Dodaj do ulubionych

Zaleję się dziś w trupa

31.12.02, 15:25
No tak . Wszyscy dzisiaj będą się bawić tylko ja jak ten kutas zostanę sam w
domu . Otworze sobie szampana , może jeszcze małpke . Jak to jest , że rok
może tak zmienić życie człowieka . Tamten Sylwester : żona , dzieci ,
przyjaciele , czapeczki i serpentyny . Potem jej działalność polityczna .
Potem jakieś tajemnicze wyjścia . Rachunek z hotelu . Pierwsze kłutnie .
Podejrzenia . Agencja dedektywistyczna i koniec . Separacja , niedługo
rozwód . Rogacz . Podwójny , potrójny , może i posetny .
Chłopaki nie płaczą ? Bzdura
Miłej zabawy , może z moją żoną
Obserwuj wątek
    • Gość: Xanatos Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.acn.pl 31.12.02, 15:45

      A ja się zaleję w trupa z 15 innych ludzi. No to na zdrowie :))
    • Gość: Zoya Re: Zaleję się dziś w trupa IP: zapas:* 31.12.02, 16:00
      dlaczego "jak kutas"?
      nie masz nastroju do zabawy, wiec po co mialbys udawac, ze sie cieszysz i
      wszystko jest fajnie, skoro nie jest!

      takie udawanie byloby jeszcze trudniejsze...

      3maj sie, jakos to przezyjemy :)
    • mala-gapka Re: NOWY ROK 2003 ! 31.12.02, 16:09
      Widze , ze szykuje sie duzo "trupow" jak na ta jedna szampanska noc !

      Zycze wszystkim przyjemnej zabawy , tylko panowie ...wiecej umiaru...
      we wszystkim...

      pzdr.
    • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.12.02, 18:02
      Nie martw sie. Nie y sam jeden zalejesz sie dzis w trupa.
      A ze baby w wiekszosci to chuje wiadomo nie od dzis!
      • zuchtstier Re: Zaleję się dziś w trupa 31.12.02, 18:58
        Gość portalu: mario2 napisał(a):

        > Nie martw sie. Nie y sam jeden zalejesz sie dzis w trupa.
        > A ze baby w wiekszosci to chuje wiadomo nie od dzis!

        Baby to chuje ? , no może troche przesadziłes ale coś w tym jest
        • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.12.02, 19:20
          Wiem , co mowie. I wcale nie przesadzilem
          Oczywiscie nie wszystkie, chociaz maja na to zadatki.

          Es gibt zwei untendliche Sachen; Universum und frauliche Dummheit, aber bei dem
          ersten bin ich mir nicht sicher!
        • swietny_mikolaj Re: Zaleję się dziś w trupa 01.01.03, 03:40
          zuchtstier napisał:

          > Gość portalu: mario2 napisał(a):
          >
          > > Nie martw sie. Nie y sam jeden zalejesz sie dzis w trupa.
          > > A ze baby w wiekszosci to chuje wiadomo nie od dzis!
          >
          > Baby to chuje ? , no może troche przesadziłes ale coś w tym jest

          Co ty pierdolisz?! Mario ani troche nie przesadził.
          • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.01.03, 09:08
            Dzieki za zrozumienie :o)
            • Gość: ja Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.acn.pl 01.01.03, 23:31
              Panowie a co powiecie na to?
              Moj byly kochany narzeczony po 9 latach zwiazku, 3 miesiace przed slubem,
              tydzien po zalatwieniu formalnosci u ksiedza powiedzial mi przez telefon, ze on
              ma watpliwosci. Dodam jeszcze, ze od 6 lat mieszkalismy razem wiec mial mnostwo
              okazji, zeby wyrazic swoja watpliwosc w inny sposob. I jak ja powinnam go
              nazwac? Czy w tem sam sposob jak Wy okresliliscie kobiety?
              A w sylwestra bawilam sie calkiem milo, chociaz tez czasami jeszcze robie dobra
              mine do zlej gry.
              • Gość: :(((((((( Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.03, 01:51
                a ja sie zgadzam, ze kobiety ro chuje
                panna z ktora jestem cztery lata prawie wciagnela kreske, mimo ze wie, ze tego
                nie toleruje, na moje pytanie czy wziela, odpowiedziala, ze nie moja sprawa i
                nie musze wiedziec
                ;((((((((((
      • pajdeczka Re: Zaleję się dziś w trupa 02.01.03, 14:27
        Gość portalu: mario2 napisał(a):

        > Nie martw sie. Nie y sam jeden zalejesz sie dzis w trupa.
        > A ze baby w wiekszosci to chuje wiadomo nie od dzis!

        O , sobie wypraszam! Mam wszystko to , co powinna mieć kobieta i to na swoim
        miejscu. Dzisiaj wieczorem jeszcze się w łazience upewnię i napiszę jutro o
        moich spostrzeżeniach.
    • Gość: Tygress Re: Zaleję się dziś w trupa IP: 24.157.199.* 02.01.03, 06:06
      Jak taka zla zona to czy warto z tego powodu sie upijac??? Bedzie jeszcze
      wiekszy bol glowy..naprawde nie jest tego warta. Lepiej poszukaj sobie
      wspaniala kobitke na nastepny bal sylwestrowy. A ex zonka bedzie wsciekla ze
      nie chodziles po niej w zalobie przez caly rok.Szczesliwego Nowego Roku i
      wiecej szczescia w milosci Ci zycze
      • Gość: jabol Re: Zaleję się dziś w trupa IP: proxy / 134.65.105.* 02.01.03, 10:22
        trzymaj sie. Na poczatku zadyma, lomot serca, bezsennosc, nikotyna i alkohol.
        Tak kilka miesiecy. Kobiety wtedy cie unikaja bo widac po tobie ze jestes wrakiem a one leca na tych
        beztroskich zabawowych kawalarzy>
        Czasu ci trzeba i LUZU. Jak sie wyluzujesz i przestaniesz przezywac , wroci nadzieja i pojawia sie chetne
        kobietki. Nie traktuj ich powaznie . Tylko wtedy im zalezy jak tobie nie zalezy.
        takie sa.
        • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 10:48
          Duzo w tym prawdy. dajac kobiecie do zrozumienia, ze Ci na nij zalezy stajesz
          sie automatycznie jej niewolnikem. One wola wlasnie takich zimnych drani, o
          ktorych trzeba zabiegac. Jesli juz maja Cie w rece probuja przemodelowac Cie na
          swoja modle.
          To stara prawda, ze jesli kobieta ma do wyboru faceta o duzym sercu i faceta z
          duzym chujem, to ten z duzym sercem wiekszych szans nie ma! A wszystko to co
          mowia, to woalka, parawan majacy na celu maskowanie swego prawdziwego oblicza.
          "Nie jestem taka"- mowi kobieta ktorej wsadzasz lape w majtki. Jesli uwierzysz,
          tos kiep. Jesli jednak nie wsadzisz jej lapy w majtki- tym obrazisz jej
          kobiecosc- a tego to ona Ci juz nie podaruje!
          • Gość: julka Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 13:08
            Gość portalu: mario2 napisał(a):

            > Duzo w tym prawdy. dajac kobiecie do zrozumienia, ze Ci na nij zalezy stajesz
            > sie automatycznie jej niewolnikem. One wola wlasnie takich zimnych drani, o
            > ktorych trzeba zabiegac. Jesli juz maja Cie w rece probuja przemodelowac Cie
            na
            >
            > swoja modle.
            > To stara prawda, ze jesli kobieta ma do wyboru faceta o duzym sercu i faceta
            z
            > duzym chujem, to ten z duzym sercem wiekszych szans nie ma! A wszystko to co
            > mowia, to woalka, parawan majacy na celu maskowanie swego prawdziwego oblicza.
            > "Nie jestem taka"- mowi kobieta ktorej wsadzasz lape w majtki. Jesli
            uwierzysz,
            >
            > tos kiep. Jesli jednak nie wsadzisz jej lapy w majtki- tym obrazisz jej
            > kobiecosc- a tego to ona Ci juz nie podaruje!
            **********************

            Najwyraźniej bardzo nie lubisz kobiet, bo to taka typowa gadka faceta, dla
            którego każda kobieta jest jego niegodna
            Założę się, że kobiety Ciebie też nie lubią. Natknąć się na kogoś takiego-
            brrr... To się może tylko przyśnić!
            • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 13:22
              Zaklad przegralas. A ze o wiekszosci kobiet mam takie a nie inne zdanie? Coz,
              to wynik obserwacji zyciowych. Sa one naprawde bardzo celne!
              Zreszta przykladow na tym forum znajdziesz na to dosyc.

              Dzieki, ze dzielisz sie przemysleniami na temat mojej osoby. Dziwie sie, ze
              potrafisz dojsc do wnioskow po przeczytaniu jednego, czy 2 postow. Godne to
              uwagi!
    • pajdeczka Re: Zaleję się dziś w trupa 02.01.03, 11:43
      Każdy ma to na co zasłużył.

      ______________
      Chłopy do roboty!
      • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 12:58
        Ty nie jestes glupia, o nie! Ty jestes wredna.
        Zero czlowieczenstwa, zero wyrozumialosci,
        zero wspolczucia, czy zrozumienia.
        Wyzuta z uczuc, wredna baba!
        • Gość: :(((((((( Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.03, 13:11
          a mnie chce sie wyc
          :))))))))
          • zuchtstier Re: Zaleję się dziś w trupa 02.01.03, 13:49
            Własnie stwierdziłem że bez żony nie mam po co żyć . Wiem że przesadziłem z
            alkoholem , ale ta depresja męczy mnie od momentu kiedy odkryłem jej liczne
            zdrady . Jak radzicie mi to zrobic ? Myslałem o pociągu albo może zrzucic się z
            okna ? Mieszkam na szóstym pietrze , czy to wystarczy ? A jak nie i będę
            kaleką ?
            Jaka dawka alkoholu wystarczy by zapić się na śmierc ?
            • Gość: julka Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 14:22
              Może poszukaj sobie nowej żony? Jest jeszcze dużo wolnych żon do wzięcia na tym
              świecie. Niektóre nawet lubią te gary:)

              "Nie skacz tak zaraz na szyny
              jeszcze nie tę grę stawka
              W wesołym miasteczku dziewczyny
              chcą z Tobą iść na huśtawkę
              Lepiej ci będzie z nimi!"
              J. Kleyff
        • pajdeczka Re: Zaleję się dziś w trupa 02.01.03, 14:25
          Gość portalu: mario2 napisał(a):

          > Ty nie jestes glupia, o nie! Ty jestes wredna.
          > Zero czlowieczenstwa, zero wyrozumialosci,
          > zero wspolczucia, czy zrozumienia.
          > Wyzuta z uczuc, wredna baba!

          Ale się ubawiłam!
          Nie mam uczuć dla: pijaków, narkomanów, dewiantów, zdrajców etc. Czy
          odnajdujesz się w tym towarzystwie? Chyba tak, sądząc po Twoim stosunku do
          autora tego wątku, tzw. braterstwo krwi, prawda? Wszak nie od dziasiaj wiadomo,
          że leczysz swoje nerwy podobnie, jak nasz wątkowy biedaczek.
          • Gość: mario2 Re: Zaleję się dziś w trupa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 14:31
            Potrafie sie wczuc w polozenie drugiego czlowieka.
            Ty nie potrafisz tego. Starasz sie alienowac od wszystkiego,
            co nie odpowiada twoim tzw. normom. Chora jestes kobieto.
            lecz sie. Ale na nogi, bo na glowe za pozno!
          • a2678003 Re: Zaleję się dziś w trupa 02.01.03, 15:37
            Pozwole sie wtracic. Oczywiscie ze medal ma dwie strony i nie mozna w ciemno
            stwierdzic kto zawinil ale tez nie mozna pisac ze kazdy ma to na co zasluzyl.
            Skad wiesz na co on zasluzyl ??
            Meska solidarosc nie ma tu nic do rzeczy. To Ty ta wypowiedzia zaprezetowalas
            kobieca solidarnosc.
            Czy chcesz tego czy nie to w Twoich wypowiedziach jest duzo chamstwa mimo ze
            wielokrotnie "chcesz dobrze". Tak, moznaby pomijac to co piszesz ale niesposob
            tego dokonac gdy udzielasz sie tak czesto ze to co piszesz wplywa na ogolny
            kontekst dyskusji.
    • Gość: Lena Coś w nas jest takiego, że IP: 213.216.82.* 02.01.03, 16:55
      przyciągamy płeć przeciwną o określonym typie charakteru. To jak w
      wiktymologii, są ludzie o większej niż inni skali przyciągania np. złodzieji.
      Może są już typem ofiary z urodzenia. tak samo w sprawach męsko-damskich.
      Czasem człowiek odgrywa innego niż jest w rzeczywistości i przyciąga do siebie
      osobniki jakie mu się wcale nie podobają a pewnie podobałyby się gdyby miał
      odgrywany charakter. Czasem jest to od nas niezależne albo tylko tak mówimy, bo
      trudno nad własnym charakterem pracować.
      Moja przyjaciółka zawsze miała chłopaków pijaków o ile nie alkoholików. Za
      takiego też wyszła za mąż zrezygnowana ...bo przecież innego nie znajdzie. Nie
      mogłam pojąć jak ona może zalanego faceta z każdej imprezy ewakuować i to na
      własnych rękach. Mnie facet mógłby zrobić to raz. A ona tłumaczyła go ,że słaba
      głowa ... nieprzyzwyczajony do alkoholu itp. brednie holując faceta np. 10 raz.
      Mój kolega miał silną, bezwzględną, bezkompromisową żonę dla której nie
      istniała dyskusja Zostawiła go. Miał przez jakiś czas spokojną i potulną ale
      ożenił się z następną horpyną. Wypisz, wymaluj ta pierwsza. On jest cichy i
      spokojny i gybym nie zagadała to cały dzień buzi nie otworzy.
      Ja zawsze trafiam na faceta który chce się mną opiekować. Jestem silna,
      zdecydowana o własnym zdaniu ale chyba wysyłam zbyt wiele kobiecych fluidów,
      jestem miła, grzeczna i uśmiechnięta więc zawsze trafiam na takich co znajdą mi
      miejsce, posadzą choćbym miała ochotę postać. Dobre wychowanie powoduje że
      usiądę i facet już jest przekonany, że organizując mi życie uszczęśliwi mnie i
      siebie. To przenośnia ale tak mam w życiu. A może mnie też to do pewnego
      stopnia odpowiada i sygnał akceptacji do takiego wysyłam a do innego bym nie
      wysłała.
      Ci którzy spotykają same "dziwki" powinni zastanowić się jakie oni
      wysyłają "sygnały". Może lubią prowokująco zachowujące sie dziewczyny licząc na
      to że one tak tylko do nich a potem rozczarowuje ich to że one tak zawsze.
      • Gość: julka Re: Coś w nas jest takiego, że IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 18:02
        Lena, obserwuję dokładnie to samo o czym piszesz. To na kogo sie natykamy,
        zależy też od tego, gdzie się obracamy, bo tzw. "dziwki" nie spotka sie raczej
        w bibliotece albo DKF-ie. Podrywając jakieś wrzaskliwe panny bardziej rozebrane
        niż ubrane na "love parade", chłopak po prostu dobrowolnie skazuje się na
        obcowanie z określonym typem kobiety. Tylko wpieprza mnie, że potem taki koleś
        wystawia cenzurki i rzuca kalumnie wszystkim bez wyjątku kobietom, to jest
        przeraźliwie głupie i niesprawiedliwe. Nigdy w życiu nie zainteresowałby się
        jakąś miłą i skromną okularnicą, która nikomu na pierwszej randce nie "miesza w
        majtkach", a uważa się za eksperta i znawcę kobiet, po prostu zna je na wylot.
        Naprawdę widać gołym okiem, że pole widzenie i manewru ma taki >mario< bardzo
        ograniczone.
        • zuchtstier Re: Coś w nas jest takiego, że 02.01.03, 18:11
          Gość portalu: julka napisał(a):

          > Lena, obserwuję dokładnie to samo o czym piszesz. To na kogo sie natykamy,
          > zależy też od tego, gdzie się obracamy, bo tzw. "dziwki" nie spotka sie
          > raczej w bibliotece

          No to wam powiem . Żone poznałem na pielgrzymce . Co więcej : pamietacie pewnie
          że starowała w wyborach . Z LPR-u . Była zawsze miła , skromna , i co niedziela
          chodzilismy razem z naszą czwórką dzieciaków do kościoła . Odbiło jej jak się
          nie załapala do rady . Chociaż przypuszczam że kontakty musiała nawiązać już
          wcześniej . Dedektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi preferujących seks
          grupowy . Ona : matka dzieciom , nienajmłodsza już i z serokim siedzeniem .
          Zachowująca się ze mną w łóżku jak dziewica : tylko po ciemku i pod kołrdą . I
          co wy na to ? Ja sobie jeszcze dzisiaj wypiję bo mam chorobowe i nie musze iśc
          do pracy . A potem kurde jakbym miał spluwę tobym sobie strzelił .
          • Gość: julka Re: Coś w nas jest takiego, że IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 18:23
            zuchtstier napisał:
            >
            > No to wam powiem . Żone poznałem na pielgrzymce . Co więcej : pamietacie
            pewnie
            >
            > że starowała w wyborach . Z LPR-u . Była zawsze miła , skromna , i co
            niedziela
            >
            > chodzilismy razem z naszą czwórką dzieciaków do kościoła . Odbiło jej jak się
            > nie załapala do rady . Chociaż przypuszczam że kontakty musiała nawiązać już
            > wcześniej . Dedektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi preferujących
            seks
            >
            > grupowy . Ona : matka dzieciom , nienajmłodsza już i z serokim siedzeniem .
            > Zachowująca się ze mną w łóżku jak dziewica : tylko po ciemku i pod kołrdą .
            I
            > co wy na to ? Ja sobie jeszcze dzisiaj wypiję bo mam chorobowe i nie musze
            iśc
            > do pracy . A potem kurde jakbym miał spluwę tobym sobie strzelił .
            >*************
            Wiesz, to jest psychologicznie nieprawdopobne;-)
          • maly.ksiaze Re: Coś w nas jest takiego, że 02.01.03, 18:58
            1. Teraz juz wiesz: nie ufaj politykom!
            2. Popatrz na to od tej strony: cos sie konczy, cos sie zaczyna. Masz wspaniala
            okazje, ktorej z zona na holu nigdy bys nie mial.
            3. Napij sie jeszcze, to zdrowe. Ale nie za duzo.

            Pozdrawiam,

            mk.
          • Gość: Przemek Re: Coś w nas jest takiego, że IP: *.tele.pw.edu.pl 02.01.03, 19:50
            zuchtstier napisał:

            > No to wam powiem . Żone poznałem na pielgrzymce . Co więcej : pamietacie pewnie
            > że starowała w wyborach . Z LPR-u . Była zawsze miła , skromna , i co niedziela
            > chodzilismy razem z naszą czwórką dzieciaków do kościoła . Odbiło jej jak się
            > nie załapala do rady . Chociaż przypuszczam że kontakty musiała nawiązać już
            > wcześniej . Dedektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi preferujących seks
            > grupowy .

            Ha, ha, dawno sie tak nie usmialem (a moze to wyssales z palca?).
            Jeszcze jest jedno mozliwe wyjasnienie: ona nalezy do sekty tzw. adamitow, ktorzy wyrzekaja sie poczucia
            wstydu, zeby osiagnac stan sprzed wygnania z Raju :-))

            A tak serio, to nie bedziesz mial zadnych problemow z uzyskaniem rozwodu z orzeczeniem winy zony.

            > Ona : matka dzieciom , nienajmłodsza już i z serokim siedzeniem .
            > Zachowująca się ze mną w łóżku jak dziewica : tylko po ciemku i pod kołrdą . I
            > co wy na to ? Ja sobie jeszcze dzisiaj wypiję bo mam chorobowe i nie musze iśc
            > do pracy . A potem kurde jakbym miał spluwę tobym sobie strzelił .
            >

            Daj spokoj!!! Dla takiej [-----]???
          • Gość: Lena Re: Coś w nas jest takiego, że IP: 213.216.82.* 02.01.03, 21:20
            zuchtstier napisał:

            . Ona : matka dzieciom , nienajmłodsza już i z serokim siedzeniem .
            > Zachowująca się ze mną w łóżku jak dziewica : tylko po ciemku i pod kołrdą .
            I
            > co wy na to ? Ja sobie jeszcze dzisiaj wypiję bo mam chorobowe i nie musze
            iśc
            > do pracy . A potem kurde jakbym miał spluwę tobym sobie strzelił .
            >

            A może właśnie Ty chciałeś taką "niewinną" z czwórką dzieci zachowującą się jak
            dziewica. Może ona chciała inaczej i to już dawno a Ty wysyłasz sygnały że
            akceptujesz tylko "dziewice". Porozmawiaj z nią spokojnie, może wiele dowiesz
            się o sobie.
            • zuchtstier Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 10:28
              Gość portalu: Lena napisał(a):

              > A może właśnie Ty chciałeś taką "niewinną" z czwórką dzieci zachowującą
              > się jak dziewica. Może ona chciała inaczej i to już dawno
              > a Ty wysyłasz sygnały że akceptujesz tylko "dziewice".

              Ja uważam że kobieta powinna siedzieć w domu , gotować dzieci - ooops : rodzić
              dzieci , gotować i być przykładną matką . Ale w łóżku z mężem można
              pofiglować . A ona od jakiegoś czasu zaczęła odwrotnie : zaniedbywała obowiązki
              macierzynskie a w łóżku zachowywała się jakby nie wiedziała do czego służy
              fiut . Zepsula wszystko . Zdzira .


              Porozmawiaj z nią spokojnie

              Z nią nie da sie spokojnie . Jak sie widujemy przelotem , to tylko na siebie
              wrzeszczymy i wyzywamy się . Wiem że piję już czwarty dzień pod rzad , ale to
              nie powód żeby mnie od pijusów wyzywać . Nigdy przedtem nawet nie brałem piwa
              do ust . Jesli zostanę alkoholikiem to jej wina . Ktoś pytał jak się mozna upić
              szampanem i małpką . Ja mogę . Byłem zupełnie nie pijący . Dziś wstałem i
              wypiłem piwo z rana . I juz mi buzuje . Może wypije jeszcze jedno , pójde spać
              i tak na okrągło . Najgorsze że w poniedziałek musze do pracy . Chyba jednak
              zrobie to czyli się zabiję . Może to ucieczka , może to tchórzowstwo . Ale ja
              już nie moge , ja już nie wytrzymam . Przede mną nie ma już nic .
              • pajdeczka Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 10:42
                zuchtstier napisał:

                > Gość portalu: Lena napisał(a):
                >
                > > A może właśnie Ty chciałeś taką "niewinną" z czwórką dzieci zachowującą
                > > się jak dziewica. Może ona chciała inaczej i to już dawno
                > > a Ty wysyłasz sygnały że akceptujesz tylko "dziewice".
                >
                > Ja uważam że kobieta powinna siedzieć w domu , gotować dzieci - ooops :
                rodzić
                >
                > dzieci , gotować i być przykładną matką . Ale w łóżku z mężem można
                > pofiglować . A ona od jakiegoś czasu zaczęła odwrotnie : zaniedbywała
                obowiązki
                >
                > macierzynskie a w łóżku zachowywała się jakby nie wiedziała do czego służy
                > fiut . Zepsula wszystko . Zdzira .
                >
                >
                > Porozmawiaj z nią spokojnie
                >
                > Z nią nie da sie spokojnie . Jak sie widujemy przelotem , to tylko na siebie
                > wrzeszczymy i wyzywamy się . Wiem że piję już czwarty dzień pod rzad , ale to
                > nie powód żeby mnie od pijusów wyzywać . Nigdy przedtem nawet nie brałem piwa
                > do ust . Jesli zostanę alkoholikiem to jej wina . Ktoś pytał jak się mozna
                upić
                >
                > szampanem i małpką . Ja mogę . Byłem zupełnie nie pijący . Dziś wstałem i
                > wypiłem piwo z rana . I juz mi buzuje . Może wypije jeszcze jedno , pójde
                spać
                > i tak na okrągło . Najgorsze że w poniedziałek musze do pracy . Chyba jednak
                > zrobie to czyli się zabiję . Może to ucieczka , może to tchórzowstwo . Ale ja
                > już nie moge , ja już nie wytrzymam . Przede mną nie ma już nic .
                >

                Czas zamienić krótkie spodenki na długie. Jesteś żałosny.
              • Gość: Sera Re: Coś w nas jest takiego, że IP: proxy / 10.120.23.* 03.01.03, 13:29
                Opanuj się człowieku. Pozbieraj się. Nic tak nie odstrasza kobiety jak jej
                własny pijany mężczyzna (obcy często budzi w nas uczucia macierzyńskie i do
                cholery nie rozumiem czemu tak jest). Zapamiętaj; Kobieta jest jak cień, gdy ją
                gonisz ucieka, gdy się odwracasz idzie za Tobą. Przestań pić, zadbaj o siebie,
                niech zobaczy że na niej Twój świat sie nie kończy i nie zaczyna. Może wtedy
                cos do niej dotrze. Ten sposób działa - sprawdziłam.
                • pajdeczka Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 13:56
                  Gość portalu: Sera napisał(a):

                  > Opanuj się człowieku. Pozbieraj się. Nic tak nie odstrasza kobiety jak jej
                  > własny pijany mężczyzna (obcy często budzi w nas uczucia macierzyńskie i do
                  > cholery nie rozumiem czemu tak jest). Zapamiętaj; Kobieta jest jak cień, gdy

                  >
                  > gonisz ucieka, gdy się odwracasz idzie za Tobą. Przestań pić, zadbaj o
                  siebie,
                  > niech zobaczy że na niej Twój świat sie nie kończy i nie zaczyna. Może wtedy
                  > cos do niej dotrze. Ten sposób działa - sprawdziłam.

                  A może my tracimy dla niego niepotrzebnie czas? On tam sobie popija, podwójnie
                  widzi, więc nie może trafić palcem w klawiaturę (świadczy o tym częstotliwość z
                  jaką nam odpisuje). Coraz mniej mi go żal. Zaczyna mi przypominać mojego męża.
                  Facet bez kręgosłupa.
                  • zuchtstier Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 14:04
                    pajdeczka napisał:

                    > nie może trafić palcem w klawiaturę (świadczy o tym częstotliwość z
                    > jaką nam odpisuje). Coraz mniej mi go żal.

                    Szkoda , lubię jak sie ktos nade mną użala . A trafiam dobrze , zanim wyślę
                    sprawdzam czy nie ma literówek . A z tą częstotliwoscią to o co chodzi : za
                    często czy za rzadko , bo jak wyjasniłem piję i śpię na przemian więc jak się
                    budze to sprawdzam forum .

                    > Facet bez kręgosłupa.

                    Mam , nawet mnie boli czasem .
          • drzazga1 Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 14:35
            zuchtstier napisał:

            > Gość portalu: julka napisał(a):
            >
            > > Lena, obserwuję dokładnie to samo o czym piszesz. To na kogo sie natykamy,
            >
            > > zależy też od tego, gdzie się obracamy, bo tzw. "dziwki" nie spotka sie
            > > raczej w bibliotece
            >
            > No to wam powiem . Żone poznałem na pielgrzymce . Co więcej : pamietacie
            pewnie że starowała w wyborach . Z LPR-u . Była zawsze miła , skromna , i co
            niedziela chodzilismy razem z naszą czwórką dzieciaków do kościoła . Odbiło jej
            jak się nie załapala do rady . Chociaż przypuszczam że kontakty musiała
            nawiązać już wcześniej . Dedektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi
            preferujących seks grupowy . Ona : matka dzieciom , nienajmłodsza już i z
            serokim siedzeniem . Zachowująca się ze mną w łóżku jak dziewica : tylko po
            ciemku i pod kołrdą .

            I tego po ciemku Ci tak bardzo żal???!!!!
            Chyba z niedotlenienia pod tą kołdrą.

            Chociaż z drugiej strony, jak przeczytałam Twój występ na zdrowiu kobiety, to
            możliwe, że akurat tak lubisz, skoro brzydzisz się normalną ludzką fizjologią .

            W końcu każdy ma prawo do swoich upodobań, pod warunkiem, że nie krzywdzi nimi
            innych.

            I
            > co wy na to ? Ja sobie jeszcze dzisiaj wypiję bo mam chorobowe i nie musze
            iśc do pracy . A potem kurde jakbym miał spluwę tobym sobie strzelił .
            >

            I co by Ci z tego przyszło? Myślisz, że ona miałaby wyrzuty sumienia może?
            Nie wygłupiaj się, znajdź sobie jakieś zajęcie, które lubisz, to Ci ulży.
            A tak w ogóle, to chyba najbardziej Cię trzasnęło, że tyle czasu żyłeś z kimś,
            kogo naprawdę nie znałeś, co?
            • Gość: Przemek Re: Coś w nas jest takiego, że IP: *.tele.pw.edu.pl 03.01.03, 20:39
              drzazga1 napisała:

              > zuchtstier napisał:
              > Detektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi
              > preferujących seks grupowy . Ona : matka dzieciom


              > W końcu każdy ma prawo do swoich upodobań, pod warunkiem, że nie krzywdzi nimi
              > innych.
              >

              Czy ta uwaga dotyczy faktu (o ile to jest fakt) uprawiania seksu grupowego przez zone autora listu?
              Jesli tak, to jest to uwaga niesluszna - osoba skrzywdzona jest maz (nie tak umawial sie na slubie, zostal
              oszukany, a niewykluczone, ze rowniez zarazony - seks grupowy jest niezwykle ryzykowna praktyka
              seksualna), oraz dzieci (niewatpliwie dojdzie do rozwodu, bo normalny czlowiek nie bedzie tolerowal tego
              typu zachowan seksualnych u partnera, a rozwod jest dramatem dzieci).
              • drzazga1 Re: Coś w nas jest takiego, że 03.01.03, 21:31
                Gość portalu: Przemek napisał(a):

                > drzazga1 napisała:
                >
                > > zuchtstier napisał:
                > > Detektywi wytropili że spotyka się z grupą ludzi
                > > preferujących seks grupowy . Ona : matka dzieciom
                >
                >
                > > W końcu każdy ma prawo do swoich upodobań, pod warunkiem, że nie krzywdzi
                > nimi
                > > innych.
                > >
                >
                > Czy ta uwaga dotyczy faktu (o ile to jest fakt) uprawiania seksu grupowego
                prze
                > z zone autora listu?

                Skąd Ci to przyszło do głowy! Chodziło mi, że skoro ktoś lubi po ciemku i pod
                kołdrą to mu wystarcza, to ok. Przecież napisałam wyraźnie, że nie można
                krzydzić innych. Sam fakt zdrady jest skrzywdzeniem stałego partnera/męża, nie
                wierzę w modną teraz teoryjkę o jej "ożywczym" działaniu dla związku - ja nie
                porafiłabym już zaufać po czymś takim.
                Choc mozliwe, że są ludzie akceptujący zdradę, ale wtedy nie można mówić o
                krzywdzie.


                > Jesli tak, to jest to uwaga niesluszna - osoba skrzywdzona jest maz (nie tak
                um
                > awial sie na slubie, zostal
                > oszukany, a niewykluczone, ze rowniez zarazony - seks grupowy jest niezwykle
                ryzykowna praktyka seksualna), oraz dzieci (niewatpliwie dojdzie do rozwodu, bo
                normalny czlowiek nie bedzie tolerowal tego typu zachowan seksualnych u
                partnera, a rozwod jest dramatem dzieci).


                Dzięki za wykład, uważasz mnie za głupią gówniarę, zwyczajną kretynkę bez
                odrobiny zrozumieni dla uczuc innych ludzi, skoro tłumaczysz tak
                łopatologicznie rzeczy oczywiste???
              • zuchtstier Re: Coś w nas jest takiego, że 04.01.03, 00:33
                Gość portalu: Przemek napisał(a):

                > osoba skrzywdzona jest maz (nie tak umawial sie na slubie, zostal
                > oszukany, a niewykluczone, ze rowniez zarazony

                Mam nadzieję że nie . Ale oszukany się czuję i to jak .

                > niewatpliwie dojdzie do rozwodu, a rozwod jest dramatem dzieci.

                Tak naprawde to sam nie wiem czy chce rozwodu czy nie . Ale wiem że nie moge
                jej wybaczyć i że chyba nie mógłbym juz jej teraz przytulić więc jakie
                wyjście ? Albo się zabiję albo rozwód . To drugie trudniejsze bo aż mnie mdli
                jak pomyslę przez co będę musiał przechodzić . Ktoś napisał że najbardziej mnie
                boli to że żyłem tak długo z kimś kogo nie znałem . To prawda . Nie z taką
                osoba sie żeniłem . A dzieci : dwójka już jest prawie pełnoletnia , reszty
                trochę mi żal . I tu znowu dylemat : jak ja je wychowam ? Bo myslę że sąd je
                przyzna mnie po jej wybrykach i niemoralnych zachowaniach poswiadczonych przez
                biuro dedektywistyczne . Zawsze sie nimi zajmowała ona . Co ja im powiem , nie
                to nie do zniesienia . Teraz są u babci czyli jej matki , ale mają wrócić w
                niedzielę wieczorem . Może lepiej jak się jednak zabiję
                • Gość: Lena Re: Coś w nas jest takiego, że IP: 213.216.82.* 04.01.03, 09:05
                  zuchtstier napisał:

                  > Tak naprawde to sam nie wiem czy chce rozwodu czy nie . Ale wiem że nie moge
                  > jej wybaczyć i że chyba nie mógłbym juz jej teraz przytulić więc jakie
                  > wyjście ? Albo się zabiję albo rozwód . To drugie trudniejsze bo aż mnie mdli
                  > jak pomyslę przez co będę musiał przechodzić . Ktoś napisał że najbardziej
                  mnie
                  >
                  > boli to że żyłem tak długo z kimś kogo nie znałem . To prawda . Nie z taką
                  > osoba sie żeniłem . A dzieci : dwójka już jest prawie pełnoletnia , reszty
                  > trochę mi żal . I tu znowu dylemat : jak ja je wychowam ? Bo myslę że sąd je
                  > przyzna mnie po jej wybrykach i niemoralnych zachowaniach poswiadczonych
                  przez
                  > biuro dedektywistyczne . Zawsze sie nimi zajmowała ona . Co ja im powiem ,
                  nie
                  > to nie do zniesienia . Teraz są u babci czyli jej matki , ale mają wrócić w
                  > niedzielę wieczorem . Może lepiej jak się jednak zabiję


                  Nie wiem co powodowało Twoją żoną,że "poszła w długą" ale przypuszczam że być
                  może wreszcie wyrwała się z domu /to kandydowanie/, ktoś ją docenił, zobaczył w
                  niej coś innego niż matkę dzieciom, żonę mężowi. Ten sex zbiorowy w ferworze
                  Twojej złości uznałabym za przenośnię.
                  Trochę ją rozumiem. Rozumiem,że można wyrwać się z domu i na złość facetowi,
                  który nic nie rozumie a potrafi tylko kobietą sterować /za pomocą zadowolenia
                  lub niezadowolenia, aprobaty lub dezaprobaty/ robić różne głupstwa. Po
                  kilkunastu latach takiego traktownia kobieta gdy wyjdzie "na zewnątrz" musi
                  poczuć się jak przysłowiowy Burek któremu udało się urwać z uwięzi i na
                  wolności rozum stracił. Tylko takie jest wytłumaczenie. Przykro dla Ciebie,że
                  pewnie wiele w tym co ona robi jest Twojej "zasługi". A pewnie nie masz sobie
                  nic do zarzucenia ...
                  Jak pisałam - miałam zawsze problem ze zbyt opiekuńczymi facetami. na początku
                  taki jest fajny, pył spod nóg zmiecie,na rękach przez kałużę przeniesie a potem
                  okazuje się,że to wcale nie jest facet opiekuńczy tylko apodyktyczny. Zauważam
                  to wtedy gdy już przez kałużę nie mam prawa przeskoczyć, on wie lepiej
                  wszystko, zawsze a ode mnie oczekuje posłuszeństwa /nazywa to zgodą/. Z boku
                  wygląda to na super faceta: "On jej kupi, przyniesie/żeby nie dźwigała/, zrobi,
                  zabierze ją". Ale ja chcę kupować sobie sama, sama przynieść, sama zrobić i
                  zabierać się sama. Nie znoszę czuć się ubezwłasnowolniona, nie mam
                  niedorozwoju. A w pewnym momencie tak zaczynam się czuć. W moim małżeństwie,
                  które na początku wydawało mi się ok a potem coraz bardziej wchodziło w znajome
                  mi kształty walczyłam prawie "od ręki".Mąż rozumiał,że mam aspirację
                  zawodowe /w końcu po coś studia skończyłam/ ale nie rozumiał,że one sięgają
                  wyżej niż stanowisko referenta. Kiedy po stażu szybko zaproponowano mi
                  stanowisko kierownika budowy mój mąż z szoku kilka lat nie wychodził. Taki
                  dziubdziuś, kruszynka jak ja Kierownikiem budowy? Jakie to muszą być budowy?
                  Pewnie z klocków lego! Jeżdżę na nartach dłużej niż on a on potrafił mi na
                  stoku pokazywać którędy mam jechać, gdzie nie ma lodu bym sobie nóżki nie
                  skręciła. W śnieżyce, czy ulewny deszcz potrafił mnie odwieżć do pracy i z niej
                  przywieźć bo to niebezpiecznie w taką pogodę jeżdzić. Po czym ja w pracy
                  wsiadałam w służbowy samochód. W pewnym momencie miałam ochotę ze złości gryźć
                  i kopać. Gdybym dorawła spluwę odstrzeliwałabym jedno kolanko, drugie ... a
                  potem w serce. Na złość potrafiłam w śnieżyce w nocy jechać do pracy, zawalać
                  dom służbowymi sprawami, brać wszystkie możliwe dyżury i pogotowie domowe.
                  Jeśli mąż mówił z dezaprobatą, że za dużo wydają np. na książki,
                  CD /mówił "głupotą jest wydawanie na..."/ wpadałam do księgarni i kupowałam
                  kilka książek, 10 CD. Gdy powiedział,że każdej normalnej kobiecie wystarczą 2
                  pary letnich butów ze sklepu wychodziła z trzema następnymi.
                  Dlaczego moje małżeństwo prztrwało ? Pewnie dlatego,że się kochamy i w końcu
                  każde z nas stonowało. Mój mąż już nie steruje mną bo wyczulona jestem na każde
                  nawet zamierzenie ale wiem,że to walka podskórna i ciągła.
                  Wiem też,że gdybym miała 4 dzieci, "siedziała w domu" i taki facet decydował o
                  moim życiu to pewnie zerwana z uwięzi zrobiłabym to co Twoja żona. Popatrz na
                  siebie choć trochę z boku, zastanów się co w Waszym życiu było wspólnymi
                  decyzjami a co Twoimi, jak często Twoja żona miała prawo do decydowania o
                  czymkolwiek poza kuchnią. Spróbuj - jeśli na niej jeszcze Ci zależy - a
                  widzę,że tak porozmawiać bez okazywania jej Twojej obrazy, odrazy, złości i
                  dezaprobaty. Jeżeli zachowujesz się tak jak całe wspólne życie tzn. okazujesz
                  wyłącznie to czego od niej oczekujesz to nie możesz liczyć na to,że ona z Tobą
                  spokojnie porozmawia. Ona pewnie od tego uciekła.
                  Może zacznij od "chciałbym zrozumieć dlaczego ..." nie od nas. Od niej ...
                  Powodzenia.
                  • zuchtstier Re: Coś w nas jest takiego, że 04.01.03, 13:55
                    Gość portalu: Lena napisał(a):

                    > Wiem też,że gdybym miała 4 dzieci, "siedziała w domu" i taki facet decydował
                    > o moim życiu to pewnie zerwana z uwięzi zrobiłabym to co Twoja żona.
                    > Popatrz na siebie choć trochę z boku, zastanów się co w Waszym życiu było
                    > wspólnymi decyzjami a co Twoimi, jak często Twoja żona miała prawo do
                    > decydowania o czymkolwiek poza kuchnią.

                    Jesteś mądrą kobietą , Leno .
                    Ale to nie było tak . Ona nie chciała o niczym decydować . Każda rozmowa z nią
                    na jakis ważny temat [remont , wyjazd] kończyła się jej słowami : a zdecyduj
                    sam , ja tam nie wiem , ja sie na tym nie znam . Po jakimś czasie wiec
                    przestałem jej pytać bo wiedziałem jaka będzie z nią rozmowa . Zawsze była
                    niezdecydowana i nawet jak w sklepie miała dwie rzeczy do wyboru , zastanawiała
                    sie przez godzinę a potem i tak wzięła gorszą . Nie była nigdy na uwięzi , ona
                    sama mi powiedziała że lubi taki układ , bo ona też pochodziła z tradycyjnej
                    katolickiej rodziny . Nigdy nie miała nic przeciwko siedzeniu w domu i
                    wychowywaniu dzieci . Nawet mysleliśmy o jeszcze jednym jakby sie udało , ale
                    ona zaczęła już mieć menopauze . Nie wiem jak mi się dalej ułoży , ale
                    chciałbym spotkać na swojej drodze mądra kobietę . Dobrą katoliczkę bez
                    narowów .
                  • Gość: mok-ka Re: Coś w nas jest takiego, że IP: proxy / 195.245.213.* 05.01.03, 13:34
                    abstrachując od głównego tematu, chce zauważyć, że Ty Leno masz zawsze
                    najtrafniejsze posty.dotyczy to wielu wątków, które śledzę na forum.
                • drzazga1 NO NIEEE 04.01.03, 13:53
                  zuchtstier napisał:

                  >
                  > Tak naprawde to sam nie wiem czy chce rozwodu czy nie . Ale wiem że nie moge
                  > jej wybaczyć i że chyba nie mógłbym juz jej teraz przytulić więc jakie
                  > wyjście ? Albo się zabiję albo rozwód . To drugie trudniejsze bo aż mnie mdli
                  > jak pomyslę przez co będę musiał przechodzić . Ktoś napisał że najbardziej
                  mnie
                  > boli to że żyłem tak długo z kimś kogo nie znałem . To prawda . Nie z taką
                  > osoba sie żeniłem . A dzieci : dwójka już jest prawie pełnoletnia , reszty
                  > trochę mi żal . I tu znowu dylemat : jak ja je wychowam ? Bo myslę że sąd je
                  > przyzna mnie po jej wybrykach i niemoralnych zachowaniach poswiadczonych
                  przez
                  > biuro dedektywistyczne . Zawsze sie nimi zajmowała ona . Co ja im powiem ,
                  nie
                  > to nie do zniesienia . Teraz są u babci czyli jej matki , ale mają wrócić w
                  > niedzielę wieczorem . Może lepiej jak się jednak zabiję
                  >

                  Jak ja Cię gwizdnę to Ci cała głupota uszami wyjdzie i nie wróci.
                  Oprzytomniej matołku i zacznij zauważać coś poza swoimi sponiewieranymi
                  uczuciami, o dzieciach mówię, w niedzielę wracają, nie chlej i doprowadź się do
                  użytku, nie wstyd Ci? Rozwód to dla nic będzie dramat, a pogrzeb ojca pewnie
                  rozrywka? Coś im jesteś winien, do cholery, same się na świat nie prosiły.

                  Nie mam dzieci, głupio mi dorosłego faceta pouczać, ale nie wytrzymałam.
      • pajdeczka Masz rację Leno. 03.01.03, 11:40
        Masz rację, jak zwykle, Leno. Dlatego ja przyciągnęłam mojego męża, faceta bez
        silnej woli i charakteru, który na frasunek wypija trunek i przyciągam takich
        typów jak Mario. Koszmar!


        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > przyciągamy płeć przeciwną o określonym typie charakteru. To jak w
        > wiktymologii, są ludzie o większej niż inni skali przyciągania np. złodzieji.
        > Może są już typem ofiary z urodzenia. tak samo w sprawach męsko-damskich.
        > Czasem człowiek odgrywa innego niż jest w rzeczywistości i przyciąga do
        siebie
        > osobniki jakie mu się wcale nie podobają a pewnie podobałyby się gdyby miał
        > odgrywany charakter. Czasem jest to od nas niezależne albo tylko tak mówimy,
        bo
        >
        > trudno nad własnym charakterem pracować.
        > Moja przyjaciółka zawsze miała chłopaków pijaków o ile nie alkoholików. Za
        > takiego też wyszła za mąż zrezygnowana ...bo przecież innego nie znajdzie.
        Nie
        > mogłam pojąć jak ona może zalanego faceta z każdej imprezy ewakuować i to na
        > własnych rękach. Mnie facet mógłby zrobić to raz. A ona tłumaczyła go ,że
        słaba
        >
        > głowa ... nieprzyzwyczajony do alkoholu itp. brednie holując faceta np. 10
        raz.
        > Mój kolega miał silną, bezwzględną, bezkompromisową żonę dla której nie
        > istniała dyskusja Zostawiła go. Miał przez jakiś czas spokojną i potulną ale
        > ożenił się z następną horpyną. Wypisz, wymaluj ta pierwsza. On jest cichy i
        > spokojny i gybym nie zagadała to cały dzień buzi nie otworzy.
        > Ja zawsze trafiam na faceta który chce się mną opiekować. Jestem silna,
        > zdecydowana o własnym zdaniu ale chyba wysyłam zbyt wiele kobiecych fluidów,
        > jestem miła, grzeczna i uśmiechnięta więc zawsze trafiam na takich co znajdą
        mi
        >
        > miejsce, posadzą choćbym miała ochotę postać. Dobre wychowanie powoduje że
        > usiądę i facet już jest przekonany, że organizując mi życie uszczęśliwi mnie
        i
        > siebie. To przenośnia ale tak mam w życiu. A może mnie też to do pewnego
        > stopnia odpowiada i sygnał akceptacji do takiego wysyłam a do innego bym nie
        > wysłała.
        > Ci którzy spotykają same "dziwki" powinni zastanowić się jakie oni
        > wysyłają "sygnały". Może lubią prowokująco zachowujące sie dziewczyny licząc
        na
        >
        > to że one tak tylko do nich a potem rozczarowuje ich to że one tak zawsze.
        • Gość: mario2 Re: Masz rację Leno. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 10:04
          Nie pochlebiaj sobie. Mnie przyciagasz? Chyba tylko na zasadzie ciekawostki
          zoologicznej- pantofelka potrafiacego obslugiwac komputer! :o)
    • Gość: Sera Re: Leno i pajdeczko IP: proxy / 10.120.23.* 03.01.03, 14:08
      Macie rację. Ja zawsze przyciągałam mężczyzn z problemami a może sama ich
      wyszukiwałam., ale niestety nic na to nie poradzę, taki nieszczęśnik zawsze
      wyzwala we mnie jakąś czułość. Wysłucham, przytulę, nakarmię a potem jak on już
      sie otrząsnie i pozbiera, to odpływa a do moich drzwi kolejny nieszczęśnik. Czy
      ja jestem jakimś pogotowiem? Fakt umiem słuchać,ale czasami chciałabym żeby i
      mnie też ktoś wysłuchał bo mnie się tez troche życie gmatwa, albo inaczej sama
      je coraz bardziej gmatwam, więc może nie powinnam narzekać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka