szuszu86
09.11.05, 14:53
Witam serdecznie wszystkich, którzy czytają właśnie ten post.
Piszę go ponieważ mam pewien problem i chciałabym żebyście podzielili się swoimi spostrzeżeniami na ten temat, jak sie na to zapatrujecie, czy moze sami mieliście podobny problem.
Z góry dziękuję za cierpliwe przeczytanie , za wypowiedzi i wszelkie rady
Mam 19 lat (tzn. powiedzmy że 19 i pół ) . Mieszkam z rodzicami (jak pewnie większość osób w tym wieku), studiuję dziennie, nie pracuję i pozostaję na utrzymaniu rodziców.
Zawsze miałam dobry kontakt z mamą- dużo rozmawiałyśmy, wiedziała o wszystkich moich problemach, zawsze po powrocie ze szkoły dzieliłam się z nią wszystkim - sprawami czysto szkolnymi, jak i kwestiami związanymi z moimi znajomymi. Zawsze było mi z tym dobrze, bo pewnie nie każdy ma szczęście mieć mamę która wysłucha, wesprze, poradzi.
Ogólnie to chyba jestem "wzorową" córeczką- zawsze mówię gdzie, z kim wychodzę, o której będę- wszystko dokładnie opowiedziane, wyjaśnione. Poza tym chyba rodzice nie mieli ze mną większych problemów wychowawczych. Przypuszczam, że taki stan rzeczy doprowadził do mojego bardzo silnego "uzależnienia" od mamy. Bardzo liczę się z jej zdaniem, nadal wszystko jej opowiadam, chociaż juz po fakcie, po przemyśleniu sprawy stwierdzam ze głupotą jest opowiadanie jej takich szczegółów z mojego zycia prywatnego. Ale gdybym jej nie opowiedziała co u mojego chłopaka, co u znajomych - to chyba czułabym wyrzuty sumienia. Zawsze zakupy "ciuchowe" robię z jej obecnością- bo przecież ona najlepiej wie co jest dobre, ładne... Tylko ze jak tak sobie pomyślę to jest to wręcz komiczne - to jest wręcz niezdrowe uzależnienie. Zastanawiem się, jak mogłabym to nieco odmienić, bardziej sie uniezależnić, poczuć ze mój gust, moje zdanie też jest istotne i niekoniecznie złe ?
Obecnie dośźć spory problem to kwestia seksu... Może i wewnętrznie bym chciała to zrobić, wcześniej iść do ginekologa i takie tam, ale... No włąśnie, pojawia się to "ale". Zawsze o wszystkich moich krokach, decyzjach wiedziała moja mama. Wiadomo ze nie umiałabym o tym z nią pogadać, bo chyba nie jest "za" , a z drugiej strony nie wyobrazam sobie zrobienia czegoś za jej plecami.
To tak po krótce moja historia i niejako mój problem. Bardzo proszę o pewne wskazówki jak mogłabym niecko odciąć te nić która jest pomiędzy mna a mamą , a która chyba przybrała niezdrową formę.