Dodaj do ulubionych

Mam mega doła.

IP: *.gda.supermedia.pl 09.10.02, 15:59
Przyszedł wczoraj wieczorem, nieproszony. Bez konkretnej przyczyny. I nie
chce mnie opuścić. Nawet tabliczka czekolady popijana herbatą wiśniową nie
pomogła. Poradźcie, co robić?
Obserwuj wątek
    • kini Re: Mam mega doła. 09.10.02, 16:01
      Może wizyta w hospicjum?
      • Gość: spacja Re: Mam mega doła. IP: *.gda.supermedia.pl 09.10.02, 16:06
        adres jakiegoś poproszę
        albo lepiej położę się na podłodze i umrę! ciekawe czy rodzina dostanie jakieś
        odszkodowanie za to że umarłam w pracy?

        kini napisała:

        > Może wizyta w hospicjum?
        • kini Re: Mam mega doła. 09.10.02, 16:10
          Jak z nudów, to nie. Lepiej już jakiś wypadek. Może włóż włosy w zniszczarkę?
          • Gość: spacja Re: Mam mega doła. IP: *.gda.supermedia.pl 09.10.02, 16:17
            Dobre, ale jak dla mnie zbyt krwawe. Może spróbuję zatruć się tonerem do xero?
            Mamy też piec gazowy...

            kini napisała:

            > Jak z nudów, to nie. Lepiej już jakiś wypadek. Może włóż włosy w zniszczarkę?
            • kini Re: Mam mega doła. 09.10.02, 16:24
              Spróbuj toneru i opisz wrażenia!!!
      • Gość: orange Re: Mam mega doła. IP: *.localdomain / 10.0.10.* 09.10.02, 16:08

        Pooglądać optymistyczne filmidła? (sprawdzają się także
        głupie :)

    • Gość: spacja Re: Mam mega doła. IP: *.gda.supermedia.pl 09.10.02, 16:21
      Idę do domu. Może po drodze uda mi się wpaść pod samochód? Dzięki, kini.
      ;)
      • kini Re: Mam mega doła. 09.10.02, 16:24
        Ależ proszę. Zawsze do usług.
        • agick kini.... 09.10.02, 19:04
          Ty nie dobra...
          ale się pośmiałam z porady samobójstwa przez wkręcenie w niszczarkę...
          głupi dowcip mi się przypomniał

          do pracy w biurze pzyszła nowa sekretarka.. bluzeczka koronkowa, mini, długie
          włosy, długie nogi..
          szef westchnął ale pomyślał, że tak pierwszego dnia nie wypada jej przelecieć...
          sytuacja powtórzyła się dwa dni z rzędu - coraz krótsza spódniczka,
          prześwitująca bluzeczka...

          czwartego dnia szef zdecydował "krew nie woda, do dzieła" i przydybał pnienkę
          prze ksero i niszczarce... zaskoczył ją od tyły, pochylił w przód i zaczyna
          działać...
          panienkia włoy miała spęte w warkocz, który zaczął jej się wkręcać w
          niszczarkę.. i krzyczy:
          WARKOCZ, WARKOCZ !!
          na co szef - wrrrrrrrrrrrrrrrrr...!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka