Dodaj do ulubionych

Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku ...

IP: 134.65.105.* 20.09.01, 18:45
..... oczywiscie udanego i malzenskiego.

Paula :
1+1+ 1+1+ 1+1+ 1+1+ 1+ 2 +1+ 1+ X = circa nie mniej niz 13 w ciagu 7 lat
bardziej na stale bylo tylko 2 osoby ..... Jedna prawie rok i druga z przerwami 5 lat.
tylko raz bylo dwoch kolegow (w gwarze mowi sie - " na dwa baty")
2 razy zdarzyly sie kobiety, ktore nie zostaly wziete pod uwage w powyzszej statystyce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna26 Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.244.227.132.Dial1.Washington1.Level3.net 20.09.01, 19:49
      Gratuluje!!! A HIV-a czasem nie zlapalas? Moze bys tak test zrobila. Podobno
      nic nie kosztuje
      • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 08:22
        Test robilam razem z mezem -zreszta na jego zyczenie- po tym jak sie dowiedzial ze mam faceta oprocz
        niego. Bylam z tamtym prawie rok. Od tamtego czasu mialam tylko dwoch. Z ostatnim jestem do dzisiaj.
        Trudno o tym pisac, ale maz daje mi duzo spokoju i zapewnia byt. Poza tym czego oczy nie widza ... to
        serce nie boli. Dla mnie seks jest jak narkotyk. Nie moge zyc i normalnie sie rozwijac, czerpiac
        przyjemnosc z zycia bez tego dreszczyku emocji. Co mam robic jesli jestem uzalezniona?
        • Gość: Izabela Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 157.25.130.* 21.09.01, 09:10
          Gość portalu: Paula napisał(a):

          > Co mam robic jesli jestem uzalezniona?

          Proste! Leczyć się, i to intensywnie.

          • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 09:45
            Badania krwi nic zlego nie wykazaly. Lekarzy duszy, ktorzy lecza zmiany potrzeb seksualnych, jeszcze nie
            poznalam, a nawet jesli poznam, boje sie (dreszczyk emocji!!! sic) ze beda chcieli wykorzystac moja
            dolegliwosc z korzyscia dla siebie.
            Musze przyznac , ze te zmiany - powiekszony apetyt na nowych partnerow, utrzymuje sie od dopiero od
            paru lat. Jak skonczysz 35 lat to moze wtedy pogadamy o tym samym. U mnie wlasnie wtedy TO sie
            zaczelo naprawde. Nie umiem kontrolowac swojgo pozadania.
            Poza tym pelno jest facetow liczacych tylko na seks bez zobowiazan. Nie musza mi robic zadnych
            prezentow, nie musza mnie zapraszac na kolacje , czy do kawiarni. Moga byc biedni. Musza spelniac jeden
            warunek. Usmiechnieci i pelni wigoru. Daje im to czego oczekuja od kobiety.
            • Gość: Izabela Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 157.25.130.* 21.09.01, 09:52
              Gość portalu: Paula napisał(a):
              Jak skonczysz 35 lat to moze wtedy pogadamy o tym samym.

              Nie jestem od Ciebie dużo młodsza :) i uważam, że człowiek tym si różni od
              zwierzątka, że potrafi nad sobą zapanować, a jak nie potrafi, to powinien szukać
              pomocy


              • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 10:01
                Ja caly czas szukam pomocy. Myslisz ze co?
                ze jak tak bezdusznie ... po prostu sie oddaje?
                jestem zagubiona jak jaskolka na niebie.
                samotna, wyobcowana i niedoceniana.
                • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 10:32
                  Gdybym znala odpowiedz na wszystkie pytania ktore mnie drecza to bym nie zakladala tego watku.
                  Co do fantazji to mi jej nie brak.
                  Co do meza, to on malo o mnie wie i im mnie j tym lepiej. Wie ze 2 lata temu mialam romans i mi wybaczyl.
                  Czasem jednak ma humory i wtedy daje mi sie we znaki swoim czepialstwem .. musze wtedy
                  odreagowac. Pewnie nie zapomnial ... ale jak mowi, ze wybaczyl- to powinna byc po tym kropka. Nie?
                  • Gość: Maur Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.chello.pl 21.09.01, 10:35
                    Gość portalu: Paula napisał(a):

                    > Gdybym znala odpowiedz na wszystkie pytania ktore mnie drecza to bym nie zaklad
                    > ala tego watku.
                    > Co do fantazji to mi jej nie brak.
                    > Co do meza, to on malo o mnie wie i im mnie j tym lepiej. Wie ze 2 lata temu
                    > mialam romans i mi wybaczyl.
                    > Czasem jednak ma humory i wtedy daje mi sie we znaki swoim czepialstwem .. mus
                    > ze wtedy
                    > odreagowac. Pewnie nie zapomnial ... ale jak mowi, ze wybaczyl- to powinna byc
                    > po tym kropka. Nie?

                    A tak przy okazji, to czy myslisz, ze maz cie zdradza?
                • Gość: Facet Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.comarch.pl 24.09.01, 13:27
                  Zal mi Cie......
                  Zle powiedzialem - nie zal mi Cie, bo jestes ZALOSNA, uzalaj sie dalej nad
                  soba, swietny sposob na samousprawiedliwienie.
              • Gość: Cynio Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 21.09.01, 13:36
                Gość portalu: Izabela napisał(a):

                > Gość portalu: Paula napisał(a):
                > Jak skonczysz 35 lat to moze wtedy pogadamy o tym samym.
                >
                > Nie jestem od Ciebie dużo młodsza :) i uważam, że człowiek tym si różni od
                > zwierzątka, że potrafi nad sobą zapanować, a jak nie potrafi, to powinien szuka
                > ć
                > pomocy
                >
                >
                Sama szukaj pomocy...stetryczała kobito...
                • Gość: Izabela Re: Do Cynia IP: 157.25.130.* 21.09.01, 16:18
                  Gość portalu: Cynio napisał(a):

                  Sama szukaj pomocy...stetryczała kobito...

                  Słuchaj chłopczyku. Ja nie obrażam Ciebie, Ty nie obrażaj mnie. Wyrażam własne
                  zdanie na temat problemu, nie na temat osoby. Twoje chamskie uwagi są bardzo nie
                  na miejscu.

            • Gość: Bes Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 150.254.191.* 21.09.01, 10:05
              To Twoje życie i Twoja sprawa jak je przeżywasz. Dla mnie takie życie wydaje
              się wstrętne, ale to moje osobiste zdanie.
              Interesuje mnie coś innego - po co założyłaś ten wątek? Chcesz się licytować z
              innymi ? Kto więcej? A może jesteś niesłychanie dumna z faktu, że puszczasz się
              na prawo i lewo i to z akceptacją męża? A może masz po prostu wybujałą
              wyobraźnię?
              Obserwuję sobie forum, rzadko się odzywam, ale zaczęło mnie intrygować, po co
              są inicjowane takie wątki. Albo raczej - właściwie domyślam się, i troszkę
              mnie to bawi. Ludzka fantazja jest ogromna.........
              Co do wieku, jesteśmy mniej więcej w tym samym:-)
              Bes
              • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 10:58
                Maz mowi ze teoretycznie moze mnie zdradzic, bowiem pracuje wsrod kobiet i niektore patrza na niego
                laskawym okiem. Powiedzial mi ostatnio, ze nie zdradza dlatego ze ...
                -mnie kocha (duzo pozytywnego myslenia wnosze do jego smutnego nastawienia do zycia)
                -jego wybor jest nieprzymuszony i calkiem dobrowolny, bo na tym polega jego wyobrazenie o milosci
                -jest monogamista
                -aczkolwiek kto wie, czy mnie zdradza?
                • Gość: Lucy Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 195.94.198.* 21.09.01, 12:33
                  Wiesz, nie będę Cię oceniać, szkoda mi tylko strasznie Twojego męża. Naprawdę
                  sądzisz, że on jest taki głupi, żeby nie wiedzieć. Nawet jeśli nie wie to z
                  całą pewnością czuje, mężczyźni też mają swoją intuicję. Ma swój rozum, ma
                  serce. Biedny facet.
                  A odnośnie tych wybujałych potrzeb to... po co Bozia rozum dała????
                  • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 12:41
                    Oprocz rozumu Bozia rowniez daje temperament.
                    Jak nie masz wigoru i checi do zycia to rozmowa staje sie nijaka.
                    • Gość: Lucy Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 195.94.198.* 21.09.01, 16:43
                      Gość portalu: Paula napisał(a):

                      > Oprocz rozumu Bozia rowniez daje temperament.
                      > Jak nie masz wigoru i checi do zycia to rozmowa staje sie nijaka.


                      Droga Paulo!
                      Czy Twoim zdaniem wigor i chęć do życia równa się nieopanowane zaspokajanie
                      potrzeb seksualnych z kim popadnie, nie zwracając żadnej uwagi na uczucia
                      najbliższego Ci, przecież, człowieka????
                      Chyba coś pokręciłaś.
                      Mam wiele wigoru a i chęci do życia mi nie brakuje. Ale to nie ma nic wspólnego z
                      seksem, a tym bardziej ze zdradzaniem męża.
    • Gość: Gucio Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 194.181.183.* 21.09.01, 12:58
      Co za wyzwanie! Gucio nie bylby guciem, gdyby nie stanal na wysykosci. no wiec
      niech pomysle...

      1 + 1 + 1 + 1 - 1(samogwalt) + 2 + 0.9 (nieletnia) + 1 + 3 + 1/2 (udawalem
      orgazm) + 1 - 2 (bylem samotny) + 0.8 (uuups) + 16 (w los angeles) + 1 + 2...
      • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 21.09.01, 13:27
        Guciu, jestes zabawny ale bardzo niemeskie imie.
        • Gość: Bes Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 150.254.191.* 21.09.01, 13:31
          z pewnością zabawny:-) podobnie jak Ty.
          W każdym razie przelicytował Cię:-)
        • Gość: Gucio Re:do pauli IP: 194.181.183.* 21.09.01, 15:17
          Gość portalu: Paula napisał(a):

          > Guciu, jestes zabawny ale bardzo niemeskie imie.

          zabawne paula, ale jestes pierwsza osoba, ktora mi o tym napisala. a to byl
          wlasnie jedyny powod uzywania przeze mnie tego nicka! pamietaj, ze pozory myla...

          gucio,

          ps. a wyliczanke przegralas!

    • suzume Czy to jest licytacja? 21.09.01, 13:37
      Bo jeśli tak, to ja mówię pas - całkowicie i zupełnie nie mam startu
      (najmniejszego).

      Do Gucia:
      to nie jestem jednak tą jedyną (eh życie, życie)
      • Gość: Maxio Re: Czy to jest licytacja? IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 21.09.01, 13:40
        No znowu najazd, Paula trzymaj się kimkolwiek jesteś.
        To jest wojna...
        a seks jest wspaniały i ja go uwielbiam, byle nie z panami :))

        pozdr.
        • Gość: dan Re: Czy to jest licytacja? IP: 172.30.20.* / 62.87.254.* 21.09.01, 13:48
          popieram osoby potrafiące brać z życia co się da - każada na swój sposób
          • Gość: Paula Re: Czy to jest licytacja? IP: 134.65.105.* 21.09.01, 13:55
            Widzicie drogie Panie. Macie ograniczenia ktorych ja nie mam.
            Dobrze ze choc sa Panowie zdecydowani na wszystko lub prawie wszystko....
            zadnego z nich nie zdradzilam. Moze tylko ze swoim mezem.
            Ale to zawsze jest tak ze ktos musi byc zdradzony.
            Lepiej ze jeden a nie pietnastu czy ilus tam. Niestety nie licze ich dokladnie.
            Nie na ilosci tylko na jakosci polega zycie. Nie znosze ponuractwa i bylejactwa
            F I E S T A !!!!!!!!!!
            • Gość: Bes Re: Czy to jest licytacja? IP: 150.254.191.* 21.09.01, 14:03
              Jakiego rodzaju ograniczenia w nas widzisz, Paula?
              Sądzisz, że nie mogłabym postępować tak jak Ty? To bardzo łatwe, właściwie ujmę
              to inaczej - raczej muszę opędzać się od rozmaitych okazji -)
              To teraz zastanów się dlaczego tak nie postępuję?
              Dlaczego sądzisz, że jestem ograniczona? To mój wolny wybór. Kocham swojego
              chłopaka i nie chcę nikogo innego. Ty postepujesz inaczej. Twoja sprawa. Ale
              jaki jest sens przedstawiać tutaj wyliczenia swoich sukcesów na tym polu?



      • Gość: Bes Re: Czy to jest licytacja? IP: 150.254.191.* 21.09.01, 13:55
        własnie nie wiem, czy to licytacja, ale jeśli autorka wątku tak skrupulatnie
        wylicza sztuki (sorry za okreslenie), to sądzę, że chodzi o swego rodzaju
        mistrzostwo Polski? świata?
        :-))))))
        co do uczestnictwa w licytacji - też odpadam, bo jestem monogamistką zagorzałą,
        ale pośmiać się można:-)

        Kto następny? Panie? Panowie?
        • Gość: Paula Re: Czy to jest licytacja? IP: 134.65.105.* 21.09.01, 14:34
          Napisalam juz ze nie licze sztuk ...
          jeszcze raz powtarzam ze chodzi o jakosc, a nie o ilosc.
          Niestety czas jest nieublagany i nawet w "zakazanym" zwiazku dwojga ludzi wkrada sie przyzwyczajenie
          rutyna i cos co wczoraj bylo czyms nowym dzis nie jest tym samym. Dotyk reki moze powodowac
          dreszcz emocji, drzenie ciala, dziesiaty dotyk tej samej dloni nie powoduje tego samego. Aby wywolac
          podobne drzenie i pozadanie, nalezy znalezc nowa dlon, nowe cialo, i do tego wysportowane, mlode ,
          chetne, posluszne i lojalne wobec mnie. Reszta mnie malo obchodzi a raczej nie chce na ten temat pisac.

          Wy drogie Panie znacie tylko rutyne i juz nie drzycie jak wasz maz lezy obok i gapi sie w TV.
          • Gość: Maxio Re: Czy to jest licytacja? IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 21.09.01, 14:42
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > Napisalam juz ze nie licze sztuk ...
            > jeszcze raz powtarzam ze chodzi o jakosc, a nie o ilosc.
            > Niestety czas jest nieublagany i nawet w "zakazanym" zwiazku dwojga ludzi wkrad
            > a sie przyzwyczajenie
            > rutyna i cos co wczoraj bylo czyms nowym dzis nie jest tym samym. Dotyk reki mo
            > ze powodowac
            > dreszcz emocji, drzenie ciala, dziesiaty dotyk tej samej dloni nie powoduje teg
            > o samego. Aby wywolac
            > podobne drzenie i pozadanie, nalezy znalezc nowa dlon, nowe cialo, i do tego wy
            > sportowane, mlode ,
            > chetne, posluszne i lojalne wobec mnie. Reszta mnie malo obchodzi a raczej nie
            > chce na ten temat pisac.
            >
            > Wy drogie Panie znacie tylko rutyne i juz nie drzycie jak wasz maz lezy obok i
            > gapi sie w TV.


            O własnie coś nowego, ta fascynacja, uniesienie to jest to czego i ja potrzebuję,
            a co jest coraz trudniej znaleźć...
            ponowne poparcie dla Pauli.

            pozdr.
          • Gość: Maxio Re: Czy to jest licytacja? IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 21.09.01, 14:44
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > Napisalam juz ze nie licze sztuk ...
            > jeszcze raz powtarzam ze chodzi o jakosc, a nie o ilosc.
            > Niestety czas jest nieublagany i nawet w "zakazanym" zwiazku dwojga ludzi wkrad
            > a sie przyzwyczajenie
            > rutyna i cos co wczoraj bylo czyms nowym dzis nie jest tym samym. Dotyk reki mo
            > ze powodowac
            > dreszcz emocji, drzenie ciala, dziesiaty dotyk tej samej dloni nie powoduje teg
            > o samego. Aby wywolac
            > podobne drzenie i pozadanie, nalezy znalezc nowa dlon, nowe cialo, i do tego wy
            > sportowane, mlode ,
            > chetne, posluszne i lojalne wobec mnie. Reszta mnie malo obchodzi a raczej nie
            > chce na ten temat pisac.
            >
            > Wy drogie Panie znacie tylko rutyne i juz nie drzycie jak wasz maz lezy obok i
            > gapi sie w TV.


            PS szkoda że nie mam maila do Ciebie.....
          • suzume Re: Czy to jest licytacja? 21.09.01, 14:45
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > Napisalam juz ze nie licze sztuk ...
            > jeszcze raz powtarzam ze chodzi o jakosc, a nie o ilosc.

            po tym stwierdzeniu traktuję twój wątek jako prowokacyjnie humorystyczny. nie
            ilość a jakość. tak trzymać!

            > Niestety czas jest nieublagany i nawet w "zakazanym" zwiazku dwojga ludzi
            > wkrada sie przyzwyczajenie rutyna i cos co wczoraj bylo czyms nowym dzis nie
            > jest tym samym. Dotyk reki moze powodowac dreszcz emocji, drzenie ciala,
            > dziesiaty dotyk tej samej dloni nie powoduje tego samego. Aby wywolac podobne
            > drzenie i pozadanie, nalezy znalezc nowa dlon, nowe cialo, i do tego
            > wysportowane, mlode , chetne, posluszne i lojalne wobec mnie. Reszta mnie malo
            > obchodzi a raczej nie chce na ten temat pisac.

            tobie to nie jest potrzebny ani psycholog, ani seksuolog tylko dobry ortopeda -
            jak na głowę za późno, to trzeba się leczyć na nogi...

            > Wy drogie Panie znacie tylko rutyne i juz nie drzycie jak wasz maz lezy obok i
            > gapi sie w TV.

            i to właśnie jest najcudowniejsze w świecie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto
            lepiej ode mnie wie co robię ja, moi bliscy i dalecy oraz co, kiedy i jak
            czujemy. dla twojej wiadomości - nie mam telewizora. i mam nadzieję, że jak będę
            w twoim wieku to nie będę potrzebować ani tv ani nowych wrażeń w twoim stylu...
          • Gość: nimfa Re: Czy to jest licytacja? IP: *.gad.pl 21.09.01, 14:54
            a raczej nimfomanka- taka właśnie byłam. należę do tych osób które mają za sobą
            wolny układ w małżeństwie,bo sex, bo oboje tego chcieliśmy, bo oboje byliśmy
            przy tym szczerzy, i co do licytacji doliczyłabym się...o boże tak dużo?
            i wiesz ,co...to zgubne jak cholera.oddalaliśmy się - tylko sex był taki jak
            kiedyś..raczej nie-stałsię rewelacyjnym sportem, brakowało tylko tego
            przytulenia, całuska na dobranoc, na powitanie..brakowałojuż potem ochoty na
            rozmowę,na wspólne wyjście (bo z drewnem dolasu?).mieliśmy za to chłód, coraz
            większą odległość, więcej miejsca gdy spotykaliśmy się w przedpokoju.aż w
            końcu tego miejsca mam tyle że..że jestem sama (z dzieckiem).on poszedł sobie-
            jak mówi to go przerosło.nie poszedł do kobiety! no dobra-mieszka u babci,a to
            też kobieta.
            jak widzisz, u mnie skończyło się fatalnie a trwało dwa lata z hakiem.
            i co- nie mam męża,sexu ( bo mam blokadę...chyba), nie mam problemów z
            porozrzucanymi skarpetkami..i takie tam bzdury .nawet już biseksualizm jakby
            zmalał...taka niechęć to wszystkiego, może dlatego że jeszcze świeże..
            nie warto, nie warto niszczyć tą przedziwną więź,bardzo intymną, bardzo tajemną
            jaka wiąże dwoje małzonków. mi pozostało wspomnienie-wspaniałe
            sexparty,wspaniałe doznania i doświadczenia i ta ciągła chęc podobania się
            innym, chęc sprawdzenia się, skokietowania,oczarowania ...pozostało tez pytanie-
            i po co, po co to było,a miało być tylko przyjemnie, namiętnie, erotycznie,
            seksownie. a kończę bo coś gotuje się we mnie.aż chciałoby się napisac-
            kochaniutka nie rób tego.
            powodzenia
          • Gość: Bes Re: Czy to jest licytacja? IP: 150.254.191.* 21.09.01, 15:01
            Na pewno masz rację z tym drżeniem i jego brakiem po latach:-)
            Ale ja myślę w związku dwojga kochających się ludzi nie chodzi tylko
            o "drżenie".
            Szukanie takich emocji gdzie indziej, kiedy jest się w związku, jest mi niemiłe.
            Przyznaję, że nie byłam święta, zdarzyło mi się kilka razy potknięcia,
            przygody, kiedy byłam na etapie poszukiwań tego jedynego. Ale gdy już
            znalazłam, uważam, że jestem mu winna, tak jak on mnie wierność i lojalność.
            Dla mnei to jest proste równanie. Ty myślisz i czujesz inaczej, masz inne
            priorytety, no i dobrze.
            Po prostu wkurzyła mnie forma Twojego pierwszego listu, ta przezabawnie
            beztroska wyliczanka. Teraz mówisz, że chodzi o jakość, nie ilość.
            Powiedzmy, że Ci wierzę.

      • Gość: Gucio Re: Czy to jest licytacja? - do suzume IP: 194.181.183.* 21.09.01, 14:52
        suzume napisał(a):


        > Do Gucia:
        > to nie jestem jednak tą jedyną (eh życie, życie)

        alez nie smuc sie najdrozsza! tys jest jakosc a nie ilosc! a zgodnie z
        marksistowskim prawem o przechodzeniu ilosci w jakosc...

        sciskam
        g


        • Gość: Paula Oglaszam polowanie IP: 134.65.105.* 21.09.01, 15:55
          w najblizsza sobote na tylach kina Multikino w Warzsawie. Bede sie tam pomiedzy pierwsza a czwarta po
          poludniu. Ulica Konstancinska .... WOW!!!
          pilnujcie Panie swoich panow i drzyjcie z niepokoju.
          dam znac co upolowalam.
          • Gość: XXL Re: Oglaszam polowanie IP: *.echostar.pl 21.09.01, 16:03
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > dam znac co upolowalam.

            Zalecam daleko posunieta ostroznosc.
            Antybiotyki na niektore mikroby
            przeataly dzialac !!!!

          • Gość: Lucy Re: Oglaszam polowanie IP: 195.94.198.* 21.09.01, 16:50
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > w najblizsza sobote na tylach kina Multikino w Warzsawie. Bede sie tam pomied
            > zy pierwsza a czwarta po
            > poludniu. Ulica Konstancinska .... WOW!!!
            > pilnujcie Panie swoich panow i drzyjcie z niepokoju.
            > dam znac co upolowalam.


            Czy Twój mąż też tam będzie???
            • Gość: Paula moj maz IP: 134.65.105.* 21.09.01, 17:07
              Moj maz bedzie daleko stamtad. Bez szans. Bedzie ciezko pracowal na jesienny wyjazd do cieplych
              krajow. Natomiast zawsze jest szansa, ze spotkam kogos znajomego. Kazdy kogo znam , 10 razy sie
              zastanowi, zanim opowie o mojej probie niewiernosci, mojemu mezowi, rodzinie. Taka jest
              psychologia naszego spoleczenstwa .... ludzie nie wtracaja sie w cudze sprawy, zwlaszcza osobiste.
              Nastepna rzecza jest kwestia wiary. Komu maz uwierzy ? ..... mnie swojej zonie od 15 lat, czy obcemu,
              ktory chce namieszac w rodzinie? przeciez nikt nie bedzie chcial nas rozwodzic ... mamy dzieci. Poza
              tym trzeba byloby ogromnie duzo zachodu, aby mnie nakryc, na goracym uczynku.
              Za spacer po ulicy i usmiechy jeszcze nikomu nic sie nie stalo. Siedziec ze znajomym w jego
              samochodzie?
              .... tez chyba nie grzech.
              nawet te korespondecje pisze z jego komputera .... ha ha ha
              i co Ty na to?
              • Gość: pablo Re: moj maz IP: *.softlab.com.pl 21.09.01, 17:25
                Gość portalu: Paula napisał(a):

                > Moj maz bedzie daleko stamtad. Bez szans. Bedzie ciezko pracowal na jesi
                > enny wyjazd do cieplych
                > krajow. Natomiast zawsze jest szansa, ze spotkam kogos znajomego. Kazdy kog
                > o znam , 10 razy sie
                > zastanowi, zanim opowie o mojej probie niewiernosci, mojemu mezowi, rodzinie
                > . Taka jest
                > psychologia naszego spoleczenstwa .... ludzie nie wtracaja sie w cudze sprawy
                > , zwlaszcza osobiste.
                > Nastepna rzecza jest kwestia wiary. Komu maz uwierzy ? ..... mnie swojej zoni
                > e od 15 lat, czy obcemu,
                > ktory chce namieszac w rodzinie? przeciez nikt nie bedzie chcial nas rozwodz
                > ic ... mamy dzieci. Poza
                > tym trzeba byloby ogromnie duzo zachodu, aby mnie nakryc, na goracym uczynku.
                >
                > Za spacer po ulicy i usmiechy jeszcze nikomu nic sie nie stalo. Siedziec ze zna
                > jomym w jego
                > samochodzie?
                > .... tez chyba nie grzech.
                > nawet te korespondecje pisze z jego komputera .... ha ha ha
                > i co Ty na to?
                czas umierac ludzie
              • Gość: J. Bravo Re: moj maz IP: 194.181.183.* 21.09.01, 17:26
                Gość portalu: Paula napisał(a):

                > Moj maz bedzie daleko stamtad. Bez szans. Bedzie ciezko pracowal na jesi
                > enny wyjazd do cieplych
                > krajow. Natomiast zawsze jest szansa, ze spotkam kogos znajomego. Kazdy kog
                > o znam , 10 razy sie
                > zastanowi, zanim opowie o mojej probie niewiernosci, mojemu mezowi, rodzinie
                > . Taka jest
                > psychologia naszego spoleczenstwa .... ludzie nie wtracaja sie w cudze sprawy
                > , zwlaszcza osobiste.
                > Nastepna rzecza jest kwestia wiary. Komu maz uwierzy ? ..... mnie swojej zoni
                > e od 15 lat, czy obcemu,
                > ktory chce namieszac w rodzinie? przeciez nikt nie bedzie chcial nas rozwodz
                > ic ... mamy dzieci. Poza
                > tym trzeba byloby ogromnie duzo zachodu, aby mnie nakryc, na goracym uczynku.
                >
                > Za spacer po ulicy i usmiechy jeszcze nikomu nic sie nie stalo. Siedziec ze zna
                > jomym w jego
                > samochodzie?
                > .... tez chyba nie grzech.
                > nawet te korespondecje pisze z jego komputera .... ha ha ha
                > i co Ty na to?

                Czesc Malenka!

                niezla z Ciebie prowokatorka. Szkoda tylko, ze chyba jestes dla mnie za leciwa. A
                moze jednak...

                ciao,
                Johnny Bravo




                • Gość: Paula ja IP: 134.65.105.* 21.09.01, 17:46
                  czy jestem leciwa?
                  nie mysle. Czuje sie caly czas mlodo. Moge zrobic szpagat i "sznurek" . Nie kazda dziewczyna ma tak
                  rozciagniete sciegna. Doskonale plywam i regularnie biegam dla zdrowia i ogolnej kondycji. Kazdy facet
                  mi mowil, ze jestem niesamowicie wygimnastykowana. Obecny moj luby ma 30 lat i mysli ze jestem od
                  niego pare lat starsza (ale niekoniecznie - to tylko moje podejrzenia) . Kazdy poprzedni, oprocz Maxa
                  (byl przed 50tka) byl mlodszy o pare lat .
                  Bawi mnie i cieszy, jak widze swoja przewage nad duzo mlodszymi kobietami. Jestem usmiechnieta i
                  jest mi z tym do twarzy. Prowadze dosyc beztroskie zycie. Wiele pan by tak chcialo ale nie maja odwagi.
                  • Gość: Maxio Re: ja IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 23.09.01, 17:49
                    Gość portalu: Paula napisał(a):

                    > czy jestem leciwa?
                    > nie mysle. Czuje sie caly czas mlodo. Moge zrobic szpagat i "sznurek" .
                    > Nie kazda dziewczyna ma tak
                    > rozciagniete sciegna. Doskonale plywam i regularnie biegam dla zdrowia i ogolne
                    > j kondycji. Kazdy facet
                    > mi mowil, ze jestem niesamowicie wygimnastykowana. Obecny moj luby ma 30 lat i
                    > mysli ze jestem od
                    > niego pare lat starsza (ale niekoniecznie - to tylko moje podejrzenia) . Kazdy
                    > poprzedni, oprocz Maxa
                    > (byl przed 50tka) byl mlodszy o pare lat .
                    > Bawi mnie i cieszy, jak widze swoja przewage nad duzo mlodszymi kobietami.
                    > Jestem usmiechnieta i
                    > jest mi z tym do twarzy. Prowadze dosyc beztroskie zycie. Wiele pan by tak chc
                    > ialo ale nie maja odwagi.


                    no Paula jakoś nie mogłem Cię namierzyc...pech...:)))
                    szkoda, bo może coś ciekawego by nam wyszło z tego spotkanka...
                    a może jednak jakoś się namierzymy?

                    pozdr.


                  • halmos Re: ja 23.09.01, 18:25
                    Gość portalu: Paula napisał(a):

                    > czy jestem leciwa?
                    > nie mysle. Czuje sie caly czas mlodo. Moge zrobic szpagat i "sznurek" .
                    > Nie kazda dziewczyna ma tak
                    > rozciagniete sciegna. Doskonale plywam i regularnie biegam dla zdrowia i ogolne
                    > j kondycji. Kazdy facet
                    > mi mowil, ze jestem niesamowicie wygimnastykowana. Obecny moj luby ma 30 lat i
                    > mysli ze jestem od
                    > niego pare lat starsza (ale niekoniecznie - to tylko moje podejrzenia) . Kazdy
                    > poprzedni, oprocz Maxa
                    > (byl przed 50tka) byl mlodszy o pare lat .
                    > Bawi mnie i cieszy, jak widze swoja przewage nad duzo mlodszymi kobietami.
                    > Jestem usmiechnieta i
                    > jest mi z tym do twarzy. Prowadze dosyc beztroskie zycie. Wiele pan by tak chc
                    > ialo ale nie maja odwagi.


                    heh ja mam 21 latek i ostatnio bywałem często na dyskotekach, powiem ci coś:
                    widziałem wiele dziewczyn które chodzą na dyskoteki żeby potańczyć a później
                    zaspokoić się z kimś ledwo poznanym (opalonym, napakowanym) i nie za pieniądze,
                    bo w większości to studentki (np. ekonomii, prawa)

                    ja nie pakuje się w niepewny interes, bo dla mnie to nowy rodzaj prostytucji i już

                    te dziewczyny nie mają nikogo, bo nikt normalny ich nie chce poza bramkarzami i
                    pewnie twój mąż ma podobny iloraz inteligencji
              • Gość: Yellow Re: moj maz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 20:53
                Jesteś obrzydliwa. Co innego zdrada, a co innego ośmieszanie męża. Zdradzać z
                klasą też trzeba umieć... A jeśli traktujesz męża jak żałosną, nierozgarniętą
                maszynkę do robienia pieniędzy, to zaawierając to małżeństwo skurwiłaś się i -
                dobra wiadomość - niżej już nie upadniesz.
    • Gość: pablo Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.softlab.com.pl 21.09.01, 18:02
      czy moglabys powiedziec co to jest "sznurek"?
      • mario2 Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku 21.09.01, 19:54
        A co mi tam szkodzi- tez powiem- 3 lat- 2 zwiazki stale- z tego 1 malzenski-
        lacznie 7 kobiet!- malo/duzo? nie mnie o tym sadzic- ja jestem szczesliwy!!!
    • halmos Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku 23.09.01, 18:26
      Gość portalu: Paula napisał(a):

      > ..... oczywiscie udanego i malzenskiego.
      >
      > Paula :
      > 1+1+ 1+1+ 1+1+ 1+1+ 1+ 2 +1+ 1+ X = circa nie mniej niz 13 w ciagu 7 lat
      > bardziej na stale bylo tylko 2 osoby ..... Jedna prawie rok i druga z przerwa
      > mi 5 lat.
      > tylko raz bylo dwoch kolegow (w gwarze mowi sie - " na dwa baty")
      > 2 razy zdarzyly sie kobiety, ktore nie zostaly wziete pod uwage w powyzszej st
      > atystyce.


      heh ja mam 21 latek i ostatnio bywałem często na dyskotekach, powiem ci coś:
      widziałem wiele dziewczyn które chodzą na dyskoteki żeby potańczyć a później
      zaspokoić się z kimś ledwo poznanym (opalonym, napakowanym) i nie za pieniądze,
      bo w większości to studentki (np. ekonomii, prawa)

      ja nie pakuje się w niepewny interes, bo dla mnie to nowy rodzaj kurestwa i już

      te dziewczyny nie mają nikogo, bo nikt normalny ich nie chce poza bramkarzami i
      pewnie twój mąż ma podobny iloraz inteligencji
      • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 24.09.01, 09:09
        W sobote nikt mnie nie namierzyl bo mi wyskoczyly dwa pryszcze (z zimna) na brodzie.
        Nikomu sie nie pokazywalam. Bardzo nie lubie defektow skory.
        U mezczyzn tez. To od razu dyskwalifikuje. Jestem dzis biedna.

        Dla tych co nie wiedza co to sznurek - to rodzaj szpagatu -ten najtrudniejszy.

        Moj maz zyje nadzieja i marzeniami .
        Jego inteligencja nie ma nic do rzeczy.
        Czasem jest przebiegly ale to wszystko mozna uspic i zalagodzic.
        My kobiety wiemy jak.
        • Gość: Maxio Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 24.09.01, 12:24
          Gość portalu: Paula napisał(a):

          > W sobote nikt mnie nie namierzyl bo mi wyskoczyly dwa pryszcze (z zimna) na bro
          > dzie.
          > Nikomu sie nie pokazywalam. Bardzo nie lubie defektow skory.
          > U mezczyzn tez. To od razu dyskwalifikuje. Jestem dzis biedna.
          >
          > Dla tych co nie wiedza co to sznurek - to rodzaj szpagatu -ten najtrudniejszy.
          >
          >
          > Moj maz zyje nadzieja i marzeniami .
          > Jego inteligencja nie ma nic do rzeczy.
          > Czasem jest przebiegly ale to wszystko mozna uspic i zalagodzic.
          > My kobiety wiemy jak.


          Jejku wielka szkoda że z powodu tych pryszczy się nie spotkaliśmy. A mogło być
          tak miło... ja na razie pryszczy nie mam chociaż nie wiem czy i mnie nie
          zaatakuje czasem ( z zimna )...
          Ale jak je zlikwidujesz to cały czas jestem gotowy. :)))

          pozdr.
          • Gość: Paula do Maxia IP: 134.65.105.* 24.09.01, 12:38
            Jaki jestes? czy usmiechniety i silny?
            • Gość: Maxio Re: do Pauli IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 24.09.01, 13:31
              Uśmiech zawsze...no może z pewnymi wyjątkami, a co do siły?
              Hmm cieżarówki za linkę trzymając ja w zębach nie pociągnę, nie dam rady...:)))
              ale myślę że nie jest źle, chociaż nie pakuję i sterydów nie biorę ( od tego
              coś zanika)

              pozdr
              • Gość: Maxio Re: do Pauli IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 24.09.01, 16:09
                I gdzie się podziała Paula??????
    • Gość: kathy Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 195.117.174.* 24.09.01, 13:02
      Paulo, czytam ten watek i trochę mi przykro...Nie wiem, po co go założyłaś? Może
      a)po to aby się chwalić - ale czym, dla mnie to smutne, takie instrumentalne
      traktowanie kolejnych kochanków
      b)aby szukać pomocy, bo mówisz, że jesteś uzależniona. Ale dalsze wypowiedzi,
      świadczą, że dobrze ci z tym, wręcz uważasz, że kobiety wierne partnerom są
      pewnie jakieś niepełnowartościowe

      Nie wiem jaki miałaś cel,ale po tej lekturze jest mi przykro. I współczuję
      twojemu mężowi.
      • Gość: Luka Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 10.8.0.* / *.waw.cdp.pl 24.09.01, 13:25
        Paulo,
        niby każdy może robić co mu się podoba, i to że się puszczasz na prawo i lewo
        nie powinno nikogo obchodzić. Ale granicą naszej wolności jest wolność innych
        ludzi. Będąc w związku małżeńskim nie masz prawa tak postępować. To jest
        zwyczajne świństwo z twojej strony. Piszesz, że twój mąż ci przebaczył. Ale
        przecież wie tylko o jednym romansie sprzed paru lat, a nie o tym, że każdemu
        dajesz.
        Żal mi faceta.
      • Gość: Bes Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 150.254.191.* 24.09.01, 13:29
        Gość portalu: kathy napisał(a):

        > Paulo, czytam ten watek i trochę mi przykro...Nie wiem, po co go założyłaś? Moż
        > e
        > a)po to aby się chwalić - ale czym, dla mnie to smutne, takie instrumentalne
        > traktowanie kolejnych kochanków
        > b)aby szukać pomocy, bo mówisz, że jesteś uzależniona. Ale dalsze wypowiedzi,
        > świadczą, że dobrze ci z tym, wręcz uważasz, że kobiety wierne partnerom są
        > pewnie jakieś niepełnowartościowe
        >
        > Nie wiem jaki miałaś cel,ale po tej lekturze jest mi przykro. I współczuję
        > twojemu mężowi.

        Dokładnie to samo mi sie nasuwa, jak obserwuję ten wątek. Dlatego sądziłam, że to
        jest licytacja. Ale autorka wątku stanowczo zaprzeczyła i twierdzi, że chodzi jej
        o jakość.
        Wydaje mi się, że to typ kobiety, która swoją wartość i sens istnienia mierzy
        uznaniem jakie widzi w oczach mężczyzn na swój widok. Która wciąż musi sprawdzać,
        czy jeszcze się nie zestarzała na tyle, żeby mężczyźni omijali ją wzrokiem na
        ulicy.
        Powód do życia i działania dobry, jak każdy inny. Nie nam to oceniać.

        Bes



        • Gość: soso Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 195.41.66.* 24.09.01, 16:53
          Brawo, bes, ladnie napisane.

          Mnie tez nachodzi jesienny smutek jak czytam te wynurzenia Pauli. Nie dlatego,
          ze osadzam dziewczyne ale dlatego, ze widze, jak jest samotna i jak ciezko jej
          zyc wsrod mezczyzn-przedmiotow, wsrod wylacznie przedmiotow. To jakis wyzszy
          stopien samotnosci. Szczegolnie, ze by ja zabic probuje sie wykorzystac zywych
          ludzi, korzysta sie z zywych ludzi ale oni okazuja sie po kilku spotkaniach
          tylko przedmiotami. Zepsutymi zabawkami, ktore juz nie wywoluja drzenia rak. To
          musi byc bardzo rozczarowujace.

          Czasami widuje sie pary staruszkow trzymajace sie za rece - i to roztkliwia.
          Paula jest daleko od takiego osiagniecia. Moze nigdy go nie doswiadczy.

          Czy moze ktos pamieta bardzo kiepskawy film 'Magical mystery tour' z
          Beatlesami. Tam jest taki watek, jak starszy czlowiek jest zakochany w starszej
          pani, chodza razem po plazy, caluja sie, nikt nie zwraca na nich uwagi tak jak
          i oni nie patrza na innych. To jedyny poruszajacy fragment w tym filmie. I do
          tego muzyka 'Close your eyes and I kiss you, tomorrow I miss you...'. Mysle, ze
          takie wrazenia, jakie my mamy ogladajac ten film nigdy nie beda dane Pauli, ona
          tego nigdy nie pojmie, co to znaczy czas i uczucie, co to znaczy uczucie przez
          lata, dziesiatki lat, jaka to daje sile i szczescie.

          No bo co daje 'ilosc partnerow w czasie trwania zwiazku'?



          -
        • Gość: pizmak Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 62.233.138.* 24.09.01, 17:04
          Ludzie! Zwariowaliscie, Paula nie isnieje! Mozliwe, ze jest pryszczatym
          przedwczesnie dojrzalym 15-latkiem o sklonnosciach homoseksulanych! A jezeli
          Paula istnieje ... to niech Bog ma ja w swojej opiece, bo tylko to jej moze pomoc
          na jej chora glowke.
          • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 24.09.01, 17:50
            wybaczcie ale istnieje. Jest wiele do mnie podobnie myslacych i kobiet, i facetow.
            Niby jak bym mogla bez nich egzystowac? virtual reality?
            niestety nie. Stoje mocno na ziemi. Czasem faktem jest ze jestem zagubiona i nie wiem co robic. Czasem
            tez czuje sie winna (nie chce nikomu sprawiac bolu a jednoczesnie chce byc soba)
            Staram sie byc najlepsza kochanka tez dla swojego meza. Dzieki temu jemu nawet nie w glowie, ze moge
            jeszcze pozadac kogos innego. Nie mowie mu nic i nie chce jego upokorzenia, nie chce aby ktokolwiek
            przeze mnie cierpial. Moi faceci, coz .... nie przerywam z nimi znajomosci jak byscie tego oczekiwali.
            Zmieniaja sie jedynie tory tej znajomosci. Zamieniaja sie w serdecznych przyjaciol. Kilku z nich poznalo
            przy okazji mojego meza. To bylo juz "po" burzliwych spotkaniach.
            Dlaczego to wszystko pisze? sama nie wiem ... moze potrzebowalam komus cos powedziec, wykrzyczec
            sie, wyspowiadac ........ ????
            Nie wiem bo sie nie spowiadam. Ksieza mnie nie rozumieli i katoliczka bylam w pierwszym pokoleniu.
            Tylko przez chwile. Slub owszem bralam, ale po poznaniu tesciow- katolikow i sluchajac , jak sie tesc
            zwraca do tesciowej, zastanowilo mnie to. Mnie tez slownie ponizal. Kilkanascie lat. Mysle ze dlatego
            biore odwet na mezu. Nienawidze jego rodziny !!!!!! W pewnym sensie maz, to krew tescia... Czy
            naprawde to sa katolicy. Zaczelam obserwowac innych. Wieczne ponizanie, obluda , zlodziejstwo w
            kazdym mozliwym miejscu i czasie ... wszystkie przykazania sa lamane. Polska dla mnie ........ a nie bede
            glosnoi sie wypowiadac. Nie chce tez generalizowac. Od reguly zdarzaja sie wyjatki.
            Ja nie urodzilam sie w tym kraju. Jest mi obcy i pelno tu skinow (podobno tez katolicy) . Jest
            niebezpiecznie. Ludzie sa zawistni i niewielu moze dac poczucie bezpieczenstwa, poczucie pewnosci
            jutra. Moj maz jest swego rodzaju filarem ale nie wiem czy dla mnie czy dla rodziny (z ktora nie chce miec
            do czynienia)
            Chce czasem zaprotestowac ! !! przelamac zasady, nie byc taka sztywna ....
            czy ktos mnie rozumie ????????????????????????????????
            ???????????
            ??????????
            ????
            ??
            ?
            • Gość: pizmak Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 62.233.138.* 24.09.01, 18:26
              No tak, zle jest byc gruba czarnoskora dziewczyna z bujna wyobraznia. I skinow
              sie czlowiek boi i nawet wlasnych mysli. Duzo bym dala, zeby pobyc troche w
              Twojej glowie... Moze poczytaj jakas madra ksiazke?
              • Gość: Paula Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: 134.65.105.* 24.09.01, 18:38
                Na przyklad co do czytania mi zaproponujesz?
                i dlaczego od razu mnie wyzywasz od czarnych, grubych ....?
                wlasnie o tym pisalam ... w Polsce brak jest kultury.
                White Power jak w niektorych miastach niemiecko-pruskich.
                Brak akceptacji i tolerancji ... religiii, ras, odmiennej kultury ....odmiennego wygladu,
                odmiennych zainteresowan.

                nie jestem gruba. Nigdy nie bylam. Nigdy nie bede. Waze jesli o to chodzi tylko 44 kg.
                Dbam o to. Nienawidze zaniedbanych roztytych kobiet z celulitisem, gdzie tluszcz sie przelewa z prawej
                na lewo. To jest po prostu brak higieny wlasnego ciala, brak dbania o siebie, brak troski o swoj wyglad.

                Nie czytam ksiazek, tylko te o zdrowiu.
                • Gość: Maxio Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 25.09.01, 08:20
                  Gość portalu: Paula napisał(a):

                  > Na przyklad co do czytania mi zaproponujesz?
                  > i dlaczego od razu mnie wyzywasz od czarnych, grubych ....?
                  > wlasnie o tym pisalam ... w Polsce brak jest kultury.
                  > White Power jak w niektorych miastach niemiecko-pruskich.
                  > Brak akceptacji i tolerancji ... religiii, ras, odmiennej kultury ....odmien
                  > nego wygladu,
                  > odmiennych zainteresowan.
                  >
                  > nie jestem gruba. Nigdy nie bylam. Nigdy nie bede. Waze jesli o to chodzi tylk
                  > o 44 kg.
                  > Dbam o to. Nienawidze zaniedbanych roztytych kobiet z celulitisem, gdzie tluszc
                  > z sie przelewa z prawej
                  > na lewo. To jest po prostu brak higieny wlasnego ciala, brak dbania o siebie,
                  > brak troski o swoj wyglad.
                  >
                  > Nie czytam ksiazek, tylko te o zdrowiu.


                  No proszę jaka ciekawa dyskusja się dalej toczy, ale mnie zaintrygowała waga
                  Twojego ciałka, tylko 44kg.???? przy jakim wzroście? to mi już prawie pachnie
                  anoreksją, uważaj proszę na siebie, aczkolwiek nadal z chęcią bym się z Tobą
                  spotkał i miło pogawędził...

                  pozdr.

            • Gość: Mia Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 21:02
              Zgłupiałam. Chcesz, żeby Cię ktoś zrozumiał? Komu dałaś szansę? SZANSĘ, a nie
              chwilę przelotnej przyjemnności?
              Boże, piszesz, że jesteś wesoła? Po co się tak maskujesz, sama sobie robisz
              krzywdę...
              • Gość: Janek Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.ipartners.pl 25.09.01, 12:10
                Dziwna jesteś Paula, czytam Cię i nie rozumiem.
                Po co wychodziłaś za mąż, skoro wiedziałaś jaką masz naturę? Po co męża
                oszukujesz?
                Twoi kochankowie muszą mieć niezły ubaw poznając Twojego męża. Upokarzasz Go.
                Dlaczego nie powiesz Mu o wszystkim? Po co taka obłuda i zakłamanie? Nie jesteś
                od nikogo z nas lepsza.
                Co boisz się stracić?
                Po co Ci mąż, skoro mozesz mieć wielu facetów?
                Zdradzasz męża.... Jak często?
                Nie potępiam, ja nie rozumiem.

                Pozdrowienia
              • Gość: Janek Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.ipartners.pl 25.09.01, 12:18
                Dziwna jesteś Paula, czytam Cię i nie rozumiem.
                Po co wychodziłaś za mąż, skoro wiedziałaś jaką masz naturę? Po co męża
                oszukujesz?
                Twoi kochankowie muszą mieć niezły ubaw poznając Twojego męża. Upokarzasz Go.
                Dlaczego nie powiesz Mu o wszystkim? Po co taka obłuda i zakłamanie? Nie jesteś
                od nikogo z nas lepsza.
                Co boisz się stracić?
                Po co Ci mąż, skoro mozesz mieć wielu facetów?
                Zdradzasz męża.... Jak często?
                Nie potępiam, ja nie rozumiem.

                Pozdrowienia
                • Gość: Aguś Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.*.*.* 26.09.01, 11:52
                  No dlamnie to też zagadka - rozumiem, że można lubić z każdym, ale kurczę, po
                  co w takim razie przysięgać wierność temu jednemu?
    • Gość: Annka Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 00:50
      Zastanawiam sie jak to mozliwe aby Twoj zwiazek byl udany (z kim - bo chyba nie
      z mezem?),piszesz, ze maz ci wierzy bo jestes jego zona -wiec jak dowiedzial
      sie o twojej zdradzie? - czy to w ogole mozliwe aby sie nie zorientowal, ze w
      twoim zyciu sa inni mezczyzni. Trudno mi uwiezyc, ze mozna sypiac z kims i nie
      zaangazowac sie uczuciowo - czy traktujesz sex jak sport? Ciekawa jestem czy
      Twoi partnerzy tez tak do tego podchodza. Czy to tylko rozrywka czy
      poszukiwanie lepszego partnera, ktory bedzie wzbudzal dreszczyk emocji i
      zapewni ci wygodne zycie jak maz? Zapewne jak kazdy zakazany owoc zdrada ma
      swoj smak, ale i cene. Nie obawiasz sie ze ktorys z panow zechce dzielic z Toba
      nie tylko lozko i wbrew Tobie skomplikuje Twoje zycie. Przepraszam - nie chce
      byc wscibska - ale tez jestem mezatka z dosc dlugim starzem , czasem zdaje mi
      sie,ze niewiele moze mnie zdziwic ale coraz czesciej zastanawiam sie co tak
      naprawde ludzi popycha do zdrady jakimi motywami i wartosciami sie kieruja.
      Spotykasz sie tylko z wolnymi? -a co z zonatymi, czy nie obawiasz sie ze czyjes
      malzenstwo rozpadnie sie dla twojego dreszczyku emocji. A moze przyjaznisz sie
      z tymi paniami. Chociaz nie potrafie cie zrozumiec (moze mnie oswiecisz -
      podobno na nauke nigdy nie jest za pozno) zycze powodzenia i dobrego
      samopoczucia
      • frisky2 Re: Ilosc partnerow twojej/go zony /meza w czasie trwania zwiazku 26.09.01, 13:05
        1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka