Dodaj do ulubionych

Tak bardzo mnie zranił...

10.08.06, 12:21
Wczoraj mój chłopak zerwał ze mną. Nie jest to pierwszy raz z jego strony( w
nerwach rzucał słowo zrywam czesto ale czasem puszczałam to płazem szybko
zapominając), ale teraz to już naprawdę przegiął tak bardzo po raz drugi. Gdy
pierwszy raz przegiął to z czasem zapomniałam o tym mimo ze bardzo mnie to
bolało, ale z miłosci wybaczyłam. Cięzko mi bo bylismy razem 5 lat i moje
uczucie do niego jest tak bardzo wielki i szczere a on to zniszczył i
odtrącił mie. Zerwał że mną tak naprawdę bez powodu. Chodziło mu o to ze ja
go niby okłamałam z pewna sprawą. Wmawia sobie że coś się stało co on
przypuszcza ale ja niczego nie widziałam i mówie mu prawde ze ja naprawdę o
tym nie wiedziałam i nic nie widziałam żeby takie coś się stało. A ja na
pewno się nie mylę bo miały miejsce takie sytuacje co na pewno bym to
zobaczyła jak by się takie coś stało. (nie chce mówic konkretnie o co chodzi)
Ale on wkręca sobie korbe szuka swiadków wśród znajomych którzy tez mogli to
widziec. Wszyscy mowia mu ze nic takiego sie wtedy nie stało, ale on dalej
swoje. Podpuszczał mnie nie raz ze mam mu powiedziec prawde ze go kłamie itd.
Ale ja naprawdę przysiegłam mu na wszystko ze nic takiego nie widziałam co on
mi wpiera! To naprawde jest chore ze on mi tak próbuje wmówić. Ta sprawa
poruszona była ok 2 misiące temu tłumaczyłam mu wszystko, kuzyn tez mu
tłumaczył. Wydawało się ze w koncu mu uświadomilismy prawdę ale... po
miesiącu znowu wybuchnął o ta sprawę wyzywając mnie od kłamczuch, wyganiał z
domu ze słowami spie..j, niechcę cię już nigdy widziec. Wczoraj znow
wybuchnął o to że żle zamykałam drzwi na klucz że ich niedocisnałm a one sie
ciezko zamykają, ze je popsuję. A ja je docisnąłm ale nie umiałam az tak
mocno jak on by chciał, nie mam tyle siły:( I od tego sie zaczęlo pozniej
mnie popchał (nie pierwszy raz) ze wpadłam na głośnik z dvd i go przewróciłam
ale złapałam zanim spadł na ziemnię. Wydarł sie na mnie ze co ja robie ze mu
wszystko psuje, a przeciez to on mnie popchał ze straciłam równowage i na to
wpadłam. Póżniej pisał mi jeszcze w smsach ze nienawidzi mnie ja wroga, ze
nie chce mnie znac. A najbardziej zabolało mnie to że napisał tak" I TAK
MIAŁEM Z TOBA ZERWAC PRZED WYJAZDEM (mozliwe ze za miesiac wyjedzie do pracy
za granice na 3 miesiace) ZA TO ZE MNIE OKŁAMAŁAS Z TAMTĄ SYTUACJĄ (chodzi o
to co pisałam wyzej ze ja go nie okłamałam bo nic takiego nie widziałam i nie
miało miejsca)". Czyli wykorzystywał mnie i moje dobre serce, że sie tak
starałam, pomagam mu wspieram. A to on powinien o mnie zabiegac bo to co
zrobił we wcześniejszej kłotni to przeszło swoje granice:(
Jeszcze jest do tego stopnia wredny ze na gg wczoraj pozno wieczorem mial
opis na gg TO JUZ JEST KONIEC NA ZAWSZE. Jak mozna byc tak wrednym, serce mi
sie kraja ze tak mnie potraktował a ja jestem niewinna:(
Zawsze go jakos tłumaczyłam ze to w nerwach robi, ze jakos mu pomoge zeby był
inny ale on nie potrafi sie zmienic.
Powiedzcie czemu ja sie jeszcze zamartwiam tym? To ja powinnam go olać... Co
ta miłość robi z luźmi...

Dodajcie mi otuchy i powiedzcie czy dobrze sie stało ze ten 5-letni związek
sie skonczył? Tyle razy to ja go próbowałam ratować starac sie, ale to tylko
ja:( Czy on sie kiedyś zmieni?

Ciężko mi ale muszę dać radę.
Obserwuj wątek
    • aagniieeszkaa Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 12:43
      Zastanów się co ty robiłaś z facetem przez te 5 lat. Masz jeszcze szanse na
      normalne życie, ale po tym to opisałaś powinnaś coś zmienić w swoim życiu, bo
      miłość miłością, ale żeby dać się tak tarktować, to trzeba mieć zaniżone
      poczucie wartości, albo inne problemy. Zmiany jak zwykle, trzeba zacząć od
      siebie, kogoś nie da się zmenić. Życzę dużo szczęścia, a jego olej, bo stara
      mądrość ludowa mówi, że jak chłop raz podniesie rękę (dla mnie szturchanie jest
      rekoczynem) to już się to będzie powtrzało.
    • polinezya Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 12:48
      Nie zmieni się, w to nie wierz. Rozumiem, że nadal go kochasz i najchętniej
      dalej próbowałabyś coś z tym zrobić ale to byłby błąd. Niestety nic mądrego Ci
      nie napiszę poza tym co wiadomo większości: czas leczy rany. Masz prawo teraz
      płakać, być zła ale rób to poza jego oczyma. Z facetem zerwij kontakt
      całkowicie. W przyszłości nie pożałujesz tej decyzji.
    • iberia30 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 12:52
      po ile macie lat?Bo chyba nie wiecej jak 19-20?Dziecinada.
      • gwiazdeczkaa7 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 13:02
        ja mam 22 a on 24.

        Dla mnie to nie jest dziecinne tylko koszmarnie trudne:(
    • nieodpowiedzialna Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 12:54
      zostaw go... to nic nie warty dupek...
    • simon_r Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 12:57
      Powiem tak.... ten facet Cię nie chce!!!
      A TY zbyt mocnio się go trzymasz... być może on też ma w tej sytuacji jakieś
      wyrzuty sumienia lub poczucie winy gdy chce Cię rzucić a Ty mu mówisz, że go
      kochasz i wybaczasz i dlatego brak mu konsekwencji... może dlatego włąsnie tak
      źle Cię traktuje żeby wreszcie od Ciebie usłyszeć, że też masz tego dość.. wtdy
      będzie mu łatwiej odejść... wiem jest to rodzaj tchórzostwa... ale jest to
      tchórzostwo z obu stron - jego bo nie potrafi być zdecydowany a Twoje bo boisz
      się życia bez niego... bo niby nikogo już nie znajdziesz albo cos w tym
      rodzaju... BZDURA.
      Nie ma sensu na siłe kogoś zatrzymywać bo tylko oboje będziecie się męczyć.. on
      się nie zmieni.. co najwyżej będzie przez chwile się starał aż znowu w nim
      wykipi i sytuacja powróci.
    • carmen29 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 13:47
      5 lat to szmat czasu. Łatwo jest dać komuś poradę ale nie wiadomo jakby ten ktoś
      się zachował w takiej sytuacji jak ty. Uważam że powinnaś sobie to przemyśleć i
      zastanowić się czy tak naprawdę go kochasz czy tylko jesteś przywiązana do niego
      i strach bycia niezależną przeraża cię. Nie jestem dobrym psychologiem ale
      uważam że powinnaś (chociaż to będzie trudne dla ciebie) stanąć na nogi. Porażka
      zawsze boli ale z czasem przechodzi zwłaszcza wtedy gdy na swej drodze spotykasz
      bardziej interesującego mężczyznę, który cię szanuje.
      Nie chcę źle mówić o twoim chłopaka ale wydaje misię że on ma coś "nie równo pod
      sufitem" . Specjalnie cchce obarczyć cię winą abyś może ty z nim zerwała i aby
      mu problem zniknął. Nie jestem tego pewna czy on tak bardzo cię kocha i chce
      twego szczęścia czy też jest egoistą i myśli o sobie. Nie umie przyznać się do
      błędu bo sam nie wie czego chce. Boi się cię stracić ale z drugiej strony
      chciałby żyć bez ciebie więc wolałby abyś ty podjęła tę decyzję o zerwaniu a nie
      on. Czasami ludziom się wydaję że jesli ta druga strona zerwie to będzie
      bardziej czuła się winna niż ta strona która nie zerwała. ja wiem ze swojej
      strony że to zależy od psychiki i przeważnie jest tak że obydwie strony cierpią
      i zawsze wspominają tą osobę. Zawsze się czegoś żałuje.
      Nie chciałabym tu być natrętem ale uważam że powinnaś udać się do psychologa i
      pogadać bo nikt tak jak on nie pomoże ci rozwiązać twoich problemów. Żadna
      koleżanka nie pomoże. Powinnaś sobie podnieś poziom serotoniny być bardziej
      szczęśliwa i dowartościowywać siebie a nie zadawać się z takimi palantami którzy
      chcą cię w coś wplątać aby wyjść z tego cało i wiecznie mają pretensje. Nie bądź
      tą osobą, która ma być do bicia i wyzyskiwania. Bo takie życie nie ma przyszłości.
      Sądzę że sobie poradzisz a kiedyś zrozumiesz że on nie jest chamem tylko wielkim
      wybawcą że uwolnił cię z tego związku. Ten związek nie wyszedł by ci na dobre.
      Cały czas by cię obwiniał a ty cały czas byś winiła siebie że coś źle zrobiłaś a
      nie na tym polega miłość. Jeszcze byś wpadła w jakąś depresje i nic by ci to nie
      dało bo byś upadła na samo dno. Mężczyźni szanują kobiety wtedy kiedy one
      szanują siebie i nie dadzą sobą żądziź psychicznie. Najważniejsze to być
      asertywną czyli umieć powiedzieć NIE. Powodzenia
    • margie Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 13:51
      odpadlam w polowie czytania....
    • maialina1 gwiazdeczko... 10.08.06, 13:54
      Zal mi ciebie, bo masz takie klapki na oczach ze nie tylko nie widzisz ze on
      cie nie chce, ale w ogole - jhak na moj gust - nawet cie nie lubi. Ale tak
      koncza wszystkie dziewczyny ktore sie narzucaja.
      Co to znaczy "powiedzial zrywam, a ja wybaczylam"??? Przeciez on chcial sie
      ciebie pozbyc, a nie wrocic do twoich lask!!
      Z tego co piszesz, to probowal wszystkiego, po zlemu i po dobremu, zeby tylko
      sie ciebie pozbyc. A ty mu "wybaczalas" :) W ogole CO mu wybaczalas? Przeciez
      to nielogiczne!! Wybacza to sie komus kto zrobil cos zlego i pozalowal, i chce
      wrocic do lask.
      A ty w ogole dalej w swoim swiecie jestes, z klapkami na oczach.
    • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 13:59
      Poza tym traktuje cie jak SMIECIA, JESTES DLA NIEGO SMIECIEM!!
      Do mnie nikt nigdy w zyciu nie osmielil sie powiedziec "spier..j", a co dopiero
      osoba ktora niby mnie kocha!
      Podpuszcza, wyrzuca, wyzywa, popycha, matko! normalnie patologia jak w 30-
      letnim malzenstwie alkoholikow.
      "Póżniej pisał mi jeszcze w smsach ze nienawidzi mnie ja wroga, ze
      > nie chce mnie znac"
      heheheeh :) ale ty dalej chcesz :) bo przeciez to jedyny facet na ziemi!
    • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:02
      "Czyli wykorzystywał mnie i moje dobre serce, że sie tak
      starałam, pomagam mu wspieram."


      Ale przeciez on wcale cie o to nie prosil. SAMA sie wykorzystywalas, nie on
      ciebie.

      "A to on powinien o mnie zabiegac bo to co
      zrobił we wcześniejszej kłotni to przeszło swoje granice:("

      On nic nie powinien, bo nie ma do ciebie zadnego szacunku. Musial cie
      potraktowal jak szmate utarzana w psim g..nie zebys sie w koncu ocknela i mu
      dala spokoj, a ty dalej swoje, dalej sie narzucalas.
      Z takimi jak ty inaczej sie nie da. Ja gdybym byla facetem to tez bys mnie
      doprowadzila do granic wytrzymalosci. Moze nie posunelabym sie tak daleko jak
      twoj facet, bo mam szacunek do ludzi, nawet tych ktorych nie lubie, i mam
      troche kultury osobistej, ale z pewnoscia po dobroci by sie z toba nie dalo.
    • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:05
      gwiazdeczkaa7 napisała:

      > Zawsze go jakos tłumaczyłam ze to w nerwach robi, ze jakos mu pomoge zeby był
      > inny ale on nie potrafi sie zmienic.


      Twoja bezczelnosc przechodzi wszelkie granice!!



      > Dodajcie mi otuchy i powiedzcie czy dobrze sie stało ze ten 5-letni związek
      > sie skonczył?

      STALO SIE PO PROSTU CUDOWNIE!!!



      Tyle razy to ja go próbowałam ratować starac sie, ale to tylko
      > ja:( Czy on sie kiedyś zmieni?


      Tak, kiedy sie zakocha. Ale z penowscia nie w tobie. Tobie, z takim namolnym
      charakterem trudno bedzie niestety znalezc jakas bratnia dusze.
      Przykro mi to mowic, ale to ty powinnas sie zmienic.

      • krokodylek678 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:18
        maialina jezus uspokoj sie dziewczynie jest ciezko a to ze chcesz jej widocznie
        cos wytlumacyc nie znaczy ze masz ja ponizac juz nie mowiac o byciu niemilym
        ogolnie. Jak ktos moze miec "namolny charakter" ?
        • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:20
          no.... ze narzuca sie, jest namolna, jest jej "za duzo".
          • krokodylek678 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:28
            ale to chyba nie znaczy ze mozesz ja naznaczac ze z nikim juz nigdy nie bedzie
            dopoki sie nie zmieni. to ze teraz wpadla w taka pulapke "nie puszczania go"
            nie znaczy ze to nie zalezalo od tego co bylo na samym poczatku z nim. wg mnie
            bardzo mozliwe ze jesli jest wszystko we wzglednym porzadku ze strony faceta to
            ona tez jest jak najbardziej w porzadku od poczatku do konca i nie probuje
            sobie go tak zagarniac;)
      • gwiazdeczkaa7 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:24
        Ja byłam, nachalna tak?

        To on mnie prosił o wybaczenie po tym jak mnie wyganiał z domu, szarpał, udeżył
        z pieci w nogę. To on dzwonil pierwszy i przepraszał. Nie rozpisywałam sie o
        każdym szczególe bo bym kilka stron zapisała. Wiec kobieto nie mów ze to ja
        jestem winna ze sie mu narzucałam, to on prosił a ja przebaczałam!!!
        • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:31
          O TYM NIE WSPOMNIALAS ANI SLOWEM, i z calego twojego dlugasnego opisu wyciaga
          sie generalnie jeden wniosek: on do ciebie nie mial nic a ty za nim latalas jak
          pies z kusa kita.
          Zreszta sama gdzies blizej konca napisalas ze "on sie nie staral, zawsze tylko
          ja", wiec badz konsekwentna.

          Zreszta to nie ma znaczenia.
          Obecnie zamiast plakac powinnas sie cieszyc i skakac jak tanczacy Zydzi, z
          podniesionymi w niebiosa rekami, ze JUZ MASZ TO ZA SOBA, ze pieklo skonczylo
          sie raz na zawsze. Nizej juz nie moglas upasc (w ponizaniu samej siebie przed
          nim, bo ja juz po pierwszej oznace jego niecheci unioslabym sie honorem i
          zniknela), teraz mozesz juz sie tylko podniesc, gorzej juz na pewno nie bedzie.
          • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:34
            Poza tym, mimo ze watpie w to ze ktos moze sie zakochac w tak narzucajacej sie
            osobie, to zycze ci jak najlepiej.
            Troche honoru dziewczyno, troche szacunku dla siebie, i zobaczysz ze inni tez
            cie beda szanowac.
            Jak juz pisalam: gorzej na pewno nie bedzie. Mam nadzieje ze szybko kogos
            poznasz, bo nowy facet najszybciej i najskuteczniej leczy rany.
    • lady284 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:29
      hahahah:)
      odwróć się na pięcie i żyj:) po prostu czerp z życia a nie głupolem się
      przejmujesz...eh..dziewczyny
    • lena575 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 14:59
      Tak szczerze powiedziawszy powinnaś przeprosić i błagać na kolanach by wrócił.
      A on powinie lać cię tak ze trzy razy na dzień - albo zmądrzejesz albo
      polubisz. Wybór należy do ciebie.
    • kasiaczernia Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 15:03
      O matko! Kolejna naiwna!
      Daj sobie z nim spokój. Jak facet chce zerwać to byle pretekst (wymyślony też)
      jest dobry.
      • maialina1 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 15:09
        kasiaczernia napisała:

        > O matko! Kolejna naiwna!
        > Daj sobie z nim spokój. Jak facet chce zerwać to byle pretekst (wymyślony
        też)
        > jest dobry.

        No wlasnie! Tak sie chlopak staral zeby wymyslec dobry preteks, a tu mu
        jakiegos kuzyna wezwali na poswiadczenie :)) i zepsuli caly misternie utkany
        plan :)
    • agirllikeme Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 16:02
      Gwiazdeczko!
      Doskonale Cię rozumiem, jestem w podobnej sytuacji. Oczywiście nie mogę się
      porównywać do Ciebie, bo mój półroczny związek w porównaniu do Waszych 5lat to
      pewnie nic.ALe też zostawił mnie chłopak.Moja największa miłosć, mężczyzna, dla
      którego zrobiłam wszystko.Zostawił mnie w bezczelny i chamski sposób, i to
      wtedy, kiedy najbardziej go potrzebowałam.Zostawił mnie dla innej
      kobiety.Oczywiście wg niego "to wcale tak nie jest", ale ja mam podejrzenia, że
      on z nią był wcześniej, a ja byłam tylko 'dupą na chwilę'.Nie wiem, może
      wymyślam, ale juz nie wiem co mam robić, szaleję i snuje jakieś chore wizje.
      Wiem jak to brzmi,obiektywnie patrząc, to facet jest ch**** i nie ma czego
      żałować. Ale on właśnie taki nie był. To wszystko do niego nie pasuje.
      Ale przejdę może do rzeczy;)
      Cała moja rodzina, wszystkie bliskie mi osoby mówią, że dobrze się stało. I
      pewnie tak jest. I w moim przypadku i w Twoim. Ale nam tak ciężko to zrozumieć.
      Nie można zakochanej kobiecie w żaden sposób wytłumaczyć, że ta miłość jest zła.
      Kiedyś w to nie wierzyłam. Ale tak jest.I mimo tego, że wiem, nie dociera do
      mnie, że STAŁO SIĘ DOBRZE. Bo ja ciągle tęsknię, ciągle płaczę, ciągle żałuję,
      ciągle kocham...;(
      • agirllikeme Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 16:05
        A najgorsze jest to, jak wydaje się, że już nigdy nie spotkasz kogoś takiego,
        kogoś, kto widział Cię taką, jaka jesteś naprawdę, kogoś kogo tak strasznie
        będziesz kochać. Bo ja nie wyobrażam sobie mężczyzny, którego mogłabym kochać
        chociaż w połowie tak jak mojego misiaczka;(
    • dr.tapczan rozwalił nie ten post... 10.08.06, 16:21
      Ja pierniczę, rozwalił mnie ten fragment (dla lepszej lektury pozwalam sobie w
      ten bełkot wstawić interpunkcję)

      "Wmawia sobie, że coś się stało, co on przypuszcza, ale ja niczego nie
      widziałam i mówie mu prawde, ze ja naprawdę o tym nie wiedziałam i nic nie
      widziałam, żeby takie coś się stało. A ja na pewno się nie mylę, bo miały
      miejsce takie sytuacje, co na pewno bym to zobaczyła, jak by się takie coś
      stało. (nie chce mówic konkretnie o co chodzi)"

      Motyla noga, żeby nie powiedzieć dosadniej, co to może być?

      • atmen Re: rozwalił nie ten post... 11.08.06, 14:12
        zgadza sie, wybuchnelam smiechem:)
    • gwiazdeczkaa7 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 22:16
      dziekuj wam za wsparcie waszymi słowami, one naprawd pomagaja mi psychicznie.
      DZIĘKUJĘ!
    • qw994 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 22:21
      Ja na twoim miejscu raczej piłabym z radości przez tydzień! :)
      • ab03 Re: Tak bardzo mnie zranił... 10.08.06, 22:39
        no kobiety jednak jestescie tepe ? bo jak czytam takie posty to inaczej myslec
        nie moge - gosc traktuje ja jak szmate a ona za nim placze, koniec swiata.
    • jakub_234 Re: Tak bardzo mnie zranił... 11.08.06, 14:18
      ja bym zrobil tak:
      w smsie napisal mu tak "jesli masz jakas line to mozesz sobie obwiazac ja wokol
      szyi i skoczyc z krzesla"
      na gg bym napisal "NO I BARDZO DOBRZE ZE KONIEC JEBUNNY CHU.JU"
      a wogole to bym go olal i po tym juz sie do niego nie odzywal. Niech sobie
      wbija te swoje fazy, ale niech nie ciagnie cie na dno przynajmniej.
    • cioccolato_bianco Re: Tak bardzo mnie zranił... 11.08.06, 14:40
      najwyrazniej facet szukal pretekstu by z toba zerwac. pewnie sam cos mial na
      sumieniu lub po prostu nie mial dosc odwagi zeby spojrzec ci w oczy i
      powiedziec, ze to koniec waszego zwiazku.
      zakochane kobiety sa zdolne do wielu poswiecen, wielu rzeczy nie widza i wiele
      potrafia wybaczyc - najczesciej zupelnie niewarto.
    • seth.destructor Re: Tak bardzo mnie zranił... 11.08.06, 14:50
      Dodajcie mi otuchy i powiedzcie czy dobrze sie stało ze ten 5-letni związek
      > sie skonczył?

      Facet nie cierpi astrologii, gwiazdeczko?
    • brzeczyszczykiewiczowna4 Re: Tak bardzo mnie zranił... 11.08.06, 22:33
      Osobiście Cię rozumiem. Gdy byłam w wieku 20 lat kilka podobnie przeżywałam
      miłości. Byłam zakompleksiona, z niskim poczuciem własnej wartości i chyba to
      wystarczało, że nie oczekiwałam od faceta niczego poza tym, żeby był. Być może
      moi faceci nie traktowali mnie aż tak "niegrzecznie" jak Twój, ale z całą
      pewnością mnie nie szanowali. Ja jednak byłam tak zakochana i tak wierzyłam w te
      miłości, że każde niegrzeczne zachowanie z jego strony czymś sobie tłumaczyłam.
      Takie miłości jednak trwały na tyle długo, że przebrała się miarka, ja również
      wydoroślałam, spojrzałam na siebie z innej strony i W KOńCU zrozumiałam, że
      zasługuję na szacunek i NIGDY WIęCEJ nie pozwolę żadnemu facetowi na takie
      traktowanie. Teraz od 3,5 roku jestem z cudownym mężczyzną. Może nie nosi mnie
      na rękach i nie przynosi codziennie bukietów róż:))) ale szanuje mnie, kocha -
      traktuje mnie dokładnie tak jak zawsze marzyłam. Teraz jak słucham takich
      opowieści jak Twoja też powiedziałabym - po moim trupie pozwoliłabym sobie na
      takie traktowanie - ale do tego stwierdzenia musiałam dorosnąć ( inni tacy się
      rodzą - i to zdecydowany plus ).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka