Dodaj do ulubionych

Kocham mojego tatę

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 10:35
Mój tata to moja wielka miłość.Moja duma. To człowiek mądry, skromny, dobry i
niezwykle przystojny. Dla mnie ideał człowieka i męskiej urody. To pierwszy
mężczyzna, który powiedział mi, że jestem najmądrzejsza, najpiękniejsza,
naj...naj...naj..Rozpieszczał mnie do granic możliwości pokazując
jednocześnie, że skromnośc i wrazliwośc na drugiego człowieka jest ogromną
zaletą. A kiedy odeszłam z domu jako mężatka, cieszył się moim dorosłym
szczęściem. Dał mi coś, czego nie potrafię nazwać, jakąś siłę.

Wczoraj były jego imieniny. Odwiedziłam go z bukietem złocistych chryzantem.
1 listopada znowu zawiozę mu kwiaty i znicze. Pogadam z nim. Odszedł tak
szybko, zaraz po pięćdziesiątce. Tęsknię za nim okropnie. Kocham go.

To nieprawda, ze umarł mój tata. On ciągle żyje w moim sercu.
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 10:40

      Chociaż mój nigdy nie był tym, kim był Twój dla Ciebie, i nie dał mi zbyt wiele
      też go odwiedzę. Nie ma go już 9 lat, a nawet teraz mam w oczach łzy, gdy o nim
      piszę. Jesteś w lepszej sytuacji, bo możesz o nim tyle dobrego napisać, dał Ci
      tak wiele choć tak krótko żył. Mój żył dłużej i miał więcej czasu, ale nie
      umiał go wykorzystać. Zazdroszczę Ci.
    • sagan2 Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 10:55
      moj tata umarl jak mialam 6 lat. malo go pamietam, nie
      znalam go, ale zawsze jest w moim sercu.
      • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 11:04
        sagan2 napisała:

        > moj tata umarl jak mialam 6 lat. malo go pamietam, nie
        > znalam go, ale zawsze jest w moim sercu.


        To przykre.
        • sagan2 Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 11:58
          wiem, Pajdeczko :(
          i bardzo podziwiam moja mame. zostala pod koniec lat
          siedemdziesiatych z dwiema corkami, 2 i 6 lat, w miescie
          bez rodziny...
          super kobieta z niej jest, i tyle :)
          • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 12:39
            sagan2 napisała:

            > wiem, Pajdeczko :(
            > i bardzo podziwiam moja mame. zostala pod koniec lat
            > siedemdziesiatych z dwiema corkami, 2 i 6 lat, w miescie
            > bez rodziny...
            > super kobieta z niej jest, i tyle :)


            Z super-matki wyrosła super-córka! Tak czuję.
            • sagan2 Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 12:52
              Pajdusia :)
              a dobre masz te czucia?...

              ... a ja czuje zapach pierniczkow w czekoladzie...
              lubisz? podziele sie :)
              • pajdeczka Saganek 30.10.02, 15:06
                sagan2 napisała:

                > Pajdusia :)
                > a dobre masz te czucia?...
                >
                > ... a ja czuje zapach pierniczkow w czekoladzie...
                > lubisz? podziele sie :)

                Węch najlepszy, ze wzrokiem gorzej, ale intuicja - REWELACJA!
                A jakie masz, zresztą pewnie już pożarłaś , bo za późno tu zajrzałam. Pojawiły
                się nowe firmy Balhsen. Pychotka!

                • sagan2 Padusia :) 30.10.02, 17:40
                  pajdeczka napisał:


                  > A jakie masz, zresztą pewnie już pożarłaś , bo za późno
                  > tu zajrzałam. Pojawiły się nowe firmy Balhsen.
                  > Pychotka!

                  no pozarlam jedna paczke, ale mam jeszcze DRUGA :)
                  polowa czeka na Ciebie!:))s
                  siedze w niemczech wiec mam jakas ich lokalna marke. ale
                  pycha tez sa :)

                  milego wieczoru
    • Gość: grogreg Re: Kocham mojego tatę IP: proxy / 212.160.165.* 30.10.02, 12:03
      Ponoc ci ktorych kochamy, nigdy tak naprawde nas nie opuszczaja.
      • pajdeczka GROGREG! 30.10.02, 12:37
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Ponoc ci ktorych kochamy, nigdy tak naprawde nas nie opuszczaja.


        Grogreg, trzymam Cię za slowo!
        • Gość: grogreg Re: GROGREG! IP: *.univ.szczecin.pl 30.10.02, 17:20
          nigdzie sie nie wybieram.
          • pajdeczka Re: GROGREG! 31.10.02, 09:11
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > nigdzie sie nie wybieram.


            Gredziu, chodzi mi o opuszczenie duchem nie ciałem.
            Pa!
    • agniecha27 Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 12:30
      Gość portalu: Galena napisał(a):

      > Mój tata to moja wielka miłość.Moja duma. To człowiek mądry, skromny, dobry i
      > niezwykle przystojny. Dla mnie ideał człowieka i męskiej urody. To pierwszy
      > mężczyzna, który powiedział mi, że jestem najmądrzejsza, najpiękniejsza,
      > naj...naj...naj..Rozpieszczał mnie do granic możliwości pokazując
      > jednocześnie, że skromnośc i wrazliwośc na drugiego człowieka jest ogromną
      > zaletą. A kiedy odeszłam z domu jako mężatka, cieszył się moim dorosłym
      > szczęściem. Dał mi coś, czego nie potrafię nazwać, jakąś siłę.
      >
      > Wczoraj były jego imieniny. Odwiedziłam go z bukietem złocistych chryzantem.
      > 1 listopada znowu zawiozę mu kwiaty i znicze. Pogadam z nim. Odszedł tak
      > szybko, zaraz po pięćdziesiątce. Tęsknię za nim okropnie. Kocham go.
      >
      > To nieprawda, ze umarł mój tata. On ciągle żyje w moim sercu.

      Pięknie piszesz Galeno o swoim tacie... Piszesz o Nim tak, jakby żył... On żyje
      dzięki Twojej miłości...
      Pozazdrościć takiej córki... chciałabym, żeby moja, kiedy już będę ją miała,
      też mnie i swojego tatę tak kochała
      • yonker Aga 30.10.02, 15:37
        agniecha27 napisała:

        > Pozazdrościć takiej córki... chciałabym, żeby moja, kiedy już będę ją miała,
        > też mnie i swojego tatę tak kochała

        To nie jest kwestia "chcenia". Na to trzeba sobie "zasłużyć"
        • agniecha27 Yonker 31.10.02, 09:03
          yonker napisał:

          > agniecha27 napisała:
          >
          > > Pozazdrościć takiej córki... chciałabym, żeby moja, kiedy już będę ją miał
          > a,
          > > też mnie i swojego tatę tak kochała
          >
          > To nie jest kwestia "chcenia". Na to trzeba sobie "zasłużyć"

          Postaram się zasłużyć...
          • matrek Re: Yonker 31.10.02, 09:16
            agniecha27 napisała:

            > yonker napisał:
            >
            > > agniecha27 napisała:
            > >
            > > > Pozazdrościć takiej córki... chciałabym, żeby moja, kiedy już będę ją
            > miał
            > > a,
            > > > też mnie i swojego tatę tak kochała
            > >
            > > To nie jest kwestia "chcenia". Na to trzeba sobie "zasłużyć"
            >
            > Postaram się zasłużyć...
            >


            Tylko nie zrób swojemu dzicku krzywdy i nie bądź nadopiekuńcza.
            • agniecha27 Re: Yonker 31.10.02, 09:51
              Qrka!!!
              Co Ty się tak martwisz o moje przyszłe dziecko?
              Coś się mnie czepiasz...
    • Gość: Olcia Re: Kocham mojego tatę IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.10.02, 14:21
      Ja o moim Tacie moge napisac bardzo podobnie. Byl wspaniały. Czasem mam
      wrazenie, ze w jego osobie wyobrazam sobie teraz mojego Boga - to z nim
      rozmawiam, gdy jest mi zle, to mysl o nim przychodzi do mnie, gdy potrzebuje
      wsparcia opatrzności...
      Nie mogl obejrzec jak wchodze w dorosle zycie, ale doprowadzil mnie go jego
      progu - umarl 3 dni przed moimi 18-stymi urodzinami. Choc zawsze czuje, ze
      bylby ze mnie dumny, tak jak zawsze byl.
      Czasem mi sie sni, przytulam sie do niego, jak mala dziewczynka, czuje jego
      obecnosc, tak jakby nie bylo tych 9 lat gdy go nie ma.
      • Gość: Gucwa Re: Kocham mojego tatę IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 30.10.02, 14:56
        szczęście że ja wciąż mam i tatę i mamę....

        Pozdrawiam ciepło.
        • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 30.10.02, 14:58
          Gość portalu: Gucwa napisał(a):

          > szczęście że ja wciąż mam i tatę i mamę....
          >
          > Pozdrawiam ciepło.


          Jako jedyny facet tutaj to zauważyłeś. I chwała Ci za to.
      • Gość: Filomena Re: Kocham mojego tatę IP: *.acn.waw.pl 30.10.02, 22:08
        A mój, leżąc w szpitalu przez dramatyczną operacją mówił mojej Mamie, że tak Mu
        żal, że nie będzie na moim ślubie, nie zobaczy, jak wchodzę w życie. Wtedy Mu
        się udało - ale na moim ślubie faktycznie już nie był. Nie było Go wtedy już 5
        lat... Dopóki jeździłam na Powązki z obojgiem Rodzicami, traktowałam to jako
        rozrywkę, odkąd mój Tata jest tam na stałe, nienawidzę tego miejsca. Ale może
        macie rację: ja też pojadę do Niego w piątek - po raz pierwszy z moim Mężem -
        teraz najważniejszym Mężczyzną mojego życia...
    • Gość: andy PŁACZĘ !!! IP: *.carcade.com.pl 30.10.02, 16:53
      Przez ciebie albo raczej dzięki tobie płaczę !!!
      -Z żalu, że odszedł ktoś kto dał życie niezwykle uczuciowej i wartościowej
      osobie...
      -Bo ci współczuję, że musisz żyć bez takiej osoby jaką był twój tata; to
      niewątpliwie bardzo ciężkie...

      andy
      p.s.
      dziękuję za przypomnienie jakim skarbem są rodzice... moi jeszcze żyją... i
      jadę wieczorem ich odwiedzić i ucałować...
      • Gość: Mrufka re: Kocham mojego tate IP: *.abo.wanadoo.fr 30.10.02, 23:07

        Moj Tato zginal tragicznie w noc sylwestrowa. Mialam wtedy 17 lat. Zylo nam sie
        bardzo ciezko i nieraz chodzilam do szkoly nie jedzac przez 2-3 dni. Nikt o tym
        nie wiedzial, my dzieci ukrywalismy to ze wstydu (!) przed znajomymi i zeby nas
        w szkole nie wyzywano od biedakow. Ojciec tyral jak wol na budowie, byl
        murarzem. Rece mial zawsze spekane i przezarte wapnem,w lecie czesto spiekalo
        go slonce i skora zchodzila mu z ciala, a w zimie chodzil ubrany tak licho...
        Kiedy jako dziecko nosilam mu w reklamowce jedzenie na budowe, zawsze sciskalo
        mi sie serce. Bylo mi go zal. Zal, ze tak wyglada i tak ciezko musi pracowac,
        zeby nas utrzymac. Zalowalam kazdego worka z piaskiem, ktorego zarzucal sobie
        na plecy, kazdej taczki wypelnionej po brzegi ceglami.

        Nie zdazylam spelnic zlozonej sobie w dziecinstwie obietnicy, ze jak tylko
        dorosne i zaczne pracowac, to sie nim zajme.

        Mrufka.

        • pajdeczka Re: re: Kocham mojego tate 31.10.02, 09:16
          Gość portalu: Mrufka napisał(a):

          >
          > Moj Tato zginal tragicznie w noc sylwestrowa. Mialam wtedy 17 lat. Zylo nam
          sie
          >
          > bardzo ciezko i nieraz chodzilam do szkoly nie jedzac przez 2-3 dni. Nikt o
          tym
          >
          > nie wiedzial, my dzieci ukrywalismy to ze wstydu (!) przed znajomymi i zeby
          nas
          >
          > w szkole nie wyzywano od biedakow. Ojciec tyral jak wol na budowie, byl
          > murarzem. Rece mial zawsze spekane i przezarte wapnem,w lecie czesto spiekalo
          > go slonce i skora zchodzila mu z ciala, a w zimie chodzil ubrany tak licho...
          > Kiedy jako dziecko nosilam mu w reklamowce jedzenie na budowe, zawsze
          sciskalo
          > mi sie serce. Bylo mi go zal. Zal, ze tak wyglada i tak ciezko musi pracowac,
          > zeby nas utrzymac. Zalowalam kazdego worka z piaskiem, ktorego zarzucal sobie
          > na plecy, kazdej taczki wypelnionej po brzegi ceglami.
          >
          > Nie zdazylam spelnic zlozonej sobie w dziecinstwie obietnicy, ze jak tylko
          > dorosne i zaczne pracowac, to sie nim zajme.
          >
          > Mrufka.
          >


          Mrufko, wycisnęłaś mi z oczu łzy. Zobacz, jak jeden wątek potrafi otworzyć oczy
          i serca. Nie mam słów, którymi mogę opisać to , co poczułam, kiedy to
          przeczytałam. To było wyznanie, szczere wyznanie, na które niewiele osób tutaj
          na to stać. Nawet ja w swoim poście o ojcu nie zdobyłam się na opisanie
          szczegółów. Tym bardziej chwała Tobie.
          Paja
          • jendza1 Re: re: Kocham mojego tate 31.10.02, 12:14
            Po stokroc racja, Pajdus...
            Calym sercem sie przylaczam!

            Mrufeczko, Twoj Tato na pewno o tym wie...
            Sciskam bardzo serdecznie!
            jendza
            ps. napisalam do Ciebie marnych slow dwa. Doszlo?
    • Gość: AG Re: Kocham mojego tatę i mame IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 01:52
      Poruszylyscie bardzo wrazliwy dla mnie temat. Nad zycie kocham moich
      rodzicow. Niestety, wyjechalem z Polski 15 lat temu i tylko 2 razy w tym
      czasie ich widzialem. Pekam z tesknoty za nimi. Pamietam jak troszczyli sie o
      nas (brata i siostre). Jedyne czego zazdroszcze innym ludziom to tego z moga
      zyc w poblizu swoich najblizszych, widywac sie codziennie. Jestem wsciekly ze
      wyjechalem. Tato jest po diagnozie Alzaimera i troche sie zmienil. W przyszle
      wakacje, po 10 latach, pojade ich usciskac i przytulic. Tak szybko plynie
      czas...
      • spinelli Re: Kocham mojego tatę i mame 31.10.02, 05:02
        Ludzie, jak to wszystko boli.
        Ja tez jestem tak daleko, od tak dawna, widuje moich rodzicow przynajmniej raz
        w roku (mame czesciej), rozmawiamy co drugi dzien ale strach mnie lapie za
        gardlo gdy mysle ze przeciez oni sa coraz starsi i w koncu nadejdzie taki
        dzien, ze trzeba by byc przy nich blisko.
        Kurwa, co mnie tak daleko wynioslo! (przepraszam, ale tak wlasnie czuje).
        Ale cos nas przeciez pognalo w ten swiat.
        • pajdeczka Spinelli 31.10.02, 09:22
          spinelli napisała:

          > Ludzie, jak to wszystko boli.
          > Ja tez jestem tak daleko, od tak dawna, widuje moich rodzicow przynajmniej
          raz
          > w roku (mame czesciej), rozmawiamy co drugi dzien ale strach mnie lapie za
          > gardlo gdy mysle ze przeciez oni sa coraz starsi i w koncu nadejdzie taki
          > dzien, ze trzeba by byc przy nich blisko.
          > Kurwa, co mnie tak daleko wynioslo! (przepraszam, ale tak wlasnie czuje).
          > Ale cos nas przeciez pognalo w ten swiat.
          >


          Mam brata od ponad 15 lat w Niemczech. Bardzo przeżywa to, że nie ma go z nami.
          Tym bardziej, że tam mu się nie układa. Ominęła go ciężka choroba ojca (był
          tylko na pogrzebie), ominęło go moje wesele (nie mógł przyjechać, bo już by go
          nie wypuścicili), ale MUSIAŁ. Tu nie miał warunków do życia. Małe dziecko, woda
          w nocy zamarzała w szklance, wielkie miasto, a wodę czerpał ze studni,
          drewniany wychodek na zewnątrz. Koszmar! T€laczka między wynajmowanymi
          mieszkaniami.
          Na Zachodzie względny dobrobyt, ale rozpadło się małżeństwo. Pokonali wiele ,
          ale to ich nie scementowało. Ciężko mu, coraz ciężej wtapiać w tamtą
          rzeczywistość i mentalność, bo serce ciągle jest w Polsce.
          Pozdrawiam Cię ciepło
          Paja
      • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę i mame 31.10.02, 09:17
        Gość portalu: AG napisał(a):

        > Poruszylyscie bardzo wrazliwy dla mnie temat. Nad zycie kocham moich
        > rodzicow. Niestety, wyjechalem z Polski 15 lat temu i tylko 2 razy w tym
        > czasie ich widzialem. Pekam z tesknoty za nimi. Pamietam jak troszczyli sie
        o
        >
        > nas (brata i siostre). Jedyne czego zazdroszcze innym ludziom to tego z moga
        > zyc w poblizu swoich najblizszych, widywac sie codziennie. Jestem wsciekly
        ze
        > wyjechalem. Tato jest po diagnozie Alzaimera i troche sie zmienil. W
        przyszle
        >
        > wakacje, po 10 latach, pojade ich usciskac i przytulic. Tak szybko plynie
        > czas...

        DLACZEGO TYLKO DWA RAZY?!

        • Gość: AG Re: Kocham mojego tatę i mame IP: *.proxy.aol.com 03.11.02, 01:41

          >
          > DLACZEGO TYLKO DWA RAZY?!
          >

          Tylko 2 razy poniewaz wyjechalem tydzien przed powolaniem do wojska. 2 lata w
          armi uwazalem za strate czasu. Czesto spedzane z degeneratami - niestety. Na
          zach. przynajmniej mozna bylo nabrac zyciowego doswiadczenia i cos zarobic.
          Gdybym pojechal do Polski to by mnie dorwali. Kiedy dostalem obce obywatelstwo
          i moglem juz pojechac, niestety -finansowo nie bylo u mnie za wesolo.
          Zalozylem rodzine, urodzily sie dzieci, pojawily sie konieczne wydatki- wiesz
          jak to jest gdy zaczynasz od zera w obcym kraju. Nigdy nie myslalem o
          emigracji, nie sadzilem ze ten wyjazd tak dlugo potrwa. Pamietam jak zegnalem
          sie z babcia i dziadkiem. Nigdy ich wiecej nie zobaczylem. Nie moglem nawet
          przyjechac na pogzeb. Teraz boje sie o rodzicow. Mam wyrzuty sumienia ze nie
          wyskrobalem jakiejs kasy na bilety..., moglem to zrobic.

          P.S
          Fajnie ze tak wielu ludzi docenia i kocha swoich rodzicow. Powodzenia dla
          wszystkich !!!
    • anula73 Re: Kocham mojego tatę 31.10.02, 08:59
      Rany, ale mnie zdolowaliscie z samego rana :-((((((((((
      jakos wczesniej nie weszlam na ten watek...

      czy to normalne zyc w ciaglym strachu o utrate bliskich?..
      Wy tez tak macie?
      a moze powinnam zalozyc nowy watek, by ktos mi odpowiedzial?..
      • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 31.10.02, 09:26
        anula73 napisała:

        > Rany, ale mnie zdolowaliscie z samego rana :-((((((((((
        > jakos wczesniej nie weszlam na ten watek...
        >
        > czy to normalne zyc w ciaglym strachu o utrate bliskich?..
        > Wy tez tak macie?
        > a moze powinnam zalozyc nowy watek, by ktos mi odpowiedzial?..


        O tym się na co dzień nie myśli, ale potrzebne są takie dni, żeby uzmysłowić
        sobie, jak szybko przemijamy. "Przemija uroda w nas" o to jest najprawdziwsza
        prawda. Przemija też życie - to jest prawda okrutna. A my się dalej wzajemnie
        zwalczamy.

        -----------------
        "Odłóżmy broń zanim nas
        śmiertelny dopadnie strzał"
        Renata Przemyk
        • anula73 Re: Kocham mojego tatę 31.10.02, 11:50
          pajdeczka napisał:

          > O tym się na co dzień nie myśli, ale potrzebne są takie dni, żeby uzmysłowić
          > sobie, jak szybko przemijamy. "Przemija uroda w nas" o to jest najprawdziwsza
          > prawda. Przemija też życie - to jest prawda okrutna. A my się dalej wzajemnie
          > zwalczamy.

          wlasnie problem w tym, ze ja o tym ciagle mysle. Boje sie za kazdym razem gdy
          mowie komus bliskiemu do widzenia, ze to ostatni raz :-(

          > -----------------
          > "Odłóżmy broń zanim nas
          > śmiertelny dopadnie strzał"
          > Renata Przemyk
      • Gość: Kami Re: Kocham mojego tatę IP: 213.17.164.* 31.10.02, 09:50
        Czasem przychodzą takie dni, że nie moge poradzić sobie z myślami o utracie
        najblizszych. Nawet teraz kiedy to do Was pisze napływają mi do oczu łzy.
        Dlaczego tak jest, że Ci których kochamy tak szybko odchodzą? To tak bardzo
        boli.
        Pozdrawiam
        • pajdeczka Re: Kocham mojego tatę 31.10.02, 09:54
          Gość portalu: Kami napisał(a):

          > Czasem przychodzą takie dni, że nie moge poradzić sobie z myślami o utracie
          > najblizszych. Nawet teraz kiedy to do Was pisze napływają mi do oczu łzy.
          > Dlaczego tak jest, że Ci których kochamy tak szybko odchodzą? To tak bardzo
          > boli.
          > Pozdrawiam


          Dlatego innych ratuje wiara w życie po śmierci.
          Pomyśl, że po Tobie też ktoś będzie rozpaczał i będzie mu ciężko. Tak to już
          jesti to jedyna rzecz, na którą człowiek nie ma wpływu.
          Pozdrawiam
    • Gość: gaga Re: Kocham mojego tatę IP: *.pool80116.interbusiness.it 31.10.02, 16:24
      A ja snie o moim Tacie z rozwianym wlosem, o jego pogawedkach o grzybach i
      widze go, gdy zapala ognisko po deszczu. Pamietaj, coreczko, ze trzeba korzeni
      sosnowych naciac... I jak sciska siatke z rybami w dloni...
      I wierze, ze teraz szczesliwy suszy gdzies prawdziwki i usmiecha sie do mamy.
      Zobaczysz, Hanka, jaka bedzie grzybowa.

      I nie chce myslec o tym jak walczyl z choroba, jak w koncu ustal w tej walce,
      a ja ciagle uwieszona na telefonie... i wiem, ze On wie, ze ciagle bede go
      kochac tutaj tam blisko i daleko...

      Na dwa dni przed jego odejsciem powiedzialam mu, ze bardzo go kocham i juz
      niedlugo sie zobaczymy. Zobaczylam go, przez wieniec jego ulubionych lilii...
      Ale ciagle sie usmiechal...
      • Gość: Galena Re: Kocham mojego tatę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 21:20
        Drodzy moi

        Dziękuję Wam wszystkim za wpisy w tym wątku. Wzruszyłam się bardzo czytając je
        wszystkie. Tak pięknie piszecie o tych, ktorzy odeszli i o tych, których
        odejscia się boicie. Nie myślałam, że tak wielu z was pożegnało już swoich
        najblizszych.

        Dziękuję Pajdeczko - piszesz, ze Twoj tata nie wykorzystał danego mu czasu
        tak, jak Ty bys tego oczekiwała. Może i on nie dostał tyle miłości ile by
        chciał? Najważniejsze, że Ty mu przebaczyłas, kochasz go i płaczesz kiedy tatę
        wspominasz. Pozdrawiam ciepło

        Dziękuję Sagan2 - Ty miałas sytuację o wiele bardziej tragiczną.Byłas małą,
        osieroconą dziewczynką. Ściskam Ciebie i Twoją cudowną mamę.

        Dziękuję Grogreg - masz rację. Ja też w to wierzę.Serdecznie pozdrawiam.

        Agniecho27- az jestem zawstydzona Twoimi miłymi słowami- dziękuję, dziękuję,
        dziękuję. Pozdrawiam ciepło.

        Dziękuję Jonker i pozdrawiam

        Matreku - Miłości nigdy nie za wiele, a nadopiekuńczość nie musi iść z nią w
        parze. Serdeczności.

        Olcia - Ty też tak szybko straciłaś swego wspaniałego tatę- współczuję.I
        ściskam.

        Gucwo - to naprawdę szczęście i życzę Ci, aby trwało ono jak najdłużej.
        Pozdrawiam.

        Filomeno - dla mnie też te pażdziernikowo-listopadowe dni sa bardzo smutne.
        Zyczę Ci szczęścia i miłości przy Twoim mężczyżnie.

        Andy - serdeczności dla Ciebie.Dziękuję.

        Mrufeczko - Twój post wywarł na mnie ogromne wrażenie. Pięknie napisałaś o
        swoim tacie. Widzisz, to nie jest ważne czy nasz tata jest murarzem,
        dygnitarzem czy kominiarzem. Kochamy ich nie za to kim sa, ale jacy są. Miałaś
        wspaniałego ojca. Mam nadzieję, że już tylko dobro i szczęście przed Tobą,
        czego Ci z całego serca życzę.

        Jendzo - dziękuję, że wpadłaś do tego wątku. Czytam z uwagą Twoje wszystkie
        posty i uczę się od Ciebie wiele dobrego. Serdecznie pozdrawiam.

        AG - Choc nie widujesz swych rodziców latami, to jednak masz tę świadomość, że
        nie było pożegnań ostatecznych. Możesz ich w każdej chwili przynajmniej
        usłyszeć. Ciesz się tą daleką bliskością jak najdłużej.Serdeczności.

        Spinelli - rozstania, rozłąki, pożegnania - to boli. Ale jeśli oni mają tę
        świadomość, że tęsknisz, że kochasz, to może jesteście bliżej niz niejedni,
        którzy obok, a jednak dalej.Pozdrawiam miło.

        Anulko73 - ja też tak mam.Drże o swoich bliskich bezustannie. Jak ktoś
        powiedział - miłość to cierpienie. Ale czy lepiej nie kochać i nie cierpieć?
        Pozdrawiam ciepło.

        Kami - do tej pory nie moge się pogodzić ze śmiercią taty. Moja mama chyba nie
        chce, żeby jej odejście było tak samo bolesne i ciągle mi powtarza-"taka jest
        kolej rzeczy, taka jest naturalna kolej rzeczy". Ale to na nic. Uściski

        Gago - Snij o swoim tacie. Snisz tak pięknie. Sciskam Cię.

        Przepraszam Was, że przywołałam smutne myśli, nostalgiczne wspomnienia.I za tę
        moją ckliwość może nie dla wszystkich "strawną"
        • Gość: jendza a ja IP: *.abo.wanadoo.fr 01.11.02, 00:12
          dziekuje, Galenko,
          za ten watek!!!!


          Wprawdzie sama nie bardzo sie moglam dolaczyc,
          z przyczyn wyjawionych w poscie do Niedzwiedziczki,
          ale uwazam,
          ze jest BEZCENNY!

          Nigdy za duzo MILOSCI!
          CIEPLA!
          Dobroci!

          Normalnosci po prostu?

          Smierc jest sprawa 'normalna'.
          Bolesna, ale 'normalna'.
          I bardzo jestem przekonana gleboko, ze CI,
          ktorzy nas kochaja, sa z nami.
          NIezaleznie, czy sa w swoich cialach, czy nie...

          Jutro bedziemy wspominac wszystkich zmarlych...
          Mysle, ze szczegolnie jutro wlasnie bedziemy czuc
          te przedziwna z nimi WSPOLNOTE!!!

          Na pewno Twoj TATO jest przy Tobie STALE!!!

          Pozdrawiam serdecznie bardzo!
          j
    • niedzwiedziczka Re: Kocham mojego tatę 31.10.02, 22:07
      Zazdroszczę Ci Taty. Mój Tata żyje. Wszystkie moje
      wspomnienia związane z nim to awantury po pijanemu. Nikt
      mi tam w życiu nie naubliżał, jak mój własny ojciec....
      Teraz już nie pije, bo miał zawał ale jest po prostu
      starym dzieckiem.
      Zazdroszczę także Taty mojej córeczce. Mój mąż to
      najlepszy tata, jakiego mogłam jej dać. Kiedy śmieją
      się obydwoje - rozpływam się ze szczęścia!
      • Gość: Filomena Galeno - dzięki!!! IP: *.acn.waw.pl 31.10.02, 22:32
        A ja dziękuję Ci za to, że taki wątek w ogóle powstał. Że powstał dzięki Tobie.
        Strasznie trudno o tym rozmawiać, pisać znacznie łatwiej. Szczególnie, jeśli ma
        się świadomość, że Tata - i Twój, i mój, i każdy, który odszedł - na pewno
        wciąż gdzieś tu jest, kiedy podświadomie wciąż coś Mu się opowiada i oczekuje
        odpowiedzi... Chyba niezależnie od tego, ile czasu już minęło. Najważniejsze,
        że wciąż gdzieś tu jest.
        Bądź szczęśliwa, życzę Ci z całego serca
        • Gość: Galena Re: I Tobie Filomeno też IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 23:14
          I ja Tobie Filomeno życzę szczęścia i radości z całego serca. Sciskam Cię
          najserdeczniej.
      • Gość: Galena Re: Kocham mojego tatę IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 23:11
        niedzwiedziczka napisała:

        > Zazdroszczę Ci Taty. Mój Tata żyje. Wszystkie moje
        > wspomnienia związane z nim to awantury po pijanemu. Nikt
        > mi tam w życiu nie naubliżał, jak mój własny ojciec....
        > Teraz już nie pije, bo miał zawał ale jest po prostu
        > starym dzieckiem.
        > Zazdroszczę także Taty mojej córeczce. Mój mąż to
        > najlepszy tata, jakiego mogłam jej dać. Kiedy śmieją
        > się obydwoje - rozpływam się ze szczęścia!

        Niedzwiedziczko - Twój tata jest chory. Alkoholizm to choroba. Może to przez
        to? A jeśli nawet nie to może tak trzeba o tym myśleć? Może będzie Latwiej? Jak
        dobrze,, że teraz jesteś szczęśliwa, i ze Twoja córeczka ma szczęśliwe
        dzieciństwo. Wszystkiego dobrego Wam życzę
      • Gość: jendza Re: Kocham mojego tatę IP: *.abo.wanadoo.fr 01.11.02, 00:06
        Niedzwiedziczko KochanA!
        Ja tez nie pisze o moim tacie.
        Nie ma o kim pisac...
        Zyje, ale nie jest 'tata'.
        Tylko pewno biologicznie...
        To nie jego wina. To choroba.
        Wiesz, nie warto 'zazdroscic'.
        SZkoda czasu!!!!!!!!!!!!
        I energiii!!!!!!!!!!!!!
        Tak cudownie, ze zycie toczy sie dalej!!!!!!!!!!!!
        Ze TOBIE Udalo sie stworzyc dobra RODZINE!
        Ze TWOJA MALA ma TATE!
        Nie tracmy ani chwili na zal za przeszloscia....
        A jesli TWOJ TATO zechce choc na chwile byc tata...
        co zrobisz?
        Moj nie zechce....
        Jego choroba jest bardziej zniewalajaca, niz alkoholizm.
        To psychopata.
        Wiesz, nawet nie mam zalu...
        Po prostu ciesze sie ogromnie, ze jestem, ze zyje...
        A jemu... niech bedzie najlepiej, jak to mozliwe...
        Pozdrawiam serdecznie bardzo!
        jendza
        • spinelli Do Pajdki, Galeny i wszystkich 01.11.02, 04:06
          Tyle w tym watku piekna, milosci i bolu. Czytam to wszystko i mysle, ze bez
          wzgledu jak sie sobie jawimy na tym forum i w zyciu, klocimy sie, nie zgadzamy
          sie, pyskujemy to i tak w srodku jestemy takie same, bez wzgledu na wiek - male
          dziewczynki (chlopaczki tez), ktore potrzebuja milosci i ciepla, mamy i taty.
          Kazda z nas zwalcza swoje diably, czasem to bol krzywdy, ktora nam ktos
          wyrzadzil, czasem krzywda, ktora my wyrzadzilysmy komus. Zycie to wielka
          odpowiedzialnosc, nie mozemy zmienic bledow jakie popelnili nasi rodzice, ale
          mozemy sie uczyc, zeby ich nie powtarzac z wlasnymi dziecmi. Chcielibysmy
          mowic: kocham moja mame, kocham mojego tate i wiedziec ze nic ciemnego nie czai
          sie za ta miloscia.
          Moja rodzina tez przeszla przez pieklo alkoholizmu, wyszlismy wszyscy z tego
          calo i mimo, ze ten strach czasem wraca to cieszymy sie soba od nowa.
          Trzymajcie sie dziewczyny (i chlopaki) bardzo cieplo
          Spinelli
          • Gość: marucha Re: Do Pajdki, Galeny i wszystkich IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.02, 04:09
            spinelli napisała:

            > Tyle w tym watku piekna, milosci i bolu. Czytam to wszystko i mysle, ze bez
            > wzgledu jak sie sobie jawimy na tym forum i w zyciu, klocimy sie, nie
            zgadzamy
            > sie, pyskujemy to i tak w srodku jestemy takie same, bez wzgledu na wiek -
            male
            >
            > dziewczynki (chlopaczki tez), ktore potrzebuja milosci i ciepla, mamy i taty.
            > Kazda z nas zwalcza swoje diably, czasem to bol krzywdy, ktora nam ktos
            > wyrzadzil, czasem krzywda, ktora my wyrzadzilysmy komus. Zycie to wielka
            > odpowiedzialnosc, nie mozemy zmienic bledow jakie popelnili nasi rodzice, ale
            > mozemy sie uczyc, zeby ich nie powtarzac z wlasnymi dziecmi. Chcielibysmy
            > mowic: kocham moja mame, kocham mojego tate i wiedziec ze nic ciemnego nie
            czai
            >
            > sie za ta miloscia.
            > Moja rodzina tez przeszla przez pieklo alkoholizmu, wyszlismy wszyscy z tego
            > calo i mimo, ze ten strach czasem wraca to cieszymy sie soba od nowa.
            > Trzymajcie sie dziewczyny (i chlopaki) bardzo cieplo
            > Spinelli

            Buziaki za serce.
            Marucha
    • Gość: Marysia Re: Kocham mojego tatę IP: *.cvx.algx.net 03.11.02, 03:56
      To wspaniale co napisala Galena. Ja tez wspominam mojego Tate jako wspanialego
      czlowieka, ktory zrobil dla mnie bardzo duzo. Od malego spedzalam z nim bardzo
      duzo czasu. Mam zdjecia gdy mialam 2 latka i leze z Tata pod jego
      samochodem.Zawsze byl obecny w moim zyciu i jest do dzis. Ja tatusina coreczka
      do dzis nie pogodzilam sie z Jego smiercia. Nie zyje od 26 lat, bo ktos rozbil
      mu glowe. Najgorsze jest to, ze nie moge isc na Jego grob bo mieszkam po
      drugiej stronie Atlantyku. Na szczescie mam przyjaciolke, ktora regularnie
      odzwiedz grob mojego Taty. Moze kiedys uda mi sie przyjechac (praca) do Polski
      i odwiedzic na cmentarzach moja Corke, Siostre, Mame i Tate.
      Wszyscy, ktorzy przeczytacie ten list pamietajcie Tych najblizszych ma sie
      tylko raz w zyciu, jak odejda to jest ogromna pustka. Ja mam szczescie mam
      wspanialego Meza, ktory starcza mi za cala rodzine.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka