Dodaj do ulubionych

Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :)

25.10.05, 12:16
No właśnie...czy mąż któremu zależy na schudnięciu żony swojej jest zły bo
niby jej już nie kocha? Czy odwrotnie wręcz - kocha i zależy mu na niej -
żeby była dalej piękna jak kiedyś? Oto jest pytanie. Prawdę mówiąc nie wiem
czy dobre forum wybrałem bo pewnie po łbie dostanę ale trudno :)
Zaryzykuję :) Ciekaw jestem Waszych wypowiedzi :) Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • saandra24 Hmmm... 25.10.05, 12:27
      Tak naprawdę to zależy od waszych relacji, całokształtu związku i sposobu w
      jakim jej to powiesz.Jesli kobieta wie, że ją kochasz i pożądzasz, to nie
      powinno jej urazić stwierdzenie, że troszkę jej się przytyło:). Chociaż z
      kobietami różnie bywa- zwłaszcza gdy ma świadomość, że jest gruba i nie może
      sobie z tym poradzić.Ale intencje masz jak najbardziej dobre, więc delikatnie i
      z taktem (!)jej powiedz.
      • asiulka81 Re: Hmmm... 25.10.05, 12:28
        Kup jej karnet do siłowni, aerobik lub pływanie i zaproponuj ze mozecie chodzic
        razem :)))
        • sagis To jest lepsza rada. 25.10.05, 12:36
          Jak kocha się, to każdemu zależy, aby podobać się i być akceptowanyn/ą przez
          ukochaną osobę.
          Kocha się pomimo.
          Mój ukochany wozi się dużo samochodem i przytyło się jemu troszkę, ale nigdy
          jemu tego nie powiedziałam. To jest jak próba miłości. Kocha się duszę, a nie
          tylko ciało.
          Mężczyźni są wzrokowcami i patrzą na wygląd zewnętrzny, ale ich prawdziwa miłość
          wywodzi się z serca.
    • tonya4 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 12:29
      Nie jest zly. Wszystko zalezy od delikatnosci i kontekstu. Przypuszczam, ze zona tez nie najlepiej sie czuje widzac, ze przytyla. Mozna razem wziac sie za siebie. Czy Ty sam nie moglbys wygladac lepiej? Moze wspolna lzejsza kuchnia, wspolna silownia lub basen? Czestsze spacery, itp? Moze sam fakt, ze powiesz - wiesz wezmy sie za siebie? Co ty na to? Nie-schudnij zono, ale wlasnie razem mamy lepiej wygladac. Co nie znaczy, ze Cie juz nie kocham. Tylko potrzebuje mobilizacji. Nie chce gnusniec w fotelu i miec zadyszki wchodzac na trzecie pietro. Co Ty na takie przedstawienie sprawy?
      • bond700 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 12:33
        Mnie ten problem na szczęście nie dotyczy. Ja doskonale się rozumiem z moją
        żona i nie mam takich rozterek jak jej to przekazać. Tylko ciekaw jestem innego
        spojrzenia na sprawę tak denerwującą niektóre kobiety. I wtedy pada słynne
        już : "bo ty mnie już nie kochasz" Dlatego rzucam temat :) Dzięki za
        wypowiedzi :)
    • widokzmarsa Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 12:31
      to zależy o co mu chodzi. Otyła żona będzie żyła krócej i więcej chorowała
      • bond700 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 13:03
        Mało że choruje więcej to jeszcze nikt inny się za nią nie obejrzy. I może
        niektórzy faceci to wolą - żona staje się nieatrakcyjna dla innych czyli pewnie
        nie zdradzi? Mozna i tak rozumować :)
        • widokzmarsa Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 13:17
          mężczyźni którzy mają brzydkie żony, żyją statystycznie 12 lat dłużej, niż ci
          co mają piękne
    • lena_zet Re: mój to odwrotnie marudzi 25.10.05, 12:34
      żebym przytyła wreszcie.Wiem o co mu chodzi, jak się wkurzy na mnie to pewnie
      chętnie by mi kopa zasadził, ale się boi, że mi kręgosłup pęknie.
    • true_oveja Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 13:13
      moim zdaniem temat tuszy/figury powinien być rozpatrywany tylko i wyłącznie pod
      kątem zdrowia. I nie sądze, aby była to sprawa prosta i aby dało się wybrać
      jedną z podanych przez ciebie alternatyw.
    • grogreg Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 13:56
      Moze i kocha, ale cham to jest.
      • migdalek.niebieski Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 15:25
        Wyrazy szacunku dla pana.
    • ocean.niespokojny Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 15:24
      myslę ze jak wież jest bliska, taka poczciwa, prawdziwa to mozna sobie
      powiedzieć wszystko bez żalu
    • his_girl Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 19:15
      Ja bym się nie obraziła, gdybym coś takiego od mojego męża usłyszała (chociaż
      na razie problem otyłości mnie nie dotyczy). Zawsze stawialiśmy na szczerość,
      nawet jeżeli czasami bywało to nieprzyjemne, na dłuższą metę skutkuje. Nie
      widzę nic złego w tym, że mąż chce, aby jego żona była dla niego atrakcyjna (i
      odwrotnie). No i oczywiście na koniec kwestia tego, jak TO zostanie
      powiedziane. :-) (byle nie w kłótni i nie złośliwie :) )
      • onlyju Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 20:07
        Ja wrecz chcialabym zawczasu uslyszec, ze powinnam chyba troche na skakance
        poskakac, niz uslyszec po 3 miesiacach, ze ma kochanke i dobrze mu z nia, po
        czym przekonac sie, ze owa kochanka wyglada jak topmodelka.
        Wole slyszec takie rzeczy od razu i doceniam, jesli potrafi mi to powiedziec.
        Sposob, w jaki to powie swiadczy o jego poziomie i o klasie/jej braku, glownie
        dlatego jest dla mnie istotny.
        A my dbac o siebie musimy, ale wyjatkowo czesto o tym zapominamy.
        Wole zadbane i ladne kobiety, dlatego sama tez staram sie z calych sil taka byc.
        • his_girl Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 20:38
          Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią :)
    • kol.3 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 21:10
      Zależy Ci żeby żona schudła? To bardzo dobrze. A dlaczego utyła? Może
      stwierdziła, że jedzenie to jedyna przyjemność jaka jej została? "Dowalanie"
      żonom to prawdziwy sport wśrod naszych słowiańskich machos. Zaniedbują się
      kobiety zrezygnowane, które nie wierzą w miłóść w swoim związku, w swojego
      mężczyznę. Faceci zwykle są bez cienia refleksji na swój temat - co miało być a
      co zostało z Waszego związku - i w jakim stopniu to Twoja bondzie robota?
      • guwernantka_olga Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 22:39
        Maz daje ci ostrzezenie, albo zaczniesz mnie podniecac, albo poszukam sobie
        dziury gdzie indziej. Lepiej potraktuj je powaznie.
        • kol.3 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 22:43
          Jak znam życie, to on ją też przestał podniecać.
          • guwernantka_olga Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 25.10.05, 22:57
            kol.3 napisała:

            > Jak znam życie, to on ją też przestał podniecać.

            Wiec on mowi jej: "sluchaj, wiesz, jestes juz gruba i mi sie nie podobasz.
            Rozumiesz, ze bede mial teraz kochanke?"
      • bond700 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 26.10.05, 10:02
        Jedne kobiety jedzą z braku miłości. Drugie natomiast w sytuacjach
        stresujących , np. brak pracy czy smierć bliskiej osoby. Nie po to jest pytanie
        żeby się na facecie wyżywać. czy facetach. Ja wiem , że to ulubiony sport
        kobiet które się zawiodły na facetach ale to nie ten adres. Jesteśmy udaną parą
        a temat rzuciłem dlatego , że potem wykorzystam go niecnie na własnym blogu
        gdzie być może obejdą się z takim pytaniem grzecznie i milutko. Tu mnie nie
        znacie dlatego więcej będzie emocji czystszych w wypowiedziach. Dzięki i wrócę
        za jakiś czas poczytać :)
        • true_oveja a mi się zdawało, że jedzą jak są głodne ;-PPPPPPP 26.10.05, 10:08

    • squirrel9 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 26.10.05, 10:39
      Myślę,że to działa w obydwie strony. Dla części ludzi otyłość, wylewający się i
      widoczny nawet przez ubranie (a co dopiero bez) tłuszcz w postaci fałd i fałdek
      jest obrzydliwy i trudno im pogodzić się z obrastającą nim kochaną osobą.
      Wiekszość nie przywiązuje do tego aż takiej wagi i powiedziałabym, że z wiekiem
      woli kobiety coraz krąglejsze i "miększe" a i kobiety jakoś przyzwyczajają się
      do tego,że ich misio to już raczej niedzwiedź. Widzę żony moich kumpli (30 do
      ponad 50) i jeśli nie dbają o siebie, nie upawiają sportu to coraz bardziej są
      opływowe.Mężczyźni też.
      Może wymuś na żonie troche ruchu, planuj wolny czas tak byście pojeździli na
      rowerze, poszli na basen przynajmniej raz-dwa razy w tygodniu. Spróbuj sam
      gotować z zachowaniem zasad dietetyki. Po prostu jej pomóż.
    • boski.zawodowiec a ty bys chciał mieć tucznika w domu? 26.10.05, 11:48

      • bond700 Re: a ty bys chciał mieć tucznika w domu? 26.10.05, 11:55
        To troszkę śmieszne. Ja nie pytam o radę na odchudzanie. Tylko co mysleć o
        mężu który wymaga bądź chciałby żeby jego żona zadbała o siebie i odchudziła
        się. Chodzi o to czy on ją kocha czy chce pognębić? Czy może intencje ma jak
        najbardziej szczere? Bo niby dlaczego miałby ją gnębić? Wszak to dżentelmen
        jest ;)
        • squirrel9 Re: a ty bys chciał mieć tucznika w domu? 26.10.05, 12:26
          Myślę,że to nie jest pognębianie - jesli ktoś bedzie chodził ubrany np.
          wiecznie w tych samych dżinsach i dwóch podkoszulkach an zmianę i za chince
          ludowe nie chce włozyć czegoś innego bo tak mu dobrze to należy odpuścić w
          imię "miłości"? Często wstyd z kimś takim się pokazać (sprane do niemożliwości
          spodnie i ten podkoszulek).Czy nieakceptownie takiego wyglądu jest w porządku?
          Jest jescze sposób dopingowania do zmian. Można mówić,ze szczupła była bardziej
          seksi i ponetniejsza,że wyglądała młodo, miała zgrabną pupkę w dżinsach, można
          jej pomóc w zrzuceniu kilku kilkogramów, zaproponawać zmianę sposobu zywienia i
          w tym uczestniczyć. A można mówić,że wygląda jak stara foka i może przestałąby
          tyle żreć.
          No chyba,że ona już stara się i stara, katuje ćwiczeniami, dietą, odmawia sobie
          wszytskiego to sadyzmem byłby "doping".
    • mojuda Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 26.10.05, 12:22
      no znalam goscia co nawet przy ludziach zwracala zonie uwage ze jest GRUBA
      JAK WIELORYB ,to jedno z lzejszych okreslen i na moj protest(dziwne ze ona
      nic nie mowila..) twierdzil ze to dla jej dobra bo w ten sposob zacheca ja
      do dzialania...upokarzajac ja??/dla mnie to bez sensu jakby mi chlop tak
      powiedzial to bym sie przejela a jeszcze publicznie??upokorzenie do
      granic,nie wierze w tej sytuacji w jego "dobra wole":/
      --
      • bond700 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 26.10.05, 12:56
        Debilnych facetów nie brakuje , o tym wszyscy wiemy :) Takie uwagi mobilizują
        raczej do złożenia pozwu rozwodowego. A przynajmniej powinny.
    • kominek Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 26.10.05, 19:24
      bond700 napisał:

      > Czy odwrotnie wręcz - kocha i zależy mu na niej -
      > żeby była dalej piękna jak kiedyś?

      Jesli chce, bys schudla, to znaczy, ze jeszcze mu zalezy.
      Schudnij albo przygotuj sie na zdrade.
      • bond700 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 27.10.05, 09:12
        Nie bardzo rozumiem uzależnienie utraty atrakcyjności partnerki od zdrady. Nie
        każdy ma silne libido i takież potrzeby żeby zdradzać kochaną osobę. Może tylko
        chcieć żeby schudła. I to wszystko. Tylko pytanie brzmi: kocha czy nie? Kocha
        bo mu zależy? Nie kocha bo czepia się jej i pognębia?
    • kobietazwyczajna Za gruby mąż 12.11.05, 11:06
      Ciekawe pytanie... A ja proszę o odpowiedź w drugą stronę. Mężowi się przytyło i
      to bardzo. I wie o tym doskonale, bo przecież i lustro i waga w domu jest. I ze
      względu zdrowotnego trzeba by zrzucić trochę, i estetyka też się kłania.
      Pytanie brzmi: jak go nakłonić? Co zrobić żeby chciał?
      I nie mówcie mi tu o pięknie duszy, wnętrzu człowieka tak dalej, bo dusza duszą,
      ale miło jest budzić się rano i widzieć ładną buźkę obok siebie, a nie górę
      sadła. I nie martwić się, że ciśnienie, że wylew, że serce. Może ostro
      powiedziane, ale sens zachowany.
      • krecilapka A co, 12.11.05, 15:18
        sam sobie gotuje? Jesli Ty, to codziennie przykladasz do tego swoja reke ze sie zapasl. Jesli sam, to zacznij Ty gotowac :).
    • beatrix.szkrab Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 11:34
      Anka jaka ty jesteś bezczelna. Najpierw spijesz, wyciągniesz info a później
      robisz jazdę na forumie. Gdybyś nie była podła względem mnie, może bym ci nawet
      pomogła robić inteligentne jaja ale teraz nie ma takiej możliwości
    • dyskopata Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 11:37
      oczywiscie ze nie kocha skoro chce oddac na zmarnowanie pare kilogramow
      umilowanego cialka:)
      • beatrix.szkrab Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 11:43
        znając Ankę to zadzwoni do "przyjaciółki" i poprosi ją żeby przeczytała udając
        dobrą i wzruszoną.
        Ale tego akurat nie mam jej za złe:)
    • astra006 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 11:53
      Mąż , któremu zależy na schudnięciu żony absolutnie nie jest zły, tylko
      pragnie,żeby jego żona była bardziej atrakcyjna i słusznie.Chyba prawie każdy z
      nas zwraca uwagę na piękne i zadbane osoby, bo miło popatrzeć na kogoś
      atrakcyjnego, nie wspominając już,że sama włascicielka swego ciała, czuje się
      bardziej dowartościowana i zdrowsza.I to nie tylko mężowi powinno zależeć
      na ,,odgrubieniu ciała żony", ale przede wszystkim jej samej.A czy kocha ją- to
      sam wie najlepiej...ja uważam,że przesadnie gruba kobieta, moze być
      mniej ,,smaczna dla męża" i zdecydowanie budzi niemiłe komentarze będąc
      rozebrana na plaży, z czym sama gorzej się czuję.To jednak bardzo indywidualna
      kwestia.Więc warto być pięknym i zadbanym..przede wszystkim dla siebie:)
    • frezja66 Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 12:54
      Chyba nikt nie chce mieć "zapuszczonego" partnera? nie widzę w tym nic złego :-)
    • marta.uparta Re: Za gruba jestem? Tak , schudnij żono moja :) 12.11.05, 14:25
      Wiele zalezy od oczekiwań, jakie mamy względem partnera przed jeszcze
      rozpoczęciem prawdziwego związku. Jeżeli mężczyzna traktuje kobietę
      jako "wizytówkę" tylko, to znaczy ma byc atrakcyjna, bo to wzmaga prestiż w
      środowisku, a kobieta mu się roztyje ale w inny sposób zbrzydnie - to
      faktycznie jest dla niego "problem". Podobnie kobieta, która oczekuje np.
      stabilizacji materialnej - a mąz zbankrutuje - równiez ma "problem".
      Jeżeli artner jest dla nas prawdziwym partnerem, na dobre i złe, gdzie więż
      jest silna i emocjonalna, a nie tylko powierzchowna, parę kilo nie powinno
      przeszkadzać. Co innego, jezeli otyłość może stać się problemem zdrowotnym.
      W każdym razie, wiążąc się z osobą absolutnie nie mamy gwarancji, ze jej
      atrakcyjnośc fizyczna jest sprawą wieczną.
      Mam znajomego, który swego czasu ożenił się z dziewczyną, która była w ścisłym
      finale Miss Polonia, a teraz waży co najmniej 80 kilo, i widzimy, że to jest
      dla niego "problem", bo nawet wstydzi się ja zabierać na różnego rodzaju
      imprezy towarzyskie.
    • jendza1 No nie, 12.11.05, 15:20
      kurka wodna, LUdki kochane, czy Wy naprawde nie wiecie, o czym mowicie?
      Przeciez on, kurde, nie przytyl w miesiac, prawda?
      Przeciez Autorka watku jest ze swoim mezem OD LAT????
      Przeciez inne przyklady par, ktore podajecie, maja tak samo????
      Jesli ludzie sa naprawde RAZEM, to fakt, ze jedno tyje nad miare, nie jest
      konsekwencja jego stylu zycia i decyzji wszelkich, tylko jest konsekwencja
      DECYZJI WSPOLNYCH, prawda????
      Zatem - ta otylosc tez powinna byc postrzegana jako problem WSPOLNY, prawda????
      Kiedy zaczelam zyc naprawde z moim, wazyl 12 kg wiecej, niz teraz...
      Chudniemy razem - znaczy wspieram go, po prostu...
      Nie glodze - razem szukalismy przyczyn obzerania sie, sposobow jedzenia tak, by
      chudnac, wspieralismy sie itd...
      Kurde, to co, on sie dzis obudzil, ze ta jego kobieta - ze scislego finalu MISS
      POLONIA - wazy 80 kg? PRzeciez jak ja 'wzial' - wazyla pewno piecdziesiat pare,
      prawda????
      TO co robili w tzw. 'miedzyczasie"?
      ROzchorowala sie moze?
      Tak? Jesli tak, to DLACZEGO, do cholery????
      Albo dziecko urodzila? To co, tylko swoje????
      Ech, rece opadaja....

      Naprawde, lepiej byc sama, niz laczyc sie z kims, kto najpierw zyje OBOK, a
      potem ma pretensje o.... KILOGRAMY...

      Ludzie, ocknijcie sie!

      j
      • izabella1991 Re: No nie, 12.11.05, 19:08
        Swięte słowa,dziewczyno!
        Znam przypadki,kiedy to niejedna mężatka po prostu ,,zajada" swoje stresy i
        nerwy,po czym mężuś nie tylko dziewczynę do schudnięcia i zadbania nie
        motywuje,tylko jeszcze ję wyśmiewa.Też miałam kiedyś ,,wielbiciela" który sam
        gruby jak prosie ośmielał mi dokuczyć ,że się ,,spasłam"To
        najweselsze,komplemet ów padł w trakcie joggingu,a ja skoczyłam z rozmiaru 36
        na aż 38(hi!hi!hi)Oczywiście wielbiciel przestał nim być,a ja Zyję nadal i mam
        sie dobrze.
        całuję i pozdrawiam-Agata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka