Dodaj do ulubionych

Fascynująca wyspa Sentinel

19.12.25, 07:38
North Sentinel to mała, zielona plama na Zatoce Bengalskiej, formalnie część Indii, praktycznie osobny wszechświat. Mieszkają tam Sentinelczycy, lud, który konsekwentnie odmawia kontaktu z resztą świata. Sama nazwa sentinel znaczy „strażnik”, „wartownik”. I ta wyspa naprawdę stoi na warcie własnej granicy.

Historia tego miejsca jest krótka i brutalna, bo „historia” zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś obcy przypływa z notatnikiem. W 1880 r. brytyjski oficer Maurice Vidal Portman wylądował na wyspie; porwał starszą parę i czworo dzieci, a po kilku dniach dorośli zmarli, prawdopodobnie od chorób, na które nie mieli odporności. Dzieci odwieziono z powrotem. Jeśli istnieje jeden moment, w którym ta społeczność mogła nauczyć się świata zewnętrznego, to właśnie wtedy nauczyła się go jak ognia.

Dziś wyspa jest prawnie chroniona, a zbliżanie się do niej jest zakazane, bo kontakt oznaczałby dla nich ryzyko epidemii i przemocy. A jednak co jakiś czas ktoś próbuje „sprawdzić”, „nawrócić”, „nagrać”. Zwykle kończy się to tym, że wyspa robi to, co obiecuje jej nazwa: broni granicy.

I teraz moja hipoteza, bardziej ludzka niż antropologiczna. Kto wie, może rok 1880 był dla tej wyspy czymś jak druga wojna światowa dla naszej cywilizacji. Może ci starcy byli najważniejszymi ludźmi na wyspie. Ktoś ich kochał, ktoś się ich radził, ktoś się ich bał. A dzieci wróciły z obcego świata z tym jednym zdaniem zapisanym w ciele: nigdy więcej. I to „nigdy więcej” stało się ich konstytucją.

Czy mamy prawo nazywać ich „dzikimi”, jeśli to my przynosiliśmy choroby, broń, ciekawość jak narzędzie? Czy izolacja jest zacofaniem, czy może najbardziej dojrzałą formą suwerenności? Co jest „prawdą” o człowieku: nasza globalna opowieść, czy ta konsekwentna odmowa brania w niej udziału?
Obserwuj wątek
    • privus Re: Fascynująca wyspa Sentinel 21.12.25, 12:17
      Poprawność polityczna usunęła dzisiaj z tekstów słowo DZICZ, ale nie zamazała jego dawnej treści w znaczeniu pierwotnym - "dzicz" to "dzicy ludzie, barbarzyńcy". W słownikach pozostało jeszcze jego echo dawnego znaczenia w postaci definicji "ludzie niecywilizowani, pierwotni". Jeszcze dzisiaj – jeśli będziemy przeszukiwać teksty – znajdziemy DZICZ najczęściej w znaczeniu jakiegoś "miejsce poza cywilizacją", np. dzicz to pustka – żadnych miast, żadnych istot itp. itd..

      W tym momencie aż się ciśnie na usta przypomnienie terminu stosowanego w teologii moralnej przez teologów katolickich typu "cywilizacja śmierci". Po raz pierwszy termin ten został użyty przez papieża Jana Pawła II w czasie jego pontyfikatu, co w zestawieniu z przeciwieństwem sformułowanego uprzednio przez papieża Pawła VI określenia "cywilizacja miłości" może wprowadzać we wcale nie małą zadumę.

      I wcale tu nie o jakieś rosyjskie dumki chodzi.

      W obydwu wypadkach na pozór pięknie i dumnie brzmiące hasła zasłaniane są mgłą praktykowanego determinizmu religijnego stawiając jednocześnie pod pod wielkim znakiem zapytania pojęcie przypadku i wolnej woli w znacznie szerszym zakresie..
    • feelek Re: Fascynująca wyspa Sentinel 21.12.25, 15:27
      Jest jakieś nieduże ( 8x8 km) miejsce w Archipelagu Andamanów w Zatoce Bengalskiej.
      Mieszka tam kilkadziesiąt v kilkaset osób.
      Jest ich coraz mniej - tworzą zamkniętą populację łączą się w pary między sobą, co pogłębia ich problem związany z jakąś endemiczną przypadłością.
      Niestety, nie można im pomóc - społeczność jest sterroryzowana przez starszyznę, która traktuje wyspę jako swoją własność - nie dopuszcza cywilizacji do wyspy.
      Społeczność wkrótce wymrze.
      Wyspa stała się ostatnio popularna w postępowych kręgach cywilizacji jako miejsce walczące o wolność od tejże - jej " zgubnego działania". Przedstawia się argumenty jakoby zewnętrzna cywilizacja miała jakiś zgubny wpływ. Po autarkicznych zapędach komunizmu skończonych w l. 80/90 XX w. trwa usilne poszukiwanie szlachetnego celu oderwania cywilizacji od miejsc, którym " zaszkodziliśmy" " naszym" egoizmem. Stąd i wysepka na Oceanie Indyjskim.
      Rzeczywistość wyspy jest do przewidzenia:
      jakkolwiek spodobało im się to, że magiczne pastylki mogą ich wyleczyć z okropnych chorób, to mogą z bezsilnością patrzeć na powolną śmierć tych, co ich jakaś choroba zaatakowała.
      Nie mogą bo nie mają jak używać czekolady, kawy, coca- coli - rzeczy, które zdążyli pokochać.
      PS. Ostatnie takie miejsce jak ta wysepka - Albania zeszła z opisanej drogi 30 lat temu.
      Najb. spektakularnym pomysłem albańskiej " starszyzny" były kopulaste, betonowe bunkry dla każdego w liczbie miliona - efekt obsesji niejakiego Hodży.
      Efektem obsesji starszyzny na wyspie jest brak dostępu do ulubionych rzeczy jak snickersy, McDonaldsy. Drogą tu jest przemyt lub ucieczka z wyspy. Drogą dla tych, co jeszcze żyją.
      • feelek Re: Fascynująca wyspa Sentinel 21.12.25, 17:23
        Temat wątku przypomina historię Pitcairn - powszechnie znaną z kilku ekranizacji: "Bunt na Bounty": uciekając przed terrorem cywilizacji buntownicy z Bounty schronili się na Pitcairn - wysepce na Oceanie Spokojnym. Zamieszkało ich tam kilkudziesięciu tworząc pary z miejscowymi kobietami. Nie udało się im założyć niezależnego Świata. Część, co chciała wrócić, zbuntowała się. Ucieczce zapobiegło podpalenie statku. Po jakimś czasie wielorybnicy znaleźli resztki społeczności. Obecnie żyje ich tam niewielu - potomków buntowników. Są tacy ( był film dokumentalny na NatGeo) co przyznają rację kapitanowi Bligh - co tak niehonorowo potraktował załogę Bounty. Jakoś uratował - wrócił do cywilizacji z tymi, co mu zaufali.
    • feelek Re: Fascynująca wyspa Sentinel 22.12.25, 13:48
      Wawrzanka: " ...to my przynosiliśmy choroby...."
      ....
      f.: Irytująca jest Wawrzanki maniera użycia " kwantyfikatora ogólnego": zrobiliśmy ... spowodowaliśmy....
      Tak opisując rzeczywistość koleżanka przypisuje nam - ogółowi jakieś domniemane przez siebie winy.
      Gdy ktoś mógłby stwierdzić, że brak reakcji zewnętrznego Świata na terroryzowanie społeczności przez jej część jest " naszą" winą.
      Więc: " zaniedbališcie" możliwość uratowania z chorób tych ... dziesięciu Sentinelan, co umarli, nie daliście szansy na wyleczenie rozmaitych schorzeń (15 Sentinelan miało problem z nierównej długości nogami).
      Można też inaczej: podzielić teren wyspy i dać możliwość wyboru? Nierealne, ale tak próbowano rozwiązać problem w Niemczech w 1950- 1990. No, ale tam było dość miejsca na takie eksperymenty.
    • c2h3oh Re: Fascynująca wyspa Sentinel 22.12.25, 22:15
      Nieudolna pochwała i niezdrowa fascynacja lokalną indoktrynacją.
      Korea Północna ma podobnie z tym, że przynajmniej toalety tam mają.
    • feelek Re: Fascynująca wyspa Sentinel 23.12.25, 17:04
      Historia Sentinel jest niczym historia cywilizacji rozłożonej na czynniki pierwsze.
      Zwykle jest tak, że jest jakaś społeczność: np. Pod_Lasem. Tam mieszka kilkadziesiąt osób - Podlasiąt. Z czasem powstaje swoista miejscowa, niepisana konstytucja. Np. §23: wszyscy Podlasięta mają prawo wypasać owce na Pastwisku, § 28: każdemu Podlasianowi przysługuje prawo do drewna z Lasu, ale też: § 37, ust. 7 pkt. 5: "Podlasianin może bić żonę". Konstytucja jest niepisana - nigdzie jej nie przeczytasz, ale każdy Podlasianin ją zna na pamięć.
      .....
      Na taką okoliczność cywilizacja wymyśliła coś jak państwo z jego aparatem przymusu.
      Aparat przymusu, jakkolwiek źle to nie brzmi staje w obronie mniejszości gdy ta jest terroryzowana przez większość.
      Np. na Sentinel staje w obronie tych, co będąc Sentinelanami, ale też Hindusami pozbawiani są elementarnych praw, jak np. zabronione jest tam stosowanie powszechnie akceptowanych przez Świat praktyk medycznych, w wyniku czego wielu Sentinelan cierpi i umiera.
      Na taką okoliczność terroryzująca większość wymyśla rozmaite łzawe legendy o niszczeniu lokalnej tradycji, niezależności, suwerenności..
      Co może zrobić terroryzowana mniejszość?
      Walczyć/ wyjechać/ zostać i się podporządkować/ przystosować/przywyknąć
      .......
      Czy ww. jest spotykane w naszej rzeczywistości?
      Na Podhalu niepisana konstytucja zezwala na przemoc mężczyzn wobec kobiet.
      Terroryzowana kobieca mniejszość walczy.
      Może walczyć lub dostosować się, bo nie zamierza wyjechać.
      Dominująca tradycja jest aktywna: walczy z narzucaną z zewnątrz fanaberią: jak to - nie bić baby?
      .......
      Paradoks opisanej sytuacji?
      Największy dla liberała:
      siłą mamy narzucać wolność? Zmuszać jakieś społeczności do respektowania przez nie narzucanych z zewnątrz praw mniejszości?
      No.... tak!
    • feelek Re: Fascynująca wyspa Sentinel 23.12.25, 22:13
      Dzięki za temat do przemyśleń:
      dzięki temu wątkowi można sobie było przemyśleć temat szlachetnej iluzji - możliwości istnienia/ nieistnienia rzeczywistości oderwanej od cywilizacji. Możliwości takiego funkcjonowania jakiejś społeczności
      .....
      Się okazało jest nieskończoność analogii w otaczającej nas rzeczywistości. Można za przykład wziąć autarkiczne próby z czasów komunistycznych, próby pójścia " swoją" drogą przez lokalne społeczności. Ktoś przywołał przykład Korei Płn. (o tyle niefortunny, że tam dostarczają coca - colę, ulubiony napój "starszyzny").
      ......
      Można się było zastanowić nad możliwością pójścia drogą niezależności.
      Lub ...niemożliwością - wadami takiego pomysłu.
      .....
      Temat to potencjał do napisania niezliczonej ilości dramatów, gdzie po jednej stronie są dążący do wolności/ niezależności/ suwerenności, po drugiej niemogący korzystać z dobrodziejstw cywilizacji - np. zdobyczy medycyny, ułatwień życia w postaci urządzeń, przyjaznych jej wytworów....
      .....
      Także pole do tworzenia nierozwiązywalnych sprzeczności - niemożności pogodzenia niechęci do ustawiania życia przez System i własnych aspiracji - poczucia niezależności - z jednej strony i przeciwstawianie się terroryzowaniu części społeczności przez dążących do " niezależności", " suwerenności"....
      .....
      Dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka