mocno i niech CI sie w zyciu szczesci!
                      Pozdrawiam!
                      j.
                      • jagoda68 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 31.07.05, 18:06
                        Gdzie używam katolicyzmu jak obelgi? Gdzie? To może ty się trochę zdystansuj, a
                        potem się wypowiadaj. Rzecz dotyczy innego zagadnienia niż to, które poruszasz.
                        Może byś tak komentowała posta autorskiego? Czyżbyś należała do grona osób,
                        którym wszystko się ze wszystkim kojarzy? Słoń a sprawa polska? O katolicyźmie
                        wiem wystarczająco dużo - jak zresztą większość osób w tym kraju, a nawet
                        wiecej, bo bardzo się interesowałam teologią i tradycją katolicką. To powoliło
                        mi dobrze poznać tę doktrynę, co zaskutkowało odejściem od kścioła. Nie gadaj
                        więc bzdur. Pamiętaj - lepiej milczeć i tylko sprawiać wrażenie idioty niż się
                        odezwać i rozwiać wszyskie wątpkiwości
                        • jendza1 Skucha 31.07.05, 21:45
                          Moglabys sobie darowac argumenta ad personam, bo wystawiasz sobie dodatkowe
                          swiadectwo:(. Twoja poprzednia rozmowczyni nie deklarowala sie w zaden sposob
                          katolicko, to Ty jako pierwsza uzylas slowa, i to w okreslonym scisle
                          kontekscie/znaczeniu, ktory to zreszta kontekst/znaczenie dowodzi, ze to
                          Twoje 'zainteresowanie teologia i tradycja katolicka' nader jest powierzchowne,
                          za to bardzo tendencyjne...
                          Podawac Ci cytaty z Ciebie samej, czy pamiec masz jeszcze sprawna w miare?
                          A moze dasz rade kliknac we wlasny link?
                          Tymczasem napisalam do CIebie bezposrednio i tego nie zauwazylas/zauwazyc nie
                          chcialas. Jako i mego postu bezposrednio do Autorki watku. Glupio, nie sądzisz?
                          Zwłaszcza ze zarzut mi czynisz bezposredni z braku owegoż komentarza... ZNow
                          pytam, zalaczyc CI stosowny link, czy tez tak CIe nie obrazac, skoro taka
                          jestes madra i uczona? Zatem: zechciej swoje dobre rady, zwlaszcza te z dwoch
                          ostatnich wypowiedzen (pamietasz roznice miedzy zdaniem a wypowiedzeniem?)
                          zastosowac do siebie.
                          pzdr.
                          j.
                          • jagoda68 Re: Skucha 01.08.05, 11:06
                            Ty się jendza tak nie denerwuj. Wspominałas coś o dystansie do własnych
                            wypowiedzi, czy dobrze pamiętam?
                            Argumentów ad personam zaczęłaś używać ty - więc ten zarzut odpada.
                            Moja uwaga, że komentujesz moją wypowiedź, a nie autorki wątku - była
                            niesłuszna.
                            Nie mogę się jednak powstrzymać od skomentowania ostatniej części twojej
                            wypowiedzi. Niestety, nie znam różnicy pomiędzy zdaniem a wypowiedzeniem, chyba
                            że chodzi o zdanie kluczy i wypowiedzenie umowy. Jak się domyślam, użyłaś tych
                            określeń jako nazw różnych form wypowiedzi, dobrze myślę? Tylko, że to
                            wypowiedzenie zupełnie ci nie wyszło. Twoja uwaga o mojej "uczoności" sugeruje
                            kompleksy na temat wykształcenia, przekręcanie podstawowych określeń również o
                            czymś świadczy. Brak dystansu do dyskusji i raczej niewyrafinowane przemyslenia
                            sugerują młodość (żeby nie powiedzieć niedojrzałość). Co, na wakacjach się
                            nudzisz? Kiedy matura (jeśli w ogóle)?
                            • jendza1 Skucha do kwadratu, jagodko:)) 01.08.05, 14:35
                              I dodatkowo mnie ubawilas:)
                              ad rem, jednakowoz, i po kolei.

                              Najpierw uwaga ogolna:

                              Skad wniosek, ze sie zdenerwowalam?

                              A teraz 'po drobnosti'.

                              1. Hm, wskaz mi, prosze, moj 'pierwszy' argument 'ad personam', skoro
                              twierdzisz, ze to ja zaczelam takich argumentow uzywac.
                              2. Brawo, ze potrafisz sie przyznac do bledu chociaz tu. To na tym forum zawsze
                              bylo rzadkoscia...
                              3. Skoro, jak sama piszesz, 'nie znasz roznicy miedzy zdaniem a
                              wypowiedzeniem', rozumiem, ze nie wiesz, czym jest wypowiedzenie, ani tez (czy
                              tez zapewne) - czym jest zdanie. Prawda?
                              Jak zatem mozesz stwierdzic nastepnie, ze to 'wypowiedzenie mi nie wyszlo'? Na
                              jakiej podstawie?
                              4. Jak bys nazwala swoje uwagi na temat moich - domniemanych przez Ciebie -
                              'kompleksow na temat wyksztalcenia', oraz sugestie na temat mego wieku?
                              Bo moim zdaniem to dosc 'niewyrafinowana' (jak sama piszesz) proba
                              zdyskredytowania interlokutora...: podrecznikowy chwyt z zakresu
                              argumentacji 'ad personam' wlasnie. Moze zamiast tego jakis rzeczowy argument,
                              co?
                              5 W odroznieniu od Ciebie, nie mam zamiaru analizowac ani Twego stanu emocji,
                              ani wieku, ani tez poziomu inteligencji. W koncu widze tylko ekran komputera i
                              pare zdan, napisanych przez kompletnie anonimowa osobe... Przeciwnie, pozwole
                              sobie tutaj oddac - dla odmiany - stan moich emocji: zabawnie bylo przeczytac,
                              ze ktos mnie postrzega jako osobe tak mloda. W koncu napisane jest: "badzcie
                              jak dzieci"... (zgadnij, gdzie?).
                              Moze mi sie udalo:)))?

                              pzdr.
                              j.
                              • jagoda68 Re: Skucha do kwadratu, jagodko:)) 02.08.05, 09:11
                                Przykro mi, że nie zrozumiałaś o co mi chodzi. I że nie dostrzegłaś ironii. To
                                może wytłumaczę wprost, łopatologicznie - jak dziecku. Nie ma kategorii
                                gramatycznej pod nazwą "wypowiedzenie". Jest wypowiedź. Osoba podobno
                                wykształcona (trudne słowo) i niemłoda powinna to wiedzieć. Stąd moje
                                podejrzenie o braku świadectwa dojrzałości. Rozumiem, że można się pomylić. Ale
                                tkwić w błędzie i jeszcze natrząsać się z osoby, która na błąd zwraca uwagę -
                                hmm.
                                Zresztą - chyba się gdzieś zaplątałyśmy i odeszłyśmy od tematu. Tu chodzi o
                                znacznie poważniejsze sprawy niż nasze przepychanki. Kończę więc tę
                                bezproduktywną wymianę zdań, a na przyzłośc radziłabym wypatrywać najpier belki
                                w swoim oku. wiesz, z czego to?

                                pzdr wszystkich - mimo wszystko
                                • jendza1 Ech, jagodko, tylko jedno... 02.08.05, 10:20
                                  skomentuje:
                                  napisalas m.in.: "Nie ma kategorii
                                  > gramatycznej pod nazwą "wypowiedzenie". Jest wypowiedź."

                                  Odsylam Cie zatem chocby do dwoch, pierwszych z brzegu mojej polki, opracowan.
                                  Zechciej zajrzec do jakiejkolwiek gramatyki jezyka polskiego. Moja to Piotra
                                  Baka, wydana przez WIedze Powszechna w 1999 r. 'Wypowiedzenia' to tytul
                                  rozdzialu, ss. 389-406.
                                  Definicje z Encyklopedii jezyka polskiego (Zakl. Narod. im Ossol, Wroclaw 1991,
                                  s. 381)nawet moge CI czesciowo przepisac: "Wypowiedzenie - zamknieta i
                                  uksztaltowana skladniowo jednostka informacji, wprowadzona do pol. terminologii
                                  syntaktycznej [...]dla wszystkich jednostek skladni zawierajacych predykacje.
                                  Obejmuje zatem zarowno zdania, jak i oznajmienia [...]".

                                  Rozumiesz, ze chocby wobec powyzszego - pozostale Twoje uwagi rowniez traca
                                  wiarygodnosc?

                                  Reszte Twojej 'wypowiedzi' pozostawie zatem bez komentarza.

                                  Milego dnia
                                  j.
                                  • jagoda68 Skąd w tobie ten upór? Czegoś ci w życiu brakuje? 02.08.05, 11:43
                                    Trochę się zagalopowałam - wypowiedzenie jest kategorią gramatyczną, ale nie w
                                    takim kontekście, w jakim ty jej używasz. Słownik Języka Polskiego precyzuje,
                                    że jest to wyraz lub grupa wyrazów pozostających w stosunku łączności z formą
                                    osobową czasownika. U twojej WYPOWIEDZI (nie wypowiedzeniu) nie było żadnej
                                    formy czasownika - osobowej lub bezosobowej.
                                    Nie uważasz zresztą, że ten spór zaczyna być żałosny? Ja rozumiem - braki w
                                    życiu rekompensujemy sobie brylowaniem w sieci. Ja na szczęscie mam co robić w
                                    realu, więc do niego wracam. Bez odbioru.
                                    • jendza1 Re: Skąd w tobie ten upór? Czegoś ci w życiu brak 02.08.05, 11:52
                                      Przyznaje, ze mnie zadziwiasz:(.
                                      Naprawde wypadaloby cos wiecej wiedziec o sprawach,
                                      o ktorych czlek wypowiada sie tak kategorycznie.
                                      Poczytaj o wypowiedzeniu ciut wiecej, zanim sie zaczniesz
                                      wypowiadac z pozycji eksperta - bo znow popelnilas powazny blad rzeczowy:(.
                                      A co do reszty Twojej wypowiedzi - zechciej sama sobie zrobic
                                      analize osobowosci, jak ja juz wykonalas na mnie.
                                      Roznica polegac bedzie na tym, ze o sobie masz wiecej danych.
                                      POd warunkiem, ze zechcesz je ujrzec we wlasciwym swietle.
                                      Powodzenia
                                      j.
                  • mxp4 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 23.07.05, 19:32
                    Re: wspolczuje ale dziecku !!!
                    Autor: jagoda68
                    Data: 23.07.2005 10:58 + dodaj do ulubionych wątków

                    skasujcie post

                    + odpowiedz

                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Szlag mnie trafia, jak coś takiego czytam. Dlaczego przeciwnicy wolnego wyboru
                    kobiety zawsze chrzanią o odpowiedzialności? Co wy tacy odpowiedzialni zawsze i
                    wszędzie jesteście? Kto daje wam prawo do zmuszania innych do bycia
                    odpowiedzialnymi? Sami mówicie - według mnie aborcja to morderstwo. Właśnie -
                    według was! Dlaczego nie pozwalacie innym na życie według odmiennych zasad.
                    Przecież zwolennicy wolnego wyboru nie zmuszają nikogo do przeprowadzenia
                    aborcji. A wy - odmawiacie inaczej myślącym prawa do życia według ich zasad. I
                    tak szanując życie - obrzucacie błotem dziewczynę, która znalazła się w trudnej
                    sytuacji i zastanawia się co robić. I to jej błąd - myśli, zastanawia się. Bo
                    ona - według was - nie powinna myśleć. Według was jest tylko jeden model życia
                    i postępowania - katolicki. Jak ktoś myśli, wątpi, zastanawia się - to należy
                    go zrównać z ziemią. Jak ja mam dość tej zaściankowości, grajdoła
                    intelektualnego i hipokryzji. Przestańcie w końcu dyktować innym, jak mają żyć
                    i zajmijcie się swoim życiem




                    Szkoda,ze ciebie jolopie nie wyskrobali!
                    • jagoda68 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 25.07.05, 11:45
                      OOOOO, czyli jednak dopuszczasz aborcję - tyle, że wybiórczo? Jak ktoś mysleć
                      tak samo jak Kali - to Kali go lubić, a jak ktoś myśleć inaczej niż Kali - to
                      Kali go wyskrobać? Gratuluję logiki i konsekwencji.
                      A na marginesie - skąd w tobie tyle jadu i agresji? Masz jakieś problemy? Bo
                      wydaje mi się, że szęśliwy, spełniony, kochany i kochający człowiek nie nosi w
                      sobie i nie pluje jadem.
                  • t_e_r_m_i_n_u_s_s1 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 24.07.05, 14:13
                    Jagódko68, wspaniale slowa. Gratuluje otwartego umyslu. Katolicy nie maja
                    monopolu na slusznosc, a zreszta i ich religia tych patentów nie wytworzyla a
                    tylko czerpala ze starszych od siebie.Tego do dzis katolicy przelknoc nie moga
                    i mysla, ze to nie prawda. Niech kazydy zyje jak chce, byle nie krzywdzil
                    nikogo.
                    PS. Dokonujac aborcji, zbitej grudzie blastomerów krzywdy nijakiej sie nie
                    czyni, bo to przeciez nie czlowiek.
                    Do autorki watku:
                    Ciesze sie, ze postanowilas bronic swoich racji. Wierze, ze uczynisz to co dla
                    ciebie najlepsze. Nie sluchaj katolickich bredni tylko zrób to co
                    czujesz.Uklony dla twojego mlodego ciala, które pewnie nie dasz sobie tak bez
                    sensu zdewastowac.
              • mala07 ODP 20.07.05, 09:47
                OKEJ nie ma sprawy juz
                trzymaj sie ciepło i zycze samych sukcesów!
                a co do juniora pokochasz go bardziej niz ci sie wydaje juz niedlugo - a moze
                juz GO /Ja KOCHASZ??????bedzie dobrze
              • wzr1 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 21.07.05, 22:49
                > 4. A Junior jest, rośnie sobie powolutku. Nie wiem, czy go kocham, ale już
                > wiem, że mi na nim zależy. Jak już zaczął poczęty, to niech już będzie.
                Rośnie
                > kolejny naukowiec, bo staram się nie rezygnować z prac badawczych. I Skylar2
                Jr
                >
                > mi towarzy.
                >

                GRATULACJE DLA CIEBIE ZA AKCEPTACJĘ JUNIORA

                ZDROWIA I SZCZĘŚCIA DLA JUNIORA I DLA CIEBIE.


          • mxp4 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 22.07.05, 04:37
            Cos juz bakasz, ze dziecka nie ma. Jesli to zrobilas bandytko to jestes bez
            skrupulow ostatniej kategorii zdzira i szkoda dla ciebie slow. Zle skonczysz.
            • t_e_r_m_i_n_u_s_s1 Re: wspolczuje ale dziecku !!! 24.07.05, 14:18
              mxp4 napisała:

              > Cos juz bakasz, ze dziecka nie ma. Jesli to zrobilas bandytko to jestes bez
              > skrupulow ostatniej kategorii zdzira i szkoda dla ciebie slow. Zle skonczysz.

              Dobrze zrobila.Zuch dziewczyna, a na dodatek nie ma wyzutów sumienia i tu cie
              boli najbardziej. I wiecej oglady w tym co piszesz, bo potrafisz tylko obrazac.
    • pieskuba Coś tu nie pasuje. 19.07.05, 23:44
      Ciążę liczy się od daty ostatniej miesiączki. Czyli w przypadku idealnego, 28
      dniowego cyklu trzeci tydzień wypada na tydzień przed datą miesiączki
      oczekiwanej. Taką ciążę (tydzień po zapłodnieniu) być może wykryje bardzo czuły
      test, ale być może nie. Skąd wobec tego wiesz na pewno, że jesteś w ciąży?

      pieskuba
      • annajustyna Re: Coś tu nie pasuje. 20.07.05, 16:21
        Dziewczyno, skad masz takie informacje? Ciaze liczy sie od momentu
        zagniezdzenia sie zaplodnionego jaja. Trwa to od 9 do 15 dni po zaplodnieniu.
        Stad wszystkie kontrowersje odnosnie tzw. srodkow postkoitalnych (po stosunku),
        bo: niby ciazy do 2 tygodni po nim nie ma, ale jest juz embrion, ktory
        przejawia wszystkie podstawowe funkcje zyciowe, przede wszystkim rozwja sie jak
        szalony i ma w sobie tzw. potencjal.
        • pieskuba Re: Coś tu nie pasuje. 20.07.05, 20:00
          annajustyna napisała:

          > Dziewczyno, skad masz takie informacje?

          Z podręcznika ginekologii. No i z doświadczenia, bo mam dwoje dzieci. "Jestem w
          trzecim tygodniu ciąży" nie znaczy "mam trzytygodniowy embrion". Dla ułatwienia
          obliczeń tygodnie (40) do przypuszczalnego terminu porodu liczy się od daty
          ostatniej miesiączki.

          Pozdrowienia,
          pieskuba
          • edyta1304 re 20.07.05, 21:05
            jedni walcza latami o dziecko, dla innych ciąża jest dramatem....ja jestem z
            tej pierwszej grupy...tak wiele bym dała by móc przytulic moej dziecko...nie
            moge pojąć dlaczego tak urządzony jest ten świat:(((
    • joasia810725 Re: Nie chce dziecka. 21.07.05, 11:51
      Przedkładasz czyjeś życie nad swoja karierę. Jesteś złym człowiekiem. To
      dziecko (czy tylko płód, jak sama to okresliłaś) nie stworzyło się samo.
      Zrobiłaś to Ty i twój chłopak. Ono nie jest tu niczemu winne. Skoro tak bardzo
      zależy Ci na nauce, na pracy na uczelni - trzeba było pomyslec, zanim zaczęłaś
      współżycie, czym to się może skończyć. Teraz weź za swoje postępowanie
      odpowiedzialność. Poza tym często dziecko i nauke można pogodzić. Jak w ogóle
      możesz pisać - nie chcę dziecka. To nie jest zabawka, którą mozna wyrzucić, jak
      się nie podoba. A zaczęłas współżyć z osobą, która tez jest nieodpowiedzialna,
      nie pomyslałaś o tym, że to osoba nie dla Ciebie? Zawsze myslałam, że studenci
      to inteligentne osoby (w końcu żadne studia nie sa łatwe), ale ty do nich nie
      zalezysz. Mówisz - studia i praca na uczelni to twoja pasja. Mogłaś mysleć
      wcześniej co możesz stracić. A teraz winisz dziecko, które nie jest niczemu
      winne. To Ty jesteś winna, a nie to bezbronna osóbka. Jeśli zabijesz to
      dziecko - to mam nadzieję, że Ci sie w zyciu nie uda tak jak zaplanowałas to
      sobie. Bo niby czemu miałoby? Płac sama za swoje błędy, a nie zwalaj winy na
      kogos innego.
      • edyta9995 Re: Nie chce dziecka. 21.07.05, 18:42
        Ale kwas, ale ostracyzm. Nie znasz jej nawet, a oceniasz brutalnie, ze jest
        zlym czlowiekiem. Sprobuj sie wczuc w jej sytuacje, popatrz na jej problem z
        jej punktu widzenia, a nie z twojego, ograniczonego i negatywnie
        podsumowujacego belkotu. Dlaczego tylko ona musi wziac za to dziecko
        odpowiedzialnosc? A nie ten nieudany facet? Moze ona naprawde nie chce miec
        dziecka, przynajmniej jest szczera. Zobacz, ile niechcianych dzieci laduje
        w domach dziecka, jest bitych i odrzucanych przez rodzicow, ktorzy nie dorosli
        do tej odpowiedzialnej roli.

        Kilka slow otuchy dla studentki w niechcianej ciazy:
        Nie dziwie ci sie, ze z tym mieczakiem, na ktorym wcale nie mozna polegac, nie
        chcesz miec dziecka, w Polsce niestety nie mozesz nawet legalnie usunac sobie
        ciazy, jak to robi prawie co druga kobieta w innych krajach w Unii
        Europejskiej, z wyjatkiem Portugalii, tam tez idzie sie do wiezienia
        za "skrobanke". Co ci moge poradzic? Nie sluchaj tych glupich argumetow innych
        ludzi, wcale nie jestes zlym czlowiekiem, wcale nie jestes winna, obie strony,
        tez twoj nieodpowiedzialny facet ponosi za ten "wypadek" wine, pociesz sie, ze
        cos takiego moze sie zdarzyc tez innym kobietom. Nie rzucaj z tego powodu
        studiow. Jakos sie wszystko ulozy, choc na pewno nie bedzie latwo. Trzymaj sie
        cieplo i glowa do gory!!!
        • blackroses_7 Re: Nie chce dziecka. 21.07.05, 19:17
          nie no chyba zaraz sie rozpłacze z ludzkiej głupoty:/ no jak to nie jej wina i
          jej się nie dziwidz??? To prawda że facet do frajer i nie ma w nim oparcia no
          ale chyba jej nie zgwałcił nie? Jak suka nie da to pies nie weźmie!! Sama sobie
          takiego faceta wybrała to teraz ma!! Przepraszam za obraźliwe słowa ale jak
          czytam cos takiego to mi sie po prostu płakac chce....
      • t_e_r_m_i_n_u_s_s1 Re: Nie chce dziecka. 24.07.05, 14:21
        joasia810725 napisała:
        Jeśli zabijesz to
        > dziecko - to mam nadzieję, że Ci sie w zyciu nie uda tak jak zaplanowałas to
        > sobie
        Uda sie, uda mimo twojego zrzedznie. Posylam jej dobry czar ochronny.
    • reniatoja Re: Nie chce dziecka. 21.07.05, 19:01
      > Po czwarte dziecko: nie chce go. Czuję, że ono rujnuje mi życie, że je
      > nienawiedzę. Nie wiem czy będę w stanie je kiedykolwiek pokochać.


      Tego jednego z Twojego postu nie rozumiem. Coz zrobilo Ci to dziecko? To Ty ze
      swoim facetem powolalas je do istnienia, ono nikomu nic zlego nie zrobilo,
      powinnas nienawidziec siebie, bo to Ty prawdopodobnie zrujnujesz mu zycie, czy
      to rodzac je, czy tez usuwajac ciaze. Ono niczego Ci nie zrujnuje, bo to Ty, a
      nie dziecko, jestes kowalem swojego losu. Jak mozna nienawidziec kogos, kto nic
      ci nie zrobil. Wspolczuje.
      • kontika Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 01:38
        Jak bym siebie widziala - 14 lat temu. Przez wiele lat zylam w strachu przed
        ciaza ( niech sie wszyscy madrzacy o zabezpieczeniach ugryza w jezyk, bo im sie
        tez moze zdarzyc, wiekszosc dzieci moich znajomych, to wpadki, to nie
        matematyka, ze dodasz 2 + 2 i zawsze wyjdzie 4). Dla mnie tez wszystko zawsze
        jest wielkim problemem. W czarnych snach wyobrazalam sobie, co bym zrobila
        gdybym byla w ciazy, ze wlasciwie to chyba bym usunela, ale jak tu podjac taka
        decyzje , itd. A teraz mam 36 lat i ciagle widze same problemy, nie moge sie
        zdecydowac, czytam sobie forum dla niezdecydowanych i tam b. duzo osob zaluje,
        ze nie wpadalo wczesniej. Czasem naprawde lepiej, zeby los zadecydowal za
        ciebie. A ja na ostatniej wizycie u ginekologa dowiedzialam sie ze moje szanse
        urodzenie dziecka sa niewielkie ( miesniaki).
        I jeszcze trzy rzeczy - nie martw sie rodzicami, po pierwszym szoku wpadna w
        uwielbienia dla maluszka - na 95%, znam dzisiatki takich przypadkow.
        Po drugie - facet jest w szoku , daj mu ochlanac, moze sie okazac wielkim
        wsparciem, ja bym nie przesadzala po pierwszych reakcjach, moze jest
        niedojrzaly, ale daj mu szanse dojrzec. Wiem , ze jestes rozczarowana, bo to ty
        teraz potrzebujesz oparcia, a nie uczenia go, ale niestety wiekszosc facetow
        dojrzewa powoli, czasem warto zainwestowac, dal wlasnego dobra.
        Po trzecie - to bzdura, ze jak usuniesz to bedziesz zalowac do konca zycia.
        Moze bedziesz , a moze wcale. Tego nie mozesz wiedziec teraz.
        Wiem , ze trudno podjac decyzje, rozmumiem cie - jak czytalam twojego posta od
        razu mi wrocil moj strach z mlodosc.
        Kalkulujac na zimno i patrzac na podobne przypadki z mojego otoczenia - jest
        wieksza szansa, ze jesli urodzisz to sie wszsytko ulozy niz ze ci zlamie zycia
        ( to z moich obsrewacji wsrod znajomych i znajomych zanjomych).
        I kolejna bzdura - o niekochajacych matkach, ktore sie dra na dzieci. Otoz
        kochajace nad zycie matki tez bywaja wyprowadzone z rownowagi niektorymi
        nadpobudliwymi dziecmi, co wcale nie znaczy by za nie zycia nie oddaly.
        A jak juz sie zdecydujesz urodzic to dziecko to znajdziesz w sobie, zycze ci
        zebys odnalazla sile, poczula w sobie taki power , ze dasz rade calemu swiatu
        (ja dostaje czegos takiego w sytuacjach kryzysowych). Pomysl, ze bedziesz mloda
        mama majaca super kontaktem z dzieckiem, a jak bedziesz w moim wieku ( szybciej
        niz myslisz) ono bedzie juz odchowane.

        A swoja droga , jak to niektorzy ludzie szybka i kategorycznie osadzaja
        innych ...
        Pozdrawiam serdecznie
      • skylar2 Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 17:33
        Hey!
        Zabrzmi to pewnie jak tłumaczenie, ale...
        Jak pisałam tego posta, byłam zrozpaczona, zdenererwowana i na pewno nie
        myślałam logicznie.
        Masz rację, Małe niczemu nie winne. Mogę/możemy ( bo w akcie tworzenia
        uczstniczył też Facet) mieć pretensje tylko do siebie.
        Ale ja się teraz staram!! Już pogodziłam się, że Małe jest, myślę przede
        wszystkim o jego zdrowiu. Nie wiem, jaką matką będę. Zabolało do żywego, to "Ty
        prawdopodobnie zrujnujesz mu zycie". Moi rodzice hmmm ,literackim jezykiem, nie
        byli aniołami i nie są, ale nigdy bym nie odważyła sie powiedzieć, że
        zrujnowali mi życie. :((
        • reniatoja Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 23:46
          Przepraszam za te slowa, ale jak sie kogos nienawidzi za nic, za to tylko ze
          jest, co nota bene jest Wasza, a nie JEGO zasluga, to trudno mi to zrozumiec i
          nie wrozy to nic dobrego. niemniej zycze Wam, zebyscie byli dobrymi rodzicami i
          kochali swoje dziecko, bo na pewno nic lepszego niz ONO nie zdarz Wam sie w
          zyciu. Nie gniewaj sie.
          • kamilka101 Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 09:56
            teraz przepraszasz?Z tego co pisałaś na forum aborcja -też miałaś myśli o
            usunięciu ciąży i nie zrobiłaś tego tylko dlatego ,że nie wpadłaś.A teraz
            umoralniasz innych,hipokrytko.
            Ty najlepiej powinnaś rozumieć autorkę wątku.Ale cóż takie jak ty belki u
            siebie w oku nie widzą za to u kogoś zauważą drzazgę.
            • reniatoja Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 15:43



              Dziecko, ja oborcje bardzo dobrze rozumiem. Nie rozumiem nienawisci do dziecka.
              Ucz sie czytac ze zrozumieniem.
              • kamilka101 Re: Nie chce dziecka. 27.07.05, 09:00
                no tak-kobieta,która kocha dziecko usuwa je.To coś nowego,dziecko.
                • reniatoja Re: Nie chce dziecka. 27.07.05, 12:55
                  Nie, najczęsciej kobieta nienawidzi gó..arza, bo się skurczybyk począł bez jej
                  zgody (faktycznie, to wina nie do wybaczenia, jak mógł bachor jeden zrobic jej
                  takie świństwo), więc idzie go wyskrobać za karę, niech wie, że nie ma nic do
                  gadania i jej nie podskoczy, prawda?
        • blondi741 Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 17:26
          Droga Przyszla Mamo!
          Otoz tak jak Ty spodziewam sie dziecka i podobnie jak Ty mialam mieszane
          uczucia. To moje pierwsze dziecko i oczywiscie czas nie byl wlasciwy... Pytanie
          jest: kiedy bedzie wlasciwy czas? Mysle ze akceptacja mojego dziecka zajela mi
          jakies 6-8 tygodni i teraz z oczekiwaniem czekam na jego przyjscie... Uwazam,
          ze duza role odgrywaja tu hormony. Podobnie jak Ty uwazalam, ze moj partner sie
          nie nadaje. Chodzilismy obok siebie rozdraznieni, zli na siebie, rozczarowani
          zbiegiem okolicznosci... Pamietaj, ze nie ma rzeczy niemozliwych, wszystko
          zalezy od Ciebie i od Twojego nastawienia. Zaloze sie ze jak Twoje dziecko
          dorosnie to bedzie Cie podziwialo za decyzje (szkola, kariera oraz
          macierzynstwo w tym samym czasie)...
          Odradzam jednak slub z rozsadku... Zawsze jeszcze mozna to 'popelnic' w
          pozniejszym terminie...
          Pozdrawiam i zycze duzo sily!
    • bess5 Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 14:45
      Rozumiem Cię BARDZO. Sama miałam już dziecko, kiedy kończyłam studia, miałam
      męża i nagle wpadłam - druga , tym razem nieplanowana ciąża. Miałam wsparcie
      rodziny, a mimo to miałam myśli o usunieciu ciąży, byłam w panice.
      Moja rodzina nigdy by mi usuniecia ciąży nie wybaczyła, Mama powiedziała
      otwarcie :"oczywiście, ze Ci pomożemy" i pomagają. Bardzo kocham moje dzieci i
      dziś mam wyrzuty sumienia za te watpliwosci na początku. Jak mogłam je mieć -
      mam do siebie pretensję, gdy patrze na oba moje Maluchy.( ten drugi jest chyba
      przez to troche rozpuszczony)

      Ale rozumiem co czujesz, to nieuniknione, że zmienia sie całe twoje życie. Na
      pocieszenie powiem Ci, że bycie mamą jest najbardziej satysfakcjonującym
      zajęciem jakie w życiu miałam. Pracuję dzis zawodowo - to fakt, choć niecierpie
      tej pracy serdecznie - gdybym mogła tzn. gdyby mój mąż chciał (ale nie chce)
      miałabym kolejne dziecko i siłą nikt by mnie nie wyciągnął z domu. Mogłabym
      zawodowo wychowywać dzieci, choćby jako rodzina zastępcza, ale tu znowu mam
      hamulcowego. Nigdy nie przypuściłabym, że tak bardzo będe lubiała byc mamą.
      Dopiero chyba przy tym drugim dziecku - kiedy musiałam coś dla niego
      poswiecic - ukuła się we mnie prawdziwa Mama.

      Pozdrawiam. Zyczę powodzenia. Zawczasu otocz sie kochajacymi ludźmi, beda Ci
      potrzebni, bo macierzynstwo nie jest banalnym zadaniem.Trzymaj sie i ucz się
      kochać swojego dzidziusia.
    • spazmusek Re: Nie staraj się o dziecko nie jestes warta jego 22.07.05, 18:43
      uczuć
    • gosia133 Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 21:58
      Dziewczyno, proszę Cię nie zabijaj tego niewinnego dziecka. Donoś. Potem oddasz
      do adopcji, jak nie pokochasz. Wiele par czeka na dziecko, wszystko się jakoś
      ułoży.
      Kobiety , które zdecydowały sie na aborcje bez względu an wiek i bez wzgledu na
      przekonania zawsze tego załują, tęsknią. Zrób to dla siebie i urodź dziecko.
      Wierze że nie będziesz załować.
      Serdecznie pozdrawiam
      • kamilka101 Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 09:45
        Kobiety , które zdecydowały sie na aborcje bez względu an wiek i bez wzgledu na
        > przekonania zawsze tego załują, tęsknią.
        A skąd to wiesz-jesteś każdą z nich?Skąd możesz wiedzieć co czują inni?
        Jedna będzie żałować a druga nie.Nie ma na to reguły.
        Nie wszystkie cierpią mimo tego,że wiele z was chciałoby żeby tak było.
    • oczkoblue4 Re: Nie chce dziecka. 22.07.05, 23:27
      szkoda, ze sie nie myslalo przed, a po coz...przeciez prezerwatywa gryzie...Mrauuuu
    • mmeee Re: Nie chce dziecka. 23.07.05, 09:23

      Z tego co piszesz,to chyba przewaza w Tobie chec usuniecia ciazy. Skoro masz
      nie kochac tego dziecka... No ale to duza decyzja wiec wsluchaj sie w
      wewnetrzny glos. Powodzenia,cokolwiek to znaczy :)
    • drevnikot bez ślubu! 23.07.05, 11:43
      nie wychodź za faceta tylko dlatego że jesteś w ciąży. czy jesteś pewna że
      chcesz z nim spędzić resztę życia?? jeśli będzie wszystko ok to możecie się
      pobrać za parę lat, jeśli będziesz pewna że to właśnie ten. a dziecko-lepiej go
      nie mieć niż nie kochać i obwiniać za to że nie tak, nie teraz,nie z tym. masz
      czas, przemyśl wszystko każda decyzja jest trudna i nieodwracalna. musisz być w
      100%pewna czy chcesz urodzić czy usunąć płód. jeśli nie będziesz pewna decyzji
      będziesz mieć wyrzuty do końca życia.
      pozdrawiam, trzymaj się..
      • skp110 Re: bez ślubu! 23.07.05, 22:15
        a dziecko-lepiej go
        >
        > nie mieć niż nie kochać i obwiniać za to że nie tak, nie teraz,nie z tym

        lepiej być matką która nie kocha dziecko niż być morderczynią.
        • sagis Re: bez ślubu! 24.07.05, 10:08
          skp110 napisała:

          > a dziecko-lepiej go
          > >
          > > nie mieć niż nie kochać i obwiniać za to że nie tak, nie teraz,nie z tym
          >
          > lepiej być matką która nie kocha dziecko niż być morderczynią.

          ----------------------------------
          Tak, czy tak, to jest zabójstwo. Tylko w drugim przypadku patrzy się na
          psychiczne cierpienie dziecka. Ale, egocentryk nie przejmuje się tym.
          Jemu nic złego przecież nie dzieje się.
          • skp110 Re: bez ślubu! 28.07.05, 23:06
            > Tak, czy tak, to jest zabójstwo. Tylko w drugim przypadku patrzy się na
            > psychiczne cierpienie dziecka. Ale, egocentryk nie przejmuje się tym.
            > Jemu nic złego przecież nie dzieje się.
            >


            Fakt - nieboszczyk nic nie czuje to nie czuje cierpienia, ale nie ma też szansy
            na radość
    • agnieszka.kongel Re: Nie chce dziecka. 24.07.05, 12:10
      Slub nie jest lekiem na wszystko.Mozesz spieprzyć sobie reszte życia wiążąc się
      z facetem którego nie jestes pewna.Rodzicami się nie przejmuj.Jesteś przecież
      dorosła prawda? Jeżeli partner proponuje wsparcie finansowe to z niego
      skorzystaj.Możecie przeciez nadal życ razem bez ślub.jego dziwne zachowanie też
      trzeba przeczekać.Dla niego to też napewno jest szok.A jeżeli chodzi o
      nienawiść do dziecka...Ono niczemu nie jest winne.Zauważ ze samo się nie pchało
      na ten świat.Stosując mało pewne metody antykoncepcji albo WOGULE JEJ NIE
      STOSUJĄC sami się o to prosiliście.Musisz porozmawiać z rodzicami i powiedziec
      im wprost że będziesz oczekiwała ich wsparcia.Studia to tez nie problem.czy rok
      do tyłu jest dla ciebie ważniejszy niz życie maleństwa które jest od ciebie
      całkowicie uzależnione.Studia kochasz? A zastanów się ile miłości otrzymasz
      BEZWARUNKOWO!!!od swojego dziecka? Czas zacząć noew życie.DOROSŁE!!
    • martusia81 Re: Nie rozumiem???????!!!!! 24.07.05, 17:20
      Dziewczyny !!! niektore posty sa przerazajace..nie rozumiem,..takich
      dylematow,jestem w ciazy co robic??no paranoja,,rece same opadaja...
      k..r..a...a
      -------KTO WAM KAZE ISC DO LOZKA...ktory POTENCJALNIE NIE NADAJE SIE NA OJCA
      TWOJEGO(WASZEGO) DZIECKA?????????????-----
      mam 17 lat....czuje sie b, dojrzala emocjonalnie jesli chodzi o dziecko...az
      mnie przeraza jak pewnie dziewczyny po 20..sa takie :
      -NIEODPOWIEDZIALNE NIE TYLKO ZA SWOJE ZYCIE..
      -NIEKONSEKWENTNE
      -NIEMYSLACE
      -EGOISTYCZNE
      -LUDZACA SIE...(a zycie nie jest rozowe)
      -etc

      nie rozumiem!!!! DZIEWCZYNO autorko watku NIE ROB TEGO CZEGO TWOJA MAMA NIE
      ZORBILA TOBIE!!!!
      *****NIE USUWAJ***** moja sasiadka (lat 27) 3 lata temu ususnela.....
      dzis wlasnie teraz jedzie na psychotropach,dziecko sni jej sie codziennie
      kazdej nocy,slysze jego pacz,,kwiklenie..jej sie naprawde w glowie
      poprzwracalo...
      jak ja jej wspolczuje,,,,i co najgorsze a moze najpiekniejsze wciaz przy Niej
      jest ten sam mezczyzna ktory prosil ja zeby NIC nie robila,,,on sie z nia ozeni
      beda szczesliwi....nadal ja kocha..ale nie moze jej pomoc....3 lata
      piekla,wiecznego piekla....

      ale co tu pisac...skylar2 NIE ROB TEGO NAJGORSZEGO....!takie malenstwo..dbaj o
      siebie teraz...zeby nie odbilo sie na psychioce malenstwa,ze od pozcatku ciazy
      jest odrzucane przez wlasna Mamusie....Kochaj JE.......ono Ci sie odwdzieczy...
    • kleinebine Re: Nie chce dziecka. 25.07.05, 16:11
      mysle ze zmienisz nastawienie jak bedziesz juz czula dziecko w sobie. ja moze
      nie tyle nie chcialam dziecka, co balam sie ze nie potrafie go pokochac. Zaszlam
      w ciaze - poronilam i przezylam szok. teraz jestem w siodmym miesiacu ciazy
      wiele sie zmienilo. Studia skonczylam 4 lata temu, ale i tak uwazam ze na
      studiach jest najlepiej urodzic dziecko bo ma czlowiek tyle zapalu do
      wszystkiego ze wszystkiemu da rade, a pozniej jak trzeba pracowac i krzywo
      patrza na mlode kobiety (bo to potencjalne matki) to jest wiecej stresu i
      zaczynaja sie problemy. Statystki mowia ze 20% par ma problemy z zajsciem w
      ciaze, Ty jeszcze nie myslalm o tym tylko sie przytrafilo, ale ja mam 28 lat i
      wsrod moich znajomych kazda para miala jakis problem zeby miec dziecko. Niestety
      to juz jest chyba taka choroba cywilizacyjna.
      Zobaczysz ze bedziesz szczesliwa.
      Przypomnialo mi sie ze mialam na studiach kolezanke, ktora wpadla, urodzila syna
      (co prawda pomagala jej mama). Mial byc "przymusowy" slub, ale ona zrezygnowala
      z tego partnera na tydzien przed. Teraz jej syn ma 8 lat. Ona ma nowy zwiazek i
      chcialaby miec dziecko, ale niestety tamta wpadka okazala sie cudem bo ona nie
      moze miec dzieci ze wzgledu na jakies wady ukladu rozrodczego.
      Moze ty nie czytaj na forum o tych ktorzy nie chca dzieci, tylko podejrzyj co
      pisza ci ktorzy tego pragna.
    • mama20 Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 00:53
      jestem w 8 miesiacu - mam 19 lat. Zalamalam sie na poczatku - bylo strasznie -
      rozmumiem cie. Szukalam roznych sposobow jak usunac ciaze. Gdybym znalazla
      mozliwosc to bym to zrobila. Teraz wszystko sie zmienilo - i musisz wiedziec o
      czyms... cokolwiek postanowisz - bedzie to twoja decyzja, nikt nie ma prawa jej
      potepiac. Ale kiedy mija szok, stajesz sie najszczesliwsza osoba na swiecie - a
      dziecko, ktorego wczesniej nie chcialas i balas sie, i brzydzilas - staje sie
      najukochanszym stworkiem na swiecie :) zanim je zobaczysz. Nie zalamuj sie,
      tylko odwagi!
    • monika9967 Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 14:12
      dopiero teraz przeczytałam twój post. jakoś nigdy nie pisałam na forum tylko
      czytałam, ale jakos chciałabym ci powiedzieć żebys nie widziała wszystkiego w
      czarnych barwach. 3 lata temy byłam w identycznej sytuacji. Zaszłam w ciążę na
      2-gim roku studiów i pomyslnie je ukończyłam mimo ciąży. Akurat to nie
      przeszkodzi ci w studiach, póżniej jak dziecko sie urodzi pewnie będzie trochę
      trudniej ale też można sobie poradzić.Ojciec dziecka tez sie zmył jak się
      dowiedział mimo że bylismy ze sobą pare lat i nie wyobrażałam sobie że
      kiedykolwiek mogłabym być z kim innym(do tej pory jestem sama bo nie potrafię
      nawet spojrzeć na kogoś innego), niestety tylko ja tak czułam widocznie:/.
      Strasznie nie chciałam mieć tego dziecka przez całe 9 miesięcy potwornie byłam
      rozgoryczona tym faktem, nienawidziłam tego dziecka, do momentu jak je
      zobaczyłam. jakby wszystko pękło we mnie jak ja zobaczyłam, bez odechu(cieżki
      poród) jak ja przywracali, taka mała ciepła kluska zdana tylko i wyłącznie na
      mnie na nikogo innego. Nie jestem jakaś sentymentalna, ale taki widok postaił
      mnie na nogi, serce podpowiedziało że dosyc egoizmów i ze nie żyje juz tylko
      dla siebie. Nie będę ci mówic że wszystko bedzie zajebiście i super bo bym
      skałamała, ale nigdy bym nie podjeła innej decyzji niz że urodzę. W zeszłym
      roku skończyłam studia , odrazu znalazłam pracę. Rodzice byli przerażeni ale
      teraz zwariowali na punkcie zuzy, jest chyba najbardziej kochanym dzieckiem na
      swiecie. Nie łam się, teraz wszystko ci sie wywróciło do gory nogami ale powoli
      wszystko sie ułoży, zobaczysz, a faceta odstaw w kąt skoro nie jest dla ciebie
      wsparciem tylko pasmem przykrości.

      Ps. jakby co to pisz na maila, pozdrówka, zobaczysz jeszcze bedziesz szczęśliwa
    • kobieta_na_pasach dziwna jest mentalnosc ludzi... 26.07.05, 17:27
      na zaocznych czulaby sie gorsza, ale z nieslubnym dzieckiem w brzuchu nie czuje
      sie...
      • skylar2 Re: dziwna jest mentalnosc ludzi... 28.07.05, 19:18
        A czy dziecko "nieślubne" jest gorsze od "ślubnego"?? Bo ja nie widzy różnicy,
        zwłaszcza, że większość dzieci jest półślubna, bo rodzice biora ślub, gdy już
        wiadomo, że dziecko jest w drodze. Moja nauczycielka od historii twierdziła, że
        jeśli chodzi o królów, to ich dzieci nieślubne były przeważnie bardziej udane
        od tych z prawego łoża;)
    • graace Re: Nie chce dziecka. 26.07.05, 18:08
      moja przyjaciołka usunęła ciążę. bez komplikacji, ani psychicznych,ani
      fizycznych. tylko juz teraz to zaczyna do nej wracac.

      a poza tym, łatwo uprawiac seks nie myślac io konsekwencjach. jak sie puszczasz
      to moiej swiadomosc,ze moze z tego wyjsc dzicko. i badz pewna z kim to robisz
      • ml130676 Re: Nie chce dziecka. 28.07.05, 14:00
        Najpierw Cię "opieprzę": przeczytałam Twoje wyznanie i własnym oczom nie
        wierzyłam. Osoba inteligentna, studentka, z aspiracjami do elit i perspektywą
        wyższego wykształcenia wypisuje takie brednie! Ja tak myślałam mając 17-18 lat.
        Jesteś niedojrzała, ale właśnie dziecko, które, mam nadzieję, zdecydujesz się
        urodzić, daje Ci szansę dorosnąć i pogalopować naprzód, nie ma nic gorszego niż
        stagnacja. Wiedz, że wiele kobiet ma podobne problemy, ale fakty są takie, że
        to Twoja wina, że zaszłaś w ciążę. Osoba o takim wykształceniu powinna
        wiedzieć, skąd się biorą dzieci! A sposobów zabezpieczania się przed niechcianą
        ciążą jest wiele i znane są od wieków. Najlepszy to oczywiście szklanka wody
        zamiast, ale do rzeczy - pigułki anty Cię nie zabiją, nie przytyjesz, nie
        wyskoczą Ci pryszcze, są jeszcze prezerwatywy, plastry już dla naprawdę
        zdesperowanych kobiet, które z różnych względów nie mogą zabezpieczać się
        standardowo. Wiadomo, nie są to sposoby w 100 % pewne, dlatego dla całkowitej
        pewności powinnaś była zakładać conajmniej dwie bariery ochronne, a Ty co?
        Wpadłaś jak małolata ze wsi, która nie ma pojęcia, że dzieci nie przynosi
        bocian? I teraz obarczasz winą faceta, nienarodzone dziecko, cały świat i w
        ogóle wszystko Ci się wali? Nie wiesz nawet jakie masz szczęście, niektórzy
        nigdy nie doznają tego, co Ty, mowa o bezpłodnych parach, które oddałyby
        wszystko za dziecko, którego nigdy mieć nie będą, chociaż rozpaczliwie o nie
        walczą. Boisz się reakcji rodziców? Oni muszą się przyzwyczaić do myśli, że
        zostaną dziadkami, daj im te parę miesięcy, a potem się zdziwisz. A wreszcie -
        więź pomiędzy dzieckiem i matką wyzwala się tuż po porodzie, jak tylko weźmiesz
        je na ręce, zapomnisz o wszelkich oporach. Ostatecznie, jeśli tak naprawdę nie
        chcesz tego dziecka, miej na tyle cywilnej odwagi - donoś ciążę, urodź, a potem
        podpisz dokumenty umożliwiające mu szybką adopcję do kochającej rodziny. Łatwo
        zrobić skrobankę na lewo, ja tam nie mam nic przeciwko legalizacji aborcji, ale
        pewnien poziom intelektualny obliguje do pogodzenia się z myślą, że usunięcie
        ciąży to jednak...pozbawienie kogoś życia, a zatem ostateczność. Po czymś takim
        na Twoim miejscu nie przekroczyłabym progu kościoła i nigdy nie odważyła się
        oceniać potem kogokolwiek, byłabym skończona jako człowiek, humanista.
        A teraz słowa otuchy: tylko odpowiedzialna, zdecydowana postawa jest w stanie
        Cię uratować. Nie słuchaj głupich rad, myśl rozważnie, ale zajrzyj też w głąb
        swojego serca. Masz jedną niepowtarzalną szansę zyskania kogoś, kto pokocha Cię
        miłością bezinteresowną, a zatem prawdziwą, jedyną, kto będzie Cię podziwiał i
        się Ciebie nie wyprze. Taką szansę daje tylko rodzicielstwo. Nie da Ci tego
        żaden facet, żadna inna osoba. Tylko rodzina. A to dziecko jest właśnie Twoją
        rodziną. Radzę Ci przeczytać historię takiej samotnej matki (a może Ty nie
        będziesz wcale samotna) - www.poziomeczka.blox.pl
        Ja też mam dziecko z wpadki i powiem Ci, że takie dzieci kocha się jakoś
        inaczej, lepiej. Pierwsze było bardzo planowane, a drugie to taka Kinder-
        niespodzianka. Warunki mam kiepskie, życie rozrywkowe się skończyło, ale nie
        dałam się wsadzić w gary, pieluchy i matkowanie na siłę według poradników dla
        mamusiek. Można mieć dzieci i głowę nosić wysoko, dumnie, być dla nich
        przyjacielem, partnerem, koleżanką z piaskownicy, a jednocześnie studiować, tak
        jak ja, pracować i nie mieć kompleksów, że się nie przystaje do inteligentnych
        ludzi, do "towarzystwa". Ale o tym przekonało mnie dopiero to nieplanowane
        dziecko i właśnie wtedy, kiedy trudy związane z udźwignięciem tego wszystkiego
        wydawały się nie do pokonania. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka