Dodaj do ulubionych

Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie?

IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 14:42
To pytanie na dziś. Wszyscy powiedzą "oczywiście". Ale to pytanie nie jest
wcale takie oczywiste, bo gdy człowiek wyobrazi sobie smierć to mu sie
różnych rzeczy odechciewa.
Obserwuj wątek
    • Gość: Sera Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: *.ellaz.pke.pl 05.02.03, 14:46
      Za dzieci tak. Za pozostałe osoby, które kocham (kochałam, są mi bliskie,)
      chyba nie. Egoistyczne? Trudno, ale prawdziwe.
      • Gość: Xanatos Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 14:48
        Gość portalu: Sera napisał(a):

        > Za dzieci tak. Za pozostałe osoby, które kocham (kochałam, są mi bliskie,)
        > chyba nie. Egoistyczne? Trudno, ale prawdziwe.

        Wszystko jest egoistyczne. To Twoje umieranie za dzieci można by nawet pojąć z
        biologicznego punktu widzenia.
    • agick Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 14:48
      ciężko odpowiedzieć na takie trudne pytanie..
      wydaje mi się, że jeśli sytuacja wymagałaby takiego pświęcenia (oby nigdy) to
      zdobyłabym się na to tylko wobec mojego dziecka. dla ratowania jego życia.
      Nie chę się jednak znaleźdź w takiej sytuacji bym musiała podejmować takie
      decyzje.
      • tse-tse Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 06.02.03, 09:33
        Umarłabym tylko za moje dziecko.
    • Gość: suri zalezy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 14:50
      ale jak sobie o tym mysle, to pociagajaca perspektywa...
      w ogole oddac zycie za innego czlowieka.

      <suri waleczne serce>
      • Gość: Xanatos Re: zalezy.. IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:01
        Gość portalu: suri napisał(a):

        > ale jak sobie o tym mysle, to pociagajaca perspektywa...
        > w ogole oddac zycie za innego czlowieka.
        >
        > <suri waleczne serce>


        Cieszę się :))
    • lastka Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 14:51

      Mnie śmierć kojarzy się ze spokojem, bez bólu i cierpienia. Teraz jeszcze nie
      chciałabym umierać tym bardziej, że jestm dwa tygodnie po ślubie. Czy
      chciałabym umrzeć za kogoś kogo kocham? Kochac to jest pojęcie względne kochamy
      męża, żonę, rodziców, rodzeństwo? Jeżeli chodzi o męża to chciałabym żyć z nim
      i razem z nim umrzeć, bo jest mi potrzebny do życia jest moim powietrzem. Bez
      rodziców ciężko jest żyć ale wychodząc za mąż odchodzimy od nich.
      A jak ty widzisz śmierć?
      • Gość: Xanatos Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:03

        > A jak ty widzisz śmierć?



        Jak widzę śmierć? W ogóle jej nie widzę. Myślę, że chwila śmierci to
        najitensywniejsza chwila życia. Czuje się wszystko tak bardzo mocno.
    • anula73 Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 14:51

      eee tam, odechciewa... czasem smierc jest najmilszym rozwiazaniem.

      Ja na pewno wybralabym swoja smierc niz kogos kogo kocham.
    • Gość: fikuska Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: *.devs.futuro.pl 05.02.03, 14:55
      raz tak,teraz sie porzadnie zastanowie zanim drugi raz bede do tego
      zdolna...czy ta osoba jest tego warta.
    • mike_mike Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 14:57
      Gość portalu: Xanatos napisał(a):

      > To pytanie na dziś. Wszyscy powiedzą "oczywiście". Ale to pytanie nie jest
      > wcale takie oczywiste, bo gdy człowiek wyobrazi sobie smierć to mu sie
      > różnych rzeczy odechciewa.

      Nie, nie oddałbym życia za nikogo i za nic.
      • Gość: suri Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 15:07

        > Nie, nie oddałbym życia za nikogo i za nic.

        mysle, ze to naprawde zalezaloby od okolicznosci, mike mike...
        • mike_mike Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 15:14
          Gość portalu: suri napisał(a):

          >
          > > Nie, nie oddałbym życia za nikogo i za nic.
          >
          > mysle, ze to naprawde zalezaloby od okolicznosci, mike mike...

          Nie, myślę że to kwestia edukacji. Przec całe szkolne życie wtłaczano nam w
          głowy martyrologię Polaka walczącego i oddającego zycie za nie_wiadomo_co,
          mesjanizm narodowy i inne takie bzdety.
          Prawda taka jest, że w praktyce coś takiego nie występuje - można zginąć
          ratując tonącego, zginąć występując w obronie zaatakowanego, ale prawda, jest
          taka, że we wszystkich takich przypadkach, zakładamy, że oboje ujdziemy z
          życiem. A więc śmierć przy takiej okazji nie jest stricte oddaniem za kogoś
          życia...
          • Gość: suri Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 15:26
            ja mysle, ze tu bardziej chodzi o swiadmosc.
            dzis to nawet jak Ci klate przestrzela jest szansa, ze przezyjesz.
            no a druga rzecz, to jak to nasze paplanie sprawdziloby sie w praktyce...
            byc moze Ty bys sie rzucil do pomocy a ja dostala palpitacji...;)))
            • mike_mike Re: Czy umarlibyście za kogoś kogo kochacie? 05.02.03, 15:32
              Gość portalu: suri napisał(a):

              > ja mysle, ze tu bardziej chodzi o swiadmosc.
              > dzis to nawet jak Ci klate przestrzela jest szansa, ze przezyjesz.
              > no a druga rzecz, to jak to nasze paplanie sprawdziloby sie w praktyce...
              > byc moze Ty bys sie rzucil do pomocy a ja dostala palpitacji...;)))

              Tak, świadomość... A to tylko pobozne życzenia. Chociaż tak na prawdę to nie
              wiem jak można życzyć sobie śmierci...
    • Gość: renia Xanatosie IP: *.athens.access.acn.gr 05.02.03, 15:07
      Kurcze, znowu nie mam czasu przeczytac calego wątku, wiec moze znowu powtorze
      za kims - (cos mało czasu na forum mam ostatnio) Beznadziejne pytanie. Kazda
      odpowiedz na nie bedzie tylko gdybaniem. Nic nie wartym. Sorki, jesli cie
      urazilam. R
      • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:09
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Kurcze, znowu nie mam czasu przeczytac calego wątku, wiec moze znowu powtorze
        > za kims - (cos mało czasu na forum mam ostatnio) Beznadziejne pytanie. Kazda
        > odpowiedz na nie bedzie tylko gdybaniem. Nic nie wartym. Sorki, jesli cie
        > urazilam. R


        Czym miałabyś mnie Reniu urazić? :)) Myślę, że człowiek w głębi ducha jednak
        czuję to co by zrobił.
        • mike_mike Re: Xanatosie 05.02.03, 15:27
          Gość portalu: Xanatos napisał(a):

          > Gość portalu: renia napisał(a):
          >
          > > Kurcze, znowu nie mam czasu przeczytac calego wątku, wiec moze znowu powto
          > rze
          > > za kims - (cos mało czasu na forum mam ostatnio) Beznadziejne pytanie. Kaz
          > da
          > > odpowiedz na nie bedzie tylko gdybaniem. Nic nie wartym. Sorki, jesli cie
          > > urazilam. R
          >
          >
          > Czym miałabyś mnie Reniu urazić? :)) Myślę, że człowiek w głębi ducha jednak
          > czuję to co by zrobił.

          No właśnie, w głębi ducha czuje, jednak w praktyce zazwyczja postępuje
          zupełnie inaczej. Przykro mi. Naczytałeś/nasłuchałeś/naogądałeś* się jakiejś
          sieczki, która odbiła Ci się tym tematem....

          * niepotrzebne skreślić

          • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:32

            > No właśnie, w głębi ducha czuje, jednak w praktyce zazwyczja postępuje
            > zupełnie inaczej. Przykro mi. Naczytałeś/nasłuchałeś/naogądałeś* się jakiejś
            > sieczki, która odbiła Ci się tym tematem....
            >
            > * niepotrzebne skreślić



            Nie czytam, nie słucham, nie oglądam. Ja się tylko zastanawiam... Nie prawda,
            czowiek zawsze postępuje tak jak czuje. Nigdy inaczej, bo to niemożliwe.
            • mike_mike Re: Xanatosie 05.02.03, 15:35
              Gość portalu: Xanatos napisał(a):

              >
              > > No właśnie, w głębi ducha czuje, jednak w praktyce zazwyczja postępuje
              > > zupełnie inaczej. Przykro mi. Naczytałeś/nasłuchałeś/naogądałeś* się jakie
              > jś
              > > sieczki, która odbiła Ci się tym tematem....
              > >
              > > * niepotrzebne skreślić
              >
              >
              >
              > Nie czytam, nie słucham, nie oglądam. Ja się tylko zastanawiam... Nie prawda,
              > czowiek zawsze postępuje tak jak czuje. Nigdy inaczej, bo to niemożliwe.

              Człowieku czego Ty się dziś naćpałeś? Czuje w schizofrenicznym widzie, czy
              czuje? Nikt zdrowy na umyśle nie ma takich problemów... Idź ty bracie do
              doktora, albo przestań wciągać nosem, czy jak tam sobie wprowadzasz to
              świństwo....

              • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:39

                > Człowieku czego Ty się dziś naćpałeś? Czuje w schizofrenicznym widzie, czy
                > czuje? Nikt zdrowy na umyśle nie ma takich problemów... Idź ty bracie do
                > doktora, albo przestań wciągać nosem, czy jak tam sobie wprowadzasz to
                > świństwo....
                >



                Chyba wolę być chory na umyśle...
                • mike_mike Re: Xanatosie 05.02.03, 15:44
                  Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                  >
                  > > Człowieku czego Ty się dziś naćpałeś? Czuje w schizofrenicznym widzie, czy
                  >
                  > > czuje? Nikt zdrowy na umyśle nie ma takich problemów... Idź ty bracie do
                  > > doktora, albo przestań wciągać nosem, czy jak tam sobie wprowadzasz to
                  > > świństwo....
                  > >
                  >
                  >
                  >
                  > Chyba wolę być chory na umyśle...

                  Skoro Ci tak dobrze... Ciekawe co na to Twoje otoczenie....
                  • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:45

                    > Skoro Ci tak dobrze... Ciekawe co na to Twoje otoczenie....


                    Lubi mnie za to.
                • Gość: suri Re: Xanatosie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 15:46

                  > Chyba wolę być chory na umyśle...

                  :)))
                  • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:47
                    Gość portalu: suri napisał(a):

                    >
                    > > Chyba wolę być chory na umyśle...
                    >
                    > :)))


                    Cieszę się po dwakroć aniołku :)))
                    • Gość: suri your funeral my trial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 15:56
                      Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                      > Gość portalu: suri napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > Chyba wolę być chory na umyśle...
                      > >
                      > > :)))
                      >
                      >
                      > Cieszę się po dwakroć aniołku :)))
                      :)
                      poraza mnie czasami prezentowana na forum pustka
                      jednak ten kejw fajny :)
                      • Gość: Xanatos Re: your funeral my trial IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:58

                        > poraza mnie czasami prezentowana na forum pustka
                        > jednak ten kejw fajny :)


                        Fajny :)))
                        your funeral my trial - aż tak mnie nienawidzisz :)))
                        • Gość: suri Re: your funeral my trial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:01
                          Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                          >
                          > > poraza mnie czasami prezentowana na forum pustka
                          > > jednak ten kejw fajny :)
                          >
                          >
                          > Fajny :)))
                          > your funeral my trial - aż tak mnie nienawidzisz :)))
                          to apropos kejwa, gluptaku :))
                          • Gość: Xanatos Re: your funeral my trial IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:03
                            Gość portalu: suri napisał(a):

                            > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
                            >
                            > >
                            > > > poraza mnie czasami prezentowana na forum pustka
                            > > > jednak ten kejw fajny :)
                            > >
                            > >
                            > > Fajny :)))
                            > > your funeral my trial - aż tak mnie nienawidzisz :)))
                            > to apropos kejwa, gluptaku :))


                            Wiem głuptaku :))

            • ksiadzadam Re: Xanatosie 05.02.03, 15:39
              Gość portalu: Xanatos napisał(a):

              >
              > > No właśnie, w głębi ducha czuje, jednak w praktyce zazwyczja postępuje
              > > zupełnie inaczej. Przykro mi. Naczytałeś/nasłuchałeś/naogądałeś* się jakie
              > jś
              > > sieczki, która odbiła Ci się tym tematem....
              > >
              > > * niepotrzebne skreślić


              >
              >
              >
              > Nie czytam, nie słucham, nie oglądam. Ja się tylko zastanawiam... Nie
              prawda,
              > czowiek zawsze postępuje tak jak czuje. Nigdy inaczej, bo to niemożliwe.



              To bardzo "mądre" i czysto teoretyczne rozważania. zejdzmy na ziemię.
              Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pracujecie z kimś w zespole. Następuje
              redukcja personelu i Ty albo Twój partner musi być zwolniony. Decyzja należy
              do Ciebie (tak decyduje szef). Zwolnisz partnera, czy sam odejdziesz, bo
              wiesz , że on potrzebuje pieniędzy na operację dla unierającej żony?
              >


              • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:41

                > To bardzo "mądre" i czysto teoretyczne rozważania. zejdzmy na ziemię.
                > Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pracujecie z kimś w zespole. Następuje
                > redukcja personelu i Ty albo Twój partner musi być zwolniony. Decyzja należy
                > do Ciebie (tak decyduje szef). Zwolnisz partnera, czy sam odejdziesz, bo
                > wiesz , że on potrzebuje pieniędzy na operację dla unierającej żony?


                To zbyt łatwe pytanie.
                • ksiadzadam Re: Xanatosie 05.02.03, 15:43
                  Czyżby?
                  • Gość: Xanatos Re: Xanatosie IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 15:44
                    ksiadzadam napisała:

                    > Czyżby?


                    Tak.
                • mike_mike Re: Xanatosie 05.02.03, 15:48
                  Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                  >
                  > > To bardzo "mądre" i czysto teoretyczne rozważania. zejdzmy na ziemię.
                  > > Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pracujecie z kimś w zespole. Następuje
                  > > redukcja personelu i Ty albo Twój partner musi być zwolniony. Decyzja nale
                  > ży
                  > > do Ciebie (tak decyduje szef). Zwolnisz partnera, czy sam odejdziesz, bo
                  > > wiesz , że on potrzebuje pieniędzy na operację dla unierającej żony?
                  >
                  >
                  > To zbyt łatwe pytanie.

                  Hahahahaha!!! Po prostu skłam. Będzie spoko, uwierzymy.
                  • Gość: suri majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 15:58

                    > > To zbyt łatwe pytanie.
                    >
                    > Hahahahaha!!! Po prostu skłam. Będzie spoko, uwierzymy.

                    gdyby wszysty ludzie prezentowali taka wrazliwosc i opanowanie jak Ty, to swiat
                    dawno by polegl.
                    wiec dziekuj lepiej Xanatosowi, a potem smiej sie dalej
                    • Gość: Xanatos Re: majk majk IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:03
                      Gość portalu: suri napisał(a):

                      > gdyby wszysty ludzie prezentowali taka wrazliwosc i opanowanie jak Ty, to
                      swiat
                      >
                      > dawno by polegl.
                      > wiec dziekuj lepiej Xanatosowi, a potem smiej sie dalej



                      Hu, ha patrz na klatę... Nie Ty mike mike tylko aniołek. :))
                      • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:09

                        > Hu, ha patrz na klatę... Nie Ty mike mike tylko aniołek. :))

                        rosnie w oczach? :)))
                        • Gość: Xanatos Re: majk majk IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:11
                          Gość portalu: suri napisał(a):

                          >
                          > > Hu, ha patrz na klatę... Nie Ty mike mike tylko aniołek. :))
                          >
                          > rosnie w oczach? :)))


                          W oczach mi nic nie rośnie :)) Muszę się wyrobić jak Eminem :)))
                          • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:14

                            > W oczach mi nic nie rośnie :)) Muszę się wyrobić jak Eminem :)))

                            raczej raczej, milosc nie jest slepa ;))))
                            • Gość: Xanatos Re: majk majk IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:15
                              Gość portalu: suri napisał(a):

                              >
                              > > W oczach mi nic nie rośnie :)) Muszę się wyrobić jak Eminem :)))
                              >
                              > raczej raczej, milosc nie jest slepa ;))))


                              :P Mówiłem o rymowaniu :)))
                              • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:17
                                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                > Gość portalu: suri napisał(a):
                                >
                                > >
                                > > > W oczach mi nic nie rośnie :)) Muszę się wyrobić jak Eminem :)))
                                > >
                                > > raczej raczej, milosc nie jest slepa ;))))
                                >
                                >
                                > :P Mówiłem o rymowaniu :)))

                                aha.
                                hihiihihi...
                                • Gość: Xanatos Re: majk majk IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:18

                                  > > :P Mówiłem o rymowaniu :)))
                                  >
                                  > aha.
                                  > hihiihihi...


                                  Yo :))) czy jak to tam szło... :))
                                  • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:21

                                    > Yo :))) czy jak to tam szło... :))

                                    nie probujesz a rymujesz:))
                                    yo!
                                    • Gość: Xanatos Re: majk majk IP: proxy / 213.17.170.* 05.02.03, 16:22
                                      Gość portalu: suri napisał(a):

                                      >
                                      > > Yo :))) czy jak to tam szło... :))
                                      >
                                      > nie probujesz a rymujesz:))
                                      > yo!


                                      Wyrabiam się aniołku... Wyrabiam się :)))
                    • mike_mike Re: majk majk 05.02.03, 16:04
                      Gość portalu: suri napisał(a):

                      >
                      > > > To zbyt łatwe pytanie.
                      > >
                      > > Hahahahaha!!! Po prostu skłam. Będzie spoko, uwierzymy.
                      >
                      > gdyby wszysty ludzie prezentowali taka wrazliwosc i opanowanie jak Ty, to
                      swiat
                      >
                      > dawno by polegl.
                      > wiec dziekuj lepiej Xanatosowi, a potem smiej sie dalej

                      Oj, rozejrzyj się. Moje wrażliwość i opanowanie, niczym nie różnią się od
                      wszystkich ludzi, a świat ciągle istnieje. Ten świat istnieje dzieki ludziom
                      twardo po ziemi stąpającymi to im dziękuj.
                      • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:07

                        > Oj, rozejrzyj się. Moje wrażliwość i opanowanie, niczym nie różnią się od
                        > wszystkich ludzi, a świat ciągle istnieje. Ten świat istnieje dzieki ludziom
                        > twardo po ziemi stąpającymi to im dziękuj.

                        dlatego, ze wiekszosc ludzi ma Twoja wrazliwosc, ten swiat wyglada jak wyglada!
                        a dziekowac moge tylko za to, ze dostrzegam roznice
                        • mike_mike Re: majk majk 05.02.03, 16:11
                          Gość portalu: suri napisał(a):

                          >
                          > > Oj, rozejrzyj się. Moje wrażliwość i opanowanie, niczym nie różnią się od
                          > > wszystkich ludzi, a świat ciągle istnieje. Ten świat istnieje dzieki ludzi
                          > om
                          > > twardo po ziemi stąpającymi to im dziękuj.
                          >
                          > dlatego, ze wiekszosc ludzi ma Twoja wrazliwosc, ten swiat wyglada jak
                          wyglada!
                          > a dziekowac moge tylko za to, ze dostrzegam roznice

                          Różnicę? Między czym a czym? Między światem w którym żyjesz a czym?
                          • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:16

                            > Różnicę? Między czym a czym? Między światem w którym żyjesz a czym?

                            roznice wrazliwosci, bo nie wszystkim to dane.
                            poza tym jak chcesz ze mna rozmawic to sluchaj co do Ciebie mowie, nie bede
                            musiala powtarzac
                            • mike_mike Re: majk majk 05.02.03, 16:23
                              Gość portalu: suri napisał(a):

                              >
                              > > Różnicę? Między czym a czym? Między światem w którym żyjesz a czym?
                              >
                              > roznice wrazliwosci, bo nie wszystkim to dane.
                              > poza tym jak chcesz ze mna rozmawic to sluchaj co do Ciebie mowie, nie bede
                              > musiala powtarzac

                              A więc widzisz różnice we wrażliwości u otaczających Cię ludzi. Brawo.
                              • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:27
                                chyba nam sie nie chce juz ze soba rozmawiac

                                zegnam

                                • mike_mike Re: majk majk 05.02.03, 16:29
                                  Gość portalu: suri napisał(a):

                                  > chyba nam sie nie chce juz ze soba rozmawiac
                                  >
                                  > zegnam
                                  >

                                  Zatem wybieramy ucieczkę... OK. Brak argumentów to brak argumentów.
                                  • Gość: suri Re: majk majk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:32

                                    > Zatem wybieramy ucieczkę... OK. Brak argumentów to brak argumentów.

                                    a mysl sobie co tam chcesz.
                                    wzbudzasz we mnie negatywne emocje i tyle.
                                    albo sie zirytuje albo bede nieprzyjemna, a ani na jedno ani na drugie nie mam
                                    ochoty.
                                    • mike_mike Re: majk majk 05.02.03, 16:40
                                      Gość portalu: suri napisał(a):

                                      >
                                      > > Zatem wybieramy ucieczkę... OK. Brak argumentów to brak argumentów.
                                      >
                                      > a mysl sobie co tam chcesz.
                                      > wzbudzasz we mnie negatywne emocje i tyle.
                                      > albo sie zirytuje albo bede nieprzyjemna, a ani na jedno ani na drugie nie
                                      mam
                                      > ochoty.

                                      A u mnie wręcz przeciwnie. Wzbudzasz we mnie wesołość. Dzięki rozmowie z Tobą
                                      będę dziś miał świetny wierczór... Już teraz tryskam humorem...
                                      • Gość: suri to tyle dobrego z tego wyszlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:43

                                        > A u mnie wręcz przeciwnie. Wzbudzasz we mnie wesołość. Dzięki rozmowie z Tobą
                                        > będę dziś miał świetny wierczór... Już teraz tryskam humorem...

                                        milo mi to slyszec
                                        klaniam sie
                                        <amelia w spodnicy>
    • ydorius Proste: 05.02.03, 15:59

      Nie.

      Juz wyjasniam. Kazde zycie ludzkie, czy to moje, czy czyjekolwiek inne ma swoja
      wartosc. Oddajac swoje za inne nie bede mogl wprowadzic w czyn wszystkich tych
      rzeczy, ktore zamierzalem. A od tego zalezec bedzie wiele innych ludzkich zyc,
      nie tylko to jedno, za ktore sie poswiecam.
      Poza tym duzo trudniej (i przez to jest bardziej wartosciowe) dla kogos zyc,
      czy w ogole zyc, zwlaszcza, gdy sie wszystko wali...

      Poza tym:

      a) planowanie tego, czy oddaloby sie za kogos zycie, czy tez nie jest zajeciem
      jalowym do glebi. Nawet rozpatrywane jako potencjalna mozliwosc, gdyz, jak to
      stwierdzila Suri nigdy nie wiadomo, co by bylo naprawde...

      b) Ksieze Janie. Akurat trafiles na taka jednostke, ze to rzeczywiscie jest
      fatalne pytanie :-)))

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: suri Re: Proste: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:04
        ydorius napisał:

        >
        > Nie.
        >
        > Juz wyjasniam. Kazde zycie ludzkie, czy to moje, czy czyjekolwiek inne ma
        swoja
        >
        > wartosc. Oddajac swoje za inne nie bede mogl wprowadzic w czyn wszystkich
        tych
        > rzeczy, ktore zamierzalem. A od tego zalezec bedzie wiele innych ludzkich
        zyc,
        > nie tylko to jedno, za ktore sie poswiecam.
        > Poza tym duzo trudniej (i przez to jest bardziej wartosciowe) dla kogos zyc,
        > czy w ogole zyc, zwlaszcza, gdy sie wszystko wali...


        tam gdzie w gre wchodza emocje nie ma miejsca dla rozsadku i odwrotnie
        pozdrawiam tymi slowami:)


        > Poza tym:
        >
        > a) planowanie tego, czy oddaloby sie za kogos zycie, czy tez nie jest
        zajeciem
        > jalowym do glebi. Nawet rozpatrywane jako potencjalna mozliwosc, gdyz, jak to
        > stwierdzila Suri nigdy nie wiadomo, co by bylo naprawde...
        >
        > b) Ksieze Janie. Akurat trafiles na taka jednostke, ze to rzeczywiscie jest
        > fatalne pytanie :-)))

        :)))

    • onlyou Tak... po prostu tak 05.02.03, 16:29
      TAK! Oddalabym zycie... nawet ostatnio rozmawialismy o tym, ze nie lubie jak On
      jezdzi gdzies samochodem... wolalabym to ja zginac, niz zyc bez Niego...

      bo... czego warte jest zycie bez miłości?
      • mike_mike Re: Tak... po prostu tak 05.02.03, 16:32
        onlyou napisała:

        > TAK! Oddalabym zycie... nawet ostatnio rozmawialismy o tym, ze nie lubie jak
        On
        >
        > jezdzi gdzies samochodem... wolalabym to ja zginac, niz zyc bez Niego...

        A zatem nie chodzi o oddanie życia - oddanie życia musi być bezinteresowne, w
        przeciwnym razie nie kwalifikuje się....
        • Gość: suri co Ty bredzisz majk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:35

          > A zatem nie chodzi o oddanie życia - oddanie życia musi być bezinteresowne, w
          > przeciwnym razie nie kwalifikuje się....

          bezinteresownie to sobie mozna w glowe palnac
          zycie si eoddaje chyba jednak w bardzo jasnym celu - zeby innemu czlowiekowi je
          uratowac.
          • mike_mike Re: co Ty bredzisz majk? 05.02.03, 16:43
            Gość portalu: suri napisał(a):

            >
            > > A zatem nie chodzi o oddanie życia - oddanie życia musi być bezinteresowne
            > , w
            > > przeciwnym razie nie kwalifikuje się....
            >
            > bezinteresownie to sobie mozna w glowe palnac
            > zycie si eoddaje chyba jednak w bardzo jasnym celu - zeby innemu czlowiekowi
            je
            >
            > uratowac.

            Tak, masz rację, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi o to, że w jej wypowiedzi
            widać, że ona wolałaby sama się zabić (nawiasem mówiać ten post był
            niedożeczny), ze strachu przed samotnością, brakiem ukochanego.
            Bezinteresownie, to znaczy, nie dla WŁASNEGO interesu. Tylko takie poświęcenia
            się liczą, nie uczyli Cię o tym w szkole Suri?

            • Gość: suri Re: co Ty bredzisz majk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:50

              > Tak, masz rację, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi o to, że w jej
              wypowiedzi
              >
              > widać, że ona wolałaby sama się zabić (nawiasem mówiać ten post był
              > niedożeczny), ze strachu przed samotnością, brakiem ukochanego.
              > Bezinteresownie, to znaczy, nie dla WŁASNEGO interesu. Tylko takie
              poświęcenia
              > się liczą, nie uczyli Cię o tym w szkole Suri?

              nauczyli mnie w szkole, ze niedorzecznie pisze sie przez 'rz' a nie 'z'.
              poza tym uczyli mnie logiki, choc nie bylam specjalnie dobra wiec pewnie
              dlatego nie rozumiem jaki mozna miec interes po swojej smierci? druga rzecz,
              tak oczywista, ze nie sadzila, ze bede ja musiala wyluszczac - wszystko robimy
              z egoistycznych pobudek, nawet nasza szlachetnosc czesto ma sluzyc dobremu
              samopoczuciu albo uznaniu w czyichs oczach. co nie zmienia faktu, ze oddanie za
              kogos zycia jest uratowaniem mu zycia, a to nie podlega chyba jakiemukolwiek
              relatywizmowi moralnemu.
              • mike_mike Re: co Ty bredzisz majk? 05.02.03, 17:00
                Gość portalu: suri napisał(a):

                >
                > > Tak, masz rację, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi o to, że w jej
                > wypowiedzi
                > >
                > > widać, że ona wolałaby sama się zabić (nawiasem mówiać ten post był
                > > niedożeczny), ze strachu przed samotnością, brakiem ukochanego.
                > > Bezinteresownie, to znaczy, nie dla WŁASNEGO interesu. Tylko takie
                > poświęcenia
                > > się liczą, nie uczyli Cię o tym w szkole Suri?
                >
                > nauczyli mnie w szkole, ze niedorzecznie pisze sie przez 'rz' a nie 'z'.
                > poza tym uczyli mnie logiki, choc nie bylam specjalnie dobra wiec pewnie
                > dlatego nie rozumiem jaki mozna miec interes po swojej smierci? druga rzecz,
                > tak oczywista, ze nie sadzila, ze bede ja musiala wyluszczac - wszystko
                robimy
                > z egoistycznych pobudek, nawet nasza szlachetnosc czesto ma sluzyc dobremu
                > samopoczuciu albo uznaniu w czyichs oczach. co nie zmienia faktu, ze oddanie
                za
                >
                > kogos zycia jest uratowaniem mu zycia, a to nie podlega chyba jakiemukolwiek
                > relatywizmowi moralnemu.

                Widzisz, Twoją mocną stroną jest ortografia, moją logika. Otóż, jaki interes
                można mieć po śmierci - należało by zapytać niedoszłego samobójcę, na jaki
                interes liczył. Ja jednak Cię uprzedzę, nie muszisz nikogo pytać, ten interes
                to ucieczka przed nieuniknionym.
                • Gość: suri Re: co Ty bredzisz majk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 17:06

                  > Widzisz, Twoją mocną stroną jest ortografia, moją logika. Otóż, jaki interes
                  > można mieć po śmierci - należało by zapytać niedoszłego samobójcę, na jaki
                  > interes liczył. Ja jednak Cię uprzedzę, nie muszisz nikogo pytać, ten interes
                  > to ucieczka przed nieuniknionym.

                  no z ta logika to chyba nie jest az tak dobrze - samobojca z definicji nikomu
                  zycia nie ratuje wiec to nie na temat.

                  a swiadomosc, ze kazdy umrze niczego ludziom nie ulatwia, jak wiemy, zwlaszcza
                  przedwczesnego zegnania sie z zyciem, o jakim tu mowa.
                  • mike_mike Re: co Ty bredzisz majk? 05.02.03, 17:11
                    Gość portalu: suri napisał(a):

                    >
                    > > Widzisz, Twoją mocną stroną jest ortografia, moją logika. Otóż, jaki inter
                    > es
                    > > można mieć po śmierci - należało by zapytać niedoszłego samobójcę, na jaki
                    >
                    > > interes liczył. Ja jednak Cię uprzedzę, nie muszisz nikogo pytać, ten inte
                    > res
                    > > to ucieczka przed nieuniknionym.
                    >
                    > no z ta logika to chyba nie jest az tak dobrze - samobojca z definicji nikomu
                    > zycia nie ratuje wiec to nie na temat.
                    >
                    > a swiadomosc, ze kazdy umrze niczego ludziom nie ulatwia, jak wiemy,
                    zwlaszcza
                    > przedwczesnego zegnania sie z zyciem, o jakim tu mowa.

                    Ech, znowu mnie nie zrozumiałaś. Zapytałaś, jaką korzyść może mieć człowiek z
                    własnej śmierci - dałem przykład samobójcy, dla ktrego korzyścia jest ucieczka
                    przed życiem i jego nieuchronnymi skutkami.
                    Dziewczyna o której rozmawiamy w tym podwątku, napisała, że gdyby jej mężczyzna
                    miał zginąć w wypadku samochodowym, to wolałaby, żeby to była ona, ponieważ nie
                    wyobraża sobie życia bez niego. Wyjaśniam - w jej przypadku (choć jest
                    niedorzeczny), chodzi o ucieczkę przed samotnością i utratą bliskiego.
                    Teraz rozumiesz?
                    • Gość: suri Re: co Ty bredzisz majk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 17:20

                      >Zapytałaś, jaką korzyść może mieć człowiek z
                      > własnej śmierci

                      tak to prawda ale pytanie bylo w kontekscie watku a Ty podajesz przyklad
                      samobojcy macac moja niewielka i tak jasnosc umyslu. to potem sie nie dziw, ze
                      nie rozumiem.

                      a teraz juz rozumiem.
                      tzn rozumiem to co mowisz, ale Ciebie ciagle nie rozumiem :)
                      • onlyou w kwestii wyjasnienia... 05.02.03, 22:02
                        Ok, to ja sie zle wyrazilam... nie chodzilo mi o egoistyczne podejscie do
                        sprawy: "wole umrzec ja, bo jak pozniej zyc bez Niego"...
                        Ok, zgadzam sie, zle to zabrzmialo...

                        Wyjasniam wiec ponownie (zeby nie bylo niedomowien): oddalabym zycie za kogos,
                        kogo kocham!

                        a tak w ogole to "Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono...", ale coz,
                        poteoretyzowac mozna...
                      • mike_mike Re: co Ty bredzisz majk? 06.02.03, 09:17
                        Gość portalu: suri napisał(a):

                        >
                        > >Zapytałaś, jaką korzyść może mieć człowiek z
                        > > własnej śmierci
                        >
                        > tak to prawda ale pytanie bylo w kontekscie watku a Ty podajesz przyklad
                        > samobojcy macac moja niewielka i tak jasnosc umyslu. to potem sie nie dziw,
                        ze
                        > nie rozumiem.
                        >
                        > a teraz juz rozumiem.
                        > tzn rozumiem to co mowisz, ale Ciebie ciagle nie rozumiem :)

                        Cóż, widać nie tylko z logiką były problemy. Zrób następujące ćwiczenie.
                        Zacznij dokładnie analizować postępowanie ludzi w swoim otoczeniu. Skup się na
                        przyczynach.
    • Gość: suri wiesz co, majk, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:41
      chyba jednak mnie zirytowales.
      choduj w tej swojej glowce co chcesz ale pomysl dwa razy zanim skrytykujesz
      podejscie, obiektywnie bardziej szlachetne niz Twoje, bo co mam o Tobie wtedy
      myslec?

      <pytam po dobroci>

      to, ze Ciebie nie stac na wyzsze uczucia nie upowaznia Cie do takich praktyk.
      • mike_mike Re: wiesz co, majk, 05.02.03, 16:47
        Gość portalu: suri napisał(a):

        > chyba jednak mnie zirytowales.
        > choduj w tej swojej glowce co chcesz ale pomysl dwa razy zanim skrytykujesz
        > podejscie, obiektywnie bardziej szlachetne niz Twoje, bo co mam o Tobie wtedy
        > myslec?
        >
        > <pytam po dobroci>
        >
        > to, ze Ciebie nie stac na wyzsze uczucia nie upowaznia Cie do takich praktyk.

        Widzisz, problem w tym, że Ty wszystko przekręcasz. Oczywiście, stać mnie na
        wyższe uczucia. Czesme nawet takowe przeżywam. Natomiast gadanie o oddawaniu
        życia jst bredzeniem, które tyle ma wspólnego z wyższymi uczuciami, co zabicie
        karpia prze świętami z wyrwaniem staruszce portfela.
        Szlachetnym jest działanie dla uratowania czyjegoś życia, oddawanie go to tylko
        mrzonka, stworzona na wygodę tych dla których to życie było oddawane.
        Przemyśl sobie to ostatnie zdanie - możemy na ten temat porozmawiać jutro.
        • Gość: suri Re: wiesz co, majk, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 16:56

          > Widzisz, problem w tym, że Ty wszystko przekręcasz. Oczywiście, stać mnie na
          > wyższe uczucia. Czesme nawet takowe przeżywam. Natomiast gadanie o oddawaniu
          > życia jst bredzeniem, które tyle ma wspólnego z wyższymi uczuciami, co
          zabicie
          > karpia prze świętami z wyrwaniem staruszce portfela.
          > Szlachetnym jest działanie dla uratowania czyjegoś życia, oddawanie go to
          tylko
          >
          > mrzonka, stworzona na wygodę tych dla których to życie było oddawane.
          > Przemyśl sobie to ostatnie zdanie - możemy na ten temat porozmawiać jutro.

          co do gadania - zgadzam sie, co juz w tym watku napisalam.
          ale jak mozna powiedziec, ze oddanie zycia dla drugiego czlowieka jest mzonka?
          kim byl wg Ciebie Kolbe?
          • mike_mike Re: wiesz co, majk, 05.02.03, 16:57
            Gość portalu: suri napisał(a):

            >
            > > Widzisz, problem w tym, że Ty wszystko przekręcasz. Oczywiście, stać mnie
            > na
            > > wyższe uczucia. Czesme nawet takowe przeżywam. Natomiast gadanie o oddawan
            > iu
            > > życia jst bredzeniem, które tyle ma wspólnego z wyższymi uczuciami, co
            > zabicie
            > > karpia prze świętami z wyrwaniem staruszce portfela.
            > > Szlachetnym jest działanie dla uratowania czyjegoś życia, oddawanie go to
            > tylko
            > >
            > > mrzonka, stworzona na wygodę tych dla których to życie było oddawane.
            > > Przemyśl sobie to ostatnie zdanie - możemy na ten temat porozmawiać jutro.
            >
            > co do gadania - zgadzam sie, co juz w tym watku napisalam.
            > ale jak mozna powiedziec, ze oddanie zycia dla drugiego czlowieka jest mzonka?
            > kim byl wg Ciebie Kolbe?

            Kolbe uratował czyjeś życie.
            • Gość: suri Re: wiesz co, majk, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 17:01

              > Kolbe uratował czyjeś życie.

              jak?

              poswiecajac swoje zycie.

              i o tym mowie. i gdzie tu miejsce na Twoje mzonki?
              • mike_mike Re: wiesz co, majk, 05.02.03, 17:07
                Gość portalu: suri napisał(a):

                >
                > > Kolbe uratował czyjeś życie.
                >
                > jak?
                >
                > poswiecajac swoje zycie.
                >
                > i o tym mowie. i gdzie tu miejsce na Twoje mzonki?

                Nie zrozumiałaś mnie. Chodziło mi o to, że nie można doszukiwać się
                szlachetności w oddawaniu życia, ale jego ratowaniu. To drugie jest szlachetne,
                pierwsze zaledwie lekkomyślne.
                • Gość: suri Re: wiesz co, majk, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.03, 17:15

                  > Nie zrozumiałaś mnie. Chodziło mi o to, że nie można doszukiwać się
                  > szlachetności w oddawaniu życia, ale jego ratowaniu. To drugie jest
                  szlachetne,
                  >
                  > pierwsze zaledwie lekkomyślne.

                  w jaki sposob to rozgraniczasz skoro mowimy o ratowaniu zycia przez jego
                  poswiecenie?

                  <coraz bardziej zaciekawiona suri>
                  • mike_mike Re: wiesz co, majk, 06.02.03, 09:31
                    Gość portalu: suri napisał(a):

                    >
                    > > Nie zrozumiałaś mnie. Chodziło mi o to, że nie można doszukiwać się
                    > > szlachetności w oddawaniu życia, ale jego ratowaniu. To drugie jest
                    > szlachetne,
                    > >
                    > > pierwsze zaledwie lekkomyślne.
                    >
                    > w jaki sposob to rozgraniczasz skoro mowimy o ratowaniu zycia przez jego
                    > poswiecenie?
                    >
                    > <coraz bardziej zaciekawiona suri>

                    Ratowanie życia, przez jego utratę, nie jest rozwiązaniem dającym pozytywny
                    efekt. Bilans w takim przypadku wychodzi przecież na minus. Jedno zostaje
                    stracone.
                    Spojrz sobie na oddawanie życia za czyjeś życie przez pryzmat szeroko
                    rozumianej historii.
                    1. Oddawanie życia za bliskiego. W dawnych i dzikich czasach, w ktorych różne
                    plemiona, księstwa etc. napadały na siebie, agresorzy wycinali w pień wszystko
                    co się ruszało. Naturalym odruchem matki, było zasonięcie dziecka własnym
                    ciałem. Co dzięki temu matka zyskiwała? I tak gineli oboje.
                    2. Oddawanie życia za ideę, np. ojczyznę. Od zawsze ludzkość prowadziła
                    naprzeróżniejsze wojny. Te zawsze powodowane były żadzą wzbogacenia się.
                    Niestety, mieszanie się w tego typu przedsięwzięcie, było lekko ryzykowne, dużo
                    bardziej ryzykowne niż potencjalny zysk atrakcyjny. Trzeba było za tem wymyślić
                    sposób, aby walczyli ci najniżej w hierarchii społecznej. Problem polegał na
                    tym, że nie mieli oni motywacji na odpowiednim poziomie. Kto normalny chciałby
                    walczyć i ginąć za cudzą sprawę. Oczywiście, można było zapewnić im udział w
                    zyskach, ale to ograniczało zyski przywódców. Trzeba było wymyleć i wpoić
                    ludziom pojęcie oddania życia za ojczyznę. Spójrz na historię wojen XX wieku.
                    Ludzie stale oddają życie za swoje ojczyzny, i co?
                    .....
                    • Gość: suri dzien dobry majk :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.03, 09:46
                      mam nadzieje, ze nie zarwales nocy myslac nad argumentami?

                      sluchaj, mam wrazenie, ze to juz kwestia podejscia do tematu - Ty masz swoje,
                      ja swoje i zande drugiego nie przekona do zmiany stanowisk, bo one sa po prostu
                      rozne, tak jak rozni sa ludzie.

                      caly czas mam tylko wrazenie, ze mowisz o czym innym niz ja.
                      ja mam na mysli przedlozenie czyjegos zycia nad swoje - cos co jest sprzeczne z
                      natura, bo jako zwierzeta zaprogramowani jestesmy na przetrwanie, za to cos, co
                      jest kwintesencja czlowieczenstwa, cos co jest dla mnie piekne i glebokie.

                      koniec kropka bo ile mozna walkowac ten sam temat:)

                      milego dnia!
                      • mike_mike Re: dzien dobry majk :))) 06.02.03, 09:52
                        Gość portalu: suri napisał(a):

                        > mam nadzieje, ze nie zarwales nocy myslac nad argumentami?
                        >
                        > sluchaj, mam wrazenie, ze to juz kwestia podejscia do tematu - Ty masz swoje,
                        > ja swoje i zande drugiego nie przekona do zmiany stanowisk, bo one sa po
                        prostu
                        >
                        > rozne, tak jak rozni sa ludzie.
                        >
                        > caly czas mam tylko wrazenie, ze mowisz o czym innym niz ja.
                        > ja mam na mysli przedlozenie czyjegos zycia nad swoje - cos co jest sprzeczne
                        z
                        >
                        > natura, bo jako zwierzeta zaprogramowani jestesmy na przetrwanie, za to cos,
                        co
                        >
                        > jest kwintesencja czlowieczenstwa, cos co jest dla mnie piekne i glebokie.
                        >
                        > koniec kropka bo ile mozna walkowac ten sam temat:)
                        >
                        > milego dnia!

                        Czesc, nie dziękuję, wyspałem się. Mam tę cenną cechę, że po wyjściu z pracy
                        zupełnie zapominam o tym co się w niej działo. Rozmawiamy o tym samym.
                        Chciałbym, żebyś zrozumiała, że oddanie swojego życia za czyjeś, nie jest
                        kwintesencją człowieczeństwa. Niestety, prawda jest taka, że to najczęsciej
                        zwierzęta (te żyjące dziko), oddają swoje życie za inne osobniki ze stada.
                        Tak sa zaprogramowane, aby przezyl ten ktory ma najwieksze szanse na
                        podtrzymanie gatunku...
                        Kwintesencją człowieczeństwa jest zdolność do logicznego myslenia.
                        \
                        • Gość: suri kwintesencja czlowieczenstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.03, 09:58
                          k. cz. to uczucia wyzsze, ktore przejawiamy jako jedyny gatunek na Ziemi.
                          uczucia wyzsze cechuja sie tym, ze czesto nie sa racjonalne ani nie sa
                          logiczne, np. - jaki jest sens oddwania zycia za innego czlowieka? logicznie i
                          racjonalnie zaden.

                          pozdrawiam i mam nadzieje, ze mnie zrozumiales.
    • Gość: miregal chyba tak IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 21:43
      gdybym byla postawiona przed takim wyborem to dlatego, zeby sie do konca zycia
      nie zagryzac ta mysla. czasem o tym mysle, ale przeciez nie wiem, dopoki nie
      stane w obliczu tak ekstremalnej sytuacji.

      od dziecinstwa mam juz takie dylematy raz na jakis czas, z tym ze wtedy w roli
      potencjalnych ofiar wystepowaly moje ukochane misie (wrzucilabys Myszke do
      plonacego dolu? niiiiiiieeeeeeee! ;) ) podobno jest taki makabryczny test w
      niektorych firmach czasami, czy bys ratowal matke czy ojca gdyby oboje nie
      umieli plywac. brrr......
    • Gość: Aneczka Re: :((( IP: *.lubin.dialog.net.pl 06.02.03, 00:04
      Gość portalu: Xanatos napisał(a):

      > To pytanie na dziś. Wszyscy powiedzą "oczywiście". Ale to pytanie nie jest
      > wcale takie oczywiste, bo gdy człowiek wyobrazi sobie smierć to mu sie
      > różnych rzeczy odechciewa.

      -------------------

      Za niektóre osoby napewno bym była zdolna oddać swoje życie.
      (podkreślam za niektóre)

      I jest to niewiele osób.
      Ale za życie jenej osoby byłabym zdolna oddać swoje życie i jeszcze więcej niż
      mogę - gdyby ta osoba mogła znowu żyć :((((((((((

      Pozdrowionka!!! :(
      • Gość: true Re: :((( IP: 62.233.169.* 06.02.03, 00:31
        ja byłbym gotów - choćby z egoizmu - nie chcialbym widziec śmierci mej
        ukochanej (gdybym mial tylko taką możliwość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka