Palacze na przystankach.

IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 09:02
Przystanek to miejsce publiczne. Można więc tam palic papierosy czy nie
można? Już mam dość codziennego "przeskakiwania" z miejsca na miejsce by
odsuwac się od ludzi zapalających przy mnie papierosy. Koleżanka widziała
sytuacje, gdy dziewczyna w ciążt poprosiła policjanta o interwencję: obok
niej usiadł facet i zapalił papierosa. Policjant stwierdził: "Czy pani nie ma
większych problemów"?
Dlaczego na każdym kroku muszę być narażona na wdychanie tego smrodu?
Dlaczego mam byc tolerancyjna dla kogoś kto niszczy moje zdrowie?

I mała uwaga dla osób, które palą w samochodach, którymi wożą swoje dzieci.
Codziennie obserwuje sytuacje, gdy "troskliwy" rodzic otwiera okno w
samochodzie by wydmuchiować dym na zewnątrz. Tylko podczas jazdy działa to
tak, że cały dym jest wpychany z powrotem do środka...
Jeśli już ktos nie ma ochoty rezygnować z tego nałogu, to niech chociaż
pali "z głową", nie trując przy tym innych.
    • agniecha27 Mam takie same odczucia... 20.09.02, 09:17
      Co prawda nie prosiłam o interwencję policjanta (oni i tak mają masę
      ważniejszych spraw), ale poprosiłam samego palacza na przystanku o to by się
      odsunął, bo mi dym przeszkadza niezmiernie (tym bardziej, że mam astmę, ale o
      tym go nie informowałam)... Zaśmiał mi się w twarz i wcale nie ruszył się o
      krok... Ludzie na przystanku też się oburzyli... tym że zwróciłam mu uwagę.
      Zgroza!!!

      Wczoraj byłam u fryzjera, to było tak ok. 18.00 Było niewiele klientek: ja,
      koleżanka i jeszcze jedna pani oraz trzy fryzjerki.
      Rozmowy, pogaduchy i nagle ta trzecia klientka, wyciąga papierosy i częstuje
      moją fryzjerkę: "Pani Iwonko, proszę sobie zapalić, do towarzystwa, ze mną..."
      Przytomna pani Iwonka zapytała mnie: "Czy pani będzie miała coś przeciwko,
      żebym zapaliła?" Na to ja: "Owszem, będę miała..." Oburzenie klientki nie miało
      granic... Wg niej, kiedy była w Grecji, kelner w restauracji obsługiwał ją i
      innych gości trzymając papierosa w gębie i tam nikogo to nie gorszyło...
      Kolejna zgroza!!!

      Pozdrawiam niepalących... Trzymajmy się razem :))))
      • yonker Re: Mam takie same odczucia... 20.09.02, 09:21
        agniecha27 napisała:

        > Co prawda nie prosiłam o interwencję policjanta (oni i tak mają masę
        > ważniejszych spraw), ale poprosiłam samego palacza na przystanku o to by się
        > odsunął, bo mi dym przeszkadza niezmiernie (tym bardziej, że mam astmę, ale o
        > tym go nie informowałam)... Zaśmiał mi się w twarz i wcale nie ruszył się o
        > krok... Ludzie na przystanku też się oburzyli... tym że zwróciłam mu uwagę.
        > Zgroza!!!
        >

        Kochanie, to nie wiń palacza lecz człowieka. Ja tam bym się usunął z
        pocałowaniem ręki.

        > Wczoraj byłam u fryzjera, to było tak ok. 18.00 Było niewiele klientek: ja,
        > koleżanka i jeszcze jedna pani oraz trzy fryzjerki.
        > Rozmowy, pogaduchy i nagle ta trzecia klientka, wyciąga papierosy i częstuje
        > moją fryzjerkę: "Pani Iwonko, proszę sobie zapalić, do towarzystwa, ze mną..."
        > Przytomna pani Iwonka zapytała mnie: "Czy pani będzie miała coś przeciwko,
        > żebym zapaliła?" Na to ja: "Owszem, będę miała..." Oburzenie klientki nie
        miało
        >
        > granic... Wg niej, kiedy była w Grecji, kelner w restauracji obsługiwał ją i
        > innych gości trzymając papierosa w gębie i tam nikogo to nie gorszyło...
        > Kolejna zgroza!!!
        >

        Co kraj to obyczaj.
    • Gość: Sol Re: Palacze na przystankach. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.09.02, 09:18
      Masz racje, Viola - sama pale ale staram sie to robic, jak piszesz "z glowa".
      Jesli zapalam papierosa na przystanku - odchodze na bok, patrze gdzie wieje
      wiatr; nie przyszlo by mi do glowy zapalic przy malym dziecku czy kiedy inni
      jedza. Ale sa ludzie, ktorzy o tym nie mysla. Sa tez ludzie, ktorzy nie
      rozumieja, ze ktos nie zyczy sobie, zeby palic u niego w domu (chyba kazdy wie,
      jak wszedobylski i trudny do usuniecia jest dym tytoniowy) - i tego to ja z
      kolei nie rozumiem...
    • Gość: Anton Faszyzmowi - stanowcze NIE IP: 195.94.207.* 20.09.02, 09:48
      Ludzie, nie bądźcie faszolkami! Osobiście nie palę, ale
      serce mi się kraje gdy widzę, jak się palaczami pomiata.
      Słusznie milicjant powiedział - nie macie większych
      problemów?
      • Gość: Viola Re: Faszyzmowi - stanowcze NIE IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 10:35
        Palaczami się pomiata??? Niby jak? Nikt nie ZABRANIA im palić, ale kulturalny
        człowiek na prezystanku zastanowiłby się czy osoba obok której stanął ma coś
        przeciwko?
        Mój mąż porównuje to do tego, jakby się palaczowi podobało gdyby on ściagnął
        spodnie na przystanku i zaczął się wypróżniać?
        Nie mam takiej odwagi ale może taki happening trzeba by było zacząć? ;)
        Poza tym mam dosyć przesuwania się z miejsca na miejsce. Nie podchodzę do kogos
        kto pali, ale dlaczego ktos podchodzi do mnie z papierosem?
        • Gość: Kan Re: Faszyzmowi - stanowcze NIE IP: 157.25.84.* 20.09.02, 11:35
          "Mój mąż porównuje to do tego, jakby się palaczowi podobało gdyby on ściagnął
          spodnie na przystanku i zaczął się wypróżniać?"

          Przećwiczył to już M.Kondrat w filmie "Dzień świra" choć w innej sytuacji.
          Wolność jednych nie może być ograniczana kosztem drugich :)
      • Gość: Erty Re: Faszyzmowi - stanowcze NIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 12:10
        Coz to za faszyzm? Palacze na przystankach i w innych miejscach publicznych
        uwazaja, ze moga sobie kopcic wszedzie. I nie rozumieja, ze mi to przeszkadza,
        jak widze, nie tylko mi. I to nie tylko dlatego, ze jestem w zaawansowanej
        ciazy (nie zycze sobie, zeby ktos podtruwal moje dziecko), dusze sie od dymu i
        nie chce smierdziec papierosami. Inna rzecz, ze naprawde nie mam juz sily
        uciekac przed palaczami, ktorzy najchetniej pala na laweczkach przystankowych -
        nie mam sily stac. Korzystajac z okazji - dziekuje wszystkim, ktorzy na moja
        prosbe zgasili papierosa.
        • agniecha27 Re: Faszyzmowi - stanowcze NIE 20.09.02, 12:18
          Gość portalu: Erty napisał(a):

          > Coz to za faszyzm? Palacze na przystankach i w innych miejscach publicznych
          > uwazaja, ze moga sobie kopcic wszedzie. I nie rozumieja, ze mi to
          przeszkadza,
          > jak widze, nie tylko mi.

          Nie tylko przeszkadza, ale bardziej szkodzi biernemu, niż czynnemu palaczowi!!!
      • Gość: Kasia WŁAŚNIE Faszyzmowi - stanowcze NIE IP: *.tychy-bielska.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 20:33
        No właśnie faszyzmowi stanowczo nie. Dlaczego ktoś bezprawnie mnie truje.
        Palacze, ja nic przeciwko nim nie mam , ale dlaczego muszę na bezdechu
        przechodzić przez moją kladkę schodową, aby nie zakasłać się na śmierć, bo
        sąsiad dbając by nie śmierdzało mu w domu pali na klatce. To samo się tyczy
        windy, przystanku i innych miejsc publicznych. Jeżeli zaś chodzi POLICJANTA, to
        taki brak interwencji powinien być zgłoszony do jego przełożonych, jeżli na
        terenie gminy w której miało to miejsce obowiązuje zakaz palenia na
        przystankach.
        Niestety dla ludzi którzy nie chcącą palić (również biernie),jak i dla ludzi
        których dym papierosowy wręcz dusi (np. alergików i astmatyków) nie obowiązuje
        w Polsce bezwzględny zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych, ale
        tyko w wybranych ( np. zakładach opieki zdrowotnej, szkołach i placówkach
        oświatowo-wychowawczych, w pomieszczeniach zakładów pracy oraz innych obiektów
        użyteczności publicznej za wyjatkiem pomieszczeń specjalnie do tego
        przygotowanych). Jedynie Rada Gminy może wydać uchwałę aby zakaz palenia
        obowiązywał również w innych miejscach publicznych i wtedy Policjant musi
        zareagować jak na każde inne wykroczenie. Mam jednak nadzieję, że taki zakaz w
        naszym prawie się pojawi, bo to ja czuję się szykanowana przez palaczy, którzy
        na każdym kroku zmuszają mnie i moje dziecko do biernego palenia.
    • Gość: Kami Re: Palacze na przystankach. IP: 213.17.164.* 20.09.02, 09:52
      Ja również dołączam się ze swoim oburzeniem w stronę palaczy. Są zmorą
      przystanków, a jak, nie daj Boże pada deszcz, to o zgrozo, wtedy wszyscy ładują
      się pod wiatę. A nam niepalącym cóż pozostaje? Wtedy mam ochotę zgasić im te
      śmierdzące pety na czole, albo kazać je połnkąć.
      Wiecie, co jeszcze mnie wkurza?
      Nienawidzę jak przy wsiadaniu do autobusu czy tramwaju, zaciąga się taki palacz
      poraz ostatni, przypalając niemal rekę i wskakuje w ostatniej chwili wydychając
      dym w środku pojazdu. Kiedyś zwróciłam uwagę takiemu jegomościowi i zostałam
      zbluzgana, wyobrazacie sobie, że cham mamrotał dwa przystanki.

      DRODZY PALACZE!
      Jeśli już musicie to robić, to trujcie siebie, NAS zostawcie w spokoju!!!!!!!!
      Nie zabijajcie Nas dymem papierosowym.

      Pozdrawiam
      • Gość: Anton Re: Palacze na przystankach. IP: 195.94.207.* 20.09.02, 10:01
        Gość portalu: Kami napisał(a):
        > Nie zabijajcie Nas dymem papierosowym.

        Spoko spoko, to Cię akurat nie zabije.
        Fajna scena w filmie "Ziemia niczyja" Leży koleś na minie
        i lada chwila wyleci w powietrze. Jak to szło?
        - Masz zapal.
        - Ale to szkodzi.
        (chwila namysłu)
        - Da Bóg, umrzesz na raka.
        • Gość: Kami Re: Palacze na przystankach. IP: 213.17.164.* 20.09.02, 10:28
          Bardzo śmieszne, Anton.
          Akurat w tej kwestji nie bawia mnie Twoje żarty.
          • Gość: Anton Re: Palacze na przystankach. IP: 195.94.207.* 20.09.02, 10:44
            Zbyt poważnie tę sprawę traktujecie. Nic się Wam (Tobie i
            Violi w szczególności) nie stanie od dymu papierosowego,
            bo wszystkie trucizny zostały dokładnie przefiltrowane
            przez płuca palacza. Trochę zmiłowania dla palaczy - i
            trochę dystansu do siebie.
            • Gość: Kami Re: Palacze na przystankach. IP: 213.17.164.* 20.09.02, 11:13
              Domyślam się, że jestś Palaczem (papierosów0. Może Tobie odpowiada zapach
              (czyt. smród) dymu papierosowego i przesiąkniętych nim ubrań, ale ja tego nie
              toleruję i nie mam zamiaru iść w tej sprawie na kompromis. Nie mów tu proszę, o
              tolerancji dla palaczy. Proszę, palcie ale nie każcie nam tego wdychać, bo to
              terroryzm.
              • Gość: Anton Re: Palacze na przystankach. IP: 195.94.207.* 20.09.02, 12:29
                Gość portalu: Kami napisał(a):

                > Domyślam się, że jestś Palaczem

                Źle się domyślasz. Po prostu nie mogę patrzeć na tę
                antynikotynową histerię. Myślałby kto, że pomrzą nam
                biedactwa od tego, że zobaczą papierosa.
                • Gość: M. Re: Palacze na przystankach. IP: 217.153.25.* 20.09.02, 12:35
                  Odwróćmy sytuację - czy taki palacz umrze jak nie zapali. On pali - jego wybór.
                  Ale dlaczego zmusza mnie do wdychania czyli palenia biernego. I kto jest
                  nietolerancyjny? Niech sobie palą,ile chcą, ale tak by innym nie przeszkadzać.
                  Są osoby, którym ten dym może naprawdę zaszkodzić. Kiedyś jedna moja znajoma
                  dostała ataku duszności i musiało interweniować pogotowie. A to dlatego że inne
                  osoby paliły w jej obecności. Okazało się - wcześniej tego nie wiedziała - że
                  dym papierosowy wywołuje u niej taką reakcję. Gdyby pogotowie przyjechało nieco
                  później mogło by się to skończyć tragicznie. I co, nadal będziesz bronić
                  palących?
                • Gość: Kami Re: Palacze na przystankach. IP: 213.17.164.* 20.09.02, 12:39
                  Jak lubisz smród dymu papierosowego to go sobie wąchaj a nam daj spokój, i
                  zdania na ten temat nie zmienię.
                • Gość: Erty Re: Palacze na przystankach. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 12:39
                  A jak bys sie czul/a, gdyby Cie ktos blotem ubrudzil? Tak samo sie czuja
                  ludzie, gdy wbrew swej woli musza przesiakac smrodem papierosowym.
                • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:42
                  Gość portalu: Anton napisał(a):

                  > Gość portalu: Kami napisał(a):
                  >
                  > > Domyślam się, że jestś Palaczem
                  >
                  > Źle się domyślasz. Po prostu nie mogę patrzeć na tę
                  > antynikotynową histerię. Myślałby kto, że pomrzą nam
                  > biedactwa od tego, że zobaczą papierosa.

                  Masz rację, co do jednego - od samego patrzenia na papierosy nic złego się nie
                  dzieje...
                • Gość: Viola Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 12:51
                  Nie nie umrą. Czy Ty bys umarł gdyby mi się wylał na Ciebie z butelki sok z
                  czarnej porzeczki? Oczywiscie, że nie... Mozesz oddac do czyszczenia ubranie a
                  ja z kolei moge wyprać swoje osmrodzone rzeczy.
                  Chodzi o zasadę - nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Mam gdzieś to, ze ktos
                  sam siebie zatruwa a do tego śmierdzi (zawsze wyczujemy osobę, która przed
                  chwilą paliła)... Ale skoro ja nie palę, dlaczego mam śmierdzieć, dlaczego mam
                  chorować?
                  Chodzi o odrobinę kultury. Jak napisałam wcześniej, sama nie podchodzę do osób
                  palących, ustawiam się tak by mi to nie przeszkadzało. Ale dlaczego zaraz jakis
                  cham musi się usatwic obok mnie i palić?
                • Gość: sikor Re: Palacze na przystankach. IP: *.tychy-bielska.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 22:59
                  Może niekoniecznie pomrą ale NIKT NIE MA PRAWA ZMUSZAĆ INNYCH OSÓB DO WĄCHANIA
                  SMRODU Z PAPIEROSÓW jak sobie ktoś chce to niech się sam truje z daleka od
                  innych. PALACZ TO ZARAZA GORSZA OD ALKOCHOLIKA I NARKOMANA bo truje nie tylko
                  siebie ale także innych.
              • balkan Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:47
                Kiedyś moja szwagierka na dość ostro zareagowała, jak jej powiedziałam, że u
                mnie palacze wychodzą na balkon zapalić. Stwierdziła (sama niepaląca), że
                jestem nietolerancyjna i niegościnna... Uważam, że normą jest niepalenie,
                palenie to odchylenie od normy i to palacze powinni uważać na niepalacych, a
                nie odwrotnie...
                Sama nie palę od 4 lat i teraz doskonale rozumiem, jak to może przeszkadzać.
                • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:58
                  balkan napisała:

                  > Kiedyś moja szwagierka na dość ostro zareagowała, jak jej powiedziałam, że u
                  > mnie palacze wychodzą na balkon zapalić. Stwierdziła (sama niepaląca), że
                  > jestem nietolerancyjna i niegościnna... Uważam, że normą jest niepalenie,
                  > palenie to odchylenie od normy i to palacze powinni uważać na niepalacych, a
                  > nie odwrotnie...
                  > Sama nie palę od 4 lat i teraz doskonale rozumiem, jak to może przeszkadzać.

                  Jak do mnie przychodzą szwgierka z mężem, to mam dwa problemy: szwagier pali, a
                  szwagierka nigdzie nie rusza się bez swojego (swoją drogą starasznie
                  rozpeszczonego) psa, który, wtedy, gdy pada, jest utytłany w błocie. Kiedy
                  wręczam jej wilgotną szmatę, to patrzy na mnie ze zdumieniem...
                • rafik4 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:10
                  balkan napisała:

                  > Kiedyś moja szwagierka na dość ostro zareagowała, jak jej powiedziałam, że u
                  > mnie palacze wychodzą na balkon zapalić. Stwierdziła (sama niepaląca), że
                  > jestem nietolerancyjna i niegościnna... Uważam, że normą jest niepalenie,
                  > palenie to odchylenie od normy i to palacze powinni uważać na niepalacych, a
                  > nie odwrotnie...
                  > Sama nie palę od 4 lat i teraz doskonale rozumiem, jak to może przeszkadzać.
                  ________________________________________________________________________________

                  Hej Balkan,

                  No to fajna ta szwagierka !!

                  U mnie tak samo z paleniem !!! w poprzednim mieszkaniu nie miałem balkonu więc
                  palacze wędrowali na korytarz. Jeżeli palacz jest w towarzystwie niepalących
                  lub gdziekolwiek poza swoim zasmrodzonym domem powiniem przynajmniej spytać czy
                  komuś nie będzie przeszkadzał.

                  Zawsze podziwiałem mojego ojca który mimo, że dużo pali nigdy nie zapalił w
                  sytuacji gdzie wiedział, że są obok niepalący (samochód, wizyta w rodziny, itd.)

                  Po prostu wstrzymywał się i już, widocznie można :))

                  Pozdrawiam i życzę wszystkim mniej egoizmu,

                  Ralf
                  • balkan Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:21
                    Cześć Rafik!
                    To jak teraz będziesz przechodził obok i zobaczysz tłumek palących na balkonie,
                    to znaczy, że to mój balkon :))
                    Pozdrawiam
                    • rafik4 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:28
                      balkan napisała:

                      > Cześć Rafik!
                      > To jak teraz będziesz przechodził obok i zobaczysz tłumek palących na
                      balkonie,
                      >
                      > to znaczy, że to mój balkon :))
                      > Pozdrawiam
                      __________________________________________________________________________
                      Hehehe ..... bierz myto od każdego dymka, kupisz za to porządną balkonową
                      popiołkę :))

                      • balkan Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:37
                        > Hehehe ..... bierz myto od każdego dymka, kupisz za to porządną balkonową
                        > popiołkę :))
                        >
                        A co Ty, na litość biorę.
                        Mój ojciec któregoś dnia sam przyszedł z popielniczką, bo stwierdził, że więcej
                        do nakrętek po słoiku strzepywać nie będzie. I teraz mam piękną dyżurną
                        popielniczkę, i coraz mniej palących znajomych....
                        • rafik4 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:51
                          balkan napisała:

                          > > Hehehe ..... bierz myto od każdego dymka, kupisz za to porządną balkonową
                          > > popiołkę :))
                          > >
                          > A co Ty, na litość biorę.
                          > Mój ojciec któregoś dnia sam przyszedł z popielniczką, bo stwierdził, że
                          więcej
                          >
                          > do nakrętek po słoiku strzepywać nie będzie. I teraz mam piękną dyżurną
                          > popielniczkę, i coraz mniej palących znajomych....
                          ___________________________________________________________________________
                          Palenie albo znajomość - wybór należy do Ciebie !!! :))

                          • balkan Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 14:12
                            > Palenie albo znajomość - wybór należy do Ciebie !!! :))
                            >
                            Aż taka radykalna nie jestem :) a balkon mam ładny, i krzesełko się zawsze
                            znajdzie, i niedługo juz rowery się z niego wyniosą....
                            • rafik4 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 14:41
                              balkan napisała:

                              > > Palenie albo znajomość - wybór należy do Ciebie !!! :))
                              > >
                              > Aż taka radykalna nie jestem :) a balkon mam ładny, i krzesełko się zawsze
                              > znajdzie, i niedługo juz rowery się z niego wyniosą....
                              __________________________________________________________________________
                              Wiem, wiem, ładny .... szczególnie rowerki :))) - apropos rowerków :

                              Czy zamierzasz je pozbawić rdzy i zacząć jeździć ??? Ja teraz mam juz swój
                              rowerek i staram się jak najczęsciej zrobić przynajmniej godzinną przejażdzkę
                              po szeroko rozmianych Bielanach i okolicach, chociaż coraz zimniej :(((



                              Ralf
                              • balkan Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 14:58
                                > Wiem, wiem, ładny .... szczególnie rowerki :))) - apropos rowerków :
                                >
                                > Czy zamierzasz je pozbawić rdzy i zacząć jeździć ??? Ja teraz mam juz swój
                                > rowerek i staram się jak najczęsciej zrobić przynajmniej godzinną przejażdzkę
                                > po szeroko rozmianych Bielanach i okolicach, chociaż coraz zimniej :(((
                                >
                                Jak tylko się nadarzy cieplejszy dzień... choć my to raczej w weekendy... ten
                                weekend ma być średnio piękny, może w następny weekend pogoda dopisze, co Ty na
                                to?
                                • rafik4 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 15:14
                                  balkan napisała:

                                  > Jak tylko się nadarzy cieplejszy dzień... choć my to raczej w weekendy... ten
                                  > weekend ma być średnio piękny, może w następny weekend pogoda dopisze, co Ty
                                  na
                                  >
                                  > to?
                                  ______________________________________________________________________________
                                  OK. zobaczymy co wyjdzie w tzw. międzyczasie

                                  R
                • Gość: Anton Re: Palacze na przystankach i balkonach. IP: 195.94.207.* 20.09.02, 15:16
                  balkan napisała:

                  > Kiedyś moja szwagierka (...) Stwierdziła (sama
                  niepaląca), że
                  > jestem nietolerancyjna i niegościnna...

                  I bardzo dobrze stwierdziła. U mnie jest tak samo. Ja nie
                  mam zamiaru torturować swoich gości.
                  • agniecha27 Re: Palacze na przystankach i balkonach. 20.09.02, 15:51
                    Gość portalu: Anton napisał(a):

                    > balkan napisała:
                    >
                    > > Kiedyś moja szwagierka (...) Stwierdziła (sama
                    > niepaląca), że
                    > > jestem nietolerancyjna i niegościnna...
                    >
                    > I bardzo dobrze stwierdziła. U mnie jest tak samo. Ja nie
                    > mam zamiaru torturować swoich gości.

                    Pewnie!!! Torturowani gospodarze niech się lepiej nie odzywają! Zostają
                    terroryzowani we własnym domu i w imię szeroko pojętej gościnności niech znoszą
                    nieszanujących ich znajomych ;)
                    Pozdrawiam weekendowo...
                    • Gość: Anton Re: Palacze na przystankach i balkonach. IP: 195.94.207.* 20.09.02, 16:46
                      Tylko mi nie mów, że każesz gościom zdejmować buty w
                      przedpokoju. Byłby pełen obraz.
                      • agniecha27 Re: Palacze na przystankach i balkonach. 23.09.02, 08:53
                        Gość portalu: Anton napisał(a):

                        > Tylko mi nie mów, że każesz gościom zdejmować buty w
                        > przedpokoju. Byłby pełen obraz.


                        Oczywiście, że nie karzę, tylko goście sami zdejmują, bo wolą po miękkiej
                        wykładzinie chodzić w kapciach albo boso... to przyjemność dla stóp... a jak
                        ktoś ma dziurę w skarpetce, bo nie chce mu się zacerować, to już jego problem,
                        nie mój.
                        Ja też zdejmuję buty, wchodząc do czyjegoś mieszkania...
                    • niedzwiedziczka Re: Palacze na przystankach i balkonach. 20.09.02, 20:42
                      agniecha27 napisała:

                      > Gość portalu: Anton napisał(a):
                      >
                      > > balkan napisała:
                      > >
                      > > > Kiedyś moja szwagierka (...) Stwierdziła (sama
                      > > niepaląca), że
                      > > > jestem nietolerancyjna i niegościnna...
                      > >
                      > > I bardzo dobrze stwierdziła. U mnie jest tak samo. Ja nie
                      > > mam zamiaru torturować swoich gości.
                      >
                      > Pewnie!!! Torturowani gospodarze niech się lepiej nie
                      odzywają! Zostają
                      > terroryzowani we własnym domu i w imię szeroko pojętej
                      gościnności niech znoszą
                      >
                      > nieszanujących ich znajomych ;)
                      > Pozdrawiam weekendowo...

                      A propos szwagierek i innych: poprosiłam brata, żeby
                      powiedział swojej żonie, żeby nie paliła w moim domu, bo
                      jestem w ciąży (bratowa paliła w ciąży "lajty" i oburzała
                      się na inną ciężarną, że ta pali "popularne"). JEDEN RAZ
                      zapaliła na klatce schodowej. Później paliła w kuchni
                      włączając wyciąg. Koniec końców - nie mogłam wchodzić do
                      własnej kuchni, bo robiło mi się niedobrze od dymu
                      papierosowego.
                      Jak napisał/a Anton - nie należy torturować gości -
                      należy na czas ich pobytu wynieść się z domu...
            • Gość: Viola Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 11:21
              Nic się nie stanie? A wdychanie smrodu, a śmierdzące włosy i ubranie?
              Fakt, od smrodu jeszcze nikt nie umarł. Podobno.
              A co do szkodliwości biernego palenia mam inne zdanie.
      • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:17
        Gość portalu: Kami napisał(a):

        > Ja również dołączam się ze swoim oburzeniem w stronę palaczy. Są zmorą
        > przystanków, a jak, nie daj Boże pada deszcz, to o zgrozo, wtedy wszyscy
        ładują
        >
        > się pod wiatę. A nam niepalącym cóż pozostaje? Wtedy mam ochotę zgasić im te
        > śmierdzące pety na czole, albo kazać je połnkąć.
        > Wiecie, co jeszcze mnie wkurza?
        > Nienawidzę jak przy wsiadaniu do autobusu czy tramwaju, zaciąga się taki
        palacz
        >
        > poraz ostatni, przypalając niemal rekę i wskakuje w ostatniej chwili
        wydychając
        >
        > dym w środku pojazdu.

        A do tego wyrzuca peta prosto na chodnik, nie gasząc go wcześniej. A jak rzucie
        komuś na ubranie, albo małemu dziecku do wózka... Porównania trochę skrajne,
        ale teoretycznie możliwe.
        • Gość: Erty Re: Palacze na przystankach. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 12:47
          Jakos mam takiego pecha, ze taki pecik wyladowal mi na nowym bucie, innym razem
          prawie na nosie mojego niskozawieszonego psa. A jak by tak male dziecko sie
          potknelo i upadlo na takiego niedogaszonego petka? A ile smietnikow sie
          spalilo, bo komus sie nie chcialo zgasic peta?
          • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:54
            Gość portalu: Erty napisał(a):

            > Jakos mam takiego pecha, ze taki pecik wyladowal mi na nowym bucie, innym
            razem
            >
            > prawie na nosie mojego niskozawieszonego psa. A jak by tak male dziecko sie
            > potknelo i upadlo na takiego niedogaszonego petka? A ile smietnikow sie
            > spalilo, bo komus sie nie chcialo zgasic peta?


            Czyli moje rozważania maja oparcie w praktyce... przykre i serdecznie
            współczuję... szczególnie psu, bo buty się kupi, a oparzenia bolą, że hej! To
            nic, że prawie się oparzył...
            Pozdrawiam :)))
      • niedzwiedziczka Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 20:45
        Gość portalu: Kami napisał(a):


        > Wiecie, co jeszcze mnie wkurza?
        > Nienawidzę jak przy wsiadaniu do autobusu czy tramwaju,
        zaciąga się taki palacz
        > poraz ostatni, przypalając niemal rekę i wskakuje w
        ostatniej chwili wydychając
        > dym w środku pojazdu.

        A peta rzuca na przystanek. Uwielbiam widok przystanku
        np. tramwajowego prawie białego od petów....
    • Gość: monia76 Re: Palacze na przystankach. IP: *.u.mcnet.pl 20.09.02, 10:02
      wlasnie o tym samym dzis rano myslalam!!!! wyjelas mi to z ust, moja droga!!!
      pozdrawiam goraco i podpisuje sie pod twoim postem obiema rekami!
      • Gość: FORTY Re: Palacze na przystankach. IP: 213.134.136.* 20.09.02, 10:11
        Jestem palaczem i to od dłuższego czasu, ale nigdy nie staję przy osobach
        niepalących na przystankach; jeśli pada a ja chcę palić - to staję pod parasolem
        (swoim). I bardzo jestem wku.... jeśli osobnik palący dajmy na to MOCNE smrodzi
        na mnie dymem, wtedy myślę, co przeżywają niepalący
      • flora1 Re: Palacze w pracy! 20.09.02, 10:20
        U mnie w pracy to jest dopiero terror! palacze palą wszędzie! Codziennie widzę
        taki obrazek, w pokoju śniadań siedzą dwie osoby i jedzą a nad ich głowami w
        kłębach dymu czterech palaczy prowadzi dyskusje o wszystkim i o niczym.
        Oczywiście jest w firmie palarnia z której prawie nikt nie korzysta, ponieważ
        palacze twierdzą że MOZNA TAM SIEKIERE POWIESIC i dlatego nie będą tam palić!
        Ciągle otwierają drzwi do palarni i robią przeciąg, ponieważ SMIERDZI IM
        DYMEM! :-0 Oczywiście cały ten syf rozprzestrzenia się na resztę biura, lecz
        oni muszą mieć krystalicznie czyste powietrze do zanieczyszczania!!!
        Modne jest spacerownanie po korytarzach z przypalonym papierosem, kilka razy
        zapalił się kosz na śmieci, ponieważ wyrzucają niedogaszone pety!!!
        Niestety wszystko to musimy z pokorą znosić, ponieważ sam szef jest nałogowym
        palaczem, pali gdzie się da a reszta bierze z niego przykład ;-((((
        • Gość: Kami Re: Palacze w pracy! IP: 213.17.164.* 20.09.02, 10:56
          Bardzo Ci wpsółczuję, u mnie w pracy też kiedys tak było. Palarnia wiecznie
          pusta bo kopcili w pokojach, po co wychodzić jak można zapalić przy kawie.
          Wchdząc trzeba było przedrzeć sie przez chmurę śrierdzącego dymu, potem przez
          pół godziny bylo ocieranie łez, a gdy juz wychodziłam z takiego pomieszczenia,
          kasłałam jak gruzlik, nie wspominajac o tym, że moje ubranie dymiło i cuchnęło
          okrutnie. Teraz, na szczęście palacze nie dość, że muszą schodzić na dół na
          dyma, to jeszcze robią to na dworzu. Palarni NIE MA. Jak jest mróz, deszcz, czy
          upał, ONI palą na dworzu. ICH wybór. A ilu dzięki temu nie pali, bo nie chce im
          się wychodzić. NIENAWIDZĘ zapachu dymu papierosowego. A tak na marginesie, znam
          kilku palaczy, którym przeszkadza dym z papierosów innych palących, o co
          chodzi? Nie wiem.
          • Gość: Viola Re: Palacze w pracy! IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 11:03
            I jak to jest z tymi przepisami?
            U mnie w pracy, co prawda są tylko cztery osoby, wydzielonego miejsca nie ma i
            akurat dwie palące osoby palą u siebie w biurze. "Bo skoro nie ma wydzielonego
            miejsca to moga sobie palić wszędzie..." Jak mówię, ze nie wszędzie, to zaraz
            słyszę, że obowiązkiem pracodawcy jest wyznaczenie miejsca do palenia.
            I jeszcze moje pytanie z poczatku: czy wg prawa mozna palic na przystanku czy
            nie? Zdaję sobie sprawę z tego, ze nikt tego egzekwować nie będzie, ale może
            raz i drugi jakiś niepalący policjant zwróci komuś uwagę...
            • Gość: Kami Re: Palacze w pracy! IP: 213.17.164.* 20.09.02, 11:25
              No właśnie, jak to jest z tymi przepisami? Przecież jakis czas temu tak głośno
              było o zakazie palenia w miejscach publicznych, na przystankach również i co?
              Znów potwierdza się, że przepisy są po to by je łamać, tylko dlaczego nikt tego
              nie egzekwuje. Srtażnicy Miejscy są zawsze tam gdzie ich najmniej potrzeba.
              Wyrastaja z pod ziemi każąc mandataki za byle g.... za przeproszeniem. Bo się
              zdenerwowałam. Kiedyś zaparkowałam w centrum samochód, kupiłam "bilecik" w
              parkometrze i włożyłam za wycieraczkę, bo juz nie miałam czasu. Przychodzę a
              Straż Miejska wypisuje mi mandat, za to, że bilecijk nie był w środku pojazdu.
              Małpa, ale, że zapłaciłam to nie ważne, kazała mi oświadczenie pisać. I jak tu
              człowiek ma sie nie denerwować. Baby w mundurach są najgorsze. Baba żywemu nie
              przepusci, bo tylko na słuzbie czuje sie pewnie.Tfuu... o(c)hyda
              • Gość: Viola Re: Palacze w pracy! IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 12:31
                Już nawet nie chciałam wspominac o restauracyjnych ogródkach. Ostatnio
                zrezygnowalismy z obiadu w takim ogródku, bo dookoła nas, przy 5 stolikach
                usiedli palacze! Papieros przed obiadem, papieros po...
                Zrezygnowalismy bo to żadna przyjemność jeść w takim smrodzie. Rozumiem, że
                właściciel knajpy czy restauracji palenia zakazać nie może, ale ja zupełnie nie
                rozumiem, jak ci ludzie mogli sami sobie smrodzić w trakcie jedzenia???
            • Gość: M. Re: Palacze w pracy! IP: 217.153.25.* 20.09.02, 12:39
              A to już kwestia kultury a raczej jej braku. Niestety. palacze są przeważnie
              samolubami, którzy kierują się tylko własnym nałogiem
    • Gość: Sylwia Re: Palacze na przystankach. IP: *.amg.gda.pl 20.09.02, 11:15
      Gość portalu: Viola napisał(a):

      > Przystanek to miejsce publiczne. Można więc tam palic papierosy czy nie
      > można? Już mam dość codziennego "przeskakiwania" z miejsca na miejsce by
      > odsuwac się od ludzi zapalających przy mnie papierosy. Koleżanka widziała
      > sytuacje, gdy dziewczyna w ciążt poprosiła policjanta o interwencję: obok
      > niej usiadł facet i zapalił papierosa. Policjant stwierdził: "Czy pani nie ma
      > większych problemów"?
      > Dlaczego na każdym kroku muszę być narażona na wdychanie tego smrodu?
      > Dlaczego mam byc tolerancyjna dla kogoś kto niszczy moje zdrowie?

      Droga Violu!! Zgadzam się z Tobą w każdym słowie.
    • pamela_anderson Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 11:21
      Na przystankach obowiązuje zakaz palenia. Na niektórych można nawet spotkać
      wywieszki. Od kultury człowieka zależy, czy będzie przestrzegał zakazów czy
      nie. A że z kulturą u nas ciągle jest źle to mamy taką sytuację, jak widać. To
      samo tyczy spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Takim miejscem jest
      również autobus czy tramwaj , a ile puszek nieraz wala się pomiędzy
      siedzeniami. Szkoda słów.
      • niedzwiedziczka Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 20:52
        pamela_anderson napisała:

        > Na przystankach obowiązuje zakaz palenia. Na niektórych
        można nawet spotkać
        > wywieszki. Od kultury człowieka zależy, czy będzie
        przestrzegał zakazów czy
        > nie. A że z kulturą u nas ciągle jest źle to mamy taką
        sytuację, jak widać. To
        > samo tyczy spożywania alkoholu w miejscach publicznych.
        Takim miejscem jest
        > również autobus czy tramwaj , a ile puszek nieraz wala
        się pomiędzy
        > siedzeniami. Szkoda słów.

        I tu się, niestety, z Tobą nie zgadzam. W Krakowie MPK na
        wszystkich przystankach ponaklejało zakaz palenia, ale
        musieli to pościągać, bo jakiś sąd uznał, że to niezgodne
        z obowiązującym prawem. Ale przynajmniej przez parę
        miesięcy był spokój.
    • Gość: martucha Re: Palacze na przystankach. IP: *.chello.pl 20.09.02, 12:39
      Od wtorku staram sie rozstac z nalogiem. Nie jest latwo
      (dzis w nocy snilam mi sie gigantyczna paczka
      papieroskow). Zdazalo mi sie palic na przystankach
      autobusowych, ale zawsze wychodzilam grzecznie za wiate,
      bo wiem, ze niektorzy nie toleruja dymu. Jedynym
      wyjatkiem bylo, gdy sama stalam pod daszkiem w
      oczekiwaniu na transport. Ja rozumiem palaczy i
      niepalaczy, ale tolerancja powinna dzialac w dwie strony,
      mam to na mysli "kulturalne" palenie i niepalenie.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:50
        Gość portalu: martucha napisał(a):

        > Od wtorku staram sie rozstac z nalogiem. Nie jest latwo
        > (dzis w nocy snilam mi sie gigantyczna paczka
        > papieroskow). Zdazalo mi sie palic na przystankach
        > autobusowych, ale zawsze wychodzilam grzecznie za wiate,
        > bo wiem, ze niektorzy nie toleruja dymu. Jedynym
        > wyjatkiem bylo, gdy sama stalam pod daszkiem w
        > oczekiwaniu na transport. Ja rozumiem palaczy i
        > niepalaczy, ale tolerancja powinna dzialac w dwie strony,
        > mam to na mysli "kulturalne" palenie i niepalenie.
        > Pozdrawiam wszystkich.

        Ale ja palaczy nie toleruję, bo nie jest to coś, co im jest do życia potrzebne
        i sami sobie taki los zgotowali, że teraz cierpią, jak niewypalą jednego co
        pięć minut...
        Ja będę niekulturalnie niepalić, bo moim niepaleniem nikomu nie szkodzę...
        • pamela_anderson Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 12:56
          agniecha27 napisała:

          > Gość portalu: martucha napisał(a):
          >
          > > Od wtorku staram sie rozstac z nalogiem. Nie jest latwo
          > > (dzis w nocy snilam mi sie gigantyczna paczka
          > > papieroskow). Zdazalo mi sie palic na przystankach
          > > autobusowych, ale zawsze wychodzilam grzecznie za wiate,
          > > bo wiem, ze niektorzy nie toleruja dymu. Jedynym
          > > wyjatkiem bylo, gdy sama stalam pod daszkiem w
          > > oczekiwaniu na transport. Ja rozumiem palaczy i
          > > niepalaczy, ale tolerancja powinna dzialac w dwie strony,
          > > mam to na mysli "kulturalne" palenie i niepalenie.
          > > Pozdrawiam wszystkich.
          >
          > Ale ja palaczy nie toleruję, bo nie jest to coś, co im jest do życia
          potrzebne
          > i sami sobie taki los zgotowali, że teraz cierpią, jak niewypalą jednego co
          > pięć minut...
          > Ja będę niekulturalnie niepalić, bo moim niepaleniem nikomu nie szkodzę...
          >
          >
          • agniecha27 Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 13:01
            pamela_anderson napisała:

            > agniecha27 napisała:
            >
            > > Gość portalu: martucha napisał(a):
            > >
            > > > Od wtorku staram sie rozstac z nalogiem. Nie jest latwo
            > > > (dzis w nocy snilam mi sie gigantyczna paczka
            > > > papieroskow). Zdazalo mi sie palic na przystankach
            > > > autobusowych, ale zawsze wychodzilam grzecznie za wiate,
            > > > bo wiem, ze niektorzy nie toleruja dymu. Jedynym
            > > > wyjatkiem bylo, gdy sama stalam pod daszkiem w
            > > > oczekiwaniu na transport. Ja rozumiem palaczy i
            > > > niepalaczy, ale tolerancja powinna dzialac w dwie strony,
            > > > mam to na mysli "kulturalne" palenie i niepalenie.
            > > > Pozdrawiam wszystkich.
            > >
            > > Ale ja palaczy nie toleruję, bo nie jest to coś, co im jest do życia
            > potrzebne
            > > i sami sobie taki los zgotowali, że teraz cierpią, jak niewypalą jednego c
            > o
            > > pięć minut...
            > > Ja będę niekulturalnie niepalić, bo moim niepaleniem nikomu nie szkodzę...
            > >
            > >
            • Gość: M. Re: Palacze na przystankach. IP: 217.153.25.* 20.09.02, 13:46
              A co powiecie o takich, którzy palą w kinie, nie mogąc wytrzymać do końca
              seansu? Pomijają to, czy komuś to przeszkadza czy nie - jest poprostu
              niebezpieczne.

              I jeszcze jedno - często palacze nie palą u siebie w domu, tylko wychodzą na
              schody lub balkon. Ale za to u kogoś - czemu nie!

              Kiedyś widziałam taką scenę na przystanku - dwóch panów w średnim wieku. Jeden
              palił, drugi zwrócił mu uwagę - i został uderzony! Może palenie powoduje jakieś
              zmiany w mózgu, czy co?
    • Gość: cete Re: Palacze na przystankach. IP: *.toya.net.pl 20.09.02, 13:45
      Milo poczytac,ze palacze sa fe-i na przystankach,i w kawiarnianych ogrodkach,i
      w innych miejscach.Ciekawe,ze nikomu nie przeszkadza klab trujacych spalin
      wydzielanych przez podjezdzajacy wlasnie autobus...Ze nikt z powodu zabojczych
      spalin nie zrezygnowal z wyjazdu po zakupy,do kina czy na wakacje-oczywiscie
      samochodem.Trujecie o palaczach,bo jest komu personalnie dokopac-ot,stoi
      taki,pali,to nawrzucac mu trzeba.
      • Gość: M. Re: Palacze na przystankach. IP: 217.153.25.* 20.09.02, 13:48
        Stoi taki i nie pali - czemu ma być zdrowszy, podtruję go trochę.

        Taki sam tok myślenia.

      • agniecha27 Bez sensu... 20.09.02, 13:49
        Gość portalu: cete napisał(a):

        > Milo poczytac,ze palacze sa fe-i na przystankach,i w kawiarnianych
        ogrodkach,i
        > w innych miejscach.Ciekawe,ze nikomu nie przeszkadza klab trujacych spalin
        > wydzielanych przez podjezdzajacy wlasnie autobus...Ze nikt z powodu
        zabojczych
        > spalin nie zrezygnowal z wyjazdu po zakupy,do kina czy na wakacje-oczywiscie
        > samochodem.Trujecie o palaczach,bo jest komu personalnie dokopac-ot,stoi
        > taki,pali,to nawrzucac mu trzeba.

        Jakies takie porównanie, które mnie nie bardzo przekonuje...
        • Gość: cete Re: Bez sensu... IP: *.toya.net.pl 20.09.02, 21:40
          agniecha27 napisała:
          > Jakies takie porównanie, które mnie nie bardzo przekonuje...
          Przeciez nie ma zadnego porownania,ktore przeciwnikow palenia przekona.Znam
          osoby,ktore przychodzac do mojego domu w odwiedziny kazaly mi palic na balkonie
          lub klatce schodowej.Bardzo skadinad kulturalne osoby.To jest terror-w obie
          strony.Poza tym-kupuje legalne fajki,za ciezkie pieniadze,u ludzi niepalacych
          nie pale,komunikacja miejska poruszam sie raz na piec lat,ale za to potrafie
          zapalic na ulicy i nie widze problemu.Mamy moja mila takie same
          prawa,niestety...A,i jeszcze czasami dostaje alergii od perfum-szkodza mojemu
          zdrowiu-to tez mam zaczac protestowac przeciw uzywaniu w miejscach publicznych?
          • agniecha27 Re: Bez sensu... 23.09.02, 08:58
            Gość portalu: cete napisał(a):

            > agniecha27 napisała:
            > > Jakies takie porównanie, które mnie nie bardzo przekonuje...
            > Przeciez nie ma zadnego porownania,ktore przeciwnikow palenia przekona.Znam
            > osoby,ktore przychodzac do mojego domu w odwiedziny kazaly mi palic na
            balkonie
            >
            > lub klatce schodowej.Bardzo skadinad kulturalne osoby.To jest terror-w obie
            > strony.Poza tym-kupuje legalne fajki,za ciezkie pieniadze,u ludzi niepalacych
            > nie pale,komunikacja miejska poruszam sie raz na piec lat,ale za to potrafie
            > zapalic na ulicy i nie widze problemu.Mamy moja mila takie same
            > prawa,niestety...A,i jeszcze czasami dostaje alergii od perfum-szkodza mojemu
            > zdrowiu-to tez mam zaczac protestowac przeciw uzywaniu w miejscach
            publicznych?

            Masz prawo do wszelkich protestów, tylko najpierw przemyśl ich zasadność...
            Niestety nie zgadzam się, żebyśmy miały te same prawa, jeżeli chodzi o palenie
            papierosów. Otóż ja nie szkodzę Tobie, niepaląc (!!!) w Twojej obecności, no
            chyba, że mam nadmiernie drażniący zapach perfum na sobie (hi hi hi)...
            Pozdrawiam :)
      • Gość: Viola Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 20.09.02, 13:51
        A jaki jest Twój środek lokomocji? Zawsze rower lub pieszo co? Nawet zimą?
        Poruszyłeś słuszny problem, ale w złym wątku.
        Tutaj mówimy o kulturze, o wychowaniu niektórych palaczy.
      • pajdeczka Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 14:54
        Gość portalu: cete napisał(a):

        > Milo poczytac,ze palacze sa fe-i na przystankach,i w kawiarnianych
        ogrodkach,i
        > w innych miejscach.Ciekawe,ze nikomu nie przeszkadza klab trujacych spalin
        > wydzielanych przez podjezdzajacy wlasnie autobus...Ze nikt z powodu
        zabojczych
        > spalin nie zrezygnowal z wyjazdu po zakupy,do kina czy na wakacje-oczywiscie
        > samochodem.Trujecie o palaczach,bo jest komu personalnie dokopac-ot,stoi
        > taki,pali,to nawrzucac mu trzeba.

        To co mówisz jest bez sensu. Nie da się żyć we współczesnym wielkim mieście bez
        komunikacji. Ludzie robią wszystko aby zmniejszyć szkodliwość wydalanych przez
        nie spalin. Ponadto służa one wszystkim. A bez papierosów da się żyć.
      • fe_male Wszystkim przeszkadza... 20.09.02, 17:24
        "Ciekawe,ze nikomu nie przeszkadza klab trujacych spalin
        wydzielanych przez podjezdzajacy wlasnie autobus"




        Źle skonstruowane zdanie – ja odpowiedziałabym na nie – „Wszystkim przeszkadza
        kłąb trujących spalin” tyle, że to tolerują bo muszą. Smrodliwych palaczy
        tolerować nie muszę. Kiedy siedzę w samochodzie i taki ruszający autobus czy
        inny śmierdziuch puszcza mi czady w okno, to po prostu je zamykam, gdybym mogła
        zamknąć okno lub oddzielić się od palaczy, tak żeby czady jakie wydzielają nie
        dosięgały moich nozdrzy, włosów i ubrania, chętnie bym to zrobiła. Póki co
        muszę się godzić na smród spalinowy i nie mam zamiaru tolerować smrodów innego
        rodzaju, co nie jest niekonsekwencją jak próbujesz udowodnić.

        Tak dla rozwinięcia Twojej myśli, nowa odezwa:
        „Smród obszczanych klatek schodowych nie jest nawet trujący, bądźmy
        konsekwentni, skoro tolerujemy trujący smród spalinowy, zaakceptujmy to, że
        inni mieli potrzebę a nie mieli możliwości... „

        Pa
    • Gość: magamaga Re: Palacze na przystankach. IP: *.ost-poland.com.pl 20.09.02, 16:41
      Mnie tez trafia, jak palacz mi zatruwa atmosfere. Proszenie, zeby poszedl sobie
      gdzies dalej majczesciej jest ignorowane. Ja jestem bardzo wrazliwa na zapachy
      i ten dymek na sobie czuje potem jeszcze lugo. Wymyslilam, ze kupie kiedys
      jakis bardzo smierdzacy dezodorant w spreju (taki o porzadnym zasiegu) i
      odmucham goscia czarownym aromatem. Ciekawe, czy uzna, ze to nic takiego i nie
      ma sie o co czepiac.
    • Gość: Jo Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 19:32
      Palę, aczkolwiek niewiele ostatnio, i da Bozia, a przerwę (nie mówię, że
      rzucę). Na przystankach, jak już mnie przypili, odsuwam się 10 m od
      przystanku, bo mam wrażenie, że wszyscy patrzą na mnie złym wzrokiem :-) Raz
      ciepnęłam peta w trawę, bo autobus nadjechał, i jeden facet mnie obsobaczył.
      Co miałam zrobić? Przeprosiłam. Miał w końcu rację.
    • Gość: samanta Re: Palacze na przystankach. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 20.09.02, 20:16
      wiecej szacunku dla palaczy prosze - oni utrzymuja panstwowy monopol
      (pijacze rowniez :-))
      Jakby nie palacze i pijacze kto wie , czy panienka jedna z druga mialaby
      pod czym stac czekajac na autobus ?
      • niedzwiedziczka Re: Palacze na przystankach. 20.09.02, 21:00
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > wiecej szacunku dla palaczy prosze - oni utrzymuja
        panstwowy monopol
        > (pijacze rowniez :-))
        > Jakby nie palacze i pijacze kto wie , czy panienka
        jedna z druga mialaby
        > pod czym stac czekajac na autobus ?

        Czy to znaczy, że mam się dawać obdymiać palaczom i
        obśmierdywać (a może i obrzygiwać) pijaczkom?
        Przesadziłaś, kochana, przesadziłaś...

        A tak szczerze mówiąc, to spotkać kulturalnego i
        inteligentnego palacza to niemożliwość. Bo kulturalny
        pali tak, że tego nie zauważysz, a inteligentny nie pali,
        bo wie, że papierosy trują i szkoda na nie pieniędzy.
        • Gość: renia niedzwiedzicko ja uwazam, IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 20.09.02, 21:18
          ze jestem palaczka kulturalna :) Natomiast inna sprawa, ze czas to rzucic w
          cholere to dziadostwo. Kurka wodna...
          • niedzwiedziczka Życzę duuuużo silnej woli!!! Powodzenia! ntx 21.09.02, 10:10

        • Gość: Jo Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 21:37
          > A tak szczerze mówiąc, to spotkać kulturalnego i
          > inteligentnego palacza to niemożliwość. Bo kulturalny
          > pali tak, że tego nie zauważysz, a inteligentny nie pali,
          > bo wie, że papierosy trują i szkoda na nie pieniędzy.

          No, tu już przesadziłaś. Hasło brzmi efektownie, ale nie ma żadnego pokrycia w
          rzeczywistości. Jeśli spotykam się z moją paczką, gdzie mniej więcej połowa
          pali, to wcale nie znaczy, że my palący jesteśmy niekulturalni (bo
          mamy "pozwoleństwo" na dymki od niepalących) ani nieinteligentni i wybacz, ale
          tego nie będę tłumaczyć. Radzę wymyślać bardziej prawdziwe bon-moty.
          • niedzwiedziczka Re: Palacze na przystankach. 21.09.02, 10:08
            Wiesz co? Odpowiedz mi na pytanie: Dlaczego zacząłeś palić?
            Zapewne zacząłeś wcześnie, żeby czuć się bardziej
            dorosłym, albo dlatego, że nie umiałeś poradzić sobie ze
            stresem. I jeszcze drugie pytanie: dlaczego palisz będąc
            w "paczce". Boisz się, że jak nie zapalisz, to Cię wyśmieją?
            Jakoś mi to nijak nie pasuje do inteligencji.
            Pracuję wśród kilkunastu osób w wieku 50-55 lat. Prawie
            wszyscy palili, niektórzy nawet dużo. Teraz pali tylko
            jedna osoba. Zresztą wg mnie niezbyt kulturalna, nie
            tylko w sprawie palenia. Po prostu, doszli do wniosku, że
            szkoda im pieniędzy i zdrowia, a popisywać nie mają się
            przed kim. Żeby było ciekawiej w grupie jest jeszcze 5
            osób młodszych (ok. 30). ŻADNA Z NICH NIE PALI.
            • Gość: Nina Re: Palacze na przystankach. IP: *.toya.net.pl 21.09.02, 12:43
              A nie sadzisz,ze w zwiazku z obowiazujaca obecnie moda na niepalenie, ludzie w
              roznym wieku dostosowuja sie do regul panujacych w ich srodowisku?Np.szef jest
              niepalacy i wspolpracownicy w taki lub inny sposob dostosowuja sie do niego?
              Jest to owszem bardzo zdrowa moda,ale jednak- tak jak w przypadku
              malolatow,palacych do towarzystwa-moda.Nie uogolniaj,prosze,ja np.pale bo
              lubie,a juz totalnym naduzyciem jest stwierdzenie,ze pala niekulturalni i
              inteligentni inaczej.Ciekawam,czy dotyczy to rowniez np.pani Szymborskiej,ktora-
              o ile pamietam-rowniez pali.
              Papierosy sa legalne,wiec jesli ktos ma ochote i go stac-droga wolna.
            • Gość: Jo Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 15:43
              > Wiesz co? Odpowiedz mi na pytanie: Dlaczego zacząłeś palić?
              > Zapewne zacząłeś wcześnie, żeby czuć się bardziej
              > dorosłym, albo dlatego, że nie umiałeś poradzić sobie ze
              > stresem. I jeszcze drugie pytanie: dlaczego palisz będąc
              > w "paczce". Boisz się, że jak nie zapalisz, to Cię wyśmieją?
              > Jakoś mi to nijak nie pasuje do inteligencji.

              Widzę, że od razu sama odpowiedziałaś na pytania, które mi postawiłaś. Wiesz
              lepiej, dlaczego zaczęłam palić? I znasz, naturalnie, moją paczkę? I widzę, że
              nasze definicje słowa "inteligencja" nie są zbieżne. Więc niech każda (ja też
              jestem "pci" żeńskiej) pozostanie przy swoim.
    • Gość: renia Re: Palacze na przystankach. IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 20.09.02, 20:41
      Ja tez pale. Ale calkowicie zgadzam sie z tym protestem:)) Ostatnio jechalam z
      dzieciakiem metrem . Nie dosc, ze spac nam sie chcialo jak cholerka, to jeszcze
      jakis facet obok nas na lawce wlaczyl komin kuuuurde myslalam ze go zaszczele
      (sic!) oczami ale on sie tam moimi oczami przejmuje... Albo moim dzieckiem...
      Tutaj wszedzie sie pali. W taxi pala taksiarze chyba nigdy mi sie nie zdarzylo
      jechac taksowka (a ja zawze jezdze z dzieckiem taksowka, bo sama to mam wlasny
      transport ) zeby taksowkarz nie palil. Prosze wylacz gosciu cygaro bo mi
      dziecko jedzie do szkoly musi myslec. Co???? Jakie myslec? A co papieros
      przeszkadza dziecku w mysleniu??

      Chamówa, mowie Wam. Tu wszedzie sie pali, w szpitalach wszedzie wisza
      tabliczki ze nie wolno palic i ludzie pod tymi tabliczkami jaraja bez zenady.
      Od pazdziernika ma wejsc zakaz palenia w taksowkach, no ciekawa jestem. Ale mam
      juz plan. Jak jakis taksowkarz bedie chcial palic to powiem ze nie zaplace za
      kurs, powaznie tak zrobie. Nie bede chamówy tolerowac. KUZWA!!! dziecko mi
      truja, ja sie chowam po balkonach a ten wiiesniak malaka ma mi dziecko
      przytruwac?

      Tu w ogole jest busz.

      P.S. Dla niezorientowanych malaka = burak nad buraki :))
      • Gość: Mrufka Palacze w rodzinie IP: *.abo.wanadoo.fr 20.09.02, 22:35
        Ja nie pale, bo...moi rodzice tak kopcili, ze sie normalnie mozna bylo udusic.
        Odkad pamietam filmy wieczorne ogladalismy cala rodzina, z tym ze wszyscy
        siedzieli w fotelach, a ja lezalam na dywanie pod stolem ze swetrem
        naciagnietym na usta i nos i stamtad ogladalam. (Wiadomo, ze dym idzie szybko
        do gory i pod sufitem go nawiecej, a przy podlodze najmniej) W lecie jakos to
        uchodzilo, ale w zimie, przy zamknietych oknach......

        Mrufka

        ps/ dzieki Bogu moj malzonek nie pali ( 1 papierosa co 4 miesiace :)
        a jak moja mama przyjezdza do nas w odwiedziny to zima czy nie zima, deszcz czy
        nie deszcz wyganiamy ja na taras, albo balkon. Z parasolem ;)

        • Gość: seba Re: Palacze w rodzinie IP: *.miraco.pl 22.09.02, 21:03
          Popieram popieram :))) w koncu ktos poruszyl ten temat. Nie bede powtarzac
          tego co bylo juz mowione (przystanki, odwiedziny)..jedynie cos dodam:
          Po pierwsze..palenie na balkonach..ha niby to rozwiazuje sprawe..ale nie do
          konca. Wiele razy bylam w takiej sytuacji. Siedze sobie na kanapie..u siebie w
          mieszkaniu..lato..otwarte okno..i co czuje? Dym z papierosa bo ktos sobie pali
          na balkonie :P..OK przeciwko temu az tak sie nie buntuje..moge na chwile to
          okno w koncu zamknac...ale nie powiem zeby to bylo mile. Dalej: ide sobie
          ulica..a tu ktos kto jest przede mna wydmuchuje sobie dym....ktory leci
          oczywiscie prosto na mnie...stoje na swiatlach przed przejsciem..to samo..tyle
          ze tym razem nie moge go wyprzedzic :P. Ktos wspomnial o kinie..no palenie w
          kinie to juz szczyt chamstwa i na szczescie sie z tym nie spotkalam..ale
          dlaczego nikt nie pisze o amfiteatrach i stadionach? Bo sa na powietrzu? Jak
          przede mna w rzedzie pali piec osob...i oczywiscie nie moga naraz..tylko po
          kolei zeby inni mieli ciagla dostawe dymu :P..to naprawde trudno sie cieszyc
          koncertem..smrod ubran pomijam...Dyskutowalam swojego czasu o tym z kolezanka
          (niepalaca)...ktora strasznie dziwily moje reakcje (spogladanie odpowiednio na
          palacych niekulturalnie, z nadzieja ze da im to do myslenia...niestety nie
          daje)..i co uslyszalam? ze jestem nietolerancyjna bo oni przeciez maja
          potrzebe...wiecie co? jasne moge zamknac okno..moge wyprzedzic kogos
          palacego..moge sie odsunac...itd...TYLKO DLACZEGO TO JA MAM SIE ODSUWAC? To
          nie ja truje innych..(tylko mi nie tlumaczcie ze dym jest przefiltrowany ha ha
          ha dobre sobie. smierdzi tak samo..a ten ktory sie wydostaje z papierosa nie
          przechodzi przez niczyje pluca) to nie ja przeszkadzam. Rozumiem ze niektorzy
          lubia lub musza palic..nie mam nic przeciwko..tylko nie zmuszajcie mnie do
          dostosowywania sie do waszych zachcianek. I dziekuje tym, ktorzy potrafia
          uszanowac niepalacych. Pozdrawiam.
    • Gość: mateo Re: Palacze na przystankach. IP: *.euronet.net.pl 23.09.02, 01:28
      Palenie w miejscach publicznych (a do takich zalicza się przystanki autobusowe,
      tramwajowe i dworce PKS i PKP) jest ZABRONIONE pod karą grzywny 500 PLN, którą
      to może wymierzyć STRAŻ MIEJSKA.
      Poza tym to sam palacz powinien wiedzieć, że palenie jest szkodliwe (napis na
      paczce papierosów) i nie powinien podtrówać innych.
      Co do policjanta, który Pani w ciąży odpowiedział, że nie ma większych
      problemów, to możecie mi wierzyć, albo nie, mam w rodzinie policjanta, który
      będąc w mundurze nie zwróci uwagi osobie popełniającej wykroczenie, jeżeli jest
      od niego większa. Po prostu boi się!
      Ja natomiast palaczy załatwiam głośno obgadując taką osobę do kolegi stojącego
      ze mną na przystanku (tak aby większość przystankowiczów słyszała), palaczowi
      robi się głupio i gasi peta. Jak jestem sam, robię głośne uwagi pod adresem
      palacza co również skutkuje.
      • Gość: Viola Re: Palacze na przystankach. IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 23.09.02, 12:06
        Mam pecha i zazwyczaj stoję sama na przystankach, więc nie mam z kim
        obgadywać. ;)
        Ktoś napisał, że gdzieś zostały zdjete tabliczki z zakazem palenia, bo okazało
        się to niezgodne z prawem.
        Ktoś inny pisze, że jednak nie można palic na przystankach.
        Chciałabym do końca wiedzieć jak to jest...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja