Dodaj do ulubionych

Ja to jest u Was w domu?

30.05.06, 16:31
Mam 23 lata, pracuje i studiuje. Mieszkam sama z Mamą. Wczoraj zrobiła mi
awanture o poźny powrót do domu. W niedziele wróciłam do domu ok 23.00
ponieważ razem ze znajomymi pojechalismy do kina. Wczoraj czyli kolejny dzień
wróciłam o 24.00 ponieważ koleżanka wieczorem poprosiła o pomoc w farbowaniu
włosów więc poszłam. Wracając usłyszałam, że włócze się po knajpach
niewiadomo z kim, nie wiadomo co robie i że koleżanke sobie wymysliłam!
Gdziekolwiek nie wyjde np. po notatki do koleżanki słysze odrazu..."gdzie już
idziesz"? Czuje się jak jakiś 16-letni gó..arz. Czy Wy też tak macie z
rodzicami? czy wiecznie macie awantury o wyjscia? Nie robie nic złego. NIkt z
moich zajomych nie ma takich problemów wręcz przeciwnie rodzice pytają z
uśmiechem " jak było?, fajnie się bawiliście?" a u mnie? Wracam do domu
zastanawiając się co usłysze:( Jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • krakoma Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 16:49
      najwyrazniej czas sie wyprowadzic
      • bujacznik Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 13:00
        ja mam 20 lat i mam młodszą o rok siostrę

        Sytuacja wygląda tak,że praktycznie nie muszę spowiadać się z tego gdzie i z kim
        idę. Przeważnie jak pada pytanie "o której będziesz?" mówie, że "nie wiem" bo
        już parę razy tak było, że podawałem np 24 albo 23 a byłem o 2 :P

        Z moich obserwacji wynika, że siostra ma znacznie gorzej- musi wyśpiewać z kim
        idzie, gdzie po co i o której będzie. Żadne spóźnienia nie są tolerowane.

        Ja żeby wyjść na imprezę całonocną wystarczy, że powiem godzinę przed wyjściem
        że wychodzę na imprezę i będę rano, siostra musi pertraktować kilka dni (jak
        wrócić, kto będzie, gdzie to jest itp)

        Oczywiście jest to niesprawiedliwe ale co mogę zrobić
      • marco35 Mam 6 lat... 03.06.06, 20:07
        Mam 6 lat a rodzice ciągle traktują mnie jak dziecko. Już nie wiem co mam robić
        proszę pomóżcie! ;-))))))))
    • mariola.zaradna Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 17:00
      Ja kiedy wracam z piasownicy, to zawsze sprawdzam, czy nasza pępowina nie
      zabrudziła się. I normalnie, przychodzę do domu, matka pyta : a pępowina
      czysta? Ja mówię, zgodnie z prawdą : czysta! I mam luz.
    • devilseyes_xxx Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 17:30
      Z jednej strony postaraj się zrozumieć swoją Mamę- jakich wiadomości nie
      posłuchasz, jakiej gazety nie otworzysz wszędzie psychopaci itp. więc naturalnym
      jest, że Ona się o Ciebie martwi, zwłaszcza, że zdaje się iż ma tylko Ciebie.
      Musisz to brać pod uwagę. Natomiast faktycznie trochę autonomii potrzebujesz. Z
      tego co pamiętam u mnie było dość podobnie, do momentu aż się wyprowadziłam,
      pózniej długa cisza, aż moi Rodzice zobaczyli, że radzę sobie i to całkiem
      niezle w związku z czym udowodniłam im, że wychowali mnie na rozsądną, logicznie
      myślącą osobę...minęły 2 lata odkąd się wyprowadziałam, co mogę w chwili obecnej
      stwierdzić, bardzo poprawiło nasz stosunki.
      • lalunda Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 20:20
        TAK!! u mnie było dokladnie to samo..z tym że na 1 roku sudiów mamusia
        potrafiła czekac na mnie pod uczelnia;-) W końcu nie wytrzymałam i sie
        wyprowadziłam. Było 2 lata całkowitej ciszy....teraz minęło już 7 lat..jest
        przyzwoicie..raz lepiej raz gorzej..ale chyba juz sie przyzwyczaiła..ale nigdy
        już nie będzie tak jak dawniej...
    • miss_t1 Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 17:46
      Ja mam podobnie. Ostatnio miałam chłopaka w wieku 18 lat, a jestem w Twoim
      wieku. Pamiętam jak np mnie odwoził i nie wychodziliśmy chwilę z samochodu,
      samochód stał pod moim domem, a my chwilę jeszcze siedzieliśmy i rozmawialiśmy,
      czasami głośno grała muzyka, a my po prostu sobie siedzieliśmy, to moja mama
      mnie potem zwymyślała, że jeżdze w samochodzie z bandą chłopaków i ciekawe co
      ja z nimi tam robię (pytanie było retoryczne). Nie było nikogo oprócz jego.
      Znam moją mamę i wiem, że jest histeryczką, panikarą i w dodatku niezbyt
      rozgarniętym człowiekiem, pamiętam co przechodziłam w tamtym czasie. Nie mogłam
      uwierzyć, że mówi coś takiego, myślałam że mnie zna i wie zę można mi ufać,
      nigdy nie byłam przecież typem rozrywkowej dziewczyny, zawsze dobrze się
      uczyłam, byłam posłuszna etc. Ciekawe czy teraz jest zadowolona jak 4 rok
      siedze w domu (studiuje zaocznie, nie mam pracy), nie wychodze nigdzie, nie mam
      znajomych ani przyjaciół, ani chłopaka tym bardziej.
      • wesola_kicia Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 17:48
        u mnie to się cieszą jak wyjde z domu i wróce po 22 czy później
      • czekoladka_84 Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 10:59
        Moja "troskliwa" mamusia zawsze czekała w oknie dopóki nie wróce. Więc np. jak
        wracałam o 5-tej rano, to ona do 5 nie spała. A potem chodziła i przez cały
        dzień narzekała jaka to ona biedna niewyspana. Trzeba mieć n.....ne w głowie.
        Zresztą ona uwielbia robić z siebie męczennice. Właśnie jestem w trakcie
        szukania mieszkania.
        • miss_t1 Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 16:06
          To mamy podobne mamusie, witaj w "klubie" ;) Mnie niestety nie stać na
          mieszkanie, nie pracuję zresztą, a i nie widać powodu dla którego miałabym się
          wyprowadzać, studia zaoczne, wystarczy jak pojadę raz w miesiącu, i to w
          mieście oddalonym 20 km od mojej miejscowości, więc nie ma pretekstu.
          • scarlett_kapusta Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 13:24
            a potrzeba pretekstu zeby sie wyprowadzic? nie wystarcz 'mamo, tato, chce sie
            usamodzielnic, bo jestem juz duza dziewczynka'?
    • stokrotka_fiolek Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 18:08
      tak dlugo jak mieszkalam z nimi i nie zarabialam na siebie, bylam zalezna od
      nich i musialam sie dostosowac do ich regul niestety. ale nie pytalam sie czy
      moge tylko informowalam, co gdzie i jak, bo rozumialam, ze oni sie mogoa o mnie
      martwic.
    • kowianeczka Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 18:47
      Nie mamy i nie mielismy.

      k.
    • nombrilek Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 19:34
      Nio u mnie calkiem podobnie, mieszkam z rodzicami, mam 24 lata, ale w domu 22
      mam byc hahaha, tzn jak chce wrocic pozniej oczywiscie musze zadzwonic itd, a
      jak posiedze dluzej u chlopaka, ktory i tak zawsze mnie odwozi to tez awantura
      czemu tak dlugo nie wypada itd, jak u 17 latki hahaha, ale ogolnie nie jest tak
      zle, tylko zawsze musze powiedziec o ktorej wroce gdzie ide itd
      • mariola.zaradna nombrilek 30.05.06, 19:36
        nio o kurcze hahaha, naprawdę? hahaha? nio masz 24 lata? ha ha ha ?
        • nombrilek Re: nombrilek 30.05.06, 19:37
          haha no z tego co widze to haha tylko raz napisalam, a Ty masz zly dzien ?
      • aiczka Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 14:51
        Jak moi półwieczni rodzice wpadają wieczorem do wujciów, to też muszą do domu
        zadzwonić. To chyba nic nadzwyzcajnego - mówić, kiedy można zacząć dzwonić po
        szpitalach.
    • nutopia Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 19:40
      ja tak miałam
      do tej pory nie przeszło.... a mam 32 lata
      powiem więcej...nie wiem czy nie bedę dla mojej córki taka sama...:(
      • nutopia Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 19:42
        dodam że nie mieszkam z mamą:)
    • lena575 Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 20:12
      Aż się wierzyć nie chce ... Moja córka ma 22 lata. Pracuje (w swoim zawodzie -
      informatyk)i studiuje. Wraca do domu o której chce, z tym,ze właśnie praca
      bardzo ją dyscyplinuje, ja już nie muszę. Wiem mniej więcej gdzie bywa, z kim
      bywa, jej znajomi wpadają do nas. Wystarczy jak zadzwoni i powie,że jest np. na
      urodzinach Karoliny i wróci późno, na seansie nocnym w kinie, na imprezie u
      kumpla. Wiem,ze odwiezie ją chłopak lub pożyczam jej mój samochód. Mówi,że
      jedzie na narty na weekend, na rower z plecakiem na 2-3 dni - pomogę się
      spakować, przypilnuję by zabrała np. gogle lub kask. Nie musi się tłumaczyć ze
      wszystkiego choć czasem się niepooiłam. Jednak to,że się niepokoję nie powinno -
      moim zdaniem ograniczać mojego dziecka. Pewnie, że gdyby się nie uczyła (a
      powinna skończyć studia), nie pracowała lub robiła byle co i to ją
      satysfakcjonowało lub nawet nie satysfakcjonowało ale stosowałaby olewactwo -
      reagowałabym. W życiu trzeba mieć pasje (najlepiej swój zawód), pasje poboczne
      a cała reszta jakoś (najczęściej dobrze) się układa.
      • miauka Re: Jak to jest u Was w domu? 02.06.06, 13:48
        Mam 16-letniego syna, chodzi, gdzie chce, wraca, o której chce - proszę tylko,
        żeby okreśił godzinę powrotu, a minutę po tym czasie nie zawiadamiam jeszcze
        policji. Tez się o niego martwię czasem, ale to nie znaczy, że mam jego życie
        zamienić w koszmar, ponieważ nie mam własnego. Uważam, że większość rodziców
        jest kompletnie niedojrzała do posiadania potomstwa; przelewają na nie swoje
        własne lęki i frustracje. Ale z drugiej strony przeraża mnie, że młodzi ludzie
        godzą się na takie traktowanie. No i oczywiście, jak zwykle, poszkodowane są
        głównie dziewczyny. Chłopcom na więcej się pozwala, a dziewczynkom głównie "nie
        wypada". No i się kółeczko zamyka - z matki na córkę przechodzi całe to bagno
        nadopiekuńczości.
    • midli1 Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 21:22
      HA!!! 0 24 to pózno??;P Ja wracam o 2-3 w nocy albo w ogóle o 10 rano:)piszę sms
      mamie i wpożo nigdy nic mi złego nie powiedziała a też mam już prawie 23
      lata;)Niedaj się !!!jeszcze dodam ze zdaża mi się zabalować tak 2 3 razy w
      tygodniu...:D
      • sekundkaa Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 22:09
        Midli1 ja też czasami wracam o 2.00 czy 3.00 ta 23.00 i 24.00 to był przykład z
        ostatnich dni. Jade do kina...słysze: "wydajecie na byle co pieniądze! z tą
        całą bandą"( normalni , pracujący na siebie ludzie). Chce pojechać w góry
        słysze to samo: Ja w Twoim wieku martwiłam się o rodzine itp. Już nawet nie mam
        ochoty chłopaka do domu przyprowadzac bo i tak będe później słyszeć jaki to on
        nie jest. Psychicznie już mnie to wszystko dobija..wiem że to kwestia może
        jeszcze paru miesiecy i nie wytrzymam, wyprowadze sie:(
        • bespowrotnie wg. mnie 02.06.06, 20:50
          Zwykła babska zazdrość, a tato ew. trzyma racje mamy bo po co ma wchodzić pod
          pantofel mamie itd. Wniosek To jest moment w którym najlepiej powiedzieć było
          jak było nie mam pretencji rodzina to rodzina itd.. Czasami z nią najlepiej na
          odległość. Zrobisz z mamci babcie to wkońcu już na 100 procent przejdą wasze
          kontakty na normalne....:D

          ech nie bierz do siebie takich wniosków, po prostu... rób swoje, jedno jest
          pewnie ty nie robisz źle. Wyprowadzisz się z hukiem to może rodzice zmądrzeja,
          bo ich też trzeba sobie wychować, a tymbardziej to trudne gdy się jest
          jedynaczką (a tak pewnie jest) ....

      • jadwinio Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:24
        zdarza
        wporzo (jesli juz koniecznie chcesz uzyc takiego hm.. slowa.)
        pozdrawiam ^^
    • n_itka Re: Ja to jest u Was w domu? 30.05.06, 23:03
      ja mam 19 lat, do domu moge wrocic kiedy chce, jesli tylko wczesniej uprzedze, o
      ktorej bede, bo rodzice sie martwia :) ale imprezy do bialego rana nie sa dla
      moich rodzicow problemem, poza tym czasem calymi dniami przesiaduje u mojego
      chlopaka i to tez nie problem :)z kolei moj chlopak jest rok starszy i moze
      jesli chodzi o imprezy to tez nie ma problemu, ale juz o dlugie siedzenie u mnie
      wieczorami jego mama robi mu wyrzuty, naprawde nie wiem od czego to zalezy,
      mysle, ze niektorzy rodzice tak maja :P jedyny sposob - uniezaleznic sie
      finansowo i wyprowadzic :)
    • lilarose Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 11:14
      Bo rodziców sobie trzeba wychować. To nie sztuka wyprowadzić się z domu i życ
      na zasadzie "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal". Sztuką jest mieszkać z
      rodzicami pod jednym dachem i pozostać wiernym samym sobie. Rodzice czasem
      zapominają, że ich dziecko rośnie i ma swoje życie towarzyskie. Trzeba
      przyzwyczajać ich do swoich częstych wyjść i późnych powrotów. Gdy byłam w
      liceum, o 22 najpóźniej musiałam byc w domu, z imprez wymykałam się o północy,
      jak kopciuszek, bo tata przyjeżdżał po mnie samochodem. Na studiach stopniowo
      zaczęłam ich przyzwyczajać do dłuższych imprez, całonocnych posidzeń, wyjazdów
      ze znajomymi czy chłopakiem. Nie od razu było łatwo, ale kropla drąży skałę.

      Obecnie nadal mieszkam z rodzicami i nie robią mi żadnego problemu co do wyjść,
      późnych powrotów czy weeknedów spędzonych u chłopaka. Oczywiście martwią się o
      moje bezpieczeństwo , dlatego informuję ich, jesli mam nie wrócić na noc, czy
      wrócić później. Sama też martwiłabym się się na ich miejscu. Obecnie moi
      rodzice cieszą się, jeśli w ogóle spędzam weekend w domu :))

      "Porządne dzieci wracają do domu na dzień trzeci" :)))
    • kryzolia Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 11:25
      nie przejmuj sie tym tak bardzo, po prostu nie słuchaj i nie wdawaj sie w żadne
      dyskusje i tłumaczenia. Z czasem, jesli nie zrobisz jakiegos numeru, mama
      przekona się że nie warto tak ględzic na okrągło.
      • justynnka Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 14:58
        cóz, jeśłi w wieku 23 lat mieszkasz z matką to tylko współczuć. spróbuj nie
        słuchać i nie reagować - takie ,,ujadanie" w końcu znudzi sie Twojej mamie.
        • sekundkaa Re: Ja to jest u Was w domu? 03.06.06, 14:07
          Uwierz mi że się jej nie znudzi. To już taki typ człowieka. Tak samo traktowała
          moją siostre, która od 5 lat nie mieszka juz w domu po czym przeniosło sie to
          na mnie.
    • edziakk Re: Ja to jest u Was w domu? 31.05.06, 16:00
      Bo generalnie w normalnym kraju to w wieku 18 lat miszkalabys juz sama. a tak
      im dluzej tym wieksze prawdopodobienstwo awantur i scierania sie pokolen. moja
      po jakims czasie zaakceptowala ze wracam w nocy - generalnie kazdy weekend to
      byla biba i powrot nad ranem, ale zajelo mi to pare lat nie powiem by ja
      przyzwyczaic. pozniej jednak zaczely sie inne gadki: ze nie angazuje sie w dom,
      tratatatat,blalalala. noi sie wyprowadzilam w koncu i jest miodzio!

      Konkluzja: Musisz swoje wycierpiec, grzecznie cierpliwie, tlumacz spokojnie jak
      jest. a mysl swoja droga o czyms swoim. wiem ze to nielatwo z Twoim wieku..ale
      zycze powodzenia
      • sol_bianca Re: Ja to jest u Was w domu? 03.06.06, 14:02
        edziakk napisała:

        > Bo generalnie w normalnym kraju to w wieku 18 lat miszkalabys juz sama

        jaki kraj jest normalny?
        bo ja nie znam kraju, gdzie _znaczna wiekszosc_ 18-latkow mieszka sama.
        mieszkam w kraju, ktory uwazam za bardzo normalny, i wiele osob tutaj mieszka z
        rodzicami poki nie skoncza studiow - po prostu mieszkania sa potwornie drogie
        (nawet wynajem, o kupnie nie ma co nawet marzyc - norma do kredyt na 20-40 lat)!

        prawde mowiac, nie widze tez sensu wyprowadzania sie "na sile", zeby tylko
        udowodnic ze jest sie doroslym. to bardzo powazna decyzja i pociaga za soba
        totalna zmiane trybu zycia: praca, zajmowanie sie domem (gotowanie, sprzatanie
        itp. - no chyba ze ktos chce prowadzic wyluzowane zycie w syfie a jesc w barach
        mlecznych, ale to jest malo dorosle IMO) - a jesli do tego sie uczysz, to jest
        naprawde ciezko. w imie czego? tego, zeby pokazac swoja "doroslsc"? zeby nie
        musiec sie tlumaczyc, o ktorej wracasz? co innego ci, ktorzy musieli sie
        wyprowadzic np. dlatego ze wyjechali na studia do innego miasta, albo maja inny
        wazny powod.
        moim zdaniem mozna byc doroslym i byc dla swoich rodzicow partnerem, a nie malym
        dzieckiem, nawet jesli sie z nimi mieszka. ale to zaklada, ze ich tez traktuje
        sie jak partnerow, i wnosi cos od siebie, a nie tylko wymaga. mamusia nie ma
        obowiazku robic obiadku doroslemu dziecku (ono tez moze cos ugotowac) ani go
        utrzymywac (jesli pracuje, dorzucam sie do rachunkow). wtedy to nie jest juz
        uklad rodzice-dzieci, tylko dorosli ludzie mieszkajacy i gospodarujacy razem.
        oczywiscie nie zawsze i nie z kazdym da sie taki uklad osiagnac, ale nie podoba
        mi sie generalizowanie, ze mieszkanie z rodzicami musi byc czyms strasznym (ani
        ze osoby mieszkajace z rodzicami to wylacznie mamisynki i lenie).
    • muchomorec Re: Ja to jest u Was w domu? 01.06.06, 16:45
      Cześć. Jestem w podobnej sytuacji jak autorka wątku i mam pytanie głownie do tych którzy już się wyprowadzili. Otóż szukam czegoś do wynajęcia, ale z możliwością zameldowania na pobyt stały, bo wiem że jak się wyprowadzę to powrotu już nie będzie. Jak na razie nikt meldunku dać nie chce i jak rozwiązać ten problem?
      • aiczka Re: Ja to jest u Was w domu? 01.06.06, 17:17
        I co z tego, że nie będzie powrotu? Ważne jest, żeby Cię tylko nie wymeldowali.
        Meldunek w naszym policyjnym państwie trzeba mieć (żeby cokolwiek załatwić), ale
        nie musi mieć nic wspólnego z miejscem zamieszkania. Bardzo rzadko się zdarza,
        żeby jakieś dokumenty nie mogły być przesłane na adres korespondencyjny. A wtedy
        też można chyba zgłosić na poczcie (odpowiedniej ze względu na adres
        meldunkowy), że się prosi o przesyłanie gdzie indziej.
        • muchomorec Re: Ja to jest u Was w domu? 01.06.06, 17:44
          I właśnie to zameldowanie mnie jeszcze z nimi łączy, bo sprawę przedstawili jasno: wyprowadzenie się= brak powrotu + wymeldowanie. Pozostaje tylko szukać nadal z nadzieją że ktoś da meldunek, tylko wstyd jest każdemu tłumaczyć dlaczego nie wystarczy na pobyt czasowy .
          • sekundkaa Re: Ja to jest u Was w domu? 01.06.06, 18:31
            Ja obecnie też szukam czegoś do wynajęcia. Jak się wyprowadze to powrotu nie
            będzie i pewnie z dwa lata ciszy. Wszystkim którzy są w podobnej sytuacji życze
            powodzenia.
            • sarsur Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 08:46
              Proponuje szczera rozmowe z mama.Powiedz jej,co tak naprawde czujesz,bo nie
              warto palic za soba mostow,ani nie odzywac sie po wyprowadzeniu z domu przez
              kilka lat.Potem trudno jest odbudowac wiez,a czasem nawet nie ma juz takiej
              mozliwosci.
              Mama,jest mama i na zawsze nia pozostanie,bez wzgledu na to,jaka jest osoba,to
              tak naprawde w zyciu mozesze liczyc tylko na nia,o czym sie sama
              przekonalam.Nie na przyjaciolke,zyciowego partnera,czy kolezanki z pracy,bo to
              ona zawsze najlepiej Ci doradzi i jest szczera w swoich zamiarach i zawsze chce
              dla Ciebie najlepiej.
              Docenilam swoja mame,kiedy sie od niej wyprowadzilam i wtedy zrozumialam,ze
              jest naprawde fantastyczna mama...

              Wytlumacz jej,ze teraz sa inne czasy,ze ludzie lubia kulture,wychodza do
              kina.Moze warto ja zabrac na taki babski seans.Ja czasem wychodze z mama i
              siostra na dobry film.Moze wlasnie warto zaprosic kolezanki,przedstawic je
              mamie,rozmawiac o nich w domu,to wtedy mama nabierze zaufania.
              Moja mama znala moje kolezanki i wiedziala o nich wiele,a czasem nigdy ich
              nawet na oczy nie widziala.
              • kryzolia Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 08:55
                popieram. mama nie wie co się dzieje, nie widzi co robisz, chce dobrze jak każda
                matka, a niektóre osoby maja tylko jedno rozwiązanie: wyprowadzić sie od złej
                matki która sie wtraca w dorosłe (dorosłe?) życie , samodzielnej panienki. Czy
                takiej samodzielnej? Skoro mieszka i korzysta z wszystkiego w domu od wanny po
                nożyczki - to chyba musi liczyc sie również z innymi. Nie miała prezeciez
                jeszcze czasu udowodnić że jest samodzielna, pracuje wcale nie tak długo, róznie
                w zyciu bywa, w każdej chwili można pracę stracić. Dlatego wszytskie sprawy
                nalezy załatwiać rozmowa, cierpliwością, zachowaniem osoby dorosłej, pomaganiem
                rodzinie, matce itd. - zapracowac na autorytet osoby dorosłej i dojrzałej ,w
                końcu sytuacja się ułoży.
                • sarsur Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 11:57
                  Ja wyprowadzilam sie z domu majac lat 19 i tez mi sie wydawalo,ze swiat
                  zwojuje...minely 3 lata i w kazdej wolnej chwili,nie licze juz weekendow,zawsze
                  odwiedzam mame.A poza tym tak naprawde,to mimo iz mialam glowe pelna
                  pomyslow,jak sobie dac ze wszystkim rade(czyt.jak wyzywic i siebie i meza),to
                  jednak do dnia dzisiejszego korzystam z pomocy finansowej rodzicow.Obecnie juz
                  w mniejszym stopniu,ale poczatkowo,mimo iz maz mial dobra posade,to jednak jako
                  mlode malzenstwo nie mielismy przyslowiowej lyzki,naprawde.Nie mowie tutaj
                  tylko o wsparciu finansowym,ale o wszystkim lacznie z nauka gotowania,czy tez
                  postepowaniu z mezem.Mama byla/jest/bedzie moja nauczycielka,a wydawalo mi
                  sie,ze gdy sie od niej wyprowadze,to bede wolna...absurd:)jestem z nia bardziej
                  zwiazana niz wczesniej.
                  • stokrotka_fiolek Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 13:27
                    to, prawda, ze matka,nawet jak sie wyprowadzisz, jest wielka podpora. Ja
                    mieszkam baaardzo daleko od mojej mamy,a jak mam jakis problem, potrzebuje rady
                    to zawsze do niej dzwonie i ona mnie wspiera. Jest najlepszym doradca.
                  • miauka Re: nie zgadzam się Sarsur 02.06.06, 13:56
                    Niestety, nie każda matka to wsparcie i miłość, nie słyszałaś o ludziach
                    toksycznych? Oczywiście zasadniczo powinno się dążyć do kompromisu i dobrych
                    stosunków z mamą, czasem trzeba się wyprowadzić, żeby mamę docenić, ale jednak
                    są sytuacje, w których trzeba powiedzieć "dość" i bez względu na wszystko stanąć
                    po swojej stronie, nawet jeśli nieuniknione jest zerwanie więzi.
                    • deodyma Re: nie zgadzam się Sarsur 02.06.06, 23:12
                      masz racje! sama znam taki przypadek, gdzie 30 latka jest non stop kontrolowana
                      przez wlasna matke!!! doszlo do tego, ze musi byc w domu punktualnie o godz 22
                      a jesli spozni sie chociaz o piec minut to na drugi dzien ma przepustke do godz
                      21:55. wedlug mnie to jest chore!!!
              • uhu_an jasne. 02.06.06, 16:08
                z takim rodzicem nie da sie gadac. bo po co. on i tak ma swego swira w glowie i
                swoje wie.
                • sekundkaa Re: jasne. 03.06.06, 14:10
                  Zgadzam się z Tobą, niestety nie da się rozmawiać z takim rodzicem...chocbym
                  nie wiem co powiedziała czy zrobiła zawsze będzie źle, zawsze będe głupia itp.
          • the_dzidka Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:03
            I właśnie to zameldowanie mnie jeszcze z nimi łączy, bo sprawę przedstawili jas
            > no: wyprowadzenie się= brak powrotu + wymeldowanie.

            Moim zdaniem jest to ordynarny szantaz i jedyne, co bym zrobiła na twoim
            miejscu to wyprowadziłabym się i wymeldowała sama. Szukając możliwości meldunku
            czasowego pokazujesz im, że zakładasz sytuację, w której będziesz chciała
            wrócić - a to z kolei daje im broń do reki i "umacnia".
            • gaajaa Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 23:59
              Z tego, co wiem, to nie można wymeldować osoby pełnoletniej bez jej zgody,
              nawet jesli chciałby to zrobić właściciel lokalu. Wiem, bo kiedy wyprowadziłam
              się z domu i chciałam załatwic wszystkie formalności, to nawet rodzice nie
              mogli mi w tym pomóc i musiałam osobiście jechać 120 km, żeby to załatwić w
              urzędzie. Wiec może groźba nie jest taka straszna? Pzdr.
          • damarina32 Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:30
            Hej

            Też przeszłam taką samą drogę jak Ty. Również zostałam postawiona przed opcją
            wyprowadzka=brak powrotu = wyrzucenie (doslownie) z kregu rodziny. Ale bylam
            wtedy bardzo zdesperowana, ale to bardzo - i sie wyprowadzilam. Wierzylam
            swiecie, ze to koniec z rodzicami. Bylo na poczatek bardzo ciezko, bo zadna ze
            stron nie odwazyla sie odezwac do drugiej. Totalna obraza na siebie. Ja czulam
            sie na tyle dumna, ze postanowilam nie zwracac sie do rodzicow o pomoc, chociaz
            przez pierwsze miesiace ledwo udawalo mi sie przezyc (pierwsza pensja i
            wynajecie mieszkania zjadalo mi ponad polowe niewysokich zarobkow). Minelo
            troche czasu - i zaczelismy powoli do siebie "wracac". Ale juz na innych
            warunkach! Teraz ja mialam "mocna" pozycje w budowaniu wspolnych relacji z
            rodzicami i chociaż jeszcze przez dlugi czas slyszalam ile moglabym
            zaoszczedzic, gdybym wrocila na łono rodziny - nigdy nie zdecydowalam się na
            ten krok. I jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Cieszę się, że podjęłam
            kiedyś tam tą desperacką decyzję, okupioną łzami i strachem. Dzięki niej teraz
            mocno stoję na nogach. Jestem całkowicie samodzielna i potrafię sama zadbać o
            swoje sprawy.
            Z rodzicami widuje sie regularnie. Stosunki mamy mocniej niz poprawne, ale
            zdecydowanie lepsze niz kiedy mieszkalismy razem. I to jest sukces.
            Czego i Tobie życzę.
          • napolnoc Re: Ja to jest u Was w domu? 03.06.06, 23:05
            to znaczy ze jak,masz z nimi do smierci mieszkac?Zakladaja ze nigdy sie nie wyprowadzisz?
            dziwne.pozdr
      • namrud21 Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 18:10
        hej
        jesli wynajmiesz mieszkanie lub pokoj i udowodnisz ze tamieszkasz, to Ci dadza
        zameldowanie (nie wlasciciel, tylko um). Po prostu musisz po wynajeciu
        mieszkaia (zakladam, ze bedziesz miala umowe, ale jak nie, to po prostu kiedys
        odwiedza Cie odpowiedni urzednicy) zglosic sie do wydzialu meldunkowego
        odpowiedniego urzedu miejskiego. Dostaniesz tymczasowe albo i inne, skoro tam
        Cie wymelduja. W ogole co jeszcze robisz przy necie? idz w poniedzialek (chyba
        w kazdym miescie dluzej pracuja) do um i zapytaj. oni sa najbardziej
        kompetentni i przynajmniej u mnie chetnie dziela sie wiedza.
        pozdrawiam i zycze powodzenia
        nie mozna tkwic w czyms, co Cie nie zadowala
    • barbarakaroluk Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 12:05
      mysle ze takie zachowanie jest znakiem tego zo moze mama czuje sie zagrozona?
      piszesz zemieszkasz sama z mama- rozumiem wiec ze mama nie ma nikogo innego.
      Mysle ze mama sie bardzo o ciebie boi i czuje sie zagrozona - bo czuje ze cie
      traci - pewnie do tej pory spedzalas duzo czasu w domu, a teraz zaczelas
      wychodzic z kolezanakami czesciej.
      Ja mialam to samo z moja mama - tato zmarl kiedy bylam 7-latka, miala tylko
      brata i mnie. Ze mna miala lepszy kontakt i dokladnie tak samo bylo - ja mysle
      ze mama czula zemnie traci...ze juz nie jestem jej coreczka...strach.

      Pogadaj z mama spokojnie- zapytaj dlaczego tak sie o ciebie martwi......
    • garava Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 12:07
      Ja na szczęście nigdy takiego problemu z rodzicami nie miałam. Ale wiem, że
      często rodzice są tacy gdyż boją się, ze ich dziecko (często jedyne) dorasta i w
      każdej chwili może sobie znaleźć drugą połówkę i wyprowadzić a oni.....
      pozostaliby sami. To strach przed samotnością.
    • maialina1 Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 12:37
      Niestety, im bedziesz starsza, tym bardziej rodzice beda w tobie chceili
      widziec dzieciaczka. To jest to "drugie urojone macierzynswto" o ktorym czasem
      sie slyszy.
      Musisz sie wyniesc z domu bo nic nie zaradzisz.
      Ja mam 26 lat i nie mieszkam z rodzicami, ale jak u nich jestem, to tez
      zachowuja sie w stosunku do mnie jak bym miala 15 lat: budza mnie rano o 7 (bo
      tak im sie zachcialo), wymyslaja mi jakies obowiazki (totalnie idiotyczne, typu
      wyniesc smieci, o 8 rano), pytaja sie mnie (I MOJEGO MEZA!!) gdzie idziemy i o
      ktorej wrocimy, jak sobie wychodzimy gdzies wieczorem, itd, itp, dlugo moznaby
      wymieniac.
      Jedyne wyjscie: wyprowadzic sie.
    • ledzik371 Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:08
      Ja miałam to samo. Nie mogłam nigdzie wyjść ani z nikim sie spotkać, musiałam
      dłuuuuugo tłumaczyć gdzie, kto, dlaczego, po co i o której. A jak już wszystko
      było uzgodnione i pozwolenie na wyjście uzyskane to jak już stałam w butach
      przy drzwiach padało pytanie "a gdzie ty idziesz?". Szlag mnie trafiał jasny za
      każdym takim razem aż w końcu byłam tak zdesperowana, że podjełam decyzję
      życia: 1. przeniosłam się ze studiów dziennych na zaoczne (żeby się
      uniezależnić) 2. poszłam do pracy (zapłacili mi za studia) 3. wynajęłam
      mieszkanie i przeprowadziłam się. Nie było łatwo na początku, szczególnie
      końcówki miesiąca kiedy stawałam w sklepie przed wyborem: bulka? czy może
      mydło? Ale koniec końców opłaciło się i teraz ten okres wspominam z łezką w
      oku:)))
    • dr.verte Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:09
      sekundkaa napisała:

      > Mam 23 lata, pracuje i studiuje. Mieszkam sama z Mamą. Wczoraj zrobiła mi
      > awanture o poźny powrót do domu. W niedziele wróciłam do domu ok 23.00
      > ponieważ razem ze znajomymi pojechalismy do kina. Wczoraj czyli kolejny dzień
      > wróciłam o 24.00 ponieważ koleżanka wieczorem poprosiła o pomoc w farbowaniu
      > włosów więc poszłam. Wracając usłyszałam, że włócze się po knajpach
      > niewiadomo z kim, nie wiadomo co robie i że koleżanke sobie wymysliłam!
      > Gdziekolwiek nie wyjde np. po notatki do koleżanki słysze odrazu..."gdzie już
      > idziesz"? Czuje się jak jakiś 16-letni gó..arz.


      powinna ci jeszcze spuścić manto
    • lukasgld u mnie różnie 02.06.06, 15:22
      rodziców trzeba sobie umiec wychować.dawniej tak było al teraz już nie jestem
      rok młodszy od ciebie.
    • beatrycze123 Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:29
      Idiotyzm, jak można mieć 23 lata, pracować i wciąż mieszkać z rodzicami??
      • tooz Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 15:42
        Mozna nie zarabiac az tyle zeby bylo cie stac na wynajecie
        mieszkania,jedzenie,oplaty, a juz na pewno nie na
        przyjemnosci.Satysfakcjonujaca odpowiedz?
      • kryzolia Re: Ja to jest u Was w domu? 02.06.06, 19:25
        ona mieszka tylko z matką z tego co się dowiedziałam, i tak naprawde nie ma
        takiej potrezby by sie wyprowadzała, Musza się nauczyć ze sobą zyc, i to
        wszystko
    • ratujmy_foki Ja mialam tak samo i wyprowadzilam sie 02.06.06, 15:56
      Moi rodzice kochali kontrole. Od malego.
      Na podworko wychodzic moglam na chwile, bo kolezanki byly nieodpowiednie.
      W podstawowce matka co chwile przychodzila do szkoly, aby zobaczyc, jak ucze
      sie ja. Za kazda ocene ponizej 4 bila mnie, wraz z ojcem. nie bylo to zwykle
      bicie pasem, po prostu, czymkolwiek w cokolwiek. Codziennie mialam sprawdzane
      zeszyty. Codziennie siedzialam z matka, ktora nie pracowalam NIGDY w zyciu, bo
      wolala siedziec w domu.

      Kiedy nie dostalam sie do ICH wymarzonego liceum, przez 2 miesiace nie
      wychodzilam z domu, bo mi zabronili.Zreszta, procz kar cielesnych byly tez inne
      kary typu: zakaz ogladania telewizji, zabierali mi wszysto, co mialam, procz
      podrecznikow, zakaz wychodzenia z pokoju.

      W Liceum uczylam sie fatalnie, mimo tego, ze matka codzien mnie sprawdzala.
      Bylam sparalizowana strachem. Oklalalam ich co do matury, zdawalam inne
      przedmioty niz oni chcieli i o dziwo, zdalam je bardzo dobrze.

      Dodam,ze od polowy liceum pracowalam, co Im sie nie podobalo, bo moim zdaniem
      miala byc nauka.

      Poszlam na takie studia, jakie ja chcialam, caly czas pracujac. Do 21 roku
      bylam bita, nie wolno mi bylo wracac pozno do domu, cokolwiek zrobilam nie tak
      jak oni chcieli, matka mowila,ze ja ja zabijam i umrze.

      W wieku 21 lat spakowalam sie i wyprowadzilam. Nigdy nie zapomne, jak moja
      matka otworzyla mi drzwi, wyrzucila moja torbe i powiedziala krzyczac "Wynosc
      sie ku..c ty dziwko na ulice". Kochajaca mamusia nie ma co.

      Zyje od 2 lat ponad sama bez nich. Nienawidze ich bardzo, nie tesknie, nie
      kocham.

      NIKT nigdy nie zwrocil uwagi, ze od dziecka bylam bita, to bylo widac. Ani
      nauczyciele, ani sadziedzi.

      Jesli Ci zle, wyprowadz sie,a Twoj horror sie skonczy
      • zjw Re: Ja mialam tak samo i wyprowadzilam sie 03.06.06, 21:55
        mam dzieci w Twoim wieku ale dla mnie nie to jest ważene ile kto ma lat kazdy
        z nas jest poprostu człowiekiem, kazdy powrót mojego syna jest dla mnie
        szczęsciem, dlaczego? bo wrócił do domu, do naszego domu mojego i jego, wiele
        razy w myślach kazałemmu mu sie wyprowadzic ale to jest mój syn i już.Moje
        drogie my człowiek wybacz,jeśli możesz, ale gdybyś miała dziecko pamietaj
        poprostu pamietaj, że też kiedyś miałaś 21 lat. a dziś spytaj matki lub ojca co
        robili gdy mieli 21 lat jesli będą się mądrzyc, wyprowadź się tak będzie
        lepiej, wiem to z autopsji.
    • uhu_an ja tak mam. niestety:( 02.06.06, 15:56
      juz to zlewam. zamykam sie w pokoju i juz. sorry, ael jesli wlasny rodzic mi
      nie ufa, to jest cos nie w porzadku. niewazne juz czy powiem prawde, czy
      sklamie i tak jestem 'be'. nic innego nie zostaje jak to zlewac. po wszelkie
      rozmowy to tak jak grochem o sciane. twoja matka ma problem-podobnie jak i u
      mnie- boi sie, ze kiedys kochana corunia mamusie zostawi. i kto wlasciwie jest
      tu rodzicem?
      • uhu_an ps. 02.06.06, 15:58
        ja juz szukam mieszkania, bo sfiskowac we wlasnym domu mozna. NO MORE!
        • wascka Re: ps. 02.06.06, 16:05
          heee, ja mówie, że wychodze 2 minuty przed wyjściem ;P, a na pytanie kiedy
          wróce mówie 'niewiem', a do 23 lat to mi troche dalekooo...
        • nrmaus1337 Re: ps. 02.06.06, 17:07
          a ja mialem luz od 1 klasy LO , mogłem wychodzić wszedzie , wracac o kazde porze
          . Teraz mam 19 lat i wlasnie wybieram sie na piwko do mordowni z qmplem , wroce
          pewnie po 23 , wczesnie jak na mnie , pozdrawiam i wspolczuje tym ktorzy maja
          gestapo w domu
      • slaiderka1 Re: ja tak mam. niestety:( 02.06.06, 16:05
        w normalnym kraju powinno byc tak że kazdego winno byc stac na wynajecie nawet
        najskromniejszego mieszkanka i utrzymanie. W polsce niestety nie jestesmy w
        stanie za 800 zl egzystować , może w W-wie jest lepiej....
        znam wielu ludzi , którzy ze wzgl. finansowych nie mogą /nie chcą odciąc
        pepowniny .....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka