Dodaj do ulubionych

Czy to ma sens??

24.11.05, 17:00
Mam problem, poznałam fantastycznego faceta, ma 29 lat, codzień piszemy do
siebie na gg, dzwonimy, nasza znajomość rozwija się tak jak powinna, tylko, że
on ma ... żonę, nie układa im się, on chce rozwodu jednak ona nie chce mu go
dać! mieszkają razem, bo on buduje sobie chatę, a to mieszkanie zostanie dla
niej...
nie jest to facet, który lata za spódniczkami, wiem, że nie jestem dla niego
odskocznią od małżeństwa,
nie ukrywał przede mną tego faktu, że jeszcze razem mieszkają, wiem, że duzo
dla niego znaczę i on dla mnie też obojgu nam na sobie zalezy,
jednak dopadły mnie wątpliwości, czy to ma sens? może dać mu ultimatum:
najpierw rozwód a potem ja! ale przeciez nie wytrzymam tyle czasu bez niego! a
wiadomo, że rozwód trochę trwa...
nie wiem co robić, czy któraś z was kobietki była w takiej sytuacji? dodam, że
nie maja dzieci.
Poradźcie coś proszę...
Obserwuj wątek
    • andula_t Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 17:02
      ale chce rozwodu czy się rozwodzi? - bo to różnica.
      czasami panowie różne bajki opowiadają.
      • zdun.jacek Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 17:05
        a dobrze ze ty to juz wiesz:)
    • diegosia Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 17:17
      A dlugo sie juz znacie? Czy tylko z gg? Bo jesli tak, to ja bym uwazala.
    • lib Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 17:22
      rany, cycki opadają jak się takie rzeczy czyta...
      • frezja66 Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 17:28
        wiem :-(
        nie sądziłam, że kiedyś wplączę się w coś takiego, biore go pod uwagę w moim
        zyciu tylko dlatego, że twierdzi, że sie rozwodzi a ona nie chce dać mu tego
        rozwodu, gdyby byli razem jak mąż i żona, a nie zyli obok siebie to nie
        zawracałabym sobie nim głowy...
        znamy sie 2 miesiące
    • madainn Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 18:19
      dziewczyno, 2 miesiące to moment, jak możesz myśleć, że kogoś znasz, tylko
      dlatego, że rozmawiasz z nim od 2 miesięcy ??? odpuść sobie, zajmij się
      czymś/kimś innym, a jeżeli bardzo Ci na nim zależy, to tym bardziej zdystansuj
      się do tego i daj mu czas na ułożenie, a raczej rozłożenie swojego życia, wtedy
      się przekonasz co tak naprawdę; i nie ma czegoś takiego jak "nie chce dać
      rozwodu", to znaczy jest, ale to kwestia czysto formalna, a jeżeli facet
      naprawdę nie chce być ze swoją żoną, to się wyprowadza, prosta sprawa
    • movisz nastepna naiwna 24.11.05, 18:37
      .........nie jest to facet, który lata za spódniczkami...........

      czy to znaczy ze nosisz zawsze spodnie?
    • goldenwomen Re: Czy to ma sens?? 24.11.05, 18:39
      jesteś az tak bardzo naiwna albo to prowokacja coby podniesc walory tego
      forum :P
      • goldenwomen podtrzymuję opinię:P 07.12.05, 19:16
        :)
    • bcde Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 01:50
      MA SENS! Jestem facetem, który właśnie się rozwiódł. Na moją decyzję o
      wniesieniu pozwu wpłynął fakt, że poznałem kobietę, z którą chcę być. Mówiłem
      jej, że się rozwiodę i zrobiłem to, mając na względzie m.in. naszą przyszłość.
      Możesz temu mężczyźnie zasugerować, że nie zamieszkasz z nim dopóki się nie
      rozwiedzie. Nie stawiaj mu jednak ultimatum i nie zrywaj kontaktów. Sprawa
      rozwodowa rzeczywiście może potrwać, i to nawet rok albo dłużej. Przeczekasz,
      dacie sobie radę w tym czasie i znajdziecie sposób aby się spotykać. Jeśli nie
      mają dzieci, to Twoje szanse na wspólne życie z nim są duże.
      Trochę więcej wiary w mężczyzn!
      • konopielka80 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 10:53
        Naiwna jesteś...albo tak bardzo pragniesz miłości, że przestajesz racjonalnie myśleć. Kochana...przez 2 miesiące to trudno poznać kogoś nawet na stopie towarzyskiej (jako kolegę, przyjaciela) a co mówić o stronie uczuciowej..I jeszcze robić jakieś wielkie plany...
        Czy wy rozmawiacie tylko na gg i telefonicznie czy też spotykacie się czasem, idziecie na kawę itp.?
      • six_a Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:17
        proszę, jakie to życie proste: ożeniłem się, a potem spotkałem kobietę, z którą
        chciałem być. Szybko, łatwo, bez problemu.
      • domina19 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:23
        popieram to co napisał kolega
      • kinusia3 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:55
        Tak trochę wiecej wiary!! Hurra. zaufaj a potem sie taki rozwiedzie jak
        przedmowca. Powaodzenia.
      • kinusia3 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:56
        dodam ze z Toba, po 5 latach, jak pozna nastepna kobiete z "ktora chce byc"
        • kinusia3 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:58
          i bedzie tak pieknie i latwo jakby znow mial 16 lat. Bo przeciez On "chce".
          Załosne
          • domina19 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 12:03
            no ze mna nie, juz nie:) ale nie wszyscy są oszustami
    • trzydziecha1 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 10:56
      Nie może być tak, że "zona nie chce dać mu rozwodu"
      To bzdura. On składa pozew, a sąd w uzasadnionym przypdaku udziela im rozwodu.
      A wogóle poczytaj sobie wątek Mandam (albo mandan) "Gdy ukochany kłamie czy
      jakoś tak. Bardzo pouczajacy.
      • konopielka80 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:09
        Czesto tłumaczenie w stylu "zona mi nie chce dac rozwodu" ma na celu mydlenie oczu kochance..Facet udaje , ze chce rozwodu, ale to z jej winy nie może być znowu wolny..dzięki temu kochanka nie moze miec do niego żalu, nie moze go popędzać w sprawie rozwodu, bo przecież on taki biedny, to zona mu nie chce dac rozwodu. Dzięki temu trzyma 2 sroki za ogon - jest nadal z żoną , nic się nie zmienia w tej sferze jego życia a z drugiej - ma kochankę i ona nadal z nim jest, bo wierzy w jego czyste intencje, że on naprawde chce rozwodu, ale tamta "jędza" mu nie daje..
      • frezja66 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:57
        Niestety nie wiem jak wygladaja rozwody, nie mam znajomych którzy sie rozwiedli
        ani nikogo kto mógłby mi to opisać,
        dlatego duzo mi dało to co napisalaś, dzieki
      • alka261 Tu jest link. 25.11.05, 11:58
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=29996184&a=29996184
        Przykładowa lektura...
    • kinusia3 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 11:53
      nie nie bylam w takiej sytuacji - bo nigdy bym do niej nie dopusciła!! Nie
      wchodze w bagno bo nie jestem masochistką. Sadystka tez nie,wiec nie krzywdze
      cudzych zon i nie mieszam facetom w glowach.
    • frezja66 Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 12:24
      Dziekuję za link,
      moja sytuacja jest taka, że on niczego przede mna nie ukrywał, nie obiecuje mi
      złotych gór, nie mówimy o wielkiej miłości, tylko, że nie da sie ukryć, że
      zaczyna nam na sobie zeleżeć, przynajmniej mi na nim, on twierdzi, że jemu na
      mnie też, że dotąd jego zycie to była tylko praca a teraz pojawiło sie jakies
      swiatełko które, ma nadzieję, że bedzie coraz jasniej świeciło...
      jego małżeństwo wygląda tak: żyja razem a jednak osobno...

      przeczytałam post GDY UKOCHANY OKAZUJE SIE KŁAMCĄ, i tak jak autorka także
      jestem tak spragniona miłości, że poznająć go, myslę o nim poważnie, bo
      twierdzi, że chce sie rozwieść...

      nie wiem co o tym mysleć, zawsze byłam cwana jak inna dziewczyna pisała post z
      takim problemem, umiałam powiedziec tylko: odejdź od niego, oszukuje Cie, a
      teraz widzę, że to były tylko słowa, teoria a w praktyce to całiekm inaczej
      wygląda, cięzko jest odejść, jak facet mówi, że sie rozwiedzie, czeka sie na to
      i w ogóle...
      gdyby mnie okłamywał, że nie ma zony, ze z nią nie mieszka i takie tam to nie
      myslałabym juz o nim pozytywnia, ale oprócz tego, ze razem mieszkają to chyba
      nie moge mu nic zarzucić...
      nie moge oczekiwać, że dla mnie specjalnie sie rozwiedzie, bo znamy się za
      krótko abym mogła posuwać sie do takich argumentów...
      :-(((


      • alka261 Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 12:35
        Taki jest twój wybór. Bo jeśli by Jemu było źle w małżeństwie to wybrałby już
        dawno rozwód. Nie ma czegoś takiego jak "ona mi rozwodu nie chce dać". Chcesz za
        wszelką cenę wskoczyc na miejsce jego żony? Możesz się przykro rozczarować bo on
        szuka bardziej odskoczni od nudy i rutyny niż nowego domu. Nawet jeśli zmieni to
        na krótko.
        • frezja66 Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 12:50
          Wcale nie chcę mu rozwalić małżeństwa, zastanawiam sie nad spotkaniami z nim
          tylko dlatego, że twierdzi, że sie rozwodzi, słucham tego co do mnie mówi, nie
          okłamuje mnie, ale ja nie wiem jak to sie potoczy, bo przecież jesli sie
          rozwiedzie to co stoi na przeszkodzie abysmy sie spotykali? ale z drugiej strony
          nie jest wolnym człowiekiem i dlatego załozyłam ten post
          • frezja66 Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 12:53
            I dodam jeszcze, że to nie ja jestem powodem jego decyzji o rozwodzie,ale jakie
            one są to nie wiem, nie chcę być natrętna i nie pytam, jak bedzie chciał to sam
            mi powie, zjawiłam sie duzo potem, nie byłam i nie jestem jego kochanką, nie
            sypiam z nim i nie zanosi sie na to z mojej strony, spotykamy się ale czuję, że
            coś pomiędzy nami sie rodzi, jakies uczucie i nie wiem czy w nie chociaż trochę
            zainwestować
            • alka261 Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 12:59
              Widziałaś pozew rozwodowy? Wyprowadził się od żony?
              Nie teoretyzuj tyle tylko patrz na FAKTY!
          • alka261 Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 12:56
            frezja66 napisała:

            > Wcale nie chcę mu rozwalić małżeństwa,

            To chcesz być jego przyjaciółeczką do pocieszania i wysłuchiwania skarg na temat
            żony i nieudanego małżeństwa? Charytatywnie?


            > że twierdzi, że sie rozwodzi, słucham tego co do mnie mówi, nie
            > okłamuje mnie,

            NAIWNA JESTEŚ!!
            NIC NIE WIESZ JAK JEST NAPRAWDĘ!!!!
            nie masz ŻADNYCH dowodów na to co on twierdzi oprócz jego słów- i NIE WIESZ CZY
            KŁAMIE czy nie!!!

            >ale ja nie wiem jak to sie potoczy, bo przecież jesli sie
            > rozwiedzie

            właśnie- - - JEŚLI SIĘ ROZWIEDZIE....jeśli!!

            • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 17:24
              ależ dyskusja proszę ja was.
              może po prostu warto spytać? wprost. zamiast pisać, o kłamstwach, dowodach,
              etc. bo jeżeli by podchodzić do każdej sytuacji na zasadzie, że na pewno
              kłamie, to jakim cudem wiele osób przeszło, jeżeli sobie nie zaufało ????
              • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 17:32
                a po co pytać? przeciez wiadomo, ze to drań i rozpustnik!
                jak facet zaklada obrączkę, wychodzi z niego prawdziwa bestia, diablisko, sssssssnake... :D
                wtedy wlasnie rozgląda się za spódniczkami, spodniami, szortami... czymkolwiek... bo wczesniej to nie...
                a już taki facet, co się rozwodzi, to juz w ogóle nie może być dobrym czlowiekiem, to na pewno cham i cwaniak...
                nie wiem dlaczego w ogole można myśleć, ze może miec dobre intencje...
                żonaty mężczyzna to szatan w ludzkiej skórze... dziewczyno, jak raz wpadniesz w jego łapy, to juz Ci nic nie pomoże...
                oj nic...
                • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 26.11.05, 09:31
                  iście diabelska ocena. a może od razu ustalić, że każdy facet to szatan, z
                  rozdwajającym się językiem ogonem sprytnie ukrytym w spodniach i rogami, które
                  widoczne są tylko dla wtajemniczonyczh ??? tylko jak to jest, że kobiety, które
                  są tak mądre, tak wykszatłcone, mające szeroką wiedzę na temat ludzkiej
                  psychiki, odkrywają tą straszną prawdę dopiero w takich momentach ???
                  ojojoj, język mi się za bardzo rozdwaja...
                  • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 27.11.05, 16:01
                    co do tego ogona w spodniach, to i tak każdy o nim wie ;)
                    ale masz rację, kazdy facet to szatan, to szuja i cham... czy zonaty, czy wolny, nie ma znaczenia...
                    a kolezanka tutaj widze czekała na twoje slowa jak na zbawienie, myslała, ze wszyscy ja pochwalą...
                    o nie, nie moja droga... nie zaslużylaś :P
                    ...a Tobie niech się tak język ie rozdwaja, bo znow bedziesz mówił tylko sssssss :)
                    • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 28.11.05, 11:17
                      o szujach i chamach też wiadomo :)))
                      pytanie pozostaje jednak w mocy. co powoduje, że takie diablice jak ty, ciągle
                      się na to nabierają ???? sssssssssssssss :)
                      • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 29.11.05, 19:32
                        co powoduje? hmm... może ten ogon(ek) odgrywa pewną rolę ;D
                        a poza tym... każda diablica potrzebuje swojego szatana...
                        by mogło być im razem pieeekieeeeelnie gorrrrąco...
                        a podobno prawdziwe diablisssssssko wychodzi z facetów na slużbowych wycieczkach w góry...
                        ale nie wiem do końca, czy to prawda ;)
                        • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 30.11.05, 11:11
                          więc widać, że szatańskie układy mają jednak przyszłość :))
                          a co do wychodzenia diablisssssssssk z facetów, to myślę sobie, że miejsce nie
                          ma do końca znaczenia. góry i równiny są równie dobre, jak i jeziora, nadmorkie
                          kurorty, czy betonowo-szklane pustynie.
                          chodzi o wzudzenie tego piekielnego ognia, który powoduje, że obie strony chcą
                          się w nim spalić... jak iskra przeskoczy, to nie ma takiej siły, żeby go zgasić
                          zanim się na dobre rozpali.
                          chyba nawet strażacy mają z tym problemy :)))))
                          • bellima Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 30.11.05, 11:13
                            ale w wiekszosci przypadkow
                            to slomiany ogien
                            albo taki
                            ktory z ust puszczaja cyrkowcy
                            wóda-chuch-ogień-dym-i kuuuuuupa smrodu:)
                            • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:12
                              diabelskie ognie, sa oparte na smole, a ta pali się długo. a smród faktycznie
                              robi się coraz większy, lecz niestety zgasić nie tak łatwo jak się niektórym
                              cyrkowcom wydaje :))
                              • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:17
                                ale jak się jest klaunem, to latwiej... ;)
                                • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:19
                                  to raczej zadanie dla magika i jego wiernej asystentki, niejednokrotnie
                                  przecinanej na pół :)))
                                  • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:23
                                    często tez biora takie z widowni... ja raz nawet na wielbładzie jeździlam... ale mial skubany garba... ;)
                                    • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:40
                                      ale jak biorą z publiki, to ryzyko się zwiększa, bo w końcu angażuje się
                                      jakiegoś amatora(kę) i wtedy nieszczęście gotowe. nie ma to jak profesjolanie
                                      wykonywana sztuczka magiczna :))))
                          • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:09
                            tylko szatańskie uklady mają przyszlość... bo jak się aniołek z szatanem zwiąże (zakladająć, ze każdy facet to szatan) to bedzie niedobrze...
                            a tak wszystko kręci się wokół grzechu... ten piekielny ogień, to dość krótko trwa, choć jest poprzedzony miła grą rozpalająca... a czasem to nawet ta zapalka rozpalająca się sprzeciwi i nici z zabawy...
                            bo chyba o tym caly czas mówimy... nie sądzisz przezciez , ze takie okropne stworzenie jak facet jest podatne na wyższe uczucia... tu chodzi tylko o seks... droga koleżanka jeszcze o tym nie wie, ale lada moment sie przekona ;)
                            • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:16
                              tylko gdzie takie aniołki można spotkać diablico ? :))
                              w sprawie wyższych uczuć... no fakt seks jest wielkim konkurentem, ale aż mnie
                              niepokoi, że w zapomnienie idą takie sprawy jak nie przesolona zupa, gazeta na
                              czas, piwo zawsze gotowe w lodówce, o kapciach i fotelu nie wspominająć :))))
                              • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:27
                                a gdzie partnerstwo... gdzie mycie kobiecie plecków, masaże, pozmywanie naczyń, żeby jej się lakier nie zdarl... gdzie poodkurzanie domu, podanie pilota, by mogla obejrzeć fashion tv tudziez najnowszy odcinek S jak Seks... gdzie czule witanie u progu ze slowami... Kochanie, nareszcie jesteś, tak tęskniłem... ech... gdzie to wszystko :D
                                • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:34
                                  gdzie to wszystko??? chyba jedyną odpowiedzią zdają się być seriale
                                  telewizyjne, ukazujące świat takim, jaki być powinien. piękny, czasem wręcz
                                  romantyczny, pełny mądrych i elokwentnych ludzi, no może za wyjątkiem
                                  trzynastego posterunku, czy świata według kiepskich.
                                  rozmarzyć się można normalnie.
                                  cóż ta telewizja robi z ludzi??? jaki czasów żeśmy dożyli ??? :)))))
                • obywatel_korowiow Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:17
                  O! Prawda. Faceci to gnojki i dranie... Na szafot z nimi, na szafot... ;)
                  • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:20
                    wystrzelac drani... a jak przemysl długich , erotycznych zabawek dla pań by nakrecał gospodarkę wtedy :D
                    • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:25
                      a szerokość? a kształt? cóż za przedmiotowe traktowanie tej ważnej gałęzi
                      przemysłu?
                      :)))))
                      • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:32
                        ale w końcu rynek się sprzesyci, podaż przewiększy popyt... krach na gieldzie, kryzys gospodarczy... i wrócimy do czasów cepa i młota... ech... to może jednak zostawić tych mężczyzn, niech sobie szuje żyją...
                        • obywatel_korowiow Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:35
                          Dobra. Wzoszę nowe hasło (wszyscy razem proszę) GILOTYNY NA ŻYLETKI!!!!
                        • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:36
                          uff... czyli branża ma szanse na równomierny rozwój :)))
                          • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:39
                            cos sie tak przestraszył... no to już terazwiem, czy się zajmujesz... niby mówiles o innej branży... ale ale... :D
                            • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:41
                              teraz branże tak się przenikają, że samemu trudno się zorientować :))))
                              • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:44
                                no no... juz sobie wyobrażam te MARAKASY ;)
                                • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:58
                                  OLE ! :)))
                      • obywatel_korowiow Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:33
                        No i ciepło i te szepty...Jaka maszyna zdoła tak zawrócić kobiecie w głowie ;) (Prócz oczywiście zmywarki do na czyń)
                        • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:42
                          zawrócić w glowie... to może maszynka do mięsa, albo mikser... to się kręci ;)
                          co do szeptów... suszarka do wlosow... szzzzzzzz.... non stop... ciepło... hmm... piecyk gazowy, kurtka?
                          ale i tak nic nie zastapi tego dotyku, pocalunków, przytulania... ech... rozmarzylam się...
                          • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:52
                            widzę, że jednak skręcamy na romantyczną ścieżkę... hmm... czyli jednak jest
                            światełko w tunelu pomimo emocji w tym temacie :)))
                            • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 12:55
                              nie wiem, czy wiesz... ale światełko w tunelu oznacza śmierć... pamiętaj... nigdy nie idź w stronę światła :) odwroć sie i zmierzaj spowrotem :D
                              • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:04
                                no wiem, że takie światełko może być zabójcze szczególnie, jeśli oznacza ono
                                pociąg, dużą ciężarówkę, czy inny sprzęt jeżdżący. ale mam taką rewolucyjną
                                teorię, że czasem warto zaryzykować i sprawdzić czy może jednak nie jest to po
                                prostu wyjście z ciemnego tunelu ???? bo czasem może się zdarzyć, że na końcu
                                świeci słońce, jest ciepło i ogólnie bardzo przyjemnie, choć pewnie nie na
                                zawsze i nie do końca świata.
                                i co teraz powiesz diablico ? :)))))
                                • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:10
                                  ja nie musze nic mówić... statystycznie jest możliwość, ze przed wyjściem z ciemnego tunelu trafisz na światełko oznaczające pociąg... więc pewnie Ci się zrobi gorąco... bardzo gorąco... piekielnie gorąco...
                                  izobaczysz wszystko... słońce, gwiazdy... tylko z lotu ptaka... ;)
                                  • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:13
                                    zastanawiam się w takim razie, jakie to kolory przywdziewa
                                    kolorowa_diablica ??? bo tymczasem widać czernie i szarości z odrobiną
                                    czerwieni powstałą na skutek zderzenia się z pociągiem... a może choć nieco
                                    błękitu, trochę zieleni? może na tym końcu to jednak nie pociąg, ale jednak
                                    wyjście ?
                                    • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:18
                                      no tak, jak Cię już ten pociąg z tunelu wyniesie, to wtedy czerwień zlewa się z błękitem nieba... tudziez zielenią traw... nawet różowy kwiatek by się trafil...
                                      a ja to raczej optymistką jestem... różowe okulary mam, fajnie w nich wyglądalam, bo kurcze ostatnio mi z biurka spadły i się potlukly... jakoś niefajtownie poleciały, bo juz wcześniej wiele przezyly... ech...
                                      • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:20
                                        no to trzeba do sklepu po nowe. nawet wiem, gdzie teraz mają promocje :)))
                                        • kolorowa_diablica Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:25
                                          masz rację... kupię sobie teraz na zimę okulary :D na pewno mi się przydadzą...
                                          ale takie fajne te moje pinki były... ech... jak to się człowiek do przedmiotu przyzwyczai...
                                          nic na lato mi się przydadzą fajne gadzety... może sobie przywioze prosto z Paryża :D heh...
                                          • mario_sx Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 05.12.05, 13:27
                                            na pewno, w końcu Paryż światową stolicą mody :)))
              • frezja66 Re: Więc chcesz mu rozwalić małżeństwo? 25.11.05, 21:09
                mario_sx napisał:

                > ależ dyskusja proszę ja was.
                > może po prostu warto spytać? wprost. zamiast pisać, o kłamstwach, dowodach,
                > etc. bo jeżeli by podchodzić do każdej sytuacji na zasadzie, że na pewno
                > kłamie, to jakim cudem wiele osób przeszło, jeżeli sobie nie zaufało ????


                chciałam przeczytać cos takiego :-)
                że może warto spróbować...
                dzieki za miłe słowa
                • alka261 To po co w ogóle pytasz?? 26.11.05, 19:23
                  Jeśli zamierzasz wziąć udział w rozwaleniu jego małżeństwa i jesteś na to już
                  zdecydowana?Chciałaś tu znaleźć usprawiedliwienie,potwierdzenie,że
                  dobrzerobisz? Za parę lat sam będziesz jakąś żoną od której mąż szuka odskoczni
                  w romansach z panienkami przez internet;poczujesz na własnej skórze jak to
                  jest.
      • bea-ta Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 12:40
        Zyja razem, a jednak osobno, ale zyją. Dobrze byloby poznac wersje drugiej
        strony, bo żona może miec inny pogląd na własne małżeństwo, zas znudzonych mężow
        szukających przygód jest coraz wiecej. Poza tym to, że niczego Ci nie obiecuje o
        niczym nie świadczy, albo świadczy, bo zawsze kiedys tam może powiedziec, że
        niczego przeciez Ci nie obiecywałem. pakowanie sie w układ z zonatym męzczyzna w
        99% kończy sie źle dla tej trzeciej. pracuje w sfemizizowanym środowisku i wiem
        jak to bywa, miałam okazje nieraz sie temu przyglądać. Kobiety sadząc po takich
        postach jak twój sa jednak naiwne, a póki beda takie kobiety męzczyxni będa
        korzystac jak moga. Przykre, ale prawdziwe. Pisac , mówic mozna rózne rzeczy,
        poza tym czasem słyszymy to co chcemy słyszec, a nie to co powinnysmy. Włąsnie
        siedze w jedym pokoju z koleżanka któea żyje z męzczyzna zonatym w tygodniu a
        ten jeździ do domu na weekendy. Nie rozwodzi sie, bo dzieci tego by nie
        zaakceptowały ( pewne ma racje) no i żona nie da mu rozwodu, ale tak poza tym to
        nic go zoną nie łaczy:-)Znasz ten teks już?Co znaczy nie łaczy?Dlaczego nie
        skonczył małżeństwa jak nic go z zoną nie łaczy?Nie chce normalnie zyc z
        kochająca go osobą?Co znaczy nie da rozwodu zona?Jak nie ma pozycia i nic nie
        łaczy obie strony to wczesniej czy póxniej sad da rozwód, ale żeby tak było to
        trzeba chociaz złozyc wniosek o rozwód w sądzie!Naprawde nie rozumiem kobiet -
        mojej koleżanki( świetna z niej dziewczyna) i Ciebie tez ? Czy jak w gre wchodza
        uczucia to tak bardzo traci sie zdolnośc logicznego myslenia?Mężczyxni śiwtnie z
        tego korzystaja i zyją w układach- trójkatach, a my kobiety na to im
        pozwalamy.Tylko dlaczego?A że czujecie się bliscy sobie- jesli spedzasz z kims
        czas, rozmawiasz wszystko jedo- real, wirtual to czlowiek się zbiliża do siebie.
        Nawet do psa przygarnietego z ulicy czlowiek wczesniej czy później sie
        przywiązuje. Wiecej szacunku dla siebie i daj sobie spokój. Chyba , że znasz
        relacje drugiej strony i faktycznie mecza się ze soba w co nie do konca wierze.
        Malo jest postów zon, które odkrywają co ich kochający męzowie maja w swoim
        komputerze, komorece i jak im boki robia, szukaja Bóg wie czego, a tu normalna
        rodzina, dom, normalne zycie, nic z tego co pan jeden z drugim pisze. Poczytaj
        forum, nie tylko cytowane linki, rozejrzyj sie i ocknij zanim wdepniesz, potem
        cięzko sie wykaraskać, wylizać. Beata
        • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 13:40
          Frezjo, zacznę od tego, że chyba wybrałaś złe forum na takie pytanie. Tutaj
          raczej nikt nie zrozumie Twoich rozterek, a będzie chciał rozstrzelać bez sądu:))
          Dziwi mnie niewiara Forumowiczek w intencje mężczyzn. Rozumiem, że są to efekty
          przykrych doświadczeń itp... Ale nie generalizujmy. Część pań zdaje się uważać,
          że wszyscy faceci to (i tu wstawcie sobie dowolny epitet)
          Nie wiemy co kieruje tym człowiekiem, czy naprawdę chce być z Tobą. Na mój męski
          gust sądzę, że tak. Mówi mi to fakt, że nie łączy Was romans (tak wywnioskowałem
          z postów).
          Jeśli nie chce być z żoną to nie będzie, możliwe, że właśnie w Tobie się powoli
          zakochuje, może odnalazł coś, co zgubił kiedyś, w młodości.
          Mężczyźni, wbrew pozorom, potrzebują nie tylko seksu!
          Czekaj na rozwój sytuacji, upewnij się, że jego intencje są szczere, może to
          potrwa, ale warto. Z drugiej strony bądź ostrożna, lepiej nie uczyć się na
          swoich błędach (tylko na cudzych, rzecz jasna)
          Rzecz jasna nie popieram panów, którzy po wielu latach związku "zakochują" sie w
          kimś młodszym i w zasadzie chodzi o to, że rajcuje ich pójście do łóżka z
          młodszą, atrakcyjniejszą, w ten sposób podbudowują swoje ego. Takie typy
          niestety też są. Są jednak ludzie którym zwyczajnie nie wyszło i próbują znaleźć
          swoją odrobinę szczęścia.
          • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:07
            alez chyba nikt nie twierdzi, ze w/w pan potrzebuje tylko i wyłącznie seksu...
            wtedy wiązał by się z jakąś mężatką która też chce tylko seksu a nie problemów.

            dużo bardziej wzniosła dla delikwenta typu piotruś-pan,
            -jest kochanka zakochana, martwiąca się o niego i wspierająca go w tymze
            nieszczęściu bycia zonatym i przymusu codziennego powrotu na noc do domu (to
            naprawde tragiczne ze musi byc zonaty...ach!)
            -niz kochanka zdeterminowana tylko na seks a poza seksem "radź sobie facet z
            zoną sam"... zbyt samotny by się czuł... podwojnie samotny, wszak juz z zoną
            jest samotny to samotnosc z zoną i kochanką traktująca go instrumentalnie bylaby
            nie do zniesienia:)
            panowie też lubia miec opinię "wrażliwych i uczuciowych"....
            potrzebują zaangażowania i uczuć... szczególnie gdy juz tyle swiństw zonie
            zrobili ze na romantycznośc nabrać im się nie daje:)
            • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:13
              Czy nie wierzysz że normalny mężczyzna może ot tak, po prostu zakochać się?
              Nawet gdy jest żonaty. To co napisałaś o różnych typach mężczyzn to chyba zbyt
              duże uproszczenie.
              Coś mi tu Seksmisją pachnie;)
              • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:17
                nie napisałam o "różnych typach"
                napisałam o tym typie...i pokrewnych :)

                oczywiście ze może sie zakochać,
                ba! nawet co rok może się zakochiwac w innej:) póki żona się nie wkur... na tyle
                że z chłupy pogoni:)... wtedy moze nawet zrozumie że kocha tylko zone :)))
                • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:41
                  bellima napisała:

                  > nie napisałam o "różnych typach"
                  > napisałam o tym typie...i pokrewnych :)
                  >
                  > oczywiście ze może sie zakochać,
                  > ba! nawet co rok może się zakochiwac w innej:) póki żona się nie wkur... na tyl
                  > e
                  > że z chłupy pogoni:)... wtedy moze nawet zrozumie że kocha tylko zone :)))


                  Może być tak, jak Ty piszesz, ale nie musi. To co przytaczasz, to zwykłe
                  zachowanie dupka, a nie mężczyzny. Sorry, ale uważam, że człowiek (niezależnie
                  od płci:) powinien zachowywać się odpowiedzialnie. Opisane przez Ciebie coroczne
                  "zakochiwania" to przekroczenie wszelkich granic.
                  W dalszym jednak ciągu uważam, że mężczyzna może się zakochać i nie musi to być
                  związane tylko z pożądaniem. W takim jednak przypadku wiadomo, trzeba się
                  rozstać z żoną, albo spotykać się z obiektem uczuć tylko na kawkę, piwo, kręgle
                  (niepotrzebne skreślić) i zapomnieć o doznaniach, powiedzmy, "sypialnianych":))
                  • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:46
                    ach, tak czulam ze z tym "co rok" przesadzilam:)
                    zmieniam na "co pięć lat". i co teraz??

                    teoretycznie
                    to my wiemy jak powinien sie zachowac czlowiek odpowidzialny zakochując się nie
                    w małżonku...
                    a w praktyce to okazuje się,ze " dzieci by rozwodu nie przezyły wiec niestety...
                    ale kocham tylko ciebie" itd...
                    ;)
                    "my" wiemy co on powinien zrobić zeby być "uczciwym wobec (...) "
                    ale wątpię ze cokolwiek zrobi w tym kierunku, zanim pójdzie z autorka do łóżka:)
                    -założymy się?:)
                    • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 14:56
                      Bellima naprawdę sądzisz, że nie ma facetów o czystych intencjach. Nie wierzę.
                      Ja na przykład spotkałem w życiu parę uczciwych kobiet (a może mi się tylko wydaje:)
                      A swoją drogą to czytając cytaty, aż się uśmiechnąłem:)))))
                      • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 15:03
                        alez są:)
                        ale oni nie marudzą jakiejs panience, że im w małżeństwie źle a żona "nie chce
                        dać rozwodu" ... gdyby nie ta zła żona to już dawno by się rozwiódł.... itd bla
                        bla bla.... no ilez można:)
                        no więc, ci uczciwi się rozwodzą jak się z zoną dogadać nie mogą. nawet jak ich
                        to kosztuje utratę połowy majątku który muszą żonie oddać i perspektywe
                        zamieszkania samemu itd., a nie żyja na dwa światy.

                        i oczywiście, tak, potwierdzam, że są czyści faceci:)choć niekoniecznie czyści w
                        intencjach:))
                        • bea-ta Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 15:16
                          Popieram przedmówczynie. Sa mężczyźni o uczciwych intencjach, którym po prostu
                          nie wyszło i już, kazdy ma prawo do szczęścia i tacy wiedza jak sprawe mówiąc
                          krótko uczciwie sie załatwia. Niestety tych "typów" o których pisałeś wczesnej
                          jest więcej i zbyt często uzywa się zwrotów "jestem zonaty ale z zona mnie nic
                          nie łaczy" za często, że az żal tego słuchac i dziw, że kobiety nadal daja sie
                          nabierać. W przeważającej wiekszości kończy sie to zyciem na dwa domy, dwiema
                          komórkami ( jedna dla zony, jedna dla przyjaciółki) i ludzie motaja sie w te
                          układy, wplatuja coraz bardziej i nie wiedza kiedy i jak wybrnąc, a potem
                          wychodza pokiereszowani. My tu nie napadamy na autorke postu bez powodu - tak
                          zaczyna się wiekszośc romansów, rozmowy, spotkania, na razie nie mysle o łózku
                          itp. a potem niewiadomo kiedy rozwija sie to zakochuje czlowiek( w końcu nie
                          jesteśmy robotami , czy bez serca) i brnie. Znam męzczyzn męczących sie takim
                          związkami i kobiety, w naszych czasach jest to nagminne, bo nie umiemy
                          rozmawiac, rozwiązywac swoixch problemów w małżeństwie, związku wogóle. Nie
                          umiemy uczyć sie na błedach innych w myśl zasady mądry Polak po szkodzie,
                          dlatego ostrzegamy dziewczyne. Nie wierze, że na spokojnie mozna obserwowac
                          rozwój wypadków, badac intencje tego pana, bo autorka postu juz jest z nim
                          zwiazana uczuciowo a jeszcze sie nie przespali sie ze soba, a nie wierze, w
                          przyjaźń damsko-męska czysto platoniczną. Nikt nie zyczy źle dziewczynie, ale
                          życie pokazuje jak sie to kończy, rzadko happy endem. Trudno tez sie dziwić
                          reakcja kobiet na tym forum - to tez mężatki, a może to ich ( mój ) mąz sie
                          umawia na gg z taka panią:-( Beata
                          • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 15:47
                            Ale może być też tak, że sytuacja przyjmie taki obrót jak opisał w swojej
                            wypowiedzi bcde. Nie kombinował tylko podjął decyzję.
                            Chociaż motywy tego kroku to ewidentna bramka ze spalonego:) Co to znaczy, że
                            spotkał kobietę z którą chciał być?? To jednak już temat na inną okazję
                            Dzięki Beato za ostatnie zdanie (naprawdę). Dobrze, że napisałaś szczerze, a nie
                            ubierasz tego w umoralniające szatki.
                            • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 15:55
                              a co myslisz o tym zdaniu:)
                              "on ma ... żonę, nie układa im się, on chce rozwodu jednak ona nie chce mu go
                              dać! mieszkają razem, bo on buduje sobie chatę, a to mieszkanie zostanie dla
                              niej..."

                              czy jak juz wybuduje dom to przypuszczasz ze żona mu zechce dac rozwod?:)
                              ale czy to będzie wystarczajacy powód do wyprowadzki?:)_
                              no i pytanie jeszcze czy mamusia sie zgodzi...?:)
                            • dureksis Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 15:56
                              Radzę spotkac się z żoną..
                              Gwarancja,że się odkochasz!!
                              Pozdr
                              • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:03
                                dureksis napisała:

                                > Radzę spotkac się z żoną..
                                > Gwarancja,że się odkochasz!!
                                > Pozdr

                                Czy masz na myśli, na przykład, opowieści o skarpetkach na dywanie,
                                rozciągniętych gaciach i podkoszulku w których paraduje po domu?
                                Nie zapominając, co oczywiste, o cieknącym kranie i innych przypadłościach.
                                :)
                                • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:07
                                  a wy faceci to tacy stereotypowi jestescie :)))...

                                  chodzi o zobaczenie na własne oczy jego przypadłości która zwie się "żona" :)

                                  bo może żona jeszcze nie wie, że on się chce rozwieźć tylko ona mu rozwodu dać
                                  nie chce?
                                  no ii... zawsze warto sprawdzić czy aby np. ciąza żony przez przypadek nie jest
                                  już widoczna...

                                  dobrze radzę:)
                                  • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:10
                                    Dlaczego stereotypowi:)
                                    • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:13
                                      no... te skarpetki, gacie itepe... :)
                                      juz nic innego nie mogłes wymyslić:)


                                      ona ma żone ogladnąć. żeby teren poznać na który wchodzi. a nie gacie męża. te
                                      będą u niej leżały za chwilę więc żadne dziwy:)
                                      • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:24
                                        Chodziło mi tylko o prozę życia. Często żona zna swojego lubego z takiej strony,
                                        którą on chciałby raczej ukryć przed "nową miłością" niekoniecznie musi chodzić
                                        o skarpetki:)
                                        • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:31
                                          no tak:) zdecydowanie nie będzie tu chodzic o skarpetki:) i gacie... chyba, ze
                                          dziurawe...

                                          na tę chwilę to autorka się "zauracza" idealnym wyobrażeniem tego pana, a widok
                                          żony mógłby jej uświadomić kilka spraw bardziej realnie...

                                          może niech facet je pozna z sobą? w końcu nową dziewczyne się wprowadza do
                                          "rodziny".....:)
                                          • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:46
                                            Nie ma to jak odrobinka złośliwości w rozmowie:))

                                            > może niech facet je pozna z sobą? w końcu nową dziewczyne się wprowadza do
                                            > "rodziny".....:)
                                            • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:48
                                              ee... aaa... odrobinka?:))
                                              no co Ty.. :))
                                              • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:54
                                                No może taka trochę większa odrobinka:))
                                                • bellima Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:55
                                                  :)))

                                                  uciekam już
                                                  pa:)
                                                  • obcylogin Re: Czy to ma sens?? 25.11.05, 16:59
                                                    Pa:)
          • frezja66 Do obcylogin 25.11.05, 14:13
            pozwoliłam sobie napisać do Ciebie maila
            • bellima Re: Do obcylogin 25.11.05, 14:14
              tylko nie płacz tu za 2 lata, ze cie żonaty palant wykorzystał :)
            • obcylogin Re: Do obcylogin 25.11.05, 14:58
              frezja66 napisała:

              > pozwoliłam sobie napisać do Ciebie maila

              Odebrałem, odpisałem...
    • carlabruni Re: Czy to ma sens?? 27.11.05, 16:05
      na Twoim miejscu dałabym mu takie ultimatum. pozdrawiam.
    • spin_spin_sugar Re: Czy to ma sens?? 27.11.05, 16:47
      porozmawiajcie ze sobą, jeśli masz jakiegolwiek wątpliwości - to możliwe, że
      podświadomie Twoja intuicja Ci chce cos podpowiedzieć, dobrze by było, gdyby On
      też wiedział o Twoich wątpliwościach, bądźcie ze sobą szczerzy

      pozdro
    • aga28a Re: Czy to ma sens?? 27.11.05, 19:53
      Witam,
      jak przeczytałam Twój list to aż mnie zmroziło. Jakbym słyszała swoją
      przyjaciółkę jeszcze 2 lata temmu. Mówiła identycznie i sytuacja też była
      identyczna. Ten koszmar trwał 2 lata a na koniec bolesna prawda, że nie
      rozwiodł się i wrócił do niej. Tłumaczyłam jej o samego pocczątku "moe rób
      tego. To nie ma sensu" Nie posłuchała bo kochała i co? wiele łez, cierpienie,
      duży stres bardzo ją wycieńczył. Dlatego Tobie też radze nie pakuj się w tą
      znajomość. Lepiej niech on wybierze się na terapie ze swoją zoną. 2 m-ce
      znajomosci to jeszcze czas żeby zniknąć mu z życia. Nie popełnij tego samego
      błędu to wiele dziewczyn zaślepionych ich bajkami, jak to bedzie cudownie...

      pozdrawiam i życzę duzo siły!
    • monis84 Re: Czy to ma sens?? 27.11.05, 21:46
      Jezeli chodzi o mnie,moja zasada jest:"nie wchodz komus w zwiazek z brudnymi
      butami".Mam nadzieje,ze mnie rozumiesz.Sama nie zyczylabym sobie,zeby jakas
      kobieta"zakrecila sie"kolo mojego zwiazku.A jak Ty bys sie czula w takiej
      sytuacji???
    • boski.zawodowiec oczywiscie poznałas go w internecie 30.11.05, 11:14
      jakie to załsone. ze tez ludzie są tak dziwni!
    • obywatel_korowiow Nie ma. 05.12.05, 12:19
    • agnesea77 Re: Czy to ma sens?? 05.12.05, 12:19
      kobieto ja też czekałam...
      czekała też moja koleżanka...
      nie muszę chyba mówić jaki był wynik...
    • katie221 Re: Czy to ma sens?? 07.12.05, 18:10
      WYSŁAŁAM CI MAILA.PRZECZYTAJ GO I JAK TYLKO ZNAJDZIESZ CHWILKE TO ODPISZ.
      • frezja66 Re: Czy to ma sens?? 07.12.05, 18:39
        Przeczytałam, odpisałam
        :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka