Dodaj do ulubionych

pieniądze-odwieczny problem

21.08.06, 09:53
Dziewczyny,
jestem ciekawa jak radzicie sobie z finansami, czy udaje Wam się oszczędzać?
Ja z moim mężem nie potrafimy (nie mamy dzieci). Zarabiamy średnio 2,5 do 3
tyś. miesięcznie z czego na życie zostaje nam od 1700 do 2200 zł, po opłatach
+ paliwo. Tracimy wszystko. Ile Wy wydajecie mając dzieci lub nie?
PS. Jeśli mamy grubszy wydatek, to odłożymy, ale gdy problem znika, wydajemy
wszystko, co do grosza nic z tego nie mając.
Obserwuj wątek
    • khaki3 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 09:56
      Ja nie potrafie oszczedzac:) jak wpadne w wir zakupow to juz koniec:) Ale za to
      moj Ukochany potrafi,wiec powierzam mu polowe zarobkow,zeby mi przetrzymal:)
    • vandikia Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 09:57
      ja nie moge przy sobie nosic pieniedzy :/ bo one sie mnie po prostu nie trzymaja
      a oszczedzac nie mam z czego :)
      • khaki3 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 10:01
        Ja to mam za sliska reke,zeby pieniadz mnie sie trzymal!I za slaba odpornosc na
        zakupy!Co z tego,ze mam juz pelno
        czapek,czapeczek,kapeluszy,kapelusikow,rekawiczek,spodni,spodenek skoro nowa
        para zawsze powtarzam _z-a-w-s-z-e_ sie przyda!!
    • allerune Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 14:46
      Rich Dad, Poor Dad (Bogaty ojciec, biedny ojciec) Robert Kyoshiaki

      Książka którą MUSISZ przeczytać Ty i mąż ! ! !
      • dj73 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 15:19
        jak nie miałam dziecka mogłam oszczedzić, dzis : raczej sobie nadal odmówię,
        no ale dziecko...............................................buciki, skarpetki,
        spineczki torebeczki, jazda na konieku ( koszmar 10 przejazdów x 2zł- znika w
        takim Galaxy w sekundę), basen, zabawki, małpi gaj,wyjaz do babci, wizyta jej
        kolezanek, lizaki..................jestem bez grosza
        • baba67 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 15:32
          ja umiem-jedna z najwiekszych moich zalet.
          moi rodzice nie byli bynajmniej biedni, ale nie pamietam okresu, kiedy bylo-no,
          rodzina mamy kase, szalejemy.Zawsze na cos bylo zbierane-przede wszystkim na dom.
          Byly rzeczy na ktorych sie nie oszczedzalo, ale drozsze rzeczy kupowalo sie po
          bardzo dlugim namysle, to samo dot.uslug, wakacji itp.
          Gdybym kupila sobie jakis ciuch,bo mi sie spodobal,toby mnie zaczely zabijac
          wyrzuty zaraz po minucie.
          Wracajac do glownego pytania-1700 na dwie dorosle osoby z malym dzieckiem to nie
          jest tak oszalamiajaca suma, zeby mowic o szastaniu pieniedzmi-ja bym 300
          miesiecznie zaoszczedzila bez problemu, ale jestem w tym dobra.
          • dj73 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 15:34
            nie mają dzieci!!!!!! wiec chyba jednak dużo
    • mariusz09 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 16:03
      pamiętak, jak mając 17 lat moje siostry stwierdziły że jestem najwiekszym
      skapcem w rodzinie, później ojciec i matka tez mi to delikatnie dawali do
      zrozumienia, az mi sie przykro zrobiło, he he, Ale zaraz pomyslałem sobie,
      przcież ja wcale nie jestem skąpy, ja po prostu jestem oszczędny :-) i tak mi
      zostało do dzisiaj :-D

      wracając do tematu. moim skromnym zdaniem srednio 2000zł na miesiąc na dwie
      osoby to bardzo dużo, gdybyście tylko chcieli (lub potrafili) bez problemu
      moglibyście odłozyć 800-1000zł.
      Ja tak zawsze robię. Nie ważne czy mam 500zł, czy 5000zł zawsze coś odłożę, jak
      tego nie zrobię to później przez tydzien mnie głowa boli :)

      P.S.
      Bycie oszczędnym (czyt. skąpym) ma swoje złe strony, ale bycie zbyt rozrzutnym
      jest jeszcze gorsze.
      • zofia35 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 16:17
        To na co Wy wydajecie????
        Ja mam 4-ro latka i 1000zł miesięcznie jest że hoho.Zupe robie raz w
        tygodniu,zawsze jest coś słodkiego w domu.Wędliny kupuję z gónej półki.
        Do tego pies i świnka morska.
        Na żarciu wogóle nie oszczędzam,a dodatkowoz obiadów mogłabymi samotnego sąsiada
        wykarmić:)
        Ten tysiak to to co zostaje mi na żarcie(czasami jest 800),bez opłat.
        • zoofka Re: pieniądze-odwieczny problem 22.08.06, 09:30
          Mieszkasz w Warszawie?
      • baba67 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 19:06
        jakim szczesliwym malzenstwem bylibysmy :-)))
        • baba67 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 19:09
          To do mariusza bylo, nie do zofii :-)
        • mariusz09 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 20:26
          > jakim szczesliwym malzenstwem bylibysmy :-)))

          myslisz?
          też masz takie wrodzone skłonności? :-)
    • lena575 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 16:16
      Jestem zwolennikiem teorii,że odkłada się samo a jak juz odłozy się okrągła
      sumka to inwestuję i mam odsetki (i oszczędnosci) a z bieżących zaróbków też
      się odkłada i znów jakaś okrągła sumka .... Uważam,że "odkładanie sie samo"
      polega na tym,że albo ograniczam wydatki albo szukam dodatkowych zarobków. Ja
      akurat szukam dodatkowych dochodów ale rozrzutna specjalnie nie jestem. Lepiej
      kupuje mi się drogie rzeczy niż tanie, rzadziej ale dobre. Zakupów nie lubię.
    • kilio Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 17:02
      Ja tam odkładam. Przelewają mi kase na konto głowne, a ja mam zlecenie stałe
      jednej sumy, które przelewam do innego banku i tam sie kumuluję. Nie dotykam
      tych pieniędzy - zapominam o nich zupełnie. I tak miesiąc za miesiącem odkłada
      się conieco.
      • ab03 Re: pieniądze-odwieczny problem 21.08.06, 19:22
        allerune polecil/polecila bardzo dobra ksiazke Biedny, bogaty ojciec Kiyosakiego
        - jest pisana w stylu ktory odrzuca cos ala poradniki "zostan milionerem" ale na
        to nalezy przymknac oko bo zawiera pare bardzo waznych przeslan:

        obala mit "ucz sie pilnie synku/corko a zdobedziesz dobra prace" - etat to
        samobojstwo o czym swiadcza niewolnicze zarobki 90% ludzi

        mocno krytykuje konsumpcyjne podejscie do zycia, kredyt na samochod, kredyt na
        telewizor i byle do przodu - kolejne samobojstwo

        dlatego pozniej pieniadze sa "odwiecznym problemem", to co robia wszyscy jest
        ZLE, nalezy isc w druga strone, sprawdza sie to w kazdej dziedzinie zycia

        grupa A: 80% na etacie, z gownianymi zarobkami, sfrustrowani, z glupimi
        konsumpcyjnymi kredytami na glowie, bez pomyslu na zycie i z przyszloscia "byle
        do pierwszego"

        grupa B: pozostali ktorzy dzialaja na wlasna reke, zarabiaja znacznie lepiej,
        pieniadze inwestuja by je pomnozyc, jesli zrobia to dobrze zostana nawet
        rentierami - dostatnie zycie bez pracy a nie szara starosc z 600 zl emerytury

        ale wlasciwie nie wiem czemu pisze to na forum kobieta, to jak dyskutowanie o
        lakierach do paznokci na forum mezczyzna.
        • raki2 Re: pieniądze-odwieczny problem 22.08.06, 09:24
          Dzięki za rady, książkę przeczytam.

          Chyba zacznę przelewać drobne sumy na inne konto, innego wyjścia nie widzę.
          Rzeczywiście, gdy liczę kasę na początku miesiąca, to prawie zawsze (w
          zależności od wydatków) wychodzi mi, że odłożę 800 zł, niestety póżniej nic z
          tego nie wychodzi, zaznaczam, że nie latam po sklepach, z ciuchów, kupuję
          raczej potrzebne rzeczy, mniej potrzebne w ciucholandzie, ale to bardzo rzadko.
          U mnie wrodzinie też się oszczędzało, dobry przykład miałam w domu.

          Myślę, że to też dobry temat na tym forum, bo to kobiety zazwyczaj trzymają
          kasę, dlatego poruszyłam ten wątek. I cieszę się, bo widzę, że są ludzie
          oszczędni, z których należy brać przykład, co mam zamiar od września uczynić:)

          Dzięki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka