Dodaj do ulubionych

katolicy i ateisci

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 18:37
tak sie przy okazji ostatniej "koledy" zastanawialam jak to jest ze nie mozna
zadnemu ksiedzu powiedziec ze sie nie wierzy, zeby sie nie narazic na
natychmiastowe ewangelizowanie. ja np. nie wierze w Boga bo po prostu... no
jakos. nie wierze w zadna sile wyzsza ktora tym swiatem kreci. jesli komus
pomagam i robie cos dobrego, albo odwrotnie, powstrzymuje sie od zrobienia
swinstwa, to nie po to zeby pojsc do nieba tylko tak o, bo jestem przyzwoitym
czlowiekiem. zaznaczam, ze pomagam chetnie, dziala w wolontariacie, nigdy
nikogo nie oszukalam i nie okradlam i nie zamierzam. moj ojciec jest ateista,
i moja przyjaciolka, i moj chlopak, i wszyscy sa dobrymi, uczciwymi ludzmi.
ja szanuje czyjas wiare i w zyciu by mi nie przyszlo do glowy namawiac kogos,
zeby przestal wierzyc - absurd! a ksiedzu po koledzie juz z rezygnacja
wcisnelam kit ze jestem wierzaca tylko chodze na msze akadmickie a nie do
osiedlowej parafii, bo jak raz uczciwie powiedzialam ze nie wierze i juz to
mialam b. wyczerpujaca sesje "nawracania". tak mi sie wydaje, ze to jest
troche... nietaktowne. co o tym myslicie? zaznaczam ze nie krytykuje wiary,
uwazam ze dekalog jest piekny a Chrystus, chociaz nie wierze w jego boskosc,
byl bardzo godnym szacunku, odwaznym, dobrym czlowiekiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: julka Re: katolicy i ateisci IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 09.02.03, 18:47
      Jeżeli juz ktoś naprawdę cię pyta, czy jesteś wierząca, to mozesz przecież
      powiedzieć,że nie i nie chcesz, aby cię nawracano. Po co wciskasz ludziom kit i
      chowasz głowę w piasek?? To wcale nie jest takie uczciwe- a przecież bardzo
      pragniesz tak siebie postrzegać... Nie wyobrażam sobie, aby ktoś po takim
      wyznaniu potępił cię albo zerwał wszelkie kontakty; chyba, że jakis fanatyk
      religijny ale od nich tak czy siak lepiej trzymać sie z dala.
      Nie bądź taka tchórzliwa...
    • rb13 Re: katolicy i ateisci 09.02.03, 21:29
      To spróbuj Julka to powiedzieć swoim znajomym. W naszym Kraju jest wolność
      religijna pod warunkiem ,że jesteś wyznania rzymsko-katolicjiego. Tak zreszta
      jak ja. Niestety Miregal pisze prawdę !
      • Gość: gluś ciekawe... IP: 168.143.123.* 09.02.03, 22:36
        rb13 napisał:

        > To spróbuj Julka to powiedzieć swoim znajomym. W
        naszym Kraju jest wolność
        > religijna pod warunkiem ,że jesteś wyznania rzymsko-
        katolicjiego. Tak zreszta
        > jak ja. Niestety Miregal pisze prawdę !

        co Ci zrobili "ci z wyznania rzymsko-katolickiego"? siłą
        zaciągneli na msze?

        zaciekawiony gluś
      • Gość: Inka Re: katolicy i ateisci IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 11.02.03, 15:49
        rb13 napisał:

        > To spróbuj Julka to powiedzieć swoim znajomym. W naszym Kraju jest wolność
        > religijna pod warunkiem ,że jesteś wyznania rzymsko-katolicjiego. Tak zreszta
        > jak ja. Niestety Miregal pisze prawdę !


        Inkwizycja Cię dopadła czy co? Mam wśród znajomych i w rodzinie kilku ateistów,
        w tym mój brat przez co skomplikował mi wybór ojca chrzestnego dla mojego
        przyszłego dziecka. Ale na tym problem sie kończy. Masz chyba jakaś obsesję,
        albo poprostu zmień znajomych, skoro wydaje Ci się, że ktos Cię postrzega
        poprzez to w co wierzysz.
    • niedzwiedziczka Re: katolicy i ateisci 09.02.03, 21:46
      Każdy ma prawo wierzyć, bądź nie wierzyć. I nikt nie ma
      prawa go za to potępiać. Księża, jak to księża czują się
      powołani do nawracania. Trzeba było powiedzieć, że nie
      chcesz być nawracana. Gdybym ja słuchała nawracających to
      już dawno z katoliczki zostałabym Świadkiem Jehowy :)
      • drzazga1 Re: katolicy i ateisci 10.02.03, 16:45
        niedzwiedziczka napisała:

        > Każdy ma prawo wierzyć, bądź nie wierzyć. I nikt nie ma
        > prawa go za to potępiać. Księża, jak to księża czują się
        > powołani do nawracania. Trzeba było powiedzieć, że nie
        > chcesz być nawracana. Gdybym ja słuchała nawracających to
        > już dawno z katoliczki zostałabym Świadkiem Jehowy :)


        Świadkom Jehowy mówię, że codziennie wcinam kaszankę, a transfuzje wręcz
        uwielbiam i uważam za panaceum na wszelke choroby ;-))). Rezygnują, bo wariatów
        każdy sie boi...
    • maiku200 Re: katolicy i ateisci 10.02.03, 22:18
      Wiesz, to trudne. Jestem już w takim wieku, że mogę sobie pozwolić na
      bezpośrednie odpowiedzi tym, którzy chcą mnie spalić na stosie. Ale naście lat
      temu byłam tępiona, opluwana, odsądzona od czci i.t.p. Przeżyłam... Nie
      afiszuję się z moim (ha, ha) brakiem wiary, ale też nie kłamię. Boleję nad tym,
      iż moje dzieci to ateista (dorosły) i agnostyczka (za rok 18), ale na szczęście
      mają się dobrze. Teraz już nie palą na stosie (?). Mąż (wierzący,
      niepraktykujący) twierdzi, że w życiu chcę być świętsza od papieża. Ot, mam
      swoje zasady. Jestem przyzwoitym człowiekiem, nic wiecej, nic mniej. Trzymaj
      się i nie daj się.
      • lyche1 Re: katolicy i ateisci 10.02.03, 22:30
        maiku200 napisała:

        Ale naście lat temu byłam tępiona, opluwana, odsądzona od czci i.t.p.
        Przeżyłam... Nie afiszuję się z moim (ha, ha) brakiem wiary, ale też nie
        kłamię. Boleję nad tym, iż moje dzieci to ateista (dorosły) i agnostyczka (za
        rok 18), ale na szczęście mają się dobrze. Teraz już nie palą na stosie (?).

        To tylko tak Ci się wydaje. Ja ostatnio usłyszałam, że jak się będę z moimi
        poglądami afiszować to się rodzina mnie wyrzeknie ( dzięki Bogu ta dalsza)
        I co dziwne moi pradziadowie wiek wiekiem z klerem walczyli.
        Bo chciałabym tu jeszcze zaznaczyć, że jestem głęboko wierząca, tyle tylko iż
        wierzę w Boga a nie w kler.
        • Gość: maiku Re: katolicy i ateisci IP: *.torun.mm.pl 10.02.03, 23:38
          Wiesz Gluś, nic w życiu nie jest proste. Szanuję ludzi wierzących, ale jakoś
          nie spotkałam się z wzajemnością. Szanuję ludzi niezależnie od ich wiary, ale z
          katolikami mam problem, gdy tylko dowiedzą się o moim światopoglądzie, nagle
          okazuje się , że jestem okropna, wstrętna i niezrozumiała. A ja tylko mocno
          wątpię w wyższość ludzi mających Boga na ustach w każdej sekundzie życia
          społecznego nad tymi o nieco innej proweniencji.
          • niedzwiedziczka Re: katolicy i ateisci 12.02.03, 16:05
            Gość portalu: maiku napisał(a):

            > Wiesz Gluś, nic w życiu nie jest proste. Szanuję ludzi
            wierzących, ale jakoś
            > nie spotkałam się z wzajemnością. Szanuję ludzi
            niezależnie od ich wiary, ale z
            >
            > katolikami mam problem, gdy tylko dowiedzą się o moim
            światopoglądzie, nagle
            > okazuje się , że jestem okropna, wstrętna i
            niezrozumiała. A ja tylko mocno
            > wątpię w wyższość ludzi mających Boga na ustach w
            każdej sekundzie życia
            > społecznego nad tymi o nieco innej proweniencji.

            I masz rację, bo Boga powinno się mieć przede wszystkim w
            sercu, a nie na języku.
            Byłam animatorką w Oazie i nasi moderatorzy (księża
            zajmujący się młodzieżą) wciąż nam powtarzali, że nawraca
            się czynem, a nie słowem, tj. niech ktoś widząc Twoje
            dobre postępowanie stwierdzi, że Bóg jest dobry, a nie
            słysząc Twoje słowa, które nijak się mają do
            postępowania, stwierdzi, że raczej dobry nie jesteś.
        • Gość: maiku 200 Re: katolicy i ateisci IP: *.torun.mm.pl 10.02.03, 23:56
          Coś mam kłopoty z logowaniem. Wracam do tematu. Miałam 13 lat, rodzina się
          wyrzekła,choć nie do końca. Kto uwierzy małolatowi? To były lata wczesne 70-te.
          Biorąc ślub kościelny zobowiązałam się (świadomie!) do wychowywania dzieci w
          pełni znajomości wiary katolickiej. Jeśli chcesz wiedzieć jakie pytania zadają
          dociekliwe dzieci, to mogę Ci opowiedzieć na prywatnym adresie. Teraz mam
          spokój. Kto podskoczy 44-letniej matce zarąbistych dzieciaków? Mój
          najcudowniejszy partner jest w pełni człowiekiem. Ceni moje zdanie we wszelkich
          kwestiach. A dzieci... buntują się, jeśli wymagam poszanowania postu w piątek.
          No tak, mój mąż twierdzi,że jestem świętsza od papieża. Ale ja tylko chcę byc
          przyzwoitym człowiekiem.
          • lyche1 Re: Kurcze już właściwie spałam 11.02.03, 00:05
            Rozumiem Cię doskonale. Zawsze powtażałam, że gdybym żyła 100 lat wcześniej
            pewnie by mnie spalono na stosie....
            Nie chodzi tu o Ciebie. Dla mnie takie postępowanie jak Twoje to normalka.
            Ale niestety nie dla wszystkich. W szczególności dla dewotów. I nie chodzi mi
            tu o katolików tylko ludzi zatwardziałych w swojej wierze.
            • Gość: maiku Re: Kurcze już właściwie spałam IP: *.torun.mm.pl 11.02.03, 00:18
              Oj, jak ja Cię rozumię! Mnie w 20-tym wieku mieli chęć spalić na stosie! Ale
              mojej córce nie przedstawię Twoich poglądów, to jest wiedźma, ona się niczego
              nie boi. A ja tak, muszę ją strzec. Śpij dobrze, jutro chciałabym z Tobą
              pogadać. MY, wiedzące (jak mówi moja córka) powinnyśmy się wspierać. Wybacz,
              jeśli jakimś sformuowaniem Cię uraziłam.Dobranoc.
    • matrek Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 00:01
      Chrześcijanie nawracanie mają nakazane, a już księża w szczegolności. To jeden
      z obowiązków wiary. Ot, i tyle.
      • niedzwiedziczka Re: katolicy i ateisci 12.02.03, 16:08
        matrek napisał:

        > Chrześcijanie nawracanie mają nakazane, a już księża w
        szczegolności. To jeden
        > z obowiązków wiary. Ot, i tyle.

        Mylisz matreczku! Mają przykazane dawanie świadectwa, a
        nie nawracanie! Nie myl katolików ze Świadkami Jehowy!
        >
    • grogreg Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 08:44
      Sama popadasz w jakies dziwne stereotypy.
      Piszesz ze jestes ateistka i jednoczesnie wykazujesz jaka jestes dobra dla
      ludzi. Czyzby ateisci z definicji byli zli?
      Prawda jest taka ze ateistow nie ma. Mozesz sie deklarowac, mozesz negowac ale
      i tak w cos tam wierzysz na swoj prywatny sposob.
      Zmalem jedna taka ateistke. Wyplynelim na Karterku (9 metrowy jacht) na Baltyk
      i powialo szusteczka. Skad ona takie modlitwy znala?

      I jeszcze jedno. Tytul watku "katolicy i ateisci". A co ze mna? Ja nie jestem
      katolikiem i nie jestem ateista. Wiecej. Wiekszosc ludzi na tym padole lez nie
      jest ani katolikami, ani ateistami.
    • pajdeczka Paranoja jest goła 11.02.03, 08:45
      A po kiego grzyba przyjmujesz księdza na kolędzie jeśli nie wierzysz w Boga?
      Tylko po to żeby mu to powiedzieć? Jakiej reakcji po takim wyznaniu oczekujesz?
      Ksiądz "po kolędzie" przychodzi jako gość , do tego zapowiedziany, nie należy
      gościa więc obrażać we własnym domu. Jak chcesz porozmawiać o swoich
      wątpliwościach to umów się z księdzem na specjalną rozmowę. Kolęda to doroczne
      składanie wizyty przez duszpasterzy, na których nie ma czasu na rozstrząsanie
      tak poważnych kwestii, jak wiary czy niewiary w istnienie Boga.
      Trzeba "obskoczyć" tyle mieszkań, bo owieczki czekają, a Ty głowę zawracasz.
      • Gość: julka Re: Paranoja jest goła IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 09:27
        Jako osoba wierząca i praktykująca byłabym bardzo zadowolona , gdyby ludzie
        którzy przychodzą na mszę tylko dlatego "bo ciocia Zosia będzie się czepiać i
        sąsiad krzywo się uśmiechnie" zdeklarowali się jasno i wyraźnie jako religijnie
        obojetni, bo tylko zajmują miejsca w ławkach i trzeba stać pod filarem przez
        nich:)
        Naprawdę totalnie mnie grzeje czy ktoś wierzy i praktykuje i nie wiem skąd
        przeświadczenie, że osoby wierzące boleją nad tymi "zabłakanymi". Nie znam ani
        jednego zbolałego z tego powodu katolika. Raczej problemem są ludzie, którzy do
        wiary podchodzą bez żadnej refleksji, chodzą do kościoła bo się tak
        przyzwyczaili albo im sie wydaje, że jak nie pójdą to ktoś ich psami poszczuje.
        Klepią formułki bez żadnej intencji zrozumienia co własnie mówią, itp. itd...
        No i z tego robi się piętrowa hipokryzja, paranoja i schizofrenia.
        Bycie katolikiem naprawdę nie jest w Polsce obowiązkowe, jeśli ktoś ma ochotę
        omijać kościół wielkim kołem- to niech to robi! Co z tego, że jakiś drugi
        zakuty łeb to idiotycznie skomentuje. NO CO Z TEGO??
        • pajdeczka Re: Paranoja jest goła 11.02.03, 10:54
          Gość portalu: julka napisał(a):

          > Jako osoba wierząca i praktykująca byłabym bardzo zadowolona , gdyby ludzie
          > którzy przychodzą na mszę tylko dlatego "bo ciocia Zosia będzie się czepiać i
          > sąsiad krzywo się uśmiechnie" zdeklarowali się jasno i wyraźnie jako
          religijnie
          >
          > obojetni, bo tylko zajmują miejsca w ławkach i trzeba stać pod filarem przez
          > nich:)
          > Naprawdę totalnie mnie grzeje czy ktoś wierzy i praktykuje i nie wiem skąd
          > przeświadczenie, że osoby wierzące boleją nad tymi "zabłakanymi". Nie znam
          ani
          > jednego zbolałego z tego powodu katolika. Raczej problemem są ludzie, którzy
          do
          >
          > wiary podchodzą bez żadnej refleksji, chodzą do kościoła bo się tak
          > przyzwyczaili albo im sie wydaje, że jak nie pójdą to ktoś ich psami
          poszczuje.
          >
          > Klepią formułki bez żadnej intencji zrozumienia co własnie mówią, itp. itd...
          > No i z tego robi się piętrowa hipokryzja, paranoja i schizofrenia.
          > Bycie katolikiem naprawdę nie jest w Polsce obowiązkowe, jeśli ktoś ma ochotę
          > omijać kościół wielkim kołem- to niech to robi! Co z tego, że jakiś drugi
          > zakuty łeb to idiotycznie skomentuje. NO CO Z TEGO??

          A ja jestem katoliczką omijającą szerokim łukiem kościół. Taki inny rodzaj
          katolika. Wolę być taką katoliczką niż tą, o której napisałaś. Nudzącą się w
          ławce kościelnej i chodząca na msze , bo tak wypada. Kościół nie jest już w
          stanie ani umocnić mojej wiary, ani jej podważyć. Kościół stał się nudny. Może,
          kiedy w kościele nastąpią zmiany na lepsze, to zmieni się moj stsounek do tej
          instytucji. Jak na razie jest to dla mnie tylko "instytucja".
          • Gość: julka Re: Paranoja jest goła IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 11:12
            pajdeczka napisała:

            > A ja jestem katoliczką omijającą szerokim łukiem kościół. Taki inny rodzaj
            > katolika. Wolę być taką katoliczką niż tą, o której napisałaś. Nudzącą się w
            > ławce kościelnej i chodząca na msze , bo tak wypada. Kościół nie jest już w
            > stanie ani umocnić mojej wiary, ani jej podważyć. Kościół stał się nudny.
            Może,
            >
            > kiedy w kościele nastąpią zmiany na lepsze, to zmieni się moj stsounek do tej
            > instytucji. Jak na razie jest to dla mnie tylko "instytucja".
            ***
            Jak dla mnie jest to o wiele bardziej wartościowa forma wiary (jeśli tak to
            można określić) niż konformistyczne i bezmyślne bieganie na msze.
            Wiara i kościół (budynek i kler) to są dwie różne rzeczy, i faktycznie
            przyznaję ci rację, że w Polsce kościół jako instytucja stał się skostniały i
            coraz mniej zrozumiały.
            Denerwują mnie tylko ludzie tchórzliwie dopasowujący się do panującej
            koniunktury i wmawiający innym, że ktoś wywiera na nich presję i po prostu
            MUSZĄ praktykować, chociaż skręcają się w środku. Przez nich też "polski
            katolicyzm" tak się prezentuje- politura i hipokryzja.


          • Gość: małgosia Re: Paranoja jest goła IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 13:22
            pajdeczko, jeżeli szerokim łukiem omijasz kościół, to być może jesteś wierząca,
            ale katoliczkaą nie jesteś.Bądź konsekwentna
            • pajdeczka Re: Paranoja jest goła 11.02.03, 13:55
              Gość portalu: małgosia napisał(a):

              > pajdeczko, jeżeli szerokim łukiem omijasz kościół, to być może jesteś
              wierząca,
              >
              > ale katoliczkaą nie jesteś.Bądź konsekwentna

              A jeśli powiem, że jestem chrześcijanką to też to zakwestionujesz?
              Wybacz, ale w kwestii kim jestem wobec Boga może wypowiedzieć się tylko On sam
              na Sądzie Ostatecznym. W sumie pies to zawsze pies, niezależnie od rasy.
              • Gość: małgosia Re: Paranoja jest goła IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 14.02.03, 19:17
                nie, nie zakwestionuję tego, że jesteś chrześcijanką (jeśli jesteś ochrzczona).
                Ale to z innej beczki, niz przyznawanie się do katolicyzmu nie chodząc do
                kościoła. A co do psa, który jest psem, to trudno się nie zgodzić, ale jakoś mi
                nie pasuje to porównanie
        • Gość: Luke Re: Paranoja jest goła IP: *.acn.waw.pl 11.02.03, 21:03
          Dlaczego zaznaczasz "wierząca i praktykująca"? Wierząca oznacza praktykująca,
          przynajmniej u katolików.
      • Gość: KR$ Re: Paranoja jest goła IP: *.riz.pl 11.02.03, 15:57
        pajdeczka napisała:

        > A po kiego grzyba przyjmujesz księdza na kolędzie jeśli nie wierzysz w Boga?
        > Tylko po to żeby mu to powiedzieć? Jakiej reakcji po takim wyznaniu
        oczekujesz?
        >
        > Ksiądz "po kolędzie" przychodzi jako gość , do tego zapowiedziany, nie
        należy
        > gościa więc obrażać we własnym domu. Jak chcesz porozmawiać o swoich
        > wątpliwościach to umów się z księdzem na specjalną rozmowę. Kolęda to
        doroczne
        > składanie wizyty przez duszpasterzy, na których nie ma czasu na rozstrząsanie
        > tak poważnych kwestii, jak wiary czy niewiary w istnienie Boga.
        > Trzeba "obskoczyć" tyle mieszkań, bo owieczki czekają, a Ty głowę zawracasz.

        Przepraszam głuptaku (muszę cie tak nazwac bo glupoty pleciesz) - na co wobec
        tego jest czas podczas koledy? Na zgarniecie koperty? Wez troche poczytaj o tym
        o czym piszesz, bo ostatnio ksieza zmieniaja styl.
        • pajdeczka Czy tak wygląda katolik praktykujący, w tym kraju? 12.02.03, 11:30
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > pajdeczka napisała:
          >
          > > A po kiego grzyba przyjmujesz księdza na kolędzie jeśli nie wierzysz w Bog
          > a?
          > > Tylko po to żeby mu to powiedzieć? Jakiej reakcji po takim wyznaniu
          > oczekujesz?
          > >
          > > Ksiądz "po kolędzie" przychodzi jako gość , do tego zapowiedziany, nie
          > należy
          > > gościa więc obrażać we własnym domu. Jak chcesz porozmawiać o swoich
          > > wątpliwościach to umów się z księdzem na specjalną rozmowę. Kolęda to
          > doroczne
          > > składanie wizyty przez duszpasterzy, na których nie ma czasu na rozstrząsa
          > nie
          > > tak poważnych kwestii, jak wiary czy niewiary w istnienie Boga.
          > > Trzeba "obskoczyć" tyle mieszkań, bo owieczki czekają, a Ty głowę zawracas
          > z.
          >
          > Przepraszam głuptaku (muszę cie tak nazwac bo glupoty pleciesz) - na co wobec
          > tego jest czas podczas koledy? Na zgarniecie koperty? Wez troche poczytaj o
          tym
          >
          > o czym piszesz, bo ostatnio ksieza zmieniaja styl.
          • Gość: KR$ Nie jestem katolikiem IP: *.riz.pl 12.02.03, 13:50
            gluptaku (sama udowadniasz)...


            pajdeczka napisała:

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            >
            > > pajdeczka napisała:
            > >
            > > > A po kiego grzyba przyjmujesz księdza na kolędzie jeśli nie wierzysz
            > w Bog
            > > a?
            > > > Tylko po to żeby mu to powiedzieć? Jakiej reakcji po takim wyznaniu
            > > oczekujesz?
            > > >
            > > > Ksiądz "po kolędzie" przychodzi jako gość , do tego zapowiedziany, n
            > ie
            > > należy
            > > > gościa więc obrażać we własnym domu. Jak chcesz porozmawiać o swoich
            > > > wątpliwościach to umów się z księdzem na specjalną rozmowę. Kolęda to
            >
            > > doroczne
            > > > składanie wizyty przez duszpasterzy, na których nie ma czasu na rozst
            > rząsa
            > > nie
            > > > tak poważnych kwestii, jak wiary czy niewiary w istnienie Boga.
            > > > Trzeba "obskoczyć" tyle mieszkań, bo owieczki czekają, a Ty głowę zaw
            > racas
            > > z.
            > >
            > > Przepraszam głuptaku (muszę cie tak nazwac bo glupoty pleciesz) - na co wo
            > bec
            > > tego jest czas podczas koledy? Na zgarniecie koperty? Wez troche poczytaj
            > o
            > tym
            > >
            > > o czym piszesz, bo ostatnio ksieza zmieniaja styl.
            • niedzwiedziczka Re: Nie jestem katolikiem 12.02.03, 15:58
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > gluptaku (sama udowadniasz)...
              >
              >
              drogi KR$, nic mi do Twojej wiary, czy niewiary, ale
              trochę kultury to by Ci się przydało....
              • Gość: KR$ Re: Nie jestem katolikiem IP: *.riz.pl 12.02.03, 17:52
                niedzwiedziczka napisała:

                > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                >
                > > gluptaku (sama udowadniasz)...
                > >
                > >
                > drogi KR$, nic mi do Twojej wiary, czy niewiary, ale
                > trochę kultury to by Ci się przydało....
                >

                Droga niedzwiedziczko nic mi do ciebie (nie tylko do twojej wiary) ale moze tak
                swojego posta zaadresowalabys do odpowiedniej osoby - znaczy o poziom wyzej?
                • niedzwiedziczka Re: Nie jestem katolikiem 12.02.03, 19:14
                  Drogi KR$! Zwracanie się do kogokolwiek "głuptaku"
                  świadczy o zwracającym się. Z pajdeczką też już miałam
                  starcia, ale nie znaczy to, że mam się zgadzać na
                  obrażanie kogokolwiek. Dla mnie zwrot "głuptaku" jest
                  obraźliwy. Gdybyś napisał np. "niemądra kobieto", to bym
                  nie zareagowała. Pomyśl więc następnym razem nad doborem
                  słów...
    • gwen_verdon Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 10:39
      Znam ten problem aż nazbyt doskonale.Zdaje się,że większości katolików wydaje
      się,że poza granicami ich religii to już tylko Sodoma i Gomora...
      • pajdeczka Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 10:55
        gwen_verdon napisała:

        > Znam ten problem aż nazbyt doskonale.Zdaje się,że większości katolików wydaje
        > się,że poza granicami ich religii to już tylko Sodoma i Gomora... i kurestwo
        oczywiście.
        • gwen_verdon Re: katolicy i ateisci 22.02.03, 18:26
          przede wszystkim, a nie "i" !:) Pozdrawiam wszystkich dzielnych nie-katolików.
    • Gość: małgosia Re: katolicy i ateisci IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 13:15
      nie rozumiem, po co niewierząca osoba przymuje kolędę?
      • pajdeczka Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 13:19
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > nie rozumiem, po co niewierząca osoba przymuje kolędę?

        Ano, albo żeby wkurzyć księdza, albo "bo tak wypada".
      • Gość: melmire Re: katolicy i ateisci IP: *.abo.wanadoo.fr 11.02.03, 13:43
        A nie zauwazylas ze ksiadz do WSZYSTKICH drzwi puka? Nawet tam gdzie doskonale
        wie ze i tak mu nie otworza? Tzn. nie puka do wszystkich, do nas juz nie
        (ostatnim razem podczas uroczej akcji "2OOO malzenstw na rok 2000") bo bardzo
        niemilo potraktowalysmy jego sugestie (wygloszona zaraz po otwarciu drzwi) ze
        mama mnie w grzechu wychowuje............i pomyslec ze moja biedna mama nawet
        mnie ochrzcila i na religie pedzala...........
      • Gość: miregal niewierzaca osoba przyjmuje kolede IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.03, 13:48
        bo jej mama i siostra sa wierzace a ona akurat byla sama w domu. mama mnie
        poprosila.
    • Gość: Lena Re: katolicy i ateisci IP: 80.48.96.* 11.02.03, 13:48
      Byłam w Indiach w Mathurze, gdzie urodził się Kriszna. W świątyni w
      zafascynowaniu patrzyłam na landrynkowe obrazki, słuchałam walenia we wielkie
      metalowe talerze i zastanawiałam sie czy np. w Rzymie, Ludres, Częstochowie czy
      innym katolickim świętym miejscu człowiek innej wiary czuje to samo co ja.
      Byłam w Betlejem, pod ścianą płaczu w Jerozolimie, byłam w wielu świętych
      miejscach Islamistów.Na Sri Lance idę do dagoby ale też do kościoła
      katolickiego. Mam świadomość,że Bóg jest jeden a my - ludzie mamy wolną wolę.
      Mogę wierzyć w Chrystusa, Krisznę, Mahometa? Czy to ma znaczenie? Nie ma.
      Niestety i dla dobrego i dla złego człowieka nie ma. Kazdy z religi weźmie to
      co uważa za słuszne. I zły i dobry.
      Jeżeli przyjmujesz księdza, to myślę,że albo wierzysz albo obawiasz się, że cos
      tam we wszechświecie jest i lepiej sie zaasekurować.
      Moim zdaniem rozliczani będziemy za dobre i złe a nie za gorliwe bicie czołem.
      Pozdrowienia.
      • pajdeczka Re: katolicy i ateisci 11.02.03, 13:59
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Byłam w Indiach w Mathurze, gdzie urodził się Kriszna. W świątyni w
        > zafascynowaniu patrzyłam na landrynkowe obrazki, słuchałam walenia we wielkie
        > metalowe talerze i zastanawiałam sie czy np. w Rzymie, Ludres, Częstochowie
        czy
        >
        > innym katolickim świętym miejscu człowiek innej wiary czuje to samo co ja.
        > Byłam w Betlejem, pod ścianą płaczu w Jerozolimie, byłam w wielu świętych
        > miejscach Islamistów.Na Sri Lance idę do dagoby ale też do kościoła
        > katolickiego. Mam świadomość,że Bóg jest jeden a my - ludzie mamy wolną wolę.
        > Mogę wierzyć w Chrystusa, Krisznę, Mahometa? Czy to ma znaczenie? Nie ma.
        > Niestety i dla dobrego i dla złego człowieka nie ma. Kazdy z religi weźmie to
        > co uważa za słuszne. I zły i dobry.
        > Jeżeli przyjmujesz księdza, to myślę,że albo wierzysz albo obawiasz się, że
        cos
        >
        > tam we wszechświecie jest i lepiej sie zaasekurować.
        > Moim zdaniem rozliczani będziemy za dobre i złe a nie za gorliwe bicie czołem.
        > Pozdrowienia.

        I tą wypowiedzią, jak zwykle zresztą bardzo rozsądną, moglibyśmy zakończyć ten
        wątek. W sumie problem raczej sprowadza się to tego, po co przyjęła księdza, a
        nie, dlaczego jest nie wierząca.
        Moim skromnym zdaniem najbardziej po śmierci powinni oberwać "katolicy" źle
        interpretujący przykazania boskie. A takich jest najwięcej. Ja mam czyste
        sumienie.
        • Gość: KR$ Re: katolicy i ateisci IP: *.riz.pl 11.02.03, 16:08
          pajdeczka napisała:

          > Gość portalu: Lena napisał(a):
          >
          > > Byłam w Indiach w Mathurze, gdzie urodził się Kriszna. W świątyni w
          > > zafascynowaniu patrzyłam na landrynkowe obrazki, słuchałam walenia we wiel
          > kie
          > > metalowe talerze i zastanawiałam sie czy np. w Rzymie, Ludres, Częstochowi
          > e
          > czy
          > >
          > > innym katolickim świętym miejscu człowiek innej wiary czuje to samo co ja.
          >
          > > Byłam w Betlejem, pod ścianą płaczu w Jerozolimie, byłam w wielu świętych
          > > miejscach Islamistów.Na Sri Lance idę do dagoby ale też do kościoła
          > > katolickiego. Mam świadomość,że Bóg jest jeden a my - ludzie mamy wolną wo
          > lę.
          > > Mogę wierzyć w Chrystusa, Krisznę, Mahometa? Czy to ma znaczenie? Nie ma.
          > > Niestety i dla dobrego i dla złego człowieka nie ma. Kazdy z religi weźmie
          > to
          > > co uważa za słuszne. I zły i dobry.
          > > Jeżeli przyjmujesz księdza, to myślę,że albo wierzysz albo obawiasz się, ż
          > e
          > cos
          > >
          > > tam we wszechświecie jest i lepiej sie zaasekurować.
          > > Moim zdaniem rozliczani będziemy za dobre i złe a nie za gorliwe bicie czo
          > łem.
          > > Pozdrowienia.
          >
          > I tą wypowiedzią, jak zwykle zresztą bardzo rozsądną, moglibyśmy zakończyć
          ten
          > wątek. W sumie problem raczej sprowadza się to tego, po co przyjęła księdza,
          a
          > nie, dlaczego jest nie wierząca.
          > Moim skromnym zdaniem najbardziej po śmierci powinni oberwać "katolicy" źle
          > interpretujący przykazania boskie. A takich jest najwięcej. Ja mam czyste
          > sumienie.


          -----> Gówno prawda - jesteś na bakier z dekalogiem więc sorry ale idziesz do
          czyścca (a jako, że ten wymyślili biskupi w VI wieku n.e. by ściagac kase za
          odpusty to jedziesz na dol smazyc sie na wiecznosc). Osoba zakladajaca ten
          watek ma niestety racje - ateisci sa w naszym kraju uwazani za osoby
          nienormalne i podejrzane ideowo. Ksiedza nie wpuszczam (nie udaje rowniez, ze
          mnie nie ma) ale nie widze niczego zlego we wpuszczeniu go do domu i
          porozmawianiu (byle kulturalnym i pozbawionym zarzucania mi grzeszenia itp.) -
          ostatecznie po księdzu można spodziewać się, że jest osobą dobrą. Z księżmi i
          zakonninkami romawiam również w pociągu, samolocie ale zawsze jasno wyznaczam
          granicę poza którą nie pozwalam spychać dyskusji - ja ich nie przekonuję że
          boga nie ma więc niech oni nie probuja mnie nawracac.
          • Gość: julka Re: katolicy i ateisci IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 16:38
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            > -----> Gówno prawda - jesteś na bakier z dekalogiem więc sorry ale idziesz d
            > o
            > czyścca (a jako, że ten wymyślili biskupi w VI wieku n.e. by ściagac kase za
            > odpusty to jedziesz na dol smazyc sie na wiecznosc). Osoba zakladajaca ten
            > watek ma niestety racje - ateisci sa w naszym kraju uwazani za osoby
            > nienormalne i podejrzane ideowo.

            ****
            Moim zdaniem największym problemem ludzi w naszym kraju jest to, że nie mają
            odwagi żyć po swojemu i według własnych zasad. Od razu sami czują sie
            nienormalni i podejrzani ideowo, a przede wszystkim zaniedbujący swój wizerunek
            osoby "takiej jak wszyscy"...


            Ksiedza nie wpuszczam (nie udaje rowniez, ze
            > mnie nie ma) ale nie widze niczego zlego we wpuszczeniu go do domu i
            > porozmawianiu (byle kulturalnym i pozbawionym zarzucania mi grzeszenia itp.) -

            > ostatecznie po księdzu można spodziewać się, że jest osobą dobrą. Z księżmi i
            > zakonninkami romawiam również w pociągu, samolocie ale zawsze jasno wyznaczam
            > granicę poza którą nie pozwalam spychać dyskusji - ja ich nie przekonuję że
            > boga nie ma więc niech oni nie probuja mnie nawracac.

            ***Brawo! Własnie tak powinno być.
            • lyche1 Re: A moim zdaniem 11.02.03, 17:59
              Zależy to wszystko od odwagi danego "stadła" lub człowieka
              Mój brat od 12 lat jest tylko po cywilnym ślubie. Kościelnego nie wziął, bo w
              czasie,kiedy się żenił nie miał zbyt dużo pieniędzy. Oczywiście ksiądz swoje
              zaśpiewał, dołożyło się do tego kilka innych spraw i brat i bratówka podjęli
              decyzję, że nie będą brali ślubu kościelnego. W mojej dalszej "wiejskiej"
              rodzinie powstała natychmiast plotka iż moja bratówka jest jechowa. Na koniec
              dodam tylko iż czasy jednak się zmieniają i idzie ku lepszemu. Mój cioteczny
              brat "ten ze wsi" żyje na kocią łapę od 6 lat ze swoją dziewczyną. Ale to już
              wedle "wiejskiego" wymiaru sprawiedliwości inna sprawa.....
              I tak jak z tym wiejskim wymiarem sprawiedliwości jest też z zagorzałymi
              katolikami :)))))
          • pajdeczka Tak wygląda praktykujący katolik w tym kraju: 12.02.03, 11:35
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            >
            >
            > -----> Gówno prawda - jesteś na bakier z dekalogiem więc sorry ale idziesz d
            > o
            > czyścca (a jako, że ten wymyślili biskupi w VI wieku n.e. by ściagac kase za
            > odpusty to jedziesz na dol smazyc sie na wiecznosc). Osoba zakladajaca ten
            > watek ma niestety racje - ateisci sa w naszym kraju uwazani za osoby
            > nienormalne i podejrzane ideowo. Ksiedza nie wpuszczam (nie udaje rowniez, ze
            > mnie nie ma) ale nie widze niczego zlego we wpuszczeniu go do domu i
            > porozmawianiu (byle kulturalnym i pozbawionym zarzucania mi grzeszenia itp.) -

            > ostatecznie po księdzu można spodziewać się, że jest osobą dobrą. Z księżmi i
            > zakonninkami romawiam również w pociągu, samolocie ale zawsze jasno wyznaczam
            > granicę poza którą nie pozwalam spychać dyskusji - ja ich nie przekonuję że
            > boga nie ma więc niech oni nie probuja mnie nawracac.
            • Gość: KR$ Nie jestem katolikiem... IP: *.riz.pl 12.02.03, 13:54
              gluptaku - podczas czytania tekstu najwazniejsze jest jego rozumienie a nie
              przelecenie trzydziestu linijek...

              A katolik w naszym kraju wyglada tak jak ty - nawet nie zna zasad swojej wiary
              za to wydaje mu sie, ze pozjadal wszystkie rozumy.



              pajdeczka napisała:

              > Gość portalu: KR$ napisał(a):
              >
              > >
              > >
              > > -----> Gówno prawda - jesteś na bakier z dekalogiem więc sorry ale idzi
              > esz d
              > > o
              > > czyścca (a jako, że ten wymyślili biskupi w VI wieku n.e. by ściagac kase
              > za
              > > odpusty to jedziesz na dol smazyc sie na wiecznosc). Osoba zakladajaca ten
              >
              > > watek ma niestety racje - ateisci sa w naszym kraju uwazani za osoby
              > > nienormalne i podejrzane ideowo. Ksiedza nie wpuszczam (nie udaje rowniez,
              > ze
              > > mnie nie ma) ale nie widze niczego zlego we wpuszczeniu go do domu i
              > > porozmawianiu (byle kulturalnym i pozbawionym zarzucania mi grzeszenia itp
              > .) -
              >
              > > ostatecznie po księdzu można spodziewać się, że jest osobą dobrą. Z księżm
              > i i
              > > zakonninkami romawiam również w pociągu, samolocie ale zawsze jasno wyznac
              > zam
              > > granicę poza którą nie pozwalam spychać dyskusji - ja ich nie przekonuję ż
              > e
              > > boga nie ma więc niech oni nie probuja mnie nawracac.
    • Gość: miregal jejku, ale gromy na moja jedna glowe :P IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.03, 19:25
      a pajdeczka i julka to mnie chyba po tym watku znienawidzily na amen, julce
      nawet nie odpowiada ze moja przyjaciolka choruje

      asekurancko pozdrawiam :P
      • wild i nawet jęzor już wywaliła... lekarza nie księdza! 11.02.03, 21:27
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > a pajdeczka i julka to mnie chyba po tym watku znienawidzily na amen, julce
        > nawet nie odpowiada ze moja przyjaciolka choruje
        >
        > asekurancko pozdrawiam :P

        jakiś taki biały... co to? :)
        • Gość: miregal Re: i nawet jęzor już wywaliła... lekarza nie ksi IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.03, 10:52
          wild napisał:

          > Gość portalu: miregal napisał(a):
          >
          > > a pajdeczka i julka to mnie chyba po tym watku znienawidzily na amen, julc
          > e
          > > nawet nie odpowiada ze moja przyjaciolka choruje
          > >
          > > asekurancko pozdrawiam :P
          >
          > jakiś taki biały... co to? :)

          za duzo siedze w internecie i juz tak cala wyblaklam :)
    • Gość: Lena Re: katolicy i ateisci IP: 80.48.96.* 12.02.03, 00:46
      Piszecie o sekowaniu niewierzących a ja ... nic takiego nie wiedzę. Mam wśród
      znajomych zdeklarowanych ateistów i mam wrażenie, że już czasem męczą
      ostentacyjnym afiszowaniem się i podkreślanie swojej niewiary. Nawet czasem
      podejrzewaja,że jakieś niepowodzenia życiowe spowodowane są właśnie ,że
      wierzący ich "usadzają".
      Pajdeczka ma rację, nikt nie musi przyjmować księdza po kolędzie. Kolęda to
      wizyta duszpasterska i jeśli czyjaś dusza paść się nie chce na chrystusowym
      polu to nie ma takiego obowiązku. To tak jakby zaprosić, przyjąć gościa i
      powiedzieć mu, że opowiada na prawo i lewo kłamstwa tylko dlatego, że w to co
      mówi nie wierzymy. A może by tak zaprosić swojego szefa i powiedzieć mu co o
      nim myslisz ! A może tak teściowej ? Niezbyt miłej kolezance?
      • lyche1 Re: katolicy i ateisci 12.02.03, 00:54
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Mam wśród znajomych zdeklarowanych ateistów i mam wrażenie, że już czasem
        męczą ostentacyjnym afiszowaniem się i podkreślanie swojej niewiary. Nawet
        czasem podejrzewaja,że jakieś niepowodzenia życiowe spowodowane są właśnie ,że
        > wierzący ich "usadzają".
        Lena ja akurat na odwrót mam obok siebie w pracy zwariowaną dewotkę. I wierz mi
        robi tyle samo szkody co Twoi ateiści. Przez cały czas jak się znamy czeka agby
        mi się noga gdzieś podwinęła - miałaby wytłumaczenie iż jest to kara za grzech
        niechodzenia do kościoła. To też jest wpieniające. Chodzę czy nie chodzę.
        Nikogo to nie powinno wzruszać. To ja śię będę rozliczć przd Panem
        > Pajdeczka ma rację

        Tu się zgadzam.

        Jak tam dyżutr?
    • Gość: MichalW. Czym jest Kościół? IP: 195.245.224.* 14.02.03, 11:21
      Kościół to nie tylko duchowni. Kościół to Chrystus - jego Głowa, i ogół
      wierzących - "reszta Ciała", czyli ci, którzy już przeszli przez ziemskie życie
      i są już w chwale niebieskiej (święci) lub przechodzą oczyszczenie przed
      wejściem do niej (dusze czyśćcowe), my, którzy żyjemy na ziemi obecnie, i ci,
      którzy przyjdą po nas. Kościół to nie tylko instytucja, to wspólnota, w której
      wierzący mają osiągnąć zbawienie. Nie ma zbawienia poza nią, gdyż "spodobało
      się Panu zbawić ludzi nie pojedynczo, ale we wspólnocie". Nie stawiajcie się
      więc poza Kościołem, bo to grozi potępieniem. Uczestnictwo w nim jest
      koniecznym warunkiem zbawienia. Kościół nie jest wymysłem kleru, ale pomysłem
      samego Boga, wspólnotą ludzi tej samej drogi. Bóg chce, by zbawienie dotarło do
      wszystkich ludzi, dlatego Kościół nie może nie głosić Ewangelii. Misje należą
      do stałych jego zadań nieprzerwanie od 2000 lat. Można nie chcieć być
      ewangelizowanym, nie należy jednak się obrażać, gdy ktoś próbuje to robić. W
      dzisiejszych czasach już nikt nie zmusza do przyjęcia wiary i nikt nie robi
      przeszkód, gdy się chce wspólnotę opuścić.

      Tak człowiek wiary powinien pojmować Kościół. Ja wiem, że praktyka jest bardzo
      różna. Wiara wielu ludzi jest bardzo płytka, nie dostrzegają głębi, jaka
      drzemie w chrześcijaństwie. Wielu nie spotkało Chrystusa osobiście, nie umieją
      zrozumieć, że dróg do Boga jest właściwie tyle, ilu ludzi w Kościele. Ale znów:
      w Kościele, a nie poza nim.

      Religia nie jest sprawą prywatną każdego człowieka. Religia domaga się tego, by
      była wyznawana publicznie. Wolność religii zawiera w sobie m.in. właśnie prawo
      do publicznego jej wyznawania. Podobie niewierzącemu wolno głosić, że nie
      wierzy. Nikt nie powinien się na to oburzać. Ale też nikomu nie wolno obrażać
      wartości przez kogoś wyznawanych. Wolność słowa nie może byc absolutna, musi
      mieć swoje granice.

      I znowu: wiem, że praktyka bywa zupełnie inna. Wciąż w naszym społeczeństwie
      zbyt mało tolerancji dla wierzących, wierzących inaczej czy niewierzących. Przy
      czym podkreślić należy, że dla chrześcijanina tolerowanie bliźnich to o wiele
      za mało; chrześcijanin winien kochać bliźnich. Wierzy, że największym dobrem
      człowieka jest zbawienie, dlatego, powodowany miłością, powinien głosić
      Ewangelię tym, którzy jej nie znają. Potrzebny jest przy tym takt i
      delikatność, których nieststy czasem brakuje.

      Tak jak społeczeństwu polskiemu brakuje świadomych obywateli, tak też
      Kościołowi polskiemu brak świadomych wiernych. W większości pewnie chodzi o tę
      samą grupę. Podejmowanie odpowiedzialności za wspólnotę, obojętnie czy świecką
      czy kościelną, jest cechą ludzi dojrzałych. Tak wielu Polakom jej brak - to
      przykre i smutne. Wychowywanie społeczeństwa to paląca potrzeba dzisiejszych
      czasów i winno być jednym z najważniejszych celów elit społecznych, ale też i
      Kościoła. Niestety rządzącym łatwiej sterować nieświadomym i bezwolnym
      społeczeństwem. To świadome zaniechanie ma i będzie miało opłakane skutki.
      W sferze kościelnej wiele dobrego robią ruchy odnowy Kościoła: wychowują ludzi
      głęboko wierzących, słusznie więc cieszą się poparciem hierarchii. Zachęcam do
      wejścia w nie wszystkich szczerze zatroskanych o swoją wiarę i o Kościół.

      Dołączam pozdrowienia.
      • Gość: małgosia Re: Czym jest Kościół? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 11:53
        masz rację
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka