Dodaj do ulubionych

ciekawość

30.10.02, 10:33
Z wątku „Reakcja na obronę”:
„(...)U nas tymczasem uczysz sie
prowadzic ciosy tylko w czule miejsc i po nietypowych dla facetow
trajektoriach.
Facet nie zobaczy w tym ciosu i zagrozenia dopoki to nie dojdzie
tam gdzie ma dojsc, bo caly uklad ciala jest zupelnie inny niz ten do
ktorego on jest przyzwyczajony.(...)”

jakie są nietypowe dla facetów ciosy, przy których układ ciała jest inny niż
zgodny z przyzwyczajeniami ?
kopanie w krocze, trzepnięcie palcami w oczy, itp? znaczy tylko
takie „niecywilizowane” sposoby? :-)


„(...)Stosujesz ciosy, kopniecia i naciski na bolesne miejsca i po prostu
starasz sie
zachowac stabilnosc, dopoki sie nie wyrwiesz(...)”

bez dźwigni na stawy? nie sprawdzają się w obronie słabszego przed
silniejszym?
Obserwuj wątek
    • paulinho Re: ciekawość 30.10.02, 11:31
      senanna napisała:

      > „(...)Stosujesz ciosy, kopniecia i naciski na bolesne miejsca i po prostu
      >
      > starasz sie
      > zachowac stabilnosc, dopoki sie nie wyrwiesz(...)”
      >
      > bez dźwigni na stawy? nie sprawdzają się w obronie słabszego przed
      > silniejszym?

      W stojce raczej slabo, w parterze jak najbardziej. Sa dobre zwlaszcza z powodu
      roznic anatomicznych pomiedzy kobieta a mezczyzna, w tym wypadku bardziej
      elastycznych stawow. Czyli tak daleko wyciagnieta dzwignia ktora na treningu
      powoduje dopiero klepanie partnerki, napastnikowi moze juz rozwalic staw.
      • senanna Re: ciekawość 30.10.02, 12:23
        paulinho napisał:


        > W stojce raczej slabo, w parterze jak najbardziej. Sa dobre zwlaszcza z
        powodu
        > roznic anatomicznych pomiedzy kobieta a mezczyzna, w tym wypadku bardziej
        > elastycznych stawow. Czyli tak daleko wyciagnieta dzwignia ktora na treningu
        > powoduje dopiero klepanie partnerki, napastnikowi moze juz rozwalic staw.

        dlaczego w stójce słabo?
        • paulinho Re: ciekawość 31.10.02, 01:17
          Dlatego ze aby dzwignia zadzialala nalezy jak najbardziej ograniczyc mozliwosc
          wywiniecia sie przeciwnikowi u unieruchomic staw. A w stojce ciezko jest
          zablokowac mozliwosc ucieczki przeciwnikowi tak aby nie mogl tego wykorzystac.
    • pawel.drozdziak Re: ciekawość 31.10.02, 14:00
      Jesli chodzi o uderzanie, to duzo latwiej to pokazac niz opisac.
      Jesli chodzi o dzwignie - przy takiej roznicy wzrostu, wagi i sily
      jaka jest pomiedzy kobietami i mezczyznami dzwignie w pozycji
      stojacej nadaja sie praktycznie rzecz biorac do pokazania kolezance.
      W realu facet Cie podniesie do gory razem z ta dzwignia. Poza tym
      dzwignie maja jeszcze jedna wade - nie sa intuicyjne. Jest to bardzo
      zlozony mechanicznie ruch, ktorego sie nalezy dokladnie wyuczyc
      i ktory nie ma w ogole zadnego dzialania, jesli zrobisz to nieprawidlowo.
      DZiewczyna ktora przyszla na sale pierwszy raz w zyciu i nie miala wczesniej
      kontaktu ze sztukami walki zaczyna robic to choc minimalnie skutecznie po wielu
      wielu miesiacach cwiczenia.
      Stosowanie dzwigni w realu wymaga treningu _walki_dzwigniami_ a nie
      treningu poprawnego ich zakladania. Sama umiejetnosc poprawnego zakladania
      nic Ci nie da w praktyce. Dzwignie w wykonaniu kobiety przeciw mezczyznie
      sprawdzaja sie wlasciwie tylko w lezeniu i to moim zdaniem po minimum
      pol roku ostrego cwiczenia. Oczywiscie znane sa wyjatki, ze cos tam udalo
      sie zrobic, ale generalnie jest tak, ze po paru treningach masz w glowie
      tylko "czekaj...zaraz...jak to bylo...?" Jesli ktos Ci proponuje szybka nauke
      samoobrony oparta na przyklad na technikach aikido, to radze o tym zapomniec.
      Strata czasu.
      • senanna Re: ciekawość 05.11.02, 11:33
        pawel.drozdziak napisał:

        > Stosowanie dzwigni w realu wymaga treningu _walki_dzwigniami_ a nie
        > treningu poprawnego ich zakladania. Sama umiejetnosc poprawnego zakladania
        > nic Ci nie da w praktyce.

        Mógłbyś, proszę, rozszerzyć to zdanie? Nie bardzo załapałam różnicę między
        jednym a drugim. Chodzi Ci o to, że jest różnica pomiędzy ćwiczenie typu: jak
        ja cię złapię tak, to ty zrobisz tak..., a jak cię złapię tak, to ty zrobisz
        tak..., a ćwiczeniem typu: jest atak i rób co chcesz (byle sensownie) aby z
        tego wyjść? Z poprawką, że ćwiczenie pierwszego typu jest też potrzebne, żeby
        się nauczyć podstaw? Czy chodzi o coś innego?
        • pawel.drozdziak Re: ciekawość 06.11.02, 14:32
          zaczne od tego w jakich warunkach mozna w ogole dzwignie wykonac.

          W pozycji stojacej mozesz wykonac dzwignie w sytuacji kiedy przeciwnik trzyma
          Cie, jest wzglednie rozluzniony i nie kontynuuje ataku przez np. uderzenie,
          ewentualnie bardzo przeprostowal reke - np. chwyta Cie za klape i pcha z reka
          debilnie wyprostowana jak dyszel od wozu. I jest luzny. Przy takiej roznicy
          masy i sily jaka jest miedzy kobieta i mezczyzna sensowne moga byc dzwignie na
          male stawy - nadgarstkowy i stawy paliczkowe. Dzwignie na lokiec i staw barkowy
          sa niemal niewykonalne. Niestety problem w tym ze dzwignia na nadgarstek czy
          palce nie pozwala na pelne kontrolowanie pozycji przeciwnika, co przy takiej
          roznicy masy powoduje ze facet mimo bolu moze po prostu przewrocic Cie sama
          masa i zdezorganizowac Ci te technike ktora mu zalozysz. Poza tym w staniu
          bardo trudno jest tak zalozyc dzwignie, zeby nie dostac ciosu lub kopniecia
          wolna reka/noga. Jesli facet Ci sie zepnie, to mu dzwigni nie zalozysz, a
          zepnie sie natychmiast jak tylko za mocno przyspieszysz swoj ruch, czy
          szarpniesz. Czyli w praktyce uzycie dzwigni w stojce wymaga ogromnego spokoju,
          czyli ogromnego doswiadczenia w walce. Jesli sie nawet bardzo dobrze nauczysz
          zakladania tych technik trudno Ci bedzie zrobic to praktycznie jesli wielu
          godzin po prostu nie przewalczysz na takiej zasadzie, ze Ty starasz sie cos
          wykrecic komus, ktos Tobie, probujecie sie nawzajem rzucic, podciac itd.
          Do szkolen typu kurs dzwignie nie nadaja sie absolutnie.
          Wykonanie dzwigni jako odpowiedzi na cios to poziom trudnosci mniej wiecej na
          poziomie "czarny pas przeciw poczatkujacemu". Uczenie tego na kursach
          samoobrony to pomylka.

          W lezeniu jest o tyle lepiej, ze malo kto ma sensowne instynktowne zachowania
          obronne i mozesz doprowadzic dzwignie niemal do konca zanim facet sie
          zorientuje co sie swieci. On tego po prostu nie widzi dopoki to nie jest juz
          maksymalnie dokrecone. Ale z kolei wada jest to, ze jak masz te dzwignie
          zalozona to jestes z tym facetem sklejona i jedynym rozwiazaniem jest swiadome
          zlamanie jego reki. Pytanie, czy sie na to zdobedziesz. Druga wada jest to, ze
          dzwignie w lezeniu sa w wiekszosci na duze stawy - lokciowy i barkowy - a te sa
          silniejsze i zwykle napiecie miesni u czlowieka czasem dwuktrotnie silniejszego
          moze Ci te technike calkowicie zneutralizowac.
          U nas uczy sie tego w ten sposob, ze jesli juz lezysz z facetem to symulujesz
          wspolprace i poddanie sie zeby Ci nie przeszkadzal w ulozeniu pozycji. Ukladasz
          te pozycje powoli i dopiero ostatni ruch jest konczacy. W ten sposob unikasz
          napinania tego goscia. Ale znowu - wymaga to duzego doswiadczenia w sparingach
          na lezaco z uzyciem chwytanych technik i ogromnego wewnetrznego spokoju, bo
          jesli zaczniesz sie szarpac to on natychmiast sie naprezy i nic nie zrobisz.

          Dzwignie w stojce maja zreszta te sama wade co w lezeniu - sklejaja Cie z
          npastnikiem. Jesli nawet jestes w stanie utrzymac go na tej dzwigni przed trzy,
          cztery sekundy - co dalej? Jesli trzymasz faceta dwa razy wiekszego od Ciebie,
          to znaczy, ze pozycja jest optymalna. Ale wystarczy, ze sie poruszycie, cos sie
          zmieni i juz on Ci sie wyrwie i drugi raz go nie zaskoczysz, a dystans jest
          dokladnie zerowy i nie ma jak uciec. To jak trzymanie tygrysa za pysk, zeby go
          nie mogl otworzyc. Zyjesz dopoki nie puscisz :-)

          Koncepcja WSDP jest taka: najpierw walka intuicyjna, za pomoca tego co
          najprostsze, czyli z uzyciem ciosow i kopow i ucieczka z wrzaskiem. Po trzech
          miesiacach takiego szkolenia masz wyrobiony instynkt obrony za wszelka cene i
          proste obronne odruchy - walenia, kopania lezac i stojac, ucieczki, wrzasku
          itd. Po takim treningu nie znasz zadnych finezyjnych bajerow, ale masz
          instynktowne reakcje wscieklej cholery ktorej nie sposob utrzymac i masz
          przelamany strach przed fizyczna konfrontacja. Taka osobe naprawde nielatwo
          jest juz usadzic i wiekszosc napastnikow po prostu wybierze kogos latwiejszego.
          To jest pewna baza. Moim zdaniem niezbedna.
          Dalej mozesz cwiczyc to, co wybierzesz i tam sie juz uczysz pewnych
          zaawansowanych rozwiazan. Mozesz wybrac zaawansowany trening WSDP - dalsza
          nauka walki z opancerzonym + nauka walki na ziemi za pomoca dzwigni i duszen+
          zaawansowane techniki psychomanipulacji :-), mozesz wybrac bjj - trening
          skoncentrowany na walce na ziemi za pomoca dzwigni i duszen, mozesz wybrac
          ktorys z realistycznych styli karate, takich, w ktorych nie uczy sie mieszania
          powietrza tylko walki (Shidokan, Hoenkai), wreszcie mozesz wybrac na przyklad
          boks albo kickboxing. To co wybierzesz to juz jest kwestia gustu. Idziesz na
          trening, ogladasz i jako osoba doswiadczona co nieco w zadymach :-) wiesz na co
          patrzysz. Cokolwiek wybierzesz masz juz pewna baze bo przezylas sytuacje
          maksymalnie zblizona do prawdziwego napadu i wiesz, ze nawet jesli zawioda
          skomplikowane techniki jestes tego rodzaju osoba, ze mozesz bronic sie
          zywiolowo. Reasumujac - nie skupialbym sie na tym, jak sie nauczyc zakladania
          dzwigni, tylko na tym jak sie nauczyc bronic. Zakladanie dzwigni to jest juz
          bardzo wysoka szkola jazdy.
    • pawel.drozdziak Re: ciekawość 06.11.02, 14:31
      zaczne od tego w jakich warunkach mozna w ogole dzwignie wykonac.

      W pozycji stojacej mozesz wykonac dzwignie w sytuacji kiedy przeciwnik trzyma
      Cie, jest wzglednie rozluzniony i nie kontynuuje ataku przez np. uderzenie,
      ewentualnie bardzo przeprostowal reke - np. chwyta Cie za klape i pcha z reka
      debilnie wyprostowana jak dyszel od wozu. I jest luzny. Przy takiej roznicy
      masy i sily jaka jest miedzy kobieta i mezczyzna sensowne moga byc dzwignie na
      male stawy - nadgarstkowy i stawy paliczkowe. Dzwignie na lokiec i staw barkowy
      sa niemal niewykonalne. Niestety problem w tym ze dzwignia na nadgarstek czy
      palce nie pozwala na pelne kontrolowanie pozycji przeciwnika, co przy takiej
      roznicy masy powoduje ze facet mimo bolu moze po prostu przewrocic Cie sama
      masa i zdezorganizowac Ci te technike ktora mu zalozysz. Poza tym w staniu
      bardo trudno jest tak zalozyc dzwignie, zeby nie dostac ciosu lub kopniecia
      wolna reka/noga. Jesli facet Ci sie zepnie, to mu dzwigni nie zalozysz, a
      zepnie sie natychmiast jak tylko za mocno przyspieszysz swoj ruch, czy
      szarpniesz. Czyli w praktyce uzycie dzwigni w stojce wymaga ogromnego spokoju,
      czyli ogromnego doswiadczenia w walce. Jesli sie nawet bardzo dobrze nauczysz
      zakladania tych technik trudno Ci bedzie zrobic to praktycznie jesli wielu
      godzin po prostu nie przewalczysz na takiej zasadzie, ze Ty starasz sie cos
      wykrecic komus, ktos Tobie, probujecie sie nawzajem rzucic, podciac itd.
      Do szkolen typu kurs dzwignie nie nadaja sie absolutnie.
      Wykonanie dzwigni jako odpowiedzi na cios to poziom trudnosci mniej wiecej na
      poziomie "czarny pas przeciw poczatkujacemu". Uczenie tego na kursach
      samoobrony to pomylka.

      W lezeniu jest o tyle lepiej, ze malo kto ma sensowne instynktowne zachowania
      obronne i mozesz doprowadzic dzwignie niemal do konca zanim facet sie
      zorientuje co sie swieci. On tego po prostu nie widzi dopoki to nie jest juz
      maksymalnie dokrecone. Ale z kolei wada jest to, ze jak masz te dzwignie
      zalozona to jestes z tym facetem sklejona i jedynym rozwiazaniem jest swiadome
      zlamanie jego reki. Pytanie, czy sie na to zdobedziesz. Druga wada jest to, ze
      dzwignie w lezeniu sa w wiekszosci na duze stawy - lokciowy i barkowy - a te sa
      silniejsze i zwykle napiecie miesni u czlowieka czasem dwuktrotnie silniejszego
      moze Ci te technike calkowicie zneutralizowac.
      U nas uczy sie tego w ten sposob, ze jesli juz lezysz z facetem to symulujesz
      wspolprace i poddanie sie zeby Ci nie przeszkadzal w ulozeniu pozycji. Ukladasz
      te pozycje powoli i dopiero ostatni ruch jest konczacy. W ten sposob unikasz
      napinania tego goscia. Ale znowu - wymaga to duzego doswiadczenia w sparingach
      na lezaco z uzyciem chwytanych technik i ogromnego wewnetrznego spokoju, bo
      jesli zaczniesz sie szarpac to on natychmiast sie naprezy i nic nie zrobisz.

      Dzwignie w stojce maja zreszta te sama wade co w lezeniu - sklejaja Cie z
      npastnikiem. Jesli nawet jestes w stanie utrzymac go na tej dzwigni przed trzy,
      cztery sekundy - co dalej? Jesli trzymasz faceta dwa razy wiekszego od Ciebie,
      to znaczy, ze pozycja jest optymalna. Ale wystarczy, ze sie poruszycie, cos sie
      zmieni i juz on Ci sie wyrwie i drugi raz go nie zaskoczysz, a dystans jest
      dokladnie zerowy i nie ma jak uciec. To jak trzymanie tygrysa za pysk, zeby go
      nie mogl otworzyc. Zyjesz dopoki nie puscisz :-)

      Koncepcja WSDP jest taka: najpierw walka intuicyjna, za pomoca tego co
      najprostsze, czyli z uzyciem ciosow i kopow i ucieczka z wrzaskiem. Po trzech
      miesiacach takiego szkolenia masz wyrobiony instynkt obrony za wszelka cene i
      proste obronne odruchy - walenia, kopania lezac i stojac, ucieczki, wrzasku
      itd. Po takim treningu nie znasz zadnych finezyjnych bajerow, ale masz
      instynktowne reakcje wscieklej cholery ktorej nie sposob utrzymac i masz
      przelamany strach przed fizyczna konfrontacja. Taka osobe naprawde nielatwo
      jest juz usadzic i wiekszosc napastnikow po prostu wybierze kogos latwiejszego.
      To jest pewna baza. Moim zdaniem niezbedna.
      Dalej mozesz cwiczyc to, co wybierzesz i tam sie juz uczysz pewnych
      zaawansowanych rozwiazan. Mozesz wybrac zaawansowany trening WSDP - dalsza
      nauka walki z opancerzonym + nauka walki na ziemi za pomoca dzwigni i duszen+
      zaawansowane techniki psychomanipulacji :-), mozesz wybrac bjj - trening
      skoncentrowany na walce na ziemi za pomoca dzwigni i duszen, mozesz wybrac
      ktorys z realistycznych styli karate, takich, w ktorych nie uczy sie mieszania
      powietrza tylko walki (Shidokan, Hoenkai), wreszcie mozesz wybrac na przyklad
      boks albo kickboxing. To co wybierzesz to juz jest kwestia gustu. Idziesz na
      trening, ogladasz i jako osoba doswiadczona co nieco w zadymach :-) wiesz na co
      patrzysz. Cokolwiek wybierzesz masz juz pewna baze bo przezylas sytuacje
      maksymalnie zblizona do prawdziwego napadu i wiesz, ze nawet jesli zawioda
      skomplikowane techniki jestes tego rodzaju osoba, ze mozesz bronic sie
      zywiolowo. Reasumujac - nie skupialbym sie na tym, jak sie nauczyc zakladania
      dzwigni, tylko na tym jak sie nauczyc bronic. Zakladanie dzwigni to jest juz
      bardzo wysoka szkola jazdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka