Dodaj do ulubionych

Czy zaryzykowac????

17.07.05, 01:55
Witam, juz bylam na forum kilka razy opisujac poczatki zwiazku z moim
chlopakiem, opisze po krotce.
Otoz poznalismy sie na czacie, kilka miesiecy temu. Dlugie rozmowy itp..Choc
nie bylam od poczatku pewna czy te fajne slodkie slowka ktore mi pisal byly
szczere. Postanowilam wiec troche go poszpiegowac. Zaczelam z nim rozmawiac
pod kilkoma innymi nickami. Stwierdzilam ze rozmawia w podobny sposob ze
wszystkim pannami.. Kontynuowalam jednakswoje male sledztwo, rozwijajac z nim
znajomosc jako JA :) No i spotkalismy sie ok 3 miesiace temu:) Bardzo wielka
i bardzo mila niespodzianka, nie poznawalam faceta z czata :) Od tamtej pory
jestesmy razem.Kiedy z nim jestem czuje sie jak ksiezniczka, moi znajomi
widzac nas razem mowia ze on jest we mnie zapatrzony we mnie jak w obrazek,
itp..Jakis miesiac po naszym pierwszym spotkaniu, napisalam do niego jako nie
ja, ale inna osoba-pod tym nickiem duzo z nim rozmawialam wczesniej,
wymyslilam rozne historyjki z zycia tej osoby, zalilam sie itp.. Dzis
sprawdzam poczte tej 'nie ja' no i co widze!! Wiadomosc, ze "co slychac? milo
by bylo znow porozmawiac"... No i teraz mam dylemat.. Czy powinnam? Bo to w
sumie pewne ryzyko...
pozdrawiam i prosze o jakies rady...
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:02
      Masz to, czego chcialas.
      • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:02
        Nie rozumiem....
        • anahella Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:10
          Nadstawiasz sie: koles gotow zakochac sie w Tobie, ale tej drugiej.
    • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:07
      Bardzo prosze o rady! Co robic?? Zdecydowac sie na ta rozmowe?? No i..czy to
      nie jest tak ze robie cos nie fer w stosunku do niego..???
      • istna Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:12
        Ależ tak, to jest tak, że robisz coś nie fair w stosunku do niego. Masz jakieś
        wątpliwości? Nazywają to kłamstwem i manipulacją. Świetny początek związku.
        • lubie_miauczec Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 02:31
          ja bym sie nie bawila w sprawdzanie czegokolwiek na poczatku zwiazku. przeciez
          to jeszcze nic powaznego. zreszta nie wiem jakie macie zasady odnosnie czatow,
          spotykania sie z innymi osobami itd.
        • caprissa Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:17
          istna napisała:

          > Ależ tak, to jest tak, że robisz coś nie fair w stosunku do niego. Masz jakieś
          > wątpliwości? Nazywają to kłamstwem i manipulacją. Świetny początek związku

          Istan poruszyłas fajna rzecz. Ja napisze ale odnosnie innej historii. Moze to
          komus pomoze zrozumiec siebie ale i innych. Taka sobie historia jak wiele
          innych:
          Otoz znali sie w realu. I to jakis czas. Ale nie byli para. On uzywał gg i ona
          tez. Był czas, ze cos poczuła ona, on był na polowiczne tak. I jak mowili ze
          soba to nie tylo w realu ale i gg. On poznawał panie, bo szukal kobiety tak na
          stałe, chciał sie zakochac byc wiernym i zyc jak szczesliwy czlowiek. Ona o tym
          wiedziała. Zreszta on mowił jej o tym. Ale jak ona poczuła miete i zaczeli sie
          ze soba spotykac ale tak bezobowiazan, był to poczatek dopiero. To ona na gg
          podszywała sie pod inne niki i go podrywała. On potem robił to samo, tez ja
          podrywał, ale co dziwnego Ona od razu go poznawala. A on jej nie i dawał sie w
          ciagac. Potem sie oboje smiali. I znow go podrywała. Iz now nie poznawał, ze to
          ona. Swietna musi byc w graniu emocji, ktore sa inne niz ma wsobie. To pomaga w
          manipulacji, takie kameleonstwo.

          Ale to o czyms swiadczy. Ta kobieta wiedziała, ze on tak lubi rozmawwiac z
          ludzmi, radzic im, sluchac. I w ten sposob sprawdzała, czy on nie umawia sie z
          innymi kobietami, czy jest podatny na takie flirty. Taka przebiegla i
          wyrachowana łasiaca z niej. Potem ich drogi sie rozeszły.
          Potem sie zakochała, a on byl juz w innym zwiazku. Ona wzdychała, ale
          wiedziała.A on byl z inna. Po jakims czasie rostali sie. Oboje byli sami a
          znali sie wiec znow ona spotykala sie z nim na pogawedki. Spotykali sie, on sie
          zwierzał, ona mu pomagała, mowila, radziła, ale byla zadurzona. I chciała
          zwiazku z nim. Docinki byly i fochy, obrazenia, wypominki. Wyczuła, ze on jest
          myslami z ex. Byla zazdrosna, zakochana i nie mogła tego przeboleć. On podał
          cos do wiadomosci. Kazdy o tym wiedział. Wystarczyło przeczytac. Potem jego ex
          spotkała sie znim. Jakas rozmowa i tyle. Z kolei Ona była w pogotowiu, obawiała
          sie ich ponownego powrotu. I tu nagle benc. No i ona zapiera sie ze byla
          uczciwa, ze wszystko bylo ok. Ale dziwnym trafem mowi: widzisz chciałes tak i
          masz tak. A poza tym wyszukała sama nr gg jego ex i napsiała do niej o tym
          benc. Nie robila by tego, gdyby nie uwazała jej za swoja rywalke. Chciała tym
          samym zamknac jej droge na amen. Ex potraktowała to jak cios, jak zdrade. Moim
          zdaniem to on powinien powieziec ex o benc, a nie ona, tym bardziej, ze sie nie
          znaly ani osobiscie ani z gg ani nawet z widzenia. A potem siekanka: bo ty, bo
          gdybys taki nie był to bym nie zakochała sie itd. Umie sie usprawiedliwic, nie
          widzi w sobie winy. I to bedzie sprawiac ze nie ulozy sobie zycia. Zawsze
          pokazuje siebie jako ofiare, ale tak do konca nigdy nie jest. Wina lezy tam
          gdzie lezy, rzadko to wina jednej tylko osoby. na tym polega dojrzałosc - nie
          mozna zwalic winy na innych, bo los, bo zycie, bo duchy itd. Za czyny my
          jestemy odpowiedzialni, za zakochanie tez. A tym bardziej jak wiemy jak jest
          sytuacja, a mimo to zyjemy uluda. Jak ktos zwiazany jest z innym, to tak szybko
          nie zakocha sie w innym.
          Mam nadzieje, ze komus na co sie to przyda. Czlowiek to ciag zdarzen, a czesto
          pod plaszczykiem lez i niewiniatka ukrywa prawde. Zapiera sie, a fakty mowia
          swoje.
    • goldenwomen Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 09:00
      kłamstwa maja krotkie nogi
    • aretse11 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 09:43
      jest ci z nim dobrze..nie psuj wiec wlasnego szczescia..po co aranzowac jakies
      glupie sytuacje...zreszta to co on napisalby do tej "innej"wcale nie musialoby
      byc prawda..druga sprawa..klamstwo ma krtkie nogi..jesli juz z nim jestes a on
      sie nie dowiedzial o twoim szpiegowaniu to odpusc jak najszybciej..bo na pewno
      nie wybaczylby ci takiego "sprawdzania go"..a tym bardziej-jesli juz jestescie para.

      jako ta inna osoba.napisz mu ,ze kogos poznalas.itd..albo nawet,ze nie bedziesz
      miala dostepu do internetu..a najlepiej..nie odzywaj sie w ogole..
      • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 12:27
        Ale on wlasnie mysli ze ta "inna osoba" ma chlopaka i jest z nim szczesliwa!
        Wiec nie wiem po co chce z nia rozmawiac..
        Tak strasznie mnie korci zeby go wypytac jako ta "inna" ...nic nie poradze, ze
        nie bardzo mu ufam..a to wszystko przez ten czat na poczatku.. Korci mnie..
        • obserwatorka_zycia83 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 13:33
          Wcale się nie dziwię, że Cię korci, żeby dalej bawić się w te „podchody”. Chyba
          też bym chciała się dowiedzieć w takim wypadku czegoś więcej.
          Jednak wiem, że czułabym się paskudnie, gdyby to mnie ktoś tak zaczął
          sprawdzać. Takie postępowanie jest trochę nie fer. W końcu Twój chłopak, może
          tylko ma ochotę na pogawędkę. Może zwyczajne interesuje się kolejami losów
          tej „innej” dziewczyny.
          Moja propozycja postąpienia: napisz pożarnego meila jako ta „inna”. Zapytaj
          się, co u niego, dlaczego się interesuje tobą, dlaczego się odzywa. Opisz mu,
          ze masz się fajnie i nie będziesz miała już takiego łatwego dostępu do netu.
          Jednym zdaniem dowiedz się ten ostatni raz jak najwięcej i przerwij ta
          niebezpieczna grę.
          • speer Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 13:39
            Swietnie potwierdzasz to co i tak od dawna wiadomo: kazdy facet chetnie
            poflirtuje z nowym narybkiem :-)
            • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 13:56
              Dzieki obserwatorko zycia;) Rzeczywiscie zrobie jak mi tu radzisz..Chyba caly
              dzien bede sleczec na necie i czekac az on wejdzie na czata, jezu, to
              chore....Jednak nie chce byc oszukiwana...
              dzieki jeszcze raz, rozwialas moje watpliwosci .. :)
              • speer Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:01
                Sprobuj chociaz namowic go na spotkanie! Dowiedz sie, czy bedzie chcial spotkac
                sie z inna? :-)
              • istna Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:04
                kristy23 napisała:

                > Jednak nie chce byc oszukiwana...

                Ekhm, to przecież ty oszukujesz...
                • obserwatorka_zycia83 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:09
                  Oszukuje--> nie powinna tak robić, i przestanie jak dowie się tego co powinna
                  wiedzieć.
                  On też nie jest wobec niej fer. Nie powiedział jej o koleżance z neta, która ma
                  np. problem i interesuje się jej losem.

                  Kristy wyjaśnijcie to sobie jak najszybciej, za zabrniecie za daleko w to bagno
                  • istna Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:11
                    Nie widzę powodu, by podawać partnerowi listę swoich znajomych płci przeciwnej:)
                • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:12
                  jednak potrafie siebie usprawiedliwic..Wiele rzeczy wydarzylo sie jeszcze przed
                  naszym spotkaniem, jak czatowalismy..hmm..Wykrecal sie wiele razy od
                  spotkania , dlatego wpadlam na pomysl z innymi nickami.. Wiem ze to nie jest w
                  porzadku, ale czuje silna potrzebe, sama nie wiem.. Szczerze mowiac tyle
                  tygodni juz nie odzywal sie do tej "innej", ja juz odpuscilam.. No i znow sie
                  do niej odezwal..Cholera, zzera mnie ciekawosc..po co chce z nia gadac..
                  Mam zamiar wypytac sie, czy ma kogos itp..Nie wiem czy powinnam proponowac
                  spotkanie, to byloby chiba zbyt ryzykowne.. Ale wiem, ze na tej jednej rozmowie
                  sie skonczy i powiem ze wyjezdzam. No i plus...sprawa bedzie jasna ;)
                  • istna Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 14:18
                    Nie przejmuj się, skoro naopowiadałaś mu o jakichś problemach, to może po prostu
                    ruszyło go sumienie, że się do biedaczki (tej "drugiej") nie odzywał.
                    • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 15:02
                      O kurcze, czekalam na niego na czacie...Nagle zalogowal sie na gg..no ale
                      kurde, nie wszedl na tego cholernego czata i juz mi znokl z gg....kurna mac !
                  • caprissa Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 22:52
                    kristy23 napisała:

                    > jednak potrafie siebie usprawiedliwic..Wiele rzeczy wydarzylo sie jeszcze
                    przed
                    >
                    > naszym spotkaniem, jak czatowalismy..hmm..Wykrecal sie wiele razy od
                    > spotkania , dlatego wpadlam na pomysl z innymi nickami.. Wiem ze to nie jest
                    w
                    > porzadku, ale czuje silna potrzebe, sama nie wiem..
                    Ja rozumiem.
                    • nataan Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 22:55
                      No ladnie.... Nie umawiajcie sie panowie na czacie bo bedzie "permanentna
                      inwigilacja"... :) Moje zdanie jest takie: mozliwosc kontroli, podgladania
                      innego czlowieka bez jego wiedzy kusi... to sie chyba voyeryzm nazywa... ale
                      mimo pokusy chyba bym nie sprawdzal... na pewno z hukiem bym Cie rzucil jakbym
                      sie dowiedzial, ze bylem sprawdzany... Warto ryzykowac? A poza tym nie zezra
                      Cie wyrzuty sumienia? Ja bym tak nie mogl...



                      Poznalas?
                      • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:13
                        Witam... zrobilam to..czekalam czekalam i sie doczekalam az wszedl na czata..
                        Zagadalam go jako ta inna..Zaczelismy rozmawiac jak "starzy znajomi" az w koncu
                        zapytalam czy wciaz jest singlem.. Powiedzial ze nie, ze spotyka sie z
                        dziewczyna, podal moje imie itp.. Powiedzial, ze bardzo mu na mnie zalezy
                        itp..Zapytalam czy trzyma jednak otwarta opcje dla innych dziewczyn skoro nadal
                        czatuje.. Powiedzial ze tak.. po chwili stwierdzil ze jednak nie zrobilby tego,
                        ze jest fer i szanuje mnie bardzo..:)
                        No i kolejne pytanie.. zapytalam czy jest zakochany.. No i tu..klops..
                        Powiedzial ze nie jest zakochany, bo wie co znaczy milosc, ale ze mu bardzo
                        zalezy i bardzo mnie szanuje.. No i mam czego chcialam.. Z jednej strony czuje
                        ulge, ze jednak mu zalezy, nie udaje na czacie wolnego podrywacza, to dobry
                        znak.. Jednak z tym zakochaniem troche sie zawiodlam..hmm.. wiem ze kochal
                        tylko raz przede mna i byla to jego byla.. Moja mysl jest taka: co ona miala,
                        czego mi brak..
                        Co o tym myslicie? Tylko prosze mnie nie potepiac, nie czuje sie zle ze to
                        zrobilam, wiem ze tego potrzebowalam. Moze tylko troszke zaluje, ze sie
                        skusilam i dowiedzialam sie ze "wie co to milosc i do mnie tego nie czuje"...:/
                        • nataan Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:30
                          Dziwisz sie, ze Cie nie kocha? Nie obrazaj sie... Moim zdaniem nie
                          zasluzylas... Moze w moich slowach jest element potepienia ale dobrze Ci tak...
                          Z cala odpowiedzialnoscia pisze: dobrze Ci tak. Nie wieszaj na mnie psow. Po
                          prostu tak mysle...
                          • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:35
                            Nie rozumiem dlaczego tak mowisz..ze nie dziwisz sie ze nie jest we mnie
                            zakochany.. Nie rozumiem..
                            Poza tym, to dopiero poczatek zwiazku, 3 miesiace to chyba nie duzo.. Po prostu
                            boje sie, nie ufalam mu od poczatku, gdyby powiedzial na tym czacie ze jest
                            singlem ze nadal szuka, wiedzialabym ze musze to zakonczyc a nie ryzykowac
                            zakochac sie nieszczesliwie w oszuscie... Ojej, czemu nie rozumiesz?? Poza tym
                            sprawa zakonczona, jako ta "nie ja" powiedzialam ze wyjezdzam gdzies na stale i
                            koniec czatowania..
                            ps Nie zrobie tego nigdy wiecej...
                            • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:37
                              to wyzej do nataan...
                            • nataan Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:43
                              kristy23 napisała:

                              > Nie rozumiem dlaczego tak mowisz..ze nie dziwisz sie ze nie jest we mnie
                              > zakochany.. Nie rozumiem..

                              Moze zle sie wyrazilem. Nie chodzi o to,ze sie nie dziwie, tylko kibicuje mu, w
                              tym, zeby sie nie zakochiwal. Wybacz mi to, co tu napisze, ale dla mie to, co
                              zrobilas bylo podle... Przykro mi. Tak wlasnie uwazam.


                              > ps Nie zrobie tego nigdy wiecej...

                              No i co z tego... Juz przeciez zrobilas.

                              Widzisz to Wy kobiety mowicie, ze w zwiazku najwazniejsze jest zzaufanie...
                              Drazni mnie to tak bardzo, dlatego, ze tez bylem kiedys "zweryfikowany".
                              Napisalem Ci wczesniej, ze rzucilbym Cie z hukiem. Tamta rzucilem cicho...
                              • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:48
                                Tylko ze on sie nigdy nie dowie ;)
                                Poza tym...hmm...nie powiedzialam do konca wszystkiego... za czasow jak jeszcze
                                czatowalismy przed spotkaniem, juz czulismy i wyrazalismy swoja sympatie itp..
                                on raz do mnie "nie mnie" zgodzil sie na spotkanie na sex....podczas ze mi
                                wczesniej zarzekal sie ze nidgy nie spotkalby sie z dziewczyna z neta na sex...
                                I co ty na to? zaufanie? A juz na starcie takie cos! Mialam szanse
                                go "sprawdzic" i pokusa po tamtym incydencie byla zbyt duza.. Nie zaluje, czy
                                potrafisz choc w polowie mnie zrozumiez nataan????
                                • nataan Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:56
                                  kristy23 napisała:

                                  >Nie zaluje, czy
                                  > potrafisz choc w polowie mnie zrozumiez nataan????

                                  Powiem krotko jak mezczyzna... Ni ch.ja! Nie potrafie! Kristy moze Ty i jestes
                                  wartosciowa kobieta i znajomosc z Toba niesie za saba bardzo wiele atrakcji
                                  wszelakich (i takich i tych innych), ale wyglada na to, ze Ty jestes dumna z
                                  tego, ze go oszukalas. Wiesz co? Zycze wam, zeby ten wasz, jak Ty to nazywasz
                                  gornolotnie, zwiazek rozpadl sie jak najszyciej... Tak bedzie dla was lepiej.
                                  Na pewno dla niego... A zycze Ci tego bo Cie troche klamczucho lubie... Owszem
                                  moglbym Cie zabrac jak kumpla na piwo, ale za cholere do lozka... o oltarzu
                                  nawet nie chce myslec - boje sie :)
                                  • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 18.07.05, 00:05
                                    nataan napisał:

                                    > kristy23 napisała:
                                    >
                                    > >Nie zaluje, czy
                                    > > potrafisz choc w polowie mnie zrozumiez nataan????
                                    >
                                    > Powiem krotko jak mezczyzna... Ni ch.ja! Nie potrafie! Kristy moze Ty i
                                    jestes
                                    > wartosciowa kobieta i znajomosc z Toba niesie za saba bardzo wiele atrakcji
                                    > wszelakich (i takich i tych innych), ale wyglada na to, ze Ty jestes dumna z
                                    > tego, ze go oszukalas. Wiesz co? Zycze wam, zeby ten wasz, jak Ty to nazywasz
                                    > gornolotnie, zwiazek rozpadl sie jak najszyciej... Tak bedzie dla was lepiej.
                                    > Na pewno dla niego... A zycze Ci tego bo Cie troche klamczucho lubie...
                                    Owszem
                                    > moglbym Cie zabrac jak kumpla na piwo, ale za cholere do lozka... o oltarzu
                                    > nawet nie chce myslec - boje sie :)



                                    Tez cie lubie nataan ;)
                                    Jestes pewnien z tym lozkiem?? Myslalam ze jestes facetem...:P
                                    • nataan Re: Czy zaryzykowac???? 18.07.05, 00:14
                                      kristy23 napisała:


                                      > Tez cie lubie nataan ;)

                                      W koncu!!! :):)


                                      > Jestes pewnien z tym lozkiem?? Myslalam ze jestes facetem...:P


                                      A co myslisz, ze tyklko Tobie wolno oszukiwac? :):)



                                      • kristy23 Re: Czy zaryzykowac???? 18.07.05, 00:18
                                        Juz sie pozegnalam na mezczyznie, i tu tez mowie dobranoc :)
                                        Slodkich slow nataan :)
                                        Dzieki wszystkim, papa
                        • caprissa Re: Czy zaryzykowac???? 17.07.05, 23:33
                          kristy23 napisała:

                          > Witam... zrobilam to..czekalam czekalam i sie doczekalam az wszedl na czata..
                          > Zagadalam go jako ta inna..Zaczelismy rozmawiac jak "starzy znajomi" az w
                          koncu
                          >
                          > zapytalam czy wciaz jest singlem.. Powiedzial ze nie, ze spotyka sie z
                          > dziewczyna, podal moje imie itp.. Powiedzial, ze bardzo mu na mnie zalezy
                          > itp..Zapytalam czy trzyma jednak otwarta opcje dla innych dziewczyn skoro
                          nadal
                          >
                          > czatuje.. Powiedzial ze tak.. po chwili stwierdzil ze jednak nie zrobilby
                          tego,
                          >
                          > ze jest fer i szanuje mnie bardzo..:)
                          > No i kolejne pytanie.. zapytalam czy jest zakochany.. No i tu..klops..
                          > Powiedzial ze nie jest zakochany, bo wie co znaczy milosc, ale ze mu bardzo
                          > zalezy i bardzo mnie szanuje.. No i mam czego chcialam.. Z jednej strony
                          czuje
                          > ulge, ze jednak mu zalezy, nie udaje na czacie wolnego podrywacza, to dobry
                          > znak.. Jednak z tym zakochaniem troche sie zawiodlam..hmm.. wiem ze kochal
                          > tylko raz przede mna i byla to jego byla.. Moja mysl jest taka: co ona miala,
                          > czego mi brak..
                          > Co o tym myslicie? Tylko prosze mnie nie potepiac, nie czuje sie zle ze to
                          > zrobilam, wiem ze tego potrzebowalam. Moze tylko troszke zaluje, ze sie
                          > skusilam i dowiedzialam sie ze "wie co to milosc i do mnie tego nie
                          czuje"...:/

                          Tp dajmu czas. On mowi co czuje. i sluchaj tego. A czas wiel ukazuje i
                          pokazuje. Z nim rosna uczia, rany sie goja itd
        • aretse11 Re: Czy zaryzykowac???? 18.07.05, 00:04
          nie rob tego..wiem,ze korci..ale nie rob dla swojego dobra..wierz mi...Przeciez
          on lubil z ta inna rozmawiac..bo tak naprawde to bylas Ty..moglas probowac
          udawac kogos innego..ale na pewno w wielu momentach wychodzily z ciebie Twoje
          cechy..twoj sposob pisania..on po prostu polubil tamta osobe i nic w tym
          dziwnego,ze pyta sie co u niej..a to,ze on wie..ze tamta ma faceta..to dodatkowo
          dziala na twoja korzysc..on moze czuje sie dzieki temu "bezpieczny"w tym co
          robi..bo przeciez skoro on ma kobiete i "tamta"ma faceta..to nie ma
          zagrozenia-wiesz co mam na mysli..Wiesz..to dziala w 2 strony..wiec on pewnie ma
          tak jak i ja tez mialam czesto..zdarzalo mi sie,ze spotykalam na swojej drodze
          mezczyzn..ktorzy stawali sie moimi przyjaciolmi z roznych powodow: swietnego i
          tego samego poczucia humoru,uwielbialismy spedzac ze soba czas..i nie bylo w tym
          nic wiecej z mojej strony..Uwierz..on moze lubi tamta.ale to wcale nie musi
          oznaczac.ze chce cos zrobic przeciwko Tobie..JUesli odpuscisz jako tamta..i moze
          nawet zrobisz to w chamski sposob-czyli nie odzywajac sie do niego juz
          wiecej..byc moze on poczuje sie tym zawiedzony i to bedzie w tym przypadku
          dzialalo na twoja korzysc..bo pewnie juz nieszybko i niechetnie nawiaze
          nowa,internetowa znajomosc..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka