Dodaj do ulubionych

Pół roku po slubie i jednak ...rozwod!

22.02.06, 00:51
Z jednej strony 6 miesiecy awantur, dochodzilo nawt do rekoczynow z drugiej
strony byly tez i mile chwile.Maz sie wyprowadzil dzis przyszedl chce ratowac
nasz zwiazek.A ja nie wiem czy mam jeszcze na to sile i ochote ... A moze
warto spróbowac jeszcze raz kolejny raz???
Obserwuj wątek
    • sofi84 Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 00:53
      jakim cudem sie pobraliscie?
      • xenia10 Jeszcze jedna, ostatnia proba. 22.02.06, 01:06
        Dajcie sobie jeszcze jeden rok. Nie wiecej. I zobaczycie.
        Warto sprobowac. Rozwiesc sie zdazycie.
    • beretzantenka Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 01:21
      Pol roku i awnatury , rekoczyny ...
      Maz musi miec imulsywny charakter a agresja nie jest dobra w zadnym zwiazku .
      Wiesz mozecie sie rozstawac i godzic ale mysle ,ze trzeba pomyslec
      o przyczynach takiego zachowania .
      Prowokujesz go czy on tak z niczego ?
      Nie jest dobrze gdy zachowje sie tak po alkoholu wtedy takie reakcje moga sie
      nasilac . Mysle , ze lepiej sie rozstac z takim czlowiekiem
      bo mozesz miec ciezkie zycie .
      Zastanow sie tez czy ty nie doprowadzasz go do pasji swoim zachowaniem
      np wzbudzaniem w nim zazdrosci lub nawet glupota
      nie obraz sie ale znam takie kobietki , ktore z aniola moga zrobic
      morderce :-)
      Oczywiscie nie znam przyczy waszych klotni ale ty je znasz wiec pomysl
      co twojego meza doprowadza do szalu .
      • skorpionica11 Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 16:16
        rozwod o boze jak facet podnosi reke to niema sie nad czym zastanawiac rozwod i
        to jak najszybciej.
        moja znajoma byla taka gupia ze dluzej zyla w takim toksycznym zwiazku ale
        musialo dojsc do tragedii ze jej glowe rozwali glowe miala szczywana i stracila
        wzrok tzn siatkowka stracila ale naszczesie jest juz po operacji i z jej
        zdrowiem jest wszystko ok.
        tylko niestety chlop narobil jej 3 dzieci [wpadki wszystkie] i zostala sama.
        ALE DOPIERO TERAZ ZROZUMIALA ZE ZDALUGO Z TYM DEBILEM SIE MECZYLA CHOC WSZYSCY
        DOOKOLA JEJ MOWILI OD DAWNA WEZ ROZOWOD.
    • niebieskadziewczyna przysiega 22.02.06, 03:20
      czy slowa przysiegi dla was tak niewiele znacza???
      Jeszcze pol roku temu kochaliscie cie sie ogromnie, skoro sie pobraliscie. Jak
      to mozliwe ze w pol roku cala milosc sie skonczyla???

      Co sie zmienilo?

      Ja na pewno bym probowala ratowac malzenstwo!!! (usiadzcie razem, poogladajcie
      wspolne zdjecia, jeszcze z narzeczenstwa, lub strasze. Powspominajcie wspolne
      wypady, imprezy. I po takiej rozmowie zacznij temat: co dalej?)

      Powodzenia zycze!
      • panna.sarabella Re: przysiega 22.02.06, 07:48
        mój mąż wie, zawsze wiedział, że jeśli raz tylko podniesie na mnie rękę -
        odchodzę i żądam rozwodu z jego winy oczywiscie.
        Dlatego na twoim miejscu nie czekałabym.

        Jak
        > to mozliwe ze w pol roku cala milosc sie skonczyla???
        to jest dobre pytanie. Ale mysle ze dużo młodych małżeństw tak ma (u nas tez
        był wtedy wielki kryzys) tylko ze dogadalismy się. Ale tak jak pisałam wyzej: w
        przypadku rękoczynó na pewno bym z nim nie została.
        • a.jas Re: przysiega 22.02.06, 07:56
          nie warto probowac. uderzyl cie tyle razy, wiec moze cie kiedys uderzyc tak, ze
          sie nie podniesiesz. Nielicz na to, ze sie zmieni na plus, bo tacy sie
          zmieniaja tylko na gorsze......a przysiega malzenska tez ma swoje granice.
          przeciez przykazanie mowi: "nie zabijaj" - a bedac z nim zabijasz sama
          siebie.....
    • daggy4 Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 08:38
      jak dlugo sie znaliscie przed slubem?
    • kropka.nad.zet jeszcze raz?!?!!?! 22.02.06, 09:59
      janowska.justyna napisała:

      A moze warto spróbowac jeszcze raz kolejny raz???

      na głowę upadłaś chyba, naiwna kobieto, bo tylko tym mogę tłumaczyć Twoją
      wątpliwość i końcowe pytanie!!!
      dochodziło do rękoczynów? (zakładam, że to on Cię bił, a Ty mu tylko
      oddawałaś ;D)
      a teraz ma być cacy?
      tyle bab daje się na to nabierać, ich sprawa, tylko niech potem nie lecą z
      łzami i smarkami, i żalem do życia do różnych tok-szołów, żeby tam się
      wywnętrzniać
    • mmagi i tak mozesz próbowac całe zycie:-))) 22.02.06, 10:00

    • setorika Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 12:55
      Pobił Cię raz, zrobi to znowu, daruj sobie i nie marnuj życia.
    • garava Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 14:13
      "Niech bije i kopie a nie ma jak przy chłopie" - wiele kobiet lubi być
      maltretowanych przez swoich mężów, sprawia im to masochistyczną przyjemność.
    • nutka_mi Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 15:49
      Właśnie obchodziliśmy w grudniu 23 rocznicę ślubu i ... teraz rozwód. Miesiąc
      temu na stoku w Alpach siedząc na wyciągu dyskutowaliśmy o polityce, o jakiejś
      ustawie,nawet nie pamiętam o czym.W pewnym momencie mój mąż nie mając
      argumentów na moje racje powiedział,że jestem głupia,nie chciało mi się uczyć
      bo gdyby mi się chciało zostałabym prawnikiem i zmieniała prawo a nie darła
      mordę.Gdy wróciliśmy do domu do Polski ja kazałam mu się spakować.Mój mąż nie
      może zrozumieć o co mi chodzi.Odzywał się do mnie gorzej,lekceważy całe życie
      moje sprawy,moje sukcesy i awanse w pracy (ciężkiej, technicznej i
      odpowiedzialnej, na kierowniczym stanowisku), moje zarobki (często wyższe od
      jego zarobków) i dlaczego teraz?Dlaczego rok temu mógł mi naubliżać we Włoszech
      na nartach i skończyło się to awanturą (od kilku lat zaczęłam schodzić na jego
      poziom i ubliżam mu tak samo), dlaczego całe życie znoszę to,że mówi 'na mnie
      nie licz' i pokaże mi,ze moja praca to moja sprawa, nasze dzicko to moja sprawa
      a tu chcę rozwodu z powodu tego,że powiedział mi,że jestem głupia.
      No,dziwne. Nareszcie czuję się wolna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • alpepe Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 16:06
        Gratuluję, naprawdę.
        Pozdrawiam
        A.
    • pantarejka Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 16:28
      Agresja jest po prostu strachem, ktory nakierowany jest na zewnatrz. Wmomencie,
      gdy zycie nie uklada sie zgodnie z naszymi oczekiwaniami, pojawia sie strach. U
      niektorych lek ten powoduje autoagresje, inni kieruja go na innych. Twoj
      mezczyzna jest zraniony i zamiast zatrzymac w sobie ten bol, przekazuje go
      innym. W momencie, gdy znowu dochodzi do wybuchu agresji, rani tych, ktorych
      najbardziej kocha i jest jakby niepoczytalny (w momencie, gdy kolo zaczyna sie
      toczyc wybicie z tego nastroju jest prawie niemozliwe. Male dziecko, gdy domaga
      sie milosci i rodzicielskiej uwagi, takze krzyczy. Tutaj wystepuje ten sam
      schemat. Proces gojenia ran jest jednak bolesny - dla obu stron. Wymaga
      uswiadomienia sobie pewnych rzeczy i zajrzenia w samego siebie. Jesli naprawde
      go kochasz, sproboj raz jeszcze... Jesli jednak, czujesz, ze przerasta to Twoje
      sily, odejdz. Paradoksalnie Twoje odejscie takze moze mu pomoc, poniewaz skloni
      go do rozmyslan... To jednak Twoje zycie i Twoje decyzje. "Kochaj i rob co
      chcesz..."
    • squirrel9 Re: Pół roku po slubie i jednak ...rozwod! 22.02.06, 16:43
      Jeśli on chce ratować związek niech to udowodni. Niech pokaże,że się leczy.
      Niech chodzi do psychologa (ty też znim porozmawiaj jak się zachować i jak
      postępować),może na jakieś terapie leczenia agresji - są takie. Jesli nie
      zmusisz go do tego to na pewno sami nie poradzicie sobie, raz będzie źle, raz
      dobrze, po dwóch latach żal będzie ci tych dwóch lat, po pięciu - pięciu a gdy
      będzie dziecko to będziesz "uważała",ze lepiej by dziecko miało ojca (jaki by
      nie był) i ockniesz się jak nutka po dwudzistu kilku latach.
      Pozdrawiam również nutkę_mi :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka