Dodaj do ulubionych

Co oznacza dla Was słowo przyjaciel?

IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 23.04.01, 16:42
Ostatnio zaczynam sie zastanawiać czy są jeszcze
ludzie którzy wierzą w prawdziwą przyjaźń. Czy może
tylko ja ostatnio zwątpiłam? Dla przyjaciela
zrobilabym wszystko,zawsze i nie było by dla mnie
wytłumaczenia że odległość,brak czasu i pieniądze.
Jak odbieracie to słowo "przyjaciel" i co ono dla Was
oznacza?
Obserwuj wątek
    • Gość: Michal Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.246.98.31.NewYork1.Level3.net 24.04.01, 05:57
      To unikalny "ktos", to bardzo wazne slowo "przyjaciel".......
      Jak widzisz stary.......nikt nie odpowiada, to chyba wystarczajaca odpowiedz.
      W stanach jest powiedzenie: "Jak umiesz liczyc to licz na siebie".
      • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 24.04.01, 10:40
        Z tgo co widze po reakcji innych chyba zaczynam w to wierzyć
        • Gość: Suzi Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 24.04.01, 11:13
          Przyjaciel to najblizasza ci duchowo osoba. slucha, rozumie i dobrze ci zyczy.
          i chocby byla na drugim koncu swiata, zawsze czujesz, ze jest i pamieta.
          Przyjaciel to ktos komu mowisz wszystko, przed kim nie ukrywasz niczego,
          niczego nie udajesz. szanujesz go i cenisz za szczerosc nawet jesli ona boli
          ale wiesz, ze wynika jedynie z dobrej woli. jestes gotow na kazdy rodzaj
          bezinteresownej pomocy i wiesz, ze na to samo mozesz liczyc z jego strony.
          przyjaciel to skarb najcenniejszy.
          • Gość: ciekawy Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.library.uu.nl 24.04.01, 11:23
            Suzi nic dodac nic ujac!
            • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 24.04.01, 12:41
              też mi sie tak wydaje ale czy są ludzie którzy są do tego zdolni? Czy wy
              uważacie sie za prawdziwych przyjaciół?
              • Gość: ciekawy Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.library.uu.nl 24.04.01, 12:56
                ja nie jestem dla nikogo przyjacielem i nikt tez nie jest nim dla mnie(szkoda w obu
                przypadkach)ale jestem dla kilku osob dobrym kolega i na odwrot.
                • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 24.04.01, 16:41
                  dzieki za szczerość
              • Gość: maja Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 172.17.16.* / *.daewoo.com.pl 24.04.01, 13:06
                Sunnypol, skąd u Ciebie taki pesymizm i utrata wiary w człowieka?! Czyżby ktos, kto nazywał się
                Twoim przyjacielem, tak bardzo Cię zawiódł?
                Oczywiscie, że są ludzie do tego zdolni, a nawet więcej - nie wyobrażają sobie, żeby mogło być
                inaczej. Przecież nawet zupełnie obcy ludzie potrafią wykazać się bezinteresowną życzliwoscią, troską
                i pomocą względem innych.
                Pozdrawiam i życzę wszystkim znalezienia prawdziwej przyjaźni
                • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 24.04.01, 16:43
                  to nie pesymiztylko pytanie czy jest ,istnieje prawdziwa przyjaźń,nie znajomość
                  czy koleżeństwo tylko twarda przyjaźń.O tym sie pisze i słyszy ale 90 % to
                  tylko znajomość
              • Gość: L. Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.mpip-mainz.mpg.de 24.04.01, 17:31
                Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                > też mi sie tak wydaje ale czy są ludzie którzy są do
                tego zdolni? Czy wy
                > uważacie sie za prawdziwych przyjaciół?

                Dobre pytanie! Kiedys bylam pewna, ze tak - MAM
                przyjaciol i JESTEM przyjacielem. Ostatnio jednak
                odkrylam, ze dla co niektorych to taka przyjazn w jedna
                strone i troche mnie to ostudzilo. Bo czy moze byc
                przyjazn jednostronna? Moze i tak. Nie wiem. Ale jak
                mnie ktos rani lub ignoruje to ja przynajmniej nie
                potrafie wybaczac bez konca. Kiedys musi sie to urwac i
                pytanie czy byla to przyjazn czy nie. Boze! Ale
                belkocze. Juz sama siebie nie rozumiem.
                Odpowiedz na twoje pytanie: tak mam przyjaciela i mam
                nadzieje, ze to PRAWDZIWA przyjazn i ze nie ostatnia,
                jaka mi sie trafila w zyciu, bo podobno kazdy ma takich
                przyjaciol na jakich sobie zasluzyl.
                • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 25.04.01, 14:07
                  Dziekuje L
        • Gość: L. Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? IP: *.mpip-mainz.mpg.de 24.04.01, 17:33
          Gość portalu: sunnypol napisał(a):

          > Z tgo co widze po reakcji innych chyba zaczynam w to
          wierzyć

          To nie tak! To poprostu zbyt trudne, zeby wyrazic
          slowami. To sie czuje, gdzies w sobie, ale jak to ubrac
          w slowa?
    • Gość: Tomasz Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 193.59.192.* 24.04.01, 13:43
      Być może zdarza się przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną, która nie kończy się
      z chwilą pójścia do łóżka ?
      • Gość: Rozalka Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 10.10.1.* / *.zachem.com.pl 24.04.01, 14:57
        Zdarza się, rzadko pewnie i trzeba sporej dojrzałości, żeby umieć wyważyć tę
        kruchą granicę, ale sama jestem najlepszym przykładem, że się zdarza i ma się
        dobrze :)
        • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 24.04.01, 16:44
          GRATULUJE ROZALKA !
          • Gość: MarcinR Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 193.120.88.* 24.04.01, 17:53
            A tak przy okazji warto by sie troche zastanowic nad
            problemem przyjazni miedzy kobieta a meszczyzna... Czy
            ona w ogole moze istniec?
            Co mysli kobieta mowiac do startujacego do niej faceta
            "zostanmy przyjaciolmi". Odebrac to jako kosza, czy
            odstawienie na poleczke... na pozniej by sie lepiej
            jemu przyjrzec i miec czas na podjecie decyzji......
            Czy nie jest to naduzycie ze strony kobiet, traktowanie
            takiej propozycji jako komfortowej wymowki.
            Jeszcze jedno....
            Jak kobiety traktuja przyjazn z facetami..... Czy
            dopusczaja do siebie mysl, ze kiedys moga wyladowac z
            nim w lozku, a on zmieni sie z jej przyjaciela na jej
            faceta??????
            • Gość: Michal Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 209.246.89.* 24.04.01, 18:16
              Bardzo dobre pytanie, znam duzo przypadkow, ze w 100% K i M ladowali
              w lozku ,tylko dlatego ,ze sie przyjaznili, chemia "puszcza" i nie ma mocnych,
              pozniej , roznie ,zostaja razem ,tak rodzi sie wiele zwiazkow, albo....koniec.
              • Gość: MarcinR Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 193.120.88.* 25.04.01, 13:47
                No wlasnie dziewczyny prosimy Was o jakies odpowiedzi
                na powyzsze pytania i spostrzezenia (MarcinR i Michala)
                • Gość: L. Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: *.mpip-mainz.mpg.de 25.04.01, 14:15
                  Gość portalu: MarcinR napisał(a):

                  > No wlasnie dziewczyny prosimy Was o jakies odpowiedzi
                  > na powyzsze pytania i spostrzezenia (MarcinR i
                  > Michala)

                  Przyjaciel to przyjaciel. Dla mnie nie ma roznicy. Moj
                  przyjaciel akurat jest facetem. Czy mysle o tym, ze moge
                  z nim wyladowac w lozku. Nie, ale nie powiedziane, ze
                  tak nie moze sie stac. A jesli nawet tak sie stanie, to
                  nic to nie zmieni. Tak prawde powiedziawszy, to uwazam,
                  ze u podstaw dobrego i trwalego zwiazku
                  kobieta-mezczyzna powinna wlasnie lezec przyjazn. Ktos
                  powie, ze milosc. No tak, tyle tylko co to jest milosc.
                  Gra hormonow, chemia, zaburzenie umyslowe? Kazdy wie,
                  tylko nikt nie potrafi zdefiniowac jednoznacznie.
                  Niestety na podstawie obserwacji moge stwierdzic, ze to
                  wszystko mije. Moze nie calkowicie, ale powiedzmy
                  'przygasa', ale jesli obok milosci jest tez przyjazn, to
                  zwiazek ma najwieksze szanse przetrwania. Ale to nie
                  oznacza, ze przyjazn pomiedzy K i M musi skonczyc sie w
                  lozku.
                  Natomiast haslo wypowiadane przez K na propozycje M:
                  "zastanmy tylko przyjaciolmi' moze miec naprawde bardzo
                  wiele znaczen. Zalezy od tego kto to mowi. Moze to
                  oznaczac "nie pociagasz mnie i odwal sie', ale rowniez
                  "bardzo cie lubie, ale nie w tym sensie' lub niestety
                  'fajnie, ze cie pociagam, jesli nic lepszego mi sie nie
                  trafi, to wtedy bede miec zawsze ciebie pod reka'.
                  No coz tak to ja odbieram, ale pewnie kazda z nas
                  odczuwa to ciut inaczej. Moze lepiej napiszcie, jak wy
                  (mezczyzni) to widzicie. Jesli jakis facet zabiega o
                  moja przyjazn, to dlatego, ze lubi i ceni mnie jako
                  przyjaciela, czy mysli wylacznie, jak zaciagnac mnie do
                  lozka. Wedlug jednego z moich kolegow 'kazdy facet mysli
                  wylacznie o jednym i jesli mowi inaczej, to klamie. I co
                  wy na to?
                • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 25.04.01, 14:19
                  Ja własnie za najlepszego przyjaciela uważam męszczyznę.Nigdy nie byliśmy razem
                  ale jest on najważniejszą osobą w moim życiu.To trwa już 7 lat i myśle że
                  bedziemy przyjaciółmi na zawsze.Jest to mój jedyny przyjaciel ,jedyna osoba
                  którą określiłam tym mianem.Ale ostatnio poprostu mieliśmy,mamy nie najlepsze
                  dni i dlatego poruszyłam temat przyjażni.Tak przyjaźń istnieje i to mówie z
                  całą pewnością.Chyba obydwoje potrzebowaliśmy osobe (ja męszczyzne a on
                  kobietę) z którą bedzie go łączyło całkowite zaufanie,ale na innych zasadach
                  niż w związku.
                  • Gość: L. Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: *.mpip-mainz.mpg.de 25.04.01, 14:35
                    Nawet w przyjazni zdarzaja sie wzloty i upadki. Mozna
                    sie klocic, czasami nie rozmawiac tygodniami i tak
                    zawsze sie wraca. Ja ze swoim przyjacielem znam sie 10
                    lat. Najdluzszy okres milczenia - pol roku. Ale to nic
                    nie zmienilo, nadal jest jedyna osoba, ktorej moge
                    powiedziec wszystko, a nawet jesli mnie wysmieje, to
                    wiem, ze nie dlatego by mnie zranic. Bo jesli kiedys
                    mnie naprawde zrani, tak z premedytacja i rozmyslem,
                    to bedzie oznaczalo, ze nasza przyjazn umarla, a to
                    byloby naprawde bardzo, ale bardzo bolesne. Czasami
                    wystarczy swiadomosc, ze jest i wrazie czego wyslucha.
                    I to wystarcza, zeby pomoc.
                    Pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy maja przyjaciol i
                    dla tych, ktorzy ich jeszcze nie maja.
                    • Gość: MarcinR Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: 193.120.88.* 25.04.01, 17:19
                      A czy nie uwazasz, ze gdybys byla samotna to ten
                      przyjaciel bylby znakomitym kandydatem na Twojego
                      partnera, bowiem zna Ciebie doskonale i nie musisz
                      przed nim nic udawac?
                      Czy to nie jest komfortowe uczucie dla kobiety, ze zna
                      bardzo dobrze faceta, wie jak sie zachowal w potrzebie,
                      ze sie doskonale sprawdzil jako przyjaciel, ze sie z
                      nim nie nudzisz...
                      Dlaczego nie mogloby byc cos bardziej powaznego miedzy
                      Toba, a nim? (zakladajac ze bylibyscie oboje bez
                      partnerow).
                      • Gość: L. Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: *.mpip-mainz.mpg.de 25.04.01, 18:37
                        Gość portalu: MarcinR napisał(a):

                        > A czy nie uwazasz, ze gdybys byla samotna to ten
                        > przyjaciel bylby znakomitym kandydatem na Twojego
                        > partnera, bowiem zna Ciebie doskonale i nie musisz
                        > przed nim nic udawac?
                        > Czy to nie jest komfortowe uczucie dla kobiety, ze zna
                        > bardzo dobrze faceta, wie jak sie zachowal w
                        > potrzebie,
                        > ze sie doskonale sprawdzil jako przyjaciel, ze sie z
                        > nim nie nudzisz...
                        > Dlaczego nie mogloby byc cos bardziej powaznego miedzy
                        > Toba, a nim? (zakladajac ze bylibyscie oboje bez
                        > partnerow).

                        Jasne. Jak juz pisalam kazdy zwiazek miedzy kobieta i
                        mezczyzna powinien opierac sie na przyjazni. Czasami
                        przyjazn jest pierwsza a potem... czasami na odwrot. W
                        zyciu wszystko moze sie zdarzyc. Chyba gdzies
                        podswiadomie balabym sie jednak, ze mogloby cos pojsc
                        nie tak i nie mialabym ani przyjaciela, ani faceta. Wiec
                        moze lepiej jest jak jest.
                      • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 26.04.01, 09:25
                        Jesteśmy bez partnerów .Ja go nie wykorzystuje.Jest przystojny i inteligentny
                        ale jest moim przyjacielem.A nie prawdopodobnym kandydatem na męża:)
                    • Gość: MarcinR Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: 193.120.88.* 26.04.01, 10:06
                      A czy nie uwazasz, ze gdybys byla samotna to ten
                      przyjaciel bylby znakomitym kandydatem na Twojego
                      partnera, bowiem zna Ciebie doskonale i nie musisz
                      przed nim nic udawac?
                      Czy to nie jest komfortowe uczucie dla kobiety, ze zna
                      bardzo dobrze faceta, wie jak sie zachowal w potrzebie,
                      ze sie doskonale sprawdzil jako przyjaciel, ze sie z
                      nim nie nudzisz...
                      Dlaczego nie mogloby byc cos bardziej powaznego miedzy
                      Toba, a nim? (zakladajac ze bylibyscie oboje bez
                      partnerow).
                      • Gość: sunnypol Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 26.04.01, 12:50
                        Nie wiem dlaczego nie mogłoby być coś miedzy nami .Poprostu jest to przyjaźń
                    • Gość: MarcinR Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Do L. IP: 193.120.88.* 26.04.01, 14:21
                      A czy nie uwazasz, ze gdybys byla samotna to ten
                      przyjaciel bylby znakomitym kandydatem na Twojego
                      partnera, bowiem zna Ciebie doskonale i nie musisz
                      przed nim nic udawac?
                      Czy to nie jest komfortowe uczucie dla kobiety, ze zna
                      bardzo dobrze faceta, wie jak sie zachowal w potrzebie,
                      ze sie doskonale sprawdzil jako przyjaciel, ze sie z
                      nim nie nudzisz...
                      Dlaczego nie mogloby byc cos bardziej powaznego miedzy
                      Toba, a nim? (zakladajac ze bylibyscie oboje bez
                      partnerow).
                      • Gość: sunnypol Na pytanie odpowiedzialam pod "DO MICHAŁA" IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 26.04.01, 14:56
            • Gość: meg Re: Co oznacza dla Was słowo przyjaciel? Czy zna płeć ? IP: *.template.template.tpnet.pl 25.04.01, 17:31
              Gość portalu: MarcinR napisał(a):

              > Co mysli kobieta mowiac do startujacego do niej faceta
              > "zostanmy przyjaciolmi".

              W takim przypadku to rzeczywiście taka elegancka forma odmowy. Przyjaźni nie da
              się tak zadeklarować i już, dopiero z czasem w konfrontacji z różnymi trudnymi
              sytuacjami okazuje się, czy ten ktoś obdarzony naszym zaufaniem jest lojalny.
              Bo moim zdaniem lojalność to warunek niezbędny.
              Moje przyjaźnie z mężczyznami/2/ zaczęły się w pracy i nigdy nie miały "płciowych"
              podtekstów.
              Przyjaciółki też mam.
              • Gość: Michal Do "L" i reszty IP: *.210.223.221.NewYork1.Level3.net 25.04.01, 19:37
                Moguncja to bardzo ladne miasteczko......
                Nauczony od kobiet, odpowiem na twoje pytanie, mezczyzni nie klamia,
                nie zawsze mowia prawde.....
                95% przypadkow jest mozliwe ,ze facetowi zalezy na lozku, ale nie do konca
                w tak wyrachowany sposob. Spotykasz faceta, tajemnicza erotyczna aureola sie
                roztacza i dryfujecie w strone lozka, raz jest to ocean, raz tylko maly basen.
                Cos ci powiem, jestem po straszliwyk "kopie" od zycia, po 20 latach znajomosci
                a pozniej wielkiej szczerej przyjazni.......wszystko sie rozpadlo.
                Poznalismy sie w 3 klasie pods.,cala szkola razem, liceum razem, jedna klasa,
                ja bylem zakochany i zdeklarowalem swoje uczucia. Tak to wszystko trwalo,
                z uwagi na charakter szkoly (do poznych godzin nocnych), czasem sypialismy u
                siebie, "starzy" sie znali i lubili, ale co "to" to nie, owszem ,wiersze, swiece
                wrozby,duchy, muzyka do rana, buzi ,raczka, czasem lezka, piekne chwile,
                bezgrzesznych lat. Po maturze kazdy poszedl swoja droga (ona: maz ,zaraz
                dziecko, ja: do stanow na studia i do pracy), caly czas byl kontakt, jak z
                nikim, listy,prezenciki,telefony,przez SIEDEM (7) L A T!!!!!. Z mezem rozpadlo
                sie po roku, po dwoch rozwod, zostala sama, mowi ,ze teskni, ze chciala by
                kochac ...byc kochana itd. Co ja robie, (czy ktos widzial film "SNATCH" rez.
                GUY RITCHIE z tego roku- jest tam scena jak facet leci z NY do Londynu 2sec.)
                walizka,taksowka,samolot,kwiatki........Czesc kochanie!!!!!!
                No to co przezylem przez te dwa tygodnie zapamietam na cale zycie ,zycze
                kazdemu,to byla bajka, sen, dni wypelnione miloscia, kochalismy, bylismy
                szczesliwi........i co dalej.....koniec bajki, wracamy na ziemie.
                Przez te siedem lat kobieta sie zmienila, opowiesci o
                szczerosci ,wiernosci,prawdziwych uczuciach zostaly schowane do szkolnych
                zeszytow. Powiedziala ,ze kocha i bedzie czekac ,teskni i placze za mna.
                Wyjechale......po kiego grzyba???, ale tylko na trzy miechy(dokonczyc
                zalatwianie papierow-bardzo wazne), po 6 tyg. E-mail, "Nie mam sily czekac,
                zegnaj.......No i jak, gdzie jest przyjazn a co to jest milosc?
                Nie tlumaczcie, ze moze to ,albo jeszce nie tak, moze ona..itd,
                Nie rzucam sie na kobiete, mowie o przyjazni na swoim osobistym przykladzie,
                do kogo pisac, do kogo dzwonic, dla kogo robic zdjecia, w tej gownianej
                ameryczce nie ma co liczyc na przyjaciol, swiat sie zawalil, czuje sie jak by
                ktos bliski umarl. Pozdrawiam
                • Gość: L. Re: Do Michala IP: *.mpip-mainz.mpg.de 26.04.01, 09:16
                  Ja cie rozumiem. Padles poprostu ofiara samotnosci
                  swojej wlasnej a takze jej. Grubo nie w porzadku, ale
                  czasami tak jest w zyciu. Ale wlasnie o tym pisalam w
                  odpowiedzi do Marcina. Czasami to pojscie krok dalej
                  wszystko psuje. Mysle, ze jest inaczej, gdy jest sie
                  blisko, widzisz go (lub ja) prawie codziennie. Bo
                  widzisz wszyscy sie zmieniaja (i nie mowie tutaj o
                  zmianach fizycznych, ale psychicznych), nie ma cudow.
                  Tylko na odleglosc nigdy tego nie dostrzezesz.
                  Myslisz, ze czas sie zatrzymuje a to przeciez
                  NIEPRAWDA. Widzisz moj przyjaciel tez teraz
                  jest w Stanach, ja tymczasowo w Niemczech. Czlowiek za
                  granica czasami czuje sie strasznie samotny. Masz
                  towarzystwo, znajomych, swoje sprawy, ale czasami sa
                  takie dni, ze potrzebujesz zeby ktos cie zrozumial tak
                  naprawde. Co ja ci opowiadam, pewnie sam to przezyles.
                  Nie sadze zebym byla wyjatkiem. A jak jestes samotny,
                  to kto moglby cie lepiej zrozumiec niz przyjaciel, tym
                  bardziej gdy on tez jest samotny. I tu jest ta
                  pulapka, ktora sami na siebie zastawiamy. Bo samotnosc
                  pozbawia nas mozliwosci dystansu. Kto wie, moze gdybym
                  napisala w takiej chwili totalnego dolu do mojego
                  przyjaciela - przyjedz, a trafilabym takze na jego dol
                  psychiczny, to by przyjechal. Tylko sadze, ze
                  skonczyloby sie to tak samo, jak w twoim przypadku.
                  Pytanie tylko kto by to przerwal i po jakim czasie.
                  Pewnie ten, ktorego samotnosc bylaby mniej
                  zakorzeniona. W twoim przypadku twoja przyjaciolka, bo
                  jej samotnosc trwala stosunkowo nie tak dlugo, ty
                  swoja pielegnowales przez lata.
                  Mam nadzieje, ze cie nie urazilam. I cos zrozumiales z
                  mojego filozofowania. Czasami jak za oknem buro i
                  pochmurno, to nachodza mnie rozne takie mysli. Zwykle
                  zameczam nimi mojego przyjaciela zza oceanu. Dzis role
                  wysluchiwacza przejelo to forum.
                  • Gość: MarciR Re: Do L. Do Michala IP: 193.120.88.* 26.04.01, 09:32
                    To dziwne, ze wszyscy prawie mieszkamy poza
                    krajem....Ja tez.
                    rzeczywiscie role substytutu przyjaciela robi dla mnie
                    Forum, no i oczywiscie moja Mama do ktorej dzwonie i z
                    Nia rozmawiam (na koszt firmy :))) ) Boze jak ja musze
                    Ja czasami nudzic.....
                    • Gość: sunnypol Re: Do L. Do Michala IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 26.04.01, 12:51
                      Ja pisze z Polski.:)
                    • Gość: L. Re: Do Marcina IP: *.mpip-mainz.mpg.de 26.04.01, 17:30
                      > To dziwne, ze wszyscy prawie mieszkamy poza
                      > krajem....Ja tez.

                      Jak jestem w kraju, to nie mam tyle czasu na szperanie w
                      internecie (dom, obowiazki, znajomi dopinajacy sie o
                      uwage). Zawsze jest jeszcze cos do zrobienia. Druga
                      sprawa, ze nie mam takiego wolnego dostepu do komputera.
                      Tutaj moge wskoczyc na kilka minut na forum w ramach
                      przerywnika. I tak wiecej pracuje niz wiekszosc
                      Niemcow.

                      > rzeczywiscie role substytutu przyjaciela robi dla mnie
                      > Forum, no i oczywiscie moja Mama do ktorej dzwonie i z
                      > Nia rozmawiam (na koszt firmy :))) ) Boze jak ja musze
                      > Ja czasami nudzic.....

                      Masz szczescie. Ja zanim powiem co mam na watrobie, to
                      karta sie mi konczy. Pozostaja jeszcze listy do domu,
                      gdzie sie wysmetniam tak strasznie, ze czasami po
                      ponownym przeczytaniu w ogole nie mam ochoty ich wyslac
                      i laduja w koszu na smieci. Dobrze, ze jeszcze pozostaje
                      e-mail, ktory laczy mnie z tymi, ktorzy mnie wysluchuja,
                      a jesli nawet nie maja na to ochoty, to i tak o tym nie
                      wiem. Internet to fajny wynalazek, tylko strasznie duzo
                      czasu pochlania i czasami mysle, ze zaczynam sie
                      uzalezniac. Na przyklad dzisiaj mialam w ogole nie
                      zagladac do forum, no i co z tego wyszlo nici.
                      Ciekawosc, czy ktos nie napisal cos ciekawego okazala
                      sie silniejsza. A jak zajrzysz raz, to potem jakos tak
                      samo z siebie otwiera sie czasami podglad, czy jest cos
                      nowego. No nic koncze, jeszcze trzeba popracowac.
                  • Gość: sunnypol Re: Do Michala IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 26.04.01, 13:04
                    Myślę ,że napewno nie przespałabym sie z moim przyjacielem.Nawet w chwili gdy
                    zwątpiłabym w cały świat.Nie wiem dlaczego ,może z obawy że jak i jego bym
                    straciła to nie miałabym już nikogo.Jest on dla mnie najważniejszą osobą w
                    życiu.To jest bardzo silne.Ale chyba też dlatego że wydaje mi sie że nie
                    bylibyśmy ze sobą szcześliwi jako para.
                    • Gość: MichalR Re: Do sunnypol IP: 193.120.88.* 26.04.01, 18:54
                      Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                      > Myślę ,że napewno nie przespałabym sie z moim
                      przyjacielem.Nawet w chwili gdy
                      > zwątpiłabym w cały świat.Nie wiem dlaczego ,może z
                      obawy że jak i jego bym
                      > straciła to nie miałabym już nikogo.Jest on dla mnie
                      najważniejszą osobą w
                      > życiu.To jest bardzo silne.Ale chyba też dlatego że
                      wydaje mi sie że nie
                      > bylibyśmy ze sobą szcześliwi jako para.

                      Dlaczego? Co takiego w nim Tobie nie odpowiada, skoro
                      jest Twoja bratnia dusza, wszystko byloby O.K.
                      Czy jest to brak pociagu fizycznego?
                      • Gość: L. Re: Marcina R IP: *.mpip-mainz.mpg.de 27.04.01, 10:31
                        A tak wlasciwie to jak masz na imie Marcin, czy
                        Michal. Moze wystarczy samo M. nie bedzie ci sie
                        mylic.
                        • Gość: L. PS do Marcina R IP: *.mpip-mainz.mpg.de 27.04.01, 10:34
                          Gość portalu: L. napisał(a):

                          > A tak wlasciwie to jak masz na imie Marcin, czy
                          > Michal. Moze wystarczy samo M. nie bedzie ci sie
                          > mylic.

                          Sorry, ale to byla probka mojej zlosliwosci, ktora
                          wychodzi czasami sama z siebie i jest silniejsza ode
                          mnie. Co wcale nie oznaczacza, ze staram sie zbytnio z
                          nia walczyc.
                          • Gość: MarcinR Re: Do L. PS do Marcina R IP: 193.120.88.* 27.04.01, 10:50
                            Gość portalu: L. napisał(a):

                            > Gość portalu: L. napisał(a):
                            >
                            > > A tak wlasciwie to jak masz na imie Marcin, czy
                            > > Michal. Moze wystarczy samo M. nie bedzie ci sie
                            > > mylic.
                            >
                            > Sorry, ale to byla probka mojej zlosliwosci, ktora
                            > wychodzi czasami sama z siebie i jest silniejsza ode
                            > mnie. Co wcale nie oznaczacza, ze staram sie zbytnio z
                            > nia walczyc.

                            To ja przepraszam MarcinR czy MichalR (jak sie podpisalem
                            przez pomylke w jednym z listow) to tylko moj pseudonim.
                            Moje prawdziwe imie to Sebastian, ale pozwolcie mi uzywac
                            mego pseudonimu MarcinR
                      • Gość: sunnypol do Marcina lub Michała IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 27.04.01, 10:39
                        A czy Ty czujesz pociąg do rodzeństwa,lub przyjaciela? Przecież to Twoja
                        bratnia dusza....
                        Jasne że uważam że jest on przystojny i inteligentny,ale nie chciałabym sie z
                        nim znaleść w łóżku....tego nie da sie wytłumaczyć.Nie widze go w tych
                        kategoriach.
                        • Gość: MarcinR Re: do Sunnypol IP: 193.120.88.* 27.04.01, 11:18
                          Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                          > A czy Ty czujesz pociąg do rodzeństwa,lub przyjaciela?
                          Przecież to Twoja
                          > bratnia dusza....
                          > Jasne że uważam że jest on przystojny i
                          inteligentny,ale nie chciałabym sie z
                          > nim znaleść w łóżku....tego nie da sie wytłumaczyć.Nie
                          widze go w tych
                          > kategoriach.

                          Teraz wiem o czym mowisz, bo tez cos takiego czulem do
                          zon moich kolegow. Mieszkalismy wszyscy razem, czesciej
                          gadalem z dziewczynami niz z kumplami, plotkowalismy,
                          zartowalismy, gadalismy o seksie..., ale nigdy nawet w
                          myslach nie traktowalem tych dziewczyn jako obiektow
                          seksualnych...., raczej jako bratnie dusze, substytuty
                          mojej siostry.
                          Ale to moze tylko dlatego, ze one mialy juz facetow, a
                          potem zostaly mezatkami???? Nie jestem pewien czy to
                          przyjazn moze powodowac ta wlasnie sile odpychania, ktora
                          w sposob naturalny wystepuje miedzy rodzenstwem.
                          Moze to brak owej "tajemnicy" miedzy dobrze znajacymi sie
                          przyjaciolmi powoduje, ze nie ma tego ognia..., checi
                          poznania drugiej osoby..., ukrytego pragnienia
                          owladniecia jej/go psychika.
                          Mysle, ze przyjazn mozna porownac do starszego
                          malzenstwa, w ktorym jest wiecej przyzwyczajenia do
                          partnera niz pociagu seksualnego. Wniosek nasuwa mi sie
                          jeden....Jezeli masz obiekt do ktorego wzdychasz to za
                          bardzo sie do niego nie zblizaj jako przyjaciel, majac
                          nadzieje, ze przyjazn przerodzi sie w cos bardziej
                          powaznego. Lepiej zachowac troche tajemnicy.... bo ktora
                          z kobiet chce kupic wygodne swojskie, cieple, lecz
                          wychodzone poranne laczuszki...... wszystkie wybiora
                          ladny, kolorowy kartonik zaiwerajacy owa
                          "tajemnice".....nawet jezeli przez nastepny tydzien ich
                          stopy beda poranione i pooblepiane plastrami.


                          • Gość: sunnypol do M IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 27.04.01, 11:59
                            Zaniemówiłam.
                            Własnie jakby to napisać ja traktuje nasz "związek" jak stare dobre
                            małżeństwo.Tak zresztą traktują nas znajomi i rodzina.Kilka lat tłumaczyłam że
                            to nie jest przyszły nażeczony,ale i tak chyba nikt tego nie potrafi
                            zrozumieć.Dlatego jego matka mnie nie akceptuje ,ponieważ ja powinnam przy nim
                            być a nie gdziś sie włóczyć po świecie,co to za przykład dziwczyny itd.
                            Ostatnio zaczął spotykać sie z jakąś kobietą i jego babcia pytała czy ja nie
                            mam nic przeciw....Ale po tylu latach to już można sie było przyzwyczaić.
                            Taka znajomość jest nie rozumiana .


                            • Gość: MarcinR Re: do Synnypol IP: 193.120.88.* 27.04.01, 12:28
                              Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                              > Zaniemówiłam.
                              > Własnie jakby to napisać ja traktuje nasz "związek" jak
                              stare dobre
                              > małżeństwo.Tak zresztą traktują nas znajomi i
                              rodzina.Kilka lat tłumaczyłam że
                              > to nie jest przyszły nażeczony,ale i tak chyba nikt
                              tego nie potrafi
                              > zrozumieć.Dlatego jego matka mnie nie akceptuje
                              ,ponieważ ja powinnam przy nim
                              > być a nie gdziś sie włóczyć po świecie,co to za
                              przykład dziwczyny itd.
                              > Ostatnio zaczął spotykać sie z jakąś kobietą i jego
                              babcia pytała czy ja nie
                              > mam nic przeciw....Ale po tylu latach to już można sie
                              było przyzwyczaić.
                              > Taka znajomość jest nie rozumiana .
                              >
                              > Tylko uwazaj na jedna rzezcz.... Moze Ciebie troche
                              zabolec jak pojawi sie w Jej towarzystwie.... mozesz
                              poczuc sie glupio jak zupelnie naturalnie ja przytuli
                              (wcale nie majac na celu wzbudzenie w Tobie zazdrosci) i
                              pocaluje (chocby tylko w policzek) i szepnie jej cos do
                              uszka..... Ale to nie wszystko..... z czasem zauwazysz,
                              ze nie jestes juz w jego zyciu tak wazna jak przedtem....
                              Naturalne stanie sie to ze to ona bedzie z nim spedzac
                              czas, chocby na glupich pogaduchach, a nie Ty. Twoja
                              pozycja nie bedzie juz ta sama.... z czasow jak on byl
                              wolny. Pomijam tu sprawy takie jak jej zazdrosc o Ciebie
                              itd.
                              Obawiam sie, ze z czasem mozesz sie obudzic...szczegolnie
                              tam w obcym kraju.... samotna, jak ktoregos dnia
                              dostaniesz od niego/ich maila, czy list.... i kiedy
                              dojdzie do Ciebie mysl, ze stracilas fajnego faceta,
                              ktory mogl byc z pewnoscia wspanialym czulym kochankiem
                              znajacym Twoje potrzeby i obawy, wspanialym mezem i
                              ojcem Twoich dzieci, przyjacielem jak staniesz sie
                              starsza, a seks przestanie byc najwazniejszy.
                              Dostrzezesz, ze zamknely sie wrota za pewnym rozdzialem w
                              Twoim zyciu, za pewnym rozdzialem Twego zycia, ktory
                              chcialabys kontynuowac..... ale bedzie juz za pozno.... a
                              wtedy przerazliwe tykanie Twego zega biologicznego
                              bedziesz slyszec jak nigdy dotad....
                              .........
                              zadzwon do niego, wyslij maila, dobrze sie zastanow co
                              stracisz.
                              • Gość: sunnypol do Marcina IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 27.04.01, 13:13
                                Marcinie prosze nie pisz tak bo to boli.Nie rozumiesz mnie.Zdecydowałam że
                                jestem jego przyjaciółką i chce aby tak zostało.Myślisz że mnie nie boli gdy
                                pokazuje sie kobieta? Oglądałeś film "Mój chłopak sie żeni?"Ale powiedz mi kim
                                bym była przez te lata które z nim spedziłam? I co, dopiero teraz przypominam
                                sobie o nim jak jest z jakąś kobietą i co mam zepsuć ten związek? Gdy on jest
                                szcześliwy? Zapsuć coś wielkiego? Jestem sama i chyba wtedy to boli
                                bardziej.Moj zegar tyka ale nie jest tak późno abym nie miała poznać męszczyzny
                                dla którego chciałabym być żoną.Ale ,czy kiedykolwiek jest późno? Gdy on
                                poznaje kogoś ja też usuwam sie na dalszy tor,nie żądam od niego aby był przy
                                mnie .Wiem że jest ktoś inny w jego życiu ale nie uważam żeby ważniejszy.To co
                                łączy mnie i jego łączy tylko mnie i jego.Co łączy jego i ją łączy tylko ich.
                                • Gość: L. Re: do Marcina i Sunnypol IP: *.mpip-mainz.mpg.de 27.04.01, 14:56
                                  Boze, ale zrobilo sie osobiscie. Ale czytajac wasze
                                  wypowiedzi, jakbym slyszala echo swoich wlasnych
                                  mysli i czasami rozterek. Fajnie jest wiedziec
                                  czasami, ze nie jest sie osamotnionym w takim
                                  spojrzeniu na swiat, przyjazn i w ogole.
                                  Sunnypol, nie przejmuj sie rodzina, oni tez to kiedys
                                  zrozumieja. Moja mama, jak pyta co slychac u mojego
                                  przyjaciela, to juz nie slysze podtestu - kiedy wraca
                                  i kiedy slub. Zrozumiala. Jesli chodzi o zazdrosc,
                                  jasne, ze jego dziewczyna bedzie czuc zazdrosc o to
                                  uczucie, jakie was laczy, ale jesli bedzie madra to
                                  tego po sobie nie pokaze. Jesli bedzie glupia, to kaze
                                  mu wybierac, a wtedy juz wszystko bedzie zalezec od
                                  niego. Czy ty bedziesz czuc zazdrosc, czasami pewnie
                                  tez, ale raczej nie o to co ich laczy, ale o to ze nie
                                  ma juz tyle czasu dla ciebie, ze ma zupelnie inne
                                  sprawy, ktorych ty nie dzielisz. Bo nie czarujmy sie
                                  tak bedzie, ale to przeciez nie musi wcale zle wplynac
                                  na wasza przyjazn, moze ja troche przewartosciowac,
                                  zmienic, ale nie koniecznie na zle.
                                  Brrrrrr, ale sie wymadrzam. Koniec na dzisiaj. Niech
                                  czas pokaze co dla nas przygotowal los.
                                  • Gość: sunnypol Do L IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 27.04.01, 15:17
                                    Hej
                                    Strasznie sie cieszee że i Ty tak myślisz.Czasami też zastanawiam sie czy z
                                    moimi poglądami coś nie tak.Dzieki Tobie wiem że jednak są osoby co myślą
                                    podobnie jak ja.Trzymaj sie cieplo
                                    sunnypol
                                  • Gość: MarcinR Re: do L. Malej niezdecydowanej kobietki IP: 193.120.88.* 27.04.01, 15:49
                                    Gość portalu: L. napisał(a):

                                    > Boze, ale zrobilo sie osobiscie. Ale czytajac wasze
                                    > wypowiedzi, jakbym slyszala echo swoich wlasnych
                                    > mysli i czasami rozterek.

                                    Jakich rozterek przeciez to tylko przyjazn

                                    Fajnie jest wiedziec
                                    > czasami, ze nie jest sie osamotnionym w takim
                                    > spojrzeniu na swiat, przyjazn i w ogole.
                                    > Sunnypol, nie przejmuj sie rodzina, oni tez to kiedys
                                    > zrozumieja. Moja mama, jak pyta co slychac u mojego
                                    > przyjaciela, to juz nie slysze podtestu - kiedy wraca
                                    > i kiedy slub. Zrozumiala.

                                    Bo zrozumiala, ze niestety sama musisz przez to przejsc
                                    zeby zrozumiec to co ona juz zrozumiala.

                                    > Jesli chodzi o zazdrosc,
                                    > jasne, ze jego dziewczyna bedzie czuc zazdrosc o to
                                    > uczucie, jakie was laczy, ale jesli bedzie madra to
                                    > tego po sobie nie pokaze.

                                    Jaka zazdrosc przeciez to tylko przyjazn

                                    >Jesli bedzie glupia, to kaze
                                    > mu wybierac, a wtedy juz wszystko bedzie zalezec od
                                    > niego. Czy ty bedziesz czuc zazdrosc, czasami pewnie
                                    > tez, ale raczej nie o to co ich laczy, ale o to ze nie
                                    > ma juz tyle czasu dla ciebie, ze ma zupelnie inne
                                    > sprawy, ktorych ty nie dzielisz.

                                    A jakie on moze miec jeszcze inne sprawy o ktore ona
                                    moze byc zazdrosna, a ktore nie wystepuja w przyjazni?
                                    (pytanie retoryczne)

                                    > Bo nie czarujmy sie
                                    > tak bedzie, ale to przeciez nie musi wcale zle wplynac
                                    > na wasza przyjazn, moze ja troche przewartosciowac,
                                    > zmienic, ale nie koniecznie na zle.

                                    Zamknac owe wrota o ktorych wspomnialem....za czasami
                                    do ktorych juz nie ma powrotu?????
                                    A po jaka cholere cos przewartosciowywac,
                                    przeciez to tylko przyjazn

                                    > Brrrrrr, ale sie wymadrzam. Koniec na dzisiaj. Niech
                                    > czas pokaze co dla nas przygotowal los.

                                    Oj tak!!!!! Wymadrzasz sie jak kazda mala niezdecydowana
                                    kobietka
                                    Ale tak juz jest..... a ja to kocham
                                • Gość: MarcinR Re: do Sunnypol IP: 193.120.88.* 27.04.01, 15:25
                                  Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                                  > Marcinie prosze nie pisz tak bo to boli.Nie rozumiesz
                                  mnie.Zdecydowałam że
                                  > jestem jego przyjaciółką i chce aby tak zostało.Myślisz
                                  że mnie nie boli gdy
                                  > pokazuje sie kobieta? Oglądałeś film "Mój chłopak sie
                                  żeni?"Ale powiedz mi kim
                                  > bym była przez te lata które z nim spedziłam? I co,
                                  dopiero teraz przypominam
                                  > sobie o nim jak jest z jakąś kobietą i co mam zepsuć
                                  ten związek? Gdy on jest
                                  > szcześliwy? Zapsuć coś wielkiego? Jestem sama i chyba
                                  wtedy to boli
                                  > bardziej.Moj zegar tyka ale nie jest tak późno abym nie
                                  miała poznać męszczyzny
                                  >
                                  > dla którego chciałabym być żoną.Ale ,czy kiedykolwiek
                                  jest późno? Gdy on
                                  > poznaje kogoś ja też usuwam sie na dalszy tor,nie żądam
                                  od niego aby był przy
                                  > mnie .Wiem że jest ktoś inny w jego życiu ale nie
                                  uważam żeby ważniejszy.To co
                                  > łączy mnie i jego łączy tylko mnie i jego.Co łączy jego
                                  i ją łączy tylko ich.

                                  Przepraszam Cie....bardzo Ciebie przepraszam.... A wiec
                                  stalo sie to co napisalem...Nie chcialem Ciebie zranic,
                                  chcialem tylko Toba wstrzasnac by nie dopuscic do tego co
                                  juz sie stalo.....za pozno.
                                  Ach Wy kobietki... kobietki..... Same nie wiecie czego
                                  chcecie... a pozniej cierpicie. Moglbym napisac "...i
                                  dobrze Wam tak", bo sam jestem ofiara takiego kobiecego
                                  niezdecydowania.... Ale wiem, ze jest to w naturze
                                  kobiet, ze same nie wiedza czego chca, moze wlasnie ta
                                  cecha powoduje, ze jeszcze nasz gatunek nie wymarl i
                                  faceci czuja sie jak mysliwi probujac przekonac te
                                  niezdecydowane kobialki.....
                                  No ale odbieglem troche od tematu.
                                  Twoja wypowiedz jest dla mnie szalenie wazna, jest jakby
                                  ukonorowaniem calych moich przemyslen na temat przyjazni
                                  miedzy kobieta a meszczyzna. Odpowiedzialas mi na tak
                                  wiele pytan...
                                  Teraz wiem, ze nawet miedzy przyjaciolmi moze zrodzic sie
                                  milosc..., ze wlasciwie to chyba niezwykle rzadko mozna
                                  mowic o prawdziwej przyjazni miedzy wolna kobieta i
                                  wolnym facetem bez jakichkolwiek podtekstow...
                                  Jesli chodzi o Twoja sytuacje to sie nie zalamuj. Nikt
                                  nie kaze Tobie rozbijac jego zwiazku... Ale zadzwon do
                                  niego, pogadaj o wszystkim i o niczym, a miedzy zwyklym
                                  "jak leci" po prostu zasiej malutkie ziarenko... mowiac
                                  ze moze szkoda ze byliscie tylko przyjaciolmi. To
                                  wszystko... Jezeli on jest naprawde szczesliwy nie
                                  rozbije to jego zwiazku i bedziesz miala spokojne
                                  sumienie, ze zrobilas wszystko i nie rozbilas pary.
                                  Jednak moze on dokonca nie jest szczesliwy, moze przez
                                  cale lata Ty figurowalas w jego umysle jako ta jedyna...,
                                  moze on byl niesmialy lub zraniony bo mu juz pare razy w
                                  przeszlosci dalas do zrozumienia ze "nic z tego...tylko
                                  przyjazn" i teraz sie chlopak zalamal i postanowil
                                  zagluszyc ten bol porazki, te rany doznane przez
                                  przez wasza "wieloletnia przyjazn".... i sie
                                  zakochal.....
                                  Pytanie tylko czy on rzeczywiscie sie w niej zakochal....
                                  sprawdz mowiac to co Tobie napisalem. Ja mysle ze wciaz
                                  masz szanse Ty niezdecydowana kobietko.
                                  • Gość: sunnypol Do Marcina IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 27.04.01, 15:33
                                    Drogi Marcinie ,nie rozumiesz .Ja tego nie chce....Bo jak bym chciała to
                                    napewno bym to zrobiła...Przez te kilkia lat mialam do tego okazje.I nie
                                    wykorzystalam tego.Może kiedyś ale napewno nie teraz.
                                    • Gość: MarcinR Re: Do Sunnypol IP: 193.120.88.* 27.04.01, 16:03
                                      Gość portalu: sunnypol napisał(a):

                                      > Drogi Marcinie ,nie rozumiesz .Ja tego nie chce....Bo
                                      jak bym chciała to
                                      > napewno bym to zrobiła...Przez te kilkia lat mialam do
                                      tego okazje.I nie
                                      > wykorzystalam tego.Może kiedyś ale napewno nie teraz.

                                      Jezeli piszac "kiedys" masz na mysli przyszlosc to
                                      gratuluje wyrafinowania.... Wtedy rzeczywiscie zadbalabys
                                      aby Jej nie zranic i nie rozbic zwiazku....Proponuje
                                      Tobie bys zaczekala, az wezma slub i beda mieli dzieci.
                                      Rozumiem, ze w takim razie Twoj przyjaciel robi za
                                      pewnego rodzaju kolo zapasowe. Szkoda tylko ze jak
                                      siegniesz po nie, bo nic lepszego sie Tobie nie
                                      przytrafii, to inny samochod sie rozkraczy....
                                      A tak przy okazji ta wasza przyjazn nie jest tylko
                                      przyjaznia, tylko Ty do konca jestes nie zdecydowana.


                                      • Gość: L. Re: Do Marcina IP: *.mpip-mainz.mpg.de 27.04.01, 16:49
                                        Ty faktycznie nic nie rozumiesz. Jak ktos madry kiedys
                                        powiedzial, ze czlowiek jak cos chce zobaczyc to
                                        napewno to zobaczy, nawet jesli tego tam nie ma.
                                        Cokolwiek bysmy nie napisaly, ja czy Sunnypol, to
                                        przeciez to i tak nie zmieni twojej opini. Ty wcale
                                        nie potrzebowales kilku odpowiedzi na swoje pytania.
                                        Ty potrzebowales czegokolwiek. Bo co by to nie bylo i
                                        tak dopatrzylbys sie potwierdzenia swojej teorii:
                                        1. przyjazc miedzy kobieta i mezczyzna jest niemozliwa
                                        2. jesli juz sie zdarzy, to niechybnie skonczy sie w
                                        lozku
                                        3. jesli nie skonczy sie w lozku, to dlatego, ze
                                        kobiety sa rozkapryszone i same nie wiedza czego chca
                                        i kiedys NAPEWNO pozaluja swojej decyzji
                                        4. a jesli tak nie jest i nie zaluja ze ich przyjaciel
                                        nie stal sie takze ich facetem, to napewno to nie byly
                                        prawdziwe kobiety.

                                        Ale wiesz, nie zaluje tej calej dyskusji, bo i ty mimo
                                        wolnie odpowiedziales na kilka moich pytan. I ciesze
                                        sie tylko, ze to nie ty jestes moim przyjacielem, bo
                                        widzisz on potrafi sluchac i jesli nawet mamy jakis
                                        problem w relacjach miedzy soba, to mozemy o tym
                                        spokojnie podyskutowac. On nie staje na pozycji tego
                                        wszystkowiedzacego. Bladzi tak samo, jak ja. Jestesmy
                                        na rownych pozycjach i nie sadze zeby mial do mnie
                                        pretensje, ze znajde szczescie w innych ramionach. Tak
                                        samo, jak ja nie mam do niego.

                                        Wiesz co przeczytaj sobie jeszcze raz caly ten watek.
                                        A jesli nadal nie zrozumiesz, to poprostu powiedz
                                        sobie kobieta dziwna jest (bo przeciez tak myslisz) i
                                        nie staraj sie udawac, ze zalezy ci na poznaniu
                                        prawdy. Nawet gdyby ci ja wykrzyczec i tak jej nie
                                        uslyszysz.
                                        • Gość: sunnypol DO L. IP: *.warszawa.ppp.tpnet.pl 27.04.01, 21:46
                                          Strasznie sie ciesze że Cie poznałam L.Przynajmniej nie czuje sie sama.Z resztą
                                          i tak nie chciałabym sie zmieniać w moich odczuciach.Moim zdaniem to co czujemy
                                          do naszych przyjaciół męszczyzn to własnie jest przyjaźń.Moim zdaniem nie jest
                                          możliwe aby bylo tak samo jak w relacji kobieta-kobieta,meszczyzna -
                                          meszczyzna.Poprostu kobieta-meszczyzna to nie jest to samo.Ale jest ta cieka
                                          nic która nazywa ich przyjaciółmi a nie facetami.Nie wiem w którym miejscu ona
                                          sie konczy i w której zaczyna.Ale jest cienka i może dlatego jest nam to tak
                                          trudno innym wytłumaczyć jej znaczenie.Michale zmien na chile swoj tok
                                          myslenia wczuj sie w nas,moze wtedy uda Ci sie nas zrozumiec.Choć troszeczke.
                                          • Gość: L. Re: DO Sunnypol IP: *.mpip-mainz.mpg.de 28.04.01, 12:28
                                            Musze sie przyznac, ze na uzytek tego forum uproscilam
                                            troche swoja sytuacje. Tak naprawde mam dwoch
                                            przyjaciol-mezczyzn, tylko jakby powiedzic, jeden jest
                                            przez duze P (to ten o ktorym pisalam), drugi przez
                                            takie troche mniejsze p. Niestety nasze drogi troche
                                            sie rozeszly. On ma rodzine, prace, ja caly czas
                                            jezdze, wiec mamy malo okazji do spotykania sie i
                                            gadania, wiec pewnie dlatego ta przyjazn troche
                                            przyblakla. Jak tak sobie pomyslalam, to sytuacja z
                                            nim przypomina mi troche twoja, tylko o przynajmniej
                                            trzy kroki do przodu. Otoz zwiazal sie z dziewczyna,
                                            po kilku latach ozenil sie z nia. Czy to mnie
                                            zabolalo? Nie! Cieszylam sie jego szczesciem, a ona to
                                            tak jakbym zdobyla bratowa. Niekiedy sie je lubi,
                                            niekiedy nie. Ta akurat lubie. Nigdy nie okazala mi
                                            niecheci, albo zazdrosci, a bywalam u nich naprawde
                                            czasto. I to bardzo czesto ona wlasnie dzwonila do
                                            mnie z pytaniem, czemu tak dlugo nie daje znaku zycia.
                                            Potem jak juz mowilam drogi sie nam troche rozeszly.
                                            Zbyt malo czasu. Poprostu zycie. Ktoregos razu jego
                                            zona powiedziala mi 'nie sadz, ze on o tobie
                                            zapomnial, jeszcze zobaczysz, jak bardzo o tobie
                                            mysli'. Przekonalam sie o tym pol roku pozniej, gdy
                                            dzwonilam zeby zlozyc im gratulacje z urodzenia
                                            coreczki. W sluchawce uslyszalam nagrane na
                                            automatycznej sekretarce swoje imie. Dali swojej corce
                                            MOJE imie. Nie powiem to sprawilo takie cieplo w
                                            sercu.
                                            Co do zarzutow Marcina/Sebastiana, to wczoraj sie
                                            wkurzylam i troche mnie ponioslo. I to wcale nie
                                            wkurzylam sie na jego odpowiedz na moj list, ale
                                            chyba bardzie na twoj. Byloby raczej nienormalne
                                            gdybym nigdy sie nie zastanawiala, czy aby napewno
                                            dobrze zrobilam, nie przekraczajac jak to okreslilas
                                            tej 'cienkiej nici'. Jesli ci wszyscy mowia, ze
                                            wypuscilas TAKA okazje z reki, to musisz predzej, czy
                                            pozniej sie nad tym zastanawiac. I zawsze dochodzilam
                                            do tego samego wniosku, ze gdybym chciala doprowadzic
                                            do zwiazku z moim przyjacielem, pewnie by mi sie to
                                            udalo, gdybym trafila akurat w jego samotne dni. Tylko
                                            zawsze dochodze do jednego wniosku, ze to nie daloby
                                            szczescia, ani mi, ani jemu. Predzej juz by sie
                                            skonczylo tak, jak z Michalem (tym prawdziwym) i jego
                                            przyjaciolka z lat szkolnych. W pewnej chwili bym
                                            zrozumiala, ze nie tylko nie zdobylam milosci, ale
                                            stracilam do tego jeszcze przyjazn. Straszna mysl.
                                            Dlatego nie sadze, zebym sie zwiazala z moim drugim
                                            przyjacielem, ktory jak raz jest wolny. Bo to
                                            doprowadziloby tylko do jednego. Samotnosc czasami
                                            podpowiada nam proste rozwiazania, ktore niestety
                                            wcale nie sa zawsze najlepsze, ale oczywiscie co
                                            czlowik to historia, i to co przydazylo sie jednemu,
                                            nie musi miec miejsca w z pozoru podobnej sytuacji ale
                                            pomiedzy innymi ludzmi. Gdyby zycie bylo takie proste,
                                            to juz dawno powstalby 100 punktowy przepis na udane
                                            zycie. No i na tym polegalo to moje 'wymadrzanie sie'
                                            w poprzednim liscie. To wymadrzanie sie to bylo
                                            przenoszenie na twoj grunt moich doswiadczen, a nie
                                            jak mysli Marcin na 'tworzeniu swiata z niczego'. To
                                            raczej jego domema. No i niech tak zostanie. Zycze ci
                                            wszystkiego naj. I niech TWOJA przyjazn przetrwa, jak
                                            najdluzej, bo nie ma nic piekniejszego od prawdziwej
                                            przyjazni. Przynajmniej tak mysle w tej chwili. A
                                            przeciez podobno tylko swinia nie zmienia pogladow.
                                            Bye!
                                            • Gość: Michal Do was...... IP: *.210.213.106.NewYork1.Level3.net 29.04.01, 21:04
                                              Tak, jest roznica, Ja to Michal i tak samo mam na imie.
                                              MarcinR to Sebastian, nieznam czlowieka, ale czytam wszystko i czasem podoba mi
                                              sie w jaki sposob sie wypowiada, na pewno nie jest jakims prymitywem.
                                              Ja stracilem i milosc i przyjazn, wolalem aby kobieta z ktora sie spotkalem
                                              powiedziala na poczatku: Michal nic nie zmieniamy, pielegnujemy to co
                                              zbudowalismy przez te wszystkie lata i tak bedzie piekniej. Zrozumialbym
                                              i nikt by nie cierpial, ale ja zostalem zaciagniety do lozka i slyszalem
                                              slowo ,kocham,tesknie,brakuje mi ciebie, i co?, pojechalem na trzy miesiace i
                                              ona nie ma sily czekac, ja nie jestem dla niej i tyle, wiec to jest dla mnie
                                              wyrachowny cynizm, z zimna krwia rozwalila wszystko. Wiedzial co czuje i cale
                                              moje postepowanie jest szczere i prawdziwe, zabawila sie i teraz ma innego, jak
                                              chce zyc dalej?, jej sprawa tylko po co to wszystko, ona mi pisze ,ze bawi sie
                                              zyciem i jest szczesliwa i zyczy mi tego samego, no jak mozna?. Ja naprawde
                                              jestem zbolaly i musze sobie radzic z pustka jaka mnie wypelnia, a kobiata ktora
                                              kochalem najmocniej i chyba caly czas ja kocham, "wbija" mi szpile w serce
                                              swoimi e-mail-mi, to jest straszne ,za co sie tak pastwi, a ostatnio to juz nie
                                              chce mnie znac- no jakies ukryte okrucienstwo, za milosc ,dobroc, w zyciu nawet
                                              nie krzyknalem..... trzymajcie sie z dala od zwiazkow z przyjaciolmi,
                                              Pozdrawiam .......Michal(ten prawdziwy :|
                                              • Gość: MarcinR Re: Do Michala, L, Sunnypol IP: 193.120.88.* 30.04.01, 17:02
                                                Gość portalu: Michal napisał(a):

                                                > Tak, jest roznica, Ja to Michal i tak samo mam na imie.
                                                > MarcinR to Sebastian, nieznam czlowieka, ale czytam
                                                wszystko i czasem podoba mi
                                                >
                                                > sie w jaki sposob sie wypowiada, na pewno nie jest
                                                jakims prymitywem.
                                                > Ja stracilem i milosc i przyjazn, wolalem aby kobieta z
                                                ktora sie spotkalem
                                                > powiedziala na poczatku: Michal nic nie zmieniamy,
                                                pielegnujemy to co
                                                > zbudowalismy przez te wszystkie lata i tak bedzie
                                                piekniej. Zrozumialbym
                                                > i nikt by nie cierpial, ale ja zostalem zaciagniety do
                                                lozka i slyszalem
                                                > slowo ,kocham,tesknie,brakuje mi ciebie, i co?,
                                                pojechalem na trzy miesiace i
                                                > ona nie ma sily czekac, ja nie jestem dla niej i tyle,
                                                wiec to jest dla mnie
                                                > wyrachowny cynizm, z zimna krwia rozwalila wszystko.
                                                Wiedzial co czuje i cale
                                                > moje postepowanie jest szczere i prawdziwe, zabawila
                                                sie i teraz ma innego, jak
                                                >
                                                > chce zyc dalej?, jej sprawa tylko po co to wszystko,
                                                ona mi pisze ,ze bawi sie
                                                > zyciem i jest szczesliwa i zyczy mi tego samego, no jak
                                                mozna?. Ja naprawde
                                                > jestem zbolaly i musze sobie radzic z pustka jaka mnie
                                                wypelnia, a kobiata ktor
                                                > a
                                                > kochalem najmocniej i chyba caly czas ja kocham,
                                                "wbija" mi szpile w serce
                                                > swoimi e-mail-mi, to jest straszne ,za co sie tak
                                                pastwi, a ostatnio to juz nie
                                                >
                                                > chce mnie znac- no jakies ukryte okrucienstwo, za
                                                milosc ,dobroc, w zyciu nawet
                                                >
                                                > nie krzyknalem..... trzymajcie sie z dala od zwiazkow z
                                                przyjaciolmi,
                                                > Pozdrawiam .......Michal(ten prawdziwy :|

                                                Bardzo sie ciesze Michal, ze napisales. Przyznam sie, ze
                                                poczulem sie troche bezradnie, kiedy jedna dziewczyna
                                                druga, zanim ta odpowie na moje pytania czy zarzuty....
                                                to troche zapachnialo Seksmisja, a przeciez nie o to
                                                chodzi. Druga przyczyna dla ktorej sie ciesze, ze
                                                napisales jest to ze poruszyles bardzo wazny problem z
                                                tak zwana kobieca "przyjaznia". Jestem ciekaw czy L. i
                                                Sunnypol uczciwie swoim
                                                przyjacielom powiedzialy na poczatku, ze beda
                                                przyjaciolmi i tylko przyjaciolmi bez jakiejkolwiek
                                                szansy zmiany statusu. Jak znam kobiety to lubia sobie
                                                taka furtke zostawic....urzadzajac sobie konkurs i to
                                                uwazam nie jest do konca uczciwe....


                                                • Gość: L. Re: Do Michala, L, Sunnypol IP: *.mpip-mainz.mpg.de 30.04.01, 19:36
                                                  Napisalam wczesniej odpowiedz, ale ja gdzies wcielo, a
                                                  drugi raz juz nie chce mi sie tak szczegolowo odpisywac,
                                                  wiec skrotowo.
                                                  Do Marcina/Sebastiana:
                                                  - Przepraszam, bo nie bylo moim celem urazac
                                                  kogokolwiek, a zeby uznac kogos za prymitywa, trzeba go
                                                  najpierw poznac.
                                                  - Nnie znasz kobiet, tobie sie tylko tak wydaje. To, ze
                                                  poznales kilka nie daje ci prawa rozciagac tej swojej
                                                  'wiedzy' na wszystkie kobiety.
                                                  - Co do konkursow, to ostatnio slyszalam o konkursie pt.
                                                  kto wiecej przelecial panienek, dziewice licza sie
                                                  specjalnie. Zebys mnie zle nie zrozumial, to nie jest
                                                  licytacja pomiedzy gowniarzami, ale doroslymi facetami,
                                                  czesto zonatymi i dzieciatymi. Sam sobie odpowiedz, czy
                                                  to jest uczciwe.
                                                  - Z twoich wypowiedzi wynika jasno i niezbicie, ze
                                                  kazdemu facetowi zalezy wylacznie na lozku. A wiec jesli
                                                  przyjac twoj punkt widzenia, ze kazdemu
                                                  przyjacielowi-facetowi zalezy zeby zmienic swojego
                                                  przyjaciela-kobiete w kochanke, to masz racje jestem
                                                  grubo nie w porzadku, bo mu tego nigdy nie dam. Ale
                                                  wyobraz sobie, ze jakos nie zauwazylam pragnienia
                                                  polaczenia cial ani u mojego przyjaciela, ani u mnie
                                                  samej. A odpowiadajac na twoje pytanie: 'Jestem ciekaw
                                                  czy L. i Sunnypol uczciwie swoim przyjacielom
                                                  powiedzialy na poczatku, ze beda przyjaciolmi i tylko
                                                  przyjaciolmi bez jakiejkolwiek szansy zmiany statusu."
                                                  Nie, nie powiedzialam mu, bo on nie oczekiwal ode mnie
                                                  takich deklaracji, tak samo z reszta, jak i ja od niego.
                                                  - Jedna rada - nie uogolniaj! Jestesmy wszyscy rozni.
                                                  Nie ma dwoch takich samych kobiet, czy dwoch takich
                                                  samych mezczyzn. Kiedys mozesz sie przeliczyc w tych
                                                  swoich ocenach i etykietkach.

                                                  Do Michala/ tego prawdziwego:
                                                  -przykro mi, ze cie to spotkalo. Nie ma na to ani
                                                  wytlumaczenia, ani usprawiedliwienia. Wydajesz sie milym
                                                  facetem, a tacy niestety najczesciej dostaja w kosc
                                                  (podobne jak mile kobiety). Moze nie warto byc milym.
                                                  Nie mam pojecia. Sam musisz znalezc sobie jakies
                                                  wytlumaczenie lub rade, bo skoro nie masz juz
                                                  przyjaciol, to kto ma ci pomoc. Zastanawia mnie tylko,
                                                  czy ONA wie, jak cie bardzo skrzywdzila. Czy jej
                                                  kiedykolwik o tym napisales, czy raczej skuliles uszy po
                                                  sobie i zyczyles jej szczescia cierpiac w milczeniu. Bo
                                                  moze warto wygarnac prawde, niz starac sie ratowac cos,
                                                  czego i tak sie nie da uratowac. Rozdrapanie rany na
                                                  poczatku boli bardziej, ale w ostatecznym rozrachunku
                                                  pomaga w wyleczeniu. Oczywiscie, jesli nie wda sie
                                                  gangrena.

                                                  No zostawiam was. Wydaje sie mi, ze ten watek
                                                  wyczerpalismy, przynajmniej na razie.
                                                  • Gość: Michal Do L IP: *.210.208.43.NewYork1.Level3.net 30.04.01, 20:14
                                                    Dziekuje za slowa otuchy, wreszcie raz ktos stwierdzil, ze facet tez moze
                                                    cierpiec i zostal zraniony. Co do odpowiedzi "ali"- chyba?, to jest forum
                                                    i to ,ze sobie rozmawiamy jest dla mnie swietna terapia, tak tutaj opowiadam
                                                    konkretny przyklad ze swojego zycia, nie bajki wyczytane z gazetek.
                                                    Zabieram glos w wielu tematach i nieuzalam sie nad soba, jest mi ciezko sie
                                                    pozbierac, to wszystko - nie chcesz to nie czytaj. "L" - jasne ,ze walczylem
                                                    bo to "byla"? milosc mojego zycia, ale jak mam teraz cos napisac do niej.....to
                                                    pare papierosow i gapie sie w ekran i.....i...i dupa, scina mysli, moge
                                                    krzyczec ona nie uslyszy, bo nie chce, ja musze sie z tym pogodzic i musze sie
                                                    przyzwyczaic do zycia samemu, na pewno dlugo - dlugo znaczy DLUGO.
                                                    Temat faktycznie zostal wyczerpany, dzieki jeszcze raz za wsparcie.
                                                  • Gość: L. Re: Do Michala IP: *.mpip-mainz.mpg.de 30.04.01, 20:38
                                                    Juz sie balam, ze dolalam oliwy do ognia. Czasami
                                                    czlowiek niechcacy zachowuje sie, jak przyslowiowy
                                                    slon w skladzie porcelany. Jak bedziesz chcial jeszcze
                                                    pogadac, wiesz gdzie mnie szukac. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Michal Do "L" IP: *.210.208.43.NewYork1.Level3.net 30.04.01, 20:58
                                                    Bardzo chetnie. wisnia71@hotmail.com
                                                • Gość: sunnypol Re: Do Michala, L, Sunnypol IP: *.warszawa.ppp.tpnet.pl 01.05.01, 21:27
                                                  Tak Marcinie określiliśmy już na początku znajomości,
                                                  nie powiem ze od razu, ale po roku, gdy już sie lepiej
                                                  poznaliśmy powiedzielismy ze zostaniemy
                                                  przyjaciółmi.Pamietam to jak dziś razem to
                                                  powiedzielismy .Początkowo nie bylam pewna sama czego
                                                  chcę.On też może chciał być ze mną.Nie wiem.Teraz po
                                                  tych 7 latach wiem ze napewno chce i nie zmienie tego
                                                  ze jestyesmy przyjaciólmi.Jestem szczesliwa faktem ze
                                                  on jest moim przyjacielem,jestem szczesliwa gdy on
                                                  jest szczesliwy.On jest częscią mnie .Jest dla mnie
                                                  kims na pograniczu brata i mezczyzny.Nie mozna ukryc
                                                  przeciez faktu ze jest mezczyzna.Ale ja widze w nim
                                                  przyjaciela.Nie osobe ktora ma byc moim przyszlym
                                                  mezem.Taka przyjaz jest inna.Ale istnieje.bardzo
                                                  wspolczuje Michalowi ze tak sie wydazylo w jego
                                                  zyciu.Dlatego jak mi michal czy marcin napisal ze moze
                                                  powinnam sie zdecydowac co chce od mojego przyjaciela
                                                  to mnie naprawde zabolalo.to tak jakby uwazal ze sie
                                                  nim bawie.Jak moglabym sie bawic najblizsza mi
                                                  osobą??????

                                                  Ps.Przepraszam ze dopiero teraz pisze ale nie moglam
                                                  wejsc na strone forum
                                                  • Gość: sunnypol DO L. MICHALA I MARCINA IP: 212.160.57.* 01.05.01, 22:20
                                                    Strasznie sie ciesze ze Was poznałam ,kazdy z Was mial calkowicie inne zdanie
                                                    na temat przyjaźni damsko męskiej.Całkowicie zgadzam sie z L.Strasznie sie
                                                    ciesze ze są ludzie którzy myślą podobnie jak ja.
                                                    Michale bardzo mi przykro ze tak sie potoczyly Twoje losy.Mam nadzieje ze w
                                                    Twoim życiu wszystko sie ułoży jak najlepiej.Jesteś wartościowym,wrażliwym
                                                    człowiekiem a tacy najbardziej dostają po głowie od życia.
                                                    Zgadzam sie też z Tobą że trzeba sie trzymac daleko od związków z
                                                    przyjaciólmi.Starałam sie to wytłumaczyć Marcinowi ale nie wiem czy mi to sie
                                                    udało.Może jednak poprzez ten czas spedzony razem inaczej spojży na takie
                                                    znajomości.
                                                    Zyczę Wam wszystkigo dobrego,dużo radości i miłości
                                                    sunnypol
                                              • Gość: ala Re: Do was...... IP: 62.189.104.* 30.04.01, 17:19
                                                przestan sie nad soba uzalac.
                                                • Gość: most Do Michała IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.01, 01:33
                                                  Myślę, że wiem co czujesz. Przeszedłem podobną drogę, niezbyt przyjemną. Jeżeli
                                                  mogę Ci coś doradzić to zerwij wszelkie z nią kontakty. Rozstałem się z jedyną
                                                  kobietą, którą kochałem cztery lata temu. Przez trzy utrzymywałem z Nią
                                                  kontakt - niezbyt częsty zresztą, rozmawialiśmy przez telefon raz w miesiącu na
                                                  ogół. Po każdym takim telefonie byłem rozbity przez dwa tygodnie. Fatalna
                                                  sprawa. Gdy wreszcie zdecydowałem się urwać kontakt zupełnie sytuacja poprawiła
                                                  się zdecydowanie, choć niestety nie jest to oczywiście lek, który pomaga
                                                  natychmiast.
                                                  Najgorsze, że pozostał brak wiary, że jeszcze kiedyś uda mi się przeżyć uczucie
                                                  o tak wielkiej sile.
                                                  No i jeszcze jedna sprawa. Uważam, że nie zrobiłem wszystkiego, żeby utrzymać
                                                  nasz związek, poddałem się zbyt szybko. Mam o to do siebie duże pretensje. Więc
                                                  jeżeli uważasz, że coś jeszcze możesz zrobić to działaj.
                                                  Może nie mam racji porównując nasze przypadki, ale jeśli jakąś wskazówka Ci
                                                  pomoże będzie mi miło.
                                                  Pozdrawiam

                                                  A do wszystkich: szanujcie prawdziwą miłość, bo zdarza się bardzo, bardzo
                                                  rzadko.
                                                  • Gość: Michal Do most IP: *.246.79.47.NewYork1.Level3.net 01.05.01, 09:16
                                                    Stary ,strasznie ci dziekuje za te slowa......
                                                    Nie interesuje mnie co mowia "dziwni" ludzie, oni nic nie wiedza o prawdziwej
                                                    milosci, ja tez juz nie wiem - ale to inna sprawa - teraz!!!
                                                    Walczylem ,ale po tzw. "zaliczeniu" ona sie wycofala, za duzo spraw
                                                    zrozumialem, za wiele widzialem, poznalem osobe i jest( choc serce boli to
                                                    mowic) zmaterializowana kobitka uzalezniona od seksu i przyziemnych
                                                    przyjemnosci ,polujaca na faceta ,ktory zaspokoi ,kazdy jej materialny kaprys.
                                                    Nie jestem "ubogim studencikem", ale stawianie sprawy w ten sposob potwornie
                                                    boli. Ja tez juz nie wierze ,ze kiedys bede mial sile pokochac kogos - tak w
                                                    ogole, a jeszcze mocno?, nie potrafie, jestem w takiej apatii, ze ciezko
                                                    oddychac, a kobitki sie smija z facetow? Cieszcie sie zyciem ludzie i badzie
                                                    dla siebie dobrzy, kochajcie sie i okazujcie to sobie - tylko jeden raz
                                                    odwiedzacie swiat!!!
                                                  • Gość: 3 gr Re: Do most IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.01, 20:59
                                                    Gość portalu: Michal napisał(a):

                                                    > Stary ,strasznie ci dziekuje za te slowa......
                                                    > Nie interesuje mnie co mowia "dziwni" ludzie, oni nic nie wiedza o prawdziwej
                                                    > milosci, ja tez juz nie wiem - ale to inna sprawa - teraz!!!
                                                    > Walczylem ,ale po tzw. "zaliczeniu" ona sie wycofala, za duzo spraw
                                                    > zrozumialem, za wiele widzialem, poznalem osobe i jest( choc serce boli to
                                                    > mowic) zmaterializowana kobitka uzalezniona od seksu i przyziemnych
                                                    > przyjemnosci ,polujaca na faceta ,ktory zaspokoi ,kazdy jej materialny kaprys.
                                                    > Nie jestem "ubogim studencikem", ale stawianie sprawy w ten sposob potwornie
                                                    > boli. Ja tez juz nie wierze ,ze kiedys bede mial sile pokochac kogos - tak w
                                                    > ogole, a jeszcze mocno?, nie potrafie, jestem w takiej apatii, ze ciezko
                                                    > oddychac, a kobitki sie smija z facetow? Cieszcie sie zyciem ludzie i badzie
                                                    > dla siebie dobrzy, kochajcie sie i okazujcie to sobie - tylko jeden raz
                                                    > odwiedzacie swiat!!!

                                                    Przepraszam, że się wtrącam z radami, nieproszona, ale swego czasu "przerabiałam"
                                                    ten temat. Są dwie szkoły.
                                                    1- "Nie zabijaj tej miłości, daj spokojnie umrzeć jej..." zaleta- wszystko
                                                    wypali się do końca i nie będzie do czego wracać, wada- może to trwać miesiącami
                                                    a nawet latami...
                                                    2- "Zabij tę miłość, zanim ona zabije Ciebie..." zaleta - dobrze trzasnąć
                                                    drzwiami ze świadomością, że od jutra możesz zacząć nowe życie, wada- czasami z
                                                    ostatniej iskry zaczyna się pożar na nowo...
                                                    Ja wybrałam tę drugą i nie żałuję. Zycie chowa w zanadrzu tyle niespodzianek...
                                                    Pozdrawiam. I.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka