Gość: on
IP: *.pl
01.10.02, 18:48
To odnośnie wątku "boję się jeździć samochodem...", a w osobnym, żeby został
lepiej zauważony. Kobieto, Ty stanowisz zagrożenie dla innych ludzi! Niby
strasznie się tym przejmujesz, a piszesz z taką porażającą beztroską:
"Kazdy wyjazd jest dla mnie udreka, mam scisniety zoladek, nie moge
jesc...doslownie panika. Prowadzenie samochodu jest dla mnie przykrym
obowiazkiem, nie daje sobie rady z emocjami...
po prostu sie boje
jego obecnosc jako pasazera mnie stresuje...
brak mi jej [wiary] w 100%
to droga krzyzowa
chce juz sie nie bac
kiedys o malo nie skreszowalam facetowi boku"
a na końcu: "A w dluzsza trase i tak mam zamiar sie wybrac|"
i jeździsz dalej. Czy na prawdę chcesz, żeby doszło do tragedii?? Jak ktoś
ma takie problemy z jazdą nie powinien wogóle wsiadać do samochodu! Czy
potrzebny jest potrącony człowiek, czy wypadek, żebyś w końcu to zrozumiała??
I co z tego, że zdałaś egzamin za pierwszym razem, skoro wiesz, że przecież
nie umiesz jeździć. Jak ktoś ma takie problemy (a wie się raczej o tym
kończąc naukę jazdy i przystępując do egzaminu), to powinien wykupić nie
minimalnie wymagane 20 godzin jazd, a 40, 50, czy nawet 100 godzin, tyle, aż
w końcu się nauczy! W końcu skoro masz ten "niezły samochód", to chyba Cię
stać? Z resztą sprawa pieniędzy nie ma tu żadnego znaczenia jak ktoś stanowi
realne zagrożenie dla innych ludzi. Radzę nie wsiadać do samochodu, zanim
dojdzie do jakiejś tragedii.