Problem natury emocjonalnej...

09.11.05, 14:53
Witam serdecznie wszystkich, którzy czytają właśnie ten post.
Piszę go ponieważ mam pewien problem i chciałabym żebyście podzielili się swoimi spostrzeżeniami na ten temat, jak sie na to zapatrujecie, czy moze sami mieliście podobny problem.
Z góry dziękuję za cierpliwe przeczytanie , za wypowiedzi i wszelkie rady

Mam 19 lat (tzn. powiedzmy że 19 i pół ) . Mieszkam z rodzicami (jak pewnie większość osób w tym wieku), studiuję dziennie, nie pracuję i pozostaję na utrzymaniu rodziców.
Zawsze miałam dobry kontakt z mamą- dużo rozmawiałyśmy, wiedziała o wszystkich moich problemach, zawsze po powrocie ze szkoły dzieliłam się z nią wszystkim - sprawami czysto szkolnymi, jak i kwestiami związanymi z moimi znajomymi. Zawsze było mi z tym dobrze, bo pewnie nie każdy ma szczęście mieć mamę która wysłucha, wesprze, poradzi.
Ogólnie to chyba jestem "wzorową" córeczką- zawsze mówię gdzie, z kim wychodzę, o której będę- wszystko dokładnie opowiedziane, wyjaśnione. Poza tym chyba rodzice nie mieli ze mną większych problemów wychowawczych. Przypuszczam, że taki stan rzeczy doprowadził do mojego bardzo silnego "uzależnienia" od mamy. Bardzo liczę się z jej zdaniem, nadal wszystko jej opowiadam, chociaż juz po fakcie, po przemyśleniu sprawy stwierdzam ze głupotą jest opowiadanie jej takich szczegółów z mojego zycia prywatnego. Ale gdybym jej nie opowiedziała co u mojego chłopaka, co u znajomych - to chyba czułabym wyrzuty sumienia. Zawsze zakupy "ciuchowe" robię z jej obecnością- bo przecież ona najlepiej wie co jest dobre, ładne... Tylko ze jak tak sobie pomyślę to jest to wręcz komiczne - to jest wręcz niezdrowe uzależnienie. Zastanawiem się, jak mogłabym to nieco odmienić, bardziej sie uniezależnić, poczuć ze mój gust, moje zdanie też jest istotne i niekoniecznie złe ?
Obecnie dośźć spory problem to kwestia seksu... Może i wewnętrznie bym chciała to zrobić, wcześniej iść do ginekologa i takie tam, ale... No włąśnie, pojawia się to "ale". Zawsze o wszystkich moich krokach, decyzjach wiedziała moja mama. Wiadomo ze nie umiałabym o tym z nią pogadać, bo chyba nie jest "za" , a z drugiej strony nie wyobrazam sobie zrobienia czegoś za jej plecami.

To tak po krótce moja historia i niejako mój problem. Bardzo proszę o pewne wskazówki jak mogłabym niecko odciąć te nić która jest pomiędzy mna a mamą , a która chyba przybrała niezdrową formę.
    • nisar Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 14:59
      Podobnie jak ty byłam z mamą zawsze bardzo związana. Wiedziała o mnie bardzo
      wiele. I wiesz co, wcale tego źle nie oceniam. Z perspektywy czasu (mam 36 lat)
      widzę, przed jak wieloma głupotami uchroniło mnie tylko "co mama by na to
      powiedziała". Jeśli mama jest mądra, to nie możesz stracić na tej bliskości.
      Powoli wkraczasz w dorosłość i będziesz się uniezależniała od jej zdania. Już
      teraz zaczyna Ci to przeszkadzać (jak miałaś 15 lat to nie było takich
      wątpliwości, prawda?) co świadczy właśnie o tym, że zaczynasz budować swoją
      sferę prywatności. Masz w mamie przyjaciela, co zdarza się sporadycznie, więc
      doceń to. Niemniej nawet przyjaciel nie musi wiedzieć o wszystkim i być
      wyrocznią w Twoich sprawach, prawda? Więc nie musisz mieć wyrzutów sumienia,
      jeśli czegoś nie powiesz. Ale jeśli Ci to przeszkadza, to znaczy, że to TY
      potrzebujesz jej wsparcia i masz do tego prawo.
    • kobieta_na_pasach tez witam serdecznie btxt 09.11.05, 15:00
    • sagis Dlaczego chcesz odcinać nić?Wystarczy,jak wyznacz 09.11.05, 15:03
      ysz swoje granice.
      Czy mama zmusza Cię, do tego, abyś jej o wszystkim mówiła i że musisz wszystkie
      decyzje z nią podejmować?
    • nihiru Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 15:19
      niedawno czytałam mądrą (chyba) ksiązkę dla rodziców nastolatków, w której
      autor radził tymże rodzicom, ze muszą być przygotowanie na to, że dziecko
      przestanie im mówić o wszystkich swoich sprawach. Ze dojrzewanie to tak jakby
      odcinanie kolejnej pępowiny - nastolatek zaczyna istnieć jako samodzielna i
      odrebna osoba, a z tym związane jest większe poczucie "prywatości". Było tam
      wręcz napisane, że rodzice powinni się martwić, jeśli dziecko tego buntu nie
      przechodzi, bo bez niego nie będzie mogło rozpocząć samodzielnego życia.

      Nie zrozum mnie źle - to wspaniały i bardzo rzadki dar, że możesz z mamą tak
      porozmawiać. Nie rezygnuj z niego, ale jednocześnie nie musisz czuć się winna,
      jeśli nie mówisz jej o wszystkich swoich sprawach.
      • ewunia_g22 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 18:13
        Tylko że ona ma 19 lat! To już taka "duża" nastolatka, prawda? ;)
    • ewunia_g22 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 18:11
      U większości dziewczyn ten problem rozwiązuje się w momencie, gdy rozpoczynają
      studia i przenoszą się do innego miasta. Tobie niestety się nie udało.
      Sytuacja faktycznie niezdrowa, a w przyszłości może owocować jedynie problemami
      w relacjach z partnerem ("matka jest dla Ciebie ważniejsza ode mnie?") i
      wtrącaniem się matki w Twoje życie.
      Uważam, że należy to rozwiązać metodą "małych kroków"-zakupy z kimś innym, nie
      mówisz ciągle, dokąd wychodzisz, nie opowiadasz o wszystkim.

      PS.Wybacz, ale jak na swój wiek, jesteś jeszcze bardzo dziecinna.
      • istna Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 18:25
        Imho uważanie bliskiej relacji z matką za dziecinną jest dziecinne:) Co do
        pierwszej części postu:
        > U większości dziewczyn ten problem rozwiązuje się w momencie, gdy rozpoczynają
        > studia i przenoszą się do innego miasta. Tobie niestety się nie udało.
        A co z nieszczęśniczkami, które mają pecha mieszkać w miastach uniwersyteckich?;)
        • ewunia_g22 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 18:38
          > Imho uważanie bliskiej relacji z matką za dziecinną jest dziecinne:)
          Bliska relacja z matką nie jest dziecinna. Ale dziecinnym jest mówienie matce o
          wszystkim, gdy teoretycznie jest się osobą dorosłą. Poza tym nie wmówisz mi
          chyba, że mówienie matce wszystkiego, robienie zakupów wyłącznie z nią, "bo ona
          wie lepiej" i wstrzemięźliwość seksualna, "bo co mamusia pomyśli" to są
          przejawy dobrej, zdrowej relacji z matką?
    • lily824 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 18:52
      Powinnaś wyluzować troszke, bo rzeczywiscie się uzależnisz od mamy. A prawda
      jest taka ze powinnas zrobic to jak najszybciej - lepiej dla ciebie.
      Po prostu przestan powoli mówić jej o wszystkim.
    • marakesz13 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 19:04
      No cóż temat mi doć bliski. Mam trochę więcej lat niż 19,5, ale moje życie
      wówczas wyglądało podobnie. Jej opiekuńczość, nadskakiwanie były z
      gatunku "zagłaskać kota na śmierć". Potem udało mi się wyprowadzić od niej i
      byłam na prawdę szczęśliwa z powodu tej wolności. Teraz jednak znowu z nią
      mieszkam i dochodzę do wniosku, że nigdy jej ni kochałam, a to co do niej czuje
      jest po prostu nienawiścią. Niestety, znienwidziłam matę za to, że była i jest
      nadopiekuńcza i ciągle ingerowała i ingeruje w moje życie. Naprawdę bez powodu.
      Taki wściekły charakter po porostu.
    • margueri3 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 22:03
      Ze mna jest podobnie.Dziele sie z mama prawie wszystkim,ale nic nie mowie o tym
      co robie z chlopakiem,bo uwazam,ze to nasza sprawa.Ale powiem tak moja mama i
      tak domyslila sie co i jak.
      • zosiasamosia81 Re: Problem natury emocjonalnej... 09.11.05, 22:55
        Mam dokładnie ten sam problem tylko ja mam 24 lata. I niestety chyba jestem
        uzależniona od mamy. Ja ją bardzo kocham, i wszystko co chcę zrobić a ona "by
        tego nie pochwaliła" budzi moje ogromne wyrzuty sumienia. Wiem że to źle ale
        tego nie da sie tak chop siup zmienić Tym bardziej że moja mama czuje że traci
        nade mną kontrolę i próbuje zacieśnić ze mną związek... ostatnio chciała żebym
        upoważniła ją do mojego konta i chciała trzymać na nim swoje pieniądze, gdy
        grzecznie tłumaczyłam, że chcę mieć swoje własne konto - obraziła się i
        powiedziała że nie spodziewała się tego po mnie. Moja jedyna rada dla ciebie:
        nic na siłę i szybko bo przecież też kochasz swoją mamę a pragniesz jedynie
        troszkę swobody. Ale tak jak tu inni radzą - wszytko krok po kroczku może
        podziała..
        • his_girl Re: Problem natury emocjonalnej... 10.11.05, 08:20
          Prawdę mówiąc jestem przerażona Waszymi postami!
          Nie sądziłam, że aż tyle dziewczyn ma toksyczną relację z matką...
          Zróbcie coś z tym, zanim będzie za późno-zanim to porozwala Wasze związki etc.
Pełna wersja