26.03.06, 12:29
Witam ,wlasciwie przez przypadek znalazłam sie na tym forum.Poniewaz od czasu do czasu jestem w sadzie ale raczej z tej drugiej strony (powoda) zastanawialam sie nieraz czytajac wyroki np.o alimenty czym rozni sie asesor od sedziego ?
Obserwuj wątek
    • filimar Re: asesor 27.03.06, 11:49
      W dużym skrócie- asesor sądowy to osoba która odbyła aplikację, zdała egzamin,
      dostała etet i czeka na nominację sędziowską. Różnica praktyczna polega na tym,
      że w ramach czekania ma liczne kontrole w pracy :) i mniej zarabia niż sędzia.
      Oczekiwanie trwa około 3 lat. Czyli z perspektywy powoda bez różnicy.
    • biedroneczka33 Re: asesor 28.03.06, 06:53
      Pozwole sobie zadac jeszcze jedno pytanie ..nie chodzi mi o zasady prawa,chcialabym sie dowiedziec co moglo pokierowac Pania sedzina ze postapila tak a nie inaczej.Jakis czas temu moj syn został napadniety przez grupke dzieci troszke starszych od niego ,sprawa trafila do sadu - wiedzialam o tym poniewaz od czasu do czasu dostawalam pisma z prosba o udzielenie odpowiedzi czy winni byli u nas w domu i przeprosili syna.Po upływie roku zostalismy wezwani do sadu tj ja z poszkodowanym synem ...no wlasnie i tu nasuwa mi sie pytanie..czy tak powinno byc ( napewno tak ale biorac pod uwage wszystkie okolicznosci z naszego zycia rodzinnego ..mialam wielki dylemat -Pani asesor zna moja rodzine od lat -spotykamy sie w sadzie w roznych okolicznosciach -gdy zasadzalam alimenty od ojca moich dzieci,gdy pozbawialam go praw rodzicielskich itd.itp.mozna powiedziec ze na dobrze zna moja sytuacje rodzinna -wlasnie moj poszkodowany syn jest ofiara przemocy w rodzinie ,zostal skatowany przez ojczyma w konsekwencji tego musial zeznawac na prokuraturze oraz w sadzie -w tamtych czasach nie było niebieskich pokoikow )Syn jest dzieckiem specjalnej troski od lat leczony psychiatrycznie z licznymi zaburzeniami ( byly momenty tak bardzo złe ze musialam zrezygnowac z pracy zawodowej zeby poswiecic swoj czas dla syna) dla niego sam pobyt w Sadzie byl duzym wyzwaniem (wprowadzil niepokoj ,tym bardziej ze nie wiedzial w jakim celu zostal wezwany ) w sumie chodzilo o fakt ze tamci chlopcy mieli przed sadem przeproisc mojego synka.I stad moje pytanie ..czym mogla kierowac sie Pani asesor i czy dla dobra sprawy ( bo tak mysle ze chodzilo o zasady wychowawcze - przeproszenie za zle zachowanie) uzasadnione bylo wezwanie do sadu dziecka z taka przeszloscia ..dla ktorego sama wizyta w takiej instytucji wywarla duzy wplyw na niego i jego psychike.Moja ocena samej sprawy - mysle ze napewno mogloby byc to inaczej odebrane gdyby razem z wezwaniem bylo napisane pismo ze nie chodzi o przesluchanie tylko o fakt zeby tamci chlopcy przeprosili syna .Dla tych wszystkich "bohaterow" mysle ze byla to dobra lekcja wychowania -nawet dla mojego syna-gdzie mogl zauwazyc ze w zyciu postawione sa granice a zle zachowanie i przekroczenie ich moze sprawic ze sprawa czasami konczy sie w sadzie.
      Przepraszam za moje prywatne odczucia :-(((
      • filimar Re: asesor 29.03.06, 21:21
        pewnie właśnie względami wychowawczymi się kierowała. Syna mogła nie pamiętać z
        nazwiska, nie pamiętać jego sytuacji. Mogła napisać że chodzi o przeprosiny. Ale
        dobrym krokiem wychowawczym są publiczne przeprosiny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka