gwiazdeczkaa7
10.08.06, 12:21
Wczoraj mój chłopak zerwał ze mną. Nie jest to pierwszy raz z jego strony( w
nerwach rzucał słowo zrywam czesto ale czasem puszczałam to płazem szybko
zapominając), ale teraz to już naprawdę przegiął tak bardzo po raz drugi. Gdy
pierwszy raz przegiął to z czasem zapomniałam o tym mimo ze bardzo mnie to
bolało, ale z miłosci wybaczyłam. Cięzko mi bo bylismy razem 5 lat i moje
uczucie do niego jest tak bardzo wielki i szczere a on to zniszczył i
odtrącił mie. Zerwał że mną tak naprawdę bez powodu. Chodziło mu o to ze ja
go niby okłamałam z pewna sprawą. Wmawia sobie że coś się stało co on
przypuszcza ale ja niczego nie widziałam i mówie mu prawde ze ja naprawdę o
tym nie wiedziałam i nic nie widziałam żeby takie coś się stało. A ja na
pewno się nie mylę bo miały miejsce takie sytuacje co na pewno bym to
zobaczyła jak by się takie coś stało. (nie chce mówic konkretnie o co chodzi)
Ale on wkręca sobie korbe szuka swiadków wśród znajomych którzy tez mogli to
widziec. Wszyscy mowia mu ze nic takiego sie wtedy nie stało, ale on dalej
swoje. Podpuszczał mnie nie raz ze mam mu powiedziec prawde ze go kłamie itd.
Ale ja naprawdę przysiegłam mu na wszystko ze nic takiego nie widziałam co on
mi wpiera! To naprawde jest chore ze on mi tak próbuje wmówić. Ta sprawa
poruszona była ok 2 misiące temu tłumaczyłam mu wszystko, kuzyn tez mu
tłumaczył. Wydawało się ze w koncu mu uświadomilismy prawdę ale... po
miesiącu znowu wybuchnął o ta sprawę wyzywając mnie od kłamczuch, wyganiał z
domu ze słowami spie..j, niechcę cię już nigdy widziec. Wczoraj znow
wybuchnął o to że żle zamykałam drzwi na klucz że ich niedocisnałm a one sie
ciezko zamykają, ze je popsuję. A ja je docisnąłm ale nie umiałam az tak
mocno jak on by chciał, nie mam tyle siły:( I od tego sie zaczęlo pozniej
mnie popchał (nie pierwszy raz) ze wpadłam na głośnik z dvd i go przewróciłam
ale złapałam zanim spadł na ziemnię. Wydarł sie na mnie ze co ja robie ze mu
wszystko psuje, a przeciez to on mnie popchał ze straciłam równowage i na to
wpadłam. Póżniej pisał mi jeszcze w smsach ze nienawidzi mnie ja wroga, ze
nie chce mnie znac. A najbardziej zabolało mnie to że napisał tak" I TAK
MIAŁEM Z TOBA ZERWAC PRZED WYJAZDEM (mozliwe ze za miesiac wyjedzie do pracy
za granice na 3 miesiace) ZA TO ZE MNIE OKŁAMAŁAS Z TAMTĄ SYTUACJĄ (chodzi o
to co pisałam wyzej ze ja go nie okłamałam bo nic takiego nie widziałam i nie
miało miejsca)". Czyli wykorzystywał mnie i moje dobre serce, że sie tak
starałam, pomagam mu wspieram. A to on powinien o mnie zabiegac bo to co
zrobił we wcześniejszej kłotni to przeszło swoje granice:(
Jeszcze jest do tego stopnia wredny ze na gg wczoraj pozno wieczorem mial
opis na gg TO JUZ JEST KONIEC NA ZAWSZE. Jak mozna byc tak wrednym, serce mi
sie kraja ze tak mnie potraktował a ja jestem niewinna:(
Zawsze go jakos tłumaczyłam ze to w nerwach robi, ze jakos mu pomoge zeby był
inny ale on nie potrafi sie zmienic.
Powiedzcie czemu ja sie jeszcze zamartwiam tym? To ja powinnam go olać... Co
ta miłość robi z luźmi...
Dodajcie mi otuchy i powiedzcie czy dobrze sie stało ze ten 5-letni związek
sie skonczył? Tyle razy to ja go próbowałam ratować starac sie, ale to tylko
ja:( Czy on sie kiedyś zmieni?
Ciężko mi ale muszę dać radę.