15.04.06, 14:54
Coś iskrzyło między mną i kolegą z pracy. Oboje wolni. On zaczął mnie
podrywać, powolutku się zaczynało. I nie było to moje urojenie, podchodziłam
do tego na spokojnie, nie chciałam się zbyt nakręcać, ale czułam że mu się
podobam, jak patrzył. Bardzo lubiliśmy ze sobą przebywać. Myślałam, że to
kwestia czasu kiedy się rozwinie. Czekałam co dalej.
I dziś klapki opadły. Wyszło, że chwilę temu robił u siebie imprezę. Okazało
się , że jedynie ja nic nie wiedziałam, byłam jedyną niezaproszoną. I że
kolega był z nim i jego Kobietą na nartach. Ma dziewczynę z sąsiedniego
miasta, straszną lufę- jak określił kolega. I chyba to trwa już ze 4 mce.
A ja głupia nic nie wiedziałam. To nie tak, nie miał żadnych zoobowiązań, czy
w ogóle, bo nic nie było. Ale jakoś tak mi głupio, że uwierzyłam w coś, jemu
się odmieniło, bywa.
Tylko muszę jakoś się normalnie zachowywać.
Dziekuję w duchu temu koledze, że powiedział, chyba zrobił to celowo.Pewnie
widział, że się poddurzyłam.
Dziś już trochę ochłonęłam, myślę pies go drapał, ale to jest dziś.
Będzie mi przykro jak go zobaczę, z nią, jak te informacje się potwierdzą, to
kwestia czasu.


Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: Naiwna 15.04.06, 14:57
      > Dziś już trochę ochłonęłam, myślę pies go drapał, ale to jest dziś.


      pies mu morde lizał:p

      a tak na powaznie to nie było zadnych deklaracji, obietnic, do niczego nie
      doszło wiec czemu az tak to przezywasz? moze zwyczajnie kolega był miły i
      starał sie byc uprzejmy a ty to zle odebrałas? nie składał ci zadnych
      propozycji wiec nie wiem dlaczego tak sie zawiodłas...nie mozna zalada c zgory
      ze facet jak miło spojrzy w nasza strone musi byc wolny...
      • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 15:12
        Przeżywam ti, bo nikomu o tym nie mogę powiedzieć.
        To nie do końca tak. Ja bardzo ostrożnie podchodziłąm do tego co się dzieje,
        żeby się nie naciąć. Zaczęło się to chwile temu, był napewno wolny, ale po dość
        nieciekawych przejściach. Zaprzjaźniliśmy się, często zostawaliśmy po pracy,
        zeby po prostu pogadać, wyjścia na obiad, wspólny wyjazd w górki- było fajnie.
        I widziałam jak na mnie patrzy, dech mi zapierało, wydawało mi się , zę kwestią
        czasu jest coś więcej. Ale ja czekałam aż to wyjdzie od niego.
        Nie nakręcałam się, zeby sie nie rozczarować. Bo kiedyś coś podobnego przeżyłam
        i wolałam dmuchać na zimne.
        Ale fakt- nie było żadnych dekalracji.
        Tylko jak się w pracy zachować? Bo część współpracowników zaczęła komentować,
        że zbliżyliśmy się do siebie, jak to w pracy.
        • merlina1 Re: Naiwna 15.04.06, 15:27
          Masz bardzo piekna lekcje, ze zwiazki z facetami, z ktorymi sie pracuje nalezy
          traktowac z duzym dystansem. Powinno byc ci milo, ze cie lubi. Powinnas
          traktowac kazdego kolege z pracy jak brata, kumpla, przyjaciela. Lacza was
          przeciez wspolne sprawy i wspolnie spedzany czas.
          Piszesz, ze sie nie nakrecilas a to nieprawda. Fakt, ze patrzy na ciebie
          szczegolnie powinien tylko cie komplementowac. Panowie tak maja, ze na kazda
          kobiete, ktora im sie podoba patrza z iskrami w oczach. A tych pieknych jest
          sporo :)
          • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 15:37
            Chyba wszystkich facetów należy traktować z dystansem, nie tylko tych z którymi
            się pracuje.
            • merlina1 Re: Naiwna 15.04.06, 15:39
              o tak! Ale tych, z ktorymi sie pracuje szczegolnie. :)
          • nowoman Re: Naiwna 15.04.06, 23:15
            Nie wiem skąd to przeświadczenie, że kolega z pracy może być tylko kolegą.
            Pamiętam jak na studiach na zajęciach z antropologii kultury rozmawialiśmy
            gdzie ludzie poznają swoich partnerów. Wymyślaliśmy różne dziwne sytuacje z
            cyklu w pociągu, na basenie, w czasie słuczki samochodowej. Jednak badania
            pokazały, że partnera można poznać najczęściej na trzy sposoby: w szkole (na
            studiach), przez znajomych i ... właśnie w pracy. Ja po dwóch latach prcy
            związałam się z kolegą. Zaczęło się na delegacji w Azji... I trwało 5 lat. I
            nie żałuję tego absolutnie.
      • baba67 Re: Naiwna 15.04.06, 15:19
        Ja mysle, ze sa tacy faceci.Po prostu lubia sie sprawdzac w charakterze Don
        Juanow, sa jednak na tyle w swoim mniemaniu uczciwi, ze poprzestaja na
        wyobrazaniu sobie co by bylo gdyby...sa to zwykle faceci o duzym ego nawet,
        jesli tego bardzo nie widac.Niewykluczone, ze w przyszlosci nie poprzestana na
        flircie.

        Istnieje oczywiscie mozliwosc, ze dziewczyna wlaczyla wishful thinking, ja sama
        kiedys cos sobie uroilam, niemniej przeciw tej teorii przemawialoby to, ze nie
        zostala zaproszona na impreze.Gdyby byla mu obojetna, a jego zachowanie po
        prostu uprzejme, toby ja zaprosil.Gostek liczyl sie z tym, ze prawda wyjdzie na
        jaw na imprezie, a nie chcial jakis niemilych reakcji.
        Palant i tyle.Na przyszlosc zrob dobry wywiaw srodowiskowy zanim sie
        zaangazujesz.I nie zazdrosc jego lasce, bo nie bardzo jest czego.
        • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 15:34
          To nie było "wishful thinking", a przynajmniej nie do końca.
          Z imprezą sam się wygadał, niechcący, wyszło na jaw, zrobiło mu się bardzo
          głupio, to było widać. Ale nie powiedział, ze ma kogoś, ja wtedy jeszcze nie
          wiedziałam.
          Teraz łączę fakty, zaprosił mnie kiedyś na narty, ale potem przepraszał że coś
          mu wypada i nie da rady. Teraz myślę, że pojechał z nią. I dlatego nie zaprosił
          na imprezę. Myślę, że kolega celowo mi powiedział o tej Kobiecie, żebym już
          wiedziała.
          Podobałam mu się, to raczej pewne. Ale tamta spodobała się bardziej.
          • ultraviolet6 Re: Naiwna 15.04.06, 15:48
            > Podobałam mu się, to raczej pewne.
            Z facetami to niczego nie można być pewnym ;) Olej go i już !! Skoro
            traktowałaś go z dystansu (na wszelki wypadek, żeby się nie naciąć) to po co
            tak o tym myślisz teraz ? Wiem, że możesz się czuć w pewnym sensie "oszukana"
            (choć to chyba nie najwłaściwsze słowo), ale czego nie możesz zmienić to olej i
            nie pokazuj po sobie, że jesteś "urażona" ;)

            A poza tym to w sumie facet zachował się fair zarówno wobec Ciebie jak i wobec
            tej drugiej. Gorzej jakby miał kobitkę a z Tobą kręcił na boku i żadna z Was by
            o tym nie wiedziała.
            • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 16:02
              Dlaczego przeżywam? Bo zacząło mi zależeć.
              Nie mam komu się zwierzyć, więc tu wywlekam.
              Muszę się godnie trzymać, bo nie mam wyjścia.
              Tak, zachował się w porządku, bo to fajny, odpowiedzialny facet.
              I dlatego tym bardziej mi go szkoda, takiego nie codziennie się spotyka.
              • baba67 Re: Naiwna 15.04.06, 19:43
                A ja nie uwazam, ze zachowal sie fair, okazal wlasnie brak klasy.
                Podrywal dziewczyne-zadnych obietnic nie bylo, ale zachowywal sie jak
                zainteresowany nia dosc dlugo.Potem poznal ladniejsza laske, jego prawo, moze
                bardziej mu i psychicznie odpowiadala , ale nie zmienil swojego stosunku do
                Balbiny.No bo gdyby zmienil, toby nie byla tak zaskoczona informacja kolegi(to
                kolega jest super facet z klasa, jesli jest wolny, poluj dziewczyno).Ukrywa
                istnienie panienki, nie zaprasza na impreze, kto wie, na co on liczyl, moze
                wlasnie na dwie zakochane panienki naraz.
                Co powinien zrobic facet z klasa w takiej sytuacji?
                Ano przestac robic slodkie oczki i udawac, ze jest wolny jak nie jest.Zaczac
                traktowac nadal serdecznie, ale juz bardziej kumpelsko, wspomniec, ze poznal
                swietna dziewczyne, kobiete zycia, wzielo go, trafilo, zglupial, Balbinie byloby
                przykro, ale przeciez zrozumialaby.No i oczywiscie zaprosic na impreze, jako
                superkumpele zpracy, przedstawic sobie obie panie.
                Facet nie jest draniem, ale ma cos z palanta, hocmoze nie 100%.
                • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 22:07
                  Kolega, który mi powiedział jest żonaty, więc odpada.
                  ON nawet nie widział dla mnie miejsca jako koleżanki na imprezie.
                  A w pracy byliśmy sobie najbliżsi.
                  • baba67 Re: Naiwna 15.04.06, 22:34
                    No bo bal sie, ze prawda o panience sie ujawni i skonczy sie to przeslodkie
                    maselko w Twoich slicznych zapewnie oczetach.dziwie sie Twojej dobrej opinii o
                    nim, bo facet ewidentnie stereotypowy-tu fikanko, a z boku flircik nie zaszkodzi.
                    A to, ze kosztem cudzych uczuc, to przeciez niewazne.Zostalas w jakis sposob
                    wykorzystana, przyznaj to, przestan go wybielac, szybciej Ci przejdzie.
                    • balbina06 Re: Naiwna 15.04.06, 22:57
                      Tak, byłam wpatrzona, imponował mi wiedzą, obyciem. Podobał mi się jako facet.
                      Chyba po prostu trochę świadomie czy nie bawił się mną.
                      Wiesz, on ma 39 lat, ja sporo mniej.
                      Kiedy 4 lata temu przyszłam tam do pracy, on pożerał mnie wzrokiem i zaczął
                      flirtować. Byłam miła ale nic ponad to. Byłam nowa, wystraszona, miałam inne
                      rzeczy na głowie. Choć jego zainteresowanie imponowało mi.
                      I wtedy wyszło, ze on się żeni, za 2 mce. Tak się stało. Ożenił się.
                      Ja zaraz potem weszłam w związek z moją wielką miłością. JEGO traktowałam jak
                      kolegę, ani bliżej ani dalej.
                      Po 2, 5 roku jego małżeństwo zakończyło się. Nie z jego winy, to była
                      nieprzyjemna historia, przykra,
                      Zakończył się też mój związek, ale bez JEGO udziału. Dla mnie to była wielka
                      trauma uczuciowa.
                      Praca z NIM, kontakty , coraz bliższe rozmowy, wspołny czas- pomogły mi.
                      Zaczął mnie komplementować, niedwuznaczne rzeczy mówić. Patrzył tak , ze gorąco
                      się robiło. Wspolny wyjazd w góry, tańce przytulańce.
                      Podchodziłam ostrożnie, ale coraz bardziej mi się podobał. Czuła że znów się
                      komuś podobam, ale kroku dalej nie robiłam. Chciałam zeby to on się postarał,
                      myślałam ze to kwestia czasu. PO przejściach z ex nie byłam pewna siebie,
                      swojej wartości jako kobieta.
                      W pracy zaczęto szemrać(jak to w pracy),że coś nas łączy, tak się przyjażnimy.
                      A tu wyszło.
                      I znów się nabrałam.
                    • nowoman Re: Naiwna 15.04.06, 23:23
                      Ej, nie można tak mówić. przecież facet mógł się pogubić. Nie zaprosił Balbiny,
                      być może, dlatego, ze chciał jej oszczędzić rozczarownia. Może nie wiedział,
                      jak z tego wybrnąć. Tak się zdarza. Byłby palantem, gdyby jej bóg wie co
                      naobiecywał, zaciągnął do wyra i zostawił na lodzie.
                      • baba67 Re: Naiwna 17.04.06, 09:32
                        Oszczedzic rozczarowania ?
                        Nie wiedzial jak wybrnac ? No jak mozna nie wiedziec czegos, co jest oczywiste ?
                        Facet ewidentnie poprawial sobie samopoczucie jej kosztem.Nie uwazam go za
                        palanta totlanego, ale cos z niego ma.
                        Teraz pytanie, jak dziewczyna sie powinna wobec niego zachowywac.
                        Na cokolwiek sie zdecyduje, jest bedzie to trudne.Chyba facet ma troche
                        przyzwoitosci i nie robi juz slodkich oczu, po tym jak prawda o imprezie wyszla
                        na jaw ?
                        Doradzalabym poblazliwy, zyczliwy dystans-zadnego obrazania sie, spojrzen
                        pelnych wyrzutu.no i zadnego nabiau w oczetach.
                        Balbina, wiem, ze sie boisz, ze nastepne Twoje zwiazki moga takie byc.Nie boj
                        sie-trafilas po prostu na specyficznego typa.Isnieja mezczyzni szczerzy , oddani
                        i uczciwi.jestem pewna, ze spotkasz takiego i bedziesz szczesliwa.
                        • nowoman Re: Naiwna 17.04.06, 13:13
                          Ja też zalecam nicnierobienie w tej kwestii. Neutralen zachowanie. Nie może mu
                          pokazać, że zaczęło jej zależeć. Ale też trzymać dystans, jaki powinien się
                          utrzymywać między kolegami z pracy. Choć wiem, jakie to trudne.
                        • balbina06 Re: Naiwna 18.04.06, 18:00
                          Widzę jednoznacznie teraz , ze to była zabawa z jego strony, wpatrzona i
                          słuchajaca go młodsza dziewczyna. Jemu to schlebiało. Akurat trafiłam się ja.
                          A on stroszył piórka.
                          W pracy jakoś leci, zajmuję się swoją robotą, nie mam czasu na
                          pogaduchy.Gorzej ,tylko, bo kiedy sprawa jego "lufy" wyjdzie na jaw, lub będzie
                          tak zaawansowana, że wszyscy dowiedzą się- będą patrzeć na mnie z politowaniem,
                          po cichu stwierdzą" nie chciał jej"- czyli mnie.
                          • baba67 Re: Naiwna 18.04.06, 20:33
                            Chyba troche przesadzasz-mysle, ze ci rozsadniejsi beda Ci po cichu wspolczuc,
                            a czy warto przejmowac sie opinia ludzi gruboskornych i plotkarzy ?
                            Sprawa z laska moze nie wyjsc tak szybko, do tego czasu mozesz poznac kogos
                            milego, a i biuro zapomni...
                          • mgla_jedwabna Re: Naiwna 18.04.06, 21:33
                            Balbina, nikt nie bedzie az tyle o tobie myslal. Gdyby bylo cos miedzy wami
                            wiecej niz twoje maslane oczy i wyobrazenia, to moze wtedy tak. Nie wiem, czy
                            pocieszy cie dosc brutalne w koncu stwierdzenie, ze ludzie to bardzo
                            egocentryczne zwierzeta i tak naprawde mysla glownie o sobie. Nie jestes tam
                            dla nikogo trzeciego az tak wazna, zeby mial(a) zauwazyc, ze wyobrazalas sobie
                            wiecej, niz bylo.

                            Cala sprawa polega przeciez na tym, ze mialas kruche nadzieje na znikomej
                            podstawie, ktore spelzly na niczym. Na te krucha podstawe- to co bylo
                            rzeczywiscie, nie w twojej glowce- nikt nie zwrocil uwagi. Nie mowiac juz o
                            tym, zeby sie ktos przejal, a co dopiero mial pokazywac palcami. To tylko nasz
                            egocentryzm sprawia, ze wydaje nam sie, ze nasze wlasne sprawy az tak obchodza
                            inych ludzi.

                            Moze to przykre i brutalne, ale tak jest. Przekonujemy sie o tym, kiedy
                            przezyjemy cos naprawde bolesnego, a swiat idzie do przodu, jak gdyby nigdy
                            nic. Balbina, a ty idz z tym swiatem, przykre historie zostana w tyle.

                            Tak to pisze po czesci dla ciebie, po czesci dla siebie, bo przezylam ostatnio
                            cos podobnego. Wystarczy mi rozczarowania, zwariowalabym, jakbym sie jeszcze
                            martwila o opinie otoczenia. Teraz uwaznie sledze twoj watek tu i na
                            Psychologii, bo mi tez pomaga.
                            • balbina06 Re: Naiwna 18.04.06, 22:13
                              Dziekuję za otuchę. Chyba rzeczywiście za bardzo się przejmuję ludźmi i tym co
                              powiedzą.
                              Mam już dość rozczarowań, bo przez ostatnie 3 lata życie mi ich nie oszczędzało.
                              Myślałam że los się do mnie w końcu uśmiechnął i on to będzie ON.
            • nowoman Re: Naiwna 15.04.06, 23:19
              Moim zdaniem ona przeżywa, bo starała się być ostrożna, ale nawet nie
              zauważyła, kiedy przestała być. Tak to jest. Sama kiedyś byłam taka ostrożna i
              potem cierpiałam dośc długo, gdy się okazało, że oprócz mnie jest jeszcze ktoś
              inny.
    • alpepe Re: Naiwna 15.04.06, 20:29
      Przeżyjesz, wysyłam pozytywne wibracje. Ten kolega był w porządku, dobrze, że
      już to wyszło.
      3maj się, przeżyjesz.
      Wiem na 100%
    • frutinka Re: Naiwna 15.04.06, 23:33
      O tak... Nie ma nic gorszego niz tego typu sytuacje, gdy facet ewidentnie
      podrywa i mami, po czym dowiadujesz sie, ze ma sobie kogoś, a inni jeszcze Ci
      dowalą "no, no, przeciez nie było zadnych deklaracji, więc co przezywasz...".
      jak to kurde co?!? Każda kobieta w takiej sytuacji czułaby się conajmniej
      niezręcznie, a najprowdopodobniej paskudnie. I nie ma co zgrywać twardzielek. A
      jego niech szlag trafi. Nie podrywa sie samotnych kobiet ot tak, dla zabawy!!!
      Pozdrawiam i głowa do góry! Jeszcze sie odkujesz;-)
      • drugitaki1 Ostrozna czy nieprzystepna? 18.04.06, 22:50
        A moze ta jej "ostroznosc", nalezy zinterpretowac jako nieprzystepnosc, i wtedy
        mamy wytlumaczenie. Facet poprostu stracil cierpliwosc i ulokowal swoje uczucia
        tam gdzie ich ewidentnie oczekiwano.
        Widzisz balbina, w zyciu wygrywaja tylko ci co graja. Zeby wygrac trzeba
        zaryzykowac. A jak sie czlowiek boi, to bedzie bezpieczny, (choc i tu gwarancji
        niema)ale nigdy nie zazna smaku zwycieztwa. To dotyczy kazdzego ludzkiego
        dzialania, nie tylko milosci.
        Wyciagnij wnioski na przyszlosc i nie pozwol aby strach cie paralizowal.
        Sa rozni faceci, niektorzy lubia zdobywac, a niektorych meczy uganianie sie za
        czyms niedostepnym.
        • balbina06 Re: Ostrozna czy nieprzystepna? 18.04.06, 22:58
          Byłam ostrozna, ale nie nieprzystępna. To pewne.
          Ostrożna w tym sensie, że starałam się nie nakręcać i nie wyobrażać za dużo.
          Ale i tak się wkręciłam.
          Nie mogę sobie zarzucić, ze byłam bierna, co to to nie.
          Odbijałam podawaną piłeczke, niektóre sprawy sama inicjowałam.
          Tak jak napisałam wcześniej, pomyliłam się co do niego. Jemu flirt ze mną
          schlebiał,ale nie myślał o niczym więcej, nie popatrzył na mnie jak na
          potencjalną partnerkę, ani przez chwilę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka