Dodaj do ulubionych

Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia prania

27.09.05, 16:37
Dzisiaj poprosiłam pana R. o złożenie prania...

Prawie ze łzami w oczach i miną wykorzystywanego niewolnika zaczął mi
opowiadać że to nie sprawiedliwe bo on przecież "pierze" i dla
sprawiedliwości ( w końcu powinniśmy się dzielić obowiązkami hehe ) składanie
powinno przypaść mi.

Na pytania co takiego trudnego jest w uruchomieniu pralki... miałam wykład
umęczonego, psychicznie wyczerpanego, biednego Żuczka o tym jak trudno jest: -
- zadecydować o tym które kolory prać jednocznie
- umieścić to w pralce ( ach schylać się trzeba i czasem jakaś wstrętna
skarpetka wyskoczy złośliwie i znowu się trzeba schylać...)
- dobrać proporcje proszku do prania i płynu do płukania
- o właściwym programie już nie wspominając...

leżałam na ziemi i płakałam ze śmiechu...

... ale gdyby tak posłuchał ktoś kto pralki nie widział na oczy - to jeszcze
by pomyślał... że już lżej jest doły kopać lub ciężary nosić...

Czy u Was jest podobnie ?

Pozdrawiam - szczęśliwa że pranie zostało wstawione (przez pana R. :-)))i na
mojej głowie tylko lekkie obowiązki : kurze, podłogi, składanie, gotowanie.
Obserwuj wątek
    • reniatoja Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 16:38
      U mnie jest troche inaczej...
    • alterna Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 16:46
      U mnie 'wielce zapracowany' samiec raz na tydzień daje się zmusić do mycia
      garów. Z tym, że przez cały proces mycia muszę koło niego skakać, zabawiać
      historyjkami, wycierać to co umyje i ANI TROCHĘ SIĘ NIE OBIJAĆ, bo inaczej
      potem przez kolejny tydzień chodzi obrażony i pyszczy, że on ciężko pracuje
      (heh jest na praktykach w biurze;) i w domu zamiast móc odpocząć, to ja go do
      babskich robót zaganiam... Dodam, że mieszkamy razem dopiero od kilku miesięcy,
      mamy po 25 lat, on u siebie w domu miał gosposię i kompletnie nic nie robił.
      Duuużo mnie pracy czeka, zanim wyjdzie mi chłop na ludzi...:(
      • reniatoja Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 16:49
        Serio, jesli Ty sie OBIJASZ (ach co za wstyd!) podczas gdy on raz w tygodniu
        myje naczynia, to potem masz przez cly tydzien fochy z tego powodu? Chyba jaja
        sobie robisz, albo jestescie oboje nienormalni - Ty ze siedzisz z takim
        facetem, on, ze jest takim debilem.
        • alterna Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 17:14
          Na razie wynajmujemy maleńkie mieszkanko i nie za wiele jest w nim do roboty.

          Znaczy się ja:
          -sprzątam ogólnie żeby np. wszędzie nie stały szklanki i papiery
          -odkurzam raz na tydzień i zmiatam prawie co dzień, podłogę myję co ok 2
          tygodnie
          -piorę w pralce co kilka dni, rozwieszam i chowam do szafek
          -gotuję co 2/3 dzień
          -myję łazienkę co ok 2 tygodnie (na bieżąco tylko kibelek i umywalkę)
          -obsługuję całego kota (kuweta, żarcie, sprzątanie po nim)
          na razie tyle (jak mówię - mieszkamy kilka miesięcy)

          mój TŻ natomiast:
          -gary co ok tydzień jak go zmuszę
          -wyrzuca śmieci, jeśli mu wystawię worek pod drzwi;)
          -kupuje co rano bułki i potem rzeczy na obiad (juz sam z siebie)
          -jak mi się nie chce gotować to kupuje obiad i/lub kolację w knajpie
          -wozi mnie autem co dzień gdzie chcę, znaczy się na uczelnię, do mamy oraz tam
          gdzie mamy jechać razem

          To tyle. Póki ja nie pracuję (na razie piszę prace mgr) i nie mieszkamy w
          większym metrażu, gdzie będzie masa roboty, to nie naciskam żeby robił coś
          więcej. Ja też się specjalnie nie zamęczam. Źle robię?:/
          • alterna Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 17:17
            Zapomniałam dodać, że TŻ robi za obsługe techniczną - przetkał już zapchany
            (kocim żwirkiem:D) kibelek, to samo z brodzikiem od prysznica oraz przewiesił
            szafki w kuchni (masa wiercenia i targania ciężarów. Ja tam się cieszę, że nie
            musze fachowców wzywać bo mam złotą (choć leniwą) rączkę w domu;))
      • ticoqp Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 16:50
        a czemu dopuszczasz do sytuacji, zeby gary były przez tydzień nieumyte?
    • czarne.oficerki Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 17:00
      oj oj bo się jakaś wojna rozpęta...

      potraktujmy ten wątek z przymrużeniem oka... o tym jakich to pomysłów czepaiją
      się panowie i co wymyślają by wywinąć się od obowiązków :--)))

      Ps: Pan R. właśnie zmywa podłogę ... ale zanim zaczął próbował jeszcze zmienić
      wyrok sądu ( czyli mój :-))) zaczynając od słów "ale powiedzmy sobie szczerze,
      że ta podłoga jest czysta i wcale nie trzeba jej dzisiaj..." hihi


      • ticoqp Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 17:03
        a jak zrobić żeby pralka włączyła się po 6-ciu godzinach?
    • six_a Re: że co? nt 27.09.05, 17:05

    • silver90 Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 21:23
      Jeżeli mowa o praniu to nasuneło mi się. Ostatnio zrobiłam MU pranie, nie mogłam
      już po prostu patrzeć na sterte jego łachów leżącą w siatkach koło pralki
      (świeżo na swoim i jeszcze nie dorobilismy sie kosza na bielizne :) Wrzuciłam to
      wszystko, uprałam, rozwiesiłam.. i wisi juz czwarty dzień :D Moje kochanie nie
      ma czasu, sił i nie wiem czego jeszcze, ciągle zapomina je zdjąć.. Cóż ale
      staram się być konsekwentna i go nie obsługiwać. Zobaczymy. Może do zimy zdąży.
      Tak na marginesie mieszkamy ze sobą 4 miesiące i średnio co 2 dni mamy wojne
      domową o podział obowiązków. Całkiem sporo wywalczyłam ale chyba jeszcze dużo
      przede mną...
    • marta.uparta Re: Ciężki los wykorzystywanego...- filozofia pra 27.09.05, 21:28
      mój mąz jak robi pranie wrzuca wszystko razem: ścierki do naczyn, moje
      koronkowe białe majtki, swoje czarne skarpetki, ręczniki i co mu się tam
      nawinie. Nie uznaje płynów zmiękczających. Dlatego ja robię pranie i dodatkowo
      łączę skarpetki w pary już po ich wyschnięciu:)
      ale za to jak on super myje i pastuje podłogi:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka