Gość: naiwna
IP: proxy / 172.30.1.*
16.01.03, 11:36
ale chyba każda kradzież jest bezczelna i
dochodzę do wniosku, że dawne metody obcinania ręki
złodziejom były ze wszech miar słuszne.
Otóż wczoraj w sklepie z tkaninami i szyciem
ukradziono mi z torebki 100 zł.
Krawcowa kazała mi sie rozebrać do miary i nie było
tam żadnego innego miejsca gdzie mogę połozyć swoje rzeczy oprócz
krzesła.
Stałam obok , ale torebki nie widziałam.
W sklepie były 3 osoby tam pracujące i 1 klientka.
Jakież było moje zdziwienie, gdy wróciłam po torebkę,
że była otwarta i nie było 100 zł.
I co zrobiłam? Nic.
Jestem beznadziejna, nie wiem czemu nic nie powiedziałam,
nie mogłam do końca uwierzyć, że mnie okradziono w tak bezczelny
sposób, myślałam, że znajdę te pieniądze ale nie.
Ukradła je albo jedna z pań pracujacych, albo klientka.
Jestem załamana swoją postawą, tym, że do tego dopuściłam oraz
100 zł to dla mnie duża suma.
Mają mi tam coś szyć, ale ja już zwyczajnie nie chcę wracać,
(a już zapłaciłam 150 zł).
Dlaczego ludzie są tak podli?
Nie mam pojęcia.