paliwodaj
10.12.11, 17:18
moj 7 latek nie dostaje pieniedzy w formie kieszonkowego. W szkole ma oplacone posilki, nie maja czegos w rodzaju sklepik, po szkole wraca do domu. Czasami w sklepie dam mu jakas kwote gdy sobie chce kupic picie, ciastka , tak aby sam policzyl ile ma zaplacic, ile mu zostanie i zeby wiedzial ze jak wyda to po prostu nie ma.
Dostaje tez pieniadze od "wrozki zebowej" za wypadniete zaby , ale drobne kwoty i za te pieniadze kupuje drobna zabawke.
Gdy dzieci mialy pieniazki w skarbonce, powiedzialam ze ich swinki morskie potrzebuja wieksza klatke i zapytalam czy nie maja nic przeciwko zeby te pieniadze dolozyc do nowej klatki. Tak tez zrobilismy
Rozmawialam tez z jego nauczycielka, ktora uczy klasy pierwsze od 29 lat, co ona sadzi, kiedy jest czas aby dziecko dostawalo jakies pieniadze i nimi gospodarowalo. Usmiechnela sie tylko i mowi ze ona woli gdy dzieci nie nosza pieniedzy do szkoly, bo albo zgubi, albo nie wie gdzie wlozyl a pozniej jest placz w srodku lekcji. Pozniej dodala w formie zartu, ze jej syn 26 - latek jeszcze za bardzo nie wie jak zarzadzac logicznie swoimi funduszami.
Jak to jest u was , kiedy i jak zaczynalyscie wprowadzac pieniadze do zycia dziecka?