Dodaj do ulubionych

ja juz nie moge

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.02, 22:49
Witam. Pisze by sie troche rozladowac a przy okazji
ktos moze mi cos poradzi.
Mam chlopaka jestesmy razem od 6lat,a od 2 mieszkamy razem.
Wszystko bylo by pieknie gdyby nie, no wlasnie, jego
rodzinka.
Ale zaczne od poczatku.
Poznalismy sie na studiach. Wtedy mieszkal jeszcze z
nimi tzn. z matka (rodzice rozwiedli sie gdy mial
10lat), mlodszym brate i siostra+3osoby z rodziny u
ktorych zamieszkali katem po rozwodzie a to wszystko na
40m2(2male pokoje). Wiec moj luby, uczyc musial sie
nocami w kuchni, bo w dzien pelno wszedzie ludzi i
halas. No ale jak dlugo tak czlowiek moze wytrzymac,
gdy zaczal zawalac kola zaproponowalam bysmy
zamieszkali razem. Wzial kredyt studencki (400zl
miesiecznie)+alimenty 200zl+moje stypendium ok 600zł,
no i zaczeliśmy nowe wspolne życie:)(troche biedne ale
nie szkodzi). Przez ten czas jego matka nie dala mu ani
grosza grosza. I dobrze jakos radzilismy sobie sami,
ale od pewnego czasu (od roku) co miesiac okolo 25 jest
teklefon zeby jej "pozyczyc" 100-200zł-nie musze chyba
dodawac ze tych pieniedzy nigdy nie dostajemy spowrotem.
Ktos powie, ze jestem wredna baba ze denerwuje sie ze
syn daje pieniadze matce. No tak tyle tylko, ze ta
matka zarabia 2300zł na reke, za mieszkanie placi 170zł
i jej nie starcza!!! od pierwszego do pierwszego.
Braciszek po technikum bezrobotny bo cytuje "za 1000zł
to on pracować nie bedzie", za to buty za 500zł, ciuchy
firmowe no i komorka -200zł miesiecznie rachunku. To
wszystko za pieniadze matki-jak jej nie stac to niech
nie daje mu i koniec.Siostra tak samo modnisia (co
miesiac nowe ciuchy)i imprezowiczka-jeszcze sie uczy,
zreszta matka tez byle czego nie zje.
A my co dopiero teraz znalezlismy prace (bronilismy sie
w lipcu:)), on 1000, ja 600zł na reke+opłaty za pokój
600zł+rachunki i nam jakoś starcza- bardzo dziwne. Tyle
tylko, że ciągle słysze na to nas nie stać, na tamto
nas nie stać ale na to by dać "koczanej mamusi" to
jakoś nas stać. Staramy sie jakoś coś zaoszczedzic bo
za pare miesiecy bedzie kredyt do splacenia no i kiedys
chcielibysmy wziasc slub. Ale jak na razie czarno to
widze. Boje sie, że tak juz zostanie, zawsze jego matka
ze swoimi potrzebami bedzie najwazniejsza. Ja rozumiem,
ze on czuje sie odpowiedzialny zz swoja matke jako
najstarszy syn, ale przeciez oni wszyscy go
wykorzystuja.Rozmawialam z nim juz wiele razy, twierdzi
ze tez ma juz tego dosc, no ale wystarczy, ze zadzwoni
telefon i juz leci. Dzis tez zadzwonila po 150zl no i
oczywiscie pobiegl do niej z tymi pieniedzmi. Ja juz
mam dość, nie wiem jak dlugo to wytrzymam.A moze to ja
jestem jakas wredna?
dziekuje i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Liver Re: ja juz nie moge IP: 157.25.84.* 02.09.02, 08:34
      A to bardzo ciekawe.
      W dzisiejszych czasach, w polskich realiach, to raczej rodzice pomagają
      dzieciom.
      Można mieć biednych rodziców i po usamodzielnieniu im pomagać ale tutaj nie
      zachodzi taka ewentualność.
      Moim zdaniem Twój chłop nie ma jaj, brak mu odwagi by sprzeciwić się matce nie
      mówiąc już o tym, by on poprosił matkę o pomoc finansową.
      Nie wiem co Ci radzić.
      Rozmawiałaś z nim, to może powinnaś porozmawiać z jego matką.
      W końcu, być może, będziesz jej synową.

      • Gość: brenda Re: ja juz nie moge IP: 195.94.218.* 02.09.02, 12:54
        Wpadnij kiedyś z głupia frant i poproś o 200 zł które miała oddać, bo ci
        zabrakło na zakupy. Może jej to da do myslenia. Na takie osoby nie ma innego
        lekarstwa jak radykalne cięcie. Owszem rzadko się zdarza żeby rodzice ciągnęli
        od dzieci, ale jednak się zdarza i sama znam takie przypadki, jak syn leciał do
        mamusi żeby jej "pożyczyć" pieniądze na działkę, bo ogródek przydomowy był
        widocznie za mały, a sam miał kredyt na karku do spłacenia. Jak ostro nie
        zareagujesz teraz, będzie z was doić wiecznie. Możesz np. w czasie spotkań
        drążyć temat kredytu i odsetek i w ogóle wysokich kosztów życia, ale trzeba
        sobie uświadomić jedną sprawę - jeśli raz nie powiesz po prostu NIE (zgodnie z
        radami psychologów - bez tłumaczenia się) to będzie się to za toba wlokło przez
        całe życie i powodowało coraz większe rozdżwięki między wami.
    • gabisia Re: ja juz nie moge 02.09.02, 13:09
      Jeśli z nim już rozmawiałaś,a on dalej swoje,to widocznie żle się do tego
      zabierasz.Czy mam rację wnioskując,że poprosiłaś,żeby sprawę załatwił sam?
      Byłam w podobnej sytuacji,tyle,że to moja mamusia.Napisz coś jeszcze na temat
      przebiegu waszej rozmowy,jego więzi z mamą itp.
      Pozdrawiam
      • Gość: jorgen Re: ja juz nie moge IP: *.man.polbox.pl 02.09.02, 13:23
        Brenda ma rację. Musisz powiedzieć NIE. Inaczej nie przetniesz pępowiny swojego
        chłopaka.
        • gabisia Re: ja juz nie moge 02.09.02, 15:16
          Gość portalu: jorgen napisał(a):

          > Brenda ma rację. Musisz powiedzieć NIE. Inaczej nie przetniesz pępowiny
          swojego
          >
          > chłopaka.
          "NIE"-teściowej? - on albo się postawi(jeśli szanuje matkę to na pewno będzie
          jej bronił,nawet przed swoją kobietą),albo będzie dawał mamusi po kryjomu,a
          teściowa będzie jeszcze śmielej prosić...

          "NIE"-facetowi? - Ciekawe jak wy zachowałybyście się gdyby ktoś
          stanowczym "NIE" zabronił wsparcia waszej mamusi?...on zrobiłby tak samo...
          Pozdrawiam
    • Gość: Malgosia Re: ja juz nie moge IP: *.pl 02.09.02, 15:55
      Tak! Myślę, że powinnaś w tym miesiącu ubiec swoją "teściową" i gdzieś około 15
      września wpaść do niej i poprosić ją o pożyczkę 150 zł. Powinna być
      zszokowana, ale właśnie może to da jej coś do myślenia. Dlaczego ciągle tylko
      ona od Was "pożycza"? Ty też możesz mieć problem finansowy. Prawda?
    • Gość: aga Re: ja juz nie moge IP: *.wist.com.pl 02.09.02, 16:28
      Wiesz co, jeśli nie masz odwagi Ty poprosić ja o pożyczkę niech zrobi to Twój
      chłopak. Wiem jak to jest ja odcinałam pempowine mojego już męża ok 3 lat. W
      końcu się udało i zmądrzał, ale moi teściowie nie tyle wołali od niego, co
      poprostu przez 5 lat studiów nie dali mu grosza więcej jak w pierwszym miesiącu
      w którym zaczą studia. A jak zobaczyli, że ja mu pomagam,( byłam w lepszej
      sytuacji finansowej), to już mowy nie było, żeby cokolwiek dostać,chodził w
      cerowanych podkoszulkach, w starych wytartych spodniach... i tak na przykład,
      żebyśmy mogli gdzieś wyjśc kupiłam mu buty, garnitur itd. Ale cały czas byłam
      wredna i ględziłam mu jaka jego matka jest tępa i beznadziejna ( tak naprawdę
      mają z czego pomagać). Teraz jesteśmy małżeństwem i dzięki Bogu mieszkamy
      dalek, chociaż jej cotygodniowe telefony podnoszą mi ciśnienie, ale mój Kochany
      już nie zwierza się rodzicom co robimy, czy dostaliśmy awans i co się dzieje w
      naszym życiu. Pracuj nad swoim chlopakiem, ględz do skutku, albo pokaż mu to
      Forum - może zrozumie.
      • hibou Re: ja juz nie moge 03.09.02, 09:58
        Gość portalu: aga napisał(a):

        > Ale cały czas byłam
        > wredna i ględziłam mu jaka jego matka jest tępa i beznadziejna ( tak naprawdę
        > mają z czego pomagać).


        I nie wkurzył się, że mówisz o jego matce, że jest tępa i beznadziejna (nawet
        jeśli to najprawdziwsza prawda)? Dobre dziecko, nie ma co.
    • rzulvv Re: ja juz nie moge 04.09.02, 04:04
      Gość portalu: zalamana napisał(a):

      > Witam. Pisze by sie troche rozladowac a przy okazji
      > ktos moze mi cos poradzi.
      > Mam chlopaka jestesmy razem od 6lat,a od 2 mieszkamy razem.
      > Wszystko bylo by pieknie gdyby nie, no wlasnie, jego
      > rodzinka.
      > Ale zaczne od poczatku.
      > Poznalismy sie na studiach. Wtedy mieszkal jeszcze z
      > nimi tzn. z matka (rodzice rozwiedli sie gdy mial
      > 10lat), mlodszym brate i siostra+3osoby z rodziny u
      > ktorych zamieszkali katem po rozwodzie a to wszystko na
      > 40m2(2male pokoje). Wiec moj luby, uczyc musial sie
      > nocami w kuchni, bo w dzien pelno wszedzie ludzi i
      > halas. No ale jak dlugo tak czlowiek moze wytrzymac,
      > gdy zaczal zawalac kola zaproponowalam bysmy
      > zamieszkali razem. Wzial kredyt studencki (400zl
      > miesiecznie)+alimenty 200zl+moje stypendium ok 600zł,
      > no i zaczeliśmy nowe wspolne życie:)(troche biedne ale
      > nie szkodzi). Przez ten czas jego matka nie dala mu ani
      > grosza grosza. I dobrze jakos radzilismy sobie sami,
      > ale od pewnego czasu (od roku) co miesiac okolo 25 jest
      > teklefon zeby jej "pozyczyc" 100-200zł-nie musze chyba
      > dodawac ze tych pieniedzy nigdy nie dostajemy spowrotem.
      > Ktos powie, ze jestem wredna baba ze denerwuje sie ze
      > syn daje pieniadze matce. No tak tyle tylko, ze ta
      > matka zarabia 2300zł na reke, za mieszkanie placi 170zł
      > i jej nie starcza!!! od pierwszego do pierwszego.
      > Braciszek po technikum bezrobotny bo cytuje "za 1000zł
      > to on pracować nie bedzie", za to buty za 500zł, ciuchy
      > firmowe no i komorka -200zł miesiecznie rachunku. To
      > wszystko za pieniadze matki-jak jej nie stac to niech
      > nie daje mu i koniec.Siostra tak samo modnisia (co
      > miesiac nowe ciuchy)i imprezowiczka-jeszcze sie uczy,
      > zreszta matka tez byle czego nie zje.
      > A my co dopiero teraz znalezlismy prace (bronilismy sie
      > w lipcu:)), on 1000, ja 600zł na reke+opłaty za pokój
      > 600zł+rachunki i nam jakoś starcza- bardzo dziwne. Tyle
      > tylko, że ciągle słysze na to nas nie stać, na tamto
      > nas nie stać ale na to by dać "koczanej mamusi" to
      > jakoś nas stać. Staramy sie jakoś coś zaoszczedzic bo
      > za pare miesiecy bedzie kredyt do splacenia no i kiedys
      > chcielibysmy wziasc slub. Ale jak na razie czarno to
      > widze. Boje sie, że tak juz zostanie, zawsze jego matka
      > ze swoimi potrzebami bedzie najwazniejsza. Ja rozumiem,
      > ze on czuje sie odpowiedzialny zz swoja matke jako
      > najstarszy syn, ale przeciez oni wszyscy go
      > wykorzystuja.Rozmawialam z nim juz wiele razy, twierdzi
      > ze tez ma juz tego dosc, no ale wystarczy, ze zadzwoni
      > telefon i juz leci. Dzis tez zadzwonila po 150zl no i
      > oczywiscie pobiegl do niej z tymi pieniedzmi. Ja juz
      > mam dość, nie wiem jak dlugo to wytrzymam.A moze to ja
      > jestem jakas wredna?
      > dziekuje i pozdrawiam.

      a co na to Vika?

      rzultyrzulf.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka