taki_sobie_aniol 19.10.05, 11:52 chyba zimia idzie... zaczynam się zakopywać pod kołdrą przygnębienia, beznadziejnych myśli, załzawionych oczu. heh, jak to życie boli czasem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kobieta_na_pasach Re: heh... 19.10.05, 11:55 taki_sobie_aniol napisała: > heh, jak to życie boli czasem. a dokladnie w ktorym miejscu? bo mnie w podbrzuszu. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa Re: heh... 19.10.05, 12:03 nie przejmuj się, zobacz jakie tu towarzystwo obrzydliwie i radośnie głupawe a przecież prawie każdy ciągnie za sobą całkiem niezłą sztachetę wbitą znienacka w plecy, zapewne w okolicy serducha Odpowiedz Link Zgłoś
migdalek.niebieski Re: heh... 19.10.05, 12:04 Bardzo ładnie i mądrze to ująłeś. Aż jestem zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa Re: heh... 19.10.05, 12:09 a to przepraszam, już bede pisał raczej o robieniu sobie laski(( Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: heh... 19.10.05, 12:06 widokzmarsa napisał: > nie przejmuj się, zobacz jakie tu towarzystwo głupawo radosne a > przecież prawie każdy ciągnie za sobą całkiem niezłą sztachetę wbitą znienacka > w plecy, zapewne w okolicy serducha "Obrzydliwie" wywaliłam, po korekcie zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 12:07 no, fakt, całkiem niezła ta sztacheta... i rzeczywiście z zaskoczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 12:12 i wiecie co...? oddałabym wszystko... za przespaną noc, za spokój serca... Odpowiedz Link Zgłoś
migdalek.niebieski Re: heh... 19.10.05, 12:13 No powiesz co Ci w końcu jest czy nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 12:18 heh... obiecałam,że nie powiem. sobie obiecałam. bo może jak nie nazwę głośno to sobie pójdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
migdalek.niebieski Re: heh... 19.10.05, 12:19 To życzę Ci żeby sobie poszło, ale jak mam być szczera to rzadko tak bywa:(( Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: heh... 19.10.05, 12:22 Przeważnie jest odwrotnie - jak się to nazwie i wywali z siebie, to jest lepiej. U mnie zazwyczaj działa niezawodny zestaw pierwszej pomocy w postaci przyjaciół i wina (względnie wódeczki), a poza tym ostatnio nie bardzo czas na doły mam. Za dużo się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 13:05 może macie rację... może lepiej nawać a potem zapić na smierć...:) tylko... jak znam życie wypłynie...:( brrrr, jak ja się boję. bólu:( Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa Re: heh... 19.10.05, 13:33 pomyśl sobie że to tylko na chwilę - a przecież ból nas często oczyszcza i pozwala zrobić krok do tyłu. Lepiej wtedy widać kim jesteśmy a czasem nawet dlaczego Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 13:42 kiedy serce boli rozum jest strasznie bezradny. wrzeszczy opętany złością, że trzeba wziąć się w garść a ja nie słucham... bo nie potrafię. bo garść mam za małą:( Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: heh... 19.10.05, 13:58 Przejdzie. Okrutna jestem, ale przejdzie. Zawsze też można zająć się czymś absorbującym, ot co. Albo pojechać sobie w siną dal ;) Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa Re: heh... 19.10.05, 14:02 i zacznij jakieś ćwiczenia cielesne. Nic tak nie uspokaja umysłu na wieczor, mięśnie mocniejsze, skóra ładniejsza, krew lepiej krąży. To lepsze niż wszsytkie prochy. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: heh... 19.10.05, 14:02 A to wcale nie takie głupie, bo jak mnie poprzedni chłop rzucił, to się zapisałam na kurs wspinaczki ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_aniol Re: heh... 19.10.05, 14:24 obiecuję się zastosować:) serce zamknę w szafie. rozum uspię. albo upije:) a potem...kto wie... Odpowiedz Link Zgłoś