Dodaj do ulubionych

Do maliny30 i całej beztroskiej reszty...

IP: *.pl 01.10.02, 18:48
To odnośnie wątku "boję się jeździć samochodem...", a w osobnym, żeby został
lepiej zauważony. Kobieto, Ty stanowisz zagrożenie dla innych ludzi! Niby
strasznie się tym przejmujesz, a piszesz z taką porażającą beztroską:

"Kazdy wyjazd jest dla mnie udreka, mam scisniety zoladek, nie moge
jesc...doslownie panika. Prowadzenie samochodu jest dla mnie przykrym
obowiazkiem, nie daje sobie rady z emocjami...
po prostu sie boje
jego obecnosc jako pasazera mnie stresuje...
brak mi jej [wiary] w 100%
to droga krzyzowa
chce juz sie nie bac
kiedys o malo nie skreszowalam facetowi boku"

a na końcu: "A w dluzsza trase i tak mam zamiar sie wybrac|"

i jeździsz dalej. Czy na prawdę chcesz, żeby doszło do tragedii?? Jak ktoś
ma takie problemy z jazdą nie powinien wogóle wsiadać do samochodu! Czy
potrzebny jest potrącony człowiek, czy wypadek, żebyś w końcu to zrozumiała??
I co z tego, że zdałaś egzamin za pierwszym razem, skoro wiesz, że przecież
nie umiesz jeździć. Jak ktoś ma takie problemy (a wie się raczej o tym
kończąc naukę jazdy i przystępując do egzaminu), to powinien wykupić nie
minimalnie wymagane 20 godzin jazd, a 40, 50, czy nawet 100 godzin, tyle, aż
w końcu się nauczy! W końcu skoro masz ten "niezły samochód", to chyba Cię
stać? Z resztą sprawa pieniędzy nie ma tu żadnego znaczenia jak ktoś stanowi
realne zagrożenie dla innych ludzi. Radzę nie wsiadać do samochodu, zanim
dojdzie do jakiejś tragedii.

Obserwuj wątek
    • agick wyzluzuj... 01.10.02, 18:55
      przynajmniej uczciwie mówi jak jest..
      nobody is perfect.
      • Gość: on Re: wyzluzuj... IP: *.pl 01.10.02, 18:58
        agick napisała:

        > przynajmniej uczciwie mówi jak jest..

        No tak, to dużo zmienia....
        • agick a pewnie, że zmienia.., 01.10.02, 19:00
          Gość portalu: on napisał(a):

          > agick napisała:
          >
          > > przynajmniej uczciwie mówi jak jest..
          >
          > No tak, to dużo zmienia....
          • agick Re: a pewnie, że zmienia.., 01.10.02, 19:02
            sorry, za szybko poleciał.
            zmienia, bo staje z probleme oko w oko...
            nauczy się - powinna co prawda pouczyć się w jakimś odludniejszym miejscu ale
            kiedyś trzeba przełamać strach. a strachu się nie przełamie na pustej ulicy
            tylo w pełnym żywiole.
            takie jest moje zdanie na ten temat.
          • Gość: on Re: a pewnie, że zmienia.., IP: *.pl 01.10.02, 19:03
            Za przeproszeniem;) g***o zmienia, stanowi takie samo zagrożenie, przyznać to
            się można, że się zębów rano nie umyło i to nic nie zmienia.
            • agick to co proponujesz..? 01.10.02, 19:06
              przestać jeździć..?
              bez sensu zupełnie..

              "trening czyni mistrza" - inaczej się nie da.
              • Gość: on Re: to co proponujesz..? IP: *.pl 01.10.02, 19:15
                Oczywiście- "trening czyni mistrza", tym bardziej, że po kursie świeżo
                upieczony kierowca ma tak na prawdę nikłe pojęcie o jeździe. Ale jeśli dla
                kogoś jazda stanowi tak traumatyczne przeżycie i wywołuje takie zdenerwowanie,
                to taka osoba na prawdę stanowi zagrożenie dla innych. Jakie wyjścia? Dla mnie
                dwa: albo niestety zrezygnować z jazdy (niektórzy na prawdę nie są do tego
                stworzeni i nigdy się nie nauczą), albo po prostu poświęcić te kilkaset złotych
                dla dobra swojego i innych i wykupić jeszcze dodatkowe jazdy u normalnego
                instruktora, no ale jak ktoś ma już prawo jazdy, to już przecież niby nie
                musi...
                • agick zgadzam się.. 01.10.02, 19:18
                  z opcją numer dwa..

                  spolegliwa się robię - chyba się starzeję..
                  :)
    • Gość: malina30 Re: Do "Niego" IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 19:44
      taaa, to jest to "meskie, logiczne" podejscie do sprawy, wspolczuje Twojej
      kobiecie(jesli takowa posiadasz) A propos, a kolega prawo jazdy posiada?
      Jesli tak, to moze jestes jednym z tych, ktorzy nie potrafia zaczekac kilku
      sekund, tylko niecierpliwie naciskaja na klakson? Albo jednym z tych ktorzy
      potrafia "rzucic" calkiem niezlym miechem (chociaz normalnie calkiem z nich
      kulturalni faceci)? Albo jednym z tych, ktorzy twierdza, ze wszystkie kobiety
      za kierownica sa do bani? Albo jednym z tych, ktorzy powoduja straszliwe
      wypadki bo uwazaja sie za takich herosow drogi? Ale w Twojej wypowiedzi jest
      tez sporo logicznego myslenia, skoro sie boi - niech nie jezdzi... tak,
      ciekawie wygladalby ten swiat gdybysmy do wszystkiego tak podchodzili...A tak
      wogole to strasznie mnie rozbawiles swoim stwierdzeniem "kobieto ty stanowisz
      zagrozenie...":-) Gdyby wszyscy tak ostroznie jezdzili... Pozdrawiam.
      • Gość: on Re: Do 'Niego' IP: *.pl 01.10.02, 20:16
        Taaa..., rzeczywiście bardzo śmieszne, boki można zrywać. Widzę, że nadal
        prezentujesz swoją beztroskę. Poza tym nie odwracaj kota ogonem, nie ma tu
        żadnego znaczenia, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, jakby taki post napisał
        facet- zareagowałbym tak samo. Za herosa drogi się nie uważam, ale jak widzę
        zdania w stylu: "tak, ze zmiana pasa lub wyprzedzaniem to nie jest tak prosto,
        tez juz mi sie zdarzylo ze w lusterkach pustka a nagle okazuje sie ze ktos
        jednak jest..." i całą resztę, którą przytoczyłem wcześniej, to myślę, że coś
        jest tu jednak nie tak. Co do "rzucania mięchem"- zdarza mi się czasem, chyba
        jak każdemu kierowcy, bo bałwanów u nas na drodze coraz więcej. Nie wiem czemu
        całą sprawę przemieniłaś na jakąś feministyczną papkę i sugerujesz, że ja
        jakiś "antybabowy jestem". Jak pisałem wyżej płeć nie ma tu żadnego znaczenia.
        • Gość: Malina30 Re: Do 'Niego' IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 21:46
          hej, spokojnie, nie unos sie tak! Mezczyzna musi byc opanowany a juz na pewno
          za kolkiem...przeciez ujawnianie wszelkich emocji, np. typu strach, lek jest
          nie na miejscu...nawet jesli ktorys z was sie boi lub bal, nigdy sie do tego
          nie przyzna. Ja, potrafie! Potrafie powiedziec,ze sie boje!Boje sie tez tych
          wszystkich pseudokierowcow, ktorzy kupili swoje prawa jazdy i dynda im jak
          jezdza. Ale szczerosc nie dla wszystkich jest na miejscu, zostalam
          okrzyknieta "zagrozeniem" i mam utopic kluczyki w Odrze (najlepiej). To powiedz
          mi dlaczego jest tak duzo tragicznych wypadkow? Czy nie dlatego, ze ktos uwaza
          sie za tak "swietnego" za kolkiem, ze nie musi juz patrzec w lusterka przy
          zmianie pasa lub wyprzedzaniu i dla nich martwy punkt na pewno nie
          istnieje...Ci ktorzy nie sa jeszcze pewni swoich umiejetnosci uwazaja
          podwojnie, szczegolnie kobiety...tylko moze czasem za szybko traca swoich
          mezow, braci czy ojcow...Aha, wyjezdzilam z instruktorem 80 godzin,zdalam
          egzamin za pierwszym razem o wlasnych silach i gdybym sie za kolko nie
          nadawala, pewnie by mi sie ta sztuka nie udala...
          Pozdrawiam.
      • mirabilis Re: Do 'Niego' 01.10.02, 20:25
        Sama pozwalam sie jeszcze wozić. Czas najwyższy na zrobienie prawka miał
        miejsce jakiś czas temu, ale mam pewne pojęcie o tym problemie, ponieważ moja
        mama jakiś czas temu, po wielu namowach, zdała egzamin na prawo jazdy (miała
        wtedy 45 lat!). Podobnie jak Ty potwornie się bała, ale udało jej się przez to
        przejść i teraz jeździ bardzo dobrze. Więc tak trzymaj, będzie lepiej. A Jemu
        chciałabym powiedzieć, że nie ma nic gorszego od kierowcy, który już się nie
        boi... Jeżeli kierowca się boi, to nawet jeżeli stanowi to dla niego pewnien
        dyskomfort psychczny, to przynajmniej jeździ ostrożnie. Moja mamuśka jeszcze
        nie spowodowała żadnego wypadku, nie ma na koncie nawet najmniejszej sztłuczki,
        czego nie można powiedzieć o wielu spośród tych, którzy twierdzą, że prowadzić
        umieją...
        Pozdr.
    • Gość: Lena Trochę wyrozumiałości !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.216.82.* 01.10.02, 22:37
      Macie rację dziewczyny! Jeździć trzeba i jeśli ma się poczucie, że pewne
      umiejętności trzeba dopracować i czuje się nawet duże obawy trzeba to
      przełamywać i jeździć choćby wolno ale po mieście. Plac manewrowy czy peryferia
      nic nie dają - ten strach przed pełnowymiarową ulicą będzie jeśli go nie
      oswoisz jeżdżąc. On nie ma racji. Spotykam takich trąbiących za mną,
      niecierpliwych do obłędu gdy wpuszczam kogoś z boku lub czekam aż ktoś
      spokojnie przede mną wycofa, wykręci choćby to trwało kilka minut /szczególnie
      wpuszczam kobiety - to taka solidarność/. Wydawałoby się, że nalepienie
      zielonego listka powinno pomóc bo inni pomogą. Mniemanie złudne. Dopiero tacy
      ONI mają uzywanie ! Baba z zielonym listkiem - a won na parking , na plac
      manewrowy!!! Jeździłam już trochę gdy w Krakowie zabrałam samochód mojej
      szwagierki - świeżo upieczonego kierowcy - z nalepionym zielonym listkiem. Na
      światłach zmieniających się z czerwonych na żółte dureń jeden za drugim trąbili
      na mnie choć przede mną musiało ruszyć kilka samochodów. I zachowałam się na
      jednym ze skrzyżowań jak w starym dowcipie - zgasiłam samochód, wyszłam i
      zaczęłam oglądać mój tył. Podeszłam do trąbiącego za mną i zapytałam czy coś u
      mnie jest nie tak ze samochodem czy u niego z głową. Nie omieszkałam dodać że
      jak ma najgłośniejszy klakson we wsi to niech tam trąbi bo w mieście nie wolno.
      Moja mama jadąca ze mną była na mnie oburzona. Bratowa powiedziała że tak
      trąbią za nią odkąd nakleiła listek no i listek zdjęła.
      Uważaj On bo przyczyniasz się do niekulturalnej jazdy. Trochę wyrozumiałości !
      Znam fatalnie jeżdżących mężczyzn ale jeżdżą , zwykle wolno i też mają do tego
      prawo. Oczywiście dla wielu 50-60 km/h to jest wolno. pustym miastem można
      jechać i 150 a ci 50 wtedy wpieprzają.A już wolniej? Won na plac manewrowy !
      • Gość: on Nie przekręcać. IP: *.pl 01.10.02, 23:04
        Oczywiście wszystko przekręciłyście sobie po swojemu. Czy ja tu pisałem
        cokolwiek o sobie. A tu wszystko przeinaczyłyście i wyszło na to, że trąbie na
        tych co jadą wolno, w szczególności na zielonolistkowców, przyczyniam się do
        niekulturalnej jazdy, a w dodatku nie lubię kobiet, uważam, że wszystkie są do
        bani i nawet współczują tu mojej dziewczynie... Radziłbym dokładnie czytać
        wpisy, a nie tylko patrzeć, że wpis od faceta, w sprawie jazdy kobiety i tyle-
        hajda na dziada, bo ma inne zdanie, bo przeciwko nam. Nie wiem Leno, czy
        czytałaś wypowiedzi maliny z obu wątków, chyba nie, jeśli nie przeraża (no może
        za dużo powiedziane) Cię, że taki osobnik jest współuczestnikiem ruchu... cóż
        to chyba jest jednak tylko ta wyżej wspomniana kobieca solidarność albo po
        prostu brak zdrowego rozsądku. Jedyny rozsądny głos zabrała Agick, reszta
        zamieniła to w jakąś krucjatę męsko damską.
        • Gość: Lena Re: Nie przekręcać. IP: 213.216.82.* 01.10.02, 23:43
          Przeczytaj to co Ty napisałeś i zobaczysz że każdy z nas ma troszeczkę chociaż
          racji. Dziewczynę, która świeżo zrobiła prawo jazdy i panikuje na forum trzeba
          podbudować, bo wiemy,że każdy kiedys zaczynał i po prostu bał się a nie
          mówić "jesteś nieodpowiedzialna". Pracuję z samymi facetami i sama widzę jak -
          ich zdaniem -żony w większości nie nadają się do prowadzenia samochodu /zwykle
          to jest lęk przed tym by one im samochodu nie podbierały/. Oni mają argumenty -
          ona nie naprawi /jakby on coś w tej elektronice na ulicy naprawił!/, spanikuje,
          roztrzaska a to kosztuje. Gdyby mężczyzna napisał "zrobiłem prawo jazdy za
          pierwszym podejściem a jakoś mi nie wychodzi na ulicy i mam stracha" rzuciliby
          się faceci z rdami "weż sie w garść', "jesteś chłopie The Best".
          pozdr.
          • Gość: on Re: Nie przekręcać. IP: *.pl 02.10.02, 00:13
            I znowu to samo... co gdyby facet, co gdyby kobieta... Ja pisałem o osobie,
            której płeć nie była dla mnie ważna, tylko to co robi. A tu za każdym razem
            wszystko sprowadza się do waszych damsko-męskich przepychanek. Malina pisała,
            że współczuje mojej dziewczynie, po przeczytanych postach mogę napisać, że to
            raczej ja współczuję waszym facetom.
      • Gość: ***** Re: Trochę wyrozumiałości !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.um.wroc.pl 02.10.02, 08:18
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Macie rację dziewczyny! Jeździć trzeba i jeśli ma się poczucie, że pewne
        > umiejętności trzeba dopracować i czuje się nawet duże obawy trzeba to
        > przełamywać i jeździć choćby wolno ale po mieście. Plac manewrowy czy
        peryferia
        >
        > nic nie dają - ten strach przed pełnowymiarową ulicą będzie jeśli go nie
        > oswoisz jeżdżąc. On nie ma racji. Spotykam takich trąbiących za mną,
        > niecierpliwych do obłędu gdy wpuszczam kogoś z boku lub czekam aż ktoś
        > spokojnie przede mną wycofa, wykręci choćby to trwało kilka
        minut /szczególnie
        > wpuszczam kobiety - to taka solidarność/. Wydawałoby się, że nalepienie
        > zielonego listka powinno pomóc bo inni pomogą. Mniemanie złudne. Dopiero tacy
        > ONI mają uzywanie ! Baba z zielonym listkiem - a won na parking , na plac
        > manewrowy!!! Jeździłam już trochę gdy w Krakowie zabrałam samochód mojej
        > szwagierki - świeżo upieczonego kierowcy - z nalepionym zielonym listkiem. Na
        > światłach zmieniających się z czerwonych na żółte dureń jeden za drugim
        trąbili
        >
        > na mnie choć przede mną musiało ruszyć kilka samochodów. I zachowałam się na
        > jednym ze skrzyżowań jak w starym dowcipie - zgasiłam samochód, wyszłam i
        > zaczęłam oglądać mój tył. Podeszłam do trąbiącego za mną i zapytałam czy coś
        u
        > mnie jest nie tak ze samochodem czy u niego z głową. Nie omieszkałam dodać że
        > jak ma najgłośniejszy klakson we wsi to niech tam trąbi bo w mieście nie
        wolno.
        >
        > Moja mama jadąca ze mną była na mnie oburzona. Bratowa powiedziała że tak
        > trąbią za nią odkąd nakleiła listek no i listek zdjęła.
        > Uważaj On bo przyczyniasz się do niekulturalnej jazdy. Trochę wyrozumiałości !
        > Znam fatalnie jeżdżących mężczyzn ale jeżdżą , zwykle wolno i też mają do
        tego
        > prawo. Oczywiście dla wielu 50-60 km/h to jest wolno. pustym miastem można
        > jechać i 150 a ci 50 wtedy wpieprzają.A już wolniej? Won na plac manewrowy !

        We Wrocku jest moze lepiej, bo swego czasu jak jezdzilam z listkiem
        nie spotkalam sie ani razu z agresja, a teraz malo listkow jezdzi, lecz te
        ktore spotkalam nie byly szykanowane z powodu swej "zieleni"
    • Gość: Lena Re: Do maliny30 i całej beztroskiej reszty... IP: 213.216.82.* 02.10.02, 00:20
      A czego się spodziewałeś gdy zaczynałeś ten wątek ?
      Bądź nie tylko przewidujący na drodze !
    • pajdeczka Re: Do maliny30 i całej beztroskiej reszty... 02.10.02, 09:32
      Przyłączam się do autora wątku. Jazda samochodem po ulicach to nie zabawa na
      samochodzikach w wesołym miasteczku.
      Mnie zastanowiło jedno: jakim cudem ta kobieta zdała za pierwszym razem
      egzamin? Mogę się tylko dumyślić. Ciekawe też, jak wyglądało badanie
      psychologiczne. Pewnie tak jak u mnie. Tablica z literkami , pan doktor kasuje
      50zł i zaświadczeenie wystawione.
      Ale nie krytukujmy wypowiedzi innych, najdzwyczaj życzliwych Malince. Tu
      wszyscy są bardzo "wyrozumiali i pomocni". Tylko nie zdają sobie sprawy, że
      wyrządzają tą swoją przychylnością komuś "niedźwiedzią przysługę".
    • Gość: teklat Re: Do maliny30 i całej beztroskiej reszty... IP: *.ies.krakow.pl 02.10.02, 09:46
      O, wypraszam sobie "beztroska reszte"! Ani siebie za taka nie uwazam, ani tych, ktore jakos probowaly
      podtrzymac Maline na duchu. Po zrobieniu prawa jazdy pierwszych jazd na drodze boi sie chyba kazdy -
      nie boja sie chyba tylko ludzie pozbawieni wyobrazni albo ci, ktorzy zanim zaczeli robic kurs juz nauczyli
      sie jezdzic (nielegalnie). I mysle, ze lepiej jest zawczasu zdac sobie sprawe ze swoich lekow i obaw - i
      jednak jezdzic - wolniej i ostrozniej, niz chojrakowac wymachujac szabelka... Wazne jest by probowac
      opanowac strach, jesli juz sie wie o przyczynach jego istnienia, a nie poddawac sie, bo maz-szowinista (a
      moze zona-szowinistka) powiedzial "ty sie nie nadajesz" (mam, niestety kilka kolezanek, ktore wlasnie z
      tego powodu nie jezdza, wiec chyba jednak cos jest z tym meskim szowinizmem na rzeczy). Nigdy -
      powtarzam nigdy w zyciu nie zdarzylo mi sie spotkac faceta, ktory by sie przyznal, ze jest co najmniej
      srednim kierowca - a tacy tez sa, ale zaden z nich nawet nie probuje spojrzec na siebie krytycznie...
      • Gość: Lena Re: Do maliny30 i całej beztroskiej reszty... IP: 213.25.39.* 02.10.02, 10:52
        Gdzie ta Pajdeczka robiła prawo jazdy,że robili jej test psychologiczny?
        Pierwszy raz o czymś takim słyszę. Lekarz sprawdza czy dobrze widzę, czy dobrze
        widzę w mroku /zasłonięte okna i słabe światło/, kąt widzenia i brak daltonizmu.
        • pajdeczka Re: Do maliny30 i całej beztroskiej reszty... 02.10.02, 13:53
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > Gdzie ta Pajdeczka robiła prawo jazdy,że robili jej test psychologiczny?
          > Pierwszy raz o czymś takim słyszę. Lekarz sprawdza czy dobrze widzę, czy
          dobrze
          >
          > widzę w mroku /zasłonięte okna i słabe światło/, kąt widzenia i brak
          daltonizmu
          > .

          A wiesz , co to są badania psychotechniczne dla kierowców? To miałam na myśli,
          a nie testy psychologiczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka