blondi_dor
13.03.06, 01:10
Jestem z nią od pół roku.
Często krzyczy na mnie, odzywa się nieprzyjemnie,bo jak twierdzi denerwuję
ją, złoszczę ją swoim zachowaniem - chwilami swoją opieszałością, bujaniem w
obłokach, czy bezradnością.
Ale mówi,ze darzy mnie dużym uczuciem - tzn.wiecie o co chodzi,tylko,ze nie
wypowiedziala jeszcze słowa "Kocham Cie" - ja zresztą też jeszcze nie.
Ona mówi, że dla niej miłosć do kogoś nie wyklucza tego,żeby na kogoś
krzyczeć.
Ok,ale jeśli to ochrzanianie kogos i wytykanie błędów trwa kila godzin
dziennie, to ... co to za miłość???
Co Wy na to?