Gość: duff
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
28.01.03, 12:01
Ratunkuuuuuuuu!!!! Dzis stała się rzecz straszna. Doszedłem do wniosku że
przeszedłem Rubikon. Przestałem być samcem po prostu... NIe mam ochoty na
cokolwiek. Po mojej uczelni mówią na nas "sztuki piękne" ze podobno kto
skończy wydział artystyczny to pewne jest że jeśli nie chory to musi być z
nim coś nie tak. Trochę prawdy w tym było bo nijak zaprzeczyć nie można
że "widzacych inaczej" było wielu i ja pewnie też się do nich zaliczam. Nie
czas jednak na pogawędki o artystowskich chorobach i na wspominki o kilku
latach frywoli (Jak ktoś ma ochotę to coś tam mogę napisać ale czy to ma
jakiś sens?)
I tak dzień za dniem. Ochoty do wkładania wysiłku w pracę nie ma, na wicie
rodzinnego gniazdka tym bardziej, nawet samochodem jeździć mi sie nie chce (
o zgrozo). Do trunków czuję niecheć (za wyjątkiem browarka)Nie czuję potrzeby
nabywania nowych telefonów, samochód ciagle ten sam, mieszkanie ciągle to
samo, nie czuję potrzeby posiadania wianuszka białogłów wokół siebie.
Przelotna znajomość od jakiegoś czasu napawa mnie strachem, stały związek
jeszcze większym... To może wynik działalności pewnej niewiasty której
stosunek do monogamii był oglednie mówiąc względny. Pal sześć raz sie żyje i
raz się podobno zaręcza. Hi Hi
Dziewczyny - jesteście kochane, ale jak pomyślę o domowych obiadkach,
spacerach, kolacjach przy świecach i wizytach u rodziców to życie urok traci
jak bez wody róża. Klimakterium cholera jasna czy co? Nie łażę po sklepach z
perfumami, spodniami i po hipermarketach, nie kupuję nowych płyt ani nawet
CKM że o Playboyu nie wspomnę. Nie chodzę na siłownię, ale jeżdżę rowerkiem.
Jem coraz mniej mięsa więc może w tym przyczyna? Zamiast Formuły wolę
obejrzeć coś o górach albo zwierzakach. Fakt - uwielbiam Football ze
szklaneczką w ręku więc może nie jest jeszcze tak źle, ale dać komuś po
mordzie niestety nie potrafię (ale czy to świadczy o męstwie kogokolwiek?)
Ale juz wieczorem nie mogę wypić spokojnie browarka w pubie bo zaraz gadki o
kasie, dupach, kto kogo puknął na wakacjach nad morzem itd itp. kiedy ja wolę
planować wycieczkę do Nepalu albo Japonii. Ja chyba z tego po prostu wyrosłem
(co nie znaczy że wyżej wymienione czynności były kiedykolwiek moim nałogiem)
Nie mam już za grosz ambicji żeby pokazać to że jeszcze mnie stać na blondynę
z nie powiem czym.
Dziewczyny kochane: Czy ze mną jest coś nie tak? Czy to są symptomy bliżej
nie znanej chorby? Klimakterium przed 30? Niemożliwe. Może po prostu
nieprzystosowanie? Fakt, przecież po studiach zmieniłem otoczenie, ale czy to
wszystko tłumaczy?