irreal
01.08.05, 14:11
Witam,
Dluugie ale inaczej sie niestety nie dalo...
MOja sytuacja wyglada nastepujaco:
w firmie jestem zatrudniona na czas nieokreslony od maja 2001;
firma prywatna, 7 pracwnikow;w ubieglym roku, na samym poczatku
ciazy ( o ktorej pracodawca juz wiedzial), nastepnego dnia po
urlopie wypoczynkowym zostalam wezwana do szefa i dowiedzialam
sie, ze nie widzi on juz szans na nasza dalsza wspolprace..po
ponad 3 latach w firmie nagle okazalo sie, ze moja praca jest dla
niego wielce niesatysfakcjonujaca, ze zle wywiazywalam sie ze
swoich obowiazkow i ze w zasadzie to juz dawno chcial rozwiazac ze
mna umowe ale "jakos" nie mogl sie zebrac..bo np. bylo to przed
dlugim weekendem i nie chcial mi psuc wypoczynku...dla mnie cala
sytuacja jest oczywista i z cala pewnoscia ma zwiazek z moja
ciaza...szef polecil mi isc na zwolnienie lekarskie do konca ciazy
i dodal, ze ma nadzieje, ze tak jak po przyjacielsku wspolprace
rozpoczelismy tak ja rowniez zakonczymy..poniewaz cala rozmowa
byla dla mnie duuuzym zaskoczeniem jedyna moja reakcja bylo
totalne roztrzesienie, placz (hustawka nastrojow na poczatku ciazy
+ rewelacje, o ktorych sie dowedzialam, niestety nie pozwolily mi
zapanowac nad emocjami) i maksymalne zdenerwowanie, podczas calego
spotkania nie bylam w stanie wydobyc z siebie glosu i nie
zapytalam, co mial na mysi mowiac o przyjacielskim rozwiazaniu
naszej wspolpracy??dodam,ze przed rozpoczeciem pracy laczyly mnie
z szefem stosunki towarzyskie, z racji bliskiego sasiedztwa a
przez rok poprzedzajacy prace pobieral u mnie lekcje angielskiego;
kiedy zwolnilo sie miejsce w firmie zaproponowal mi wspolprace,
ktora ja przyjelam; od pierwszgo dnia bylam objeta normalna umowa
o prace, bez zadnej "lewizny", z pensja taka, jak na umowie. Z
racji naszej wczesniejszej znajomosci nie przyslugiwaly mi w
firmie zadne bonusy czy ulgowe traktowanie...mialam swoje
obowiazki, z ktorych bylam rozliczna tak, jak inni. Po podjeciu
pracy zmienilam miejsce zamieszkania, tak wiec nasze kontakty byly
zawodowe, sporadycznie, gdy odwiedzalam Rodzicow spotykalismy sie
na gruncie towarzyskim. Aby jednoznacznie rozwiac wszelke
watpliwosci nigdy nie laczyly nas stosunki damsko-meskie.
Dowiedzialam sie jeszcze w czasie rozmowy, ze w zasadzie powinnam
byc mu wdzieczna, ze w ten sposob konczy nasza wspolprace, ze
POZWOLI mi isc na zwolnienie a przeciez w kazdej chwili moze mnie
zwolnic dyscyplinarnie..dodal, ze oczywiscie zdaje sobie sprawe,
ze sprawa zakonczylaby sie w sadzie pracy ale podkresli..cytuje:
ze dokumenty mozna spreparowac a i swiadkowie zawsze sie znajda...
Tak wiec zastraszona, zestresowana i w obawie przed poronieniem
nie zecydowalam sie na podjecie krokow prawnych. Od listopada
przebywalam na zwolnieniu lekarskim a 6 maja urodzila sie moja
Coreczka. Dokumenty odnosnie urlopu maciezynskiego dostarczylam
firmie nastepnego dnia po wyjsciu ze szpitala(11 maja); dlugo
czekalam na pieniadze..po telefonie do ZUS-u (na poczatku lipca!)
dowiedzialam sie, ze zaklad pracy nie zlozyl stosownych
dokumentow, tak wiec nie ma dla mnie przygotowanych
pieniedzy...zadzwonilam do szefa i dowiedzialam sie ze on nie
wiedzial!! ze powinien je zlozyc ale teraz juz wie i to
zrobi...przez kolejne 3 tygodnie bylam zwodzona, dowiadywalam sie
ze dokumenty zlozono, dzownilam do ZUS-u - tam ich wciaz nie bylo,
kolejne telefony do szefa i slyszalam: zawiezli je wczoraj ale nie
zostaly przyjete bo bylo brak czegos, zawiezli ale nie przyjeto bo
ksiegowa sie pomylila w obliczeniach??zawiezli ale nie przyjeto bo
cos tam cos tam...dodam, ze bylam w stalym kontakcie z ZUS-em i
zadna z wyzej wyminionych sytuacji nie miala miejsca...nie wiem,
jak to tlumaczyc? zlosliwoscia? ignorancja?jednym i drugim? Tak
wiec pieniadze dostalam w koncu 29 lipca!! Odnosze wrazenie, ze
szefowi wydaje sie, ze miedzy nami wszystko jest juz "zalatwione",
ze po zakonczeniu urlopu maciezynskego przyjde zabrac dokumenty i
na tym koniec. Ja jdnak nie mam zamiaru po tym wszystkim i po
ponad 4 latach pracy (choc ostni okres spedzilam na zwolnieniu)
dac za wygrana. Tak wiec bardzo prosze powiedziec mi jakie mam
prawa? co z urlopem wypoczynkowym za ten rok? czy mi przysluguje i
w jakim wymiarze? czy urlop okolicznosciowy (urodzenie dziecka)
tez mnie obejmuje, wiem tez ze sa rocznie 2 dni na opieke nad
dzieckiem, czy rowniez moge to wykorzystac; co z ustawowymi 2
dniami urlopu z dnia na dzien? Czy jesli urlop mi przysluguje, kto
wyplaci mi za niego pensje?pracodawca, czy ZUS?Jak powinno
wygladac moje zwolnienie? wydaje mi sie, ze musi napisac
uzasadnienie takiej decyzji; dodam, ze absolutnie w firmie nie
widze sie z powrotem ale absolutnie nie mam zamiaru sama skladac
wypowiedzenia..bo niby dlaczego? jesli szef wreczy mi
wypowiedzenie to przysluguja mi jakies pieniadze? odprawa?
Przedstawilam Wam moja sytuacje (mam nadzieje, ze wszytsko
jasno opisalam), mam ogromna prosbe o pomoc, porade,
sugestie...zupelnie nie wiem co mam robic, a urlop maciezynski
konczy sie juz tak niedlugo. Dodam jeszcze, ze nie stac mnie na
urlop wychowawczy, czy pracodawca moze mnie do niego zmusic? dla
niego nie wiaze sie to z "wydatkami" natomiast ja zwyczajnie nie
mam srodkow na "nicnierobienie".
Wytrwalym bardzo dziekuje;)i pozdrawiam serdecznie,
irreal